Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Antykwariat
Otworzenie drzwi antykwariatu sprawia, że w pomieszczeniu rozlega się dźwięk dzwonka. Starszy mężczyzna spogląda zza okularów, opierając się o wysoką ladę, jest dość dziwny i specyficzny. Mało kto domyśla się, że należy do Świata Cieni. Znajdują się tu różne ‘ludzkie’ przedmioty, a zaplecze przepełnione jest sprzętem dla Nefilim czy specyficznymi rzeczami dla podziemnych.
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
[Cytuj]
/Dwa, po grze z Finleyem/

Rosebloom udało się wymknąc z Jasnego dworu nie postrzerzenie. Przyszła do antykwariaru po książki. Chciała się czegoś ważnego dla siebie dowiedzieć. Przykładowo o mitycznych stworzeniach i zapiskach o Nefilim.
Oczywiście Ariel nie spodziewała się, że "Kròlowa Matka" wyśle kogoś po nią, znòw będzie miała przechlapane.
Młoda Faerie miała to w nosie. Musiała tutaj przyjść. Poza tym dziewczyna uwielbia pogłębiać swoją wiedzę. Gdyby mogła wybrać dla siebie rasę, chciałaby być Nefilim. Może to powòd czemu ich nie znosi i jakoś obawia się bliższej relacji z nimi.
Bardzo prawdopodobne. Poza tym nie chce się w nikim zakochać dla niej to niedorzeczność i słabość.
Ariel zabunkrowała się księgami i wybierała odpowiednie spisujac nazwy. Miała zamiar kilka ksiąg kupić.
Potem miała iść do jakby swojej pracy. Oczywiście przecież nie musiała pracować, ale chce być niezależna...
 

[Cytuj]
#2 - Kilka dni po spotkaniu z Wagabunda

Suki miala nadzieje na kolejny spokojny lub nawet leniwy dzienw swojej herbaciarni. Otrzymala jednak wiadomosc, ze powinna dotrzymac komus towarzystwa, a raczej zapewnic ochrone, jaka stuletnia, czyli bardzo mloda Faerie mogla wymagac, nie mowiac juz nawet ani slowem o jej pozycji. Okazalo sie, ze obecnie przebywa w bibliotece czy tam antykwariacie, tam tez Djinn skierowala swoje kroki. Biblioteki nie byly jej ulubionym miejscem, duszne, zakurzone, do tego te w ludzkim swiecie zawieraly tyle roznych pozycji, ktore zaklamywaly historie i wciskaly po prostu ciemnote,szczegolnie o czasach piecset lat temu czy nawet wczesniej. Nic godnego uwagi. Suki byla Rycerzem i jej zywiolem bylo raczej pole walki niz wertowanie ksiag. Skoro jednak otrzymala zadanie to nalezalo je wykonac.
Kiedy Suki zobaczyla Ariel od razu skierowala sie w jej strone i kiedy znalazla sie blisko, sklonila lekka glowe i powiedziala dosyc cicho, tak zeby inni raczej tego nie slyszeli.
-Ksiezniczka Ariel.
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
[Cytuj]
Ariel miała nadzieję, że schowa się przed światem, kiedy zrobiła ten "bunkier z książek". A tu taki psikus. Okazało się, że odnalazła ją strażniczka.
- Witaj Suki - powiedziała z uśmiechem.
Popatrzyła na nią serdecznie.
- Niech zgadnę przysłała Cię moja matka prawda? - zapyta.
Rosebloom nie była głupia, a poza tym jej zdaniem nie potrzeba jej ochrony. Nikt w Clave i w Yorku nie ma pojęcia, że jest księżniczką. Owszem załatwia wiele spraw za władczynię, jest przedstawicielem, ale na tym się wszystko kończy.
- W sumie dobrze, że jesteś. Żądam wyjaśnień co to ma znaczyć? - mówiąc to wyjęła zdjęcie z notatnika.
Przedstawiało one parę, dość młodą. Arielka cierpliwie ciekała na jej odpowiedź.
Wcześniej ukazała jej miejsce koło sienie.
- Chyba, że chcesz porozmawiać w moim mieszkaniu co Ty na to? - zapytała.
 

[Cytuj]
Taki psikus. Okazało się, że potrzeba prawdopodobnie więcej niż bunkier z książek by skutecznie ukryć się przed Rycerzem Jasnego Dworu.
Suki skinęła głową.
-Powinnam strzec Twojego bezpieczeństwa Suki zgadzała się z Królową, na taką młodziutką Faerie o wysokiej pozycji przebywającą w świecie śmiertelników czyha wiele niebezpieczeństw. Właśnie dlatego, że jest przedstawicielem należy się jej ochrona. W końcu jest swego rodzaju przedłużeniem woli Królowej.
Teraz Suki przyjrzała się zdjęciu w duchu westchnęła, jednak nie dała po sobie nic poznać jedynie skinęła głową z kurtuazją.
-Jestem pewna, że lepiej będzie jeśli taka konwersacja odbędzie się w miejscu z dala, gdzie ci niepowołani nie będą mogli nic usłyszeć
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
Ariel Rosebloom
[Usunięty]
[Cytuj]
Arielka słuchała co ma jej do powiedzenia Suki. Ruda bardzo lubi tego Rycerza Jasnego Dworu.
- Pozwól tylko, że kupię kilka książek - odrzekła.
Najpierw położyła na miejscu niepotrzebne książki na swoje miejsce. Następnie wzięła to co chciała kupić. Z uśmiechem płaciła sprzedawcy.
- To chodźmy, myślę, że wiele rzeczy powinnaś mi wyjaśnić nie uważasz? - zapytała.
Na pewno, już ja tego dopilnuje - pomyślała.
Sama niosła swoje książki, przecież korona jej z głowy nie spadnie. Co z tego, że była księżniczką to nie znaczy, że będzie siedzieć cały czas w Jasnym Dworze.
Nie doczekanie...
Powoli wyszły i wsiadły do samochodu Ariel. Dziewczyna włączyła muzykę by się zrelaksować. Chciała wiedzieć więcej, choć już trochę wiedziała od Koyla, pewnego czarownika z którym ma bliskie relacje.

x2 z/t {przenosimy się do mieszkania Ariel}
 

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Dlaczego antykwariat? A czemu nie? Omamienie właściciela przez magię syreniego śpiewu było zaskakująco proste. Tak się bujając i wpatrując w hipnotyzującego, był całkowicie niezdatny do wypędzenia wkrótce radosnego grona. To umożliwiło wróżce dokładne rozejrzenie się po miejscu – spacerek na zaplecze, obejrzenie składziku rzeczy no i przede wszystkim wyłapaniu co ciekawszych smaczków, np. podsłuchu bądź kamer. Nie żeby chodziło o paranoję – znając powagę sytuacji Książę wolał dmuchnąć na zimno.
Dwie w miarę mięciutkie sofy, fotel i niewielki stolik – miejsce z tyłu sklepu okazało się idealne do zebrania i przeprowadzenia rozmowy iście ważnej, co dzisiejsze wybory mózgozjebów – mały żarcik prowadzącego.
O spotkaniu Oinari poinformował wszystkich – znaczy się wszystkich upoważnionych, a więc Nimat, Misia i Tygryska oraz Devanę do kompletu. Zebrani w komplecie mieli ustalić dalszy plan działania i wytypować osobę, która w prawdziwie mistrzowski sposób podszyje się pod sławetnego Króla Wróżek. Z pozoru zadanie brzmiało jak bajka o wyglądzie instrukcji rodem z Castoramy – nic trudnego! Hah… Szkoda, że brzmienie to jedno, a wykonanie drugie.
Na czas oczekiwania wróżek raz jeszcze przekierował atencję na tutejsze klamoty. Sprzęt dla Nefilim oraz rzeczy dla Podziemnych – to ciekawe, że akurat tutaj półaniołowie trzymali swoje zabawki. Sądząc po wyglądzie i miejscowej bytności pajęczyn nikt tutaj nie zaglądał od długiego czasu. I może bardzo się mylił, ale coś podpowiadało mu, że można by było tutaj troszeczkę pomyszkować. Kto wie, jakie rzeczy zdołają wyciągnąć zgrabne paluszki kilku wróżek.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Byakko

1010



One more time






[Cytuj]
Tym razem spokojnie przemierzał ulice Yorku w ludzkiej postaci. Spotkanie, o którym został poinformowany, pojawiło się w odpowiedniej chwili. Nie miał planów na spędzenie dnia. A ta rozgrywka mogła mu urozmaicić przygotowania do wykonywania zlecenie, które przyjął jeszcze w klubie Niny. Ciekawe, co powiedziałaby mu wiedźma, gdyby powiedział jej o interakcji z innymi wróżkami. Dowiedział się od niej więcej, niż chciał, ale to nie temat na teraz.
Wybranie antykwariatu podzielał w połowie. Ta druga część była niezadowolona przez zauważenie sprzętu służącego Nefilim. Cóż, zdawał się tutaj na Oinariego. Sądził, że odpowiednio przygotował to miejsce i nie będą musieli później martwić się o niewygodne pytania. Powitał go już sekundę później, tuż po wkroczeniu do pomieszczenia znajdującego się na tyłach, gdzie postanowił zająć miejsce na jednej z kanap.

Devana

1072


170 cm


Looks like a cinnamon roll but could actually kill you







[Cytuj]
Multikonta: Opal, Viviane, Kasia
Spotkanie. Niby słowo całkowicie niewinne, ale Dev jakoś nie wiedziała, czego ma się spodziewać po takim zaproszeniu. Kto jeszcze będzie, o czym będą rozmawiać, czy nie pozabijają się w przeciągu pierwszych pięciu minut? W sumie nie wiedziała, wolała jednak dmuchać na zimne i psychicznie przygotować się na wszystko. Przed antykwariat dotarła więc czujna, trochę spięta, chociaż kiedy ona taka ostatnio nie była? Do tego miała na sobie ziemskie ubrania, czarne getry, czarną sukienkę z długim rękawem i golfem do połowy uda, w talii przepasaną skórzanym paskiem i skórzane botki za kostkę. I w sumie nie poprawiały jej komfortu.
Weszła do pomieszczenia, zerknęła na omamionego sprzedawcę, unosząc brwi i dotarła do pomieszczenia na tyłach, ostrożnie przechodząc próg. Spojrzała, na już siedzące tam osóbki a jej brwi znów powędrowały w górkę, na widok dawno niewidzianego wróżka. O proszę, Byakko. Czy jednak przeżył wróżkowy upadek? No cóż, może się przynajmniej na coś przyda.
Skinęła bratu głową, zatrzepotała skrzydłami i usiadła niedaleko Oinariego, stwierdzając, że to on będzie przewodził zebraniu. A ona po prostu przyzwyczaiła się, że chroni tego, kto rządzi. Zresztą, byli rodzeństwem, kogo miałaby innego popierać w ewentualnym głosowaniu na przywódcę, jak nie jego?
Spojrzała jeszcze raz na Byakko, tak na wszelki wypadek, chcąc zerknąć, czy ten dwulicowy kelpie czegoś nie kombinuje, by następnie przerzucić wzrok na drzwi, przez które zapewne jeszcze ktoś miał przejść.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
#14

Zjawiła się. Nie wiedziała co prawda, czego dokładnie od niej oczekuje Oinari, ale była obecnie na każde jego wezwanie. Co prawda zajmowała się obecnie sprawdzaniem, czy nie trafi na jeszcze jakiś trop prowadzący ją do zdrajców, ale musiała go chwilowo zarzucić, by zająć się zebraniem. Główny winowajca i tak z całą pewnością gnił już w lesie, nie słyszała żadnych plotek roznoszonych po mieście, zakładała więc, że jego ciało nie zostało jeszcze odnalezione. To zaś było minimalnym plusem w tym całym zasranym bagnie, w jakim się właśnie znajdowali. Tak czy inaczej porzuciła swoje łowy i przyszła do antykwariatu, do którego wparowała ze swoją zwyczajową energią, ale widać było w niej również wiele napięcia.
Biorąc pod uwagę, że Niedźwiedzica miała na sobie spódnicę sięgającą kostek i składającą się z dwóch warstw, że do tego założyła obcisły top i krótką dżinsową kurtę, czego dopełniały trampki na koturnie, spokojnie można było powiedzieć, że kobieta znajdowała się nadal na łowach, tym razem innego zdecydowanie rodzaju. Skinęła zebranym głową rzucając przy okazji uważne spojrzenie w stronę nie nazbyt znanego jej wróżka, po czym siadła na fotelu zakładając nogę na nogę i nieco nerwowo poruszając stopą. Jej spojrzenie strzelało z miejsca w miejsce szukając mimowolnie czegoś przydatnego, czegoś użytecznego, czegoś, co mogłaby wykorzystać. Pewnie do skrócenia o głowy kilku osób, chociaż kto ją tam wie. Zerknęła na Oinariego, ale domyślała się, że na zdawanie raportów przyjdzie jeszcze pora. Miała zaś do przekazania przynajmniej dwie informacje, które z całą pewnością zainteresują wszystkich, którzy mieli się tutaj zebrać. Czy ktoś jeszcze miał nadejść?
Don't know where to go
Don't know where to go
Don't know if I should
Don't know if I could

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Antykwariat, miejsce nieprzypadkowo wybrane przez wróżka. Znacie te bajki o mordobiciu, knuciu i wbijaniu noża w plecy? Sprzętu ku temu tutaj nie zabraknie – scyzoryki, widelce i łyżeczki dla co wytrwalszych… Siekiery, miecze, topory, piły mechaniczne też… Osobiście spośród wszystkich zabawek tego miejsca wybrałbym katanę – piękna, cicha i zabójcza jeśli dzierżona przez dobre dłoni, a przy tym debiloodporna, bo hej! Tępym krańcem nic nie zrobisz, co najwyżej połamiesz, choć do tego był potrzebny wybitny talent Bevina.
Korzystając jednak z jego tymczasowej nieobecności i chwilowego odwrócenia atencji od anielskiego rynsztunku.
Przybycie Byakko – a więc jednak legendy o Azjatach nie kłamały. Krótkie skinienie głową ot co i możliwy spoczynek na sofie. Przed przejściem do meritum, wróżek wolał poczekać na resztę, umilając ten czas wymianą równie istotnych informacji – otrzymując tak zwany feedback, w zamian dzieląc się swoim. Ostatnia rozmowa z Usagi przyniosła „spodziewany” rezultat. Wróżki otrzymały wsparcie, co prawda tymczasowy, jednak dość istotny w ich obecnej sytuacji. Należało je więc dobrze wykorzystać.
Książę z potrzeby wtopienia się w tłum wyglądał jak typowy osobnik w jego wieku. Jeansowe spodnie, bluza, buty – nic specjalnego. Wszelkie atuty tj. lisie aspekty jestestwa, pozwolił sobie ukryć przy pomocy zdolności kameleona. Puchate ogony zmniejszył do minimum, same uszy… No te akurat zostawił, ukrywając jedynie pod prostym maskowaniem z dedykacją dla ludzi.
Przybywa Devana – ją Oinari również wita skinieniem głowy – fizycznie, spojrzeniem chciał okazać jej mentalne wsparcie, bo chociaż wylądowali w przysłowiowej dupie, to nadal mieli siebie. Dobrze, że Księżniczka zdołała odzyskać „równowagę”. Ojciec z pewnością nie chciałby widzieć ich w stanie totalnego załamania. W końcu nie po to ich wszystkich „wywalił” i nie po to oddał życie…
Czemu więc dzieci tak uparcie wątpiły w jego odejście?
A potem przyszła Pani Miś.
No więc pomijając całą apatię związaną z utratą ojca… Jeżeli cokolwiek i kiedykolwiek mogło zadziwić wróżka, to z pewnością widok rosłej wojowniczki w stroju o wyjątkowo „szokującym kroju”. CZYLI JEDNAK MARIANNE BYŁA KOBIETĄ! O cholera… No i teraz skończą się docinki o jej pochodzeniu o ojcu drwalu… Książęca brew wyraźnie drgnęła, po czym uniosła się ku górze…
- Antykwariat jest całkowicie bezpieczny. Sprawdziłem go pod kątem kamer i podsłuchu. Właściciel wkrótce zaśnie, a gdy się obudzi, nie będzie niczego pamiętał. – zakomunikował spokojnie wróżek. Jego ślepia bacznie otaksowały sylwety dwóch towarzyszy. Zero widocznych ran, potłuczeń, sińców… Wyśmienicie… Oby tylko Panna Tallis nie rozszalała się zbyt mocno.
- Wkrótce przybędzie Nimat – wówczas przejdziemy do sedna. – rzekł dla sprostowania i wyjścia z niecodziennego podziwu. Świat naprawdę zmierzał ku zagładzie…
- Opowiadajcie. – o swoich przygodach, wzlotach i upadkach – opowiadajcie o wszystkim, co istotne! Ogólnikowe stwierdzenie nie bez powodu opuściło leciusieńko rozchylone wargi ust. Rozumieli się przecież bez słów! Podarujmy sobie zatem kręte drogi wiecznie wijących się ścieżek i potoków słów. Przejdźmy do konkretów.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Devana

1072


170 cm


Looks like a cinnamon roll but could actually kill you







[Cytuj]
Multikonta: Opal, Viviane, Kasia
Antykwariat rzeczywiście miał całkiem przyjemne zaopatrzenie, temu Dev nawet zawiesiła oko na kilku co bardziej interesujących przedmiotach, które mogłyby jej się kiedyś do czegoś przydać. Pożyczyć miała je jednak zamiar tuż przy wyjściu, bo na razie musieli skupić się na czymś innym.
Zastanawiała się, kto jeszcze miał zamiar brać udział w tym jakże uroczym spotkaniu. Bo jak na razie siedząc z samym bratem oraz Byakko czuła się jakoś nieswojo, co oczywiście było spowodowane obecnością drugiego wróżka. Po prostu ostatnie spotkanie skończyło się niezbyt przyjemnie. A teraz musiała zacisnąć szczęki i jak widać znów podjąć z nim współpracę, choć nie było jej to na rękę. Dobrze, że przynajmniej był tu Oinari, który rozumiał ją jak nikt inny, bo oboje znaleźli się w praktycznie takim samym bagnie.
A potem jej humor został znacznie poprawiony przez przybycie kolejnej istotki. Uśmiechnęła się na widok Marianny w ziemskich ubraniach, które zdecydowanie można było uznać za typowo kobiece. Niech jednak nikogo nie zwiedzie ta nagła odmiana, Dev przypuszczała, że dzisiejszy wygląd jej siostry nie był kwestią przypadku i miał się do czegoś przydać.
W sumie w pewnym momencie jej uwagę przykuła całkiem ładna szachownica, w której stronę aż się podniosła. Odruchowo ustawiła szachy w odpowiednich miejscach, tak, by były gotowe do rozgrywki.
- Rozumiem więc, że nikt nie powinien nam przeszkodzić? - zapytała brata, gdy ten opowiedział o wykonanych przez niego środkach ostrożności. Miała nadzieję, że w owym miejscu nie było za wiele ruchu. Na słowa o Nimat za to skinęła jedynie głową i zerknęła pytająco na Tai, bo w sumie też była ciekawa, co właśnie planowała. I czemu jeszcze nic jej nie powiedziała.
Oho, czas na zdanie raportu? W sumie nie miała jak na razie aż tak dużo do powiedzenia, miała sporo własnych zmartwień na głowie, z którymi przy okazji miała sobie poradzić, jednak nie leżała mimo to brzuszkiem do góry.
- Zacznijmy od tego, że udało się znaleźć kilka portali, nie wszystkie jednak przetrwały, bo do odkrytego przez siebie wróciłam i ten postanowił już nie istnieć. U wróżek, które identyfikują się dalej z Jasnym Dworem, doszło chyba do jakiegoś rozłamu, a ich Księżniczka, Catriona, ma przez to jakiś kryzys, chociaż próbowałam jej przemówić do rozsądku. A do tego czarownicy mają u siebie jakieś problemy, z niektórymi nadal nie można się skontaktować, a jeszcze co po niektórzy powrócili ze Spiralnego w kiepskim stanie. O Azylu u Łowców już zapewne wszyscy wiedzą, ale zapewne mamy przy tym równe wielkie podejrzenia, że to jakaś dziwna zagrywka - mówiła, a szachy powoli zmieniały swoje pozycje na planszy. - Do tego Mrok chyba potrafi mieszać w głowach bardziej, niż byśmy się spodziewali - przygryzła wargę, obiecując sobie, że po tych całych obradach zatrzyma na chwilę brata, bo to chyba czas, by powiedzieć mu, że od jakiś trzydziestu lat jest wujkiem. No cóż, wypadałoby.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Niedźwiedzica siadła wygodnie zapadając się nieco w fotel i uniosła brwi, a następnie brodę, gdy dostrzegła spojrzenie Oinariego. To było to, co ją bodło, chociaż nigdy nie przyznałaby tego na głos. Kolejny powód, dla którego nie pokazywała się właściwie w kobiecych strojach w obecności osób, które ją znały. Najczęściej dziwiły się, pouczały ją albo pytały, dlaczego nie chodzi tak na co dzień, a ona naprawdę nie miała zbyt wielkiej ochoty na to, żeby tłumaczyć się każdorazowo ze swojego postępowania, albo wyjaśniać, że akurat miała ochotę ubrać te sandały i krótkie spodenki, czy luźną sukienkę. Prychnęła zatem jedynie niedosłyszalnie pod nosem i zamiast patrzyć na księcia, zerknęła w stronę zgromadzonego tutaj barachła, by prędko przesunąć opuszkami palców po najbliżej znajdującym się antyku bliżej nieokreślonego pochodzenia i przeznaczenia.
- Zdrajca został znaleziony i wyeliminowany. Niezbyt miło mówić o tym, że był to wasz brat – powiedziała zatem szorstko, czując się w jakiś sposób zraniona. Spojrzała teraz pobieżnie na Oinariego i Devanę, a potem wróciła do kontemplowania otoczenia, jakby to było niesamowicie fascynujące w chwili obecnej. – Rozpowiadał wśród Przyziemnych, że znajdujemy się w lasach York, żeby szukali najlepiej lisów, że w końcu na nas trafią. Zastawił na mnie pułapkę. Nie mam jeszcze pewności, czy nie współpracował z innymi, będę musiała poszukać nowych tropów – dodała w sposób iście żołnierski. Sprawozdanie ma być proste, szybkie i nieważne, czy jest ono przyjemne, czy nie. To się nie liczyło, należało jak najszybciej ustalać fakty. Kolejnym punktem był ten cały Andy, ze spotkania z którym nie zdążyła zdać relacji, ale teraz miała ku temu jak najlepszą sposobność.
- Andy Shadow, którego do mnie przysłałeś, nie nadaje się do niczego. Ciągle gada o dwóch Dworach, niezbyt był skłonny do udzielania odpowiedzi, a na dzień dobry przystawił mi nóż do gardła. Nie mam do niego zaufania i nie dostrzegam pożytku płynącego z jego osoby. Pieprzył tylko o tym, że boi się, że go znajdą, ale ma w York jakieś mieszkanie. Trudno ocenić, czy jest szkodliwy, na pewno jednak stanowi niepewny balast – dodała wpatrując się przez dłuższą chwilę w szablę, która przywołała wspomnienia sprzed dobrych czterystu lat. Nic zatem dziwnego, że gdy zdała już swoją relację, zsunęła z ramion kurteczkę i podeszła do broni, by ostatecznie unieść ją i ostrożnie zważyć oceniając jej potencjał. Ile głów ścięła takim cudem na europejskich ziemiach? Wzięła zadziwiająco jak na siebie ostrożny zamach, by przekonać się, jak ostrze tnie powietrze. W tym czasie słuchała oczywiście tego, co reszta ma do powiedzenia.

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Chwała Marysi za to, że pomimo złych wieści, na spotkanie przybyła ubrana w ziemskie fatałaszki. Odrobina radości nie mogła zaszkodzić – za to z pewnością podniosła morale zebranych. Wróżek organizator aż poczuł się winny konieczności brutalnego sprowadzenia gości z powrotem na ziemię.
- Dokładnie. – Oinari zapewnił Devanę, że dzisiejszego posiedzenia nikt im nie popsuje, nawet uroczy Pucas Bevin. Wysłanie go na przeszpiegi do Nevilim miało swoje plusy. Oby tylko nie zrównał tajemniczego azylu z ziemią. Ostatnie czego potrzebowali, to grupy rozgniewanych aniołów, goniących ich jak kojot strusia.
Wieści o portalach nie napawały optymizmem. Mimo to istniał cień szansy na to, że zdołają zabezpieczyć ten, który jakimś cudem się ostanie.
- Czy któreś z przejść przetrwało? – spytał asekuracyjnie, gdyż była to dość istotna wiedza. Mając stabilne przejście, wróżki z automatu odhaczały jeden z kilku punktów ku drodze do odzyskania domu. Raport o Catrionie ku zaskoczeniu Devany nie zszokował Oinariego aż tak bardzo. Bardziej rozczarował, co okazał poprzez znaczne ściągnięcie brwi.
- W obecnej sytuacji przez podobne zwątpienie przechodzą wszyscy. My jednak nie mamy prawa do takiego luksusu. Dziękuję, że postanowiłaś z nią porozmawiać. Mam nadzieję, że Twoje słowa dodadzą jej otuchy i zdołają zawrócić ze złej drogi. – o tym, że źle uczyniła, tchórząc, Oinari już nie wspomniał. Nie było to bowiem odpowiednie miejsce i czas na bezsensowne wytykanie błędów.
- Niedobrze… Wygląda na to, że sami potrzebują pomocy. Wiadomo, kto jest źródłem ich problemów? – pytanie asekuracyjne w nikłej nadziei, że to jednak… Nie on.
- Śmiem wątpić w szczere intencje Azylu. Obecnie urzęduje tam Bevin. Zobaczymy, co z tego wyniknie. – nie żeby Oinari darzył Pucasa zaufaniem. Mimo to wolał posłać psotnika do samego środka mrowiska. Kto wie? Może zdoła się czegoś dowiedzieć?
- Co masz na myśli? – a potem… Potem dziwny ból przeszył ciało Księcia.
- Zdrajca… Masz na to jakieś dowody? – Oinari nie wątpił w zdolności bojowe Marianne. Bardziej uderzyła go wieść o tożsamości kapusia. Cat nigdy nikomu nic nie nagadał o wróżkach. Dlaczego więc teraz? Czy to aby na pewno był on? A co jeśli padł ofiarą mroku? Chyba bardzo chciał w to wierzyć… Być może z tego powodu przemilczał kwestię Elvana. Mimo wychowania na Ciemnym Dworze ojca, wróżek nigdy się zbytnio nim nie interesował.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Nimat

1007 lat


150 cm


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygod







[Cytuj]
Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Antykwariat wydawał się miłym i przede wszystkim nieoczekiwanym miejscem na spotkanie tego typu. Kto by pomyślał, że faerie zbiorą się akurat wśród starych książek? Wchodząc do sklepu zaciągnęła się zapachem starych książek i przymknęła lekko oczy. Musiała jednak odłożyć przyjemności i chęć pobuszowania po książkach, na rzecz głosów, które dochodziły z zaplecza. Minęła usypiającego już antykwariusza i stanęła w drzwiach na zaplecze, słuchając sprawozdań od Devany i Marianne. W tym czasie jej wzrok przesuwał się po dosyć ciekawym zaopatrzeniu zaplecza. Ktoś tu chyba znalazł bazę nefilim, o której biedne aniołki zapomniały. Ups? Ciekawe, czy zauważą, jeśli coś ciekawego zniknie z ich zbiorów...
— Nie tyle do rozłamu, co do zmiany osoby dziedziczącej po Królowej. Dziwi mnie jej zachowanie, skoro oddała dziedzictwo dobrowolnie. Jeśli jej dziwne zachowanie się utrzyma, to spróbuję z nią porozmawiać, może ja do niej lepiej dotrę. — Podsumowała wypowiedź odnoszącą się do Jasnego, skoro w sumie to powinno być w jej interesie. Nie wiedziała, co się działo z jej matką, jednak chyba potrzebna była interwencja. Nawet jeśli dalej nie bardzo chciała się zbliżać do Catriony. Czemu tu się dziwić, skoro przy każdym ich spotkaniu coś zaczyna się sypać i doprowadza to do tego, że fuczy na matkę wkurzona, albo zostaje władowana w jakieś dziwne, niechciane sytuacje.
— Zapytam Sigyn, co się dzieje u czarowników, oferowała pomoc przy zachowaniu dyskrecji, więc może pomoże ustalić, co się dzieje i na czym stoją czarownicy. A co do mroku, to z tego co mi wiadomo ma... dosyć mocny wpływ na osoby, które opętuje. Na tyle, żeby sprawić, że zaczną sprawiać dookoła mocne problemy. — Sama za dużo nie miała do dodania, jeśli idzie o sprawy z jej strony. Co chciała, to dodała, więc po prostu przeszła w końcu spod drzwi do kanapy i usadziła się na niej zakładając nogę na nogę. Nie komentowała ubrań Marianny, chociaż cieszyła się, że jednak czasem zakłada damskie ciuszki i wciskanie jej ich jednak nie szło na marne. Do Raportu Marianny nic nie dodawała, nie miała czego komentować. Ledwo znała Cathasacha, tak samo Elvana.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo