Caranthir

603 (18)


175 cm


Know when fairy tales cease to be tales? When people start believing in them







[Cytuj]
Multikonta: Freya, Anna
Niezależnie od tego czy Ignis chciała coś zabrać z szałasu czy nie (jak tak to wpierw tam wpadły),ostatecznie obie znalazły się w domu Car. Jak wyglądał? No tutaj trzeba by naszukać się mocno, ale ujmijmy to w ten sposób: nowocześnie i niewinnie; nic nie wskazywało na to, że mieszka tutaj Czarownica. Nawet aura była tłumiona! Niecne zabaweczki miała starannie pochowane... i tak też pozostanie. Chyba nie chcemy aby różne niemiłe rzeczy nagle rzuciły się na bogu ducha winną Lisiczkę? Pewnych nawyków Wiedźma nie pozbędzie się nigdy i nawet nie będzie żałowała, bezpieczeństwo to podstawa! A najlepiej zacząć od ciepła domowego ogniska...
- Tak więc na początek kuchnia, górna półka w lodówce jest twoja, tak jak i szuflada - mówiąc wskazała konkretną, bo obie pojawiły się właśnie we wspomnianym pomieszczeniu. Przez żołądek do serca, a raczej, odrobiny relaksu i... normalności? I od razu otworzyła wspomniane miejsce z masą pysznego jedzonka, wyciągając dwie buteleczki chłodnej coca coli, i obdarowując Ignis pytającym spojrzeniem. Spragniona? Przeleciała też kolejno formalności: sztućce, talerze, kubeczki, zmywarka... i jeśli trzeba to wyjaśniając czym to jest, nie każda Wróżka, lub inna istota długowieczna, musiała wiedzieć ile to ustrojstwo potrafiło zaoszczędzić czasu. - Wspomnę od razu, że zawartość pewnych zaklętych drzwi w piwnicy jest prywatna, więc nie polecam próbować ich otwierać... powiedzmy że to mój pamiętniczek który potrafi gryźć. - Jedyne obostrzenie i ucieleśnienie czarnoksięskiej duszy Carełka. Poza tym musiała gdzieś trzymać niektóre zabawki przydatne w magii czy alchemii, a przynajmniej ich bardziej zaawansowane warianty. Klasyczne instrumenty do warzenia, dajmy na to, miksturek leczniczych znajdowały się w kuchni...
... a może to aparatura bimbrownicza, dla co wredniejszego urzędasa? A to czy miała szekle do płacenia tutaj to inna sprawa, pomijając inną walutę. No cóż, najwyżej dostanie kieszonkowe, Carełek mogła zgubić pękający w szwach portfel i machnąć na to ręką, przez te wszystkie lata dorobiła się całkiem nieźle. Troszeczkę zła popłaca!
- W okolicznym spożywniaku - tutaj wskazała rączką odpowiedni kierunek, choć samo miasteczko widać po wyjściu z domu. - Piwniczka dedykowana jest Podziemnym, choć asortyment jest skromny, niewielu jest tutaj przedstawicieli Świata Cieni. - I to nie z tego miejsca a całej okolicy, kiepsko zaludnionej. Wspomniała też Ignis o odpowiednim "hasełku", co działa niczym dowód w przypadku alkoholu, choć dla Lisicy to nie było konieczne... uszka, ogonek, weź to ukryj przed "wzrokiem".
- Ale zanim zacznę trajkotać dalej, wybacz ale nie wiem jak jest u ciebie ze znajomością obecnie używanych zdobyczy techniki, może chcesz się wykąpać i wskoczyć w czystsze ubrania? - spytała, bo śmiała wątpić w to, że Ignis miała takie drobnostki na co dzień, w obecnej sytuacji. Nie mówiąc już o gorącej kolacji...
 

Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Nie potrzebowała zabierać niczego z szałasu. Wszystkie swoje rzeczy miała w Faerielandzie, więc prawdopodobnie nie zostało z nich już nic. Czyżby czekała ją poza kradzieżami konieczność poszukania pracy? Tylko... co mogłaby robić? Na szczęście nie musiała jeszcze o tym myśleć, bowiem pewna istota ulitowała się nad nią oferując jej pokój w swoim domu.
Dobrze, nie była przyzwyczajona do podróży bramami, ale znalezienie się nagle w kuchni sprawiło, że Ignis nagle się ożywiła. Jej ciemne oczy zalśniły radością, gdy rozglądała się po pomieszczeniu, zastanawiając się w których szafkach znajdzie garnki. Od razu mogłaby przyrządzić kobiecie coś dobrego do jedzenia, jako podziękowanie za pomoc. Może luizjańskie gumbo? Jeśli tylko były podstawowe warzywa, to dlaczego nie? Szybko jednak powstrzymała swoje zapędy słuchając z uwagą białowłosej. Odebrała z uśmiechem puszkę, od razu ją otwierając i zaczynając pić.
- Trochę jak w zamku Sinobrodego - rzuciła ze śmiechem, gdy Caranthir wspomniała o piwnicy, do której nie wolno wchodzić. W jednej z bajek Przyziemnych było coś o Sinobrodym, który miał żonę i zabronił jej wchodzić do jednej z komnat zamku. Tam miał ciała swoich poprzednich żon, które zamordował. Aż zaczęło ją ciekawić co takiego czarownica mogła chować w piwnicy, ale nie zamierzała przekraczać granicy zaufania, jakim ją obdarzono.
Następne słowa o spożywczaku przyjęła w ciszy, zapamiętując hasło. No tak, może się przydać, choć podejrzewała, że będzie częściej jednak zagląać do York, niż do tutejszego miasteczka. Z drugiej strony, zawsze jakieś zwiedzanie, prawda? Zaraz jednak jej myśli zostały sprowadzone do przyziemnych spraw, wywołując lekki uśmiech na jej twarzy. Prysznic i czyste ubrania? Niezła myśl.
- Chętnie skorzystam, ale ubrań nie mam. Więc jeśli nie chcesz, żebym hasała tutaj nago, musiałabym coś od ciebie pożyczyć - odparła zgodnie z prawdą, wzruszając lekko ramieniem, a jej ogony nieco uniosły się, żeby zatańczyć radośnie za właścicielką. Jeśli chodzi o Lisicę, długo żyła między ludźmi, zdążyła zaznajomić się z cudami techniki. Owszem, uwielbiała kąpiele pod wodospadem, ale prysznic doceniała. Tak jak możliwość gotowania na kuchence, a nie przy palenisku.
Am I savage?
Scratching at the door
Am I savage?
I don't recognize you anymore
 

Caranthir

603 (18)


175 cm


Know when fairy tales cease to be tales? When people start believing in them







[Cytuj]
Multikonta: Freya, Anna
Ze świeżymi warzywkami może być różnie, Carełek była raczej mięsożercą i kinderkojadem, roślinek miała stosunkowo niewiele a i takie które nie umierały po dniu. I dobrze że nie powiedziała o gumbo na głos, Wiedźminka nie miała zielonego pojęcia czym to jest... chociaż rzucenie hasła lasagne wystarczyłoby do tego, żeby przyszła z talerzykiem i czekała pod piekarnikiem. Tym daniem, i słodkościami na deser, bardzo łatwo dało się ją oswoić. Ale hej, kradzież to też praca, a jeśli grabić grube ryby to można wyjść na duży plus i później żyć z samych odsetek bankowych!
- Sinobrodego? Nie przesadzajmy, nie miałam ani nie mam mężów których mogłabym tak pochować... - odparła i zaśmiała się. W zasadzie jedyną teoretyczną inicjatywą związkową, popartą świadkiem i umową, był ślub udzielony przez Elvisa jej i Erykowi. Tylko, jak by to ująć, ile jest warte słowo wstawionych i narkotyzowanych Czarowników, w trakcie ceremonii prowadzonej przez równie mocno urobionego artystę? Tego nie ma nawet na papierze, Hydra zjadła całą dokumentację i paru świadków...
... nie pytajcie skąd wziął się tam demon, tego nie wiedzą nawet Cisi Bracia.
- Nie miałabym niczego przeciwko - rzekła i mrugnęła oczkiem, bo jak by nie patrzeć, ciało Ignis nie skrywało niczego na czym Carełek nie położyłaby swoich rączek, języczka czy innej części ciała. W końcu spędziły w swoich ramionach parę miłych chwil, w przeszłości... I gdyby tak zamówić pizzę i posłać liska do odbioru, byłaby zniżka albo zaniechanie pobrania opłaty za dojazd? - Swego czasu siostrzyczka zostawiła u mnie parę ubrań, powinny pasować... - Karzełek, zaprawdę karzełkiem jest Sigyn, prawdę powiadam wam! Dwa centymetry różnicy to nie pięć, a że Ignis ważyła mniej, wciśnie się bez problemów. - Ostatnie drzwi po prawej na piętrze. - Ot kierunek do raju z ciepłą wodą i czyściutkimi ręczniczkami. Akurat zmieniała je ostatnio i nie zdążyła jeszcze upaskudzić własnym brudem.
I w międzyczasie zamówiła żarełko na dowóz, gotowanie było niby fajne ale tym zajmowała się raczej okazyjnie, a że knajpa która miała tutaj zasięg nie była najgorsza... Cóż, to dawało pole do pewnych przemyśleń i zasadniczego pytania, skąd się brały lisy? Na dworach wróżek ich nie widywała, a jakoś lata temu to nie przyszło jej do głowy. Lekkie spytki? Powiedzmy, ale wpierw ktoś musiał wrócić, w pełni czystości i zapaszku. A same ubranka, w trakcie cudzych zabiegów pielęgnacyjnych, podrzuciła do łazienki.
 

Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Zaprawdę powiadam - mów co chcesz zjeść, a Ignis to przygotuje. Dziewczyna uwielbiała gotować, a akurat kuchenne cuda ludzkości uważała za coś wyjątkowo przydatnego. Chociażby lasagne... Próbowałby kto zrobić ją w palenisku? Lepiej nie! A tu ludzkość wymyśliła piekarnik i po kłopocie. Nie pilnujemy ognia, samo się robi w zamkniętej przestrzeni, nie przypalisz przypadkiem ogona... Nic tylko korzystać i testować nowe przepisy, nowe smaki. Owszem, nie raz brakowało jej smaków typowych z jej rodzimej wyspy, ale tego jeszcze dlugo nie będzie jej dane posmakować. O ile w ogóle wrócą do domu.
- No proszę, a już myślałam na baśń w rzeczywistości - rzuciła z udawanym westchnięciem smutku, po czym się zaśmiała wesoło, pierwszy raz od dłuższego czasu. Widać naprawdę potrzebowała wyjść do ludzi, spotkać kogoś znajomego i w pewnym stopniu życzliwego. Na schronienie u kogoś nie liczyła, prawdę mówiąc nie byla pewna czy poszłaby do kogokolwiek innego. Jednak na jej drodze stanęła Caranthir i świat nieco poprawił swoje kolory. A przynajmniej mógł zrobić to jeszcze bardziej w chwili, w której przez umysł lisicy przebiegły wspomnienia zabaw jakim dawniej się oddawały, a wszystko przez jedno zdanie czarownicy. Ignis uśmiechnęła się kącikiem ust, spoglądając na kobietę spod kurtyny rzęs, jakby chciała zapytać, czy ma ochotę powtórzyć niektóre zdarzenia. Zaraz jednak uniosła brwi ku górze lekko zaskoczona.
-NIe wiedziałam, że masz siostrę. Po ojcu? - dopytała, kierując się po chwili we wskazanym kierunku ku łazience. Gorący prysznic był tym, czego teraz nie tylko potrzebowała, ale również pragnęła. Po pomieszczeniu rozejrzała się z zainteresowaniem. NIgdy nie była w domu jakieokolwiek czarownika, ale nie spodziewała się tak zwykłego wnętrza. Chociaż, jakby się tak nad tym zastanowić, to trudno byłoby jej powiedzieć czego w takim razie się spodziewała. Ostatecznie wskoczyła pod strumień wody ciesząc się chwilą. W wyobraźni miała obrazy wodospadów będących w jej krainie. Marna namiastka w postaci prysznicu musiałą wystarczyć, niestety. Po dłuższej chwili wyszła, otarła się ręcznikiem dość niedbale i zerknęła na ubrania. Przez chwilę pomyślała aby rzeczywiście zejść do Car nago, zrezygnowała jednak z tej myśli. Wciągnęła na lekko wilgotne ciało ubrania po siostrze wiedźminki, które nieznacznie przyległy do jej ciała. Ręcznikiem nieco dokładniej wysuszyła futro na uszach a także ogonach, żeby nie wyglądać jednak jak siedem nieszczęść, po czym dołączyła do gospodyni.
- Od razu lepiej - rzuciła z szerokim uśmiechem wchodząc boso do kolejnego pomieszczenia. Ogony radośnie tańczyły za kobietą, jakby były osobnym bytem.
Am I savage?
Scratching at the door
Am I savage?
I don't recognize you anymore
 

Caranthir

603 (18)


175 cm


Know when fairy tales cease to be tales? When people start believing in them







[Cytuj]
Multikonta: Freya, Anna
Skinęła jedynie główką bo po ojcu było jedyną możliwością, jaką mogła dorobić się siostry. A raczej na odwrót bo ta zołza była od niej starsza. Biologicznej matiuszki los był gorszy... i jak by to ująć, mściła się na Nefilim za to od dawien dawna, w zasadzie od wejścia w dorosłość. Resztki dzieciństwa skończył się gdy wylądowała w Korei, a i wcześniej miała już ten wiek do zamążpójścia. W sumie to równie dobrze mogłaby i być mężatką... Ale i Sigyn i porąbane więzi rodzinne Car to temat na zupełnie inny czas, opatrzony nostalgicznymi tęsknotami a nie powolną zagładą obu najbardziej umagicznionych ras.
I wierzcie lub nie, z naciskiem na to drugie i spoglądając na historie miłosne Car, ale ta nie miała zupełnie ochoty na jakiekolwiek igraszki, nawet w obrębie własnej płci; kochanic miała zdecydowanie więcej niż kochanków, a panów zaliczyła mniej niż przeciętna ludzka kobieta. Choćby Ignis przyszła wyłącznie w tym co każdemu dała matka natura, czyli żadnego odzienia i jedynie aromat leśnej łąki, wątpliwe aby to zmieniło zdanie Czarownicy. Nie to że staje się aseksem niczym Shi, czy też boli ją głowa, ot zerowa ochota. Dobrze więc że Wróżka wcisnęła się we wdzianko siostry, niby dwa centymetry różnicy ale widać że idealnie spasowane nie było. Heh, ale i tak nadal lepiej niż o siedem za pięć? Jeśli się same nie dopasują to pomyślimy o lekko wiszących łaszkach Wiedźminki.
- Jedzenie jest w drodze a spiracenie z sieci jakiegoś relaksacyjnego filmu chwilę zajmie - odparła siedząc wygodnie na kanapie i wskazując główką wolne miejsca. Ot drugi bliźniaczy mebel czy któryś z foteli, jest gdzie wygodnie usadzić swój kuperek. Jednocześnie kończyła przeglądać listę potencjalnie akceptowalnych pozycji, z roku na rok było ich coraz mniej... - Może Spiderman: Daleko od domu? - Czego chcieć więcej jak nie popcorniaka który choć na chwilę pozwoli zapomnieć o beznadziejności ich losu? Jest nawet jakość HD, jak miło...
- Chyba nigdy cię o to nie spytałam... skąd właściwie wzięły się Kitsune? - spytała bo to nie dawało jej spokoju, a w przeszłości... cóż, jak by to ująć, Ignis kierowała jej uwagę na zupełnie inne tematy. Ile razy nie gościła w Faeriolandzie, zwłaszcza na dworach, to jakoś nigdy nie widziała tam lisów i lisiczek. Teoria i praktyka rozmnażania nie jest jej obca ale... - Jawicie się jako strasznie izolujący się odłam Wróżek.
 

Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Jeszcze wchodziła w grę szalona możliwość, że matka Car byłaby w stanie ponownie współżyć z demonem, ale gdyby zastanowić się nad tym ponownie... Nie, jedynie możliwość po ojcu wchodziła w rachubę. Dodatkowo ta chwila uświadomiła Ignis jak niewiele własciwie o niej wie. W gruncie rzeczy o wszystkich znajomych nie wiedziała za wiele. Cecha główna długowiecznych, że nie przejmują się poznawaniem innych, bo mają czas, czy tylko jej własna ignorancja? Dobrze, że ostatecznie poszła pod prysznic, gdyż szalejące w jej głowie myśli zaczynały zbaczać z bezpiecznego kursu.
Kiedy w końcu dołączyła do wiedźminki, poczuła jak zmęczenie ostatnimi wydarzeniami zaczyna jej ciążyć. Z radością usiadła na fotelu, zwijając się nieomal w kłębek. Ogony otuliły miękko jej nogi, a ona sama podparła brodę na pięści, wpatrując się chwilę w widok za oknem. Jak to możliwe, że w York wszystko wydawało się czarne, a tutaj... Jak inny świat. Ile jeszcze czasu jej zostało zanim zacznie dziczeć? Z zamyślenia wyrwała ją propozycja filmu, którego nie znała.
- Jeśli chodzi o to, co Przyziemni wymyślają to nadążam za książkami, nie filmami, więc zdam się na ciebie - zgodziła się z lekkim uśmiechem, mimo wszystko ciekawa co to będzie. Zaraz jednak uniosła brwi do góry, gdy usłyszała pytanie Caranthir. Po chwili zaśmiała się cicho żeby ostatecznie westchnąć i znieruchomieć, zastanawiając się jak to wszystko ładnie przedstawić.
- Zakładam że o kwiatkach i pszczółkach nie muszę mówić - zaczęła siląc się na żart, zaraz jednak spoważniała, żeby nie powiedzieć, że posmutniała. Mimo wszystko przypomniała sobie na nowo o pięknej Świątyni, która skończyła prawdopodobnie jako ruiny. - Wiesz, że zanim powstały obecne wróżki istniała inna rasa, potomków Pradawnych istot. Pierwsze Kitsune zostały stworzone, zrodzone, z dusz poległych wojowników... Jedni czczą boginię Amaterasu, inni wierzą po prostu w Ogniki, dusze wojowników, które zawsze były obecne w Świątyni. Ja wierzę w Ogniki - opowiedziała w dość dużym skrócie początek jej rasy. Spojrzała na Car z lekkim uśmiechem, który nie dotarł jednak do oczu lisicy. - Trzymamy się z daleka od pozostałych Faerie i ich wiecznych kłótni. Jasny Dwór, Ciemny Dwór, wieczna walka o władzę, pomimo połączenia dworów... To nie dla nas. Mieszkaliśmy na Wyspie, o której nawet Faerie nie wiedziały - dodała wzruszając lekko ramionami i opierając głowę o oparcie fotela. Na co przyszły setki lat życia na osobności, skoro i tak upadli na dno z resztą wróżek? Teraz trzeba było wymyślić jak wrócić do krainy i jak ją odbudować.
Am I savage?
Scratching at the door
Am I savage?
I don't recognize you anymore
 

Caranthir

603 (18)


175 cm


Know when fairy tales cease to be tales? When people start believing in them







[Cytuj]
Multikonta: Freya, Anna
A gdyby ktoś pani powiedział, że matka Car to wszystko przeżyła, stała się Wróżką, miała dziecko z Nefilim, a potem to dziecko miało kolejne dziecko z Królem Wróżek i efekty ich igraszek stały się wampirzycą, przez co po świecie biegała podobna do niej krewna łaknąca krwi co najmniej raz w tygodniu? Czas to swoją drogą ale sama długowieczność, zwłaszcza w przypadku ras płodnych, potrafiła czasem wyciąć taki numer, że aż głowa mogła od tego rozboleć. Przynajmniej okolica dopisywała, bo o ile York to zabita anomaliami magicznymi i kolejnymi falami złodupców dziura, tak mniej zasiedlone regiony Szwecji to ciche i przytulne miejsce, bez villainów rodem z komiksów. Heh, podobno nawet okolica jest urokliwa…
- Nektar i miodek - zripostowała od razu. Matko boska, przecież Carełek była na to za młoda, nie mówiąc o tym że nadal jest nieskalanym Wiedźmiątkiem! A wszystkie hajdy zawsze można wyciąć… w ogóle jakieś były? Nope. - Spokojne lisy żyjące w spokoju i z dala od polityki, gdzieście się podziewali całe moje życie… - podsumowała choć ugryzła się w język gdy korciło dodać coś w stylu ”to musiała być nudna egzystencja”. Izolacja może i była fajna ale do czasu, a bez odmiany każdy długowieczny w końcu zacznie nudzić się niemiłosiernie, a to podsuwało czasem naprawdę nieprzyjemne pomysły.
- Po seansie postawię przejścia w obie strony. - Ciekawość to diabelska cecha ale nadużywać jej nie należało, nieprawdaż? Pizza, Spdierman, trochę więcej Marvela bo jeden to za mało, i na głowę nie pada! Czego chcieć więcej? No może poza Wróżkowem…
… przynajmniej jeden wieczór minie, szczególnie dla Ignis, w miarę normalnie, chwila beztroski należy się każdemu.

Zt x2
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo