Joe Verlac

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, N. Black, S. Murdock, C. L. Vaughan
Widział, że coś jest nie tak, dlatego gdy kobieta odsunęła się z krzykiem podszedł do niej kładąc dłoń na jej czole i odgarniając z niego jej włosy. Spojrzał w jej oczy z dość zatroskaną miną. Wiedział, że coś jest na rzeczy nie wiedział tylko co.
- Pewnie nie uwierzysz ale nigdy się nie kłóciliśmy. Nasza miłość była darem od anioła. - odparł ciepłym głosem aby wyrwać ją z letargu i przywrócić do rzeczywistości. Gdy tylko do niego wróciła, co poznał po spojrzeniu uśmiechnął się gładząc dwa razy ręką jej polik. Cóż, mogła być pewna, że on akurat nie będzie próbował jej zaciągnąć do łóżka. Gdy podeszła do drzwi on zarzucił na nią swoją marynarkę, po uprzednim wyjęciu ostrza, które ukrył tak aby się nie rzucało w oczy.
- Jestem zmęczony, odprowadzę cię kawałek. - po tych słowach objął ją po przyjacielsku w pasie i opuścili teatr. Na pożegnaniu, w miejscu gdzie rozeszły się ich drogi pocałował ją po ojcowsku w czoło i ruszył w swoją stronę zostawiając jej na pamiątkę marynarkę. Niby wampiry nie odczuwają chłodu jednak dobre maniery, to dobre maniery.

2x zt
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Spektakle są bardzo ciekawe.
Szczególnie te, które odnoszą się do przeszłości.
Eleanor została zaproszona na spektakl,w którym grała Louise. Widziała nie raz jej aktorstwo i zawsze była nim zachwycona. Wciela się w każdą rolę z sercem i oddaniem. Dzięki temu całe przedstawienie, cała gra na scenie jest realistyczna oddająca to co najlepsze i smakowite.
Louise miała piękne ciało, piękny głos- wprost idealna do grania na scenie prawda panowie?
Tego wieczoru, siedząc sobie wygodnie w loży VIP Eleanor przyglądała się scenie i wszystkim, którzy na niej grali. Dodatkowo ośmieliła się nie raz, nie dwa spojrzeć na publiczność by wyłapać najlepsze kąski.
Już znalazła i upatrzyła sobie posiłek na ten wieczór. Dla Louise także znalazła cos odpowiedniego.
[...]
Po skończonym występie wolnym tempem skierowała się na zaplecze, do garderoby gwiazdy.
Już fani czekali na główna bohaterkę tej historii i nawoływali ją po imieniu. Zaskakujące jak ludzie potrafią zatracić się i oddać wszystko co ich byleby tylko ujrzeć oraz zdobyć podpis tej którą kochają.
Niewzruszona wampirzyca podeszła do dwóch dżentelmenów.
- To moja znajoma, chcecie ją poznać?- Wszyscy wyrywali się byleby tylko Eleanor zwróciła na nich uwagę, ale Ona skupiła się na dwóch młodzieńcach. Zdziwieni skinęli głową i poszli za nią nie wiedząc co ich czeka.
Zapukała.
Została zaproszona
Weszła.
- Witaj Louise, jak zawsze perfekcyjna gra aktorska. Robisz to wyśmienicie. W nagrodę zaprosiłam dwóch chłopców na małą ucztę.- Puściła oczko do chłopaków by się przypadkiem nie wystraszyli, ale Oni podziwiali jej garderobę, suknię oraz dwie piękne kobiety.
Wysoki brunet upatrzył sobie Eleanor, a drugi Louise.
- J tu tylko z kolegą przyszedłem. Jest jej wielkim fanem.- Wzruszył ramionami podrywając Coleridge w prymitywny sposób.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
Louise kochała być na scenie prawie tak bardzo jak kiedyś przed kamerami. Na scenie przestawała być sobą, stawała się graną przez siebie postacią, znów oddychała, na czas spektaklu biło w niej serce postaci, czuła się znów człowiekiem. W tym roku dostała angaż do roli Nory w „Domu Lalek”, stojąc na scenie była Norą a nie Louise. Gdy kończyło się przedstawienie i opadała kurtyna, miała wrażenie, jakby znów umierała. Choć wiedziała, że za kilka dni znów stanie na scenie i znów narodzi się na czas spektaklu jako Nora Helmer Ibsena. Czuła się szczególnie związana z tym autorem, Henryk Ibsen zmarł w 1906, w tym samym roku, w którym Louise przyszła na świat. Początkowo nie rozumiała wyboru swojej bohaterki, która opuszcza męża i dzieci, Louise bardzo pragnęła zostać matką i żałowała swoich rozwodów. Po czasie prób pokochała Norę i z radością grała ją.
Tego wieczoru była premiera „Domu Lalek”, Louise do honorowej loży dla vipów zaprosiła Eleanor Coleridge. Po spektaklu Eleanor przyszła do garderoby Louise w towarzystwie dwóch młodych mężczyzn. Louise zaprosiła ich do środka, sama zajęła się zmywaniem swojego scenicznego makijażu. Była głodna, łaknęli krwi, ale o wiele bardziej pragnęła napić się coś mocniejszego. Miała w garderobie szampana i gin.
Przywitała się z Eleanor i spojrzała na mężczyzn. Louise była panseksualna od wczesnej młodości, płeć kochanków, a obecnie również ich rasa nie miała dla niej znaczenia. Mężczyźni byli dość atrakcyjni. Louise uwielbiała mądrych, oczytanych, inteligentnych ludzi. W czasie swojej egzystencji miała o wiele więcej przyjaciół wśród ludzi aniżeli wśród wampirów. Wobec swoich ludzkich przyjaciół była całkowicie lojalna i nigdy nie wypiłaby ich krwi, nawet na ich prośbę.
- Co sądzą panowie o Ibsenie? - Louise zapytała mężczyzn rozlewając szampana do kieliszków.
Obaj młodzieńcy spojrzeli na siebie niepewnie.
-Ma pani na myśli odtwórcę roli męża Nory? - zapytał szatyn. - To znakomity aktor niewątpliwie, ale ja przyszedłem do teatru, aby ujrzeć panią, panno Dagover
- Pani Dagover - poprawiła go Louise upijając łyk szampana. - Ibsen był autorem sztuki, którą właśnie panowie obejrzeli - mężczyźni nadawali się jedynie na krwawą przekąskę, Louise mrugnęła do Eleanor i zaczęła się zastanawiać, czy lepiej wypić krew przystojniaków, a potem się upić, czy też upić się razem z nimi, a potem wypić ich krew zmieszaną z alkoholem. Wybrała tę drugą opcję i pomyślała, że ochroniarz teatralny, będzie musiał wynieść potem nieprzytomnych mężczyzn i zostawić ich w pobliżu pobliskiego pubu, aby obaj, gdy ockną się rano, myśleli, że urwał im się film po libacji alkoholowej.
-Może po szklaneczce ginu? -zapytała wesoło.
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Eleanor obserwowała swoją znajomą oraz dwóch młodzieńców. Jeden zapatrzony w Louise, a drugi starał się opanować swoje emocje by przypadkiem nie zrobić złego ruchu względem Coleridge. Rozlewający sie szampan tylko wzmógł apetyt wampirzycy. Ile można było czekać na posiłek? No ile?!
Wampir nie może się upić samym alkoholem, dlatego by odczuć stan upojenia alkoholowego miesza trunek z krwią. Dzięki temu może upić się lub poczuć narkotyki. Nigdy same, bo wampir nie przyjmuje tego, zawsze z krwią.
Eleanor skinęła głową do Louise. Niekiedy są zalecane zabawy z jedzeniem by stało się apetyczniejsze, ale w tym wypadku Eleanor chciała brutalnie podejść do całej tej sprawy. Coleridge nie była zwykłym wampirem. Miała zalążek zła w sobie, które objawiało się w różnych sytuacjach. Wtedy wychodziła z Niej bestia. W ciągu całego jej życia wampirzego nie raz nie dwa popełniała zbrodnie i była z tego powodu bardzo sławna- "Zakapturzona kobieta wymordowała rolników zostawiając po sobie ślady paznokci". W dawnych czasach nie było przyrządów takich jak odciski palców, czy próbki które pomagały w odszukaniu zabójcy. W dawnych czasach było to znacznie trudniejsze bo trzeba było zabójce złapać na gorącym uczynku, a Eleanor zawsze znikała miejsca zbrodni.
- Zdecydowanie gin. Niestety ja nie pijam alkoholu.- Oboje spojrzeli na Nią ze zdziwieniem. Eleanor podeszła do swojej wybranek ofiary i położyła dłonie na jego ramieniu czule wpatrując się w Niego. Gra aktorska opanowana i przez nią udając uczucia ludzkie.
- Pij, potem czeka Ciebie coś niezwykłego.- Złożyła pocałunek na jego policzku,a potem przejechała językiem po nim i oblizała płatek ucha mężczyzny. Niech się podnieca, niech myśli iż do czegoś później dojdzie. Eleanor uwielbiała takie zagrywki wykonywać.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
Louise dowiedziała się, że jej fan nazywał się John Harrows, liczył sobie 35 lat, był maklerem giełdowym i najwyraźniej miał bardzo mocną głowę. Louise uśmiechała się do niego, gdy opróżniali szampana i gin, kątem oka obserwowała Eleanor, która również ją pociągała, choć Louise nigdy nie była z innym wampirem, jej kochankami zawsze byli ludzie płci obojga. Jako wampir miała znacznie mocniejszą niż ludzie głowę, mogłaby startować w zawodach w piciu. Jednak jak na wampira, to jednak jej głowa była słaba, co wynikało z faktu, że wpadła w alkoholizm w wieku 14 lat. Louise pozwoliła Johnowi się pocałować, zachowywała jednak powściągliwość właściwą Amerykance, której młodość przypadła na lata 20-te i 30-te XX wieku. Zwróciła uwagę, że Eleanor jest w tych kwestiach znacznie śmielsza. Choć zdziwiło ją, że Coleridge jest abstynentką, ale już po chwili pomyślała, że dzięki temu będzie więcej alkoholu dla niej i ta myśl ją rozbawiła.
- Pięknie się śmiejesz Louise - pan Harrows mówiąc to złapał ją za kolano. Lekko rozzłościł Louise taką bezceremonialnością, zaśmiała się jednak i nachyliła ku niemu, wyciągnęła z szuflady szafki kajdanki, pocałowała go w usta, a potem w szyję, mężczyzna jęknął z rozkoszy i złapał jątym razem za pierś. Louise uznała, że dość już tego braku szacunku wobec damy, zapięła kajdanki na przegubach zachwyconego i podnieconego Johna, po czym wgryzła się w szyję zaskoczonego mężczyzny i wypiła życiodajny dla niej napój. Krew zaspokoiła jej głód, smakowała dobrze zmieszana z wypitym przez Johna alkoholem. Louise wypiła tyle, ile potrzebowała, pilnując by niechcący nie zabić mężczyzny. Szumiało jej w głowie. Odsunęła omdlałego Johna i usiadła przy swojej toaletce, sięgnęła po szampana i zaczęła pić prosto z butelki rozmyślając o swojej egzystencji. Tym razem najwyraźniej upiła się na smutno... Tęskniła za Ameryką i za pracą na planie filmowym...
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Więcej alkoholu mogło zostać dla reszty. Eleanor wolała upitego mężczyznę niż trzeźwego. Dzięki temu mogła posmakować alkoholu i krwi. Dwa w jednym. Czy to nie piękne połączenie zważywszy na fakt iż wampiry nic co ludzkie nie przyjmują?
- Nie próżnują..- Odpowiedział Tommy, bo tak miał na imię wybranek Eleanor. Ona jedynie zaśmiała się przyglądając Louise i jej facetowi. Faktycznie szli ostro, ale czy to każdej ze stron się podobało?
Tommy skradł pocałunek Coleridge, a ta odwzajemniła go kierując go na sofę. Położył się na niej ciągnąc za sobą Eleanor.
- Zapewne niespodzianka dla Ciebie iż ten wieczór dla Ciebie się skończy w ten sposób.
- Nigdy bym nie zgadł Eleanor iż tak skończy się fascynujący spektakl. Cieszę się, że mogę Ciebie poznać.
- Powiedział ponownie ją całując. Odważył się nawet by jego dłonie tknęły jej pośladki i zacisnął na nich swe dłonie.
John musiał pisnąć czy dać jakiś znak bo Tommy od razu spojrzał w ich stronę. Widział jak Louise nachyla się nad nim. Był związany, myślał, że się zabawiają.
- Nie znają granic. Może my też...- Przerwał widząc iż jego kolega jest nieprzytomny, widząc krew przeraził się. Louise znalazła się przy swojej toaletce pijąc napój.
- Co do cholery...- Eleanor jednym ruchem ręki przycisnęła go do sofy.
- Myślałeś iz dwie kobiety od tak oddadzą swoje ciało?- Prychnęła zasłaniając jego usta dłonią by nie krzyczał. Spojrzała na Louise.
- Mogłaś chwilę poczekać, a nie rzucać się na Niego jak głodne zwierzę...- Powiedziała do wampirzycy i spojrzała na Tommiego. Co miała z Nim zrobić? Jego błagające spojrzenie mówiło samo za siebie- chciał żyć. Jednak czy Coleridge da mu ten zaszczyt?
- Zepsułaś mi grę wstępną...- Eleanor taka była. Lubiła bawić się ze swoim jedzeniem do odpowiedniego momentu.
Nim ktokolwiek mógł w jakikolwiek sposób zareagować Coleridge wbiła swe kły w jego szyję spijając sporą część krwi. Odsuwając się poplamiła dekolt swój jednak na tym nie zakończyła.
Tamten okres w jej życiu był przepełniony ofiarami i krwią.
Odgryzła kawałek jego skóry rzucając na podłogę i dalej rozkoszowała się krwią niewinnego.
Tommy walczył o swe życie.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
Tym razem Louise upiła się na smutno, położyła na patefonie płytę z rzewnym jazzem z lat 20-tych, upewniła się, że John Harrows omdlały po ukąszeniu oddycha i oddała się rozmyślaniom... Rozmyślała o Ameryce, pracy w filmie, swoich dwóch nieudanych małżeństwach, swoich nieżyjących już ludzkich znajomych i przyjaciołach, o swoim pragnieniu zostania matką, o swojej stwórczyni - Brigitte Helm - która opuściła ją, tej samej nocy, gdy uczyniła Louise wampirem. Louise czuła się rozdarta pomiędzy światem wampirów a ludzkim, nikt nie nauczył jej być wampirem, nigdy nie została pochowana, dla rodziny i przyjaciół po prostu zmieniła się w nieprzystępną osobę unikającą światła słonecznego... W Europie ciągle czuła się obco. Dopiła resztki alkoholu i pomyślała, że zaraz będzie musiała wezwać teatralnego ochroniarza zwanego Dużym Benem, aby w zamian za hojny napiwek przeniósł obydwu mężczyzn na tyły pobliskiego klubu, tak że gdy obudzą się rano, nie będą pewni, co im się przydarzyło tej nocy... Płyta skończyła grać, Louise usłyszała jakieś dziwne odgłosy od strony kanapy i zerknęła w tamtym kierunku.
- Co ty wyprawiasz? - zaytała Eleanor ze ściśniętym gardłem i poczuła, jak natychmiast trzeźwieje. -Chyba nie chcesz go zabić? Nie tutaj!
Louise nigdy nie była świadkiem morderstwa ani samobójstwa, jedyne martwe osoby, jakie kiedykolwiek miała dane ujrzeć, to byli jej ludzcy przyjaciele, oni jednak umierali ze starości i Louise widziała ich leżących majestatycznie i spokojnie w trumnach podczas ich pogrzebów. Zdenerwowała się, o 6.00 rano do jej garderoby miała przyjść sprzątaczka, nie powinna zobaczyć nic niepokojącego. Eleanor nie miała nic do stracenia, ale ona - Louise - miała pracę, na której jej zależało, nie chciała aby ktokolwiek w teatrze domyślił się, że coś z nią nie tak. Nie miała zamiaru w najbliższym czasie zmieniać miejsca zamieszkania ani teatru. Nie mogła być zamieszana w morderstwo. Na wszelki wypadek przekręciła klucz w drzwiach, aby ochroniarz czy sprzątaczka nie weszli i nie ujrzeli walczącego o życie mężczyzny i Eleanor odgryzając skórę z jego szyi...
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Wampirzyca odezwała się do niej i najwidoczniej nie była zadowolona tym co ujrzała. Eleanor odsunęła się od szyi mężczyzny zlizując krople z jego szyi. Rana była poważna, ale nie zabójcza. Bardziej martwiłabym się o nagłe utracenie krwi z organizmu, jednak i to nie spowoduje śmierci.
Spojrzawszy na Louise warknęła ostrzegawczo.
- Martwisz się o zwykłego, marnego człowieka?
- Wstała zostawiając Tommiego w ciężkim stanie. Jego oddech był płytki. Eleanor podeszła do Louise.
- To nazywa się posilanie oraz utrata przytomności, która może doprowadzić do śmierci. Pogódź się w końcu z faktem iż jesteś drapieżnikiem, a nie marnym człowiekiem.- Syknęła do Niej i podeszła ponownie do Tommiego. Pogłaskała Go po głowie, a ten jedynie oddychał. Czyżby walczył o życie?
Eleanor spojrzała na Louise i uniosła brew ku gorze.
- Martwisz się o nich czy o siebie i swoja pracę?- Zapytała będąc świadoma swych czynów. Czy na prawdę Louise myślała iz wyda jej oraz swoją tajemnicę o nieśmiertelności? Obie jechały na tym samym wózku. Powinna zaakceptować to czym się stała, a nie użalać się nad swoim losem.
- Louise co Tobie dolega?- Zapytała ostrym tonem głosu, jakby rozkazała jej odpowiedz szybko.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
- Ja w tym teatrze pracuję, nie zamierzam mieć na karku policji, ani być w nic wplątana. Łatwo ci zachowywać się beztrosko, skoro oficjalnie nie żyjesz. Ja mam paszport, kartę tymczasowego pobytu w Wielkiej Brytanii, płacę podatki i robię karierę. Nie chcę jednak robić kariery będąc podejrzaną o współudział w morderstwie! - Louise podniosła głos, ale zaraz go przyciszyła, gdy przypomniała sobie, że ktoś może ich usłyszeć.- Zamknęłam drzwi do garderoby na klucz, ale na portierni są zapasowe, w każdej chwili może tu wejść sprzątaczka, ochroniarz albo portier, więc lepiej zrób coś z tym - wskazała ręką na rzeżącego Tommy’ego, John na szczęście jeszcze spał.
Odwróciła się, aby nie patrzeć na Tommy’ego, nie było sensu tłumaczyć Eleanor, czym dla każdego aktora jest teatr - jest świątynią, drugim domem, a koledzy z pracy są jak rodzina. W teatrze wiedzieli, że Louise ma problemy alkoholowe, ale spora część aktorów nie wylewała za kołnierz, wszyscy byli na swój sposób ekscentryczni, jej dziwne zachowanie przypisywali temu, że była Amerykanką. Spojrzała na zegarek, była trzecia w nocy.
-Sprzątaczka, gdy przyjdzie, nie może zauważyć nic podejrzanego, ani kropli krwi - rzuciła ostro. -W budynku jest gdzieś ochroniarz, on też nie może nic zobaczyć
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Eleanor zawsze była ciekawską osobą jeśli chodzi o inne wampiry. ich przyzwyczajenia, tok myślenia oraz reakcje na różne sytuacje.
Ta przedstawiała jej więcej niż sądziła.
Uniosła brew słysząc jej odpowiedź na pytanie.
- Oficjalnie nie żyjesz, gdyż mając ponad 100 lat nie możesz w ten sposób wyglądać. Twoje bliskie osoby musiały dowiedzieć się o tej śmierci bo inaczej napuściłabyś na siebie przypuszczenia. Stworzyłaś swoje drugie życie, w którym skrywasz swój mrok. Nie mów mi, że prowadzisz zwykłe życie bo tylko i jedynie je kreujesz. Jesteś wampirem, drapieżnikiem. Radzę o tym nie zapomnieć gdyż ta myśl to priorytet, a nie kiecki i teatr.- Spojrzała na Nią lekko zdenerwowana. Będąc przy Tommim sprawdziła jego tętno oraz oznaki życia. Żył, pewnie zemdlał. Eleanor była o kilka łyków przy jego śmierci, lecz wiedziała kiedy się powstrzymać.
Z torebki wyciągnęła strzykawkę i podała chłopakowi dożylnie. Właśnie pozorowała przedawkowanie, a jego słowa będą jedynie złudzeniem dla całego świata.
- Najpierw do się uspokój i nie podnoś na mnie głosu.- Warknęła ostrzegawczo kierując się właśnie w jej stronę. Była młodym wampirem, mało wiedziała o nieśmiertelności i takich sytuacjach.
- Ty nie jesteś drapieżnikiem, tylko aktorką. Ja wręcz przeciwnie. Nie mów mi co mam robić bo doskonale wiem jak uniknąć oskarżeń, policji, więzienia oraz cholernego Clave i jego przydupasów.- Zacisnęła dłonie w pięści oraz szczękę. Wyciągnęła telefon niecierpliwie oczekując na drugą osobę w słuchawce.
- W końcu... Pierwsze piętro, okno będzie otwarte. Pospiesz się, albo kogoś rozszarpię...- Mówiąc to spojrzała na Louise. Nie raz były sytuacje iż wampiry nie dogadywały się ze sobą gdyż pochodziły z innych epok, miały różne przyzwyczajenia.
Nie minęła chwila, a w oknie ukazał się wampir w czarnej pelerynie. Spojrzał na Eleanor i skinął głową. Potem ujrzał Louise, której posłał uśmiech zeskakując z okna.
- Widzisz... mężczyźni za dużo napili się alkoholu oraz naćpali się. Weź ich w skromniejsze miejsce. Wiesz co robić.- Wampir skinął głową kierując się do Tommiego.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
- Moi bliscy nie dowiedzieli się o niczym, po 24 godzinach od mojej przemiany w wampira wróciłam do domu i do pracy, jak zapewne się domyślasz po moim akcencie jestem Amerykanką. Wyemigrowałam ze Stanów w 1945 roku tym samym zrywając kontakty ze wszystkimi ludźmi, jakich znałam - prychnęła Louise. Co Eleanor mogła wiedzieć o takich sprawach, zapewne nigdy nie pracowała, brytyjska bogaczka. Miała nadzieję, że Eleanor poda narkotyk również drugiemu mężczyźnie, w sumie w tej chwili nie miałaby nic przeciwko temu, aby obaj dostali złoty strzał heroiny. Odetchnęła, gdy wspólnik Eleanor zabrał ich z jej garderoby, ten koszmar miał za chwilę się skończyć, nikt w teatrze nie dowie się co tu zaszło. Schyliła się i spod umywalki wyciągnęła papierowe ręczniki.
-Lepiej posprzątaj ten bałagan - syknęła do Eleanor, a ponieważ wydawało jej się, że słyszy w oddali kroki na korytarzu, Louise sama z zapałem przystąpiła do wycierania śladów krwi z sofy i z podłogi. Gdy jej garderoba znów prezentowała się jjak należy, otworzyła drzwi
-Ben!- krzyknęła w głąb korytarza, gdy po chwili w drzwiach jej garderoby pojawił się zwalisty mężczyzna, uśmiechnęła się promiennie wręczając mu 50 funtów - Będzie pan tak uprzejmy i kupi mi butelkę szkockiej? Resztę może pan zatrzymać - powiedziała do zaskoczonego tak dużym napiwkiem ochroniarza.
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Chyba się obie nie zrozumiały. Eleanor wywróciła oczami, usiadła koło Tommiego, który był zabierany przez wampira.
Eleanor założyła nogę na drugą obserwując Louise.
Przez dłuższą chwilę się nie odzywała, tylko lustrowała ją swym wzrokiem.
- Moja droga, nie rozumiesz na czym polega przemiana oraz życie wieczne. Twoi bliscy może i nie dowiedzieli się o czymkolwiek. Emigracja zapewniła Ci nadal alibi, być może nową tożsamość. Wątpię iż jesteś głupią aktoreczką mającą nadal te same dane co wcześniej.
Dawna ty umarła. Dla świata oraz dla samej siebie. Nie jesteś już tą samą Louise. Jesteś wampirzycą Louise.
- Wyjaśniła by Louise nie miała wątpliwości co do jej wypowiedzi.
- 1945... 74 LATA... wyglądasz na znacznie mniej Louise.- Dodała uśmiechając się do niej diabelsko. Prychać może kiedy chce i do kogo. to nie ruszyło w żaden sposób Eleanor.
- Zabierz go w ciemny zaułek ale blisko klubu, następnie wróć po drugiego,tylko dam mu pewien prezent.- Wampir skinął głową i spojrzał na Louise by na końcu zniknąć w oknie z Tommym.
Eleanor nagle wstała i podchodząc w stronę jej chłoptasia i Louise przeniosła dłonie za plecy.
Wyglądała jakby coś knuła..
- Nadal masz odruchy ludzkie Louise..- Pokręciła głową i ukucnęła przy śmiertelniku. Podała mu zastrzyk z narkotykami, a wampir ponownie wziął chłopaka i zniknął w oknie.
Wampirzyca wywróciła oczami i jakimś papierem ręcznikowym wycierała podłogę. By było zabawniej robiła to nogą nie chcąc się zginać.
- Matko, jakie to jest nudne, upokarzające...- Wywróciła oczami słysząc jak ta woła ochroniarza. No brak logiki w postępowaniu dzisiejszym.
Eleanor usiadła na kanapie, a poduszką zasłoniła plamę krwi.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
-Jak niewiele cokolwiek jesteś w stanie pojąć- zaśmiała się Louise stojąc przy drzwiach w oczekiwaniu na ochroniarza, a raczej w oczekiwaniu na szkocką, którą miał przynieść. -Zostałam przemieniona w wampira w 1932, przez 13 lat ani moi rodzice, ani mój mąż, ani koledzy z wytwórni filmowej, bo wtedy pracowałam w kinie a nie w teatrze, nie domyślili się, że już nie jestem człowiekiem. Co chyba dowodzi moich niebywałych zdolności aktorskich - przemilczała fakt, że jej drugie małżeństwo rozpadło się, gdy wybuchła II Wojna Światowa i że po przemianie w wampira zagrała już tylko w dwóch filmach, które okazały się klapą z racji, że nie zgadzała się na zdjęcia na dworze w ciągu dnia.
Do drzwi rozleggło się ciche pukanie, Louise natychmiast otworzyła z uśmiechem i wyjęła z ręki ochroniarza szkocką
- Dziękuję panu, Ben- gdy tylko zamknęła za nim drzwi, odkręciła butelkę i zaczęła pić z gwinta, nie musiała się bawić w elegancję przy Eleanor.
- W 1945 wyemigrowałam do Wielkiej Brytanii i rozpoczęłam karierę teatralną pod moim prawdziwym nazwiskiem - Brooks. Wycofałam się z pracy jakoś w latach 60-tych, w 1985 wypuściłam do prasy plotkę o śmierci Louise Brooks i po kilkunastu latach zmieniłam nazwiskoi zdobyłam nowy paszport. Znowu mogłam wrócić do teatru. Oczywiście, że mam ludzkie odruchy, spędzam z ludźmi bardzo dużo czasu, to jest teatr, rano mamy próby, wieczorem przedstawienia, ciągle otaczają mnie ludzie! Na tym polega praca w teatrze - przemilczała, że stokroć wolałaby wrócić do pracy w filmie i że nie przepadała za Anglią, zamiast tego pociągnęła haust szkockiej, pomyślała z rozbawieniem, że to cud, że z jej skłonnością do uzależnień, nie wpadła w narkotyki, jak wielu znanych jej aktorów, jak Bela Lugosi, którego poznała w połowie lat 30-tych w Stanach. Obydwoje byli outsiderami, ona jako wampir, on jako obcokrajowiec w Ameryce... Odsunęła jednak myśli przykre myśli o przyjacielu...
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Eleanor nie jest w stanie pojąć większej ilości informacji? Louise łatwo ją oceniła co rozbawiło Eleanor. Uśmiechnęła się jedynie lekko spuszczając głowę. Patrzyła na poduszkę, na podłogę gdzie dawniej znajdowała się plama krwi.
Nie raz widziała na swe oczy jak Pisklak zachowywał się po przemianie. Żaden wampir nie był w stanie w kilka miesięcy opanować żądzy krwi. Louise ją zaskakiwał. Jednak czy pozytywnie?
Słuchając jej opowieści ani razu nie przerwała. Jej historia była bardzo ciekawa. Tyle się działo. Eleanor aż wstała a jej oczy tryskały zaciekawieniem.
- Ludzie nie raz mówili iż jesteś podobna do zmarłej aktorki Louise Brooks. Co im wtedy odpowiadałaś?- Zapytała powoli wstając z kanapy. Kierowała się kroczek po kroczku do Louise.
- Wyjaw mi swój mrok..- Powiedziała ciszej wiedząc iż Louise ją doskonale słyszy. Eleanor splotła swoje dłonie przystając krok od wampirzycy. Przypatrywała się jej uważnie. Jedynie ciekawość, chłonięcie informacji było wymalowane na jej twarzy.
- Najmocniej przepraszam za me zachowanie, jednak przeszłości nie da się wymazać z pamięci, z ciała i przyzwyczajeń. Zapewne wiesz o czym mówię droga Louise.- Uśmiechnęła się delikatnie wskazując krzesło przy toaletce.
 

Louise Dagover

26 (102 lata)







[Cytuj]
- Jak widzę kompletnie nie jesteś zorientowana w historii kina niemego - powiedziała Louise rozbawiona i pociągnęła potężny haust szkockiej. -Zostałam przemieniona w wampira w 1932 roku, ale wystąpiłam potem jeszcze w dwóch filmach w Stanach, a później nadal pod moim prawdziwym nazwiskiem kontynuowałem karierę aktorską na deskach teatrów w Anglii, tak długo jak mogłam to tłumaczyć działaniem chirurgii plastycznej. Sfingowałam swoją śmierć dopiero w 1985, zresztą wszystko to znajdziesz w encyklopedii pod hasłem „Louise Brooks”. Odczekałam jeszcze dwadzieścia lat, zmieniłam nazwisko na Dagover na cześć Lil Dagover - tu Louise zerknęła ma Eleanor, aby się przekomać, czy wiedziała kim była Lil Dagover, po czym kontynuowała - I wróciłam do pracy w teatrze. Większość ludzi ma taką wiedzę o kinie niemym jak ty, więc raczej moja twarz z nikim im się nie kojarzy. Może to i lepiej - wzruszyła ramionami pociągając kolejny potężny łyk szkockiej. Nie miała zamiaru wymazywać swojej przeszłości, w przeciwieństwie do większości wampirów mogła pić alkohol w dużych ilościach, a jedzenie choć nie syciło jej, to też nie szkodziło jej specjalnie, dzięki temu nikt w teatrze nie zauważył niczego niepokojącego w jej zachowaniu. Jedynie niechęć do światła i głód krwi zdradzały, że nie jest człowiekiem.
- Poczęstowałabym cię wódką Eleanor, ale chyba jesteś abstynentką, a więc twoje zdrowie i zdrowie tych dwóch kretynów, których miałam nieprzyjemność tu gościć- powiedziała Louise mając na myśli Johna iTommy’ego, choć na wspomnienie o słodkim i pokrzepiającym smaku krwi Johna uśmiechnęła się i wypiła kolejny haust wódki.
Ja przyciągnę cię ku sobie, ty przyciągać będziesz innych; wtedy poznasz upojenie okrucieństwem, które jest niczym innym, jak miłością. Nie próbuj więc na razie wiedzieć więcej o mnie i mych sprawach, lecz zaufaj mi całym swym kochającym sercem
Joseph Sheridan Le Fanu – Carmilla
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo