Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Wpierw wyczuła znajomy zapach, następna pojawiła się aura. Choć minęło wiele lat odkąd miała z nimi styczność, nie zapomniała kim jest właścicielka. Czarownica, której zawdzięczała swoje obecne życie. Czy można było za to dostatecznie podziękować? Wciąż zastanawiała się, czy zrobiła wtedy wszystko, żeby wyrazić swoją wdzięczność. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek jeszcze ją spotka toteż wyczucie jej teraz, a później usłyszenie, było dla kobiety nie małym zdziwieniem.
- Nie przypuszczałam, że jeszcze się spotkamy – odpowiedziała, odwracając głowę w stronę Czarownicy z lekkim uśmiechem. Omiotła spojrzeniem jej twarz, która prawdę mówiąc nie zmieniła się od ostatniego ich spotkania. Przywilej długowiecznych. Westchnęła nieznacznie odchylając się w tył i podpierając na dłoniach za plecami. Czy zawsze będzie już wpadać na Ner, gdy nad jej losem zaczną pojawiać się czarne chmury? Aż zaśmiała się cicho a tę myśl.
- Znów się spotykamy, gdy mam problemy – wyznała, kręcąc z niedowierzania głową. Ogony poruszyły się leniwie, a ogniki między nimi na moment zabłyszczały,jakby dając znać ich właścicielce, że są gotowe w każdej chwili do pomocy przy skoku.
- Od dawna jesteś w York? – dopytala jeszcze, zastanawiając się czy może swobodnie pytać o kwestie związane z Mrokiem, czy jednak nie. Nie wiedziała w końcu, czy aby na pewno Pradawny zainteresował się nimi, ale jeśli legenda mówiła prawdę, to po zniszczeniu Faerieladu mógłby chcieć zniszczyć świat należący do czarowników. W takiej sytuacji wszyscy byli zagrożeni, a nawet Caranthir wydawała się ostatnio nieco nieswoja. Ignis jednakże nie wiedziała na ile Nerezza mieszała się w sprawy zrzeszonych czarowników, chociaż... Czy w obliczu zagrożenia pod postacią Mroku można było jeszcze dzielić się na zrzeszonych i nie? W końcu chyba nawet wróżki próbowały odnaleźć wszystkich ze swojej rasy i jakoś ochronić. W jedności siła, czy jakoś tak... Tyle pytań, tyle niepewnych, a tak mało słów, w które można je ubrać.
If I could go, go into my heart
And search for all the places I left the spark
To find a way, way back to the olden days
Before it started falling apart
 

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Ignis nawet nie była świadoma, jak duży wpływ miała na wiedźmę. Nieświadomie pomogła jej w miarę wrócić do siebie po wydarzeniach z I Wojny Światowej, głównie tylko przez swoją obecność. Nerezza rzadko pomagała komuś, nie żądając niczego w zamian, jednak w tamtym przypadku jej się to opłaciło. Opieka nad lisicą jednocześnie polepszyła stan czarownicy, która po niezbyt przyjemnych wydarzeniach podczas wojny znowu poczuła się ważna i potrzebna. Jej to wystarczyło, by wrócić chociaż po części do formy, gdyby tylko nie stała po ciemnej stronie mocy, to może i nawet by częściej komuś tak pomagała.
- W naszym przypadku to nigdy nie jest pewne. – odparła. Taki urok bycia długowiecznym, nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnie się na starych znajomych, najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. Szczególnie York stał się głównym centrum zamieszania, w którym Rez dość często natrafia na dawnych towarzyszy. Dlatego teraz żadne przypadkowe spotkanie jej nie zdziwi.
- Problemy? – spytała, lekko unosząc przy tym brwi. Może i bycie osobistym zwiastunem kłopotów było rolą, w którą Nerezza z chęcią by się wcieliła, to jednak wolałaby nękać kogoś innego niż Ignis.
- Od końca zeszłego roku. – odpowiedziała. I chociaż od momentu zatrzymania się w Yorku na dłużej wydarzyło się sporo jak na jedno miejsce w takim okres czasu, to Rez była, lub starała się być z boku. Mało ją obchodziło to, co się działo, nie inaczej miała się również sprawa z Mrokiem. Z tego powodu nie wiedziała za dużo na jego temat, nie orientowała się do końca o co z tym wszystkim chodzi i czemu tak dużo osób zachowuje się, jakby to było coś wielkiego. Co więcej, na razie nie czuła chęci by to zmieniać, ponieważ nie odnosiła jeszcze wrażenia, jakby groziło jej jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
 

Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Nie dane jej było nigdy dowiedzieć się o pomocy jakiej sama nieświadomie udzieliła Czarownicy. Gdyby tak było, z całą pewnością nie przejmowałby się potencjalnym długiem jaki u niej zaciągnęła, a te przecież należało spłacać. Każdy o tym wiedział. Każdy, kto miał choć odrobinę honoru. Uśmiechnęła się lekko na słowa o niepewności niczego w ich przypadku. Wiele w tym było prawdy, a jednak Ignis podejrzewała, że Nerezzę spotkała na swej drodze jedynie raz i nic więcej się już nie zmieni. Czasem lisica wierzyła w to, że przypadkowe spotkania mają wpływ na resztę życia i nigdy się nie powtórzą. Spotkanie z Ner właśnie za takie brała, a tu proszę... Znów się spotykały i to w chwili, gdy świat wróżki ponownie stał na głowie. Zaskoczyła ją jednak jej odpowiedź na pytanie. Znieruchomiała, wpatrując sie w kobietę, rejestrując jeszcze mimowolnie jak długo przebywa ona w York. Mogły zobaczyć się wcześniej, a jednak los ponownie skrzyzował ich drogi dopiero teraz. W końcu lisica otrząsnęła się z zakoczenia i zdecydoała się odezwać póki co spokojnym tonem.
- A więc nie słyszałaś o Mroku i o tym co zrobił z naszą krainą? - spytała, nie kryjąc zdziwienia. Skoro Caranthir wiedziała w niedługim czasie po zdarzeniu... Ner nie wiedziala? Nie interesowało ją nic co się działo wokół? Z tego, co było Ignis wiadomo, nawet czarownicy mieli już z nim styczność co nie było najlepszą wiadomością. Ogony poruszyły sie nerwowo wokół właścicielki, której czoło nachmurzyło się teraz.
- Całe wróżkowo, ważne nawet dla was przez dostępność magicznych składników, zostało wchłonięte przez Mrok, zniszczone - odezwala się powoli, czując, że znów zaczyna w niej buzować gniew skierowny ku bliżej nieokreślonemu istnieniu. - Nie możemy wrócić do siebie, nie wiemy czy mamy do czego wracać. Skoro jednak tak łatwo poszło mu z naszą krainą, za chwilę i waszą może chcieć zniszczyć, jeśli wierzyć starej legendzie, że niby z naszymi rasami prowadził kiedyś wojnę - dodała, zaciskając dłonie w pięści. Od tak dawna nie wiedziała jak rozładowac wszystkie negatywne emocje. Najprostsze rozwiązania były najtrudniejszymi w tej chwili do wykonania, co dziewczyne niezmiernie irytowało.
- Naprawdę nie wiedziałaś o tym? - spytała, spoglądając wprost w oczy kobiety. Może i trzymała się z boku, ale zdanie Ignis cierpiały obie rasy, więc nawet outsider powinien odczuć to na własnej skórze.
If I could go, go into my heart
And search for all the places I left the spark
To find a way, way back to the olden days
Before it started falling apart
 

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Miała jeszcze przed sobą wiele lat życia, a przynajmniej miał taką nadzieję, więc nigdy nie zakładała, że daną osobę spotka jedynie raz, szczególnie, jeśli chodzi o długowiecznych. I chociaż okoliczności tych spotkań były przeróżne, to w przypadku Ignis wiedźma miała wyjątkowego pecha, skoro po raz drugi trafiła na nią, gdy ta miała problemy.
Przez ostanie dziesięciolecia Nerezza zdecydowanie nie była typem osoby, którą szczególnie interesowało to, co się wokół niej dzieje, a wydarzenia, nie mające na nią bezpośredniego wpływu najczęściej po prostu ignorowała. Czuła, że jak dotąd już wystarczająco się w życiu przejmowała, więc pozwoliła sobie na odrobinę znieczulicy oraz ignorancji.
- Coś tam słyszałam. – odparła, bo kompletnie niepoinformowana to ona nie była. Chociaż i tak nie było to zbyt wiele, słyszała tylko, że jakiś Mrok istnieje i robi różne złe rzeczy, a to nie była szczególnie imponująca oraz szczegółowa wiedza. Może i mogłaby się bardziej tym tematem zainteresować, ale nie chciała.
Słuchała wróżki w milczeniu, przyswajając słyszane informacje. Faktycznie nie brzmiało to byt dobrze, można by nawet powiedzieć, że fatalnie, skoro Mrok zajął i zniszczył Faerieland. I może nawet współczułaby wróżkom, spróbowałaby sobie wyobrazić, jak to jest stracić swoją krainę, nie móc wrócić do miejsca, które uważało się za dom, jednak nie potrafiła tego. Empatię miała na poziomie mniej więcej zerowym, dlatego tylko zerknęła na faerie.
- Robicie coś, by wrócić do wróżkolandu? Szukacie informacji o tym Mroku, przygotowujecie się do walki? – spytała. To było pierwsze, co jej przyszło do głowy, gdyby sama znajdowała się w takiej sytuacji. Odłożyć emocje na bok, by przejść do konkretów i odpowiedzieć atakiem, skoro pojawił się przeciwnik.
Przyglądając się tej całej sytuacji z boku, tak właśnie prezentowała się ona wiedźmie. Nawet stwierdzenie, że Mrok może chcieć wziąć się za czarowników, nie zrobiła na niej większego wrażenia. Może i była to nieadekwatna postawa do panującego zagrożenia, jednak gdyby miała przejmować się każdą bitwą, każdym niebezpieczeństwem, już dawno skończyłaby w pokoju bez klamek.
- To pewnie tylko kolejne zagrożenie, które prędzej czy później przeminie. – odparła. Tak samo jak pandemia Czarnej Śmierci w XIV wieku, tak samo jak obie wojny światowe i wiele innych tragedii. Chociaż jej postawa może o tym świadczyć, to nie lekceważyła sprawy z Mrokiem. Po prostu inaczej na to patrzyła.
 

Ignis

231


170 cm


All I wanna do is hear you scream in pain







[Cytuj]
Multikonta: Lennan, Eve
Prawdę mówiąc Ignis zaskoczyła postawa Nerezzy, ale jedynie w pierwszej chwili. Stąd reakcja i tłumaczenie. Po chwili jednak dotarło do lisicy, że sama zachowywała się w ten sposób wobec sytuacji między innymi rasami, czy nawet między pozostałymi wróżkami. Mimo to, Mrok był dla niej czymś, o czym zdawało sie, że wszyscy powinni wiedziec, a tu proszę... Najpierw wilkołak, który nie miał zielonego pojęcia o tym, co też działo się w mieście, a teraz Czarownica, która raczej się tym nie przejmowała. Przez chwilę gniew zawarczał cicho w Ignis, zaraz jednak został uciszony. Nie było czasu na to, żeby sie teraz wykłócać z dawną znajomą o to, czy nie lekceważy problemu. W końcu Ignis nie miała nawet pewności, czy Mrok zajął świat czarowników, czy jedynie uparł się na wróżki.
- Robimy, jak moglibyśmy po prostu to zostawić... - odparła nieco bardziej burkliwie niż zamierzała. Wzięła więc głęboki oddech i powrociła do tematu po chwili, jak upewiła się, że ton głosu jej nie zawiedzie. - Mamy już drogę powrotu, ale teraz musimy się przygotować. Zobaczyć kto przetrwał i kto może walczyć, żeby iść na spotkanie z Mrokiem - skróciła może nieco ich działania, ale na tym właściwie wszystko się opierało. Mieli mieć trening, z całą pewością Marianne będzie go przeprowadzać. Nie przypuszczała, żeby Bevin chciał się w to bawić, nie widziała go z resztą od dawna. Nawet dobrze, nie narzekała.
Spojrzała na Nerezzę, nieznacznie się uśmiechając, ale nie było w tym uśmiechu ani odrobiny wesołości. Kolejne zagrożenie, które przeminie? To nie byla byle jaka choroba Przyziemnych, która nie imała się długowiecznych. To bylo coś, co mogłoby, gdyby chciało, po prostu pstryknięciem palca wszystkich odesłać w niebyt. Z drugiej strony, postrzeganie Mroku jako kolejne zagrożenie, po którym przyjdą następne sprawiało, że lisica nabierała dziwnego odrętwienia,
- Lepiej żeby minęło szybciej, inaczej akurat z nami będzie gorzej- mruknęła jedynie. Cóż, może Czarownikom nic nie groziło, jeśli zostałby zniszczony Spiralny Wymiar. Jednakże wróżki bez swojej krainy zaczynały dziczeć, niczym wyjątkowo groźne zwierzęta zarażone dodatkowo wścieklizną. Marny koniec, ale! Jeszcze wszystko było do odratownia!
- Także takie problemy chwilowo mam, a jak tobie minęły te lata? - spytała, chcąc naprawdę zmienić temat. Nie pamiętala za bardzo jak się rozeszły ich drogi, ale z tamtego okresu Ignis niewiele miała wspomnień, zupełnie jakby je wyparła. Ona sama tułała się później po świecie, a co było z Czarownicą?
If I could go, go into my heart
And search for all the places I left the spark
To find a way, way back to the olden days
Before it started falling apart
 

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Mrok nie dotknął jej bezpośrednio, nie miała z nim do czynienia, także nie interesował ją zbytnio ten temat. Nie miała dotąd powodów, by zacząć się tym przejmować i uznawać za realne zagrożenie. Podejrzewała nawet, że gdyby przez przypadek nie wtrąciła się nieco w sprawy czarowników, to nie miałaby o nim najmniejszego pojęcia. Wszystko, co dowiedziała się dotąd o Mroku, pochodziło w dużej mierze z plotek i domysłów, także nie wiedziała, ile w tym było prawdy. Był dla niej po prostu czymś abstrakcyjnym – istniał gdzieś sobie, tego nie zaprzeczała, ale jednocześnie tylko tyle mogła o nim powiedzieć.
Zdziwiło ją nieco to, że faerie jeszcze nie zdążyły się przygotować, chociaż z drugiej strony podejrzewała, że było to spowodowane ogólną dezorientacją, może nawet strachem. W końcu sytuacja, w jakiej znalazły się wróżki, zdecydowanie nie należała do tych normalniejszych, więc oswojenie się z nią na pewno musiało zabrać sporo czasu.
- Jak oceniacie swoje szanse? – dopytała. Oprócz faktycznego przygotowania, morale również były bardzo istotne, wiedźma znała to z własnego doświadczenia. Odpowiednie nastawienie mogło naprawdę wiele zmienić podczas walki.
Gdyby Ignis powiedziała to na głoś, to Rez zdecydowanie mogła się o to wykłócać. Była świadkiem wielu zagrożeń i katastrof, w tym właśnie pandemii dżumy. Widziała, jak umierają ludzie, dziesiątki i setki ludzi, czuła śmierć praktycznie w każdym miejscu, wszystko to spowodowało, że w którymś momencie zaczęła wątpić, czy w obliczu takiego pogromu jest odporna na tę chorobę. A teraz? Teraz, gdyby nie słyszała o Mroku, to pewnie nawet by się nie domyśliła, że coś może być nie tak.
- Zobaczysz, że za jakiś czas będzie po wszystkim. – odparła. Dotąd zawsze tak było, że zagrożenia przychodziły i odchodziły z mniejszymi lub większymi stratami, więc Rez podejrzewała, że w tym wypadku będzie tak samo. Ciężko było jej tylko określić, ile czasu to zajmie, bo z tym akurat bywało różnie.
- Najpierw walczyłam podczas II Wojny Światowej, potem badałam kulturę Ameryki Południowej. – bez większych problemów przyjęła zmianę tematu. I połowa XX wieku obfitowała w wiele istotnych, a zarazem ciężkich przeżyć, mające duży wpływ na obecny stan psychiczny wiedźmy, natomiast druga połowa wręcz przeciwnie, był to jeden z najspokojniejszych okresów w jej życiu. – Potem przez kilkanaście lat włóczyłam się po Europie, zanim nie zatrzymałam się tutaj. – dodała, a słaby uśmiech pojawił się na jej twarzy. Czuła, że powinna bić się gdzieś na Bliskim Wschodzie, ale jednocześnie potrzebowała odpoczynku.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo