Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Różnica w strefach czasowych sprawiła, że tam, gdzie się znaleźli, panował już wieczór, a słońce chyliło się ku zachodowi. Działało to raczej na korzyść czarowników, w końcu podczas dnia na pustyni temperatury potrafią być naprawdę wysokie. Nerezza oczywiście nie narzekałaby na to, była już do nich przyzwyczajona, jednak nie ukrywała, że przeszło trzydzieści stopni na termometrze prędzej przeszkadzało niż pomagało się skupić.
Brama doprowadziła ich obok podnóży skał. Rez zamknęła bramę, po czym rozejrzała się po okolicy. Wątpiła, czy w takim miejscu oraz o takiej porze jest jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że się na kogoś natkną i że ktoś im przeszkodzi w przywoływaniu demonów. Z tego, co kojarzyła, to do najbliższego turystycznego szlaku był kawał drogi, dodatkowo nie sądziła, by ktoś zapuszczał się w te rejony na wieczorno-nocny spacer. Musiałby być albo dobrze wyszkolonym oraz przygotowanym fanatykiem podróży, albo zwykłym idiotą.
- Wygląda na to, że oprócz mongolskiego robaka śmierci nic nam tu nie zagraża. – powiedziała lekkim tonem. Nie kojarzyła, by w tej okolicy znajdowały się jakiekolwiek dzikie zwierzęta, które mogłyby im przeszkodzić, ludzi też nie było widać, więc powinni mieć spokój. Nie licząc oczywiście tej tajemniczej kryptydy, o której kiedyś słyszała od tutejszych plemion. Może i nie wierzyła bezgranicznie w jej istnienie, ale uważała, że w tego typu pogłoskach może być ziarno prawdy, szczególnie jeśli są to opowieści tubylców. W końcu to oni znają najlepiej te ziemie.
- Chcesz zacząć od czegoś konkretnego? – spytała zaraz, nie chcąc tracić więcej czasu. Nie wiedziała, na jakim poziomie pod względem przywoływania demonów był Jonathan, więc nie orientowała się, czego powinna go zacząć uczyć, by nie było to ani coś, co już znał, ani coś znacznie wybiegającego poza jego możliwości. I chociaż z tego, co widziała w Spiralnym Labiryncie mogła się domyślał, że daleko mu było do ogarnięcia tej magii w stopniu przyzwoitym, to nie chciała wyciągać pochopnych wniosków. – Wtedy, w Spiralnym… Co chciałeś przywołać? – dopytała, nie tylko z ciekawości. Odpowiedź na to pytanie też może mogłaby pomóc jakoś nakierunkować naukę.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Jonathan nie protestował, kiedy do niego podeszła, kiedy się zbliżyła, kiedy przepchnęła go przez bramę, ostatecznie w końcu sam poprosił ją o to, by zaczęli się uczyć. Nie miał również jakiś chorych, nastoletnich wyobrażeń związanych z jej zachowaniem. I właściwie wcale się nie zdziwił, gdy znalazł się nagle daleko od domu, na pustyni, którą sam wybrał. Żarty żartami, ale ostatecznie taki obszar faktycznie był najbezpieczniejszy i nadawał się wręcz idealnie do różnych magicznych ćwiczeń, które mogły, aczkolwiek nie musiały, pozostawić po sobie ślad. Na jej uwagę uniósł nieznacznie brwi, nie miał bowiem najmniejszego pojęcia, o czym mówi.
- Robak śmierci? To jakieś lokalne bóstwo albo potwór z legend? – zapytał wyraźnie zaciekawiony. Zawsze był chętny do zdobywania nowej wiedzy, nawet jeśli ta zdawała się być całkowicie nieużyteczna i nikomu do niczego nie służyła. Czarownik miał jednak w głowie całkiem sporo podobnych informacji, kolekcjonował je niemalże jak znaczki czy coś podobnego, być może z ciekawości, a może z myślą, że kiedyś, pewnego dnia, będzie mógł użyć ich w jakimś konkretnym celu. Nie wiedział, czy Nerezza udzieli mu jakiejkolwiek odpowiedzi, ale w gruncie rzeczy nie przejmował się tym jakoś mocno, ostatecznie pojawili się tutaj, by się uczyć, a nie ucinać sobie pogawędki.
- Na wszelki wypadek od początku. Zrobiłem to, co widziałem i o czym słyszałem, wyrysowałem znaki własną krwią, ale zdaje się, że to za mało, żeby zrobić to dobrze – powiedział prosto, a gdy zdawał swoje pytanie, westchnął nieco bezgłośnie. Co chciał przywołać? To było doskonałe pytanie. Nie wybrali z Opal żadnego konkretnego demona, o czym poinformował zaraz swoją mistrzynię, celowali po prostu w coś małego, pośledniego, coś co nie stanowiłoby nazbyt wielkiego zagrożenia. Nie trzeba było tłumaczyć i opisywać, że to się nie udało, a całe przedsięwzięcie poszło dokładnie nie tak, jak pójść powinno. Najpewniej pominęli element odpowiedzialny właśnie za wybór demona, o czym nigdzie nie przeczytał i nigdy nie słuchał. Albo ich brama była na tyle słaba, że przepuszczała każdego.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Miejsc, w których bez większych problemów czy niedogodności mogli przywoływać demony w gruncie rzeczy było sporo, jednak to właśnie pustynie pierwsze przyszły wiedźmie do głowy. Głównie dlatego, że sama na nich była uczona magii, więc nie raz ani nie dwa przekonała się, że takie lokacje były po prostu najwygodniejsze. Ryzyko, że przypałęta się jakiś Przyziemny było naprawdę znikome, teren był praktycznie pusty, więc nic nie zostanie zniszczone, do tego nie potrzeba włożyć zbyt dużo energii w to, by po sobie ewentualnie posprzątać. I chociaż początkowo jej pytanie co do wyboru pustyni mogło brzmieć żartobliwie, to wiedźma była całkiem poważna. Mając do dyspozycji szybki sposób na podróżowanie w postaci bram oraz teleportacji, mogli sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa.
- Z legend.- potwierdziła. – Lokalna kryptyda, w której istnienie wierzą mieszkańcy tej pustyni. Około półmetrowy robak, plujący jadem i rażący prądem. – wiele się o nim nasłuchała od tubylców, chociaż większość nie była chętna do rozmów o nim. Może i nauka nie potwierdziła (jeszcze) istnienia tego zwierzęcia, jednak dla niej strach tutejszych mieszkańców był znacznie większym dowodem niż mędrca szkiełko i oko.
Słuchała Jonathana w milczeniu, na koniec jednak lekko unosząc brwi ku górze.
- Przywoływanie byle jakiego demona jest niebezpieczne, bo nigdy nie wiadomo, który z nich postanowi odpowiedzieć na przywołanie. – odparła. Może i Jonathan wcześniej nie był tego świadomy, nie potrafiła w inny sposób wytłumaczyć jego zachowania, jednak po wydarzeniu w Spiralnym pewnie zapamięta to sobie do końca życia. – Można też i tak, jeśli ktoś lubi ryzyko, jednak na przyszłość pamiętaj, że najlepiej przyzywać konkretnego demona. – tym bardziej, jeśli jest się jeszcze niedoświadczonym przywoływaczem. Demony z reguły nie były przyjaźnie nastawione, więc trzeba z nimi uważać. Nie przywołując żadnego konkretnego, zawsze może pojawić się jakiś niezwykle silny, nad którym zapanowanie może być niezwykle ciężkie.
- Narysowanie znaku, wypowiedzenie zaklęcia oraz nazwy demona. – odezwała się. Tak właśnie w skrócie wygląda cała procedura, która może i brzmi prosto, jednak w rzeczywistości taka nie jest. Czarownik zdawał się znać jakieś podstawy, w końcu mimo wszystko jakiegoś demona udało mu się przyzwać, mimo tego, że sprawy się później mocno pokomplikowały. Jednak kompletnym żółtodziobem nie był, a to już było coś. – Wybierz sobie jakiegoś demona i spróbuj go przyzwać. – zdecydowanie bardziej była zwolenniczką praktyki niż teorii, dlatego zdecydowała się niemal od razu do niej przejść, rezygnując z wywodów na temat, jak się powinno, a jak nie, przywoływać. Jonathan szybciej nauczy się tego w praktyce, na swoich własnych błędach i gdy wypracuje swój własny sposób i taktykę. – Jestem obok, jakby coś poszło nie tak. – dodała. Pomoże w samym przywoływaniu, gdy Jonathan nie będzie wiedział, jak to zrobić lub zainterweniuje, jeśli nie uda mu się kontrolować przyzwanej istoty.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Miejsc odpowiednich do trenowania z całą pewnością było co najmniej mnóstwo, ale w gruncie rzeczy Jonathanowi podobała się ta wycieczka, ta wyprawa, to odosobnienie. Nie należał do jednostek, które chciałyby popisywać się swoimi niszczycielskimi umiejętnościami w tłumie Przyziemnych, a poza tym trzeba było pamiętać, że mimo wszystko cisza i spokój sprzyjały skupieniu, nauce i szlifowaniu własnych umiejętności, na czym mężczyźnie niewątpliwie obecnie zależało. Dlatego też z zadowoleniem przyjął przejście przez bramę, wylądowanie na Gobi i zapoznanie się dodatkowo z miejscowymi wierzeniami, na które uniósł nieznacznie brwi i uśmiechnął się pod nosem.
- Jeden z demonów. A może jeden z nas – rzucił z zaciekawieniem, bo hipotezy te całkiem mu się spodobały, nie zamierzał jednak jakoś specjalnie owego robaka szukać, tym bardziej, że obecnie mieli coś nieco odmiennego na głowie. Przywołanie, jak już czarownik wiedział, wcale nie było taką bułką z masłem, jak wcześniej mu się zdawało, jak prezentowało się z boku, gdy jedynie sterczało się jak kołek w płocie i obserwowało starszych albo bardziej doświadczonych w tym temacie kolegów.
- Tego akurat nikt nigdy mi nie powiedział – odparł, gdy zamilkła i pokiwał głową analizując z uwagą wszystkie jej słowa, dochodząc do wniosku, że być może nie zrobił wszystkiego aż tak źle, jak mógł wcześniej podejrzewać. Uniósł dłoń, w której pojawiło się krótkie ostrze, naciął nim wnętrze dłoni, co skwitował jedynie zmrużeniem oczu i głębszym oddechem, by wyrysować odpowiedni znak. Pamiętał go aż za dobrze z księgi, którą wtedy miał przed oczami. Wydawało się, że symbol był kompletny, a przynajmniej taką nadzieję miał Jonathan, który odchrząknął po chwili i wypowiedział słowa pochodzące również z księgi, którą posługiwał się wcześniej i…
- Imp – zadecydował uznając, że wywoływanie któregokolwiek z demonów posiadających prawdziwe imię, jest co najmniej ryzykowne na jego etapie znajomości tych czarów. Wiadomo, impów było wiele, ale nie należały do najgroźniejszych istot na świecie, Jonathan liczył więc na to, że na tym demonie zdoła poćwiczyć swoje umiejętności.

Powodzenie przywołania

Przez chwilę wydawało się, że nic się nie wydarzy, ale później Jonathan poczuł coś na kształt szarpnięcia i zdał sobie sprawę z tego, że brama między wymiarami została otwarta, a ku niemu zaczął przemieszczać się niewielki demon. Wyglądał doprawdy jak z tych wszystkich niemądrych kreskówek i gier, nie sprawiał wrażenia nazbyt groźnego, ale czarownik wiedział już, że nie powinien go ignorować. Rzucił kontrolne spojrzenie na swoją mistrzynię, licząc na to, że być może ona mu coś podpowie, a później skupił się na impie, który łypał na niego niechętnie oczyma. Utrzymać go tutaj. To była najważniejsza myśl w tej chwili.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Przywoływanie demonów było jedną z tych mniej bezpiecznych dziedzin magii. Gdy zajmuje się tym ktoś, kto niezbyt się na tym zna, lub po prostu ma gorszy dzień i jest osłabiony, lub ma też pecha do rzutów kością, to w najlepszym przypadku nic się nie stanie, żaden demon nie zostanie przyzwany. Ale w najgorszym już robi się zdecydowanie mniej ciekawie i przyjemnie, bo potrafią one nieźle zamieszać i potrafią śmiertelnie niebezpieczne, gdy nie da rady nad nimi zapanować czy ich pokonać. Jednak przywoływania nie da się dobrze nauczyć z samej teorii, tylko czytając odpowiednie książki – chociaż te i tak bardzo dużo dają, przekazując najważniejsze informacje. Trzeba podjąć to ryzyko i w którymś momencie zdecydować się na praktykę, na faktycznych próbach przyzwania demona. Jednak jakieś informacje wypadałoby mieć, przynajmniej te szczątkowe, by wiedzieć, od czego w ogóle zacząć i jak ma przebiegać cała ta procedura.
Pominięcie nawet jednego jej elementu, takiego jak niewypowiedzenie imienia lub nazwy danego demona może rzutować na jakość zaklęcia. Chociaż i tak nie wiadomo, czy to i tak miałoby wtedy większy wpływ na końcowy efekt, skoro wzięli się za to czarownicy nie mający większego doświadczenia z tą dziedziną magii, skoro nawet najlepszym czasami się nie udaje. Teraz wystarczy tylko wyciągnąć wnioski z sytuacji w Spiralnym i próbować dalej.
Usiadła na piasku, przyglądając się czarownikowi i jego ruchom. Była przygotowana praktycznie na wszystko, nawet na powtórkę z rozrywki i ponowne starcie z demonem, jednak na szczęście nie doszło do tego. Mogła stwierdzić, że na razie wszystko poszło tak, jak powinno. Demon został przyzwany i nie sprawiał wrażenia, jakby miał zaraz kogoś zaatakować.
- Teraz musisz skupić się na tym, by nie wymknął ci się spod kontroli. – powiedziała. Przyzwanie to jednego, a upilnowanie demona to drugie. Nie raz i nie dwa zdarzyło się jej, by przywołana istota zamiast jej pomagać, sama się na nią rzuciła. Niekiedy wystarczyło do tego tylko chwilowe zajęcie się czymś innym. Utrzymanie demona było istotne, jeśli się nie chciało, by rzucił się do gardła czy po prostu uciekł, w przypadku tych słabszych. – Możesz mu teraz wydać jakikolwiek rozkaz.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Czy kontrola się udaje?

Magia w ogóle nie była tak łatwa, jak to się wydawało. Pstrykanie palcami, otwieranie bram, przywoływanie kul ognia i lodowych sopli. To nie było tak banalne, jak mogłoby się wydawać i chociaż w wielu dziedzinach Jonathan radził sobie całkiem nieźle, był w pełni świadom zagrożeń, jakie płynęły z nieumiejętnie wypowiadanych zaklęć. Problemy miał już wtedy, gdy uczył się teleportacji i tworzenia bram, a teraz szło mu z tym naprawdę całkiem dobrze. Uznał więc, gdzieś tam podświadomie, że również w przypadku przywoływania da radę i nie osiądzie na jakiś laurach, jeśli tylko tego wieczoru uda mu się osiągnąć to, czego potrzebował, by jakoś wyjść z impasu po Spiralnym i naprawić pewne błędy. Wiedział doskonale, że ćwiczy magię zakazaną, ale właściwie przestawało go to powoli obchodzić. Po tym co widział, co słyszał, co zostało mu objawione, naprawdę zaczynał uważać, że całkowita autonomia od Clave miała same plusy. Wróżki również nie kwapiły się, by znajdować się pod ich zwierzchnictwem, nic zatem dziwnego, że w powietrzu wisiał posmak buntu. Tym razem zaś Jonathan nie mógł i nie zamierzał stać gdzieś z tyłu i biernie przyglądać się rozwojowi sytuacji.
Można śmiało powiedzieć, że czarownik był zdziwiony faktem, że udało mu się przywołać impa. Nic innego, nic ponad niego, a tylko tego diablika, który do najmądrzejszych nie należał, ale na pewno nie można było go ignorować i uważać, że w niczym im nie zagraża, bo to tak nie działało ani trochę. Tego zdołał się już nauczyć, pierwsze najboleśniejsze lekcje dość mocno zapadły mu w pamięć i nie zamierzał od nich odchodzić. Zerknął ponownie w stronę Nerezzy, która najwyraźniej na razie nie zamierzała interweniować i miał już skinąć głową na zgodę co do jej słów, gdy nagle zdał sobie sprawę, że jego zaklęcia się zrywają. Imp zrobił taką minę, jakby chciał zachichotać i najwyraźniej naruszył strukturę jego kontroli. Domyślił się, że jego mistrzyni również to dostrzeże, ale z miejsca postanowił na nowo spróbować narzucić wolę pomniejszemu demonowi.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Na każdego czarownika czekała długa droga, wypełniona latami licznych ćwiczeń, by dojść do takiego stanu, gdy magia faktycznie ograniczała się tylko do pstrykania palcami. Był to już poziom niewątpliwie mistrzowski, który nie jest tak łatwo osiągnąć. Magia zadecydowanie nie była łatwa, wymagała nauki i praktyki, by dobrze nią władać. Rez miała już tyle pracy oraz doświadczenia za sobą, że praktycznie jedyną jej dziedziną, której nie rozumiała i którą praktycznie nie potrafiła władać, było uzdrawianie, a tym raczej sobie ani nikomu krzywdy przez przypadek nie zrobi. Z innymi rodzajami mogłoby pójść o wiele gorzej, w końcu nieumiejętne przywoływanie demonów czy wyczarowywanie firebalii mogło nieść za sobą katastrofalne skutki.
Może i imp do najbardziej groźnych czy zjawiskowych demonów nie należał, jednak udało go się bezproblemowo przywołać, a to było teraz najważniejsze oraz najbardziej istotne. Utrzymanie go, by wciąż był posłuszny czarownikowi było jednak zupełnie inną sprawą, jednak tak samo ważna jak samo jego przyzwanie. Demony biegające samopas bez niczyjej kontroli, nawet te najmniejsze i niepozorne mogły być niebezpieczne.
Dostrzegła to, że impowi udało się wyrwać spod zaklęć czarownika, jednak nie zamierzała jeszcze interweniować. To Jonathan ma się tu uczyć oraz ćwiczyć, więc nie planowała bezpośrednio ingerować w samo przywoływanie, jeżeli nie zrobiło się groźnie.
- Patrz na niego i ponownie go spętaj. – powiedziała. Przy tego typu zaklęciach kontakt wzrokowy z demonem był ważny, tak samo jak pełne skupienie. – Nie rozglądaj się na boki i skoncentruj się na zaklęciu. – coachem raczej nie ma szansy zostać, motywacyjne teksty zdecydowanie nie były w jej stylu. Wolała się ograniczać do krótkich, jak najbardziej precyzyjnych zdań i rozkazów.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Spętanie

Zadanie wcale nie było takie łatwe, a im dłużej Jonathan zmagał się z impem, tym bardziej rozumiał, jakim szaleństwem wykazał się z Opal, kiedy brali się do działania w Spiralnym Wymiarze. Coś, co na piśmie było banalnie prostą układanką złożoną z kilku ledwie poleceń, w praktyce okazywało się nieustannym naginaniem własnej woli, walką z samym sobą i próbą zapanowania nad tym, co dzieje się dookoła. Łatwo było mówić, że musi się w pełni skupić, kiedy Jonathan tak naprawdę nie był wciąż jeszcze pewien, jak powinien panować nad demonem. Nie zamierzał się jednak poddawać i skinąwszy lekko głową, spojrzał ponownie na impa, który właśnie teraz zaczynał wykonywać jakieś ruchy sugerujące, iż zamierza zamazać znaki ustawione przez czarownika. I być może właśnie znowu to go zdekoncentrowało, bo pomimo chwilowego poczucia, iż demon powraca pod jego władanie, imp zamachał wściekle głową i zerwał ten kontakt. Jonathan dostrzegł nawet całkowicie nieludzki i bardzo złośliwy uśmiech, jaki mignął na twarzy pomniejszego demona. Jeśli nie radził sobie z czymś tak niegroźnym, co przyszło mu do głowy, by bawić się w coś większego? Brzmiało to z perspektywy czasu nie tylko absurdalnie, ale i skrajnie niebezpiecznie. W jakimś sensie cieszył się, że Nerezza nie wraca już do tego, co było, ale z każdą kolejną chwilą rozumiał, jak skrajnie nieodpowiedzialnie zachowali się razem z Opal. Niczym dzieci, które błąkając się we mgle liczą na to, że trafia w jakieś bezpieczne miejsce. Złapał głębszy oddech zdając sobie sprawę z tego, że jego mistrzyni nie ruszy do niego, jeśli nie będzie naprawdę niebezpiecznie. Musiał dać radę sam.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Przywoływanie demonów i pętanie ich zdecydowanie nie było łatwe. Nawet takie małe, niby niegroźne cholerstwo jak imp mogło sprawiać niemały problem, by nad nim zapanować. Więc co tu mówić o większych i bardziej potężnych istotach, dysponujących większą siłą od tego małego diabełka. Przykładem może być właśnie takie eidolon, którego udało się sprowadzić do tego wymiaru dwójce czarowników. Porządnie namieszał i gdyby nie interwencja wiedźmy, nie wiadomo, jak to by się skończyło.
Jednak teraz Jonathan musiał zmierzyć się tylko i wyłącznie ze zwykłym impem, do tego czuwała nad nim czarownica bardziej od niego znająca się na przywoływaniu, więc raczej nic złego nie powinno mu się stać. Raczej, bo Nerezza wciąż była na niego zła za ten akt tchórzostwa i chociaż nie pokazywała tego po sobie, to wciąż czuła złość z niewielką dawką rozczarowania jego postępowaniem. Do tego wystawiał jej cierpliwość na próbę, nie potrafiąc poradzić sobie z takim demonem. Jednak nie zamierzała mu pomagać w inny sposób, niż wydawanie kolejnych poleceń, dawanie rad lub mówienie motywacyjnych tekstów. Skoro był na tyle pewny siebie, że poszedł wtedy przywoływać demony w Spiralnym, to niech teraz też sam sobie radzi. Nie wiedziała i nawet się nad tym nie zastanawiała, czy była to dobra metoda nauczania, bo dla niej nie miało to większego znaczenia. Taki miała sposób, w wielu przypadkach zadziałał w mniejszym lub większym stopniu, więc tego zamierzała się trzymać.
- Jonathan, kurwa. – niemalże jęknęła, gdy czarownikowi kolejny raz nie udało się spętać demona, który, zamiast słuchać jego rozkazów, wciąż biegał sobie na wolności. Po niemal bezproblemowym przywołaniu spodziewała się, że z kolejnymi elementami pójdzie tak samo łatwo, może z drobnymi kłopotami. - Nie tak, nie jesteś wystarczająco sfokusowany na targecie, – powiedziała, za wszystko winiąc to, że czarownik nie skupiał się wystarczająco mocno na zaklęciu. Ewentualnie może jeszcze nie wrócił na tyle do sił, bo samą procedurę wykonał dobrze. - Spójrz na tego demona, to ty go przywołałeś, to ty jesteś jego panem i władcą, więc to ciebie i tylko ciebie powinien słuchać. Myśl o tym w ten sposób, spróbuj nim zawładnąć.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Może teraz?

Im dalej w las, tym było gorzej. Jonathan zastanawiał się, skąd właściwie wziął mu się w głowie pomysł, by próbować pętać demona w Spiralnym, by przywoływać cokolwiek, z czym mógłby porozmawiać, skoro teraz nic mu nie wychodziło, a zwykły imp z wielkim rozbawieniem brał się właśnie do zrywania narysowanych przez niego znaków. Nie popisywał się, zupełnie, a Nerazza miała na pewno coraz większą świadomość tego, jak idiotycznie zachował się, wkraczając do innego wymiaru i biorąc się za jakieś szaleństwa związane z wzywaniem obcych bytów. Co on sobie właściwie wyobrażał? Teraz jednak miał nauczkę, teraz już wiedział, że i tak poniósł całkowicie niską cenę za to, do czego doprowadził. On i Opal. Zachowali się nie tyle, jak dzieci, co jak skończeni idioci i z tą świadomością musiał się mierzyć teraz i zapewne przez wiele kolejnych lat. To nie było coś, co można było ot tak wymazać z pamięci i uznać za całkowicie niebyłe. Teraz jednak nie był czas na takie rozważania.
Zagryzł dość mocno wargę, gdy Nerezza ponownie go zrugała, teraz chyba już zrezygnowana jego działaniem i skupił się w pełni na impie. Poczuł lekkie ukłucie i zdał sobie sprawę z tego, że nawiązał z nim ponownie połączenie. Jego czary zaczynały działać, bardzo opornie, jak stwierdził, ale poczynił chociaż pierwszy krok. Skup się na celu. Skup się na tym, co robisz, jak się zachowujesz, do czego prowadzisz. Był teraz tylko on i pomniejszy demon, to się chwilowo liczyło. I chociaż działania magiczne nieco go osłabiały, to nie mógł znowu się poddać, jak skończony tchórz. Złapał głębszy oddech.
- Siadaj - zażądał lekko schrypniętym głosem, a imp, chociaż czuł, że się z nim szarpie, wykonał to niesamowicie ważne polecenie. Jonathan nie odwrócił od niego wzroku. Nie mógł, bo znowu straci nad nim kontrolę.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Może i Jonathan zrobił głupstwo, a szaleństwem mogłoby się wydawać przywoływanie demonów bez odpowiedniej wiedzy oraz umiejętności, jednak od czegoś trzeba zacząć przygodę z tą dziedziną magii. To, co zrobił faktycznie mogło skończyć się o wiele gorzej, ale przynajmniej czarownik wyciągnął z tej sytuacji wnioski i postanowił zacząć naukę w bardziej bezpieczny sposób, pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. Chociaż wiedźma, patrząc na to, jak teraz Jonathan radził sobie z przyzwanym impem, nie bardzo wiedziała, co czarownik sobie wtedy wyobrażał. Że ta dziedzina magii jest łatwa i bezpieczna? Że zapanowanie nad demonem przychodzi bez najmniejszego trudu? Taka terapia szokowa, jaką otrzymał w Spiralnym, zdecydowanie mu się przydała.
W przypadku uczenia kogoś, gdy tylko tego chciała, to naprawdę potrafiła być wyrozumiała. Rozumiała, że naprawdę niewielkiej ilości osób początkowa nauka danej dziedziny magii nie przychodziła z łatwością, w większości przypadków rzucanie zaklęć to było pasmo niewypałów. Jednak tym razem złość na czarownika powodowała, że jej pokłady cierpliwości były wyraźnie zmniejszone. I chociaż wcześniej akurat tego mu nie miała za złe, to teraz miała coraz większą ochotę wytargać go za włosy za to przyzywanie demonów bez odpowiedniego przygotowania.
Na szczęście kolejna próba zapanowania nad demonem udała się, a zaklęcia tym razem zadziałały. Nie wiedziała, na ile było to sprawką odpowiedniego skupienia się na czarach, a ile delikatnego opieprzu przez wiedźmę, jednak najważniejszy był efekt.
- Możesz go teraz odesłać. – odparła, cicho przy tym wzdychając. Przyzwanie udało się, tak samo jak rozkazywanie, został teraz ostatni etap przywoływania. Nie mogli też tak po prostu zostawić tu demona, żeby sobie biegał bez nadzoru po świecie ludzi, Rez nie chciała go też pozbawiać życia.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Zapewne wpływ na jego działanie miało jedno i drugie. Jonathan chyba za mocno rozmyślał o tym wszystkim, co się wydarzyło, co zrobił i jak skrajnie był nieodpowiedzialny zakładając, że naprawdę zapanuje nad demonem i da sobie radę prowadząc go tam, gdzie sam chciał. Miał jedynie podstawowe umiejętności, nic więcej, a teraz miał nawet problemy z tym, żeby zapanować nad impem, który z jakiegoś powodu był w stanie przerwać jego zaklęcia. Zdecydowanie był pod tym względem za słaby! Słowa Nerezzy dość mocno go ubodły i kazały w pełni się skupić, dzięki czemu był w stanie zapanować nad pomniejszym demonem i zmusić go do wykonania własnej woli, co było chwilowym, niewielkim triumfem, który niesamowicie wręcz mu się spodobał, ale nie okazał tego w żaden sposób. Skoro walczył z nim o to, by poddał się jego woli, była przed nim jeszcze zdecydowanie długa droga do świetności, a takie szarpanie się, doskakiwanie, próba uszczknięcia czegoś, co było właściwie nieosiągalne - nie mógł tak dalej postępować.
Przypatrywał się przez chwilę impowi, gdy ten siadał faktycznie, gdy był zmuszony wykonywać jego wolę, by musiał robić to, czego od niego chciał. Dawało to swoiste poczucie władzy, na pewno, ale upajanie się nim również nie było najlepsze i mogło zaprowadzić w zdecydowanie nieodpowiednie rejony. Odetchnął głębiej czując, że nawet trzymanie w szachu tak prostego demona jest nieco trudne. Nie odpowiedział wiedźmie, nie miał potrzeby i nie sądził, żeby ona również chciała wysłuchiwać jakiś jego wywodów.
- Odejdź - powiedział więc patrząc na impa i skupił się na tym działaniu ponad wszelką miarę. Imp skręcał się nieprzyjemnie jeszcze przez chwilę, Jonathan czuł, że się znowu z nim szamocze, ale ostatecznie wycofał się i zniknął w swym świecie, dokładnie tak, jak zażyczył sobie tego czarownik. Momentalnie poczuł, jakby ucisk w głowie nieco zelżał. Nie zdawał sobie do tej pory sprawy z tego, jakie przywołanie może być trudne, obciążające i wymagające. To była nowa wiedza, która wraz z doświadczeniami ze Spiralnego dała mu potężnego kopniaka i kazała jak najszybciej nad sobą zapanować. Była poważną lekcją, o której nie chciał zapominać, ani teraz, ani nigdy.
Zniszczył znaki, gdy upewnił się, że imp odszedł na dobre. Tak robiono, gdy był jedynie biernym obserwatorem takich przywołań i zakładał, że tak postępować należy. Dopiero teraz spojrzał ponownie na Nerezzę i złapał ponownie głębszy oddech mając wrażenie, że jego działanie tylko nieco mocniej zirytowało wiedźmę. Prawdą było jednak, że radził sobie dość tragicznie. Nie wiedział, czy czarownica ma mu coś do powiedzenia, czy uzna sprawę za zakończoną na dzień dzisiejszy i wezwie go ponownie dopiero za jakiś czas.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you

Nerezza

801


178 cm


My smile still shows through my bloody nose







[Cytuj]
Multikonta: Bies
Zaczynała szczerze wątpić w instynkt samozachowawczy Jonathana oraz wysoki poziom jego inteligencji, gdy widziała, jak bardzo (nie}udaje mu się ze zwykłym impem, biorąc pod uwagę fakt, co chciał zrobić wtedy w Spiralnym Labiryncie. Po tym, co właśnie zobaczyła, uważała, że naprawdę miał szczęście, iż wyszedł z tej sytuacji cały i zdrowy. Jednak nie zamierzała go za to opieprzać, bo sama niejednokrotnie robiła różne głupie rzeczy, które jednocześnie pomogły jej dojść do takiego poziomu w przywoływaniu, na jakim teraz była. Była przekonana o własnej nieśmiertelności, niedoświadczona i skłonna do ryzyka, a to nigdy nie było dobre połączenie.
Imp nie należał do najsilniejszych czy najgroźniejszych demonów, jednak dla czarowników niezbyt oswojonych z magią przywoływania kontrolowanie takiej istoty mogłoby sprawiać trudności. Rez doskonale znała poczucie władzy spowodowane rozkazywaniem demonom, jednocześnie wiedziała też, jakie były konsekwencje zatracenia się w niej. Wszystko to zawierało się w nieodpowiednim skupianiu na zaklęciu, bo może doprowadzić do zerwania demona spod władzy czarownika.
Bez większego trudu udało się Jonathanowi odesłać impa, więc cały proces przywoływania był już zakończony. Rez w ciszy przyglądała się, jak czarownik niszczy znaki potrzebne do zaklęcia, jednocześnie zastanawiając się, co ma mu powiedzieć.
-Prawie nie było tragicznie. – odezwała się po chwili. Mimo wszystko, niejako była to pochwała. W końcu demon został przyzwany i odesłany, chociaż po drodze wystąpiły trudności, to imp nie zdążył narozrabiać i nie zrobił nikomu krzywdy, więc wiedźma nie musiała interweniować. Ale do perfekcji jeszcze dużo brakowało, tym bardziej, że nie mieli do czynienia ze szczególnie wymagającym demonem. – Największy problem sprawiało ci samo kontrolowanie demona, więc to musimy bardziej przećwiczyć. – a przynajmniej to wynikało z jej obserwacji, samo przyzywanie i i odesłanie przebiegło bez większych problemów, ale tego nie mogła być stuprocentowo pewna, ponieważ Jonathan mógł mieć zupełnie inne odczucia na temat tego, co mu sprawiało największy problem.
- Jak wrażenia? – spytała. Chciała się dowiedzieć, co czarownik o tym sądzi i jakie on odniósł wrażenia na temat tego przywołania, co może jej pomóc w ewentualnych następnych lekcjach. Może mieć on również jakieś pytania czy przemyślenia, w końcu wiedźma jest tu po to, by mu pomóc.

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing







[Cytuj]
Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Kiedy myślał o tym, co zrobili z Opal, sam zaczynał wątpić w to, że posiada w sobie jakiekolwiek resztki inteligencji. Wszystko wskazywało raczej na to, że zachowywał się jak nieopierzony idiota, który ma wrażenie, że może zawojować świat. To, że było to wierutne kłamstwo, wyszło bardzo szybko i teraz czarownik mierzył się z tą myślą, z tą świadomością i konsekwencjami własnych działań. Mógł od tego oczywiście uciekać, mógł nie chcieć mieć z tym nic wspólnego, ale takie coś nie tylko stawiałoby go w niekorzystnym świetle, ale pokazywało również, że nie wyciągnął żadnej lekcji z wydarzeń, jakie dopiero co miały miejsce. Tak zaś na pewno nie było.
Odetchnął, gdy imp został odesłany, a on starł resztki własnych zaklęć, po czym spojrzał na Nerezzę, gdy ta się odezwała. Nie sądził, by była z niego dumna, ostatecznie nie miała do tego najmniejszych nawet powodów. Nie popisał się za bardzo, zdołał jakoś demona przyzwać i po wielu próbach zmusić go do tego, by ten po prostu siadł, odesłał go również dość łatwo, ale cały proces był mozolny i raczej wyglądał jak zabawa jakiegoś dziecka, niż postępowanie dorosłego i doświadczonego czarownika. Trzeba przyznać, że w gruncie rzeczy sam był zawiedziony własnym zachowaniem, co nie było znowu takie dziwne.
- Trudniejsze niż się o tym mówi. Faktycznie, utrzymanie go w ryzach nie jest wcale takie łatwe, tym bardziej, że na razie właściwie wszystko jest w stanie mnie zdekoncentrować – powiedział w końcu po chwili namysłu i spojrzał ponownie na swoją mistrzynię. Nie wiedział do końca, czy oczekiwała od niego czegoś więcej, ale nie był w stanie jakoś szczególnie mocno rozwinąć własnej myśli. Tu nie było nazbyt wiele do dodania, bo i była to tylko pierwsza próba. – Poczucie władzy też w niczym nie pomaga – dodał jeszcze po chwili z namysłem. Nie, zdecydowanie nie było to nazbyt dobre i prowadziło go w jakieś ślepe zaułki, z tego już teraz zdawał sobie sprawę. Mogło oszołamiać, wciągać i zachęcać do tego, by ulegać, ale wiedział, że pójście w tę stronę, na pewno nie będzie dobre. Nawet za kilka setek lat, gdy zdoła już dobrze opanować te zaklęcia.
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo