Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Nat, niegdyś czyste uosobienie wojny, obecnie nie szukał kłopotów. Udało mu się znaleźć Queenie, założyć kolejny interes, osiedlić gdzieś na dłuższy czas. Nieporozumienia i wojny z Łowcami, które prowadził ponad pięć wieków temu w imieniu ojca, wystarczająco uprzykrzyły mu życie. Teraz miał względnie normalne życie i to mu wystarczyło.
Bycie nowo narodzonym wampirem nie było ani łatwe ani przyjemne. Nagłe wyostrzenie zmysłów, dziwne bodźce docierające do umysłu, nieznane, nieustanne pragnienie krwi, ból spowodowany wyrastającymi kłami. Pierwsze dni i tygodnie takiego życia były straszne. Wiele pisklaków nie przeżywało tego okresu. Zwłaszcza ci pozostawieni bez opieki, nieświadomie wychodzący za dnia na zewnątrz.
- Spokojnie, nie spieszy mi się do grobu. Raz byłem i wystarczy – odpowiedział ugodowo, unosząc dłonie na znak czystych intencji. Jego ojciec pewnie przewracał się w grobie, jeśli pogłoski o jego śmierci były prawdziwe. Nat jednak już od wieków nie przejmował się tym, co na jego zachowanie powiedziałby Vlad.
- Oh, moi rodzice zostawili mnie samego, choć oni również byli nieśmiertelni. Chyba nie w głowach była im zabawa w rodzinkę – powiedział, niedbale wzruszając ramionami. Biologicznej rodziny nikt przecież nie wybierał. – Teraz już nie jestem sam. Mam nawet narzeczoną – dodał uśmiechając się szeroko na wspomnienie o Queenie. Od razu zrobiło mu się cieplej na niebijącym od wieków sercu.
 

Finlay Nightwind

28



nie zniechęcaj się jednym upadkiem, za dużo możesz stracić.







[Cytuj]
Multikonta: Jeffrey, Queenie
Finlay chciałby by życie było takie proste. Chciałby mieć tyle pieniędzy by móc ot tak po prostu założyć biznes. Jeden, drugi czy trzeci. Mieszkałby sobie na jakiejś wyspie, którą z resztą też by zakupił, i zarządzałby wszystkim z odległości. Popijałby w cieniu drineczki i byłby szczęśliwy. Przynajmniej jemu tak się teraz wydaje. Tyle miałby opcji! Tyle lat do opracowania tego wszystkiego. Nie musiałby się przejmować pilnowaniem prawa i pilnowaniem przyziemnych! Życie byłoby całkiem fajne. Ale był kim był i naprawdę nie darzył sympatią podziemnych.
- Nie wątpię. Uwierz, nie ma zbyt wiele osób które chciałyby kogoś zakopywać. Znów- powiedział w zastanowieniu. To było marnowanie czyjejś roboty. Ktoś namęczył się przy kopaniu grobu, potem ponownie zakopywaniu a ci się odkopywali jak gdyby nigdy nic! Mogłaby normalnie powstać firma usługująca zakopywanie wampiry. Dość nużące zajęcie. Jednak gdyby powstał jeden grób... Wolał nawet o tym nie myśleć. nie teraz. Za to swój wzrok skierował ponownie na mężczyznę.
- Narzeczoną?- uniósł pytająco brew. To nawet wampir lepiej ułożył sobie życie od niego. Jakież to było przygnębiające. Krwiożercza bestia znalazła sobie narzeczoną a zwykły porządny nefilim nie mógł prowadzić szczęśliwego życia. Niech to cholera. - Więc pewnie czujesz się bardzo szczęśliwa. Man nadzieję, że to żadna przyziemna. Wiesz, potem dziwnie byłoby ciebie tropić gdybyś złamał prawo- powiedział podnosząc jedną brew. Z pewnością nie on by zajął się tropieniem go, bo był zwykłym żołnierzem, ale pewnie dotarłyby do niego jakieś pogłoski.
- No i liczę na jakieś zaproszenie na wesele czy coś. nie wiem jak wy wampiry się chajtacie, ale fajnie byłoby być zaproszonym- odchrząknął
 

Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Choć Nat miał pełno kasy, kilkanaście ładnych willi w różnych częściach świata, pokaźne inwestycje, kilka dochodowych biznesów i nawet własny rezerwat przyrody, nie uznawał życia za łatwe. Nie dla niego, skoro jako wampir musiał ciągle unikać słońca. Nie mógł pozwolić sobie na wylegiwanie się na plaży z drinkami pod ręką, a przynajmniej nie za dnia. Do tego dochodziły kwestie formalne, jak ciągłe rozliczenia z podatków i operowanie kasą na różnych kątach, aby nie wydało się, że wszystkie obligacje i konta od wieków należą do jednego faceta.
- To dobrze. Wykopywanie się z grobu nie jest najprzyjemniejszym doświadczeniem – powiedział, kiwając głową w lekkim zamyśleniu. Średnio pamiętał swoją własną przemianę, lecz konieczność wyjścia z dziury w ziemi utknęła mu w pamięci. Żołnierze ojca porządnie przyłożyli się do zadania pogrzebania go. Mimo wampirzych zdolności, miał wrażenie, że wieki wygrzebywał się spod ziemi.
- Nie, nie jest Przyziemną. To wilkołaczka – powiedział, uśmiechając się mimowolnie. Słysząc o tropieniu uniósł nieznacznie brew. Wydawało mu się, że zbyt częste przemiany są zabronione prawem, a nie wszystkie. Nie zagłębiał się jednak w temat, bo też nie zamierzał nikogo zmieniać. Przygarnął kiedyś Andrzeja, którego stwórca porzucił po przemianie, i już jego wychowywał. Po co mu kolejne pisklaki.
- Musimy najpierw uzgodnić szczegóły, które ze względu na nasze Rasy są nieco kłopotliwe, jednak jak coś to damy znać – zapewnił Łowcę. Nie widział powodów, aby nie zapraszać Łowcy na ślub i wesele. On i Queenie sami swoim związkiem łamali stereotypy, więc czemu ich ślub nie miałby robić tego samego?
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo