Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Na początek, Christian przepadł jak kamień w wodę. Porwanie przez demoniczne siły? UFO? Dezercja? Anomalia magiczna? Nawet Bóg tego teraz nie wie, był Nefilim i znikł.
Runy Lennana: Fortitude 3, Night Vision 4, Precision 4, Dexteritas 4, Heightened speed 4

Zacznijmy od tańca dwójki wampirów - wściekła baba z karabinem zdołała poszatkować Tanka jeszcze mocniej: jedna z kul trafiła w osłabione po wcześniejszym strzale miejsce na kamizelce, kolejna omal nie pozbawiła go oka, zaś trzecia zabłąkała się w okolicę nogi. Odporność na ból pozwalała mu jeszcze pozostać względnie na chodzie, przez co próbował jeszcze stawiać się Błogosławieństwu Hecate przeciwnika. Wyglądało to tak, iż zdrową ręką i kolbą strzelby próbował blokować stale zacieśniającą się obręcz, co utrudniało jakąkolwiek formę uszkodzenia jego łba w trymiga. Ten proces wymagał nieco więcej czasu, choć sam biedak byłby bez wsparcia reszty skazany na śmierć. I zaznaczyć warto, manipulacja cudzą krwią jest umiejętnością wymagającą skupienia, więc chwila nieuwagi może być równoznaczna z niemiłą niespodzianką dla Nathaniela (który również tracił krew, zwłaszcza poprzez jego następny ruch).
Sama młódka zaczęła dochodzić do siebie, co było równoznaczne z tym, że po przeładowaniu karabinu będzie przeciwko Nathowi. Sam Nefilim nie był specjalnie narażony na zbłąkane kule, a zmiana pozycji jedynie upewniła fakt, iż żadna nie naruszyła jego miłego dla oka ciała. Wiadomość również została wysłana, ale nie za darmo, Wampir zdołał ulokować w prawym ramieniu Łowcy ostrze, głównie ze względu na swą siłę, aniżeli umiejętności. Nie była to jednak rana która wykluczała rączkę z użytku: boli, nieco krwawi, ale to nadal nic w porównaniu do stanu nogi Czerwonki.
Tutaj jednak dochodzi do momentu w którym wyrwanie strzały z samego siebie, słanie jej w kierunku Lennana i jednoczesne rzucanie klątwy jest niemożliwe do zrealizowania, nie przed tym jak niebiańska strzała znajduje swą drogę prosto do nieumarłego serca. Tym samym dialog nie ma miejsca, a sam Żywiciel przed zakołkowaniem otrzymał stosowną wiadomość od Venoma.
- Twoja użyteczność dobiegła końca, zbieraj coś posiał. - Z drugiej strony, moje gratulacje, Venom porzucił Nathaniela i dosłownie wyrwał się z jego ciała!

Problem tkwił w tym, że potrzebował kolejnej ofiary. Wampira już miał, a Nefilim, w dodatku Półwróżka, wyglądał naprawdę apetycznie i kusił! Z drugiej strony łatwiej jednak było o typ organizmu który zdołał już poznać, zwłaszcza że jeden z nich byłby wręcz bezbronny... Decyzje, decyzje. Poproszę Towarzysza Lennego o rzut forumową kosteczką K10 do następnego pościku i zobaczymy kto zostanie następną ofiar... otrzyma wyróżnienie. On? Przedstawiciel Eleanor? A może Demon wzgardzi wami wszystkimi boście niesmaczni? Tudzież zje i bez pomocy humanoidów... Wysokie rolle to skuteczna obrona przed symbiozą! Małe... cóż, może ten stworek nie jest wcale takim złym kompanem?

Lennan Fairwolf

30


180 cm


Every morning when the sun comes up he brings me coffee in my favourite cup...







[Cytuj]
Multikonta: Ignis, Eve, Marco
Mrok przechodzi na...
(nie śmiać się za bardzo proszę *burak*)

Wiecie co? Lennan naprawdę miał ochotę zajebać Christiana. Najpierw zgłasza się do misji razem z nim, z racji lepszego stanowiska niż zwykły żołnierz, przejął dowodzenie nad misją. Jakieś wojskowe gesty, sranie w banie, a potem co? Wystawia wszystkich na odstrzał samemu chowając się w krzakach?! A niech go coś użre w ten anielski tyłek! I niby wróżkom nie można ufać? Niby on sam, mając domieszkę krwi Faerie miał nie być godny zaufania? No to proszę bardzo, Nefilim, patrzcie jak jeden z przykładnych Łowców chowa się między drzewami wystawiając resztę drużyny. Tak, Lennan był na granicy wytrzymałości, zwłaszcza, kiedy oberwał ostrzem. Na szczęście potrafił jeszcze ruszać ręką, chociaż bolało jak jasny pieron! Wycelował strzałą, która ostatecznie trafiła tam, gdzie miała.
Wyjął telefon z kieszeni podnosząc go do ucha.
- Jestem cały, fałszywy alarm. Musze kończyć - rzucił krótko, kiedy usłyszał, że Czarownik nie rozłączył sie. Prawdę mówiąc, kiedy zobaczył, że Nathaniel nieruchomieje, stracił zainteresowanie wampirem. Dwaj ochroniarze od Eleanor wydawali się być w miarę cali, na pewno się z tego wyliżą. Wysłał szybko wiadomość do Jamesa i skopiował ją do Eleanor, nie do końca nawet parząc w telefon, bowiem coś przestało mu pasować w wampirze. Zbliżył się nawet do nieumarłego, zastanawiając się, co też się dzieje...
When I can't see, I will trust You
And when I get weak, I trust You
And when I just can't let it go
I trust that You are in control

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Panie Lennanie, proszę natychmiast zadzwonić do Devanny... nic się nie dzieje i Venom postanowił wycofać się z pola golfowego po cichutku, tak że nie zostało to odnotowane przez żadną z przebywających tutaj dusz. Żadnego opętania i problemów rodzinnych, póki co! Na marginesie, roll 7 oznaczałby kłopoty... a z tym pierwszym rzutem to udamy że nic się nie stało!
- Pierdolone encanto - mruknęła młódka, pomagając doprowadzić się Tankowi do porządku. - Miłej zabawy z tym gagatkiem - dodała, jako iż mieli zdaje się zamiar spotkać z Eleanor w Instytucie, patrząc na korespondencję...ale dotaszczyć to cielsko pomogą!
I jako że misja została wykonana, a po dezerterze ani śladu...

ZT (od razu może być globalne na całą sesję <3 )

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Ostatnie dni, a w zasadzie nawet ostatni miesiąc był zaskakująco spokojny jak na potrzeby Ray. Teoretycznie powinna być zadowolona, po tej całej akcji z trupami i wszystkim, ale prawdę mówiąc zaczynała się nudzić. Nie ma trupów = nie ma pracy dla koronera, więc musiała szukać sobie nowego zajęcia, a z tym też i jakoś super łatwo nie było. No bo ileż można polować na pomniejsze demony, nawet jeśli to cel życia i istnienia Nocnych Łowców. Do ludzi jej jakoś specjalnie nie ciągnęło, więc zostawało po prostu powłóczyć się po mieście. Bądź co bądź przy jej ogólnym szczęściu natrafienie na jakiekolwiek kłopoty nie było zbyt trudne. Przynajmniej się trochę rozerwie. A jak serio nie znajdzie żadnego zajęcia, to pójdzie do lasu postrzelać do drzew. Może znowu kogoś upoluje, aczkolwiek tym razem nie da się rozproszyć wiewiórce. Pogrążona w rozmyślaniach dowlokła się na jakieś pole. Duże, ładnie utrzymane, ot murawa idealna do wyłożenia się tam z kocykiem. Gdyby nie to, że miała dosyć takiego spokojnego spędzania czasu, pewnie nawet by skorzystała. Rozejrzała się uważnie, identyfikując miejsce jako pole golfowe. Serio? Dowlokła się na pole golfowe? W sumie czemu nie... Wprawdzie w golfa grać nie umiała, wiedziała o tym tylko tyle, że jest to wrzucanie piłeczki do dołka za pomocą kija i podobno wcale nie jest to takie łatwe, na jakie wygląda, dokładnie jak rozwiązywanie całek w matematyce, ale nie zmieniało to faktu, że poszlajać się po miejscu mogła. Swoją drogą żaden demon chyba nie polezie na pole golfowe. Chyba. Ostatnio zaczynała dochodzić do wniosku, że możliwe jest po prostu wszystko.
Wyszła na środek pola golfowego i już miała iść gdzieś dalej, może pooglądać z bliska dziury na piłki, gdy jej wzrok przykuła jakaś plama. Plama była ciemna, na oko mokra. Moonwater podeszła do niej i stanęła nad nią i w zasadzie złapała zawiechę mózgu. Tak, jakby do jej umysłu nie docierało, na co właściwie w tej chwili patrzy. Świadomość podrzucała, że to krew. Plama krwi i takie tam, bo jakżeby inaczej. Racjonalne spojrzenie natomiast walczyło z tą świadomością, wywołując zawiechę w głowie dziewczyny. Dopiero po chwili ją odblokowała. Plama była w praktyce bardzo realistycznym rysunkiem. Westchnęła głęboko i zamknęła oczy.
- Ludzie to kretyni. - podsumowała melancholijnie. - A ja zdaje się, że wariuję. - dorzuciła, zastanawiając się, czy przesadza nad taką oceną własnej osoby.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Sena odchorowała swój pobyt na cmentarzu, ale dużo łagodniej niż jej mentor. Jaya dopadło naprawdę paskudnie, co skutkowało nadmiarem wolnego czasu u dziewczyny. Oczywiście jakiś głosik z tyłu głowy podpowiadał jej, że powinna trenować, albo siedzieć w bibliotece i czytać opasłe zakurzone tomiska, ale jej przekorna natura dała o sobie znać i kobieta wyrwała się z instytutu. Uznajmy to za mini samotny patrol. Oczywiście nie mogła się na takie udawać, nadal pozostawała pod pieczą swojego "opiekuna", ale tutaj przecież nic jej nie groziło. Co złego mogłoby się stać na polu golfowym, oczywiście oprócz oberwania w łeb piłeczką golfową. W sumie może wtedy by się jej wszystkie klepki ustawiły na swoim miejscu i przypomniałaby sobie przeszłość. Z drugiej strony jej brak, nie doskwierał jej aż tak bardzo w ciągu ostatnich miesięcy. Pewnie wpływał na to fakt, że była wśród swoich, chociaż czasami zdarzało się jej tęsknić za czasami, kiedy była tylko zwykłą barmanką. Od czasu do czasu brakowało jej ludzi i gwarnego życia w tłumie.
A skoro mowa o ludziach, to niedaleko dostrzegła istotę, która pochylała się i mamrotała coś nad trawnikiem. Interesujące. Z jednej strony miała ochotę odwróci się na pięcie i odejść, a z drugiej wrodzona ciekawość zwyciężyła. Dotarła do dziewczyny w sam raz by usłyszeć jej ostanie słowa.
- Dlaczego wariujesz?- w głosie Seny było słychać autentyczne zainteresowanie a na twarzy błąkał się przyjazny uśmiech.

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Już już miała się podnieść i oddalić się szybkim krokiem z miejsca zdarzenia, gdy ktoś nagle jej przerwał. Wyrwał z zamyślenia, kompletnie zaskoczył i zadał pytanie, na które ciężko było odpowiedzieć, nie wychodząc przy tym albo na wariatkę albo na idiotkę. Ray wyprostowała się i zmierzyła nieznajomą wzrokiem. Inna Łowczyny, której Ray nie kojarzyła wcale, ale patrząc obiektywnie na jej własne podejście do innych i do życia nie było to niczym dziwnym. Z dwojga złego lepiej, że trafiła na inną Nefilim niż na przykład na Przyziemnego właściciela pola golfowego. Wtedy byłby zdecydowanie przypał.
- Zasadniczo widzę rzeczy, których nie ma. A konkretniej przestałam odróżniać rzeczywistość od wyobraźni. - roześmiała się lekko, obracając sytuację w żart. - Doszukuję się już niebezpieczeństwa tam, gdzie go nie ma. - dodała jeszcze gwoli wyjaśnień i uśmiechnęła się. Chyba jednak lepiej było czasem zachować się jak paranoik, zamiast któregoś dnia tego nie zrobić i skończyć w ciężkim stanie. Chociaż naprawdę, spodziewała się demona na otwartym polu? Raczej aż tak głupie nie były. A prócz tego sytuacja w mieście zdążyła się uspokoić na tyle, by móc odetchnąć. Ray miała ogromną nadzieję, że cokolwiek atakowało innych już nigdy nie wróci.
- Spacer czy samotny patrol? - zaciekawiła się, patrząc na dziewczynę, po czym po krótkim namyśle wyciągnęła dłoń w jej stronę. - Ray.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Wychodziło na to, że przez chwilę obie mierzyły się wzrokiem. Sena nie kojarzyła dziewczyny z instytutu, ale przecież nie znała wszystkich. Zresztą co rusz ktoś się pojawiał, ktoś inny wyjeżdżał. Ot choćby Freya, której towarzystwa naprawdę będzie jej brakowało i nawet prezent w postaci motocykla nie rekompensował jej braku koleżanki.
- A już myślałam, że masz wizje przyszłości albo przeszłości, nie wiem jak jakiś jasnowidz czy medium.- Sena lekko uśmiechnęła się do łowczyni i przechyliła głowę przyglądając się jej przyjaźnie. W kobiecie było coś co wzbudzało w Yurdal zaufanie i pozytywne reakcje.
- W sumie to chyba nic nowego w przypadku łowcy. Jayden cały czas mi powtarza, że mam mieć oczy dookoła głowy, pilnować tyłów i tak dalej i tak dalej.- nefilim lekko się uśmiechnęła. Verlack był dosyć zasadniczy, ale naprawdę sporo się od niego nauczyła i chyba miała szczęście, że trafiła pod jego skrzydła.
- Spacer.- odpowiedziała.- Musiałam się na chwilę wyrwać gdzieś poza mury instytutu, a ty patrol?- zaraz też uścisnęła wyciągniętą dłoń.- Sena.- przedstawiła się.

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Uśmiechnęła się kątem ust słysząc o jasnowidzach i mediach. No jeszcze tego by jej brakowało, żeby zostać przewidującą przyszłość czy mieć szeroko pojęte halucynacje. Nic, tylko się zwyczajnie zachlastać. I to tak na amen bądź co bądź. Na szczęście zapędów samobójczych nie miała.
- Nie, skądże. Co najwyżej miewam od czasu do czasu intuicję, którą w większości ignoruję. - roześmiała się szczerze, chowając ręce w kieszeniach spodni. Uśmiechała się delikatnie do drugiej łowczyni, dziewczyna sprawiała wrażenie trochę zagubionej, jakby była w tym wszystkim nowa. Nie zamierzała jednak wypytywać, bądź co bądź to przecież wcale nie była jej sprawa. Chyba, że nowa znajoma zechce się tym sama podzielić, ale to już inna kwestia.
- Jayden Verlac...? No cóż, ma rację. - uśmiechnęła się kątem ust. Pamiętała Jaydena z kilku wspólnych sesji łucznictwa. - Niestety demony mają to do siebie, że lubią wyskakiwać z różnych dziur, ale tu jest w sumie czyste pole. Jeśli coś by się pojawiło, powinnyśmy tu wyczuć... Masz sensor przy sobie? - zerknęła na dziewczynę pytająco, żeby się tylko upewnić. Miała nadzieję, że żaden atak ich nie spotka, ale kto tam wie. Tutaj mogło się zdarzyć po prostu wszystko. Życie Nefilim cechowało się małą przewidywalnością, w każdej chwili coś mogło walnąć i zaczynała się kołomyja.
- Skąd. Włóczę się bez celu i szukam zajęcia, bo na patrol nie mam ochoty. Rozważałam postrzelanie do drzew z łuku, ale w sumie ostatnia taka próba skończyła się średnio przyjemnie, więc raczej odpadam. - skrzywiła się delikatnie. Uścisnęła dłoń dziewczyny. - Miło mi poznać. Jeśli chcesz, możemy pospacerować razem, zawsze raźniej we dwójkę. A jak potem ktoś będzie narzekać, możemy się wykpić patrolem. - puściła jej oczko. W końcu to nie tak, że spacer nie mógł być pewną formą patrolu. Po prostu nie będą szukać kłopotów.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Sena zastanawiała się czasami, jak to się działo, że wcześniej nie trafiała na nocnych łowców, a teraz to co krok. Pojawiali się jak grzyby po deszczu, a może zwyczajnie potrafiła ich teraz odróżnić. Co prawda runę miała od zawsze, ale ostanie miesiące treningów wyostrzyły jej wzrok.
- Może to błąd?- zapytała i oczywiście chodziło jej o ignorowaną intuicję.- No chyba, że cię to pakuje w kłopoty to oczywiście doskonale rozumiem.- mina Seny wyraźnie mówiła, że jej się to niestety często zdarza. Póki co wychodziła cało z opresji, ale przecież wszyscy jej powtarzali, że nefilim młodo odchodzą.
- Tak, on. I wiesz co? Brzmisz teraz prawie tak samo.- musiała się roześmiać, bo młodzi łowcy chyba wysysali te wszystkie nauki razem z mlekiem matki. No cóż, ona nawet jeśli to robiła to jakoś mało skutecznie, bo nadal zbyt wiele w niej było z człowieka.- Uhm, mam.- potwierdziła.- Rzeczony osobnik urwał by mi głowę gdybym ruszyła się bez niego i steli poza obręb instytutu. Ma pecha, że dostało mu się takie utrapienie jak ja.- dziewczyna wzruszyła ramionami, ale jasnym było, że nie traktuje tego zbyt poważnie a przynajmniej nie w chwili obecnej.
- Czyli robisz dokładnie to samo co ja. Wałęsanie się bez celu działa oczyszczająco na umysł, a przynajmniej na mój, no i jak zauważyłaś, zawsze może jednak być patrolem.- posłała Ray szelmowski uśmiech. I jako, że ona nie miała problemów z ciekawością i wścibstwem, to zapytała.- A co poszło nie tak ostatnim razem podczas twojego treningu z łukiem?

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
W odpowiedzi Ray posłała kobiecie kompletnie niewinne spojrzenie. Przecież pakowanie się w kłopoty było nieodłączną częścią jej życia. Swoją drogą, że przeważnie wychodziła z tego w miarę cało, jakimś dziwnym cudem i zrządzeniem losu, no ale tak czy tak kłopoty to jej drugie imię. Jej i Erin zresztą.
- Wiesz, teoretycznie całe życie Nefilim to jeden wielki kłopot... - podsunęła z nieukrywanym rozbawieniem. - Ale tak, pakowanie się w jakieś kłopoty to moja specjalność. Ja po prostu nawet na spacer nie umiem wyjść, żeby się w coś nie wpakować. - westchnęła pod nosem, po czym wzruszyła ramionami. Przynajmniej tutaj nie zapowiadało się, żeby cokolwiek miało się dziać. Za to rozśmieszyło ją porównanie do Jaydena.
- Podobnie co najwyżej. Utrapienie? No daj spokój, nie przesadzaj. Nie wyglądasz na utrapienie. - uniosła lekko brwi. Chociaż patrząc obiektywnie, dla Jaydena każdy, kto nie trzymał się ściśle reguł mógłby być utrapieniem. Więc może i miała rację, ale Ray wolała się w ten akurat temat nie zagłębiać. Przy swoim podejściu do reguł, zasad i praw Nefilim... Była nieodrodną wnuczką swojej babki, za to z leksza odstawała od tej prawidłowej części rodziny.
- No to ja masz sensor, to w razie czego nas ostrzeże. A reszcie się powie, że to patrol był. O ile zapytają, w co raczej wątpię... - dodała po krótkim namyśle. Ruszyła wolnym krokiem przez pole golfowe, raz na jakiś czas zerkając na swoją towarzyszkę, ale bardziej jednak skupiając się, by nie wylądować nogą w dołku. Nie miała ochoty na skręconą kostkę. Jednak pytanie o łuk... Podrapała się po głowie i przygryzła wargę, grając totalne niewiniątko.
- No wiesz... Las, wczesny ranek... No przecież o tej porze nikogo nie ma... - zamrugała oczkami niczym klasyczna lolitka z filmów. - Poza wiewiórką i czarownikiem, który przez wiewiórkę dostał strzałą tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę... Rozkojarzyła mnie no.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Spojrzenie było zdecydowanie zbyt niewinne by Sena nie mogła się domyślić co się za nim kryło. Nie drążyła jednak, bo o wiele bardziej zabawnie będzie się przekonać na własnej skórze jak bardzo Ray się pakuje w kłopoty, bo jeżeli naprawdę ma taką zdolność to skoro są we dwie, to Sena wpakuje się w nie razem z nią. Byle to nie były jakieś glutowate demony z których nie można się potem domyć. Po ostatnim dziewczyna miała ochotę obciąż włosy, które chyba z dziesięć razy myła.
- Cholera, dlaczego tej mądrości życiowej nie przekazał mi James ściągając mnie do instytutu i przekonując, że moje miejsce jest właśnie tutaj.- wymownie wywróciła oczami, bo chyba nawet gdyby wiedziała w co się ładuje to i tak by spróbowała się odnaleźć w świecie cieni. Ot choćby po to by poznać bliżej swoją rodzinę. Dowiedzieć się skąd pochodzi, jakie są jej korzenie. Nie być tylko samotnym statkiem błądzącym po świecie bez wspomnień. - Na razie nie wygląd na to by coś nam groziło.- lekko się roześmiała.
- Może nie wyglądam, ale nim jestem. Och oczywiście Verlack się do tego nie przyzna, bo jak zawsze poważnie podchodzi do swoich obowiązków, ale jak ktoś ci ładuje na głowę kogoś kto nei ogrania tego wszystkiego.- tutaj zrobiła zamaszysty ruch ręką.- to jednak jest dla niego utrapieniem.- w sumie różnili się jak dzień i noc z Jaydenem, ale to on ją mobilizował by nadrabiała braki i uzupełniała wiedzę, no i oczywiście trenowała do upadłego, więc to jego zasługa, że jeszcze jakoś funkcjonowała jako nefilim.
- Strzeliłaś czarownikowi w dupę.- ciemnowłosa roześmiała się głośno, aż echo poniosło ten śmiech po polu golfowym, na którym się znajdowały.- Nie wierzę, że zostawił to bez reakcji?- dziewczyna już była ciekawa jak Ray się wywinęła z tej sytuacji.

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Akurat wyjątkowo Ray miała nadzieję, że nie pociągnie Seny za sobą. Bo co innego pakować się w jakiś bałagan na własną rękę, a co innego ciągnąć bogu ducha winne Nefile ze sobą. Z drugiej jednak strony Sena wyglądała, jakby kompletnie nie robiło jej to różnicy, więc wszystko się mogło zdarzyć. Na czele z demonami i innymi szurniętymi jestestwami, których w tym mieście naprawdę nie brakowało.
- Bo o tym się ogólnie na głos nie mówi? – roześmiała się szczerze. Chociaż po minie Seny było widać, że nawet gdyby wiedziała wcześniej, to i tak by szły dokładnie w tym samym miejscu. Niektórzy ludzie tacy byli, a Ray w pełni ją popierała. Zwłaszcza, że czego by nie powiedzieć, w pewien sposób wybór miała. Wybór, którego dokonywać nie zamierzała, nawet jeśli życie Nefila potrafiło dać mocno w kość. – Na razie. To jest słowo klucz, wierz mi. – zachichotała z rozbawieniem. Oczywiście nie miała ochoty napatoczyć się na jakiegoś demona, ale w razie czego była w miarę nastawiona psychicznie, że to wcale nie musi być przyjemny spacerek.
- Jayden to cholerny służbista. – powiedziała kategorycznie. – I to jeszcze najgorszego rodzaju. Sobie wyobraź na przykład, że jestem jego kompletnym przeciwieństwem. Procedury stosuję te, które muszę, na resztę… powiedzmy, że skoro nie muszę, to nie używam. Ale u nas to rodowo mamy drobny problem ze słuchaniem się prawa co do literki. – rozłożyła ręce. Sytuacje były różne, a prawo też nie miało rozwiązania na wszystko. – I nie jesteś utrapieniem, braki w wiedzy można uzupełnić. No i nie ma osoby, która wie wszystko. – dodała, tak trochę mając nadzieję, że Sena przestanie się przejmować aż tak Jaydenem. No cóż, wiedziała, jaki strateg był i jaki potrafił być, więc dla kogoś nieprzyzwyczajonego to mogło być ciężkie.
Przewróciła oczami na podsumowanie sytuacji przez brunetkę, a potem sama również wybuchła śmiechem. Z tej perspektywy to naprawdę musiało być zabawne.
- Ano strzeliłam. Niespecjalnie! Nie no, najpierw pogroził zmianą w jakąś gadzinę, a potem mi pokazał, jak serio strzelać tak, żeby trafiać. Nie powiem, nigdy nie sądziłam, że kwestia dobrego oddechu w trakcie strzału może tyle dać. – potrząsnęła głową na samo wspomnienie. To naprawdę było coś.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Oj nadzieję, to Ray mogła mieć, ale los lubił płatać swoje figle i człowiek nie miał wpływu na to co się działo. Zresztą pakownie się we dwie w kłopoty było o wiele lepsze, niż samemu. Teraz, kiedy już wiedziała co tak naprawdę skrywa w sobie świat, częściej uświadamiała sobie, że miała więcej szczęścia niż rozumu, bo jednak żyjąc jako człowiek stanowiła doskonały cel dla różnej maści tałatajstwa.
-Tajna taktyka działania szefa instytutu.- Sena również się roześmiała i uświadomiła sobie, że przecież James już nie jest dyrektorem i że właściwie to miał trochę kłopotów. Ostatnio zmiany zachodzące w instytucie były mocno dynamiczne.
- Rozumiem, coś na zasadzie nie wywołuj wilka z lasu.- stwierdziła słysząc, że na razie to słowo klucz, chociaż w sumie poniewczasie uświadomiła sobie, że to co powiedziała w ich sytuacji można odczytać dwuznacznie.
- W sumie to potrafię sobie to wyobrazić.- według Seny Ray emanowała energią i jakimś wewnętrznym pędem, podczas gdy mężczyzna emanował stoickim spokojem i opanowaniem.- Fakt nie wszystko w życiu jest białe albo czarne i czasami trzeba dostrzec szarości, ale bez takich osób jak Jay, które mają pieczę nad wszystkim i w sumie pilnują prawa wkradłby się chyba zbyt duży chaos, zresztą jak się dużo dzieje, to jego stoicki spokój naprawdę pomaga.- Sena wewnętrznie czuła, że musi stanąć w obronie Jaydena. Jakby nie było to bardzo go lubiła, była wdzięczna za pomoc no i lojalna z niej była istotka. Chociaż bardzo prawdopodobne, że po mimo jej stosunek do prawa będzie bardziej jak Ray a nie Verlacka.
- Serio ci pokazał zamiast cię spalić, zamienić w mysz czy cokolwiek innego? Fuksiara! Ostatni czarownik z którym miałam do czynienia obrobił mnie, potem ze dwa razu usiłował utopić i jak go kiedyś dorwę to serafickie ostrze w dupę w sadzę.- zmarszczyła brwi na samo wspomnienie nieprzyjemnego incydentu. Jeśli Sena kiedyś spotka normalnego czarownika to w kalendarzu to zapisze.

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Nadzieja matką głupich, jak to się ładnie mówi. Pomijając resztę powiedzenia, że każda matka kocha swoje dzieci. Ale pakowanie się w kłopoty w więcej osób faktycznie było jakieś przyjemniejsze, choć Ray przynajmniej próbowała być odpowiedzialna. Z drugiej strony jednak, po co komuś odpowiedzialność, a bycie chodzącą tarczą strzelniczą wcale nie brzmiało aż tak źle. Bądź co bądź nadal żyła, tak?
- Chyba wszystkich szefów jak leci. – poprawiła ją z lekkim rozbawieniem. Po co mówić o tym, co nieprzyjemne, lepiej pokażmy zalety, wady pokażą się same, kiedyś tam… Im później, tym lepiej. Zademonstrowała Senie szeroki uśmiech, słysząc o nie wywoływaniu wilków. – Wilki są w porządku. Zwłaszcza wilkołaki. Puchate kulki z kłami i pazurami. – zaczęła chichotać na wspomnienie takiej „kulki”, mającej prawie dwa metry wzrostu. Po prostu to była taka dość duża, futrzasta kulka…
- No więc sama rozumiesz. Z drugiej strony jednak ja raczej nie walczę. Siedzę kulturalnie w kostnicy i badam trupy, bo nie są tak wkurzające, jak żywi pacjenci… – specyficzne podejście Ray do życia mode_on. Jeśli Seny to nie wystraszy, to będzie zdecydowanie dobrze. – Och nie mówię, że nie jest przydatny czy potrzebny, absolutnie. Całkowicie się zgadzam, że w chwilach jakiejś większej akcji bardziej niż potrzeba osób, które po prostu podchodzą do wszystkiego bez emocji i ogarniają system. Miałam po prostu na myśli coś w rodzaju dopasowania charakterów. Mam pełen szacunek do pracy, którą wykonuje Jayden, co nie zmienia jednak kompletnie faktu, że współpraca z nim byłaby męczarnią dla nas obojga. No i bądź co bądź miałam swego czasu okazję z nim trenować łucznictwo, więc wiesz. – uśmiechnęła się do niej. Nie chciała, by Sena odniosła mylne wrażenie, że Ray cokolwiek cierpi do Verlaca, bo tak nie było. Po prostu była zupełnie innym typem osoby, niż mężczyzna i nie widziała zwyczajnie sensu w ukrywaniu tego faktu. No i przy okazji chciała też pokazać dziewczynie, że nie musi koniecznie we wszystkim być idealna, jak by to zapewne chciał Jay. Różnorodność jest dobra!
- Byłam w jeszcze większym szoku niż Ty teraz. A co się go naprzepraszałam, to moje. Byłam pewna, że mnie podkabluje. – roześmiała się cicho, kręcąc głową. – Miałam po prostu szczęście. Poza tym wiesz, my jako Nefilim nie mamy zbyt dobrej reputacji wśród Podziemnych, choć to nadal nie powód. I proponowałabym najpierw go jakoś unieruchomić, bo ucieknie. – puściła Senie oczko, ani myśląc przeszkadzać jej w zemście. Normalni czarownicy nie istnieli, choć naprawdę nie było jakoś trudno się z nimi zaprzyjaźnić. A przynajmniej jej to jakoś sprawnie przychodziło.
Ku zaskoczeniu Ray dalsza rozmowa przebiegała w naprawdę miłej atmosferze. Nic ich nie zaatakowało, nic nie napadło, miała swój wymarzony święty spokój i to nawet w dobrym towarzystwie. I w zasadzie naprawdę polubiła Senę. Całkiem z niej porządne stworzonko było.

//zt x2
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo