Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


And they say, it's a battle that can't be won...








Multikonta: Elena
Gabriel Blackthorn
Metryczka



Imię i nazwisko: Gabriel Lincoln Blackthorn
Data urodzenia: 28 lutego 1989 r.
Miejsce urodzenia: Alicante, Idris

Wiek: 30 lat
Wzrost: 197 cm
Waga: 90 kg

Rasa: Nefilim
Przynależność: Instytut w York
Wizerunek: Jensen Ackles

Charakter



Nie ulega wątpliwości, że ojciec zrobił Gabrielowi w dzieciństwie ogromną krzywdę, ponieważ w dużej mierze to właśnie przez niego Blackthorn wyrósł na pozbawionego moralności sadystę. Niektórzy twierdzą, że jest demonem w ciele Nefilim, ale proszę się nie obawiać - to tylko pogłoski! Niemniej jednak, jego sadystyczne skłonności da się wychwycić niemal na każdym kroku, choć większość osób wiąże je bardziej ze zboczeniem zawodowym, niż z trudnym dzieciństwem.
Cierpienie drugiej osoby - z nielicznymi wyjątkami - zazwyczaj jest Gabrielowi całkowicie obojętne. Potrafi zabić bez skrupułów i nie mieć później absolutnie żadnych wyrzutów. Sumienie? Współczucie? Empatia? Takie pojęcia nie istnieją w jego słowniku. Z reguły jest egoistą, który myśli najpierw o sobie a dopiero później ewentualnie o innych - wyjątek stanowi Tris, jego młodsza siostra oraz Parabatai, dla której bez zawahania zrobiłby niemal wszystko.
Ma własny system wartości i według niego postępuje, bez względu na to, jaki pogląd ma na daną sprawę Clave. Nienawidzi, gdzy ktoś próbuje mu coś narzucić, dlatego zazwyczaj i tak robi po swojemu. Obowiązki w Instytucie wykonuje wprawdzie nienagannie, jednak poza Instytutem... hulaj dusza, piekła nie ma!
Jego ciężki charakter nie jest jednak równoznaczny z tym, że Gabriel miesza z błotem wszystkich swoich rozmówców a każda próba nawiązania z nim konwersacji grozi wpierdolem - nic z tych rzeczy! Nawet jeśli wydaje ci się, że Blackthorn patrzy na ciebie jak na potencjalny obiekt do pokrojenia żywcem, wcale nie oznacza to, że nie idzie z nim normalnie porozmawiać, bo jest wręcz przeciwnie... tym bardziej, jeśli zaliczasz się przypadkiem do zacnego grona Podziemnych. Gabriel dość łatwo nawiązuje z nimi znajomości i potrafi znaleźć wspólny język. Widzicie więc - nie taki diabeł straszny, jak go malują, prawda? No chyba, że czymś go zdenerwujesz. Wtedy umiejętność szybkiej ucieczki może okazać się dla ciebie zbawienna.


W skrócie...

"Gabi zabije każdego, kto lubi rodzynki" ~ Sonia Kozakova, 16.07.2019r. godzina 0:14

Amen.


Biografia



Myślicie, że wasze dzieciństwo było do dupy? Że wasi rodzice są okropni, bo nie pozwalają wam na wszystko, narzucają ograniczenia i karają za nieposłuszeństwo? Myślicie, że mieliście ciężko, bo nikt nigdy was nie rozumiał, a wszyscy tylko wymagali? Wydaje wam się, że to właśnie wy macie najgorzej na świecie?
W takim razie posłuchajcie historii o Gabrielu - chłopcu, któremu krew, przemoc i śmierć towarzyszyły niemal od samych narodzin...


I
Zabij albo zgiń.


Wrzask. Groźby pod byle pretekstem. Wyzwiska, padające pod adresem Podziemnych, Clave oraz Grace Verlac-Blackthorn. Z czasem także przemoc - już nie tylko psychiczna, ale i fizyczna. Właśnie w takich warunkach na świat przyszedł Gabriel Lincoln Blackthorn, będący owocem przymusowego małżeństwa Arthura Blackthorna i Grace Verlac. Narodził się, ponieważ tego oczekiwano zarówno od jego matki jak i ojca. Wiadomo przecież, że obowiązkiem każdego Nefilim pochodzącego z szanowanej rodziny było przedłużenie rodu i wychowanie sobie godnych następców - nowego pokolenia odważnych, silnych Nocnych Łowców, którzy noszenie run i ochronę ludzi uważają za przywilej. Słusznie jednak mówi się, że niektórzy po prostu nie powinni mieć dzieci. Arthur od dawna miał poważne problemy z samym sobą - ze swoją agresją, porywczością czy alkoholizmem - skutkiem czego zamiast wzorowego Nocnego Łowcy, gotowego do wszelkich poświęceń za innych, wiernego wartościom i tradycjom Nefilim, Arthur Blackthorn stworzył potwora, nieczułego na ludzkie krzywdy i cierpienia.
Jak dokładnie do tego doszło?
Cóż, problem jest dość złożony i nawarstwiał się przez wiele lat, jednak wszystko zaczęło się najprawdopodobniej od tortur i egzekucji, które za sprawą zawodu kata stanowiły dla Arthura chleb powszedni. Małe cele pełne krwi, ostrych narzędzi oraz śladów długich, bolesnych tortur wydawały się najgorszym możliwym miejscem dla pięcioletniego dziecka... kto wie, co strzeliło Arthurowi do głowy, kiedy pewnego razu wymyślił sobie, że zabierze Gabriela ze sobą, by pokazać mu, na czym polega praca kata. Gdyby Grace o tym wiedziała, na pewno nie dopuściłaby do takiej sytuacji... kobieta jednak od miesiąca siedziała w Alicante, by tam w spokoju, z dala od agresywnego męża, wydać na świat drugie dziecko - córkę Trisachę. Chciała zabrać Gabriela ze sobą, jednak Arthur stanowczo się temu sprzeciwił, dlatego po wielu kłótniach i groźbach ostatecznie wyjechała do stolicy Nefilim ze swoim bratem, zostawiając syna pod opieką ojca.
Pierwsza wizyta małego Gabriela w celach zdecydowanie była najgorsza. Nawet dla dorosłej osoby widok mężczyzny ze srebrnym, zakrwawionym nożem w dłoni oraz skatowanego ciała młodego wilkołaka byłby czymś makabrycznym i przerażającym... trudno więc dziwić się kilkuletniemu Gabrielowi, który wpadł niemalże w histerię. Kiedy wieczorem ojciec próbował z nim o tym porozmawiać, chłopiec udawał, że go nie słyszy. Następnego dnia cała sytuacja się powtórzyła - cele, krew, płacz i ignorancja. Po kilku takich dniach Gabriel w końcu zdecydował odezwać się do ojca.
Nie chcę tam więcej wracać. To jest straszne, oznajmił ojcu z dziecięcą szczerością i niezrozumieniem w głosie.
To jest normalne, synu. Ten człowiek w celi był zły. Zasługuje na to.
Ale to straszne. I niesprawiedliwe.
Takie jest życie. Zabij, albo zgiń, tak to działa. Gdybym go wypuścił, on zabiły mnie. Chciałbyś tego?

Chłopiec przecząco pokręcił głową. Jeszcze przez jakiś czas miał wyraźnie opory przed odwiedzaniem cel, czy tym bardziej oglądaniem tortur, jednak nim Grace wróciła z Alicante, z kilkumiesięczną już Trisachą, Gabriel sam dopytywał ojca, czy zabierze go ze sobą do pracy. Cóż... nie od dziś wiadomo, że dzieci bardzo łatwo było urobić.


II
Moja siostra, moja odpowiedzialność.


Ani Gabriel, ani Trisacha nie mieli z ojcem lekko, jednak nie ulegało wątpliwości, że to na swojego pierworodnego Arthur uwziął się najbardziej. Wydawało mu się, że robi to wszystko dla jego dobra - że dzięki temu Gabriel wyrośnie na szanowanego Nocnego Łowcę, wzbudzającego respekt innych Nefilim i strach w przedstawicielach innych ras, oraz że godnie będzie zastępował go w pełnieniu funkcji kata w Instytucie. W rzeczywistości jednak zrobił dziecku ogromną krzywdę i skrzywił jego psychikę na tyle, że w wielku kilkunastu lat chłopiec, pod czujnym okiem ojca, samodzielnie torturował i zabijał więźniów z szerokim uśmiechem na ustach. Z początku miał przed tym ogromne opory, jednak z każdym kolejnym zadanym cięciem widok krwi, cierpienia i śmierci robił na nim coraz mniejsze wrażenie, aż w końcu - o zgrozo! - Gabriel doszedł do etapu, na którym przeprowadzenie kar i egzekucji zaczęło sprawiać mu przyjemność. Poczucie władzy nad drugą osobą, świadomość, że więzień zdany jest na twoją łaskę lub niełaskę... tak, Arthurowi zdecydowanie udało się stworzyć potwora. Była jednak osoba, przy której młody Blackthorn stawał się całkowicie innym człowiekiem, a osobą tą był nie kto inny, jak jego młodsza siostra.
Gabriel czuł się w pewien sposób odpowiedzialny za Tris - w końcu to on był tym starszym, a dziewczynka była jeszcze za mała, by choć w minimalnym stopniu bronić się przed ojcem. Z tego też powodu Gabriel zawsze brał na siebie wszystkie jej przewinienia, i za każdym razem, kiedy Trisacha zdenerwowała rodziciela, Gabriel wkurzał go jeszcze bardziej, by złość Arthura skumulowała się na nim. Dzięki temu Tris była bezpieczna, niestety, jej brat przypłacał to wszystko w bardzo bolesny sposób - najczęściej pod przykrywką treningów z ojcem.
Jak owe treningi wyglądały? Czasami całkowicie normalnie - rysowanie run, serafickie ostrza, czasem także łucznictwo. Częściej jednak sala treningowa była miejscem, gdzie Arthur dawał upust swojej złości i frustracji, i zwyczajnie wyżywał się na synu. Bicie było na porządku dziennym, kilka razy zdarzyły się również rany zadane nożem czy serafickim ostrzem. Jednej z takich ran - głębokiej, ciągnącej się od prawego biodra, przez całe udo, niemal do samego kolana - nie zdołała od razu zaleczyć nawet runa Iratze. Gabriel przechodził piekło za każdym razem, kiedy zostawał sam na sam z ojcem, jednak za każdym razem starał się ukrywać przed matką swoje obrażenia i nigdy nie poszedł się jej poskarżyć, uważając, że byłaby to z jego strony oznaka słabości. A on nie chciał być słaby. Wychowano go na silną i bezduszną osobę, i taki też miał zamiar być w oczach wszystkich... no, może z wyjątkiem młodszej siostry. Był przy niej zawsze, kiedy tego potrzebowała, chronił ją kiedy tylko mógł, a gdy Tris skończyła trzynaście lat, przeszli ceremonię Parabatai.


III
Lynette Herondale i inne problemy.


Było do przewidzenia, że Grace i Arthur prędzej czy później będą chcieli wydać swojego pierworodnego syna za mąż za jakąś Łowczynię z dobrego rodu - Gabriel zdawał sobie z tego sprawę od bardzo dawna, jednak mimo wszystko był cholernie się wkurzył, kiedy rodzice oznajmili mu, że wyjeżdża do Londynu i bierze ślub z Lynette Herondale, córką ich dawnych znajomych. Chłopak nienawidził, kiedy ktoś próbował mu coś narzucić, nie uśmiechało mu się wyjeżdżać do Londynu, a poza tym już kilka lat temu odkrył, że kobiety nie pociągają go w ten sposób. Powiedzieć, że był zły byłoby niedopowiedzeniem roku. Postanowił sobie, że zniszczy życie biednej, niczemu niewinnej Lynn a małżeństwo będzie ostatnią rzeczą, w której posłucha rodziców. Może i dobrze się stało, że wyjeżdżał? W ten sposób mógł przynajmniej odciąć się od toksycznego ojca, który spaczył mu psychikę na tyle, że granice pomiędzy tym, co dobre a tym, co złe niemal przestały dla Gabriela istnieć.
Na plus można zaliczyć fakt, że Trisacha jechała razem z nim. Nie wyobrażał sobie, że mieliby zamieszkać daleko od siebie dlatego myśl, że siostra zamierzała jechać do Londynu razem z nim nieco podniosła go na duchu.
W londyńskim Instytucie Gabriel kontynuował swoją karierę kata, z którą ojciec oswajał go już od najmłodszych lat. Sprawdzał się na tym stanowisku idealnie, dlatego zarządcy Instytutu bardzo go doceniali, przymykając oko na jego nocne wypady do klubów i bliskie obcowanie z Podziemnymi. Zdradził Lynette wielokrotnie. Pokusa była zbyt duża, a on nie czuł wobec niej żadnych zobowiązań, skoro ślub odbył się wbrew jego woli. Nierzadko rzucał pod jej adresem wyzwiska groźby czy inne przykre rzeczy, przez co kobieta w pewnym momencie zaczęła się go obawiać. Rodzina Lynn w pewnym momencie dostrzegła, że dzieje się coś złego i znienawidziła Gabriela z całego serca, dostrzegając w końcu, jak ogromny błąd popełnili, aranżując ślub tej dwójki. Uwielbiali za to Tris, która zdecydowała się poślubić Jamesa - brata Lynette. Na pierwszy rzut oka widać było, że James miał więcej szczęścia niż jego siostra, ponieważ ta dwójka zawsze dogadywała się bardzo dobrze.
Wszystko to trwało sześć długich lat, które Gabriel uważał za częściowo zmarnowane. A potem nadeszło wybawienie...
Wydawało się, że to zwykły rutynowy patrol - nic wielkiego.Ot, sprawdzić teren pod kątem obecności demonów. Nic wielkiego. Zwykły patrol przerodził się jednak w krwawą walkę z grupą demonów, z której żywo wyszedł jedynie Gabriel. Tris załamała się po śmierci męża, Gabriel z kolei odetchnął z ulgą na myśl, że jego żona nie żyje a on wreszcie jest wolny. Herondale'owie oczywiście obwiniali go, mówiąc, że powinien był ją chronić, jednak on miał to gdzieś. Nic już nie trzymało go w Londynie. Zamierzał wyjechać jak najszybciej, jednak załamanie nerwowe Tris oraz jej nieudana próba samobójcza zatrzymały ich w Londynie jeszcze na kilka tygodni. Blackthorn starał się wspierać siostrę w tym ciężkim dla niej okresie najlepiej jak potrafił.


Po wszystkim, Gabriel razem z Tris wrócili do York, by tutaj, w rodzinnym mieście, zacząć życie na nowo. Podjęli pracę dla miejscowego Instytutu, jednak nie zdecywali się w nim zamieszkać, choć ojciec od dawna już nie żył, a matka przeprowadziła się do Paryża, skąd pochodziła. Wynajęli mieszkanie w centrum York i zaczęli życie z czystą kartą - Gabriel, korzystając maksymalnie z uroków życia, Tris, próbując pozbierać się po swojej stracie i ułożyć sobie życie na nowo.


Ciekawostki



🔹 Dość często słyszy, że wygląda młodo jak na swój wiek. Z tego powodu zazwyczaj nosi zarost, by wizualnie nieco się "postarzyć".
🔹 Jedynie najbliższe mu osoby mogą zdrabniać jego imię. Pozostali, za Gabrysia, Gabe'a czy Gabiego prawdopodobnie dostaną w pysk.
🔹 Od kilku miesięcy wynajmuje razem z siostrą mieszkanie w centralnej części York.
🔹 Wozi się po mieście czarną Mazdą. Warto tu napomknąć, że jest bardzo dobrym kierowcą, choć czasem czuje się za kierownicą zbyt pewnie, czym stwarza zagrożenie dla siebie oraz innych kierowców.
🔹 Pali papierosy, sporadycznie także trawkę. Zaczynał już jako nastolatek i udało mu się dosyć długo ukrywać ten fakt przed rodzicami.
🔹 Od dziecka obserwował pracę swojego ojca, kata Instytutu, dlatego też ból i cierpienie innych dość szybko przestały robić na nim wrażenie. Kiedy Gabriel dorósł, poszedł w ślady rodziciela.
🔹 Miał romanse z przedstawicielami każdej z Podziemnych ras, nigdy jednak nie było to nic poważnego.
🔹 Większość Przyziemnych traktuje z góry, choć zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę.
🔹 Poza serafickimi ostrzami lubuje się we wszelkiego rodzaju broni palnej.
🔹 Nie lubi dzieci. Irytują go niemiłosiernie, a treningi z nimi to dla Gabriela prawdziwy koszmar.
🔹 Dużo przeklina, nawet w miejscach i sytuacjach, w których nie wypada. Niespecjalnie przejmuje się, co myślą o tym inni. Zostało mu to zapewne po ojcu, który kompletnie nie hamował się ze słownictwem, nawet przy dziecku... i potem się dziwić, że pierwszym wypowiedzianym przez Gabriela słowem wcale nie było mama czy tata, a nieco zniekształcone fuck.
🔹 Ma na ciele kilka nieciekawie wyglądających blizn, z czego największa i najbardziej widoczna ciągnie się od prawego biodra, przez całe udo aż do kolana. Na pytanie, w jaki sposób się jej dorobił, zazwyczaj nie odpowiada.
🔹 Posiada nietypowe zwierzątko, mianowicie domowego pytona o wdzięcznym imieniu Putin. Trzyma go w terrarium, w swoim pokoju i czasem straszy nim co bardziej wrażliwe osoby, więc... tak - jeśli mówi ci, że pokaże ci swojego pytona, ma na myśli prawdziwego węża.
🔹 Zazwyczaj trenuje bez koszulki. Czuje się dzięki temu swobodniej, poza tym nie lubi, gdy mokry od potu materiał lepi się do ciała.
🔹 Wypija po kilka kaw dziennie, bez tego nie jest w stanie funkcjonować.
🔹 Znacznie łatwiej nawiązywać mu znajomości z Podziemnymi niż z przedstawicielami własnej rasy.
🔹Nawet nie próbuje udawać, że jest mu przykro z powodu śmierci żony. Nigdy nie ukrywał swojej niechęci do Lynette Herondale, wszyscy wiedzieli, że to małżeństwo jest czysto polityczną kwestią.
🔹 Mroczną Wojnę miał gdzieś, jego jedyne zaangażowanie polegało na torturowaniu więźniów i przeprowadzaniu egzekucji, czyli właściwie na robieniu tego, co lubił i w czym był dobry. Do Zimnego Pokoju także odnosi się neutralnie i nieszczególnie go to wszystko obchodzi, skoro sprawa nie dotyczy bezpośrednio jego.

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Shi
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo