Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.







Multikonta: Shizhi i gromada
Długo wyczekiwany dzień spotkania w końcu nadszedł. Czas przygotowań minął szybciej niż się zaczął. Wymiana informacji – czyli tak zwane konsultacje, przygotowanie oraz… Bezczelna sztuczka oparta na całkowitej zmianie twarzy, postury, głosu… Nawet sposobu gestykulacji i poruszania! Już raz młody Książę podszywał się pod ojca – dziś miał w planach uczynić to po raz drugi.
Zgodnie z wytycznymi rozmowa z Radą miała odbyć się w skromnym gronie obejmującym delegację wróżek, Dyrektor Instytutu oraz wymienione grono przewodniczących Nefilim. Przybyciu na miejsce towarzyszył względny spokój – nie, Oinari nie obawiał się stąpania po zimnej posadzce siedziby łowców. Znał to miejsce całkiem nieźle, chociażby z czasów myszkowania po nim pod postacią Jamesa… Jeśli szczęście dopisze, to być może wiedza na temat struktury tego budynku może okazać się przydatna – oby jednak nie.
Król w towarzystwie dwóch wróżek doradczyń i kolejnej w roli ochroniarza. Raczcie wybaczyć wojowniczce jej rynsztunek o ile takowy posiadała. Ponoć przezornego diabły strzegą – prawda to i kłamstewko zarazem, nie wnikajmy. Pseudo obstawa – suplement obowiązkowy dla każdego, szanującego się władcy. I tylko ten podświadomy śmiech w mieszaninie wielu innych emocji gdzie na dnie. Na zewnątrz chłód i opanowanie – dumna postura otulona szatą, jakie miewał w zwyczaju nosić Król. Cisza i pełne rozluźnienie. Ci wszyscy widzący go, powinni czuć niepokój, wszak niejedna plotka krążyła na jego temat. To, czy faktycznie pokrywała się z prawdą… Zależy na ile łowcy byli doinformowani i na ile mieli szczęście zamienić kilka słów z (nie)miłościwie panującym.
Skąd jednak to dziwne uczucie trzepotu skrzydeł we wszystkich brzuszkach? Duma i moc władcy aż biły po oczach, a wśród nich niewyjaśniona elegancja godna prawdziwego monarchy.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT







Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Wybaczcie? Żaden szanujący się wojownik, nie wkroczyłby do siedziby przeciwnika bez odpowiedniego rynsztunku, a tutaj to właśnie ona robiła za osobistą straż samego Króla. Nie zamierzała występować w żadnych niemądrych sukniach, czy balowych mundurach, których skuteczność można było roztrzaskać mniej więcej o kant dupy. Może jedynie peleryna zarzucona na jedno ramię zdradzała jej nieco fikuśne, ale pokojowe nastawienie do tego spotkania. Przy pasie miała jednakże przytroczone noże, czakram i tym razem szablę, którą znalazła w antykwariacie. Zadbała o nią, dopilnowała, by ostrze było dostatecznie ostre, by jej cięcia były idealne, dokładnie takie, jak zaplanowała. Każdy element jej zbroi jaśniał w pełni wypolerowany, wzmacniana skóra wyglądała, jakby Niedźwiedzica dopiero co przywróciła jej dawną świetność i tak dokładnie było. Zadbała nie tylko o to, by jej strój prezentował się nienagannie, ale również o to, by nadal miał takie same zalety obronne jak dawniej, nim wylądowali w środku Yorku całkowicie z dupy.
Nie zamierzała się odzywać, bo i nie po to się tutaj pojawiła. Szła dumnie wyprostowana, nie spoglądając właściwie na boki, w pełni skupiona na zadaniu, jakie zostało jej powierzone. Uderzenia obcasów jej butów jasno dawały do zrozumienia, że te zostały podbite metalem, by w razie problemów skutecznie wybić komuś zęby. Włosy miała upięte, by w razie walki nie plątały się jej chuj wie gdzie i chociaż zachowywała absolutny spokój, to jedno krzywe spojrzenie mogło z całą pewnością wywołać u niej odpowiedź, której część z przebywających w okolicy Łowców z całą pewnością wolałaby nie oglądać. Zerknęła przelotnie na Nimat i Devanę, które z całą pewnością zamierzały się bawić w polityczne gierki i w kąciku jej ust na moment pojawił się cień uśmiechu, którego ukryć nie mogła i nie zamierzała. Jej jasne oczy błysnęły, gdy ponownie wbiła spojrzenie w plecy Oinariego i uniosła nieznacznie głowę, w dość dumnym geście. Trzeba było przyznać, że bawiła się właściwie świetnie i nie mogła doczekać się tego, co się wydarzy. A w razie problemów, o na wszystkie demony, lepiej schodźcie jej z drogi. Już teraz krew burzyła się przyjemnie w jej żyłach.
Don't know where to go
Don't know where to go
Don't know if I should
Don't know if I could

Devana

1072


170 cm


Looks like a cinnamon roll but could actually kill you








Multikonta: Opal, Viviane, Kasia
Spotkanie z Clave. Dev ledwo przechodziło to przez myśl, jeszcze gorzej było z wypowiedzeniem tego na głos, ale skoro ustalili, że tak trzeba, to nie chciała się kłócić. Sporo w końcu mieli Łowcom do powiedzenia i to nie tylko o Mroku. Co w sumie Devanie się całkiem podobało. Nie przepadała za Nefilim, ba, lekko powiedziane, nienawidziła ich, każda więc okazja dla zażartej dyskusji była całkiem interesująca. Co prawda nie tak, jak wepchnięcie co niektórym sztyletu pod żebra, ale zawsze coś. Musiała się w końcu choć trochę wstrzymać, bo w końcu miały to być negocjacje w miarę pokojowe. Co nie powstrzymało jej w schowaniu sztyletu w cholewie buta i kolejnej w specjalnym schowku w karwaszu.
Szła tuż przy swoim bracie, który na tę okazję przybrał twarz, a nawet całą prezencję Króla. Dziwnie się trochę z tym czuła, tym bardziej że ojca znała równie dobrze co Oinari, i widząc jego sylwetkę oraz dostrzegając drobne gesty charakterystyczne dla niego, po prostu nie mogła pozbyć się wrażenia, że ten naprawdę kroczy po ziemi Nefilim. Wiedziała jednak, że prawdziwy Król jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie, a jej syn właśnie go szuka.
Ubrana była w strój, który miał reprezentować jej pozycję, a jednocześnie był dla niej wygodny. Jedwabna, zwiewna tunika w kolorze ciemnej zieleni przykrywała jej tors, z przodu kończąc się na wysokości bioder, z tyłu zaś ciągnęła aż za kolana. Ozdobiona była tasiemkami czarnego aksamitu. Na nogach miała czarne spodnie, na stopach buty z czarnej skóry, sięgające za kostkę. Z pancerza pokusiła się jedynie o skórzane karwasze i lekki napierśnik. Charakteru zaś dodawała jej czarny płaszcz z kapturem, który nasunęła na jasne włosy i maska, przedstawiające pysk jelenia niedbale odsunięta na bok głowy. Symbol tego, kim jest.
Przez cały czas, mimo nonszalanckiej miny i swobodnego, acz silnego kroku, rozglądała się ukradkiem, chcąc zapamiętać rozkład pomieszczeń i ewentualne pomocne, lub mniej pomocne przedmioty. Ot, tak na wszelki wypadek. Czuła ekscytację, ale i niepokój, który pobudzał ją do działania. Już za chwilę miała się zacząć ich mała zabawa.

Nimat

1007 lat


150 cm


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygod








Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Nimat wiedząc, że będzie musiała pojawić się na spotkaniu z Clave postanowiła zadbać o prezencję. Ubrała się w suknię w kolorze butelkowej zieleni, która krój miała jednocześnie skromny, zasłaniający dekolt, ramiona oraz nogi, jednocześnie podkreślając wszystko, co trzeba i dodając pewnej powagi należnej jej obecnemu zadaniu, jak i ogółem pozycji na dworze. Talia podkreślona została zdobionym, złotym paskiem, pasującym do ozdób na dekolcie. Zrezygnowała z biżuterii, stawiając na skrzydła, którym nadała zieloną barwę pasującą do sukienki. Długie, ciemne loki spięła w kok szpilkami do włosów. Nie byle jakimi, owszem, wyglądały normalnie, pięknie zdobione, złocone, solidne, jednakże w razie potrzeby nadawałyby się idealnie chociażby na kubotan, a ich zaostrzona końcówka schowana we włosach, dawała jej ewentualną możliwość do samoobrony. Wolała mieć jakiekolwiek zabezpieczenie "w razie czego", a to akurat idealnie wplatało się w kreowany przez nią wizerunek doradczyni, a jednocześnie było niezauważalne dla niewtajemniczonych.
Szła po drugiej stronie Oinariego, czy może raczej Króla? Dziwnie się czuła mając świadomość, że to nie prawdziwy Król, a jego syn. To było aż zadziwiające jak idealnie Oinari kopiował swojego ojca. Jednocześnie widok Króla był pocieszający, jak i sprawiał, że czuła się nieswojo. W każdym razie, Nimat szła pewnym i dumnym krokiem obok Oinariego, plecy miała wyprostowane, minę nieprzeniknioną, poważną i przede wszystkim spokojną. Utrzymywała maskę, którą sobie narzuciła z góry przed spotkaniem i nie zamierzała jej ani na chwilę ściągać. Pozornie patrzyła się cały czas przed siebie, jednak odruchowo zerkała dyskretnie dookoła siebie i zapisywała w pamięci rozkład pomieszczeń, ilość straży, ich rozmieszczenie i analizowała pod kątem jak najszybszego wydostania się z budynku przy jak najmniejszym prawdopodobieństwem wpadnięcia w walkę, gdyby coś się rypnęło i spotkanie poszło nie do końca tak pokojowo, jak zakładali.

Margaret Whitelight

26


165 cm


dancing with the demons in our minds








Multikonta: Shan, Kieran, Noah
Jia Penhallow, Joshua Branwell oraz Margaret Whitelight oczekiwali na przybycie Króla Faerie wraz z jego świtą. Ta rozmowa musiała się odbyć, jeśli tego właśnie pragnął król. W celu uniknięcia błędów „głuchego telefonu”, Jia oraz Joshua woleli zjawić się osobiście na tej rozmowie, dlatego obrali dogodny termin. Istniała też kwestia kolejnego spotkania, wszak musieli zwołać zgromadzenie i porozumieć się z pozostałymi. Przez myśl Margaret przemknęło tylko, że spotkania w kwestii Porozumień powinny odbywać się częściej niż raz na piętnaście lat, to pozwoliłoby uniknąć wielu przykrych kwestii.
Margaret stała z tyłu. Była Dyrektorem, a wśród Penhallow i Branwella była najniższa rangą. Wszak to Konsul i Inkwizytor, którego bezwzględnie musiała słuchać. Mieli również dwoje Nefilim w obstawie, który przy ścianie nie wzruszeni. Czy to ich obstawia czy obawa przed The Cohort, którzy mogli zjawić się dosłownie znikąd, jak to mieli w zwyczaju kilka lat temu, podczas ich ataków. Oby tym razem wszystko przebiegło pomyślnie.
- Witam. Mam nadzieję, że termin spotkania był dla Was dogodny. Jednocześnie chciałabym wyrazić smutek, w związku z Waszą stratą. Zgodnie z informacjami, które przekazała nam Dyrektor Whitelight, planujecie podjąć próbę odbicia Waszej krainy. Królu, chcemy, abyś wiedział, że Nocni Łowcy uczynią wszystko, aby wspomóc Was w działaniu. – powiedziała poważnie, patrząc prosto w oczy Króla Faerie. Zapowiedziała to Margaret, a Jia kontynuowała jej słowa. Zimny Pokój nie istniał od dłuższego czasu, a Porozumienia były aktualne. Nefilim mieli bronić Podziemnych i będą to robić, a to oznaczało również wspieranie ich w walce o to, co należy do nich.
- Pewien Faerie przekazał mi takie informacje kilka tygodni temu, Królu. Nie dostałam jednak żadnych informacji na temat Waszych planów i działań w tym względzie. Rozumiem doskonale Waszą niechęć do rasy Nefilim, wyrządzono Wam wiele krzywd, jednak pomoc oferowana przez nas jest spełnianiem obowiązku, obiecaliśmy wspierać, opiekować się i działać dla Świata Cieni, jak nakazał nam Raziel. – przypomniała Margaret zwracając się, podobnie jak Jia, bezpośrednio do Króla Faerie.
- Istotnym jest to, że to dzięki Waszej krainie udało się uratować wiele pokoleń Nefilim, za co jesteśmy wdzięczni. Faerieland skrywa wiele tajemnic, a część być może pozwoli rozwiązać wiele problemów nie tylko naszych, ale też Waszych. – Joshua nie odzywał się zbyt często, tym razem postanowił jednak zabrać głos.

Margaret Whitelight

Deep in the dark I don't need the light

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.







Multikonta: Shizhi i gromada
Poznanie prawdy sprzedałoby bolesny pstryczek w nosy Nocnych Łowców. Osobiście Oinari nic do nich nie miał – rasa jak każda inna, tyle że bardziej spętana kajdanami własnych zasad. Gdyby sytuacja pozwoliła, to być może pokazałby swą prawdziwą postać. Niestety szala przeznaczenia zdecydowała inaczej, tym samym zmuszając Faerie do podjęcia drastycznych kroków. Wieść o zaginięciu Króla nie mogła, bah, nie miała prawa wykraczać poza wąskie grono znających prawdę. Gdyby nagle wyszła na jaw… Powiedzmy to sobie w twarz – jaką faktycznie GWARANCJĘ miały wróżki na wysłuchanie ich słów przez szanowne grono Clave? Ostatnie wydarzenia oraz kilka dodatkowych wstecz znacząco zaostrzyły nieufność wobec niebieskich obrońców. Raczcie wybaczyć im wszelką niechęć, jednakże jej pokłady nie pojawiały się znikąd. Oby dzisiejsze rozmowy zdołały rozproszyć chmury wątpliwości. Albo dojdą do porozumienia, albo skończy się na zaostrzeniu niesmaku pomiędzy rasami.
Imitacja persony Króla nie przychodziła łatwo. Sposób chodu, przenikliwość spojrzenia, powaga lica… Skubaniec nawet metodę oddychania miał wyjątkowo charakterystyczną! Szczęśliwie Książę swoje braki bojowe nadrabiał dociekliwą obserwacją – pewnie stąd łatwość w podszywaniu się pod Jamesa, ale mniejsza o to. Braw za znakomite odegranie roli ojca jeszcze nie zbierał – w zamian za to przełożył całość atencji na tak zwane „tu” i „teraz”. Mowa ciała, wyraz twarzy – wszystkim aspektom Królewskiego jestestwa towarzyszyło coś jeszcze – dodatkowe akcenty w postaci kunsztownego ubioru – szaty ze złotymi akcentami oraz masce, przysłaniającej oszpeconą połowę twarzy, przez którą powstało na temat Króla tyle legend.
Znów… Nie miejcie im tego za złe, wszak to tylko taktyczne posunięcie. On pojawił się na spisaniu i podpisaniu traktatów – on też miał prawo je podważyć, przy tym zerwać lub uznać za aktualne. Wpierw jednak…
Przejście do sedna było lekkim zaskoczeniem dla Króla, chociażby ze względu na pominięcie pierwszych uprzejmości. O mianowanej Dyrektor oraz szanownej Radzie Clave wiedzieli wszyscy. Wychodząc naprzeciw wiedzy, nie każdy z kolei znał reprezentatywne grono przedstawicieli baśniowego ludu. Król owszem uchodził za personę znaną w nadnaturalnym świadku – Devana i Nimat zapewne też, szczególnie jako dwie znamienite persony z bogatą siatką informacyjną. Czy mimo to łowcy poznali ich persony i oficjalne stanowiska?
- Dogodność wybranego terminu jest porównywalna do przebiegu podróży – przychylna i zadowalająca nasze osoby. W imieniu swoim oraz swoich doradczyń Nimat oraz Devany pragniemy złożyć podziękowanie za godne przyjęcie oraz kondolencje. – grzeczność drogą do sukcesu – mawiał wszystkim znany Yin Xue. Srebrny Feniks z pewnością wyraziłby swą aprobatę na te jakże eleganckie słowa wraz z ich ukrytym znaczeniem. O jego sednie mówić nie będziemy, wszak skośnym nie wypadało. W zamian za to niech oczy i uszy chłoną subtelne skinienie głową wraz z magią wypowiadanych przez „niego” słów. Niech utwierdzą w przekonaniu, że wszyscy tutaj przybyli… w pokoju.
- Odbicie domu to najoczywistsze rozwiązanie, definiujące odpowiedź na pytanie związane z dalszymi planami. Pomoc w tej kwestii będzie nieoceniona, szczególnie, że wychodząc naprzeciw Waszym słowom, mniemam, iż w jakimś stopniu jesteście świadomi potęgi naszego przeciwnika. – sprawa samego kontynentu tj. wzmianka o ocaleniu pokoleń Nefilim i tajemnicach musiała chwilowo poczekać. Na razie należało zająć się samym sednem. W założeniu, że przydzielono gościom i gospodarzom miejsca do spoczynku, zająwszy swoje, stary wróżek uraczył spojrzeniem obie ze swych doradczyń. Te z pewnością zechcą dodać coś od siebie.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Devana

1072


170 cm


Looks like a cinnamon roll but could actually kill you








Multikonta: Opal, Viviane, Kasia
No proszę, proszę, na spotkaniu pojawiły się naprawdę ważne persony z szeregów Nocnych Łowców. Devana obrzuciła przeciągłym spojrzeniem Konsul, Inkwizytora oraz Panią Dyrektor, o której z różnych przyczyn zasłyszała najwięcej. Następnie zerknęła na dwóch Nefilim, którzy robili widocznie za obstawę. Mądre posunięcie, widać niebiescy mieli jeszcze coś tam w głowach. W końcu zlekceważenie przeciwnika, to najgorsze, czego można dokonać. Wróżka przyznała z niechęcią mały plusik na koncie Łowców, choć znając życie, ci szybko go zasypią minusikami.
Niechęć Dev do Nefilim była powszechnie znana, bo się z nią nie kryła. Tak jak zresztą wielu przedstawicieli jej rasy. Tak, owszem, Zimny Pokój już nie obowiązywał, podpisali nowe Porozumienia, ale ile minęło od tego czasu? Rok? Na tle wielu lat niesprawiedliwości, pogardy, a nawet mordów nie wyglądało to jednak przekonująco, przynajmniej dla Dev, dla której to nic nieznaczący okres. Długo jeszcze pewnie minie, zanim wróżki znów zaufają Łowcom w pełni. O ile w ogóle ten czas nastąpi. Na razie jednak jako sukces uznajmy spotkanie, na którym jeszcze wszyscy mają się dobrze i żyją. To zawsze jakiś pierwszy krok, prawda?
Stała z niewzruszoną miną tuż za bratem, słuchając zarówno tego, co mają do powiedzenia przedstawiciele Clave, jak i Oinari. Analizowała to, co mówią, ustawiała w swojej główce figury i wprawiała je w ruch. Wiedziała, że na razie się testują, badają, niczym dwie bestie, które niuchają w powietrzu, starając się określić zapach przeciwnika. Łowcy mogli myśleć, że są gospodarzami, ale nie do końca rozumieli chyba, jakie persony postanowiły ich odwiedzić i co z tego wynika.
Król usiadł, więc i ona mogła zgodnie z zasadami etykiety w końcu usiąść przy jego boku oraz zabrać głos, choć w sumie na razie wolała jednak obserwować. Nie była wielkim dyplomatom, raczej potrafiła planować, wyszukiwać nieścisłości i udzielać rad. Wzrok brata jednak mówił, że czeka na jej zdanie, a jemu trudno było teraz odmówić.
- Już na wstępie mówicie, że chcecie pomóc odzyskać nam Faerieland, lecz czy mówicie to świadomi tego, czym jest Mrok i jaką dysponuje potęgą? Czy chociaż wiecie, jak miałaby wyglądać ta pomoc i czy zdajecie sobie sprawę z zagrożenia, które może całemu procesowi towarzyszyć? - zwykłe pytania, na które odpowiedzi chciała koniecznie znać. Resztę spraw wolała zostawić innym. Tym którzy o tej całej nienawiści może nie będą mieli tyle do powiedzenia co ona.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT







Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Dogodny? Niedźwiedzica niemalże parsknęła z ubawienia, gdy usłyszała te słowa, a jej lewa brew powędrowała nieznacznie w górę. Ot, nic wielkiego i raczej zauważalnego. Nie zamierzała się w ogóle odzywać, ostatecznie znalazła się tutaj po to, by zapewnić ochronę Królowi i jego doradczyniom, nie musiała być wymieniana z imienia, nie trzeba było zwracać na nią uwagi, ot, zwykły strażnik gdzieś za plecami. Niemniej jednak wejrzenie pucas przesuwało się bystro po przeciwnikach, oceniając ich możliwości i potencjalne zagrożenia, jakie mogli ze sobą nieść. Ciekawa była, czy którekolwiek z nich stawało kiedyś przeciwko tysiącletniej wróżce. Było to zagadnienie intrygujące i chociaż Niedźwiedzica czuła wciąż jak palce ją świerzbią, by chwycić za broń, nie zamierzała tego robić. Wbrew pozorom posiadała również resztki rozumu, który zdarzało się jej wykorzystywać. Wystarczył jednak jeden nieodpowiedni ruch, jeden gest sugerujący, że ma dojść tutaj do rzezi, a Taillis z całą pewnością przestałaby być grzecznym zwierzątkiem obronnym, które na rozkaz siad, siadała. Co prawda nie dla niej były teraz takie zaszczyty, ale w niczym jej to nie przeszkadzało. Stała po prostu wyprostowana niczym struna za plecami Oinariego i przypatrywała się wszystkim zebranym, częściowo zatem nieco z góry.
W dupę sobie wsadźcie pomoc. Niedźwiedzica nie oczekiwała żadnego wsparcia ze strony Łowców i uważała, że najlepiej by było, gdyby sami wyrżnęli się w pień, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że teraz pora jest na zagrywki polityczne i dyplomację, w które ona nie chciała, nie lubiła i nie potrafiła się tak naprawdę bawić. Och, była doskonała, gdy trzeba było zastraszyć stronę przeciwną, wbić nóż w stół i z zaczepnym uśmiechem przyznać, że pokoju to oni nie będą zawierać na cudzych warunkach. Tutaj nie powinna mówić choćby jednego słowa, chyba że pogardliwie westchnąć, gdy ktoś zaproponuje coś naprawdę niedorzecznego. Spokojnie więc złożyła jedną dłoń na rękojeści szabli, drugą zaś opuściła wzdłuż boku i czekała na dalszy rozwój wypadków. Nie zamierzała ich prowokować do jakiegoś ataku, więc zachowywała całkowity spokój. Była jednak niemalże całkowicie pewna, że w razie problemów, to ich oponenci mieliby prawdziwe problemy, ostatecznie bowiem w tym pomieszczeniu znajdowały się przynajmniej dwie wróżki, które od niepamiętnych czasów szkolono do zabijania. Obie z Devaną doskonale wiedziały, jak wbijać ostrza, by posłać na tamten świat. Co do tego nie było najmniejszych nawet wątpliwości.
Don't know where to go
Don't know where to go
Don't know if I should
Don't know if I could

Nimat

1007 lat


150 cm


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygod








Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Na powitanie skinęła głową, decydując się na milczenie. Prowadzenie rozmowy nie było jej zadaniem, ona miała tylko doradzać. Odzywać się, kiedy to było z jej strony absolutnie konieczne. Mową ciała zachowywała otwartą postawę. Mającą sugerować chęć wysłuchania, jak i pewność siebie. Sama Nimat nie posiadała aż takich uprzedzeń związanych z wojną. Nie brała w niej udziału, jednak była skrajnie lojalna wobec swojej własnej rasy i Króla. Wszystko co robiła było podyktowane dobrem dworu, jak i wróżek, nawet jeśli czasami, wewnętrznie, nie zbyt podobały jej się niektóre rozwiązania. Póki były one logiczne i były jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji, była gotowa te rozwiązania wdrożyć. Co z resztą było widać, skoro stała obok Oinariego udającego Króla.
Czy Nefilim znali jej prawdziwe stanowisko na dworze? Raczej nie, mało kto je znał. Owszem, sporo osób mogło się domyślać, do tego było wiadome, że jest dosyć dobrze poinformowana, więc i można było zakładać, że ma sporo znajomości, albo sporą siatkę informacyjną. Ewentualnie obie opcje. Prawie na pewno zaś nefilim nie wiedzieli, że obie doradczynie stojące obok Króla są królewskiej krwi. Chyba, że słyszeli plotki, które pojawiły się o niej po balu karnawałowym, jednak nie mogli być pewni zasłyszanych informacji. Nigdy ani ona, ani Catriona oficjalnie nie potwierdziły, ani nie zaprzeczyły plotkom.
Zajęła przyznane jej miejsce dopiero, kiedy usiadł Król. Maniery i etykieta przede wszystkim. Szczególnie dzisiejszego dnia. Szkoda, że jej ojciec nie przykładał do nich aż takiej wagi, może byłoby jej łatwiej pamiętać o wszystkim, o czym trzeba było pamiętać. Mogła mieć tylko nadzieję, że nie potknie się przy czymś ważnym.
— Sądzę, że oferując wsparcie ze swojej strony, Clave zdaje sobie sprawę z tego, czym jest Mrok, jaką potęgą włada, jak niebezpieczny jest oraz, być może, są świadomi tego, jak można z nim walczyć. — Spokojny ton, w odpowiedzi na pytania Devany. Możliwe, że nad interpretowała słowa Clave, jednak brzmieli jak ktoś, kto ma wystarczająco dużo informacji, żeby z miejsca proponować pomoc. W końcu, kto podejmowałby decyzję o wymarszu wojska nie wiedząc nawet z czym dokładnie się mierzy? Nie wiedząc do czego zdolny jest przeciwnik i kim w ogóle jest? Dbanie o Świat Cieni według tego, co przykazał im Razjel to jedno, a ładowanie się w nieznane niebezpieczeństwo, które potencjalnie mogło ich wybić do nogi to zupełnie co innego.

Margaret Whitelight

26


165 cm


dancing with the demons in our minds








Multikonta: Shan, Kieran, Noah
- Jesteśmy świadomi, że przeciwnik jest potężny i nieokiełznany. – Joshua Branwell odparł na słowa Króla Faerie zgodnie z prawdą. Nefilim nie byli idiotami, choć najwyraźniej Jia, Joshua i Margaret odczuli takie nastawienie, szczególnie po słowach Devany. Wróżki nie były im przychylne, ani pozytywnie nastawione, a jedynie Król zdawał się zachowywać odpowiednie podejście. Spotkali się tu w celu porozumienia i odbycia poważnej rozmowy, a nie po to, aby skakać sobie do gardeł czy wytykać błędy. Niemniej jednak, Rada i Dyrektor zachowywali się odpowiednio spokojnie.
- Jak już powiedział Joshua, mamy świadomość potęgi przeciwnika. Nie znamy Waszych planów odnośnie odbicia Faerielandu, więc nie, nie wiemy jak miałaby wyglądać ta pomoc. Chyba, że Waszymi oczekiwaniami jest, abyśmy to my zorganizowali wszystko. – Jia odezwała się, patrząc na Devanę, która skierowała słowa do Rady. Skąd Nefilim mieli wiedzieć jak miałaby wyglądać pomoc, skoro nie wiedzieli co planują wróżki. Mieli działać w ciemno, po omacku, na czuja? Chyba lepszym rozwiązaniem byłoby, aby najpierw Faerie przedstawiły swój plan działania, a potem mogli doprecyzować pojęcie pomocy w tej kwestii. Oczywiście mając na uwadze, że nie oczekują od nich zorganizowania tej całej akcji, ale raczej na to się nie zapowiadało.
- Sądzimy, że Biała Księga zawiera rozwiązanie naszego problemu, a udało się dotrzeć do miejsc, gdzie jest ukryta lub ukryty jest klucz do miejsca, gdzie się znajduje. W najbliższym czasie chcemy wysłać tam eskapady, które miałyby za zadanie ją odnaleźć. Pokonanie Mroku ułatwi sprawę odbicia Waszych ziem, tak przynajmniej mi się wydaje. – Margaret wyjaśniła rzeczowo jak to widzi. Przypuszczała, że Biała Księga jest rozwiązaniem, nie miała jednak styczności z nią wcześniej, a George Starkweather całkiem sprawnie ją ukrył. To chyba powinno być dla nich wystarczającym dowodem na to, że Nefilim naprawdę zależało na całej sprawie.
- Szanowny Królu, możemy poznać Wasze stanowisko i plan odbicia Krainy Faerie? – Joshua zadał pytanie, kierując je bezpośrednio do Króla.

Margaret Whitelight

Deep in the dark I don't need the light

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.







Multikonta: Shizhi i gromada
Król rozumiał intencje Nefilim, tudzież starał się je zrozumieć. Niestety w zaistniałych okolicznościach sama świadomość była niewystarczająca. Bazując wyłącznie na niej, łowcy i nie tylko oni, wręcz sami prosili się o przecięcie ich tętnic szyjnych w zwieńczeniu dekapitacji definiującej permanentną śmierć. Z tego powodu i kilku innych rozmowę o planach musiało poprzedzić coś jeszcze.
- Z całym szacunkiem, jednakże sama świadomość nie wystarczy. Mrok jest potężnym bytem o nieograniczonej mocy, mogącej z każdego zrobić ubezwłasnowolnioną kukiełkę. Z tego tytułu podejście z naszej strony odbywa się „etapowo”. Przybyła z nami wojowniczka Marianne, dokładnie zabezpieczyła teren wokół portalu – dodatkowo sprawuje pieczę nad tym, aby nikt nieproszony nie przekroczył granicy. – czyli wszelkiej maści nieupoważnione i nieproszone jednostki, mogące zagrozić bezpieczeństwu wróżek, samych sobie i całej przyszłej wyprawie samobójców.
- Na chwilę obecną trwają przygotowania, mające na celu stabilizację baśniowego ludu. I racz mi wybaczyć Rado, jednakże przed zdradzeniem detali, pozwolę sobie na dwa dość istotne stwierdzenia. Pierwsze – czy posiadając wiedzę na temat lokalizacji Białej Księgi, nie byłoby roztropnym powiadomić o tym czarowników?
Dwa, skoro jak już wspomnieliście, jesteście świadomi potęgi Mroku, bah, najpewniej mieliście z nim styczność, to skąd zainteresowanie sprawą dopiero teraz? Szanowna Rado i Ty Dyrektor Instytutu York, nie zrozumcie mnie źle, jednak wieści o Pradawnym krążą po York nie od dziś. Wiem także, iż swego czasu przekazano Wam wiedzę na jego temat, co najwyraźniej nie zostało w żaden sposób wykorzystane.
Doceniam chęci oraz udostępnienie Azylu, jednak…
- czyż nie było to trochę tak jakby na pokaz? Lub w ramach osłony przed potencjalną niechęcią? Nefilim musieli zrozumieć, że chociaż wychodzili wróżkom naprzeciw, niepewność z ich strony była, jest i będzie niestety obecna. Obecna sytuacja nawet jeśli poprzedzona dobrymi uczynkami, nie stawiała łowców w dobrej sytuacji. Dla wielu faerie było to po prostu podejrzane.
Król na razie przemilczał kwestię „wpuszczania” do Azylu kogo popadnie bez procedury przeszukania. Był ciekaw, co na te zarzuty odpowie Rada oraz Margaret.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Devana

1072


170 cm


Looks like a cinnamon roll but could actually kill you








Multikonta: Opal, Viviane, Kasia
Oj Nefilim, Nefilim. Devana zadała naprawdę proste pytanie, na które oczekiwała merytorycznej odpowiedzi, a dostała nic nieznaczące ogólniki. Błagam, potężny i nieokiełznany? To odpowiedź godna pięciolatka, a nie poważnej organizacji, która proponuje sojusz w walce z istotą, gotową zniszczyć całe światy. Skrzywiła się i musiała się powstrzymać, by nie wygarnąć im za dużo.
- Przepraszam, ale nie znacie naszych planów, nie macie w ogóle pomysłu, co możecie zrobić w kwestii pomocy w odzyskaniu naszego świata. Coraz trudniej mi uwierzyć, że to, co mówicie, to nie tylko puste słowa. Chociaż określcie, jakiego rodzaju będzie to pomoc? Militarna? Naukowa? Jesteśmy na tym etapie, gdy poszukujemy konkretów. Skoro zdajecie sobie sprawę z potęgi Mroku, to raczej jesteście w stanie określić, do czego będzie przydatna wasza siła i wasze umiejętności?
Patrzyła na nich, zastanawiając się, czy w końcu dostanie jakieś konkrety. Przepraszam bardzo, ale plany mogły łatwo się zmienić, tym bardziej że jak na razie nie uwzględniały pomocy Łowców. To od nich i tego, co zaoferują, zależało to, jak ostatecznie będzie wyglądać sposób odbijania domu.
-Jakie w ogóle podjęliście do tej pory kroki, by walczyć z Mrokiem? Co do tej pory dokonaliście? Oprócz odkrycia prawdopodobnego miejsca ukrycia Białej Księgi, o czym w sumie słyszymy pierwszy raz, a szkoda - miała ochotę zacząć tupać nóżką ze zniecierpliwienia. Spojrzała ukradkiem na Marysię, bo domyślała się, co czuła Niedźwiedzica. Niech to przestanie wyglądać dla niej jak farsa, bo zaraz doradzi wyjście.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT







Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Gdyby nie to, że mimo wszystko nie chciała sprawiać wielkich problemów, w tym momencie z całą pewnością uniosłaby brwi w geście niemego zdumienia i całkowitej dezaprobaty. Wyglądało na to, że nawet ona była inteligentniejsza od tej bandy uważającej się za najważniejszą w świecie. Czym było Clave? Jakimiś przedszkolakami czy kimś podobnym? Zacisnęła nieco mocniej zęby, żeby przypadkiem nie parsknąć z ubawienia i zerknęła kątem oka na siostrę, gdy ta się odezwała, ze spokojem popierając jej wypowiedź. Widać było, że ich rozmówcy tak naprawdę nie wiedzą, co chcą zrobić – pomóc, a jakże, ale jak już się do nich przyjdzie z całym planem, a najlepiej jeszcze wszystko objaśni i pokaże paluszkiem. Takie dokładnie odnosiła wrażenie. Kiedy zaś Devana poprosiła o uściślenie informacji, Niedźwiedzica poczuła, że jeszcze moment i parsknie z ubawienia.
Na całe jednak szczęście miała się na czym skupiać. Kiedy Oinari powiedział o portalu, wyprężyła się cała gotowa do odpierania każdego możliwego ataku, a jej palce zacisnęły się mocniej na rękojeści szabli. Owszem, zamierzała bronić przejścia i nie było najmniejszej nawet wątpliwości co do tego, że jeśli ktoś spróbuje się do niego zbliżyć, to Niedźwiedzica w najlepszym wypadku odgryzie mu paluszki. W najlepszym – tylko te paluszki pozostaną po intruzie. Jeśli jeszcze ktoś nie zauważył, jak bardzo była groźna, to chyba jej harde i ostre spojrzenie mówiło teraz samo za siebie i było swoistym znakiem ostrzegawczym – uwaga, niedźwiedzie. Nie do końca wiedziała, dlaczego właściwie Oinari przyznawał, że mieli drogę do domu, ale były to już jakieś polityczne gierki, w które ona wchodzić nie zamierzała.
Don't know where to go
Don't know where to go
Don't know if I should
Don't know if I could

Nimat

1007 lat


150 cm


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygod








Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Słowa nefilim wcale jej nie uspokajały. Wydawały się pełne niekompetencji i zgubnej pychy. Wiedzieli, że przeciwnik jest potężny i nieokiełznany? A wiedzieli może, że ten "przeciwnik" jest kreatorem? Pradawnym, który miał tak ogromną moc, że sam Król miał problemy stawiając mu czoła? Cóż, ostatniego prawie na pewno nie wiedzieli, bo inaczej dziwiliby się, że Król siedzi przed nimi, zamiast być martwo-zaginionym jak faktycznie w obecnej chwili miało to miejsce.
Prostując pewne nieścisłości... Nimat nie wydawała się wrogo nastawiona do nefilim, zachowywała spokój i opanowanie, a maska z wcześniej cały czas tkwiła na jej twarzy idealnie maskując jej prawdziwe odczucia co do pierzastych stróżów prawa. A cóż, te tak naprawdę były mieszane. Faerie oczekiwali konkretów, co do tego, w jaki sposób Clave est w stanie pomóc, żeby móc ułożyć całkiem plany i uwzględnić w nich nefilim. Inaczej - jaki sens miałyby ich plany, skoro mogłyby zakładać niemożliwe do zrealizowania wsparcie? Jednak Nefilim chyba tego nie potrafili pojąć. Plany ustalało się, kiedy znało się ilość swoich wojsk oraz wojsk sojuszników, znało się jak najwięcej szczegółów, możliwości żołnierzy i mogłaby tak wymieniać jeszcze długo. Ojciec potrafił jej o tym przynudzać godzinami, jednak miała świadomość, że to, co aktualnie robią, jest całkowitym początkiem i całkowite krystalizowanie planów, w obecnej chwili, mijało się po prostu z celem. Plany i tak zostałyby diametralnie zmienione w celu dopasowania ich do płynnie zmieniającej się sytuacji.
— Z całym szacunkiem, jednak oczekujecie konkretnych planów, które nie mogą być konkretne, póki nie mamy wszystkich informacji od potencjalnych sojuszników w walce. Potrzebne są konkrety, żeby móc ustalić chociażby, jakimi siłami będziemy dysponować i ułożyć plan zgodny z tym, co jesteśmy w stanie zrobić. Devana ma w tym względzie rację, potrzebujemy konkretnych odpowiedzi. — Do tej poty Nimat próbowała balansować na granicy pomiędzy swoją niechęcią, która powstała głównie przez informacje o zignorowaniu mroku i olaniu przez nefilim podziemnych, a chęcią załagodzenia sporu z nefilim i otrzymania od nich jakiejś sensownej pomocy, jednak coraz bardziej miała wrażenie, że to spotkanie jest bez sensu.

Margaret Whitelight

26


165 cm


dancing with the demons in our minds








Multikonta: Shan, Kieran, Noah
- W takim razie skoro uważacie nas za niedoinformowanych, zarzucając przy okazji bezczynność przekażcie całą swoją wiedzę. Z naszych ksiąg wynika, że to właśnie Wy powinniście być ekspertami w tym temacie, wraz z gronem Czarowników i skoro macie tak wielkie pojęcie, powinniście też zaproponować sposób rozwiązania problemu. – najłatwiej było zarzucać niewiedzę, a skoro Faerie miały aż tyle do powiedzenia w tym temacie i wiedziały tak wiele, że podchodziły do Nefilim jak do bandy pięciolatków, może powinny zaproponować jakieś konkrety, a nie jedynie wymagać rozwiązań czy propozycji. Uważały się za godniejsze tej wiedzy, narzekały na brak kontaktu i reagowania przez Nocnych Łowców, a sami nie poczynili kroków, aby jakoś zadziałać – w tym momencie nadal powinno się obwiniać Nefilim czy może jednak zastanowić nad własnym postępowaniem.
- Pomoc militarna powinna być satysfakcjonująca. Naukowy w Instytucie Badań pracują nad zadaniami, jednak nie mamy nieograniczonych zasobów. Nie dysponujemy jedynie anielską bronią podarowaną przez Anioła, ale również umiejętnościami naszych wojowników… Margaret. – Joshua wyjaśnił pokrótce i zwrócił się do Dyrektor Instytutu. Margaret kiwnęła głową, była przygotowana na taką sytuację i wiedziała, że pewne kwestie mogą zostać poruszone.
- W wyniku działania zakażenia, z którym zmagaliście się ponad rok temu Nocni Łowcy, którzy przebyli chorobę objawiają pewne dodatkowe umiejętności. Ja również jestem taką osobą. – powiedziała, zdejmując czarną, skórzaną kurtkę. Miała na sobie czarną bluzkę z odkrytymi plecami, to dość komfortowe w tej sytuacji. Mogła używać swojego daru i umiejętności kiedy chciała. Dlatego rozwinęła śnieżnobiałe skrzydła i zatrzepotała nimi. Tylko ona z szanownego grona Nefilim w tej Sali takowe posiadała. Wysunęła również dłonie do przodu, a na nich pojawiło się biało światło. Dość zabawna sytuacja zważając na jej rodowe nazwisko.
- To światło przedrze się przez każdy mrok i działa na demony, oślepia je i odstrasza. Dodatkowo mogę objąć tarczą osoby stojące w moim pobliżu. – dodała, zamykając dłonie, aby światło całkowicie zniknęło. – Wykryto cztery rodzaje. Białe skrzydła pozwalają korzystać z anielskiego światła. Nefilim ze złotymi skrzydłami może uleczyć nawet śmiertelne rany. Srebrne mają działanie ochronne, skrzydła potrafią chronić nawet przed ciężkimi atakami, nie tylko osobę posiadające je, ale także kogoś postronnego. Są też czarne… które wysysają siły życiowe i doprowadzają na skraj śmierci. – wyjaśniła krótko i zwięźle temat dotyczący skrzydeł. Każdy z nich mógł być przydatny w walce, zarówno w ofensywie jak i defensywie. Mroczne siły w starciu z anielskimi zdolnościami mogą mieć osłabione działanie. Nie wiedziała czy dało się to wykorzystać przeciwko pradawnemu, ale istniała taka szansa.
- Te umiejętności mogą być wykorzystane w walce. Dodatkowo wiedza z Białej Księgi, którą chcemy odnaleźć może okazać się błogosławiona. To możemy Wam zaoferować. Zdolności i gotowość do walki, anielskie dary i ochronę. – chcieli odpowiedzi, to Joshua właśnie im jej udzielił. Miał nadzieję, że będą usatysfakcjonowani. Dary Anioła nie pomogą im w żaden sposób, szczególnie, że zostały już jeden raz wykorzystane i Razjel nie mógłby im pomóc w żaden sposób.
- Jeśli taka pomoc Was satysfakcjonuje, macie nasze wsparcie. – dodała Jia. Mogli odrzucić tą pomoc, nie musieli jej przyjmować. Nefilim wyszli naprzeciw nim i tylko ich decyzją było czy przyjmą tą pomoc czy nie.

Margaret Whitelight

Deep in the dark I don't need the light
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo