Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.







Multikonta: -
wania siergiejew
Metryczka


Imię: Wania
Nazwisko: Siergiejew

Data urodzenia: 17,07,1989
Miejsce urodzenia: Moskwa/ Rosja

Wiek: 30 lat
Wzrost: 180 cm
Waga: 100kg

Rasa: Wilkołak
Przynależność: Niezrzeszony
Wizerunek: Jason Momoa

Charakter


Swoją charyzmą porywał ludzi do działania. Był pomysłodawcą każdego nawet najgłupszego pomysłu który trzeba było od razu zrealizować. Wszędzie było go pełno, ciekawski, miły kiedy coś chciał. To zmieniło się w momencie kiedy wylądował na ulicy i tam starał się przetrwać. Teraz jest outsajderem, lubi pomagać lecz stara się trzymać na uboczu wraz ze swoimi sprawami i zmartwieniami. Nie przepadam za tłumami i stara się ich unikać. Przez to że większość swojego życia spędził na przemierzaniu świata, jest wyluzowany. Uczucie które towarzyszy mu podczas podróży kojarzy mu się z wolnością które jest dla niego niezwykle ważne. Stara się być optymistą nawet w najgorszych sytuacjach. Mimo że jest wyluzowany to ma swoje żelazne zasady którymi się kieruje. Jest niezwykle honorowy i nienawidzi osób które takiego honoru nie posiadają. Zawsze musi mieć ostatnie zdanie w szczególności gdy ktoś nie zarzuci go logicznymi argumentami.
Biografia


Rosja to stan umysłu. Tak to właśnie w tym stanie umysłu urodził się Wania w jednej z moskiewskich watach. Tu dorastał wraz z rodziną, która go uczyła i wychowywała. Nie był łatwym dzieckiem dużo rozrabiał i psocił. Od samego początku miał coś w sobie, że inne szczenięta śmiało szły za nim i jego głupimi pomysłami. Tak też któregoś razu, gdy miał około sześciu lat wraz z innymi sześciolatkami wytapetował gazetami cały gabinet alphy stada.

Moskwa Rosja rok 20 kwietnia 1995. Gabinet alphy watahy

-Wania to się nie uda- Odezwał się młody wilk
-Siergiej nie marudź tylko pilnuj drzwi wszystko się uda. Anna gdzie są gazety?- Wania krzątał się po pomieszczeniu, by zrealizować pomysł jak najsprawniej. Gabinet był ustawiony na piętrze na samym końcu długiego korytarza starego budynku, który niegdyś służył jako hotel.
-Tutaj masz. Klej gotowy.- Odezwała się dziewczynka a Wania od razu doskoczył do gazet i przekazał reszcie by każdy z nich zaczął oklejać.
-Zobaczycie, będzie śmiesznie. Aleksander zawsze jak się denerwuje, robi te swoje zabawne miny.- Mówił z rozbawieniem w głosie. Całość akcji zajęła im niecałą godzinkę, w tym czasie alpha zdążyła wrócić do opuszczonego hotelu. W ostatniej chwili udało się przejść niezauważonym. Nie zdążyli jednak wejść na schody, bo Aleksander zaczął wrzeszczeć.
-Wania!- W tym momencie Wania tylko krzyknął do reszty by, uciekała.
-Mój pomysł najwyżej ja za niego oberwę- powiedział tylko do reszty. Oczywiście reszta uciekła oprócz Anny jego najlepszej przyjaciółki.
-Nie zostawię cię, w końcu pomagaliśmy ci.- Chłopak jedynie westchnął ciężko. Nie było jednak już czasu na podjęcie ewentualnej ucieczki, gdyż Aleksander wybiegł ze swojego gabinetu i chwycił za kark oboje, podniósł i zaprowadził do gabinetu.
-Czy to wasza sprawka?-
-Tak- odpowiedziała Anna
-Nie- Wania spojrzał na Annę
-Nie- odpowiedziała szybko po wzroku Wani
-Tak- Opowiedział w tym samym momencie.
-Czyli jesteście winni. W tym momencie macie wyczyścić cały ten gabinet oraz resztę hotelu. Migiem. I nie myślcie, że wam tak odpuszczę- Warknął Aleksander, po czym puścił ich a sam wyszedł z pokoju. A dwójka szczeniąt zaczęła się śmiać.

Innym razem założył się z kimś, że zje cały słoik masła orzechowego. Pech chciał, że masło przykleiło mu się do podniebienia, wpadł w panikę, że nie może go odkleić i dopiero jego rodzice go uspokoili i pomogli mu pozbyć się masła. Sytuacja tak utkwiła mu w pamięci, że od tego momentu panicznie boi się masła orzechowego. Sielanka jednak dość szybko się skończyła. Gdyż w wieku dziesięciu lat na watahę przypuszczono atak.

Moskwa Rosja rok 17 maja 2001

Wanie obudziły krzyki i poruszenie wśród watahy. Wania trochę spanikował, gdyż coś się działo. Nagle usłyszał wycie kilkoro wilków, a z oddali słowa kogo innego tylko wampiry!. Zeskoczył z łóżka, rodziców już nie było w pokoju. Wiedział natomiast, że w takich sytuacjach miał odnaleźć resztę szczeniąt i wraz z nimi bezpiecznie się schować. Tak też zrobił. Wybiegł z pokoju i szybko ruszył w poszukiwaniu innych. Długo szukał po pomieszczeniach jednak gdy znalazł, jakby nieco dodało mu to odwagi.
-Jesteście. Musimy ruszyć się, jeżeli chcemy przeżyć. Wiecie, że mamy się ukryć w umówionym miejscu.- Starał się mówić spokojnym głosem, jednak strach wydostawał się na zewnątrz.
-Po co i tak zginiemy.- Powiedziało jedno ze szczeniąt.
-Po co?! Bo jeszcze przed nami tyle miejsc do zwiedzenia. Tyle psikusów do zorganizowania. Nie możemy się poddawać. Nie po to nasi rodzice walczą w naszej obronie.- Wśród szczeniąt było słychać pomruki zgody.
-Jesteśmy na parterze, to okno prowadzi wprost do miejsca gdzie bezpiecznie będziemy, mogli uciec. Wiem, że widzieliśmy śmierć bliskich, jednak musimy uciekać. Wydostaniemy się przez okno, ja pilnuje pokoju Vincent z racji tego, że jesteś silniejszy ode mnie, to pilnujesz reszty po drugiej stronie okna.- Wania ruszył do okna i otworzył je i ruchem ręki od razu pokazywał, by się przedostali. Vincent faktycznie pierwszy przeszedł przez okno i pomagał innym przedostawać się na ziemię. I kiedy ostatni ze szczeniąt wydostał się przez okno do pomieszczenia, wparowało dwóch wampirów. W ostatnim momencie wania wyskoczył przez okno, wymykając się z rąk wampirów. Nadal jednak coś niepokoiło Wanię. Jakby na potwierdzenie na zewnątrz pojawił się wampir. Krzyknął do reszty by ci uciekali jak najszybciej, sam natomiast stanął na wprost wampira. Czuł jak jego gniew, wzmaga rośnie do niewyobrażalnej dotąd siły. Poczuł przeszywający ból, a potem przed oczami zobaczył ciemność. Obudził się następnego dnia w kryjówce znalezionej przez szczeniaki, które pomógł uratować. Koło niego siedziała Anna, a gdy się ocknął, krzyknęła do reszty, że się obudził.
-Woooo to, co zrobiłeś, było niesamowite.- Odezwał się Vincent.
-Ale tak właściwie to, co się stało?- Zapytał skołowany Wania.
-Wania przecież ty się zmieniłeś po raz pierwszy. I gdyby nie szał, który tobą targnął to pewnie, nie udałoby się nam uciec.- Wania, tylko zrobił wielkie oczy, po czym westchnął. Wiedział, że czekają ich ciężkie tygodnie albo nawet i miesiące.

Cudem uszedł z życiem, a przez kilka następnych lat wraz z kilkoma szczeniętami starał się przetrwać. Wtedy też trafił pod opiekę Mishy i jego matki. W sumie do końca nie wie do dziś, jak los rzucił go na nich. Pech jednak chciał rozdzielić go od reszty przetrwańców. Niechętnie, ale puściły go. W tym czasie kilkoro następnych zmieniło się, dlatego Wania wiedział że sobie poradzą.
Kolejne lata spędził w podróży, poznawał tajniki panowania nad gniewem oraz jak panować nad wilczą naturą. Pamiętał jak podróż po Rosji, zatoczyło koło i znów pojawił się w Moskwie.

Moskwa Rosja rok 2017

Zatrzymał się na placu czerwonym. Ah Moskwa to tu się urodził i to tutaj dokonała się masakra jego rodziny. Był to czas Mrocznej Wojny i mimo że w Rosji do końca to nie dotykało to i tak stosunki między rasowe były napięte. Stał tak i obserwował chodzących ludzi, gdy nagle za plecami usłyszał głos.
-Wania?- Znał ten kobiecy głos. Odwrócił się i w tym momencie zauważył Anne, która rzuciła mu się na szyję.
-Nie sądziłam, że cię kiedyś jeszcze zobaczę.- Powiedziała, puszczając go.
-Nic nie mów, chodź reszta musi cię zobaczyć.- powiedziała, ruszając. Wania od razu ruszył za nią.
-Kopę lat. Jak się trzymacie?- Spytał w drodze do reszty znajomych.
-Gdybym powiedziała, że jest łatwo, to bym skłamała. Natomiast sprawy mają się na tyle dobrze, że niedługo odbudujemy naszą watahę.- Chwilę jeszcze rozmawiali, opowiadając co się działo. Zaskoczyło go to, że weszli do Hotelu, w którym się wychował. Nie w mniejszym szoku były wilki, które go zobaczyły.
-Ha ha Wania stary towarzyszu. Co cię tu sprowadza?- Odezwał się Vincent, z którym chwycili się na wysokości nadgarstków i pocałowali w policzki.
-Jestem przejazdem, ale nie spodziewałem się, że was spotkam.-
-No wiesz ty co? To dzięki tobie możemy dalej funkcjonować. Ba powoli stawiamy, to co utraciliśmy na nogi. Powinieneś zostać i pomóc nam.- Stwierdził Vincent. Wtym okresie Wania miał w planach już osiąść, choć na chwilę. Więc opcja mu wydawała się dość kusząca.
-Pomóc tak, ale na nic więcej nie liczcie z mojej strony.- Stwierdził.
-Chodź, napijemy się.- Ruszyli więc w miasto. Trafili do tamtejszego baru podziemnych Matrioszki. Kiedy usiedli przy tradycyjnej wódeczce i zaczęli rozmawiać.
-Co sądzisz o ostatnich wydarzeniach?- Vincent podniósł kieliszek i wypił go na raz, lekko się krzywiąc.
-To sprawa Clave. Nie będę się mieszał, tym bardziej że ani mi nie weszli pod nogi, ani nie mam tam kogoś, kto by potrzebował mojej pomocy- Wania po swych słowach zrobił dokładnie to samo co jego towarzysz.
-Dla nas cała ta sytuacja jest na rękę, bo możemy spokojnie zorganizować się. Pojawiło się sporo stron konfliktu szczególnie tutaj w mateczce Rosji.- Wania kiwnął głową.
-Wiesz- nalał do kieliszków.
-Dla mnie ważniejsi są moi przyjaciele i rodzina. Ich mogę bronić nawet ceną swojego życia, ale w stosunku do Clave jestem neutralny. Ja im nie wchodzę w drogę i oni mi i tak powinno się utrzymać. Staram się przestrzegać całego tego ich prawa i nie wychylać się w ich stronę- uśmiechnął się podnosząc kieliszek, którym się stuknęli i w tym samym momencie wypili.
-To, co zostaniesz z nami na jakiś czas? Chodź do momentu, kiedy staniemy porządnie na nogi.- W głosie Vincenta można było wyczuć nadzieje.
-Pożyjemy, zobaczymy.- Uśmiechnął się przyjaźnie, polewając znów.

Wania napisał odpowiedni list do Mishy, z podziękowaniem za to, co zrobił dla niego. Opisał też, że gdy będzie mógł to znajdzie go i osobiście podziękuje. I tak oto Wania przez następne lata pomagał swojej dawnej wataszy stanąć na nogi. Ba nawet postawiono mu propozycje, by nimi władał, on natomiast nie chciał tego. Wiedział, że przywiąże go to do jednego miejsca. Czuł, że jego miejsce jeszcze się nie odnalazło, chciał poznawać świat i szukać czegoś, co wydawało mu się mistycznym Graalem. Po całej tej wojnie clave ucieszył się z porozumienia które zostało podjęte. Uważał że Faerie zostały wystarczająco ukarane. Mając około dwudziestu ośmiu lat, ruszył dalej. Tak powoli zbliżając się do Yorku. Po zmianie porozumienia z Faerie nie miał wyrobionego zdania czy te zasługują na litość. W końcu gdy to się stało on znów był w podróży i mało co go interesowało poza nim i ewentualnymi towarzyszami podróży. Słyszał, że tutejsze wilki dzielą się na dwie grupy natomiast sam chciał póki co zostać wolnym strzelcem i zobaczyć co się wydarzy i która ze stron będzie w stanie przekonać go do swoich racji
Ciekawostki


-Ma trzy stany upojenia alkoholowego. 1. “Mam wyrąbane” 2. “Jak ja was wszystkich kocham” (często też mówi wtedy czystym Rosyjskim językiem to znak że zbliża się trzecia faza) 3. “Na co się patrzysz chcesz w zęby?”
-Na szyi Nosi kieł swojego ojca jako pamiątkę po nim. Jest to dla niego najcenniejsza rzecz na świecie za którą potrafi zamordować gołymi rękoma.
-Jego własne zasady są dość proste i pokrywają się z zasadą karmy. Brzmią mniej więcej tak: Żyj i daj żyć innym, każdy czyn ma swoją wagę i cenę dlatego uważaj by kiedyś nie spadł ci na głowę fortepian, gdy śpię to śpię nie tykać nie ruszać a w razie wojny wynieść wraz z łóżkiem.
- Nie lubi brukselek…
-Panicznie boi się masła orzechowego.

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Shi
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo