Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Cóż, Kasia ledwo ogarniała, co działo w Anglii i w swoim kraju, myśli o dalszych lokacjach jakoś nie za często nawiedzały jej główkę. Internet przyzwyczaił ją do norm, jakimi cechuje się zachód w XXI wieku, a wszelkie wiadomości o wojnach, walkach o prawa kobiet w krajach arabskich i tak dalej były jedynie urywkami z telewizji, lub pojedynczymi postami na jej tablicy na fejsie. Po prostu nie mogła pojąć, że to się komuś działo naprawdę. Żyła w swojej małej rzeczywistości, z własnymi problemami, które dla niej w przeciwieństwie do tamtych były realne. Choć gdyby ktoś, kogo naprawdę poznała, znalazłby się w jednej z wymienionych wcześniej sytuacji, spojrzałaby na to wszystko inaczej i po prostu by się przejęła. Mogła więc dziękować chyba za normalnych rodziców. Nie musiała wychodzić za mąż za kogoś, kogo jej wybrali. Nie miała takich problemów. Mogła żyć po swojemu.
- Nie wiem, czy na pewno chcę, by zrobiło się to łatwiejsze - wzruszyła ramionami. No właśnie. Czy opuszczenie domu na zawsze byłoby właściwe? Nawet za cenę wielkich przygód i poznania większego kawałka świata? Dla niej chyba nie do końca, ale nie była pewna, na ile to jej własne uczucie, a na ile lojalność do rodziny i chęć postąpienia dobrze. Zresztą, już teraz cholernie tęskniła. Czy dałaby radę w końcu się tego wyzbyć?
Lista języków, które ogarniała Nev była dla Kasi niezwykle imponująca. Widać podróże naprawdę kształcą. Patrzyła na kobietę z wielkimi oczami pełnymi podziwu. Też tak chciała. Na razie jednak nie mogła sobie na coś takiego pozwolić, co trochę ją zabolało. Zazdrościła. Naprawdę, tak częste podróże tak daleko musiały być niezwykle ekscytujące. I do tego Włochy. A to oznaczało pizzę. Ile by dała, by móc tam się znaleźć. Chociaż język włoski aż tak jej nie interesował.
- Powiesz coś po hiszpańsku? W sumie to język, którego chętnie bym się nauczyła, ale nie mam kiedy. W sumie też nie mam samozaparcia. To samo z japońskim - uśmiechnęła się nieśmiało. Może i miała przed sobą całe życie, ale czy na pewno się kiedyś za to w końcu zabierze? W sumie to trochę wątpiła.
I w sumie łacina nie taki zły język, naprawdę. Możesz kogoś skląć od góry do dołu lub zaśpiewać nieprzyzwoitą piosenkę, a i tak każdy uzna, że mówisz coś mądrego. Taki patent. Widać języki przydawały się do różnych celów.
Sztyletów oczywiście nie dojrzała, sama za to czasami żałowała, że jeszcze nie uzbroiła się w gaz pieprzowy. Z jej tendencja do pakowania się w kłopoty, pewnie okazałby się kiedyś przydatny. Na razie jednak nie miała złych doświadczeń, także sobie to darowywała. Spojrzała ciekawsko, gdy Nev wyjawiła miejsce swojego zatrudnienia. Rzadko się spotykało kobiety w takim zawodzie. Szczególnie tak ładne.
- Ochraniacie bardziej jednostki, czy zabezpieczacie większe imprezy i tak dalej? - zapytała, w sumie chcąc też mniej więcej obliczyć, ile dziewczyna obok niej może zarabiać. I jakie może mieć przy tym umiejętności, bo samo miejsce zatrudnienia dużo o nich mówiło. Aż przypomniało jej się, jak dawno nie była na strzelnicy. Będzie musiała załatwić sobie kiedyś jedno wejście. Dla odświeżenia umiejętności.

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Choć Nocni Łowcy średnio lubili się z nowinkami technicznymi, Nev należała do młodszego pokolenia, które coś tam jednak ogarniało. Profili w mediach społecznościowych co prawda nie miała, ale przecież nie były one konieczne do przeglądania wszystkich informacji. W internecie było wiele ciekawych stronek z newsami z całego świata. Stąd też Nevina wiedziała co nieco o tym, co działo się w świecie Przyziemnych. Nie sprawdzała jednak wszystkiego na bieżąco. Najważniejsza była dla niej świadomość tego, co dzieje się w Świecie Cieni. Od tego zależało jej życie.
Uśmiechnęła się lekko, słysząc słowa dziewczyny. U Nefilim różnie bywało z pojęciem domu. W pewnym momencie życia większość czasu zaczynali spędzać na misjach i podróżowaniu od jednego Instytutu do drugiego. Z czasem można było zapomnieć co to dom i gdzie on właściwie jest. Chyba było w tym coś smutnego. Nieodłączny element bycia Łowcą.
Gdyby Kasia wiedziała, co tak naprawdę było celem tych wszystkich podróży, pewnie patrzyłaby na nie nieco mniej entuzjastycznie. W końcu była tam głównie po to, aby polować na demony czy Podziemnych nieprzestrzegających Porozumień, a to już nie było tak fajne jak zwiedzanie czy chodzenie po imprezach. O tym jednak nie mogła powiedzieć towarzyszce. Musiała pilnować, aby Świat Cieni pozostał w ukryciu.
- El amor es la poesía de los sentidos – powiedziała, uśmiechając się lekko. Cóż poradzić, że najłatwiej przychodziło jej cytowanie gadek odpowiednich na podryw? Od zawsze byłą beznadzieją romantyczką, a takie słowa same trafiały w jej serce. - Miłość jest poezją zmysłów – przetłumaczyła po chwili, wyrywając się z przyjemnych wspomnień. Ileż to razy słyszała ten tekst w klubach. Niby tandetny, ale po pewnej ilości alkoholu odnosił zamierzony skutek…
Dziwne byłoby, gdyby dziewczyna te sztylety zauważyła. Nev specjalnie ubrała się tak, aby broń pozostała niewidoczna dla postronnych. Miała w tym już przecież wieloletnią wprawę. Poza tym ukrycie dwóch niepozornych sztyletów to łatwizna. Nie to co próba zamaskowania miecza czy dwóch, co było dla niej typowe. Gdy miała przy sobie konkretną broń, używała Runy czyniącej ją niewidoczną dla Przyziemnych. Tak było wygodniej.
- Wiesz, to bywa różnie. Zależy, z kim dogada się szef – odpowiedziała, przypominając sobie niektóre misje. Ciężko w kilku prostych słowach utożsamić to, co robią Łowcy, z funkcjonowaniem agencji ochroniarskiej.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Cóż, Kasia wychowała się w takich czasach, że od technologii się niemal uzależniła. Miała konta na wielu różnych portalach, jej smartfon był wypełniony różnymi aplikacjami, nawet czasem zdarzało jej się rysować na tablecie graficznym, choć wolała jednak tradycyjne metody. Przez to bombardowanie informacjami, nieraz nieprawdziwymi, ludzie zaczynali popadać w swego rodzaju apatię i znieczulice. Tylko jak można było się od tego odciąć, gdy w końcu człowiek został przyzwyczajony do ciągłych wiadomości, od znajomych i zupełnie obcych ludzi? I w sumie zaczął to traktować jako nieodłączną część życia.
U niej dom oznaczał jej mieszkanie na jednym z blokowisk Olsztyna i nic na razie nie miało tego zmienić. Może kiedyś, jak końcu ogarnie się i znajdzie kogoś, z kim będzie dłużej niż miesiąc, znajdzie sobie mieszkania, a może nawet wybuduje dom? Może wtedy mieszkanie rodziców stanie się jedynie mieszkaniem jej dzieciństwa i lat młodzieńczych a dom będzie zupełnie gdzie indziej? Na razie jednak nie wyobrażała sobie tego do końca. Może za mało jeszcze siedziała z daleko od bliskich, a może miała po prostu taki charakter? Kto wie? Ona na pewno nie miała pojęcia.
W sumie nie wiadomo co by zrobiła, gdyby dowiedziała się, na czym polegają te całe podróże. Na początku na pewno nawet by nie uwierzyła. A potem? Cóż, nie miała pojęcia, jak mogła wyglądać walka z demonem i ile czasu może zająć. Zresztą, nie dało rady wyjść po tej całej pracy do pubu? Albo coś? Albo rano zwiedzić jakieś muzeum, a wieczorem dokonać morderstwa. Choć do brzmiało dziwnie.
Wysłuchała zdania, które dla niej zabrzmiało naprawdę ładnie i uśmiechnęła się.
- El amor es la poezia de los sanditos? - powiedziała, trochę przekręcając, ale hej, starała się. Cóż, w jej ustach zabrzmiało to trochę dziwnie, ale miło było poznać coś nowego. Szczególnie jeśli miałby być to tak ładny język. W sumie tłumaczenie też brzmiało całkiem fajnie. Aż warto zapamiętać. - Nie powiem, skłania do refleksji, a przede wszystkim niezwykle przyjemnie tego wysłuchać. Szkoda, że czas nie jest z gumy, bo chętnie pouczyłabym się więcej - wydęła zabawnie wargi, po czym mrugnęła do Nev, wyciągając czubek języka na wierzch.
Ta, znając życie, Kasi nie udałoby się nawet porządnie ukryć jednego ostrza, co dopiero potem je wyjąc i użyć. Nie, dla niej w tym momencie najlepszy byłby jednak gaz pieprzowy, bo z pistoletem to średnio tak chodzić, jak się uprawnień nie miało. Zresztą takie chodzenie z bronią było raczej nielegalne. Jednak już ustaliliśmy, Kasia myślała w przyziemnych kategoriach.
- To przez to tak często podróżujesz? - nagle Kasia połączyła fakty. Cóż, nie wiedziała czemu, ale nagle Nev stanęła jej przed oczami w garniaku i ciemnych okularach, ochraniająca jakiegoś bogatego ważniaka. I w sumie nie był to taki zły widok. Ciekawe, ile można było zarobić w takiej robocie? I jak bardzo musiała się Nev starać, by ją dostać?

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Posiadanie profili na różnych stronkach społecznościowych mogło być fajne, ale jakoś niezbyt pasowało Łowcom. A przynajmniej tak się wydawało Nev i zapewne większości Nefilim. Jakby nie patrzeć, mieli inne zadania niż obczajanie profili celebrytów czy dzielenie się selfikami z resztą świata. Smartfon był jednak piekielnie przydatny w komunikacji. Nie wyobrażała sobie posyłania ognistych wiadomości z byle pierdołą. Krótki sms był o wiele prostszym wyjściem.
Przez jakąś połowę życia jej domem były rozmaite Instytuty. Z czasem przyzwyczaiła się do tego i do ciągłej obecności innych Łowców. Teraz ciężko było jej się odnaleźć w starym domu. Była sama w dużej rezydencji, gdzie każdy krok niósł się echem. Nic więc dziwnego, że starała się jak najwięcej czasu spędzać na mieście, gdzie mogła chociaż przebywać w pobliżu innych ludzi. Zawsze to jakieś pocieszenie.
To nie było tak, że podróże polegały tylko i wyłącznie na polowaniu na demony. Gdy akurat nie była na misji, zwiedzała okoliczne kluby czy inne miejsca rozrywki. Nie zmieniało to jednak faktu, że bywała tam głównie po to, aby wykonać rozkazy. Rozrywka była zawsze na drugim miejscu.
- Prawie dobrze. El amor es la poesía de los sentidos – powtórzyła, mocniej akcentując wyrazy, z którymi dziewczyna miała problem. Uśmiechnęła się. Polka miała zapał, to było widać. Przy odrobinie chęci i z dobrym nauczycielem dałaby radę ogarnąć ten język. – Nawet nie wiesz, jak przyjemnie usłyszeć to w klubie. Zatłoczony parkiet, półmrok rozświetlany błyskami reflektorów, nastrojowa muzyka, a ty słyszysz to wyszeptane prosto do twojego ucha – rozmarzyła się Nev. Ah, jak przyjemnie było powspominać stare czasy, gdy jeszcze było się młodą i miało siłę imprezować całymi nocami. Widząc minę dziewczyny uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a po chwili parsknęła zduszonym śmiechem. Nie ma co, z Kasi była całkiem wesoła osóbka.
- Tak. Przez pracę, a w dzieciństwie przez kaprysy ojca – powiedziała, marszcząc nieco nos. Już dawno przestała reagować na ten fakt większymi emocjami, ale niesmak do ojca pozostał. Na szczęście Łowcy nie walczyli w garniturach. Jakże by to było niewygodne. Możliwość samodzielnego wybrania sobie ubrania była niewątpliwym plusem tej roboty.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
W sumie, gdyby nie Internet i wszelkie strony ułatwiające kontakt ze światem życie Kasi byłoby trudniejsze. Już nawet nie wspominała o tym, że o wiele trudniej byłoby jej pokazać swoje prace artystyczne innym. Po prostu próba nawiązania kontaktu i późniejszych znajomości byłaby dość trudna. Szczególnie teraz, w Anglii, gdzie była obcą. A przez sieć jakoś łatwiej było innym to zaakceptować. Oprócz tego miała też dzięki temu ułatwiony kontakt ze swoimi rodakami, a także rodziną, która nie wydawała kroci na rozmowę z nią. O wartości rozrywkowej oczywiście nie zapominamy, bo może Kasia nie śledziła wszystkich możliwych celebrytów, choć kilku rzeczywiście obserwowała, ale to właśnie stąd docierały informacje o nowych książkach, filmach, grach, a także trendach. Szczególnie tych w świecie artystycznym.
W sumie inaczej było, gdy wracało się do domu, gdzie przebywała większość twojej rodziny, a inaczej do pustego budynku. Pewnie, gdyby to samo miało czekać Kasię, równie mocno by się przed tym wzbraniała, szukając towarzystwa, chociażby w przypadkowo spotkanej dziewczynie, która prawie zabiła się na prostej drodze. Tak, niesamowity wybór, ale zawsze coś, prawda?
W sumie praca, w której się podróżowało, ale można było i trochę się pobawić za granicą nie musiała być chyba jednak taka tragiczna. W końcu nieważne co się robiło, robota zawsze pozostawała robotą, po jej skończeniu miało się własne życie. Ktoś by mógł powiedzieć, że nie wyobraża sobie pracować tak jak Katarzyna, jej mogło nie mieścić się w głowie zabijanie demonów za pieniądze. Za coś jednak jeść trzeba było, a kto wybrzydza, ten głoduję i śpi pod mostem. A nawet nie miała wygodnego kartonika.
Uśmiechnęła się, gdy Nevina powtórzyła zdanie. A potem powiedziała je w miarę poprawnie, tym razem przymykając lekko oczy i dodając do głosu delikatną nutkę zmysłowości, ot, tak, by zasmakować owych słów w poprawnym zastosowaniu. Spojrzała na towarzyszkę, po czym jej kąciki znów poleciały do góry.
- Pewnie często słyszałaś ten tekst? - zaśmiała się. - Do mnie najczęściej leciał ten o ładnych oczach. Już mam go dość - pokręciła głową i mrugnęła do niej. - Wiele bym dała za odrobinę inwencji twórczej od innych ludzi - westchnęła. Z tym było ciężko, a że gdy miała trochę więcej czasu, to chętnie chodziła do klubów, a darmowe drinki były dla niej zbawieniem, to czasem udała, że to wszystko robi na niej wrażenie. Trzeba sobie w życiu radzić.
Zauważyła zmianę w humorze Nev, gdy wspomniała o ojcu. Widać był to drażliwy temat, więc nie chciała dalej o to wypytywać. Sama miała dobre relacje z rodziną, nie powiedziałaby więc pewnie nic mądrego czy pocieszającego. Zresztą nie powinna być zbyt wścibska.
- W sumie nie tak źle zwiedzić trochę świata. Zawsze wie się więcej i lepiej rozumie się innych ludzi - spojrzała w nocne niebo, mając nadzieję, że teraz się już nie potknie.

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Nev może i nie miała profili na różnych portalach, lecz i tak korzystała z internetu. Jak inaczej śledziłaby rozgrywki sportowe Przyziemnych, których fanką była już od lat? Dzięki różnym apkom mogła też słuchać najnowszej muzyki, co było równie fajną i przydatną możliwością. Lubiła sobie potańczyć przy wykonywaniu domowych obowiązków. Albo przy treningach, choć wtedy to wyglądało raczej dziwacznie. Nie ma to jak kręcenie tyłkiem przy wymachiwaniu mieczem.
Łowczyni nie przeszkadzało to, że tego wieczora towarzyszyła jej Przyziemna. Lubiła przebywać ze zwykłymi ludźmi, bo o wiele łatwiej było dogadać się z nimi niż z istotami Świata Cieni. Nie byli z góry uprzedzeni do Łowców ani do innych Ras Podziemia, nie szukali na siłę zwady. Wśród ludzi mogła choć przez chwilę poczuć się, w pewnym sensie, beztrosko. Tylko na chwilę, bo jako Łowca musiała jednak mieć oczy dookoła głowy. Zło nie spało, ono zawsze czekało gdzieś w ukryciu. Jako Nefilim po prostu była tego bardziej świadoma niż zwykli ludzie, dla których stworzenia żyjące w Świecie Cieni były jedynie wymysłem pisarzy. Dla niej była to codzienność i praca.
- No ładnie, ładnie – pochwaliła Kasię, która poprawiła swoją wymowę. Całkiem zgrabnie jej to wyszło. – Ten tekst słyszałam od tych bardziej wyrafinowanych. Częściej niestety padały prostackie tekściki dotyczące mojego ciała, które na trzeźwo ciężko było znieść – powiedziała zniesmaczona, kręcąc głową. Wszędzie znajdowali się tacy prostacy, którzy potrafili zepsuć naprawdę dobrą zabawę. Po chwili jednak wyrzuciła z myśli te ponure wspomnienia i uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. Wieczór zapowiadał się całkiem fajnie, więc po co psuć sobie humor?
Nev, choć usilnie starała się bezuczuciowo podchodzić do tematu ojca, to niestety nie zawsze jej to wychodziło. Mimo wszystko bywała dosyć bezpośrednia w wyrażaniu emocji, a stary Eaton należał do tego typu ludzi, którzy praktycznie wszystkim potrafią zajść za skórę, a już w szczególności swoim własnym dzieciom. Był złym człowiekiem i jeszcze gorszym ojcem.
- To prawda. Ale jest to o wiele przyjemniejsze, gdy towarzyszą ci osoby, których towarzystwo nie jest dla ciebie torturą – stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. To nie tak, że nie cieszyła się z tych wszystkich podróży, które odbyła. Naprawdę lubiła podróżować, po prostu towarzystwo ojca potrafiło zniszczyć całą radość z poznawania nowego miejsca.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Sport nie należał do jej hobby, ba praktycznie się nim nie interesowała. Jakoś nie kręciło ją łażenie na mecze, czy siedzenie przed telewizorem i dopingowanie swoich faworytów. Nie miała ulubionych drużyn i tak dalej ani brat, ani ojciec nie potrafili zarazić jej swoim zapałem. Temu zawsze, gdy męska cześć rodziny siadała na kanapie i zajmowała ją na czas kolejnych rozgrywek, ona z matką zajmowały sobie inne zajęcia. Muzykę jednak jak najbardziej lubiła i w sumie też często wykonywała przy niej wiele czynności. A już na pewno nie wyobrażała sobie sprzątania, szczególnie u innych ludzi, bez akompaniamentu jej ulubionych piosenek. To, że tańczyła z mopem, gdy nikt jej nie widział, to jeszcze inna sprawa.
Cóż, Kasia za to miała mniejsze szanse na zostanie kolacją jakiegoś demona, skoro była z nią Łowczyni. Choć oczywiście świadoma tego nie była, bo pewnie nie dreptałaby tak radośnie o takiej godzinie. Widać niewiedza może i sprawiała, że było się bardziej narażonym, ale i dawała więcej szczęścia. W końcu nie musiała myśleć o Mroku, czy innych sprawach spędzających sen z powiek członkom Świata Cieni. W sumie zabawne, jak bardzo fantastyka była zbliżona do tego, co istniało naprawdę. Choć może nie takie dziwne?
Pochwała była całkiem miła, połechtała ego i dała nadzieję na to, że może kiedyś jeszcze kogoś wyrwie na hiszpański. Albo przynajmniej będzie próbować.
- Z jednej strony im się nie dziwię, bo jest co chwalić, z drugiej naprawdę tak trudno o trochę, no nie wiem, zastanowienia nad tym, co się mówi? Choć alkohol w tym im pewnie nie pomaga. Łatwiej jednak zrobić wstępną selekcję - uśmiechnęła się. W końcu sposób na podryw zawsze wskazuje na to, jak bardzo facetowi zależy, oraz czy ma w głowie coś więcej niż uschniętego orzeszka. No, może nie zawsze, ale da się większość wyłapać.
Trudna sytuacja, a Kasia nie bardzo wiedziała, jak na nią zareagować. Nie wiedziała, czy mogłaby się postawić w jej sytuacji, nie spotykając się z podobnym napięciem u niej w rodzinie.
- A musiałaś cały czas siedzieć z tym towarzystwem? Ja bym pewnie wybyła, jakbym tylko mogła - wzruszyła ramionami, bo co innego mogła zrobić? Trudno było jej rzucić radą lub pocieszeniem, ale się starała.

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Nev co prawda interesowała się sportem, lecz trudno powiedzieć, by sama trenowała cokolwiek poza sztukami walki i walki różnorodną bronią. Po prostu lubiła popatrzeć sobie na mecze, na boiska pełne wysportowanych, ładnie wyrzeźbionych ciał. Z tego powodu bardzo lubiła oglądać takie nieoficjalne, miejscowe mecze, gdzie zawodnicy paradowali bez koszulek. Cóż to był za interesujący widok! Muzykę lubiła już z całkiem innych powodów. Przy odpowiednich rytmach treningi stawały się łatwe jak zabawa. Przyjemnie też było pokręcić czasem tyłkiem i rozruszać starzejące się kości. Nie przeczyła jednak, że miło było popatrzeć na niektóre teledyski…
Fakt, Nev w razie ataku stanęłaby do walki i postarała się obronić dziewczynę. A choć niewiedza wydawała się być w pewnym sensie miła, to Łowczyni nie chciałaby żyć w nieświadomości. Przynajmniej znała prawdę o otaczającej ich rzeczywistości, choć pozostawiała ona wiele do życzenia. Świat był ponurym miejscem, lecz ona starała się dostrzegać w nim te przejawy dobra, które wszakże się zdarzały. Jak na przykład spotkanie z Kasią.
- Czasem tak. Choć niektórzy i bez alkoholu nie mogą popisać się pomysłowością. Na szczęście kobiety mają trochę więcej wyczucia – dodała z uśmiechem, przymykając na chwilę oczy. Kluby potrafią być o wiele ciekawszym miejscem, gdy nie ograniczasz się do jednej płci. Choć nie krytykowała niczyich gustów czy upodobań. Ona sama w młodości popełniła kilka głupstw, kiedy to nie wykazała się zbytnią mądrością. Czasem trzeba trochę zaszaleć i nie bawić się w wyrafinowane podrywy…
- Słuszna uwaga. Tak też robiłam – powiedziała, a na jej usta ponownie wpłynął uśmiech. Po służbie często wymykała się z Instytutów. Co prawda zazwyczaj nie robiła tego po to, by zwiedzać zabytki czy jakieś cuda architektury, a w bardziej rozrywkowych celach. Zamiast kościołów podziwiała kluby i bary, co też było ciekawą przygodą. A jakież interesujące znajomości można było tam zawrzeć! – A ty zwiedziłaś już York? – zapytała, spoglądając na Kasię. Miasteczko co prawda nie obfitowało w rozrywki i zabytki, ale coś tu można było pooglądać.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Nie, Kasia była z tych biernie spędzających czas osóbek, choć jak chodziła do liceum, to na grę w siatkówkę nie narzekała. Nie była może najlepsza, ale dawała radę, choć z własnej woli na boisko raczej by po prostu nie wyszła. Chociaż jeśli naprawdę miałaby o być gra bez koszulek, to w sumie czemu jednak się nie skusić? O, już wiedziała. Siatkówka plażowa, tak, w to by z chęcią jednak zagrała, mogła nawet siedzieć na ławce rezerwowej. Zresztą ta opcja chyba najbardziej by jej odpowiadała.
O teledyskach też cos wiedziała, choć te jej do szczęścia nie były potrzebne. Same dźwięki działały na nią w naprawdę mocny sposób, łato było wywołać u niej ciarki samym głosem, ba, samą grą na instrumencie. Nigdy co prawda nie uczyła się na żadnym grać, śpiewała też nie najlepiej, choć z chodzeniem na karaoke nie miała nigdy problemu, muzyka była jednak czymś naprawdę ważnym w jej życiu. Uwielbiała do niej tworzyć, przy niej pracować, czy wykonywać proste czynności. A, że przy tym nóżki same rwały się do tańca, jeśli muzyka była odpowiednio żywiołowa, to co je miała powstrzymywać? Czasami jedynie ludzie patrzyli się jak na kompletną idiotkę, gdy to ona wywijały tyłkiem.
Kasia nie miała wyboru, co do pozostania w niewiedzy, przynajmniej teoretycznie, choć gdyby ktoś jej zaproponował, czy nie chwiałaby zobaczyć tych wszystkich nadnaturalnych istot, to pewnie by się zgodziła. Choć na chwilę spojrzeć na wróżkę, czy wilkołaka, by móc później ich uwiecznić na swoich obrazach i szkicach. Chociaż czy to nie ograniczyłoby jej wyobraźni? W końcu dzięki swojemu braku wtajemniczenia mogła kreować fantastyczny świat tak, jak chciała. Czy wtedy cała ta nadnaturalność nie straciłaby na swoim pięknie?
Oj, gdyby usłyszała, że spotkanie z nią t przejaw dobra od życia, pewnie by się zwinęła ze śmiechu. A potem lekko by się zawstydziła, bo hej, nie spodziewała się, że ktoś mógłby odebrać wpadnięcie na nią jako coś aż tak dobrego.
Usłyszała, jak Nevina wspomina w swojej wypowiedzi o kobietach, na co Foxy zastrzygła niematerialnymi uszami i zamachała radośnie tak samo niewidzialnym ogonem. Uśmiechnęła się dość szeroko, czując, że jej się trafiło. Nie, żeby coś, ale nowo poznana była naprawdę ładna, a Kasia lubiła sobie czasem chociaż poflirtować.
- Rzeczywiście, kobiety są lepsze w podrywaniu, łatwiej nam się wczuć w drugą osobę i dobrać słowa, które jej się spodobają. Na przykład tobie bym powiedziała, że naprawdę miło się z tobą rozmawia i masz naprawdę przyjemny dla ucha głos, który mogłabym słuchać godzinami - uśmiechnęła się niewinnie, zerkając na przymykającą oczy towarzyszkę. Tak, brak ograniczeń co do płci również dotyczył Kasi, co było dla niej naprawdę przyjemnym odkryciem, chociaż może trochę konfundującym. Nie było jednak wątpliwości. To ona najlepiej bawiła się na imprezach.
Znów uniosła kąciki ust, gdy Nev potwierdziła, że raczej nie przesiadywała za dużo z ojcem. Choć może na jej miejscu zahaczyłaby o kilka zabytków, koniecznie z aparatem i szkicownikiem, bo choć nie lubowała się w rysowaniu architektury, to czarem warto było poćwiczyć, szczególnie jeśli planowało się w swoim rysunku lub obrazie skomplikowane tło. A wiadomo, dobry artysta potrafił zająć się namalowaniem każdego możliwego zlecenia. Inaczej nie ma za co kupić bułek. Znajomości na pewno kobieta zawierała jednak ciekawe, choć to jeszcze zależało, w jakim klubie się znalazło.
Przygryzła wewnętrzny policzek, gdy usłyszała pytanie. Od kiedy przyjechała do Yorku, nie miała za wiele wolnego, bo jednak hajs sam się nie zarobi, a ona potrzebowała go całkiem sporo. Zdążyła jednak odwiedzić kilka miejsc, choć nie wiedziała, czy był to, chociaż ułamek tego, co miasto miało do zaaferowania.
- Najważniejsze atrakcje jak katedrę i wieżę Clifford zaliczyłam, choć pewnie wiele rzeczy mnie ominęło. Do muzeum na przykład nie dotarłam, galerię sztuki zwiedziłam jedynie na szybko, bo miałam za mało czasu - wzruszyła ramionami. W dni wolne raczej skupiała się na złapaniu oddechu i tworzeniu, na które według niej i tak za mało chwil poświęcała. - Ty już zdarzyłaś zobaczyć, co się zmieniło od twojej ostatniej wizyty tutaj? - odbiła pałeczkę, ciekawa, ile się pozmieniało przez ten cały czas.

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Jeśli chodzi o sporty, to Nev zbyt wielką zawodniczką nie była. Zazwyczaj pełniła jedynie rolę widza, który w duchu (albo i na głos) kibicował zawodnikom, by zrzucili z siebie zbędne ubrania. Lecz w taką siatkę plażową to też chętnie by zagrała. Nawet na plaży nudystów, bo Łowczyni nie miała większych problemów z paradowaniem nago, choć czasem denerwowały ją spojrzenia Przyziemnych skupiające się na jej bliznach, których z racji swojego zajęcia miała całkiem sporo. Albo na jej tatuażach, zwłaszcza tym na tyłku. Jeśli jednak pod uwagę wziąć inne gry, to Nevina chętnie brała w nich udział. Była wielką zwolenniczką rozbieranego pokera czy imprezowej gry w butelkę. I co z tego, że nie znała zasad pokera czy innych gier karcianych? Najważniejsza była dobra zabawa, a tą te gry gwarantowały jak mało co. Częste łażenie po barach zaowocowało też tym, że nauczyła się grać w bilarda. I była w tym całkiem niezła.
Łowczyni może nie była aż tak oddana muzyce, lecz śpiewać umiała. Co niejednokrotnie wykorzystywała będąc w klubach i robiąc mini występy na stolikach. Właściciele nie zawsze byli tym zachwyceni, ale widownia była innego zdania, dlatego przymykano oko na jej wybryki. I choć bardzo lubiła tańczyć i śpiewać, czy też grać z Przyziemnymi w najróżniejsze gry, to i tak jej największą pasją była walka. Mogła mieć pretensje do ojca i do ogólnej polityki Łowców, lecz i tak kochała walczyć. Czy to mieczem, czy sztyletami, czy własnymi pięściami.
Kasia raczej nie miała co się martwić o utratę piękna przez nadnaturalność. Świat Cieni był nadzwyczaj barwny, wszakże czarownicy pod urokami ukrywali najróżniejsze dziwactwa wyglądu będące ich Znakami po demonicznych ojcach, a wróżki wcale tak bardzo się od wiedźmoków nie różniły. Przyziemna o tym nie wiedziała, lecz wtajemniczenie niosło za sobą zwiększone niebezpieczeństwo ze strony tej mniej miłej części nadnaturalnej społeczności. I to było najgorsze.
- A jeszcze nawet nie usłyszałaś jak śpiewam – odpowiedziała żartobliwie, unosząc jedną brew i zerkając rozbawiona na towarzyszkę. Ah ten niewinny uśmieszek… - Ja tobie powiedziałabym, że masz piękne oczy, które ślicznie kontrastują z kolorem twoich włosów, jak ogień i woda – powiedziała po chwili, i nie było to puste gadanie. Nevina, jak większość jej rodzeństwa, posiadała ciemne oczy i włosy, dlatego niezwykle podobały jej się jasne tęczówki i włosy.
Łowczyni nie ciągnęło do zwiedzania zabytków, bo wiele z takich cudów architektury odwiedziła w celach służbowych. W kościołach i świątyniach Nefilim posiadali skrytki z bronią, a w różnych zabytkowych budowlach zdarzyło jej się likwidować demony. Same Instytuty znajdowały się zazwyczaj w jakichś starych, zabytkowych gmachach. Dlatego gdy tylko miała trochę czasu dla siebie, wolała zaszaleć. Nieważne gdzie i z kim.
- Hmm… Trochę już się po tej mieścinie rozejrzałam. Głównie przybyło tu budynków mieszkalnych i sklepów, klubów czy restauracji. Poza tym jednak nie ma tu zbyt wielu rewelacji. Czasem mam wrażenie, że czas stoi tu w miejscu – powiedziała, rozglądając się wokoło. Wcale nie miała na myśli również wiecznie skomplikowanej sytuacji Podziemia, wcale…
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Kasia na plażę nudystów musiałaby raczej zostać zaciągnięta siłą, niż miałaby pójść tam samodzielnie. I to jeszcze o zdrowych zmysłach. Dla niej nagość nie była naturalna, peszyła ją i naprawdę wolałaby nie paradować bez ubrań przed większą grupką ludzi. Pogapić się? Bardzo chętnie. Dać powód do gapienia się na nią? Nawet za pieniądze i pizzę z podwójnym serem i mięsem tego nie zrobi. I to nie tak, że nie lubiła swojego ciała czy miała jakieś kompleksy, choć te pewnie i tak się by znalazły. Po prostu Kasia mimo spotykania się z dość sporą ilością osób, nigdy nie przeszła do niczego, co wykraczałoby poza fazę pocałunków. Była więc, cóż. Dziewicza. Po prostu o ile flirt i pierwsze bazy nie były w jej mniemaniu aż tak ważne, by musiała czekać na kogoś wyjątkowego, tak dla niej dalsze kroki wolałaby przeżyć z kimś, z kim będzie ją łączyć coś więcej niż zwykłe zauroczenie. Przynajmniej takie myśli w jej główce błądziły teraz, jak będzie kiedyś, to nie mogła przewidzieć.
Z tego też do grania w rozbierane gry to jej się nie zaprosi, chyba że ilość alkoholu, jaką w nią się właduje, będzie odpowiednia. Wiadomo, wtedy człowiek różne rzeczy robi, a Kasi wzrasta brak odporności na wyzwania, co można łatwo wykorzystać.
A jeśli już o upojeniu mówimy, to Foxy chętnie wybrałaby się taki występ Nev, bo zapewne tańcząca po stolikach kobieta musiała być naprawdę zabawnym, a i ciekawym widokiem. I cóż, Kasia też miała inne, ważniejsze pasje niż muzyka i imprezy i choć oficjalnie walka to nie jej klimaty, bo ona przecież była delikatną, artystyczną duszą, to jednak daj jej karabin do ręki, a kopara ci opadnie. Cóż, dziwne umiejętności się czasem przez życie zbiera, do tych jednak ruda się za często nie przyznawała, bo to było troszkę chyba dziwne. Przynajmniej w jej mniemaniu.
Nie chodziło o to, że Świat Cieni był brzydki czy ponury, zresztą dla prawdziwego artysty takie stwierdzenia nie oznaczały czegoś złego, bo brzydota w sztuce potrafiła zając całkiem niezwykłe miejsce, raczej problem polegał na wyobraźni i tym, co za jej pomocą można było stworzyć, gdy tak naprawdę nie znało się prawdziwego wyglądu magicznych istot. I tak czarownice mogły być przedstawiane, jak piękne kobiety w zwiewnych szatach, co zdecydowanie bardziej trafiało do Kasi, a także jako staruszki w szpiczastym kapeluszu. Nikt nie miał określone, jak wszystko powinno wyglądać, mógł stworzyć własną wizję, która mogła zupełnie odbiegać od przyjętych standardów. A gdy już wiesz, co i jak wygląda. Cóż. Część całej magii wynikającej z fantastyki znika. Choć zawsze mogą zastąpić ją nowe doświadczenia, prawda?
Rozbawienie przeszło również na Kasię, której ta rozmowa coraz bardziej się podobała. Tak to ona do domu mogła wracać dłuższą drogą nawet i codziennie. Już nawet zapomniała o rozbitej szybce w telefonie, nad którą jeszcze przed chwilą rozpaczała.
- Chętnie usłyszę, jak będzie okazja, to daj znać - mrugnęła do Neviny, a po chwili zarumieniła się lekko i odchrząknęła. Komplement miło dokarmił jej ego, które nie było może wybujałe, ale istniało, a przede wszystkim sprawił jej sporą radość. - W sumie to trochę się zgadza z moim temperamentem - zreflektowała się w końcu, uśmiechając się przy tym szeroko. - Niby w większości przypadków tryskam energią, ale w sumie gdzieś tam potrafię w sobie znaleźć spokój, wiesz, najpierw ogień, potem woda - wzruszyła ramionami, bo jak potrafiła ciągle pędzić, pracować, chwilę później imprezować, to w końcu mogła też godzinami siedzieć przed płótnem i malować, niczym nie przypominając wcześniejszego wulkanu energii.
Kasia lubiła historię, lubiła starocie, więc i wiekowe budynki po prostu były nie raz obiektami jej zainteresowań, jako uzupełnienie tego, co wiedziała, lub czego dowiedzieć się chciała o przeszłości. Nie wzgardzała jednak bardziej rozrywkowymi miejscami, ba, nie narzekała, jeśli nadarzała się okazja, by się do nich wybrać.
Przyglądała się Nevinie, zastanawiając się, jak odebrać jej słowa o mieście. Cóż, sama nie miała doświadczenia z Yorkiem kilka lat wstecz, więc nie mogła potwierdzić lub zaprzeczyć, jedynie przyjąć do wiadomości.
- Taki chyba urok historycznych miasteczek. Są po to, by zachować pozostałości po przeszłości, nie by kreować przyszłość. Mnie się tu jednak nawet podoba. Wszystko ma tu swój specyficzny klimat, który dla mnie ma w sobie coś przyjemnego i niezwykłego. Czasem nawet ruiny potrafią pobudzić wyobraźnię, jakby były częścią czegoś ukrytego, co niedane jest nam zobaczyć - uśmiechnęła się znowu, a przed nimi zaczął powoli majaczyć przystanek, do którego miał zawitać autobus, który miał zabrać Kasię w okolice jej mieszkania.

Nevina Eaton

28


168 cm


Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Dla Neviny nagość była właśnie czymś normalnym, naturalnym. Jej ciało nie było idealne, ale też nie wstydziła się szpecących je blizn czy innych niedoskonałości. Nie uważała też, by ewentualne doświadczenie w płcią przeciwną miało jakiekolwiek znaczenie na plaży nudystów czy podczas biegania nago. A przynajmniej dla Łowczyni nie miało to wielkiego znaczenia. Cóż, bezwstydna była z niej osóbka. Bezwstydna i chętna do picia. Bo choć nie musiała być upita, aby latać nago czy grać w rozbierane gry, to gdy już się bawiła – alkoholu nie odmawiała. A gdy pojawiał się alkohol, Nev również robiła się jeszcze bardziej skłonna do wszelkich szaleństw. Taneczne występy na stolikach, rzucanie bielizną ze szczytu wieży Eiffla, konkursy na Miss Mokrego Podkoszulka – nie było to dla Łowczyni żadną nowością. Zawsze mawiała wcześniej, że przynajmniej będzie mieć co wspominać.
Nie sposób odmówić logiczności stwierdzeniu, że to, co nieznane, rozwija w pewien sposób wyobraźnię. Dla Nev były to jednak jedynie słowa. Ona od dziecka znała prawdę o świecie, który według Przyziemnych istniał jedynie w ich wyobraźni. Od zawsze wiedziała, jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Jak jest brutalna i ponura, a jednocześnie niezwykła i zaskakująca. Choć, trzeba przyznać, fantazja Przyziemnych nie miała granic. Wystarczyło spojrzeć na niektóre bajki, filmy czy dziwne, fanatyczne teorie. Nie żeby była ich fanką… po prostu miała wielu znajomych wśród zwykłych ludzi.
- To na pewno. Choć w tym mieście nie ma zbyt wiele odpowiednich klubów – odpowiedziała nieco zasmucona. Co prawda klubów kilka było, lecz, co odnotowała z żalem, ich właścicielami często bywali Podziemni, którzy raczej nie byliby ucieszeni widokiem Nefilim tańczącej na barze ich przybytków. Nie chciała jeszcze wywoływać między rasowej wojny w Świecie Cieni, w którym i tak bywało ostatnio bardzo burzliwie.
- Ooo, to całkiem ciekawie – powiedziała z błyskiem w oku, gdy usłyszała słowa Kasi o jej temperamencie. – Choć chyba każdy czasem potrzebuje chwili odpoczynku i wyciszenia – dodała z lekkim uśmiechem. Ona sama też miewała takie wieczory. Co prawda nie nad płótnem tylko przy butelce wina, ale jednak.
Słuchała dziewczyny z lekkim uśmiechem. W jej słowach można było wyczuć prawdziwą pasję. To było w pewien sposób urocze. Wśród Łowców ciężko było spotkać kogoś, kto z takim zainteresowaniem mówiłby o miasteczkach czy ruinach. Zbyt wiele demonów czyhało na nich w takich miejscach.
- Coś w tym jest. Choć ja wolę większe miasta. Chyba, że jest się w Skandynawii. Tam nawet na zadupiach jest pięknie – powiedziała nieco rozbawiona, choć mówiła to, co naprawdę myślała. Nev bowiem miała słabość do fiordów. Miały w sobie coś takiego, że Łowczyni mogła patrzeć się na nie całymi godzinami. Nawet na samo wspomnienie tego cuda jej oczy rozbłysły.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma







[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Nie, Kasia od nagości stroniła, nie czuła się z nią dobrze, zapewne jej twarz zaczęłaby płonąć na samą myśl o tym, że miałaby się komuś pokazać bez ubrań. W sumie nie była pewna, cze tak naprawdę się wstydziła, bo do swojego ciała nie miała aż tak wielu zarzutów, ale po prostu wydawało jej się to nie na miejscu. Tak jakby pokazywała coś wyjątkowego, coś, co powinna zachować dla nielicznych. Jakby przekazała sekrety, których nikt nie powinien znać. Prawdopodobnie musiałaby komuś naprawdę zaufać, by ukazać więcej swojego ciała, niż gdy siedzi w kostiumie. Ba, nawet pokazanie się w bieliźnie było dla niej dziwne, choć kostium miała najczęściej dwuczęściowy i nic sobie z tego nie robiła. Cóż, logika, a raczej jej brak, rządził się swoimi prawami. I weź tu, kobietę zrozum.
A co do alkoholu, to Kasia starała się nie przesadzać, ale jak już była okazja, to tak łatwo nie odmawiała. Chociaż powiedzmy szczerze, jak tańczyć na barze mogła, nawet nie będąc pod wpływem, to już rzucanie stanikiem z zabytku to trochę większy hardcore. O Miss Mokrego Podkoszulka nie mówmy już nawet, bo patrz akapit wyżej. Wiadomo jednak, procenty do wielu akcji mogą doprowadzić. A Kasię podpuścić łatwo. Cóż, przynajmniej ona też miała przez to parę zabawnych już teraz wspomnień.
Foxy uwielbiała fantastykę. Mogła oderwać się od rzeczywistości, zagłębić się w świecie, gdzie nie ma żadnych ograniczeń, świecie, który sama mogła kreować, bo nikt jej niczego nie narzucał. Dlatego uwielbiała malować obrazy właśnie w tej tematyce, tak samo, jak uwielbiała surrealizm, do którego często także nawiązywała. Sny, historie, legendy, własny umysł. To wszystko potrafiło podsunąć niesamowite pomysły, które na płótnie czy papierze za sprawą Kasi niemal ożywały i się rozwijały. A ona była tą, która nadała im bieg, nie zasady świata, nie ktoś, kto jej narzucił to, co ma robić. Nie. Kreowała, nie bacząc na nic. Chciała, by dana osoba miała skrzydła? To miała. Chciała, by dany stwór miał dziewięć kończyn? Nic nie stoi na przeszkodzie! I to było piękne.
Zdziwiła się stwierdzeniem Neviny. Nie wiedziała, co miała do tutejszych klubów, ale Kasia już w paru była i nigdy nie narzekała, naprawdę. Zawsze świetnie się bawiła, dlatego była ciekawa, o co kobiecie chodziło.
- Co rozumiesz przez to, że nie ma tu odpowiednich klubów? - zapytała, przekrzywiając głowę. Może dowie się czegoś ciekawego, o czym sama nie miała pojęcia?
Chrząknęła, widząc błysk w oku Nev i starała się ponownie nie zarumienić. Proszę aż tak bardzo Kasi nie dowartościowywać, bo się przyzwyczai i rozbestwi.
- Chyba tak, choć w końcu ten spokój mnie zaczyna nudzić i czuję, że jak nie zrobię coś bardziej produktywnego lub z kimś nie porozmawiam, to mnie rozsadzi od środka. Chociaż jak się wyjdzie na spacer i zaszyje w jakimś cichym miejscu, to potrafi być naprawdę przyjemnie mimo ciągłej ciszy. Tylko znów, gdy ma się towarzystwo i siedzi nawet w tej ciszy z kimś to... - wzruszyła znów ramionami, nie wiedząc, jak dokończyć zdanie. Sama jeszcze do końca nie znalazła nikogo, z kim mogła tak po prostu siedzieć i cieszyć się sobą nie odzywając się nawet do siebie, choć nie mogła zaprzeczyć, że naprawdę hardo szukała. Cóż, może to był jej problem?
Niech Nev się cieszy, że temat dotknął architektury, a nie innego tematu, który Kasię naprawdę zainteresował, bo by się już kompletnie rozgadała na tematy nie koniecznie wzbudzające tę samą ekscytację u innych. Miasto jednak naprawdę miało dla niej to coś.
- Większe miasta też potrafią mieć niezwykłe, muszę kiedyś na przykład pojechać do Londynu, bo nawet tam jeszcze nie byłam - zaśmiała się. - O, słyszałam o fiordach, widziałam też masę zdjęć, ale na żywo musi być jeszcze cudowniej. Zawsze chciałam też zobaczyć zorzę - tak, lista Kasi była długa i tak naprawdę nie miała, kiedy się zawężać. A szkoda, miałaby już tyle pięknych wspomnieć do kolekcji.
Dotarły do przystanku, a plan pokazywał, że do autobusu było jeszcze dobre pięć minut. Rudowłosa uśmiechnęła się ponownie, choć teraz z troską.
- Nie będziesz się teraz sama bała wracać do siebie? Jest już naprawdę późno, a ja nawet nie wiem, jak daleko od domu cię wyprowadziłam - uderzyły w nią lekkie wyrzuty sumienia, przez co patrzyła na Nev z dużymi, błagającymi o wybaczenie oczami.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo