Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma






[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Cóż, Kasia ledwo ogarniała, co działo w Anglii i w swoim kraju, myśli o dalszych lokacjach jakoś nie za często nawiedzały jej główkę. Internet przyzwyczaił ją do norm, jakimi cechuje się zachód w XXI wieku, a wszelkie wiadomości o wojnach, walkach o prawa kobiet w krajach arabskich i tak dalej były jedynie urywkami z telewizji, lub pojedynczymi postami na jej tablicy na fejsie. Po prostu nie mogła pojąć, że to się komuś działo naprawdę. Żyła w swojej małej rzeczywistości, z własnymi problemami, które dla niej w przeciwieństwie do tamtych były realne. Choć gdyby ktoś, kogo naprawdę poznała, znalazłby się w jednej z wymienionych wcześniej sytuacji, spojrzałaby na to wszystko inaczej i po prostu by się przejęła. Mogła więc dziękować chyba za normalnych rodziców. Nie musiała wychodzić za mąż za kogoś, kogo jej wybrali. Nie miała takich problemów. Mogła żyć po swojemu.
- Nie wiem, czy na pewno chcę, by zrobiło się to łatwiejsze - wzruszyła ramionami. No właśnie. Czy opuszczenie domu na zawsze byłoby właściwe? Nawet za cenę wielkich przygód i poznania większego kawałka świata? Dla niej chyba nie do końca, ale nie była pewna, na ile to jej własne uczucie, a na ile lojalność do rodziny i chęć postąpienia dobrze. Zresztą, już teraz cholernie tęskniła. Czy dałaby radę w końcu się tego wyzbyć?
Lista języków, które ogarniała Nev była dla Kasi niezwykle imponująca. Widać podróże naprawdę kształcą. Patrzyła na kobietę z wielkimi oczami pełnymi podziwu. Też tak chciała. Na razie jednak nie mogła sobie na coś takiego pozwolić, co trochę ją zabolało. Zazdrościła. Naprawdę, tak częste podróże tak daleko musiały być niezwykle ekscytujące. I do tego Włochy. A to oznaczało pizzę. Ile by dała, by móc tam się znaleźć. Chociaż język włoski aż tak jej nie interesował.
- Powiesz coś po hiszpańsku? W sumie to język, którego chętnie bym się nauczyła, ale nie mam kiedy. W sumie też nie mam samozaparcia. To samo z japońskim - uśmiechnęła się nieśmiało. Może i miała przed sobą całe życie, ale czy na pewno się kiedyś za to w końcu zabierze? W sumie to trochę wątpiła.
I w sumie łacina nie taki zły język, naprawdę. Możesz kogoś skląć od góry do dołu lub zaśpiewać nieprzyzwoitą piosenkę, a i tak każdy uzna, że mówisz coś mądrego. Taki patent. Widać języki przydawały się do różnych celów.
Sztyletów oczywiście nie dojrzała, sama za to czasami żałowała, że jeszcze nie uzbroiła się w gaz pieprzowy. Z jej tendencja do pakowania się w kłopoty, pewnie okazałby się kiedyś przydatny. Na razie jednak nie miała złych doświadczeń, także sobie to darowywała. Spojrzała ciekawsko, gdy Nev wyjawiła miejsce swojego zatrudnienia. Rzadko się spotykało kobiety w takim zawodzie. Szczególnie tak ładne.
- Ochraniacie bardziej jednostki, czy zabezpieczacie większe imprezy i tak dalej? - zapytała, w sumie chcąc też mniej więcej obliczyć, ile dziewczyna obok niej może zarabiać. I jakie może mieć przy tym umiejętności, bo samo miejsce zatrudnienia dużo o nich mówiło. Aż przypomniało jej się, jak dawno nie była na strzelnicy. Będzie musiała załatwić sobie kiedyś jedno wejście. Dla odświeżenia umiejętności.
 

Nevina Eaton

28


168 cm


Obiecanki-macanki, a zboczeńcom radość.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Choć Nocni Łowcy średnio lubili się z nowinkami technicznymi, Nev należała do młodszego pokolenia, które coś tam jednak ogarniało. Profili w mediach społecznościowych co prawda nie miała, ale przecież nie były one konieczne do przeglądania wszystkich informacji. W internecie było wiele ciekawych stronek z newsami z całego świata. Stąd też Nevina wiedziała co nieco o tym, co działo się w świecie Przyziemnych. Nie sprawdzała jednak wszystkiego na bieżąco. Najważniejsza była dla niej świadomość tego, co dzieje się w Świecie Cieni. Od tego zależało jej życie.
Uśmiechnęła się lekko, słysząc słowa dziewczyny. U Nefilim różnie bywało z pojęciem domu. W pewnym momencie życia większość czasu zaczynali spędzać na misjach i podróżowaniu od jednego Instytutu do drugiego. Z czasem można było zapomnieć co to dom i gdzie on właściwie jest. Chyba było w tym coś smutnego. Nieodłączny element bycia Łowcą.
Gdyby Kasia wiedziała, co tak naprawdę było celem tych wszystkich podróży, pewnie patrzyłaby na nie nieco mniej entuzjastycznie. W końcu była tam głównie po to, aby polować na demony czy Podziemnych nieprzestrzegających Porozumień, a to już nie było tak fajne jak zwiedzanie czy chodzenie po imprezach. O tym jednak nie mogła powiedzieć towarzyszce. Musiała pilnować, aby Świat Cieni pozostał w ukryciu.
- El amor es la poesía de los sentidos – powiedziała, uśmiechając się lekko. Cóż poradzić, że najłatwiej przychodziło jej cytowanie gadek odpowiednich na podryw? Od zawsze byłą beznadzieją romantyczką, a takie słowa same trafiały w jej serce. - Miłość jest poezją zmysłów – przetłumaczyła po chwili, wyrywając się z przyjemnych wspomnień. Ileż to razy słyszała ten tekst w klubach. Niby tandetny, ale po pewnej ilości alkoholu odnosił zamierzony skutek…
Dziwne byłoby, gdyby dziewczyna te sztylety zauważyła. Nev specjalnie ubrała się tak, aby broń pozostała niewidoczna dla postronnych. Miała w tym już przecież wieloletnią wprawę. Poza tym ukrycie dwóch niepozornych sztyletów to łatwizna. Nie to co próba zamaskowania miecza czy dwóch, co było dla niej typowe. Gdy miała przy sobie konkretną broń, używała Runy czyniącej ją niewidoczną dla Przyziemnych. Tak było wygodniej.
- Wiesz, to bywa różnie. Zależy, z kim dogada się szef – odpowiedziała, przypominając sobie niektóre misje. Ciężko w kilku prostych słowach utożsamić to, co robią Łowcy, z funkcjonowaniem agencji ochroniarskiej.
GG: 21021552 || DC: Only#8007
 

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma






[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Cóż, Kasia wychowała się w takich czasach, że od technologii się niemal uzależniła. Miała konta na wielu różnych portalach, jej smartfon był wypełniony różnymi aplikacjami, nawet czasem zdarzało jej się rysować na tablecie graficznym, choć wolała jednak tradycyjne metody. Przez to bombardowanie informacjami, nieraz nieprawdziwymi, ludzie zaczynali popadać w swego rodzaju apatię i znieczulice. Tylko jak można było się od tego odciąć, gdy w końcu człowiek został przyzwyczajony do ciągłych wiadomości, od znajomych i zupełnie obcych ludzi? I w sumie zaczął to traktować jako nieodłączną część życia.
U niej dom oznaczał jej mieszkanie na jednym z blokowisk Olsztyna i nic na razie nie miało tego zmienić. Może kiedyś, jak końcu ogarnie się i znajdzie kogoś, z kim będzie dłużej niż miesiąc, znajdzie sobie mieszkania, a może nawet wybuduje dom? Może wtedy mieszkanie rodziców stanie się jedynie mieszkaniem jej dzieciństwa i lat młodzieńczych a dom będzie zupełnie gdzie indziej? Na razie jednak nie wyobrażała sobie tego do końca. Może za mało jeszcze siedziała z daleko od bliskich, a może miała po prostu taki charakter? Kto wie? Ona na pewno nie miała pojęcia.
W sumie nie wiadomo co by zrobiła, gdyby dowiedziała się, na czym polegają te całe podróże. Na początku na pewno nawet by nie uwierzyła. A potem? Cóż, nie miała pojęcia, jak mogła wyglądać walka z demonem i ile czasu może zająć. Zresztą, nie dało rady wyjść po tej całej pracy do pubu? Albo coś? Albo rano zwiedzić jakieś muzeum, a wieczorem dokonać morderstwa. Choć do brzmiało dziwnie.
Wysłuchała zdania, które dla niej zabrzmiało naprawdę ładnie i uśmiechnęła się.
- El amor es la poezia de los sanditos? - powiedziała, trochę przekręcając, ale hej, starała się. Cóż, w jej ustach zabrzmiało to trochę dziwnie, ale miło było poznać coś nowego. Szczególnie jeśli miałby być to tak ładny język. W sumie tłumaczenie też brzmiało całkiem fajnie. Aż warto zapamiętać. - Nie powiem, skłania do refleksji, a przede wszystkim niezwykle przyjemnie tego wysłuchać. Szkoda, że czas nie jest z gumy, bo chętnie pouczyłabym się więcej - wydęła zabawnie wargi, po czym mrugnęła do Nev, wyciągając czubek języka na wierzch.
Ta, znając życie, Kasi nie udałoby się nawet porządnie ukryć jednego ostrza, co dopiero potem je wyjąc i użyć. Nie, dla niej w tym momencie najlepszy byłby jednak gaz pieprzowy, bo z pistoletem to średnio tak chodzić, jak się uprawnień nie miało. Zresztą takie chodzenie z bronią było raczej nielegalne. Jednak już ustaliliśmy, Kasia myślała w przyziemnych kategoriach.
- To przez to tak często podróżujesz? - nagle Kasia połączyła fakty. Cóż, nie wiedziała czemu, ale nagle Nev stanęła jej przed oczami w garniaku i ciemnych okularach, ochraniająca jakiegoś bogatego ważniaka. I w sumie nie był to taki zły widok. Ciekawe, ile można było zarobić w takiej robocie? I jak bardzo musiała się Nev starać, by ją dostać?
 

Nevina Eaton

28


168 cm


Obiecanki-macanki, a zboczeńcom radość.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Posiadanie profili na różnych stronkach społecznościowych mogło być fajne, ale jakoś niezbyt pasowało Łowcom. A przynajmniej tak się wydawało Nev i zapewne większości Nefilim. Jakby nie patrzeć, mieli inne zadania niż obczajanie profili celebrytów czy dzielenie się selfikami z resztą świata. Smartfon był jednak piekielnie przydatny w komunikacji. Nie wyobrażała sobie posyłania ognistych wiadomości z byle pierdołą. Krótki sms był o wiele prostszym wyjściem.
Przez jakąś połowę życia jej domem były rozmaite Instytuty. Z czasem przyzwyczaiła się do tego i do ciągłej obecności innych Łowców. Teraz ciężko było jej się odnaleźć w starym domu. Była sama w dużej rezydencji, gdzie każdy krok niósł się echem. Nic więc dziwnego, że starała się jak najwięcej czasu spędzać na mieście, gdzie mogła chociaż przebywać w pobliżu innych ludzi. Zawsze to jakieś pocieszenie.
To nie było tak, że podróże polegały tylko i wyłącznie na polowaniu na demony. Gdy akurat nie była na misji, zwiedzała okoliczne kluby czy inne miejsca rozrywki. Nie zmieniało to jednak faktu, że bywała tam głównie po to, aby wykonać rozkazy. Rozrywka była zawsze na drugim miejscu.
- Prawie dobrze. El amor es la poesía de los sentidos – powtórzyła, mocniej akcentując wyrazy, z którymi dziewczyna miała problem. Uśmiechnęła się. Polka miała zapał, to było widać. Przy odrobinie chęci i z dobrym nauczycielem dałaby radę ogarnąć ten język. – Nawet nie wiesz, jak przyjemnie usłyszeć to w klubie. Zatłoczony parkiet, półmrok rozświetlany błyskami reflektorów, nastrojowa muzyka, a ty słyszysz to wyszeptane prosto do twojego ucha – rozmarzyła się Nev. Ah, jak przyjemnie było powspominać stare czasy, gdy jeszcze było się młodą i miało siłę imprezować całymi nocami. Widząc minę dziewczyny uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a po chwili parsknęła zduszonym śmiechem. Nie ma co, z Kasi była całkiem wesoła osóbka.
- Tak. Przez pracę, a w dzieciństwie przez kaprysy ojca – powiedziała, marszcząc nieco nos. Już dawno przestała reagować na ten fakt większymi emocjami, ale niesmak do ojca pozostał. Na szczęście Łowcy nie walczyli w garniturach. Jakże by to było niewygodne. Możliwość samodzielnego wybrania sobie ubrania była niewątpliwym plusem tej roboty.
GG: 21021552 || DC: Only#8007
 

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma






[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
W sumie, gdyby nie Internet i wszelkie strony ułatwiające kontakt ze światem życie Kasi byłoby trudniejsze. Już nawet nie wspominała o tym, że o wiele trudniej byłoby jej pokazać swoje prace artystyczne innym. Po prostu próba nawiązania kontaktu i późniejszych znajomości byłaby dość trudna. Szczególnie teraz, w Anglii, gdzie była obcą. A przez sieć jakoś łatwiej było innym to zaakceptować. Oprócz tego miała też dzięki temu ułatwiony kontakt ze swoimi rodakami, a także rodziną, która nie wydawała kroci na rozmowę z nią. O wartości rozrywkowej oczywiście nie zapominamy, bo może Kasia nie śledziła wszystkich możliwych celebrytów, choć kilku rzeczywiście obserwowała, ale to właśnie stąd docierały informacje o nowych książkach, filmach, grach, a także trendach. Szczególnie tych w świecie artystycznym.
W sumie inaczej było, gdy wracało się do domu, gdzie przebywała większość twojej rodziny, a inaczej do pustego budynku. Pewnie, gdyby to samo miało czekać Kasię, równie mocno by się przed tym wzbraniała, szukając towarzystwa, chociażby w przypadkowo spotkanej dziewczynie, która prawie zabiła się na prostej drodze. Tak, niesamowity wybór, ale zawsze coś, prawda?
W sumie praca, w której się podróżowało, ale można było i trochę się pobawić za granicą nie musiała być chyba jednak taka tragiczna. W końcu nieważne co się robiło, robota zawsze pozostawała robotą, po jej skończeniu miało się własne życie. Ktoś by mógł powiedzieć, że nie wyobraża sobie pracować tak jak Katarzyna, jej mogło nie mieścić się w głowie zabijanie demonów za pieniądze. Za coś jednak jeść trzeba było, a kto wybrzydza, ten głoduję i śpi pod mostem. A nawet nie miała wygodnego kartonika.
Uśmiechnęła się, gdy Nevina powtórzyła zdanie. A potem powiedziała je w miarę poprawnie, tym razem przymykając lekko oczy i dodając do głosu delikatną nutkę zmysłowości, ot, tak, by zasmakować owych słów w poprawnym zastosowaniu. Spojrzała na towarzyszkę, po czym jej kąciki znów poleciały do góry.
- Pewnie często słyszałaś ten tekst? - zaśmiała się. - Do mnie najczęściej leciał ten o ładnych oczach. Już mam go dość - pokręciła głową i mrugnęła do niej. - Wiele bym dała za odrobinę inwencji twórczej od innych ludzi - westchnęła. Z tym było ciężko, a że gdy miała trochę więcej czasu, to chętnie chodziła do klubów, a darmowe drinki były dla niej zbawieniem, to czasem udała, że to wszystko robi na niej wrażenie. Trzeba sobie w życiu radzić.
Zauważyła zmianę w humorze Nev, gdy wspomniała o ojcu. Widać był to drażliwy temat, więc nie chciała dalej o to wypytywać. Sama miała dobre relacje z rodziną, nie powiedziałaby więc pewnie nic mądrego czy pocieszającego. Zresztą nie powinna być zbyt wścibska.
- W sumie nie tak źle zwiedzić trochę świata. Zawsze wie się więcej i lepiej rozumie się innych ludzi - spojrzała w nocne niebo, mając nadzieję, że teraz się już nie potknie.
 

Nevina Eaton

28


168 cm


Obiecanki-macanki, a zboczeńcom radość.







[Cytuj]
Multikonta: Walker
Nev może i nie miała profili na różnych portalach, lecz i tak korzystała z internetu. Jak inaczej śledziłaby rozgrywki sportowe Przyziemnych, których fanką była już od lat? Dzięki różnym apkom mogła też słuchać najnowszej muzyki, co było równie fajną i przydatną możliwością. Lubiła sobie potańczyć przy wykonywaniu domowych obowiązków. Albo przy treningach, choć wtedy to wyglądało raczej dziwacznie. Nie ma to jak kręcenie tyłkiem przy wymachiwaniu mieczem.
Łowczyni nie przeszkadzało to, że tego wieczora towarzyszyła jej Przyziemna. Lubiła przebywać ze zwykłymi ludźmi, bo o wiele łatwiej było dogadać się z nimi niż z istotami Świata Cieni. Nie byli z góry uprzedzeni do Łowców ani do innych Ras Podziemia, nie szukali na siłę zwady. Wśród ludzi mogła choć przez chwilę poczuć się, w pewnym sensie, beztrosko. Tylko na chwilę, bo jako Łowca musiała jednak mieć oczy dookoła głowy. Zło nie spało, ono zawsze czekało gdzieś w ukryciu. Jako Nefilim po prostu była tego bardziej świadoma niż zwykli ludzie, dla których stworzenia żyjące w Świecie Cieni były jedynie wymysłem pisarzy. Dla niej była to codzienność i praca.
- No ładnie, ładnie – pochwaliła Kasię, która poprawiła swoją wymowę. Całkiem zgrabnie jej to wyszło. – Ten tekst słyszałam od tych bardziej wyrafinowanych. Częściej niestety padały prostackie tekściki dotyczące mojego ciała, które na trzeźwo ciężko było znieść – powiedziała zniesmaczona, kręcąc głową. Wszędzie znajdowali się tacy prostacy, którzy potrafili zepsuć naprawdę dobrą zabawę. Po chwili jednak wyrzuciła z myśli te ponure wspomnienia i uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. Wieczór zapowiadał się całkiem fajnie, więc po co psuć sobie humor?
Nev, choć usilnie starała się bezuczuciowo podchodzić do tematu ojca, to niestety nie zawsze jej to wychodziło. Mimo wszystko bywała dosyć bezpośrednia w wyrażaniu emocji, a stary Eaton należał do tego typu ludzi, którzy praktycznie wszystkim potrafią zajść za skórę, a już w szczególności swoim własnym dzieciom. Był złym człowiekiem i jeszcze gorszym ojcem.
- To prawda. Ale jest to o wiele przyjemniejsze, gdy towarzyszą ci osoby, których towarzystwo nie jest dla ciebie torturą – stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. To nie tak, że nie cieszyła się z tych wszystkich podróży, które odbyła. Naprawdę lubiła podróżować, po prostu towarzystwo ojca potrafiło zniszczyć całą radość z poznawania nowego miejsca.
GG: 21021552 || DC: Only#8007
 

Katarzyna Raczkowska

20


174 cm


He's never gonna make it all the Poor people he's forsaken karma






[Cytuj]
Multikonta: Viviane, Opal, Devana
Sport nie należał do jej hobby, ba praktycznie się nim nie interesowała. Jakoś nie kręciło ją łażenie na mecze, czy siedzenie przed telewizorem i dopingowanie swoich faworytów. Nie miała ulubionych drużyn i tak dalej ani brat, ani ojciec nie potrafili zarazić jej swoim zapałem. Temu zawsze, gdy męska cześć rodziny siadała na kanapie i zajmowała ją na czas kolejnych rozgrywek, ona z matką zajmowały sobie inne zajęcia. Muzykę jednak jak najbardziej lubiła i w sumie też często wykonywała przy niej wiele czynności. A już na pewno nie wyobrażała sobie sprzątania, szczególnie u innych ludzi, bez akompaniamentu jej ulubionych piosenek. To, że tańczyła z mopem, gdy nikt jej nie widział, to jeszcze inna sprawa.
Cóż, Kasia za to miała mniejsze szanse na zostanie kolacją jakiegoś demona, skoro była z nią Łowczyni. Choć oczywiście świadoma tego nie była, bo pewnie nie dreptałaby tak radośnie o takiej godzinie. Widać niewiedza może i sprawiała, że było się bardziej narażonym, ale i dawała więcej szczęścia. W końcu nie musiała myśleć o Mroku, czy innych sprawach spędzających sen z powiek członkom Świata Cieni. W sumie zabawne, jak bardzo fantastyka była zbliżona do tego, co istniało naprawdę. Choć może nie takie dziwne?
Pochwała była całkiem miła, połechtała ego i dała nadzieję na to, że może kiedyś jeszcze kogoś wyrwie na hiszpański. Albo przynajmniej będzie próbować.
- Z jednej strony im się nie dziwię, bo jest co chwalić, z drugiej naprawdę tak trudno o trochę, no nie wiem, zastanowienia nad tym, co się mówi? Choć alkohol w tym im pewnie nie pomaga. Łatwiej jednak zrobić wstępną selekcję - uśmiechnęła się. W końcu sposób na podryw zawsze wskazuje na to, jak bardzo facetowi zależy, oraz czy ma w głowie coś więcej niż uschniętego orzeszka. No, może nie zawsze, ale da się większość wyłapać.
Trudna sytuacja, a Kasia nie bardzo wiedziała, jak na nią zareagować. Nie wiedziała, czy mogłaby się postawić w jej sytuacji, nie spotykając się z podobnym napięciem u niej w rodzinie.
- A musiałaś cały czas siedzieć z tym towarzystwem? Ja bym pewnie wybyła, jakbym tylko mogła - wzruszyła ramionami, bo co innego mogła zrobić? Trudno było jej rzucić radą lub pocieszeniem, ale się starała.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo