Annabel Lee

24 (377)


167 cm


Tra intrecci di brina sovviene memoria Del tuo nome e d'antiche leggende






[Cytuj]
Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, gdy mi czynił te wymówki, ale… nie znalazłam słów na obronę. Miał trochę racji. Nigdy mu nie dałam jasnego znaku, że ma jakieś szanse. Moje relacje ze Stwórcą były dość skomplikowane. Poza dowolnością w wielu dziedzinach życia – w tym, co się nazywało prywatnym życiem – zawsze miał coś do powiedzenia i przeganiał ewentualnych adoratorów, aż w końcu został mi tylko on.
- Groził Ci, czy to, że starałam się trzymać z daleka, by nie ściągać na Ciebie jego gniewu nie było wystarczająco zielonym światłem? – Nie mogłam pozwolić, żeby zwalał całą winę za te lata, które mogliśmy spędzić razem, na mnie. No dobrze, to była czysta improwizacja. Ale niech powie, że tak nie było. Jeśli nie, to czemu go czasem podpatrywałam z ukrycia? Byłam ciekawa co u niego, czy ma się dobrze i czy mój Stwórca dotrzymał obietnicy i nie ściga go ani nie uprzykrza mu w jakiś inny sposób życia.
- To dlatego, że sprawdzałam czy zostawił Cię w spokoju, jak obiecał. – i tylko resztka silnej woli trzymała mnie z daleka… poza tymi kilkoma razami, gdy spotkaliśmy się naprawdę przypadkowo.
- Wiele, to znaczy ile? – Wcale nie łapałam go za słówka. „Wcale”. Spojrzałam pytająco. Może mi powie, a może nie. Miał co najmniej coś koło 400. Myślałam, że z biegiem lat nauczę się szacować wiek Podziemnych, ale to było bardziej skomplikowane niż w przypadku ludzi.
Uśmiechnęłam się. No tak, szarmancki jak zawsze. I jak zawsze miałam wrażenie, że jakieś nieco rozwiązłe myśli krążyły pod tą czarną jak noc czupryną. Nie wiedziałam jak on to robił. Sprawiał wrażenie, że był jak żywy ogień, a kiedy mówiłam nie – zatrzymywał się w miejscu, jakby nie miał tej niszczycielskiej mocy.
- Chyba opuściłam jakąś ważną lekcję na temat wróżkowych mocy. – paluszki mojej prawej dłoni wspinały się po jego umięśnionym brzuchu, mostku, klatce piersiowej, aż dotknęły jego ust. Z najbardziej niewinną miną, na jaką udało mi się zdobyć, zapytałam:
- Pożeracie swoje „ofiary” czy jak? – patrzyłam w jego oczy, wyraźnie widziałam ich kuszący blask. Może tylko w tym świetle wyglądały tak majestatycznie – jakby był blisko, a jednak daleko. Coś, co w nich się czaiło mnie zaniepokoiło. Kolejne stwierdzenia wróżka niejako rozjaśniły mi sytuację. Jak mogłam nie zauważyć, że był smutny.
Właściwie miałam już swoje lokum, ale nikt nie powiedział, że nie może służyć jako rezydencja przeznaczona do przyjmowania gości. Miejsce, gdzie się mieszkało warto było trzymać w tajemnicy.
- No nie wiem, czy byłbyś zachwycony dodatkowym meblem w postaci trumny. – roześmiałam się nieco nerwowo. Jego propozycja była tak nagła… i chciałam od razu powiedzieć, że fajnie i chodźmy mnie przeprowadzić w tej chwili, ale może tylko był zwyczajnie uprzejmy? Nigdy nie miałam pewności czy choć w niewielkim stopniu odwzajemnia moją fascynację jego osobą… bo wydawał się do tego wszystkiego podchodzić dość rozsądnie. Jak mówiłam NIE – wycofywał się i nie wychodził więcej z inicjatywą. Nie wiedziałam jak to interpretować. Nie byłam przyzwyczajona do czegoś takiego.
- Kolejka? – zaśmiałam się. - Nie zauważyłabym takiej. Jestem zbyt zajęta sprawami nieśmiertelnych. – fakt, dla siebie miałam niewiele czasu. Odkleiłam się od Shadowa i przysiadłam na podłokietniku kanapy i wróciłam do poprzedniej zabawy. Zaszeleściłam zwitkiem banknotów. Kiwnęłam paluszkiem, żeby się zbliżył… miejsce banknotów było za jego paskiem, za szpiczastym uszkiem...

You're every dream I lost and never found
 

Elvan /Andy Shadow/

701


182 cm


Love now when all is down to hate







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Rose, Ceris
Andy chwilę się zamyślił przywołując wizję tego spotkania ponownie z "rodzicielem" Gianny.
- Wątpię czy Twój kochany Stwórca opowiedział Ci bliskie spotkanie po raz drugi ze mną... - zaczął.
Domyślał się, że wampirzyca chciała usłyszeć tą historię.
- Wiele lat minęło gdy zapewne nauczyłaś się być Dziecięm Nocnym. Pomyślałem, że nawyžszy czas spotkać się z Tobą i w jakiś sposób zabiegać o Twoje względy. Jednak gdy odkryłem w którym zamku mieszkasz musiałałem natrafić na Twojego Stwórcę. Usiłowałem mu wytłumaczyć, że chce z Tobą porozmawiać. Zaczął mnie wyzywać, a poza tym opowiadał, że Ty mu się oddałaś i jesteś szczęśliwa. Mówił, że znalazł Ci szlachetnego wampira. Nie wierzyłem w to. Wziąłem nawet kołek by ubić Twojego Stwórcę. Jednak powiedział mi co już wiedziałem o wampirach. Mianowicie cierpisz jak się zabiję Stwórcę. Poza tym pokazał mi okno. Gdy tam stałaś wyglądałaś na szczęśliwą obok Ciebie był jakiś mężczyzna co wręczał czy kwiaty. Jak się potem okazało obiecał Ci, że mnie nie Twój Stwórca skrzywdzi, a ja za to mam się nie zbliżać do niej, bo zauważył że od mojego spotkania z Tobą o nikim innym nie piszesz w swoim zeszycie niż o mnie i nie czujesz nic do mnie tylko pragniesz mojej krwi. Zgodziłem się, bo nie miałem innego wyjścia. Dałem Twojemu Stwórcy list i pisałem, że chce Cię odbić i adorować i w ogóle. Jednak jak widzę z perspektywy czasu nigdy go nie dostałaś. Ot cała historia - mówił.
Pod koniec słychać było smutek w jego głosie. Na chwilę uwolnił się z objęć Gianny. Przeczesał swoje długie kruczoczarno włosy. Nie chciał pokazać po oczach jak mu nawet do tej pory było z tym ciężko.
Na chwilę zamknął oczy. Gdy otworzył wszystko z tamtej "wizji" zniknęło. Choć mówi się, że oczy są odzwierciedleniem duszy to Elvan nauczył się w jakiś sposób oszukiwać innych.
- Jednak to minęło nie ma co wspominać. Teraz w końcu można skupić się na teraźniejszości - przyznał.
Zaraz wrócił do niej z szerokim uśmiechem. Czuł przyjemne mrowienie kiedy delikatnie dotykała ją swoim paluszkiem.
- Możliwe, nie zaprzeczę - stwierdził.
Być faerie nie jest łatwo. Siegając pamięcią Król Wróżek znany był z tego że zabijał swoje potomstwo. Elvanowi jak i Księci udało się. Jakoś wtedy nie miał humoru na synabójstwo i jego przybranego brata.
Słysząc tekst z trumną cicho się roześmiał.
- Oczywiście nie. Nie wiem czy byś nie wystraszyła się mojej kolekcji broni, które pomogły mi w róžnych sytuacjach - przyznał.
Zamyślił się na chwilę.
- Jesteś naprawdę piękną kobietą. Może przyszedł czas by zająć się życiem towarzyskim - podpowiedział.
Gdy się odkleiła nie zatrzymywał ją. To ona tutaj rządziła. Wykupiła występ, a tak czy siak Andy był profesjonalistą. Uśmiechnął się zadziornie widząc plik gotówki.
Tanecznym krokiem ruszył do niej. Zanim blisko nien doszedł zdarł z siebie spodnie. Ukazując męskie czerwone stringi. W wcześniejszym dolnym ubiorze nie było widać, ale Elvan miał naprawdę czym się pochwalić, chodzi tu o jego męskość.
- Co sobie jeszcze życzysz? - zapytał.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">Died last night in my dreams,<img src="https://66.media.tumblr.com/0b2926ae41b429fe4d105e2fde507b7a/tumblr_mw2dolXrGe1rzhy7so1_250.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="https://66.media.tumblr.com/4bc54f1eec1839c5f3a03c54462bb984/tumblr_inline_p7kgd6t5oT1st8qtq_500.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">And now I know my heart is a ghost town
 

Annabel Lee

24 (377)


167 cm


Tra intrecci di brina sovviene memoria Del tuo nome e d'antiche leggende






[Cytuj]
Zaczynało się robić ciekawie. Mój Stwórca miał wiele sekretów. Jak widać do nich należało również spotkanie z Andym. Zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia. Nie spodziewałam się usłyszeć tego, czym się za mną podzielił. Nie mogłam pójść do ojca i go wprost zapytać, poznać jego wersję… Jedyne co wiedziałam – Faerie nie kłamały. O tym krążyły już niemal legendy.
- To prawda, pisałam dzienniki. – wyznałam. - Miało mi to pomóc zapanować nad instynktami. I w jakiś sposób faktycznie pomagało. – byłam wtedy młoda i naprawdę ufałam, że jedyny cel prowadzenia tych zapisków to przeanalizowanie swoich myśli, zrozumienie instynktów, które pchały mnie do określonych działań. Pisałam je właśnie w chwilach, gdy zew krwi był najsilniejszy. Pisałam je szybko i dość bezmyślnie, mechanicznie. Po kilku stronach przelanych na papier dopiero Stwórca mnie wypuszczał i pozwalał polować. Pisałam dużo o Andym, bo zrobił na mnie niezwykłe wrażenie. Nawet nie byłam świadoma, że o nim piszę. Nie wszystkie zapiski do mnie wracały. Większość złościła Stwórcę, że jednak był ktoś, kto stanowił zagrożenie dla jego pozycji.
- ale nie przypominam sobie, by w tych dziennikach były wzmianki o pragnieniu Twojej krwi, chociaż...- zawiesiłam na nim wzrok z niejako szelmowskim uśmieszkiem. - wyglądasz i – zaciągnęłam się jego zapachem uwalniającym się subtelnie zza szpiczastego uszka… - pachniesz smakowicie. – moje zachowanie nieco odbiegało od zachowania dobrze wychowanej panny, ale przecież czasy się zmieniały… i nawet ja musiałam uczyć się nowych sztuczek, by nadążać za epoką i nie pozwolić się zdemaskować. Jednak na chwilę zamarłam, jakby ktoś wbił mi serce lodowaty szpikulec słuchając o nieotrzymanym liście. Z jednej strony byłam rozczarowana, że Stwórca tak postąpił… z drugiej – czy mogłam się mu dziwić?
Jego drobny, zwyczajny gest rozegnał chmury wspomnień, rozwiał żal, który nie mógł dokonać się w przeszłości. Patrzyłam jak zamyka oczy i w napięciu czekałam na to co powie, gdy znowu je otworzy. Spodziewałam się raczej słów w kontekście – było – minęło – nie wróci. Ale uśmiech rozwiał moje obawy. Pan wróżek ze mną flirtował? To chyba kolejna rzecz, którą lubiłam, a o czym nie wiedziałam aż do tej pory. Dlatego pozwoliłam sobie na palczaste przebieżki po jego zmysłowym ciele. To, co w normalnych okolicznościach powinno być przestrogą – wywołało uśmiech.
- Tak myślałam. – cokolwiek próbował mi powiedzieć – zrozumiałam, że trumna w jego domu mogłaby się odpowiednio wpasować w wystrój zbrojowni. W sumie – dobre miejsce, by się schować. Nikt nie chwalił się swoim arsenałem. Tak przynajmniej przypuszczałam. Jak się miało za chwilę okazać Andy też na co dzień nie chwalił się swoimi atutami... ale o tym później.
- Lubię gustowną broń.- powiedziałam, a mój wzrok mimowolnie skupił się na jego ślicznych ząbkach. Było w nich coś niebezpiecznego, a to mnie nakręcało. Lubiłam ten stan niepewności i odczuwania zagrożenia. Odnosiłam wrażenie, że mimo tych pozorów dobrego wychowania potrafił być bardzo niegrzeczny i niebezpieczny. To mnie pociągało.
Uśmiechnęłam się zostawiając jego podpowiedź bez komentarza i wróciłam na kanapę. Ledwie usiadłam (dobrze, że zrobiłam to wcześniej niż z wrażenia, które dopadło mnie chwilę później) , a spektakl toczył się dalej. Skrzydła, choć martwe, w rytm jego kroków przecinały powietrze wydając ciche pomruki. Był oszałamiający. Gdyby ktoś mnie kiedyś spytał na czym polega fenomen wróżek, to po tym, co ujrzałam dzisiaj w wykonaniu mojego prywatnego tancerza, miałabym gotową odpowiedź trafiającą w samo sedno. Fenomen wróżki polega na tym, że jest w niej tyle samo z demona, co z anioła. Kusi swoim wdziękiem i rozsiewa czar zauroczenia. Z tym, że zauroczenie to określenie pięknej i ulotnej chwili. Jak nazwać zauroczenie, które nie mija po kilku wiekach i odżywa na nowo z każdym jego ruchem?
Nie miałam jednak czasu tego analizować. Nim się spostrzegłam jednym gestem pozbawił się spodni i… muszę przyznać, że mój nieskromny wzrok pobiegł w stronę czerwonych stringów… o (uwaga, myślę właśnie szeptem, bo to bardzo nieskromne myśli) imponująco zapowiadającej się zawartości. Wachlarz z banknotów wprawiony w ruch schłodził mnie nieco. Na twarz wypełzł niedający się powstrzymać wyraz WOW. Zwinęłam jeden z banknotów i lekko przejechałam nim od pępka Shadowa do gumki, za którą umieściłam nominał.
- A jest coś w ofercie poza tańcem? – usiłowałam być skromna, ale chyba już nie bardzo mi się to udawało...

You're every dream I lost and never found
 

Elvan /Andy Shadow/

701


182 cm


Love now when all is down to hate







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Rose, Ceris
Może i Andy miał już bardzo wiele lat, ale doświadczenie i nauka zachowań jak je rozpoznać nie jest łatwe. Zapewne Stwórca Gianny w wielu sprawach go oszukał. Na pewno w tym, że kobieta ma już kogoś i jest szczęśliwa. Zabrałby ją ze sobą, ale to, że pragnęła wróżkowej krwi? Też bylo przekłamaniem czy było w nim ziarenko prawdy? Jak zaraz się dowiedział raczej było.
- Naprawdę wtedy bardzo chciałem ułożyć sobie z Tobą życie. Jednak jak słyszałaś podstępek i kłamstwo w niektórych aspekrach Twój Stwórca zaprzepaścił to wszystko. A może, że teraz się spotkaliśmy to nie jest przypadek? - zapytał bardziej retorycznie.
W jakiś sposób sprawiło mu przyjemność, że słyszy że wampirzycy podoba się broń.
- Są one z różnych dekat, a tak zachowane, że można nimi walczyć. Jednak to później gdy będziesz u mnie - wyjaśnił.
Wracając jeszcze do tego jak pachniał Elvan. Cóż... może kiedyś spróbują gryzienia. Jednak to czas pokaże.
Zaskoczyło go to pytanie.
- Najwyżej mogę Ci pośpiewać, ale nie jestem... męską dziwką - odrzekł.
Ledwo przeszło pół faerie to przez gardło. Jakby znów wspomnienia o Królu wróciły, które zakopał głęboko w sercu. Przecież się pogodzili, a jednak zadra została to upokorzenie, wstyd choć nie został seksualnie wykorzystany tyle dekat nie mógł zrozumieć czemu Król Ciemnego Dworu to uczyń. Teraz to wiedział było to jakby... mała sprzeczka, zaczępka. Cóż wtedy dowiedział się o rodzicach. W sumie od dziecka słyszał szepty, że jest przybłędą.
Wracając, widząc minę Shadowsa miało się wrażenie jakby sam sobie walnął w policzek.
- Przed Twoim pokazem obiecałem sobie, że to ostatni raz i już nie będę striptizerem. Mam dość, tekstów, że jak tańczysz rozbierając się to od razu płacone jes za seks. Jeśli nie będziesz zadowolona oddam Ci pieniądze - wyznał.
Na chwilę się zastanowił.
- Mam nadzieję, że potem dasz się zaprosić do mnie jakby na kolacje albo po prostu drinka. Co Ty na to? - zapytał.
Może i Andy miał wiele sprzeczność w sobie. Jednak jakby się zgodziła to nue znaczy, że od razu pójdą z sobą do łóżka. Oczywiście Gianna mu się bardzo podoba i nie jest jeszcze tego wróżek świadomy, ale coś go ciągnie do wampurzycy. Od zawsze tak było. Jednak teraz w sercu czuję żal, ból. Nie może zapomnieć zachowania Johnny'ego. Tego, że... mieli być więcznie razem. Na chwilę Elvan odszedł i na mało widocznym stoliku stała butelka z rumem. Wziął ją i napił się z niej dobrych paru łyków. Chciał zapomnieć o tym wampirze, który bez słowa go zostawił jak wcześniej Syriusz.
Jednak brunet zaraz się ogarnął i wrócił do Gianny. Miał taką twarz jakby nic się nie stało.
- Wybacz, byłem spragniony - odparł.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">Died last night in my dreams,<img src="https://66.media.tumblr.com/0b2926ae41b429fe4d105e2fde507b7a/tumblr_mw2dolXrGe1rzhy7so1_250.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="https://66.media.tumblr.com/4bc54f1eec1839c5f3a03c54462bb984/tumblr_inline_p7kgd6t5oT1st8qtq_500.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">And now I know my heart is a ghost town
 

Annabel Lee

24 (377)


167 cm


Tra intrecci di brina sovviene memoria Del tuo nome e d'antiche leggende






[Cytuj]
Niby wszystko było ok. Wyglądał oszałamiająco, poruszał się tak, że nie jeden mistrz tańca odznaczony tuzinami trofeów przy nim wypadał blado. Uśmiechał się i kusił. Prowokował… a jednak im bardziej dawałam się wciągnąć w ten spektakl tym mi się wydawało, że zagłębiam się w iluzję. Dosłownie wnikam w nią tak głęboko, że mogę namacalnie poczuć ścian szklanej bańki, którą się ode mnie odgradzał. Dużo mówił o przeszłości. O nas, którzy nie mieliśmy wtedy szansy… Nie wiedziałam, czy to właśnie na tym polegało. Czy płaciło się za to złudne poczucie, że po skończonym przedstawieniu będzie jakiś ciąg dalszy. Za obietnicę, która nie zostanie spełniona, nigdy. Nie wiedziałam. Nigdy wcześniej nie brałam w czymś takim udziału. Zaczynałam naprawdę czuć się dość niezręcznie. Jeszcze próbowałam przekonać siebie samą, że wszystko gra, że jest tak, jak powinno być, ale powoli zaczynało do mnie docierać, że tak nie jest. Nie tego się spodziewałam… Nie po tym, co mówił, co obiecywał… Czy raczej, co mi się wydawało, że obiecywał. Z jednej strony mnie kusił, a z drugiej wylewał kubeł zimnej wody. Czy zrobiłam coś nie tak? Czy za bardzo dałam się ponieść chwili?
Jego wyznanie mnie zdruzgotało. Pewnie dlatego zaproponował zwrot pieniędzy i zaprosił do siebie… poszedł się napić. Siedziałam tak przez chwilę jak zastygły w pozie posąg. Zabrakło mi tchu i chociaż byłam wszakże wampirem, miałam wrażenie, że z braku tlenu za chwilę zemdleję.
Odłożyłam zwitek banknotów na pobliski stolik. Usiadłam na kanapie i z miną zupełnie poważną zaprosiłam Andyiego skinieniem dłoni, by usiadł koło mnie.
- Ubierz się, proszę. – powiedziałam dość poważnym i zatroskanym tonem. A gdy tylko zdecydował że usiądzie (albo przystanie obok), w końcu do niczego nie chciałam do zmuszać, chociaż wyraźnie dawałam do zrozumienia, że lepiej by było, gdyby zechciał usiąść. Przeszłam do rzeczy.
- Niezależnie od tego co robisz, gdzie pracujesz, w jaki sposób zdobywasz pieniądze… ani razu nie przeszło mi przez myśl, by oceniać cię i choćby przez ułamek sekundy pomyśleć o tobie w kategoriach – nie chciało mi przejść przez gardło to słowo, ale chwila tego wymagała, więc nie miałam wyjścia, chociaż głos automatycznie mi się ściszył, bo damie nie wypadało się tak wysławiać -męskiej dziwki. – ujęłam jego dłoń. - Nie miałam też intencji w żaden sposób cię urazić. – pogładziłam jego dłoń mimowolnie, czy raczej w jakiś sposób tym gestem chciałam dać mu otuchy.
- Nie wiem, co ci się przydarzyło. Nie jestem sobie tego w żaden sposób, w stanie wyobrazić. I mało prawdopodobne, bym to zrozumiała. – też dużo przeżyłam, ale nie byłam w takiej rozsypce, w jakiej w tym momencie jawił mi się Andy, choć za wszelką cenę chciał to ukryć.
- Jesteś dobrym i wrażliwym mężczyzną. Utalentowanym. Możesz mieć u stóp każdą istotę, na którą spojrzysz i oczarujesz ją swoim nieziemskim urokiem. Nie wiem ani kto, ani w jaki sposób cię skrzywdził. Nie chciałam się przyczyniać do tego, byś czuł się w jakiś sposób uprzedmiotowiony…. Ja – spuściłam wzrok. Nie potrafiłam mówić takich rzeczy, ale nie chciałam go stracić, a wydawało mi się, że jeśli teraz nie zareaguję właściwie, to… stracę go na pewno. Nie mogłam sobie pozwolić na stratę ostatniej istoty, na której w jakiś sposób mi zależało. Nie bez przyczyny nasze losy splotły się ze sobą wieki temu… nawet jeśli nie pamiętałam szczegółów tego pierwszego spotkania czułam więź, która nas wtedy połączyła. - nie wyobrażam sobie życia bez ciebie… i jeśli czymkolwiek cię uraziłam, proszę, wybacz mi. Po prostu przez te wszystkie lata.. ja wiem, że… zawsze cię kochałam. – musiałam mu to wyznać. Niezależnie co teraz zrobi. Co pomyśli. Chciałam uciec, ale siedziałam. Nie mogłam się ruszyć. Nie patrzyłam na niego. Czekałam, aż mnie wyśmieje, albo się przede mną otworzy.

You're every dream I lost and never found
 

Elvan /Andy Shadow/

701


182 cm


Love now when all is down to hate







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Rose, Ceris
Na słowa Gianny zacząłem się ubierać.
- Przepraszam Cię, wszystko zepsułem - stwierdził.
Niestety w bardzo krótkim czadie Elvan bardzo dużo przeżył. Po raz kolejny został odrzucony choć wszystko tak dobrze się układało.
- Nie wiem jak inni tancerze, ale ja mam swoją godność i nie uprawiam seksu za pieniądze. Naprawdę wiele miałem propozycji czy też szyderstwa z tego względu. Więcej już ode mnie nie wyciągniesz - wyjaśnił.
Może wszystkiego się spodziewał, ale nie tego co teraz Gianna powiedziała. Na chwilę znieruchomiał.
Cóż... może to nie to samo, ale w jakiś sposób wyglądała miłość do Johnny'ego, bo chyba do tego się to wszystko zaliczało, a może nie? Tyle czekał na niego, a gdy już się wszystko ułożyło. Zaczęli się spotykać, mieli swoje uniesienia seksualne, a jak dobrze się zaangażował... dostał kopa w dupa i znów został sam ze złamanym serce. Czuł się wykorzystany.
Andy zaraz się ocknął z nostalgii i jakby smutku. Już wiedział co zrobi. Dalej stał, ale zaraz ukląkł przy wampirzycy i objął ją przytulając ją mocno.
Nie odrzucał miłości Gianny tylko jakoś nie był jeszcze gotowy na nowy związek. Poza tym może nie chcieć go teraz, bo... w jakiś sposób był załamany.
- Możemy porozmawiać, ale już nie tutaj - szepnął jej do ucha.
Naprawdę głos miał smutny, choć próbował to ukryć.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">Died last night in my dreams,<img src="https://66.media.tumblr.com/0b2926ae41b429fe4d105e2fde507b7a/tumblr_mw2dolXrGe1rzhy7so1_250.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="https://66.media.tumblr.com/4bc54f1eec1839c5f3a03c54462bb984/tumblr_inline_p7kgd6t5oT1st8qtq_500.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">And now I know my heart is a ghost town
 

Annabel Lee

24 (377)


167 cm


Tra intrecci di brina sovviene memoria Del tuo nome e d'antiche leggende






[Cytuj]
Zabawę mi faktycznie skrócił, ale może to i lepiej. Spuszczona że smyczy znowu zaczynałam ulegać swoim mrocznym pragnieniom, a od tego do autodestrukcji droga była krótka i zwodniczo piękna.
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnęłam się smutno. Wesoły nastrój odszedł w niebyt. Jakaś nuta goryczy wkradła się w tą bezksiężycową noc.
Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem jego podejście i zmęczenie wynikające z ciągłego tłumaczenia, że na tańcu się to wszystko kończy. W końcu i mnie trzeba było upomnieć. Co jednak poradzić na to, że Andy po prostu przyciągał niczym magnes i jakkolwiek chciałoby się temu przyciąganiu oprzeć, bez stanowczego NIE od wróżka nie można się było od niego odkleić? Ja na to nie potrałam nic poradzić. Powiem więcej - jakoś specjalnie z tego tytułu mi nie było przykro, chociaż przez wzgląd na okoliczności pewnie powinno...
Wiem. Przesadziłam z tym wyznaniem, ale pewne słowa mają jedyną sposobność do tego, by zostać wypowiedziane. Nie mogłam stracić swojej szansy. Jutro mogło być za późno. Mógł się zjawić kolejny Syriusz, albo co gorsza, potraktowany przedmiotowo również i przeze mnie Andy mógł się w końcu poddać. Nawet długowieczność nie gwarantuje, że damy sobie radę z wszelkimi ciosami, które nas dosięgają.
Ta chwila oczekiwania na jego reakcję trwała i trwała. Trochę zaczynałam być na siebie zła. Tym bardziej, że nie mogłam się w sobie zebrać, żeby jednak odejść z resztką godności jaka mi jeszcze została. To ja byłam pokonana. Wtedy, gdy już myślałam, że odejdzie bez słowa, ukląkł i mnie objął. Nie spodziewałam się jakichś wyznań, ale w jakimś stopniu poczułam ulgę. Pozwoliłam się przytulić. Oparłam brodę na jego ramieniu. Trwałam tak chwilę zanim dotarły do mnie jego słowa. To miłe, że nie zamierzał mnie tu zostawić z odmową. A może to było okrutne? Pociagnęłam nosem powstrzymując się od łez.
- Nie tutaj. Dobrze.- przytaknęłam i wstałam. Bez słowa poszłam za nim.Opuściliśmy lokal. Nie miałam odwagi się odezwać aż nie zaczął.

2x z/t

You're every dream I lost and never found
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo