Savio L. Oberto-Wicario

25 lat


187 cm


Your eyes stare right through me







[Cytuj]
Dlaczego akurat tutaj? I czemu teraz?, zastanawiał się Włoch, przyglądając się budynkowi trzygwiazdkowego hotelu, stojąc w bezruchu po drugiej stronie ulicy i zapoznając się z nowym otoczeniem. Chociaż w sumie nie było ono znowuż takie nieznane. Ogólny zapach Londynu pozostawał ten sam i nie czuł się, jakby wkraczał na obce terytorium. Mógłby przyrównać to, co najwyżej do uczucia, które wypełnia człowieka, gdy ten wraca po wielu latach do rodzinnego miasta, które niby pozostało takie samo, ale mimo to pewne szczegóły się zmieniły, zaburzając tym samym obraz z przeszłości. Spędził w Londynie dużo czasu pod opieką ciotki i miasto znał dosyć dobrze, ale do tej dzielnicy nie zapuszczał się szczególnie często. Jeśli dobrze kojarzył jego kumpel, który odpadł na pierwszym roku studiów, mieszkał parę przystanków dalej. A może to było parę przystanków bardziej w stronę centrum? Cholera, nawet tego nie był już pewien.
Wyczuwasz coś? – spytał Eleny, pocierając o siebie lekko spocone dłonie.
Kolejna oznaka tego, że był podenerwowany całym wyjazdem bardziej, niż to pokazywał. Nie podobało mu się to, że musieli opuścić stado, biorąc pod uwagę okoliczności. Z jednej strony wolałby zostać z nimi i pomóc w ostatecznym rozwiązaniu kwestii Arunasa i tego, co mężczyzna tak właściwie knuje, ale z drugiej musieli się dowiedzieć, co się tak właściwie dzieje z Kieranem i czemu szlaja się, bez wcześniejszego zostawienia po sobie jakiejkolwiek informacji, po londyńskich hotelach. Oh, bardzo chciał poznać odpowiedzi na nurtujące go pytania i liczył, że znajdą je w którymś z pokojów tego zacnego przybytku.
Spojrzał na dziewczynę wyczekujące. Sam wprawdzie chwilę wcześniej próbował skorzystać ze swoich wyjątkowych zdolności i coś wyczuć, ale chciał porównać swoje doznania z tym, co zdołała wywęszyć jego kuzynka. To, że miał dłuższy staż w skórze wilkołaka od niej, nie oznaczało od razu, że jest od niej we wszystkim lepszy. Mogła wprowadzić do śledztwa zupełnie nowe spojrzenie.
Niby coś mnie kręci w nosie, ale... – zmarszczył brwi, jakby coś mu umykało. – Nie wiem, czy to to, czego szukamy.
Cieszył się, że udało im się ogarnąć w miarę przyjemny transport i nie musieli się męczyć z bandą dzieciaków, ani upierdliwych pasażerów podczas kilkugodzinnej trasy. Przynajmniej nie byli zbytnio zmęczeni i jasno myśleli. Gdyby jeszcze Włoch mógł jakoś opanować swoje zdenerwowanie, to już w ogóle byłoby świetnie.
I was too used to heartbreak I became the best friend with disappointment and lost faith in destiny
sałata

 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
#24

Nie wahała się ani przez chwilę, kiedy usłyszała, że został znaleziony trop w sprawie Kierana i dostała możliwość wyjazdu do Londynu wraz z kuzynem, by wreszcie wyjaśnić sprawę tajemniczego zaginięcia Alfy. Elena naprawdę liczyła, że ta wyprawa wszystko rozstrzygnie i w końcu wiadomo będzie, co dzieje się z Kieranem. W dalszym ciągu cholernie się o niego martwiła. Może i nie znała go zbyt długo, ale polubiła go i z całą pewnością bardzo wiele mu zawdzięczała. Miała nadzieję, że nic mu się nie stało, bo w najbliższym czasie straciła już wystarczająco dużo bliskich osób i nie była pewna, czy poradziłaby sobie ze starą kolejnych. Każdy miał jakieś granice, a Elena, jak na tak wrażliwą osobę naprawdę sporo w ostatnim czasie przeszła.
Londyn był dokładnie taki, jakim zapamiętała go z jednej ze swoich wycieczek w okresie szkoły średniej. Sporo wówczas podróżowała, więc i tu nie mogło jej zabraknąć. Teraz jednak nie była tu w celach rekreacyjnych czy turystycznych - miała na głowie dużo ważniejsze rzeczy i to na nich miała zamiar się skupić
Czy coś czuła? Och, oczywiście! Jej wyostrzony zmysł węchu był atakowany zewsząd przez wszystkie okoliczne zapachy. Spróbowała nieco bardziej się skupić, mocniej wciągnęła powietrze, i...
- Bleh, ktoś chyba nie zmienia skarpet - oznajmiła krzywiąc się i za wszelką cenę starając się pohamować odruch wymiotny. Spojrzała na niskiego, tłustego faceta, który właśnie przechodził obok nich... ewidentnie to on był źródłem tego okropnego zapachu. Fuj! Jak można było aż tak bardzo nie dbać o higienę? No ale musiała się ogarnąć, bo sprawa była poważna i na pewno nie pomoże im rozwodzenie się nad każdym przechodzącym człowiekiem. Musiała po prostu starać się ich ignorować, co wbrew pozorom wcale nie było takie proste, jeśli tak dobrze czuło się zapach każdego z nich. Spróbowała wyłączyć się na wszystko inne i skupić się na Kieranie, na jego zapachu, który doskonale pamiętała. Czy go tu wyczuwała? Bardzo możliwe. Nie była w stanie dokładnie określić, co konkretnie czuje, ale ślad Alfy w tym miejscu był faktem wręcz niezaprzeczalnym.
- Niezbyt wyraźnie, ale... mam wrażenie, że to może być to, czego szukamy - oznajmiła, patrząc na budynek hotelu. Nawet, jeśli Kierana tam nie było, Elena była wręcz przekonana, że Alfa jeszcze niedawno tam był. Zdecydowanie należało to sprawdzić.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Zatem dotarli. Byli w Londynie, znajdowali się przed hotelem, w którym najpewniej zatrzymał się Kieran, ale przecież nie mogli cały czas tak sterczeć i węszyć, bo do niczego dobrego by to nie doprowadziło. Z całą pewnością w ten sposób nie odkryją żadnych tajemnic, nie poznają żadnych niesamowitych sekretów, ani nie przekonają się, czy ich alfa faktycznie był w tym miejscu, czy może nadzieja i oczekiwania ich nie myliły, nie podsuwały im jego woni, pozwalając, by wierzyli, że faktycznie trafili na odpowiedni ślad. Dobrze zatem, skoro już tak stali i patrzyli na gmach hotelu, to chyba wypadało podjąć jakieś działanie, zrobić coś, podpytać kogoś? Może tę całkiem sympatyczną młodą dziewczynę, która najwyraźniej siedziała dzisiaj na recepcji? Właśnie przeszła do automatu z kawą i ukradkiem ziewnęła czekając, aż napój się zrobi. Obserwowali ją zza szyby, a ona jakoś niewiele sobie na razie z tego robiła, być może przyzwyczajona do podobnych zachowań klientów. No, dalej młodzi tytani, nie mieliście zapewne aż tak wiele czasu, jakiś pociąg powrotny do Yorku albo inne szaleństwo na was aby na pewno nie czekało?


Czas na odpis: 48 godzin - po tym czasie następuje pominięcie, jeśli odpiszecie szybciej, odpis również pojawi się wcześniej
 

Savio L. Oberto-Wicario

25 lat


187 cm


Your eyes stare right through me







[Cytuj]
Skrzywił się i wstrzymał oddech, gdy otyły mężczyzna obok nich przechodził. Jak oboje dobrze wiedzieli były zarówno plusy, jak i minusy posiadania wrażliwego nosa. To zdecydowanie był jeden z minusów.
A niby jesteśmy w stolicy – skomentował konspiracyjnym szeptem, czemu towarzyszyło krótkie parsknięcie śmiechem. – Dobrze, że stąd się nie wywodzimy, bo też byśmy mogli tak skończyli.
Savio skinął powoli głową, słysząc, że również wyczuła wśród otaczającego ich morza zapachów, tę jedną nutę, która mogła jakoś łączyć tę okolicę z Alfą. Jemu też się wydawało, że go wyczuwa albo przynajmniej ślad po jego niedawnej obecności w tym miejscu, ale nie ufał sobie w tej chwili wystarczająco, aby polegać jedynie na własnych zmysłach. Pomimo wszelkich starań, wciąż nie mógł się skupić na pojedynczej rzeczy, a w głowie cały czas analizował, jak ich nieobecność wpłynie na stado. Nie, żeby uważał, że są na tyle ważni, że bez nich zaraz wszystko legnie w perzynie, ale z drugiej strony, jak już się coś miało zepsuć, to było wysokie prawdopodobieństwo, że stanie się to akurat, gdy są wiele kilometrów dalej. Wziął głęboki oddech.
Więc chyba nie pozostaje nam nic innego, jak – przerwał nagle, widząc, że recepcjonistka wstała z miejsca.
Przyjrzał się jej uważnie. Była nawet atrakcyjna, chociaż prędzej nazwałby ją uroczą niż piękną. Ot, taka ładna twarzyczka, która przywita zmęczonych gości przy samym wejściu i wywołała delikatny uśmiech na twarzach nowo-przybyłych. Czy będzie skłonna wskazać im pokój, który został wynajęty przez Alfę? W sumie to nawet to nie było zbyt dużą przeszkodą. Jeśli jego zapach był wyczuwalny w tym samym stopniu, jak na zewnątrz to wystarczyło, żeby przedostali się przez główny hol, a ich wyostrzone zmysły zrobiłyby resztę. Gorzej, gdyby nie chciała ich przepuścić dalej, bo nie są gośćmi. To mogłoby być nieco problematyczne. Może lepiej było nie ryzykować?
Jak tam wejść – dokończył Savio i ruszył w stronę wejścia do budynku, rozpinając po drodze dwa najwyższe guziki swojej koszuli i mierzwiąc dłonią włosy. – Wyglądaj jakbyś była bardzo podekscytowana.
Nie musiał jej mówić, żeby wyglądała ładnie, bo tak wyglądała na co dzień, więc była to oczywista oczywistość. Poza tym nie chciał łechtać jej ego, bo mógłby to być baaardzo dużo komplement z jego ust.
Czy miał plan? Oczywiście, że miał plan. Zamierzał przedstawić ich jako bliskich znajomych Kierana i zagadać młodą dziewczynę przy okazji oczarowując ją swoim nienagannym wyglądem i uśmiechem. Jak w najlepszym filmie szpiegowskim! Kamera, akcja i...
Woow, to naprawdę niezła miejscówka – rzucił głośno, gdy tylko przekroczyli próg hotelu, rozglądając się dookoła z zachwytem. – Kier, miał rację. To miejsce ma naprawdę taki domowy vibe, nieprawdaż?
Spojrzał na Elenę wymownie, wyraźnie oczekując potwierdzenia swoich słów. Po chwili odwrócił od niej wzrok i zwrócił go na recepcję.
Witaj – Savio spojrzał na plakietkę, która mogła mu podpowiedzieć, jak ma na imię dziewczyna i wypowiedział je, witając się z nią. – Czy byłabyś tak dobra i pomogła nam? Nasz bardzo dobry przyjaciel się u was zatrzymał i chcielibyśmy mu zrobić małą niespodziankę. Dawno się nie widzieliśmy i chcemy go zaskoczyć. Mógł zarezerwować pokój na nazwisko Vaughan.
Spojrzał w oczy recepcjonistki i uniósł kąciki ust w szerokim szelmowskim uśmiechu. Dobrze, że nie wzięli ze sobą Aidena, bo na ten widok już by musieli się mierzyć z niezmiernie zazdrosnym czarownikiem. A tacy bywali bardzo, ale to bardzo niebezpieczni dla otoczenia.

  
I was too used to heartbreak I became the best friend with disappointment and lost faith in destiny
sałata

 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Och tak, powszechnie wiadomo, że nieszczęścia chodzą parami, dlatego Eleny już nawet by nie zdziwiło, gdyby coś w York zepsuło się akurat teraz, pod ich nieobecność. Tym bardziej, że Arunas wciąż pozostawał zagadką a prawdziwy powód jego przyjazdu do York był jedną wielką niewiadomą. Może i z początku wydawał jej się nieszkodliwy, a nawet całkiem uroczy, jednak teraz jego osoba wzbudzała w młodej wilczycy ogromne obawy - do tego stopnia, że bała się wychodzić po zmroku i siedzieć w domu sama. Być może popadała już w lekką paranoję, ale w ostatnim czasie widziała zbyt wiele, żeby móc spać spokojnie.
Czy Kieran rzeczywiście tu był, czy tylko im się uroiło, to się za chwilę okaże. Najlepszy sposób, by to sprawdzić? Rzecz jasna dostać się do środka. Mogło to jednak stanowić potencjalnie problematyczną kwestię. Z początku przeszło jej przez myśl, żeby po prostu udawali turystów (w końcu oboje byli rodowitymi Włochami i zdecydowanie nie wyglądali na miejscowych), wynajęli pokój na dobę lub dwie i przez ten czas powęszyli po hotelu. Plan jednak nie był idealny, ponieważ obiekt z całą pewnością posiadał monitoring, a trochę podejrzanie wyglądaliby, przechadzając się po korytarzach i zatrzymując przed każdymi drzwiami, dopóki nie uda im się zlokalizować źródła zapachu Alfy. Całe szczęście, że Savio na poczekniu wymyślił lepszy pomysł, który przy odrobinie wiarygodnego aktorstwa miał szansę się udać.
- Nie musisz powtarzać dwa razy - rzuciła, przywołując na twarz jeden ze swoich najbardziej uroczych uśmiechów. Nawet nie musiała za bardzo się starać, pięć lat w szkole aktorskiej zrobiły swoje, dzięki czemu odgrywanie takich emocji jak ekscytacja nie stanowiło dla niej wielkiego wyzwania.
Radośnie wmaszerowała za Savio do hotelu, uśmiechając się do każdej mijanej osoby i rozglądając się dookoła z zaciekawieniem, jakby to miejsce rzeczywiście w jakiś sposób ją zaintrygowało. Wyglądała jak typowa turystyka, która właśnie odbywała jakąś wymarzoną podróż - jej zwiewna sukienka kompletnie nie pasująca do chłodnego, deszczowego klimatu Londynu tylko potęgowała to wrażenie.
- - przytaknęła entuzjastycznie. - I pomyśleć, że tak długo musiałam namawiać cię, żebyśmy się tu zatrzymali - posłała mu spojrzenie z serii: widzisz? kobieta zawsze ma rację!, co było rzecz jasna częścią gry, a następnie lekko oparła się biodrem o biurko recepcjonistki, popatrując na zmianę to na nią, to na Savio. Cóż... ona bynajmniej także nie chciała widzieć sceny zazdrości, którą niewątpliwie odstawiłby Aiden, gdyby był tu teraz z nimi.
- Kieran bardzo chwalił sobie to miejsce - dodała jeszcze od siebie, cały czas sympatycznie uśmiechając się do kobiety i licząc, że zaaranżowana przez nich scenka jest na tyle wiarygodna, by kobieta zechciała wpuścić ich na teren hotelu. Jeśli nie, będą musieli próbować innych sposobów. Może były tu jakieś boczne wejścia? A może by tak przebrać się za hotelową obsługę? To już byłoby trochę cięższe do zrealizowania, pozostaje więc mieć nadzieję, że po prostu zostaną bezproblemowo wpuszczeni do środka.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Kto by się spodziewał, że byli takimi dobrymi aktorami? Sposób był co najmniej ciekawy, aczkolwiek trudno powiedzieć, czy aby na pewno skuteczny, w końcu ochrona danych osobowych była w pełni i być może będą musieli nieco bardziej się wysilić, jeśli chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, niż tylko tego, że mogą po prostu zarezerwować pokój, o czym zresztą zostali całkiem gładko powiadomieni przez Robin, która właśnie naszykowała sobie kawę i wróciła na swoje miejsce, by dalej wypełniać obowiązki, jakie powierzył jej pracodawca. Zapach Kierana był tutaj właściwie niewyczuwalny. Jakieś słabe nuty, które wskazywały na to, że mężczyzna był tutaj, ale nie wiadomo właściwie kiedy i na jak długo się zatrzymał. Może tylko odbywał tutaj jakieś spotkanie?
- Bardzo mi przykro, nie mogę udzielać informacji na temat danych gości, pewnie państwo rozumieją - powiedziała dość łagodnie Robin, by zaraz mrugnąć do Eleny, a następnie spojrzeć na Savio, który zdawał się być w tym momencie niemalże stereotypowym Włochem. - Ale jeśli powiedzą mi państwo, kiedy państwa przyjaciel miał u nas nocować i jak mniej więcej wyglądał, spróbuję sobie przypomnieć, czy go kojarzę - obiecała nieco ciszej, a później wprowadziła coś do komputera. Być może nazwisko Kierana, by po prostu dowiedzieć się, czy mężczyzna taki w ogóle figurował w ich spisie. Wiedziała, że nie powinna się tak angażować, ale jakoś ta dwójka wydawała jej się niezbyt groźna. Poza tym mogła im chyba kulturalnie powiedzieć, czy widziała tutaj ich przyjaciela, czy może jednak się mylili.
 

Savio L. Oberto-Wicario

25 lat


187 cm


Your eyes stare right through me







[Cytuj]
Stereotypowym Włochem? Stereotypowym?! W jego zachowaniu nie było nic stereotypowego. Każdy z jego gestów i każde z jego słów czy spojrzeń było dokładnie zaplanowane i miało na celu przekonanie siedzącej na recepcji dziewczyny, że jest człowiekiem wysokiej klasy i na dodatek godnym zaufania, któremu można zaufać z tak poufnymi informacjami, jak dane gości tego małego hoteliku.
Kiedy Robin tak po prostu im odmówiła, Savio zamrugał, a mina mu nieco zrzedła, jednak szybko się zreflektował, a na jego usta wstąpił wyrozumiały uśmiech. W środku jednak zaczęło się w nim gotować. Nie dość, że najpierw musieli szukać wskazówek co do tego, gdzie jest Kieran w York, w międzyczasie szukając informacji na temat Arunasa, to jeszcze, teraz gdy byli tak blisko celu na drodze stawała im biurokracja czy jakieś durne, śmiertelne prawa. Technicznie rzecz biorąc, mieli większe prawo do wejścia w posiadanie tych informacji, niż ona, bo przez to, że Vaughan był przywódcą ich stada, był dla nich niemalże, jak rodzina. Ale oczywiście nie mogli się posłużyć tym argumentem. Śmiertelniczka nie przyjęłaby takiego tłumaczenia i albo by ich wyśmiała, albo zadzwoniła do wariatkowa, żeby ich zabrali. Czemu Alfa nie mógł się zatrzymać w przybytku prowadzonym przez wilki albo chociaż Podziemnych? Gdyby trafili na kogoś związanego ze Światem Cieni, to poszłoby im zdecydowanie łatwiej.
Plus minus około dwudziestego siódmego sierpnia – odparł wilkołak, przypominając sobie datę na kartce, którą znalazł razem z Oscarem. – Brunet około trzydziestki. Mniej więcej sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Dosyć bujny, ale zadbany zarost. Atrakcyjny, ale nie tak jak co poniektórzy.
Po tych słowach wzniósł niewinnie oczy ku niebu, jakby wskazując na samego siebie. Cóż, skoro już grali, to powinni pójść w to na całość. A subtelny żarcik nie zaszkodzi, a może im nawet pomóc. Jeśli nie powie im tego, co chcą wiedzieć, to faktycznie będą musieli znaleźć inny sposób na dostanie się do pokoju, w którym pomieszkiwał ich znajomy wilkołak. Pierwsze co przyszło Włochowi na myśl, tak samo, jak Elenie, to wynajęcie pokoju, bądź poproszenie kobiety o małą wycieczkę po obiekcie w celu pokazania im hotelu od jak najlepszej strony. Wtedy może udałoby im się jakoś ją zgubić albo chociaż jedno z nich się wymknie.
Czekając aż kobieta wydusi z siebie jakąś odpowiedź, Savio analizował zapachy w holu. Wprawdzie wyczuwał nuty, które mogły wskazywać na to, że Kieran tu był, ale nie był w stanie z całą pewność stwierdzić, jak długo tu przebywał. W sumie nie było to takie dziwne. Minęło już trochę czasu, a byli dosłownie przy samym wejściu. Zapach Alfy na pewno stałby się wyraźniejszy w okolicach pokoju, który zajmował, chociaż i tam mogliby nie złapać zbyt dobrego tropu. Jeśli mieli tutaj dobrą i pracowitą obsługę sprzątającą, to pewnie hotel od tamtej pory został wysprzątany od podłogi po sam sufit już wielokrotnie, usuwając większość znaków, które mogły im pomóc, zastępując je różnego rodzaju chemią do czyszczenia podłóg i mebli.
Macie tutaj jakiś bar? Albo małą restauracyjkę? – zagadnął Włoch, rozglądając się dookoła z zaciekawieniem, szukając wzrokiem, jakichś przeszklonych drzwi, za którymi kryłyby się stoliki.
Może tam udałoby im się coś znaleźć? Kieran lubił sobie od czasu do czasu popić, a jeśli przybył tu w jakiejś ważnej sprawie to niewykluczone, że mógłby coś zamówić, chociażby po to, aby się nieco uspokoić. Albo zaprosić na drinka kogoś z kim miał się spotkać. Wtedy ich zapachy by się przemieszały, a oni natrafiliby na jakąś cenną wskazówkę.
I was too used to heartbreak I became the best friend with disappointment and lost faith in destiny
sałata

 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Fakt, gdyby Kieran pomyślał o tym, żeby zatrzymać się w jakimś przybytku prowadzonym przez Podziemnych - a takich zapewne nie brakowało w tak wielkim mieście, jakim był Londyn - bo wtedy rzeczywiście mieliby bardzo ułatwione zadanie. A tak... gdyby powiedzieli recepcjonistce, że Kieran jest ich Alfą, więcej niż pewne, że zostaliby uznani za pomylonych. Cholerni śmiertelnicy. Chyba pierwszy raz w życiu Elena była autentycznie wkurzona na przedstawiciela świata niemagicznego, który właściwie nic takiego im nie zrobił. Co się z nią działo?
Nie miała jednak zamiaru wypadać z roli, dlatego w dalszym ciągu miała tak samo zadowolony wyraz twarzy jak z początku.
- Jasne, doskonale rozumiemy, słońce - powiedziała, uroczo uśmiechając się do Robin. - Ale nie prosimy cię o numer jego pokoju, ani nic takiego. Chcemy po prostu wiedzieć, czy rzeczywiście się tu zatrzymał, to wszystko - wraz z tymi słowami wpadł jej do głowy pewien pomysł. Postanowiła troszkę zagrać recepcjonistce na emocjach. - Od kilku dni nie odbiera telefonu i szczerze mówiąc bardzo się o niego martwimy. Trochę by nas uspokoiło, gdybyśmy mieli pewność, że jest tutaj i nic mu nie jest - gdy wypowiadała te słowa, na jej twarzy zagościł autentyczny niepokój i zmartwienie. Kolejne emocje, które łatwo było zagrać po tylu latach nauki w tym kierunku. Może faktycznie powinna spróbować wrócić do aktorstwa?
- To co, może zatrzymamy się tu do jutra? I tak mamy jeszcze trochę drogi i nie zdążymy przed świtem - te słowa z kolei były skierowane do Savio i rzecz jasna również były totalną improwizacją. Może rzeczywiście ta opcja nie była aż taka zła, nawet mimo ewentualnego monitoringu w budynku. Kiedy już dostaną się do środka, poszukiwania z pewnością będą łatwiejsze.

/przepraszam za jakość - krótki gniot pisany na telefonie w pracy :c

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Z całą pewnością, gdyby tylko Robin usłyszała, co ma jej do powiedzenia Savio, popatrzyłaby na niego jak na szaleńca albo też zapytała, ile już wypił lub też co zdążył wziąć. Dlatego powinni zdecydowanie trzymać się tej prostej linii, po której szli teraz. Mogli grać w pełni tę włoską rodzinę, za którą brała ich dziewczyna i pewnie mogli na tym wyjść całkiem dobrze, było to chyba najlepsze z możliwych rozwiązań i zapewne zaprowadziłoby ich całkiem daleko. Czy może raczej - zdało egzamin, bo dziewczyna uważnie wysłuchała tego, co ma jej do powiedzenia Savio. Mężczyzna wyraźnie podobał się Robin, choć nie chciała ani trochę wykraczać poza granice zwykłego flirtu, z którym nie chciała robić nic więcej. Przyznała, że w tym czasie była akurat w pracy, a później postukała ołówkiem w brzeg monitora, jednak mina nieznacznie jej jakby zrzedła, choć starała się tego nie okazywać.
- Chyba kojarzę pańskiego przyjaciela. Zatrzymał się u nas na jedną noc, jeśli to ta sama osoba, o której mówimy - powiedziała spokojnie i zerknęła na Savio, po czym uśmiechnęła się do niego całkiem uprzejmie. Miała nadzieję, że jego towarzyszka nie jest przypadkiem jego dziewczyną, bo to na pewno nie skończyłoby się dobrze, te wszystkie uśmiechy i ukradkowe spojrzenia, jakimi go taksowała. Widać było jednak, że trochę straciła na fasonie. Uniosła nieznacznie brwi, gdy dowiedziała się, że ich gość przepadł bez śladu, ale tak po prawdzie to nawet do końca nie była jej sprawa, w końcu z hotelu wychodził cały i zdrowy. Teraz właściwie Robin była już pewna, że jest w stanie w pełni połączyć nazwisko mężczyzny z pewnym jegomościem... - Czyli będą państwo chcieli ostatecznie wynająć pokój? - zapytała, kierując spojrzenie na monitor i informując ich, że mają jeszcze miejsca. Cóż, jeśli chcieli, żeby farsa się nie do końca wydała, to chyba powinni skorzystać z tej opcji, prawda? Z tego jednak chyba zdawali sobie w pełni sprawę? Uśmiechnęła się następnie całkiem profesjonalnie do Eleny, kiedy tylko podniosła spojrzenie znad monitora i dodała, że mają pojedyncze pokoje albo dwójki z osobnymi łóżkami.
Na kolejne pytanie mężczyzny, Robin skinęła lekko głową i wskazała na lewo, na przeszklone drzwi, za którymi wyraźnie znajdowała się jakaś większa sala. Wydawała się być o tej porze dość pusta, ale w końcu czego się spodziewać, skoro nie był to ani czas śniadania, ani lunchu, nie mówiąc już zupełnie o kolacji. Dziewczyna wyjaśniła, że znajduje się tam również bar i jeśli mają ochotę, mogą skorzystać z jego dobrodziejstw, nim zdecydują się ostatecznie, jaki dokładnie chcieliby pokój. Mogli jednak dostrzec, jak Robin delikatnie zaciska zęby na dolnej wardze, trwało to jednak tylko chwilę.



Czas na odpis: 48 godzin
 

Savio L. Oberto-Wicario

25 lat


187 cm


Your eyes stare right through me







[Cytuj]
Oh, to przedstawienie było takie dobre! Z każdym kolejnym gestem i wypowiedzianym słowem wspinali się na wyżyny aktorstwa na poziomie najbardziej znanych hollywoodzkich aktorów. Może mieli to w genach albo łączyło się to w jakiś sposób z ich alter-ego? W sumie prędzej czy później każda osoba związana ze Światem Cieni musiała się uczyć, grać jakąś rolę w świecie śmiertelników, jeśli chciała uniknąć odkrycia swojej tożsamości przez postronnych. Niektórym to przychodziło mniej lub bardziej naturalnie, ale oni? Oni mieli prawdziwy dryg do tego.
Widząc nietęgą minę recepcjonistki, zmarszczył brwi, wyraźnie zatroskany.
Sprawiał jakieś kłopoty, prawda? – spytał z cichym westchnięciem, po czym uśmiechnął się współczująco. – On bywa taki niezdarny, gdy trochę za dużo wypije. Gdy ostatnio nas odwiedził, prawie zrzucił na siebie regał z książkami, bo twierdził, że go wyzywa.
Pokręcił głową, wywracając oczami, jakby chciał w ten sposób pokazać, że bardzo mu się nie podoba tendencja przyjaciela do upijania się. Nie dość, że rujnował sobie zdrowie kolejnymi drinkami, które wlewał w siebie bez opamiętania, to jeszcze może wprowadzał niemały chaos wśród obsługi hotelowej. Po tej jakże subtelnej reakcji dziewczyny doszedł do wniosku, że mogło tutaj dojść do jakiegoś incydentu z udziałem Kierana, który odbił się echem wśród pracujących tu ludzi, nawet jeśli tylko w formie plotek z którejś zmiany. Może zrobił jakieś zamieszanie po tym, jak się czegoś napił w barze? Jeśli wywrócił jakąś drogocenną wazę należącą do właścicieli hotelu, to taka Robin mogłaby dostać opieprz za to, że nie przykładała wystarczająco dużej uwagi do tego, co się dzieje w pobliżu. A może po prostu zostawił po sobie syf w pokoju? Chyba, że miał jakichś niepokojących gości, którzy zapadli jej w pamięć, pomyślał, zerkając na młodą kobietę, mrugając do niej dyskretnie. Świetnie udawał zainteresowanie jej osobą, nie ma co.
Tak, to chyba dobry pomysł, kuzynko – potwierdził, wyraźnie akcentując ostatnie słowo.
Przez chwilę rozglądał się po holu, jakby przyglądał się jakimś niewidocznym na pierwszy rzut oka szczegółom, które mogłyby go zmusić do przemyślenia decyzji pozostania w tym przybytku. W końcu westchnął i uśmiechnął się do Eleny, kiwając jej głową.
To dobre miejsce jak każde inne. A skoro jeszcze Vaughan je polecał – wzruszył ramionami i zwilżył usta. Spojrzał na recepcjonistkę, jakby chciał coś jeszcze dodać, ale w ostatniej chwili zrezygnował. – Weźmiemy dwójkę, nie?
Wychylił się lekko za ladę, jednak nie na tyle mocno, aby dojrzeć ekran monitora. Liczył, że ten drobny gest nie wyda się zbyt podejrzliwy, ot po prostu podekscytowany, młody facet, który jest ciekawy nowego miejsca i chce wybrać dobry pokój. Najlepiej z w miarę dobrym widokiem. O ile takowy można było znaleźć w środku osiedla.
I was too used to heartbreak I became the best friend with disappointment and lost faith in destiny
sałata

 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Och tak, niewątpliwie nadawali się do tego, by zagrać w jakimś ambitnym filmie, który wymaga od aktorów całkowitej wiarygodności - rozgrywane przed recepcjonistką przedstawienie było na to najlepszym dowodem.
- W co ten nieszczęsny facet znowu się wpakował? - westchnęła, teatralne wywracając oczami, jakby odjebane akcje z udziałem Kierana były dla nich normą. W rzeczywistości jednak trochę się zaniepokoiła, choć niczego nie dała po sobie poznać. Obawiała się, że Alfa rzeczywiście mógł narobić kłopotów sobie lub komuś. Co, jeśli cała wataha będzie musiała za to odpowiedzieć? Niestety, nie można było wykluczyć takiej opcji. - Gdyby nie fakt, że to były moje książki, powiedziałabym, że może to i dobrze... może w końcu by go to czegoś nauczyło - wzruszyła delikatnie ramionami, nie wypadając z roli, choć wizja Kierana wyzywającego regał wydała jej się nad wyraz zabawna. Jakoś nie potrafiła sobie tego tak do końca wyobrazić.
Kolejny raz przewróciła oczami, kiedy to Savio tak dobitnie podkreślił, że są kuzynostwem. Co on, chciał odwzajemniać zaloty tej całej Robin, czy jak? Potrafiła wyobrazić sobie minę Aidena, gdyby był tu teraz z nimi.
- Sì, dwójka będzie dobra - skinęła głową na potwierdzenie, wyciągając z torebki portfel, by zapłacić za nocleg. - Baru pójdziemy szukać później, skoro tak ci zależy. Najpierw pójdziemy się rozpakować. Ach, no i zadzwoń do swojego chłopaka i powiedz mu, że do jutra zostajemy w Londynie, żeby się nie martwił - tak, powiedziała to specjalnie. Kątem oka zerknęła na Robin, cholernie ciekawa jej reakcji, choć w sumie to nie była pewna, na jakim dokładnie etapie są Aiden i jej kuzyn.
Kiedy tylko dostali klucze, Elka pociągnęła Savio do pokoju, gdzie natychmiast rzuciła bagaż na łóżko.
- To co, idziemy trochę się rozejrzeć? - a nóż znajdą coś, co naprowadzi ich ma trop Kierana.

/znów krótko, bo pisane w pracy, a mam straszny zapierdol. bardzo, bardzo przepraszam :c
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Może to wilcze zdolności, a może fakt, że Savio zdecydowanie podobał się Robin. Może to również z uwagi na to, że dziewczyna po prostu była miła i generalnie uczynna, więc nie chciała robić im problemów. Tym bardziej teraz, kiedy już wiedziała, o kogo właściwie wypytują. Jakby na to nie patrzeć, chyba nie miała dla nich najlepszych wiadomości, tym bardziej, że wspominali coś o tym, że mężczyzna nie odbierał telefonów od jakiegoś czasu. Tak czy siak odchrząknęła, kiedy tylko Savio zadał pytanie i zaczął opowiadać zmyśloną historyjkę, a później rozejrzawszy się, skinęła nieznacznie głową i z pewnym naciskiem przekazała im raz jeszcze, gdzie znajduje się restauracja i bar. Zwłaszcza ten ostatni. Akurat na zmianie był Jamie, który doskonale wiedział, o co chodzi, więc jeśli mieli ochotę, mogli go o wszystko wypytać.
- W takim razie zarezerwuję dla państwa odpowiedni pokój - powiedziała Robin, cofając się nieco,kiedy Savio się ku niej pochylił i nawet nieznacznie się zarumieniła. Spojrzała jednak na Elenę już nieco spokojniej, a później dodała, że wybierze dal nich odpowiednie miejsce, tylko potrzebuje ich danych, by mogła wszystko wprowadzić do systemu. Zasugerowała również ponownie, by poszli faktycznie do baru, jakby to miało jakieś znaczenie i już w tej chwili powinni zorientować się, że tam faktycznie dostaną różne odpowiedzi, których na pewno potrzebowali.
Robin miała wrażenie, że coś jeszcze mogłaby im powiedzieć, tylko w tej chwili nie do końca była w stanie sobie przypomnieć, co jeszcze wiedziała o tym gościu. Rano wychodziła z pracy chyba zanim opuścił hotel, ale miała wrażenie, że umyka jej jeszcze jakaś myśl. A z uwagi na Savio chciała jakoś im pomóc, chociaż tak do końca sama nie wiedziała dlaczego i właściwie to było strasznie niemądre. Zarumieniła się bardzo mocno, kiedy Elena wspomniała coś o chłopaku Savio, ale w żaden sposób tego nie skomentowała, powiedziała jedynie, że w razie czego będzie nadal na recepcji i podała im kartę magnetyczną, a później wskazała odpowiednie piętro.
Niewątpliwie było to to samo, na którym przebywał Kieran, bo tutaj jego zapach był nieco mocniejszy, zwłaszcza przy pokoju numer sto osiem, ale był on również wyblakły i niezbyt jasny. Nie było tutaj również żadnych innych niepokojących woni, żadnej nuty obcego wilka, czy jakiejś rasy, która powinna ich zaniepokoić. Nic. To chyba też mogło być nieprzyjemne? To co? Bar?
 

Savio L. Oberto-Wicario

25 lat


187 cm


Your eyes stare right through me







[Cytuj]
Mina mu nieco zrzedła na wspomnienie Eleny o czarowniku. Spojrzał na nią spode łba i mruknął pod nosem coś niezrozumiałego, ale dostosował się do tego podszytego troską o jego związek z Aidenem rozkazu. Odszedł na chwilę na bok i po kilku szybkich ruchach palcem po ekranie telefonu już zawzięcie dyskutował ze swoim chłopakiem, który nie był szczególnie zadowolony z tak długiej rozłąki i nawet zaoferował powrót do York przy pomocy magii. Jak miłe by to nie było z jego strony, Włoch mimo wszystko musiał odmówić, ale obiecał, że poinformuje go jako pierwszego, jeśli będą potrzebować tego typu wsparcia. Nie, żeby znał innych przedstawicieli rasy czarowników na tyle dobrze, aby po nich dzwonić w sprawie tak błahej, jak przeniesienie ich za pomocą portalu z jednego miasta do drugiego.
Już wszystko ogarnęłaś? – spytał kuzynki, zerkając na Robin, chcąc zorientować się, czy wszystkie formalności zostały już załatwione.
Dopiero po chwili dostrzegł błysk karty magnetycznej w jej dłoniach i skinął głową, biorąc ich bagaże w obie ręce, mrugając na pożegnanie do recepcjonistki. Gdy wspinali się po kolejnych stopniach schodów prowadzących na wyższe piętro, Savio cały czas zastanawiał się, czemu Elena zachowała się tak, a nie inaczej. Nie flirtował z tą dziewczyną dla zabawy, czy po to, aby załatwić sobie towarzystwo na wieczór. Potrafił oddzielić życie prywatne od zawodowego lub związanego ze sprawami stada. To była tylko gra uprzejmości i próba ugrania czegoś, co przyda im się w śledztwie. Nie brał pod uwagę robienia niczego niestosownego. Do głowy mu nawet nie wpadło, żeby przytulić Robin czy nawet dotknąć jej dłoni, nie mówiąc już o pociągnięciu tego w innym kierunku. Tylko i wyłącznie słodkie słówka i niby-dyskretne spojrzenia.
Nie żeby coś, ale serce mam we właściwym miejscu – mruknął z nutą niezadowolenia w głosie, gdy weszli do pokoju.
Zamiast odpowiedzieć na pytanie wilczycy, brunet usiadł na drugim łóżku i zamknął oczy, chcąc w ten sposób dodatkowo wyostrzyć resztę zmysłów. Woń, która na ulicy zdawała się balansować na krawędzi istnienia i nieistnienia, tutaj była wyczuwalna. Nie na tyle, aby określić więcej szczegółów niż to, że Kieran tu był, ale zawsze coś. Próbując wyniuchać coś więcej, Savio kierował się niewidzialną nicią zapachu, który zostawił po sobie Alfa, który ciągnął się przez korytarz i zatrzymywał w okolicy pokoju 108, który był zlokalizowany parę drzwi dalej. Zmarszczył brwi. Nie wyczuwał żadnych innych istot, ale z drugiej strony, czego miał się spodziewać? To w końcu hotel śmiertelników. Poza tym nawet, gdyby był tu ktoś jeszcze, to jego zapach nie musiał być tak mocny, jak przywódcy watahy. A codzienne sprzątanie hotelu robiło swoje, na co już wcześniej zwrócił uwagę w swojej głowie Włoch.
Tak – powiedział w końcu, stając na nogi i strzelając palcami dłoni. – Tym razem dam Ci się wykazać, jeśli będzie trzeba z kimś pogadać. I nie będę się wtrącał z tekstem o chłopaku, jak Ty. Chociaż Wania mógłby być zazdrosny...
Uśmiechnął się do dziewczyny zadziornie, wychodząc z pokoju. Wprawdzie nie wiedział, jak dokładnie wygląda ich relacja, ale w głowie już sobie wyobrażał ich wspólny związek. Zdecydowanie ich ze sobą szipował.
Ale wracając do tematu. Gdy kuzynostwo się już ogarnęło, zeszło na dół do baru i zajęli miejsce przy małym barze, za którym stał facet o imieniu Jamie, o czym poinformowała ich plakietka na koszulce mężczyzny. Savio zamówił sobie kieliszek czerwonego wina, ale kwestię rozmowy pozostawił Elenie. Ot, taka mała zemsta.
I was too used to heartbreak I became the best friend with disappointment and lost faith in destiny
sałata

 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo