Shizhi

717 lat


175 cm


I have no regrets. I don’t regret living any moment of my life. I just have one…






Naczelny stalker
[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
O zniszczeniu mieczy nie było mowy – oba oręża były bowiem odporne na tego typu zabawy. Co innego ich ciała… Pomimo wytrzymałości ani Jayden ani Shi nie mieli nieskończonej mocy, szczególnie przy takim nasileniu walki i obrywaniu od przeciwnej strony z równie przeciwną mocą.
Shizhi się nie poddawał. Zmuszony do obrony zasłonił swe ciało mieczem. Napierający Jayden wymusił na nim cofnięcie się – to też uczynił, po czym zwiększył siłę naparcia na przeciwnika. Przepychanka trwała dobrych kilka sekund. Po ich upływie, gdy Jayden wycelował swój łokieć w gardziel, czarownik zrobił coś nieoczekiwanego. Zamiast odskoku bądź dalszego napierania, odwołał miecz. Sekundę zaskoczenia i pewnie siłę naparcia chciał wykorzystać do chwycenia przeciwnika za owy łokieć a w zasadzie całą rękę. Plan działania obejmował rzut oponentem o sufit i jego… No powiedzmy, że przedziurawienie, jeśli spojrzeć przez perspektywę siły obu wojowników. To, że przypadkiem powstanie dziura to już inna para kaloszy. Wszystko rozchodziło się o to, czy Jayden faktycznie da się zaskoczyć.

To an assasin… Having a heart is the same as death. The moment you have a heart… It’s the moment an assassin dies. The so-called heart… Was abandoned a long time ago.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Jayden A. Verlac

32


191 cm


i feel like i'm dying inside






[Cytuj]
Wychodzi na to, że miecze same w sobie są ciężkie do zniszczenia - to była mimo wszystko dobra wiadomość. Żadna siła anielska, czy demoniczna w ten sposób nie zniszczy oręża. Lecz ten fakt kosztował zwiększeniem natarcia ze strony Sizeusza. I kiedy już celował swój cios łokciem, łowca został niespodziewanie zaskoczony. Nie przewidywał innego scenariusza, a nawet jeśli, to z pewnością nie spodziewał się, że zostanie rzucony tak mocno, iż napotka twardy niczym skałę, sufit. Beton przy jego sile, mocy, wytrzymałości, musiało przepuścić anioła, który nie chcąc zniszczyć wielu sufitów, postanowił nieco nadać lotu paraboli, aby ostatecznie wylądować na obu nogach metr od stworzonej dziury. Cóż... będzie trzeba potem Jamesowi powiedzieć o przyczynach powstania dziur. Albo czarownik swoimi czarami to naprawi, to też był dobry plan. Lecz on na razie to przyjął pozycję bojową, czekając na pojawienie się demona i będąc gotowy na odparcie kolejnych ataków. Tylko niech demon uważa, aby przypadkiem odłamki sufitu na niego nie spadły!
z.t x2 -> korytarz

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
#9

Treningi z Trisachą były czymś, czego zdecydowanie mu w ostatnim czasie brakowało, dlatego umówił się z nią w jednej z sal treningowych w Instytucie, by potrenować razem jak za starych dobrych czasów. Choć z drugiej strony... czy lata spędzone w Londynie rzeczywiście można było uznać za takie dobre? W przypadku Tris pewnie owszem, była odcięta od toksycznego ojca, miała męża, z którym całkiem dobrze jej się układało. Gabriel natomiast, mimo tego, że i tak przez cały czas robił to, co chciał, czuł się jak ja uwięzi przez sam fakt posiadania żony. Dobrze, że już nie żyła. Tak było lepiej i dla niej i dla niego.
Zabrał jakieś serafickie ostrze ze zbrojowni i udał się w umówione miejsce. Siedział w Instytucie od rana, własną broń zostawił w domu, a nie chciało mu się już po nią wracać - będzie więc musiał zadowolić się tą, która należała do Instytutu.
Na szczęście już nie obawiał się, kiedy Tris trzymała broń. Fakt, jeszcze nie do końca pogodziła się ze śmiercią Jamesa i depresyjne stany z pewnością nie minęły jej całkowicie, ale już nie chciała popełnić samobójstwa, tego Gabriel był absolutnie pewien. Byli w końcu Parabatai, więc na pewno wyczułby, gdyby siostra przeżywała kolejny wielki kryzys emocjonalny.

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
//

Dziewczyna szła szybkim krokiem do jednej ze sal treningowych, po drodze zgarniając serafickie ostrza ze zbrojowni. Tris mijała innych Łowców, kiwając im jedynie głową na powitanie, by po chwili pchnąć drzwi od pomieszczenia w którym czekał już na nią brat. Tryb życia jaki prowadziła wymagał bycia w ciągłej gotowości do walki, co za tym idzie - treningi to była świętość. Dziewczyna cieszyła się, że miała okazję ćwiczyć z bratem. Nie była mistrzynią w kontaktach międzyludzkich, a walczenie ze sobą nawzajem i jednocześnie ze swoim brakiem otwartości do innych było jeszcze bardziej męczące niż standardowy trening.
- Szeregowa Tris gotowa na rozkazy.- powiedziała lekko zadziornie, idąc w kierunku brata.
Od dawna nie mieli okazji poćwiczyć razem, tym bardziej Tris cieszyła się, że najbliższy czas spędzą aktywnie razem.
-Od czego zaczynamy?- spytała obracając ostrze w dłoni.

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
Cóż, jeśli chodzi o ćwiczenie się z zakresu otwartości na ludzi i relacji międzyludzkich, to Gabriel niestety niewiele mógł jej pomóc, bo gdyby Tris przypadkiem zaczęła wzorować się w tej kwestii na nim to zapewne prędzej czy później stałaby się sadystyczną, zimną suką, a tego Blackthorn bardzo by nie chciał. Wystarczy, że on uchodzi za pozbawionego ludzkich odruchów potwora, niech przynajmniej jego siostra ma opinię normalnej.
- Spóźniona o dwie minuty. Trzydzieści karnych pompek - burknął na powitanie, choć Tris z całą pewnością doskonale wiedziała, że tylko się zgrywał. Gdyby trenował z jakimś niedoszkolonym gówniarzem to nie byłoby mowy o żadnych taryfach ulgowych, ale jego siostra się do takich w żaden sposób nie zaliczała.
- Najlepiej od początku - uśmiechnął się szelmowsko, odpowiadając na jej pytanie, po czym chwycił przyniesione z magazynu serafickie ostrze. - Gotowa na wpierdol? - kolejny z jego typowych tekstów, do których Trisacha z całą pewnością już dawno się przyzwyczaiła. W każdym razie z tymi słowami zaatakował bez ostrzeżenia, wyprowadzając cios w okolice prawego barku Tris. Nie miał zamiaru pierdolić się w tańcu, tym bardziej, że doskonale znał możliwości swojej drogiej Parabatai.

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
Dziewczyna uniosła jeden z kącików ust, słysząc przywitanie brata. Dobrze wiedziała, że nie mówił tego poważnie, chociaż gdyby adresatem jego słów był ktoś inny z pewnością by tak tego nie odebrał. Właściwie to w momencie, w którym padłyby słowa bruneta, osoba do której były skierowane zaczęłaby najzwyczajniej w świecie robić te przeklęte pompki. Cóż, Gabriel nie cieszył się najlepszą opinią. Można powiedzieć, że budził w innych szacunek, chociaż może strach byłby lepszym określeniem. Dla Tris jednak był on najlepszym człowiekiem i bratem na świecie. Kocha go całym sercem.
-To ja powinnam zadać ci to pytanie, mam nadzieję, że będziesz w stanie chodzić jak już z tobą skończę staruszku.- odpowiedziała, ledwo blokując ruch brata w ostatniej chwili.
Domyślała się, że walka rozpocznie się nagle i bez wcześniejszego uprzednia, mimo wszystko była nieco zaskoczona. Miało to jednak swoje plusy, w życiu codziennym nikt jej nie powie, że zamierza ją zaatakować.
Dziewczyna wiedziała, że jej brat jest od niej silniejszy i cięższy, dlatego postanowiła postawić na swoją szybkość i zwinność. Przeszła pod wyciągniętym ramieniem brata pociągając go za nie, aby poleciał trochę do przodu, jednocześnie ostrze kierując w stronę brzucha.

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
Nieważne, jak bardzo podłym i zepsutym człowiekiem był Gabriel - dla siostry zawsze starał się być jak najlepszy. On sam dawno temu stracił wiarę w to, że kiedykolwiek przyjdzie lepsze jutro i że zapomni o wszystkich krzywdach, których doznał w życiu, ale miał nadzieję, że przynajmniej siostrze uda się pozbierać po wszystkim, co ją spotkało i zacząć od nowa.
- Ktoś tu chyba ma trochę za duże ego. A jeśli jakimś cudem twoje słowa rzeczywiście znajdą zastosowanie w praktyce, to zostaniesz obarczona kosztami za wózek inwalidzki - sarknął w odpowiedzi na słowa siostry, których rzecz jasna nie brał na poważnie, choć absolutnie nie uważał jej przy tym za gorszego przeciwnika.
Nie okazywał tego w żaden sposób, jednak był zadowolony, że udało jej się zareagować dostatecznie szybko, by zablokować jego cios, tak, jak ją uczył. Nocny Łowca musiał być w stałej gotowości do walki i reagować dostatecznie szybko, by nie dać przeciwnikowi się zaskoczyć.
Wykorzystywanie atutów, zamiast skuoianiu się na słabszych stronach także było dobrym posunięciem. Mężczyzna zahwiał się lekko, jednak zablokował cios, i zaraz wyprowadził kolejny, w okolice biodra, by nie dawać Tris czasu na to, żeby zaatakowała ponownie. Wiadomo w końcu, że zazwyczaj to atakujący miał przewagę.

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko na słowa brata. Ich wspólne przekomarzanki stanowiły miłą alternatywę od codziennych zajęć i ukazywały choć trochę z pozytywnych emocji dziewczyny. Tris nadal traktowała innych z chłodem, narzucając odpowiedni dystans. Emocjonalność była według niej jej słabością, czymś z czym powinna walczyć. Tak przynajmniej wpajał jej od dzieciństwa ojciec i mimo iż już nie żył, jego "lekcje" mocno odbiły się na psychice jego dzieci. Chociaż nie można porównywać tego co robił ze swoją córką do tego co robił z Gabrielem. Dziewczyna podziwiała brata, że nadal się trzyma, że jest taki silny i pewny siebie. Jak wiadomo ona nie miała tak mocnej woli czy chęci przetrwania. Byla słaba, chociaż każdego dnia próbowała udowodnić sobie, że tak nie jest. Nawet jeśli nie dla siebie, to dla brata. To on stanowił głównie jej motywację do powstania z upadku, do zapomnienia o przeszłości i rozpoczęcia wszystkiego od nowa.
Blackthorn spodziewała się, że jej ruch zostanie zablokowany. W końcu Gabriel nie był pierwszym lepszym wojownikiem, niełatwo było go pokonać. Tris jednak dawała z siebie wszystko. Nawet jeśli teraz przegra to nic. Ważne, że kiedyś, kiedy będzie zmuszona do obrony własnego lub cudzego życia poradzi sobie, zwycięży.
Dziewczyna odskoczyła do tyłu, ochraniając się przed atakiem ze strony brata. Wiedziała, że jeśli teraz go zaatakuje, Gabriel wykorzysta każdy najmniejszy błąd jaki popełni, aby wygrać pojedynek. Nie mogła sobie na to pozwolić, tak samo jak na długie zastanawianie się nad kolejnym ruchem. Postanowiła zaryzykować. Ruszyła na brata, atakując go ostrzem skierowanym z góry (ruch skierowany z góry w dół)., by następnie kucnąć i spróbować go podciąć.

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
Całe szczęście, że ukrywanie emocji i pokazywanie przed ludźmi beznamiętnej maski było jedynym, co udało się zakorzenić ojcu w umyśle Tris... przynajmniej nie zabijała z uśmiechem na ustach i nie czerpała satysfakcji z cierpienia innych. Nie była zepsuta do tego stopnia, by uchodzić za potwora w ludzkiej skórze, a to naprawdę cieszyło Gabriela, bo wystarczyło, że to on był z tej dwójki totalnie zjebany. I nie, wcale się nie pozbierał, wbrew temu, co pokazywał wszem i wobec. On zwyczajnie uodpornił się na ból - czy to fizyczny, czy psychiczny. Nauczył się z nim żyć i dlatego sprawiał wrażenie, że poza socjopatycznymi skłonnościami wszystko jak najbardziej z nim w porządku.
Dobrze jej szło. Nawet bardzo dobrze. Jak widać nie musiała przejść przez okrutne i brutalne ręce Michaela Blackthorna, by wyrosnąć na dobrego wojownika. Wystarczyła jej najwyraźniej pomoc brata oraz własna praca i determinacja, co zdecydowanie się ceniło.
Cięcie z góry zapewne byłoby całkiem dobrym posunięciem, gdyby nie fakt, że odsłoniła się przez to, tym samym wystawiając na atak. Nim Gabriel zablokował jej ostrze mniej więcej na wysokości własnej głowy, zdążył wyprowadzić cios pięścią w okolice wątroby. Takie uderzenie wykonane porządne mogło na moment całkowicie pozbawić przeciwnika zdolności do walki, dlatego też Blackthorn nie użył wobec Tris całej swojej siły. Z uwagi na aparycję, był od niej silniejszy, ale nie zamierzał wykorzystywać tego, by kończyć walkę przedwcześnie. Próba podcięcia natomiast poskutkowała ponownym zahwianiem, lecz mimo wszystko Gabriel w dalszym ciągu trzymał się na nogach. Mocniej zacisnął dłoń na rękojeści ostrza, patrząc na siostrę z czymś na kształt prowokacji. Zaatakujesz? Nie zaatakujesz?

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
Dziewczyna straciła na moment oddech po uderzeniu brata. Dobrze wiedziała, że nie użył całej siły, co wywoływało u niej mieszane uczucia. Z jednej strony doceniała to, nie byłaby przydatna na co dzień, chodząc mocno poturbowana po treningu, z drugiej strony w życiu codziennym nikt nie będzie jej oszczędzał czy litował się nad nią. Tris znowu stała w pewnej odległości od brata, który jawnie prowokował ją. Nie musiał nic mówić, wystarczył sposób w jaki na nią spojrzał. Podcięcie się nie udało, nie żeby sądziła iż stanie się inaczej. Gabriela ciężko było, jest i będzie powalić, dlatego dziewczyna postanowiła na razie go otwarcie nie atakować. Po dość mocnym uderzeniu, po którym z pewnością zostanie piękna pamiątka w postaci siniaka, nie zamierzała ponownie napierać na brata. Nie zwykła popełniać dwa razy tych samych błędów. Zamiast tego uznała, iż dobrze byłoby się podzielić z bratem informacją o wiadomości od Cerisa, czarownika spotkanego przez nich na ostatnim wypadzie do klubu. Trisacha liczyła, że sprowokuje tym nieco brata, który będzie skłonny popełnić jakiś błąd, pozwalający jej wygrać dzisiejsze starcie.
- Wiesz kto się do mnie ostatnio odezwał? Czarownik z klubu.- powiedziała, poruszając znacząco brwiami, jednocześnie stając w pozycji obronnej.
Dziewczynie ciężko było powiedzieć cokolwiek więcej o Cerisie. Właściwie go nie znała, a ich pierwsze spotkanie nie można zaliczyć do udanych. Blackthorn na samą myśl jak się zachowywała miała ochotę schować się w łóżku i z niego nie wychodzić. Mimo wszystko wiadomość od czarownika ucieszyła ją. To znaczyło, że znajomość może mieć jakąś przyszłość. Tris nie wierzyła własnym myślom. Ona - aspołeczna dusza na tym padole, myśli o dalszej znajomości z przypadkowo spotkanym mężczyzną. Powiedzieć, że ją to przerażało to duże niedopowiedzenie. Walczyła sama ze sobą i swoimi nawykami czy przekonaniami. Nie wiedziała tylko, jak długo jeszcze zdoła wytrzymać.

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
Nawet, gdyby troszkę ją uszkodził, to od czego była stela i runa Iratze... choć z drugiej strony Gabriel z własnego doświadczenia wiedział, że runa lecząca nie zawsze jest w stanie pomóc, jeśli obrażenia były szczególnie ciężkie. Miał na to dowód w postaci grubej, poszarpanej blizny zaczynającej się na biodrze a kończącej tuż nad kolanem - pozostałość po treningach z ojcem, których Blackthorn nie miał najmniejszej ochoty wspominać. Było co było, ojciec niszczył go zarówno fizycznie jak i psychicznie, ale dzięki temu zrobił z niego odpornego na ból wojownika, więc Gabriel wmawiał sobie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Co nie znaczyło oczywiście, że miał zamiar tak samo terroryzować Tris. Nic z tych rzeczy! Był potworem, ale na pewno nie względem siostry.
Zaatakował ponownie, tym razem celując ostrzem w prawe udo, próbując skupić się na tym, co robi, choć jeśli Tris chciała go zdekoncentrować, to wspominając o czarowniku trafiła w samo sedno.
- Ten palant od rogów i pieska? - upewnił się, choć nie mieli okazji w ostatnim czasie poznać w klubie innego czarownika. Musiało chodzić o niego. - Czego chciał? - zapytał podejrzliwie, a mroczna strona jego duszy powoli zaczynała budzić się do życia. Jeśli Ceris ponownie miał zamiar zarywać do Tris to naprawdę lepiej, żeby dwa razy przemyślał, w co właściwie się pakuje, bo Gabriel miał zamiar w dość bolesny sposób wybić mu to z głowy. Proszę was, przecież to nie był facet odpowiedni dla Tris! Poza tym Blackthorn wątpił, by dziewczyna w ogóle chciała pakować się w kolejny związek, skoro jej żałoba po Jamesie trwała w najlepsze.

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
Dziewczyna przybiła sobie mentalną piątkę, słysząc słowa brata, które świadczyły o tym , że dał się w jakiś sposób złapać w jej "słowną pułapkę". Świadomie czy nie, to było bez znaczenia, najważniejsze, że Tris zyskała dzięki temu większe szanse na zwycięstwo w pojedynku. Wiedziała, że Gabriela zainteresuje się tematem czarownika. Był nieco..nadopiekuńczy w stosunku do dziewczyny, jednak Tris wcale nie odstawała od niego pod tym względem.
-Dokładnie ten sam.-przyznała racę bratu, śmiejąc się lekko.
To porównanie było dość...trafne? Chociaż Tris nie nazwałaby chłopaka palantem. To jej zachowanie było na tyle ośmieszające jej zdaniem, że najchętniej nie wychodziłaby z łóżka. Po prostu zostałaby w nim najlepiej na zawsze.
Nie myślała o nim jako o kandydacie na chłopaka, zdziwiło ją jednak to, że w ogóle się nim zainteresowała. Ona - ta sama, aspołeczna Tris z depresją zastanawiała się nad relacją z poznanym po pijaku chłopakiem. Jakakolwiek relacja zaprzątająca jej głowę była szokiem, przecież to była Tris. Tris, która nadal cierpiała po stracie przyjaciela, Tris której od małego wpajano, że uczucia są złe, Tris, która kompletnie nie potrafi nawiązywać relacji międzyludzkich. Dziewczyna nie miała jednak teraz czasu na głębsze rozmyślenia.
- Zaprosił mnie na przyjęcie, jako osobę towarzyszącą- odpowiedziała, nie dodając że Ceris spotkał się z odmową.
Dziewczyna uśmiechnęła się po swojej wypowiedzi, stając w lekkim rozkroku, gotowa na atak.

Gabriel Blackthorn

30 lat


197 cm


I'll dance on your grave







[Cytuj]
Multikonta: Elena
Och, zainteresował, a jakże! Ceris nie spodobał mu się już na początku, nawet mimo tego, że stawiał mu alkohol i zapewniał, że niczego nie chce od Trisachy. Cóż, kłamać to on zdecydowanie nie umiał, bo jego twarz jasno i wyraźnie mówiła, jak bardzo jest wkurwiony faktem, że Tris ma "chłopaka". Nawet to nie powstrzymało gówniarza przed proponowaniem jej spaceru z pieskami, co naprawdę było dla Gabriela bardzo dziwnym sposobem na podryw. Cóż, Ceris mu popadł, więc lepiej dla niego, żeby drugi raz nie wchodził Blackthornowi w drogę.
Cięcie na prawe ramię. I zaraz potem kolejne, jeśli Tris udało się je zablokować. Zdekoncentrowanie go to jedno, ale jeśli zaczynał się denerwować, automatycznie zaczynał wkładać więcej siły w to, co robi - w tym przypadku rzecz jasna nie na tyle, by uszkodzić siostrę, ale Trisacha zdecydowanie mogła odczuć, że uderzenia ostrzem przybrały na sile.
- Zgaduję, że odmówiłaś - był niemal pewny, że sie nie myli, ale dla własnego spokoju wolał się upewnić. Chyba całkowicie straciłby wiarę w ludzkość, gdyby Tris przyjęła zaproszenie na spacerek z pieskami i radosną imprezkę od kogoś, kto nie rozumiał znaczenia słowa spierdalaj i naprzykrzał się na siłę. Owszem, Gabriel sam pozwolił mu z nimi pić, ale przecież był warunek - Ceris miał trzymać łapy przy sobie i nawet nie sugerować Tris, że chciałby od niej czegoś więcej.
Zaatakował ponownie, przez cały czas patrzył na ramię siostry, jakby to właśnie tam chciał uderzyć, jednak była to jedynie zmyłka a cios ostatecznie poszedł w okolice biodra. Atakując, Gabriel jednocześnie mocno skrócił dystans między nimi i jeśli Tris stanęła pod odpowiednim kątem, podciął jej nogi. Jeśli udało jej się utrzymać równowagę to nic, tylko pogratulować mocnych mięśni nóg, a jeśli się przewróciła, to chyba mamy game over.

Tris Blackthorn

25 lat


178 cm


[*]






[Cytuj]
Multikonta: -
Dziewczyna stała gotowa na tak, dlatego odparła pierwsze z cięć. Niestety z drugim ciosem nie poszło jej tak dobrze, czym zyskała niegroźną, podłużną ranę. Nie spodziewała się tak szybkiego ataku, wykonanego z taką siłą- jej błąd.
Tris nie miała czasu na odpowiedź w tym momencie, zbyt zajęta próbowaniem uchronienia się od ciosów brata. Wiedziała, że się zdenerwuje, nie sądziła jednak, że jego ataki przybiorą aż tak na sile.
Uderzenia pojawiały się raz za razem. Dziewczyna po chwili padała z sił, jednak wiedziała, że nie może się poddać bez walki. Z każdym kolejnym ciosem coraz trudniej było jej zablokować atak czy ustać w stabilnej pozycji. Cudem zablokowała ostrze zmierzające w kierunku jej biodra, jednak i tak po chwili znalazła się na ziemi.
-Tym razem Ci się udało staruszku.- powiedziała, oddychając ciężko.
Po chwili wstała, korzystając z pomocy brata. Nie zrażała się myślą, że przegrała. Nawet jeśli znalazła się na ziemi, to i tak wyszła zwycięsko z dzisiejszego treningu. W końcu każdy trening niesie za sobą naukę, która może kiedyś uratować życie swoje czy innych.
-I tak, odmówiłam.-odpowiedziała, wychodząc razem z bratem z sali.

// zt x2

Damien Cedric Ashdown

17


185 cm


If I can not move heaven I shall raise Hell






[Cytuj]
Multikonta: Malekith, Lycande
Powiedzieć, że Damien spodziewał się Mii, to jak zaprzeczyć w jego pociąg do szekli i pięknych medyczek. Był wielce zdziwiony, że przekazano mu informację o jej relokacji. Spodziewał się, że małolatę będą trzymać na w miarę spokojnym rewirze, najlepiej poza Europą Zachodnią. Przecież ich stolica leżała w samym sercu cywilizowanych demonów, między koneserami żabich udek, nazistami i żydowskimi bankierami! Na bank do biedaszybów wschodnich nie byłoby im spieszno. A tak, nie dość że miał na głowie wątpliwej miłości Margot, to jeszcze i siostrzyczkę która niespecjalnie za nim przepadała. W ogóle, jakim cudem są ze sobą spokrewnieni? Poza typem urody, wszystko inne temu zaprzecza.
Ten poranek zaczął jak zwykle, od treningów. Wpierw zwykłe ćwiczenia pokroju gimnastyki i biegania, później ostrza i runy. Można by rzec, akurat kończył i był zupełnie nieświadomy daty przybycia małolaty. Dlatego nie miał nigdzie schowanego ciasta, którym mógłby ją poczęstować, o ile nie bała się otrucia. Z herbatką byłoby nieco lepiej, tę zawsze miał skitraną, na czarną godzinę i w swej nieufności do otoczenia. Smakołyki, w kuchennych szafkach, dziwnym trafem potrafił szybko zniknąć. Patrząc na zegarek, dochodziła ósma rano, czas dla studentów wręcz niebotyczny – ponoć nie da się zerwać z łóżka przed dziesiątą. Tym bardziej grzeczne Panny Ashdown powinny być wszędzie indziej, tylko nie w Instytucie…
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo