Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Bieg przez las sprawiał jej przyjemność. Poduszki łap uderzały rytmicznie o ziemię, wstrząsy po każdym wylądowaniu i odbiciu się, rozchodziły się po jej ciele, a czarne, przydługie futro falowało pod wpływem ruchu i pędu. Wystawiony z paszczy jęzor zbierał zapachy równie intensywnie, co wilgotny nos, a zarazem pomagał jej schłodzić zgrzane od długiego i intensywnego biegu ciało. Biegłaby tak pewnie jeszcze długo, jednak wyłapała zapach nefilim. Chociaż może nie do końca nefilim? Miał w sobie jakąś dziwną nutą, jakby suszonych kwiatów, co ją intrygowało, więc zwolniła i już wolnym truchtem ruszyła interesującym ją tropem, po chwili parskając i próbując wyrzucić w ten sposób drobinki piasku, które przypadkiem wciągnęła do nosa, który zwiesiła zbyt nisko, próbując podążać za zapachem. Podniosła łeb i rozejrzała się dookoła, ale dalej dookoła był las, jedynie przed nią widziała lekki prześwit, więc podążyła w jego kierunku, stwierdzając, że pewnie złapie znowu trop w tamtym miejscu, a jak nie, to najwyżej się cofnie. Wychynęła zza krzaków i dostrzegła prawdopodobnie właścielkę nietypowego zapachu. Właścicielkę, która właśnie ładowała się do kopalni, przy której już kiedyś czuła smród pijawek, dlatego z dobroci serca doskoczyła do dziewczyny, chwyciła ją za ubranie na wysokości siedzenia, prawdopodobnie trochę ją przy tym przypadkiem podgryzając i zaczęła ciągnąć do tyłu, do linii krzaków. Jeśli nefilim-nie nefilm zareagowała jakoś agresywniej, puściłaby ją odskakując od niej i burknęłaby na nią patrząc z oburzeniem w prawie białych ślepiach, po czym bezczelnie kłapnęłaby na nią wyrzucając przy tym łeb do przodu i zostawiając go w tej pochylonej pozycji, żeby obserwować jej reakcję.


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena
Teoretycznie wcale się do tej kopalni nie ładowała. Przecież kto normalny ładowałby się do kopalni, w której było Razjel wie co, do tego wokół żywego ducha, tylko drzewka, krzaczki, szum drzew i ptaków śpiew. Chociaż z tym ostatnim było nawet trochę ciężko. Nic jednak niepokojącego, ale włosy na karku i tak stawały dęba. W praktyce jednak stała bardzo blisko wejścia, oglądając je sobie i zastanawiając się, co to kiedyś było i co tu właściwie się działo. Wystarczająco się zamyśliła, tak, że pewnie i nawet zrobiła kroczek czy dwa do przodu, może nawet przekraczając tę "magiczną" granicę między polanką a wnętrzem kopalni. Przynajmniej póki coś nie złapało ją za tyłek i w zasadzie nie ugryzło, odholowując w stronę jakichś krzaczorów. Coś próbuje mnie zeżreć! to była pierwsza i podstawowa myśl Ray. Gwałtownym ruchem wyrwała się, tymczasowo porzucając myśli o bolącym tyłku i w celach obronnych położyła dłoń na ukrytym pod koszulką toporku. I złapała zawiehę. Stworzenie wyglądało jak wilk. Ładny nawet, puchaty, o dość długim futrze. Problem w tym, że futrzak był... duży. Za duży jak na wilka. Do tego wilk nie burknąłby na nią, nie odpuścił ataku i w dodatku nie patrzyłby na nią z wyrzutem. Znaczy opcja była tylko jedna - wilkołak. Zmarszczyła lekko brwi, odwracając głowę w stronę kopalni, a potem wracając spojrzeniem na wilkołaka.
- Znaczy ten... Zamach na mój tyłek był w celach ochronnych przed wbiciem do tej nieszczęsnej... kopalni? - podrapała się po głowie. - Dzięki. - no dobra, wilkołak miał dobre chęci. I niby w jaki inny sposób miał ją odciągnąć? Chociaż kusiło rzucić, że mógł łapać za rękę, to jednak z drugiej strony zawsze istniało ryzyko, że mogłaby zaatakować. A tak, to nie dość, że futrzak był poza zasięgiem, to jeszcze moment zaskoczenia był tak duży, że stawiać opór zaczęła dopiero w krzakach.
- Nie gryź mnie, raczej nie jestem dobrym materiałem na żarcie, mało mięsa będzie, głównie kości... - dodała przy okazji nieco niepewnie.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater
 

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Patrząc na to, że sama nie tak dawno postradała na dłuższy czas zmysły, oceniała swoją miarą innych i nefilim-nienefilim oberwała rykoszetem. Wilczyca uznała, że ładuje się do kopalni, nawet jeśli ta nie zamierzała tam wchodzić. Wyrywająca się kobieta wywołała tylko ciche burknięcie i została uwolniona, zanim oddarłaby sobie część spodni. Dziura powstałaby w niefortunnym miejscu i może gdyby Fao załączył się złośliwy chochlik jednak by naraziła nieznajomą na taką przygodę, ale póki co nasz czarny, puchaty wilk był grzecznym kłębkiem futerka. Usiadła grzecznie przed nefilim i mrugnęła, kiedy ta zaczęła ją lustrować oceniającym spojrzeniem.
Mruknęła jakby potwierdzająco i lekko przekrzywiła łeb. Cóż, jedno z głowy, kobieta na pewno była związana ze światem cieni, skoro gadała do futrzaka uznając, że ją zrozumie i nie weźmie tego za zachętę do dziabnięcia. Szarpnięcie za rękę? Odpadało, mogłaby przypadkiem za mocno zacisnąć kły i tym samym narazić kobietę na zarażenie się lykantropią. Niby fajnie, było się szybszym, silniejszym i w ogóle, ale jednak trzeba też było do tego dostosować całe nowe życie i na dodatek miało się wredne, puchate alter ego kicające wesoło po myślach i często mające zupełnie inne podejście do różnych spraw.
Na kolejne zdanie wyrwało jej się nieco rozbawione parsknięcie. Że miałaby jeść nefilim? Nawet jak jej rozum odebrało nie próbowała zjadać człekokształtnych ofiar. Co prawda okolica na polowanie była słaba, ale mgnienie oka i mogła znaleźć się gdzieś zupełnie indziej i tam zapolować sobie na coś dużo smaczniejszego niż człowiek, który szlajał się nie wiadomo gdzie i jadł też nie wiadomo co. Poruszyła ogonem unosząc go w górę i opuszczając w dół, tylko raz, na znak, że nie ma nic złego w kudłatym łbie i ponownie mrugnęła prawie białymi ślepiami. Przy okazji próbowała przypomnieć sobie, czy gdzieś w okolicy miała jakąś miłą skrytkę z ubraniami, czy jednak jest skazana na przebywanie z kobietą pod postacią wilka. Nos poruszył się delikatnie, wyłapując cały czas coraz nowsze zapachy, które niezbyt jej się podobały. Mruknęła wstając i odbiegając kawałek lekkim truchtem, żeby zaraz stanąć i spojrzeć na brązowowłosą. Jakby mówiła "no chodź za mną". Znała w okolicy milsze miejsce, gdzie można było siąść na pniu zwalonego drzewa, a ona miała tam chyba jeszcze jakąś skrytkę. O ile coś się do niej nie dorwało i nie rozniosło na strzępy, bo i tak się zdarzało, a Fao nie miała ostatnio kiedy posprawdzać i pouzupełniać kryjówek. Jeśli kobieta ruszyła za nią, Fao poprowadziła wesołą wycieczkę prosto do powalonego drzewa i zaczęła kopać między konarami, w miejscu, gdzie powinien być zakopany worek strunowy z ubraniem. Co jakiś czas podnosiła tylko umorusany ziemią pysk, żeby skontrolować, czy przyprowadzona osoba dalej z nią przebywa.


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.






[Cytuj]
Multikonta: Lereena
Kłębek futerka siedzący przed nią był zaiste uroczy. Nie został wymiziany tak naprawdę tylko i wyłącznie dlatego, że nie chciała powtarzać akcji, która miała miejsce, gdy spotkała Ignis. To naprawdę nie była jej wina, że sterta futra, wilczego, lisiego, psiego lub kociego kojarzyła jej się bardzo pozytywnie, przyjemnie i też bezpiecznie. A jakże miło było się przytulić… Miała jednak wrażenie, że wilkołak siedzący przed nią nie zareagowałby zbyt entuzjastycznie na próby przytulenia się albo pogłaskania, bądź co bądź nie byli sobie znani w jakikolwiek sposób. Ot przynajmniej tyle, że dzięki babci mniej więcej wiedziała, jak mniej więcej podchodzić do obcych kłaczków. Z drobnymi wyjątkami zresztą, bo to, co się działo na pierwszym spotkaniu z Wanią, to raczej pogwałciło wszelkie zasady zapoznawania obcego wilkołaka. Sam się prosił i tyle.
Mruknięcie potwierdziło, że dobrze rozpoznała wilkołaka w kulce futra z pazurami. No dobra, chyba jednak miała słabość do wilkołaków. Ciężko się dziwić, skoro za dzieciaka dziadek pozwalał jej jeździć na swoim grzbiecie. I guzik ją obchodziło, że w sumie w ogóle nie byli spokrewnieni, był jedynym dziadkiem, jakiego znała. Parsknięcie skwitowała za to lekkim uśmiechem.
- To było bardzo uzasadnione stwierdzenie, naprawdę. – mruknęła obronnie, ale nadal z uśmiechem. W końcu różne były wilkołaki, a patrząc obiektywnie po sytuacji międzyrasowej, nikt jej nie zagwarantuje, że nie znajdzie się jakiś kłaczek chcący albo zagryźć Nefila, albo go skłaczyć. Obie opcje były niezbyt przyjemne, ale mając do wyboru jedną albo drugą, chyba wybrałaby skłaczenie. Nie mogło być chyba aż tak źle być wilkołakiem? Ciężko było określić. Przynajmniej nikt jej nie zwampirzył, chociaż w teorii wydarzenia z sprzed 5 lat mogła podsunąć jako próbę zwampirzenia. Tia, nie wracajmy do tego.
Patrząc po ruchu ogona i mrugnięciu wilkołak nic złego na myśli nie miał. To już w sumie ustaliła, bo jakby chciała ją zeżreć, to nie odciągałaby od kopalni. Może jeszcze kiedyś tu przyjdzie, na razie jednak była bardziej zaciekawiona nowym znajomym w postaci wilkołaka. W sumie jakby się tak zastanowić, to całkiem dobrze dogadywała się z poznanymi przedstawicielami tej rasy. Całkiem posłusznie ruszyła za futrzakiem, bez żalu porzucając okolicę w postaci kopalni. Łażenie po lesie też dobry pomysł. Zaprowadzona na kłodę usiadła grzecznie, obserwując uważnie wilkołaka, który najwyraźniej zaczął czegoś szukać – na logikę przypuszczalnie ubrań, ciężko było się z kimś porozumieć, gdy tylko jedna strona mogła mówić, a druga pomrukiwała, powarkiwała lub ewentualnie merdała ogonem. Ray wilkiem nie była, niektóre znaki dawane przez kłaczka zapewne były jej całkowicie nieznane.
- Z czystej ciekawości, wiesz może, co znajdowało się w tej kopalni? Budziła jakieś dziwne uczucia. – mruknęła w końcu po dłuższej chwili ciszy.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo