Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Bieg przez las sprawiał jej przyjemność. Poduszki łap uderzały rytmicznie o ziemię, wstrząsy po każdym wylądowaniu i odbiciu się, rozchodziły się po jej ciele, a czarne, przydługie futro falowało pod wpływem ruchu i pędu. Wystawiony z paszczy jęzor zbierał zapachy równie intensywnie, co wilgotny nos, a zarazem pomagał jej schłodzić zgrzane od długiego i intensywnego biegu ciało. Biegłaby tak pewnie jeszcze długo, jednak wyłapała zapach nefilim. Chociaż może nie do końca nefilim? Miał w sobie jakąś dziwną nutą, jakby suszonych kwiatów, co ją intrygowało, więc zwolniła i już wolnym truchtem ruszyła interesującym ją tropem, po chwili parskając i próbując wyrzucić w ten sposób drobinki piasku, które przypadkiem wciągnęła do nosa, który zwiesiła zbyt nisko, próbując podążać za zapachem. Podniosła łeb i rozejrzała się dookoła, ale dalej dookoła był las, jedynie przed nią widziała lekki prześwit, więc podążyła w jego kierunku, stwierdzając, że pewnie złapie znowu trop w tamtym miejscu, a jak nie, to najwyżej się cofnie. Wychynęła zza krzaków i dostrzegła prawdopodobnie właścielkę nietypowego zapachu. Właścicielkę, która właśnie ładowała się do kopalni, przy której już kiedyś czuła smród pijawek, dlatego z dobroci serca doskoczyła do dziewczyny, chwyciła ją za ubranie na wysokości siedzenia, prawdopodobnie trochę ją przy tym przypadkiem podgryzając i zaczęła ciągnąć do tyłu, do linii krzaków. Jeśli nefilim-nie nefilm zareagowała jakoś agresywniej, puściłaby ją odskakując od niej i burknęłaby na nią patrząc z oburzeniem w prawie białych ślepiach, po czym bezczelnie kłapnęłaby na nią wyrzucając przy tym łeb do przodu i zostawiając go w tej pochylonej pozycji, żeby obserwować jej reakcję.
Sing for the Moon

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.







[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Teoretycznie wcale się do tej kopalni nie ładowała. Przecież kto normalny ładowałby się do kopalni, w której było Razjel wie co, do tego wokół żywego ducha, tylko drzewka, krzaczki, szum drzew i ptaków śpiew. Chociaż z tym ostatnim było nawet trochę ciężko. Nic jednak niepokojącego, ale włosy na karku i tak stawały dęba. W praktyce jednak stała bardzo blisko wejścia, oglądając je sobie i zastanawiając się, co to kiedyś było i co tu właściwie się działo. Wystarczająco się zamyśliła, tak, że pewnie i nawet zrobiła kroczek czy dwa do przodu, może nawet przekraczając tę "magiczną" granicę między polanką a wnętrzem kopalni. Przynajmniej póki coś nie złapało ją za tyłek i w zasadzie nie ugryzło, odholowując w stronę jakichś krzaczorów. Coś próbuje mnie zeżreć! to była pierwsza i podstawowa myśl Ray. Gwałtownym ruchem wyrwała się, tymczasowo porzucając myśli o bolącym tyłku i w celach obronnych położyła dłoń na ukrytym pod koszulką toporku. I złapała zawiehę. Stworzenie wyglądało jak wilk. Ładny nawet, puchaty, o dość długim futrze. Problem w tym, że futrzak był... duży. Za duży jak na wilka. Do tego wilk nie burknąłby na nią, nie odpuścił ataku i w dodatku nie patrzyłby na nią z wyrzutem. Znaczy opcja była tylko jedna - wilkołak. Zmarszczyła lekko brwi, odwracając głowę w stronę kopalni, a potem wracając spojrzeniem na wilkołaka.
- Znaczy ten... Zamach na mój tyłek był w celach ochronnych przed wbiciem do tej nieszczęsnej... kopalni? - podrapała się po głowie. - Dzięki. - no dobra, wilkołak miał dobre chęci. I niby w jaki inny sposób miał ją odciągnąć? Chociaż kusiło rzucić, że mógł łapać za rękę, to jednak z drugiej strony zawsze istniało ryzyko, że mogłaby zaatakować. A tak, to nie dość, że futrzak był poza zasięgiem, to jeszcze moment zaskoczenia był tak duży, że stawiać opór zaczęła dopiero w krzakach.
- Nie gryź mnie, raczej nie jestem dobrym materiałem na żarcie, mało mięsa będzie, głównie kości... - dodała przy okazji nieco niepewnie.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Patrząc na to, że sama nie tak dawno postradała na dłuższy czas zmysły, oceniała swoją miarą innych i nefilim-nienefilim oberwała rykoszetem. Wilczyca uznała, że ładuje się do kopalni, nawet jeśli ta nie zamierzała tam wchodzić. Wyrywająca się kobieta wywołała tylko ciche burknięcie i została uwolniona, zanim oddarłaby sobie część spodni. Dziura powstałaby w niefortunnym miejscu i może gdyby Fao załączył się złośliwy chochlik jednak by naraziła nieznajomą na taką przygodę, ale póki co nasz czarny, puchaty wilk był grzecznym kłębkiem futerka. Usiadła grzecznie przed nefilim i mrugnęła, kiedy ta zaczęła ją lustrować oceniającym spojrzeniem.
Mruknęła jakby potwierdzająco i lekko przekrzywiła łeb. Cóż, jedno z głowy, kobieta na pewno była związana ze światem cieni, skoro gadała do futrzaka uznając, że ją zrozumie i nie weźmie tego za zachętę do dziabnięcia. Szarpnięcie za rękę? Odpadało, mogłaby przypadkiem za mocno zacisnąć kły i tym samym narazić kobietę na zarażenie się lykantropią. Niby fajnie, było się szybszym, silniejszym i w ogóle, ale jednak trzeba też było do tego dostosować całe nowe życie i na dodatek miało się wredne, puchate alter ego kicające wesoło po myślach i często mające zupełnie inne podejście do różnych spraw.
Na kolejne zdanie wyrwało jej się nieco rozbawione parsknięcie. Że miałaby jeść nefilim? Nawet jak jej rozum odebrało nie próbowała zjadać człekokształtnych ofiar. Co prawda okolica na polowanie była słaba, ale mgnienie oka i mogła znaleźć się gdzieś zupełnie indziej i tam zapolować sobie na coś dużo smaczniejszego niż człowiek, który szlajał się nie wiadomo gdzie i jadł też nie wiadomo co. Poruszyła ogonem unosząc go w górę i opuszczając w dół, tylko raz, na znak, że nie ma nic złego w kudłatym łbie i ponownie mrugnęła prawie białymi ślepiami. Przy okazji próbowała przypomnieć sobie, czy gdzieś w okolicy miała jakąś miłą skrytkę z ubraniami, czy jednak jest skazana na przebywanie z kobietą pod postacią wilka. Nos poruszył się delikatnie, wyłapując cały czas coraz nowsze zapachy, które niezbyt jej się podobały. Mruknęła wstając i odbiegając kawałek lekkim truchtem, żeby zaraz stanąć i spojrzeć na brązowowłosą. Jakby mówiła "no chodź za mną". Znała w okolicy milsze miejsce, gdzie można było siąść na pniu zwalonego drzewa, a ona miała tam chyba jeszcze jakąś skrytkę. O ile coś się do niej nie dorwało i nie rozniosło na strzępy, bo i tak się zdarzało, a Fao nie miała ostatnio kiedy posprawdzać i pouzupełniać kryjówek. Jeśli kobieta ruszyła za nią, Fao poprowadziła wesołą wycieczkę prosto do powalonego drzewa i zaczęła kopać między konarami, w miejscu, gdzie powinien być zakopany worek strunowy z ubraniem. Co jakiś czas podnosiła tylko umorusany ziemią pysk, żeby skontrolować, czy przyprowadzona osoba dalej z nią przebywa.
Sing for the Moon

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.







[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Kłębek futerka siedzący przed nią był zaiste uroczy. Nie został wymiziany tak naprawdę tylko i wyłącznie dlatego, że nie chciała powtarzać akcji, która miała miejsce, gdy spotkała Ignis. To naprawdę nie była jej wina, że sterta futra, wilczego, lisiego, psiego lub kociego kojarzyła jej się bardzo pozytywnie, przyjemnie i też bezpiecznie. A jakże miło było się przytulić… Miała jednak wrażenie, że wilkołak siedzący przed nią nie zareagowałby zbyt entuzjastycznie na próby przytulenia się albo pogłaskania, bądź co bądź nie byli sobie znani w jakikolwiek sposób. Ot przynajmniej tyle, że dzięki babci mniej więcej wiedziała, jak mniej więcej podchodzić do obcych kłaczków. Z drobnymi wyjątkami zresztą, bo to, co się działo na pierwszym spotkaniu z Wanią, to raczej pogwałciło wszelkie zasady zapoznawania obcego wilkołaka. Sam się prosił i tyle.
Mruknięcie potwierdziło, że dobrze rozpoznała wilkołaka w kulce futra z pazurami. No dobra, chyba jednak miała słabość do wilkołaków. Ciężko się dziwić, skoro za dzieciaka dziadek pozwalał jej jeździć na swoim grzbiecie. I guzik ją obchodziło, że w sumie w ogóle nie byli spokrewnieni, był jedynym dziadkiem, jakiego znała. Parsknięcie skwitowała za to lekkim uśmiechem.
- To było bardzo uzasadnione stwierdzenie, naprawdę. – mruknęła obronnie, ale nadal z uśmiechem. W końcu różne były wilkołaki, a patrząc obiektywnie po sytuacji międzyrasowej, nikt jej nie zagwarantuje, że nie znajdzie się jakiś kłaczek chcący albo zagryźć Nefila, albo go skłaczyć. Obie opcje były niezbyt przyjemne, ale mając do wyboru jedną albo drugą, chyba wybrałaby skłaczenie. Nie mogło być chyba aż tak źle być wilkołakiem? Ciężko było określić. Przynajmniej nikt jej nie zwampirzył, chociaż w teorii wydarzenia z sprzed 5 lat mogła podsunąć jako próbę zwampirzenia. Tia, nie wracajmy do tego.
Patrząc po ruchu ogona i mrugnięciu wilkołak nic złego na myśli nie miał. To już w sumie ustaliła, bo jakby chciała ją zeżreć, to nie odciągałaby od kopalni. Może jeszcze kiedyś tu przyjdzie, na razie jednak była bardziej zaciekawiona nowym znajomym w postaci wilkołaka. W sumie jakby się tak zastanowić, to całkiem dobrze dogadywała się z poznanymi przedstawicielami tej rasy. Całkiem posłusznie ruszyła za futrzakiem, bez żalu porzucając okolicę w postaci kopalni. Łażenie po lesie też dobry pomysł. Zaprowadzona na kłodę usiadła grzecznie, obserwując uważnie wilkołaka, który najwyraźniej zaczął czegoś szukać – na logikę przypuszczalnie ubrań, ciężko było się z kimś porozumieć, gdy tylko jedna strona mogła mówić, a druga pomrukiwała, powarkiwała lub ewentualnie merdała ogonem. Ray wilkiem nie była, niektóre znaki dawane przez kłaczka zapewne były jej całkowicie nieznane.
- Z czystej ciekawości, wiesz może, co znajdowało się w tej kopalni? Budziła jakieś dziwne uczucia. – mruknęła w końcu po dłuższej chwili ciszy.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Mruknięcio-burknięcie odpowiedziało na obronne stwierdzenie nefilim. A wilk mordujący nefilim? Siedziała właśnie przed nią kupka futra, która m.in. rozszarpała dwójkę smerfów. Co prawda była wtedy w amoku podsycanym mrokiem, ale dalej - zabić, zabiła. Może i miała lekkie wyrzuty sumienia, które próbowała zagłuszyć udawaniem, że to nie ona i wypieraniem wszystkiego z pamięci, nie znaczyło to jednak, że kobieta nie trafiła w sedno.
Teraz jednak dziwny mrok namawiający do złego jej wilczycę siedział cicho już od jakiegoś czasu, co było co najmniej dziwne, jednak nie narzekała. Przynajmniej dziwnie pachnąca nefilim nie wiedziała jeszcze o tym, kogo ma przed oczami, bo możliwe, że zareagowałaby skrajnie inaczej. Niczym owieczka prowadzona na rzeź kobieta poszła posłusznie za wielkim, złym wilkiem. Czerwony kapturek wersja podziemni? Tylko Ray coś tego czerwonego kaptura nie miała, więc w sumie odpada, chyba że byłaby myśliwym?
Pod łapami wilka w końcu coś cicho zaszeleściło, wadera wsadziła łeb w wykopany dołek i chwyciła w zęby róg siatki strunowej i wyciągnęła z kolejnym szelestem torbę z ubraniami. Cofnęła się przy tym kilka kroków i zarzuciła lekko łbem, gdyż siatka nie była do końca odkopana i początkowo nie chciała zbytnio puścić. Wilczyca spojrzała jeszcze na kobietę, wydała z siebie parsknięcie i dumnym z siebie krokiem pobiegła w krzaki unosząc łapy wyżej niż potrzeba. Widoczne było, że lekko się wygłupiała, mając po prostu dobry humor. Schowała się w krzaki i dopiero tam puściła siatkę, przemieniła się i ubrała w dresy. Wychodząc z krzaków odezwała się, mogąc w końcu nawiązać normalną rozmowę z półanielicą.
— Dziwnie pachniesz. Nie do końca jak nefilim... — Pierwsze co rzuciła w kierunku kobiety. Nie przedstawiała się, nie witała, tylko komentowała dziwny zapach, który tak ją wcześniej zainteresował.
— Śmierć, pijawki, krew i rozkład, tyle wyczułam i mogę stwierdzić jedno – nie chcesz tam włazić. Nie bez powodu to miejsce uważa się za nawiedzone. — badawcze spojrzenie i w sumie całkiem złożona odpowiedź, jak na to, o co pytała kobieta. Tereny wampirów bywały.. specyficzne i zawsze dla niej capiły grobem i śmiercią. Miała chwilowo całkowicie dosyć podobnych zapachów.
Sing for the Moon

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.







[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
Kłaczek wyglądał, jakby się obraził za stwierdzenie, że mógłby zjeść Nefila. W pewnym sensie Ray się mu nie dziwiła. To mniej więcej tak, jakby ją oskarżyć o jedzenie mięsa z czarownika. Niby dwie różne rasy, ale jednak nadal kanibalizm. Tfu, nie zamierzała sobie tego nawet wyobrażać. Dlatego szybko skierowała swoje myśli na ich dziki pochód. Na upartego, jakby jakiś Przyziemny się przyplątał, mógłby wziąć wilkołaka za bardzo wyrośniętego psa, z obrożą ukrytą w futrze, a Ray za właścicielkę owego. Patrząc jednak na gabaryty jednego i drugiego, powstawało doskonałe pytanie, kto tu kogo wyprowadzał? Zaprawdę musiały tworzyć zabawny duet. W sumie jakby tak dorzucić myśliwską strzelbę mogły tez robić za myśliwego z wilkopodobnym psem. Ray znów zaswędziała ręka, by pogłaskać zwierzaka. Szkoda, że mógłby jej za to udziabać rękę przy samym tyłku…
W końcu futrzak wyciągnął torbę i zniknął w krzakach, wywołując cichy śmiech Łowczyni swoimi wygłupami. Czekanie nie trwało wiele, ale w tym momencie Ray zdążyła odpłynąć myślami w stronę kopalni i zerknąć kilka razy w kierunku, z którego przyszły. Wyjście młodej dziewczyny wyrwało ją z tych rozmyślań. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, wilkołaczka w ludzkiej postaci tak na oko nie była nawet wyższa od niej. Karzełki łączmy się? Wolała jednak nie mówić o tym na głos, zwłaszcza, że wilczyca nawiązała do jej zapachu.
- Hmpf, być może dlatego, że nie jestem do końca Nefilim. Zależy kto i z jakiej strony patrzy. – wyjaśniła swobodnie, jednak delikatnie się jeżąc wewnętrznie. Nie miała większej ochoty kłapać wszystkim dookoła o swoim pochodzeniu. Była z niego dumna, nie można zaprzeczyć, ale ostatnimi czasy przysparzało to więcej problemów. Po chwili jednak wzruszyła ramionami i założyła włosy za uszy, pokazując szpiczaste końcówki. Jestem mieszańcem i co mi zrobisz?
- Ugh. Jak pijawki, to faktycznie nie chce. Nie przepadam za osobnikami tej rasy. – zmierzyła ją uważnym wzrokiem. Kusiło zadać więcej pytań na temat kopalni, jednak chwilowo mogła stwierdzić tylko jedno. – Nie miałam pojęcia, że jest nawiedzona. Zresztą jeśli chodzi o większość takich miejsc, to to „nawiedzenie” jest kija warte prawdę mówiąc… Technicznie rzecz biorąc nawet nie chciałam tam włazić, przynajmniej nie świadomie. Coś tam takiego było, że zanim się spostrzegłam, już właziłam do środka. Dzięki tak w sumie, jeszcze raz. – widać było, że pomysł wpadnięcia w łapy pijawek nie przypadł łowczyni do gustu. Nawet się wzdrygnęła na samą myśl skończenia sam na sam z pijawką, bez nikogo wokół. Wprawdzie już raz w takiej sytuacji była, ale to był wyjątek w sumie. Ciekawe, co tam się dzieje z tym wąpierzem?
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Oczywiście, że wilk wyprowadzał nefila w pole na spacer. Szkoda tylko, że nie miała żadnej smyczy, więc samo to wyprowadzanie nie bardzo miało podstawy, z punktu widzenia obserwatora z boku. Gdyby smycz jednak się pojawiła, pojawiłoby się może i skojarzenie, że gdyby tylko "piesek" pociągnął mocniej i zaczął biec, to właścicielka uczepiona smyczy leciałaby za psem niczym chorągiewka wystawiona na działanie wiatru. To też mógłby być ciekawy widok i pewnie Fao sama chciałaby go zobaczyć.
Wygłupy wygłupami, ale naprawdę ich potrzebowała, tak samo jak dobrego humoru i pozytywnych uczuć. Po chatce była rozstrojona i często niepewna tego, czy aby zaraz znowu nie wróci koszmar. Na komentarz o pochodzeniu nefilim przekręciła lekko głowę i znowu spróbowała zidentyfikować zapach. Dopiero po chwili zobaczyła szpiczaste uszy, jednak widać było również zjeżenie się małej smerfetki.
— Lubię wróżki, nie masz co się nastawiać na to, że to źle, że jesteś mieszanką ras. Po prostu wyniuchałam z daleka niecodzienną mieszankę zapachową i pobiegłam za nią z ciekawości, chcąc się dowiedzieć, kto tak pachnie. — Wzruszyła ramionami, próbując dodatkowo uspokoić łowczynię. W końcu, który wilk będzie krzywo patrzeć na to, że łowca ma domieszkę krwi wróżki, innego wilka, czy jeszcze jakiejś innej rasy? To tylko nefilim miewali jobla na punkcie czystości krwi, niczym pewien jegomość z charakterystycznym wąsem.
— Niby nie powinno się generalizować, ale jednak nie pałam do nich miłością po tym, co potrafią odwalać. Lepiej trzymać się z dala od miejsc, które capią tak, jak tamto. — Podeszła trochę bliżej i wdrapała się na powalony pień, żeby usiąść tam jakoś wygodniej. — Z tego co wiem, to niejeden ciekawski podziemny wlazł do środka i już nigdy nie wyszedł, albo wyszedł odmieniony i to na gorsze. A zamyślenie mogło pozwolić jakiemuś czarowi skusić Cię do wejścia do środka. Cholera wie, co tam wampiry trzymają i czy to nie pułapka na dostawy świeżej krwi innej niż ludzka... I nie ma za co. — Obie niezbyt lubiły wampiry, łowczyni mogła więc podejrzewać, że wilczyca pomogłaby nawet nie z dobroci serca, a na złość pijawkom, żeby pozbawić je potencjalnego posiłku. Ot, złośliwy, półirlandzki wilk, do tego ze sporym urazem wobec krwiopijców, szczególnie tych bezczelnie włażących do piwnicy, czy nazbyt chętnie dzielących się opętaniem mrokiem.
Sing for the Moon

Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.







[Cytuj]
Multikonta: Lereena, Sina
W przeciwieństwie do niektórych Ray nie miałaby odwagi wyprowadzać obcego wilkołaka na smyczy. Słowo klucz – obcego. Ze znajomym przypuszczalnie nie miałaby takiego problemu, choć do takich numerów akurat jej nie ciągnęło wcale. Po co, do puchatych kulek z pazurkami lepiej było się po prostu wtulać, a nie wyczyniać dziwactwa w postaci wyprowadzania na spacery. A co to, sama się nie wyprowadzi? Niech zasuwa, więcej mięcha dla niej. Zwłaszcza, że przy gabarytach Ray to faktycznie, jakby wilczka poniosło, to skończyłaby jako chorągiewka na sznurku, co za przyjemną opcją zdecydowanie nie było. Choć w wykonaniu innego kurdupla chętnie by efekt obejrzała.
Zjeżenie się było natomiast w miarę logiczne i wytłumaczalne. Nawet nie chodziło już o czystość krwi, co o fakt, że mieszanki rasowe raczej rzadko kiedy były dobrze widziane, już nie wspominając o kwestii ogólnej przynależności, bo jakoś jednak określić się trzeba było. Ale to aktualnie nie miało większego znaczenia, skoro najwyraźniej wilczyca była bardziej zaciekawiona, niż negatywnie nastawiona. Różne typy się zdarzały, Ray wolała uważać. Poza tym kwestia jej pochodzenia była troszeczkę drażliwą sprawą.
- Karzełek pakujący się do wampirzych jaskiń? – wyszczerzyła się do dziewczyny, uznając, że jej reakcja może była trochę przesadzona. Tak czy siak nie zamierzała tego konkretnego tematu ciągnąć. Zastanowiła się dobrą chwilę odnośnie pijawek.
- No nie powinno się, ale jak raz dostaniesz po tyłku od jednego, to potem wolisz uważać na całą rasę, bo a nóż im odwali. – poparła ją bez najmniejszego wahania, przy okazji pocierając nieco nerwowo miejsce na szyi, w które kiedyś miały okazję zagłębić się wampirze kiełki. Nigdy więcej. - Mam wrażenie, że wszyscy, którzy truli mi o braku instynktu samozachowawczego mogli mieć trochę racji. W sumie nie jestem pewna, czy na relaksacyjny spacer ktokolwiek wybrałby przeklętą, opuszczoną miejscówkę… Co nie zmienia faktu, że odpowiednio uzbrojona chętnie bym sobie tam zbadała, co jest w środku. Stawiam przede wszystkim na trupy… I to niekoniecznie ożywione. – wykrzywiła się lekko. Nie liczyła się dla niej motywacja, liczył się przede wszystkim efekt, a robienie na złość pijawkom… Powiedzmy, że rozrywka dobra jak każda inna, o ile w tym momencie niewielkie jest ryzyko, że dostanie za to wkurzanie w łeb.
- Uprzedzenie rasowe do pijawek czy personalne? – a mówią, że niezdrowa ciekawość może doprowadzić do grobu… Tak czy siak, to było widać, że nowa znajoma coś do nich cierpi. Pytanie, dlaczego konkretnie i jak mocno.
<div style="width:310px;margin-top:5px;"><div style="font-family: 'Cinzel', cursive;font-size:13px;color: #D2D8DD; text-shadow: 0px 1px 4px #fff;float:left;margin-right:150px;">Some nights you drink tea, some nights you drink whiskey.<img src="https://i.imgur.com/M1u3sMO.gif" style="width:150px;float:right;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-left:-40px;margin-right:-150px;margin-top:-40px"><img src="https://i.imgur.com/nf9u4kC.gif" style="width:150px;box-shadow:0px 0px 5px #D2D8DD;border-radius:20px;margin-right:-40px;margin-top:5px"><div style="width:150px;font-family: 'Cinzel', cursive; font-size:13px;color:#D2D8DD; text-shadow:0px 1px 4px #fff;float:right;margin-top:40px;margin-right:-160px;">And some days you fight demons. Your demons.
<div width="310px" style="font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size:22px;color:#D2D8DD; text-shadow:5px 5px 10px #000;padding-top:2px;margin-top:-7px;margin-left:-275px">Raven Moonwater

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Jia Wang
Obejrzeć efekt chorągiewki to każdy by chciał, a chętnych brak! No nic, może kiedyś znajdzie się jakiś masochistyczny samobójca - kurdupel, który zechce wypróbować zabawę.
Zjeżenie się łowczyni? Nie wydawało jej się normalne, ale przecież Fao była nieświadoma tego, jak łowcy potrafią traktować mieszańców. Heh, nie była na wet świadoma, jak potrafią traktować swoich własnych przyjaciół, znajomych i rodzinę, jeśli tym przytrafi się przemiana w podziemnego, ani że w jej rodzinie wybitnie było widać to jakże niezbyt miłe podejście.
Zerknęła w bok na łowczynię, która potarła szyję. Czyżby niezbyt miłe spotkanie z kiełkami jakiegoś wampira? Ałć.
— A ja bym tam raczej nie próbowała zaglądać, nawet uzbrojona po zęby. W każdym razie - na pewno nie samotnie. Może z batalionem wojska... — Mruknięcie, w próbie zniechęcenie niebieskiej do dzikiego pomysłu.
— Oba. — Nikły uśmiech, chociaż nijak to jej nie bawiło. Dalej miała pijawkę w piwnicy i weź tu się jej pozbądź, jak jest gorsza niż karaluch, a i nie możesz jej zdekapitować, bo jeszcze wywołasz wojnę międzyrasową...
Porozmawiała tak z nefilim jeszcze chwilę, bo w końcu rozejść się w swoje strony.

z/t x2
Sing for the Moon
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo