Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Faktem było, że Niedźwiedzica spędzała również wiele czasu w najróżniejszych klubach i pubach, gdzie poszukiwała swoich ofiar albo sięgała po prostu po alkohol, jak to przystało na prawdziwego, rubasznego woja. Tym razem jednak nie chciała błąkać się nie wiadomo gdzie, nie czuła potrzeby przebywania wśród ludzi, bo ci nic nie wnieśliby w jej życie. Nie potrzebowała ich, gdy w jej głowie brzmiały już wojenne werble, a ona rozstawiała na niewidzialnej mapie odpowiednie pionki. Zbroja była gotowa i czekała na nią, na to aż przekroczą właściwą sobie granicę, by znaleźć się w świecie wróżek. Być może właśnie z tego powodu szukała początkowo samotności, później zaś zaczęła go śledzić, by przekonać się, czy faktycznie po tak wielu latach odnalazła całkowitym przypadkiem Biesa. To było dość dziwne doświadczenie, ale kiedy tak na niego patrzyła, nie czuła właściwie żadnego gniewu, ani niczego takiego. Był ojcem jej dziecka i doceniła to w pewien sposób, nie rościła sobie również do Biesa żadnych praw, nie chciała go więzić i wiązać, a moc, którą kiedyś spędzili wspólnie, wspominała całkiem miło.
Uśmiechnęła się lekko, nieco zadziornie, kiedy podpłynął bliżej i faktycznie zaczął śpiewać. Piosenka ta była znana nawet Niedźwiedzicy, która przecież nie spędzała już tam wiele czasu w ludzkim świecie, musiała również przyznać, że w wykonaniu Biesa brzmiała co najmniej magicznie. Wiedziała oczywiście, że posiadał tę karygodną umiejętność wabienia innych swym głosem, ale zdaje się, że mimo wszystko łapała się na nią niczym mucha na lep. I oczywiście udało mu się rozbudzić w niej tęsknotę, za tym rajem, za który miała dzikie ostępy własnego świata, gdzie żyła jedynie ona, a wszyscy inni byli intruzami. Ten raj utracony, do którego chciała wrócić, lecz doskonale wiedziała, że gdy teraz tam wstąpi, zastanie jedynie ruiny i gruz, smród i ciemność Mroku. Potrząsnęła głową i rzuciła w stronę tryton niewielki kamyk.
- Nie jestem żeglarzem, nie musisz mnie tak mamić. Chociaż masz rację, że chętnie wybrałbym się do raju - powiedziała cicho, a jej głos zabrzmiał niby mruczące zaproszenie do dalszych występów czy jakiejś zabawy. Ciekawa była, czy Bies postanowi siedzieć cały czas w tej chłodnej wodzie, czy jednak uzna, że warto wyjść na brzeg i przekonać się, co takiego robi tutaj Niedźwiedzica. - Jeśli zapytam, gdzie byłeś, musiałbyś opowiedzieć mi o całym swoim życiu. Powiedz mi lepiej, jakie wieści do ciebie dotarły - dodała po chwili odchylając się nieco w tył, jakby ostatecznie zamierzała położyć się na brzegu i spoglądać w niebo.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me

Kazik Lipiński

1075


193 cm

-






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza
Nie wiedział nic o ich wpadce, nie był świadomy istnienia dziecka jego i Marianne, bo skąd miał się dowiedzieć, skoro Niedźwiedzica go o tym nie poinformowała? Nie zamierzałby uciekać przed odpowiedzialnością, w końcu gdyby nie on, to nie byłoby małego Niedźwiedziątka. Jednak wszystkie te lata żył w niewiedzy, dlatego Marianne postrzegał tylko jako kogoś, z kim kiedyś zdarzyło mu się miło spędzić noc. Czy byłby zły na nią, że zataiła przed nim fakt istnienia ich dziecka? Nie wiedział, ponieważ taka myśl nawet nie przyszła mu do głowy.
Niestety Bies nie był w stanie zabrać Marysi do raju, mógł jedynie mamić i próbować ją oczarować swoim śpiewem. Dostrzegł to, że udało mu się na jakiś czas omamić wróżkę, co uznał za mały sukces. Nie miał niczego złego na myśli, chciał tylko wprawić ją chociaż na chwilę w lepszy nastrój.
Widząc w swoją stronę nadlatujący kamyk, zanurzył się pod wodę, chcąc uniknąć bliższego spotkania ze zbliżającym się przedmiotem i podpłynął kawałek, wynurzając się bliżej brzegu. Dla wodnej wróżki spędzanie czasu w wodzie, nawet tej nienależącej do najcieplejszych było przyjemne, ale skoro nie był tu sam, to wolał wyjść już na brzeg.
- Niewiele. – odparł, wychodząc z wody i siadając plecami do Marianne. Wrócił do swojej ludzkiej postaci, pozbywając się ciemnego, łuskowatego ogona i innych rybich części ciała. Korzystając z magii żywiołów, zaczął się osuszać, by móc założyć spodnie. Jego wiedza na temat obecnej sytuacji wróżek była niewielka, słyszał wiele plotek i informacji, ale nie wiedział, co z tego było prawdą, a co zwykłymi domysłami. – Wiem tylko, że coś zajęło Faerieland i że wróżki nie mogą wrócić do swojej… do naszej krainy. – dodał. Może i nie był stałym bywalcem Wróżkolandu, zjawiał się tam głównie wtedy, gdy był potrzebny na królewskim dworze, ponieważ zdecydowanie bardziej wolał pracę w terenie, w świecie ludzi, nie oznacza to jednak, że los baśniowej krainy był mu zupełnie obojętny. Gdy tylko dotarły do niego wieści, że coś jest nie tak, nie zwlekając próbował dowiedzieć się czegoś więcej. Dlatego właśnie pojawił się w Yorku, mając nadzieję na to, że bardziej zorientuje się w tej niepokojącej sytuacji.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Nie wiedział, a i równie mało prawdopodobne było, by kiedykolwiek się dowiedział prawdy. Nie sądziła, by chciała mu to wyjawiać, by chciała dzielić się z nim tą dość tajemną wiedzą. Poza tym nigdy nie zdradzała Niedźwiedziątku tożsamości ojca, przyznając jednak głośno, że nie była to żadna wielka miłość i na pewno nie zamierza do niego wracać ani szczególnie mocno nie tęskni za tym mężczyzną. Owszem, Bies ją oczarował, był również niewątpliwie sporo od niej mądrzejszy, ale bez dwóch zdań nie byli dla siebie stworzeni. Ona potrzebowała silnego mężczyzny, który będzie znosił jej toporność i porywy godne krwiożerczej bestii, on raczej potrzebował kobiety o umyśle subtelnym i lepiej ociosanym niż ten, jaki posiadała Niedźwiedzica. Aczkolwiek, jak wiadomo, różne cuda się zdarzają i nigdy nie należało mówić nigdy.
Może i nie mógł jej zabrać do raju, ale głos nadal miał piękny i porywający, doskonale wiedziała, że używa na niej nieznacznie magii, ale w chwili obecnej jakoś jej to nie przeszkadzało. Zdaje się, że była skłonna wybaczyć mu nieco więcej, być może z uwagi na to, że rozstali się w całkowitej zgodzie i bez najmniejszych problemów, teraz zaś żadne z nich nie udawało, że się nie znają. Nie czuła się w żaden sposób zakłopotana, doskonale bowiem wiedziała, jak Bies wygląda i jaki jest, a ponieważ nie zmienił się właściwie w ogóle przez te wszystkie lata, nie pożerała go jakoś wściekle wzrokiem. Była niewątpliwie ciekawa, jaki jest teraz, po tak długim czasie, choć prawdą było również, że przecież nie znali się jakoś dobrze, nie wiedzieli o sobie wszystkiego i nie znali wszystkich swoich tajemnic.
- Żyjesz w błogiej nieświadomości - powiedziała cicho, a jej głos zabrzmiał mimo wszystko dość smutno. W końcu to, co spotkało świat wróżek, dotyczyło również Biesa. To, że wolał, tak jak dawniej Niedźwiedzica, przebywać wśród Przyziemnych, nie oznaczało jeszcze, że kraina w której się urodził, była mu całkowicie obojętna. Nawet jeśli nie z uwagi na rasę, to na możliwości, jakie ze sobą niosła. Tak czy inaczej pucas przyjrzała się bezczelnie Biesowi, a później przymknęła powieki i westchnęła cicho.
- Mrok opanował wszystko. Pochwycił nas, spaczył, zniszczył. Król ostatkiem sił zdołał wyrzucić część z nas do tego świata, a przejścia zostały zniszczone. Znalazłam portal prowadzący do naszego świata, a wkrótce wyruszam tam, by spróbować odzyskać dom - powiedziała zaczynając rysować w ziemi jakieś bliżej nieokreślone znaczki. - Domyślam się jednak, że chciałbyś usłyszeć nieco dłuższą i pełniejszą opowieść.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me

Kazik Lipiński

1075


193 cm

-






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza
Może i nie było między nimi wielkiej miłości, ale Bies jednak wolałby wiedzieć o swoim potomku. Chociaż na wychowywanie już zdecydowanie było za późno, to na zbudowanie jakiejkolwiek relacji już nie. W końcu, jakby na to nie patrzeć, jako ojciec miał do tego pełne prawo. A to, że jak dotąd nie miał szansy poznać swojego dziecka, nie było jego winą. Jakby tylko miał szansę, to zapewne by z niej skorzystał.
Ciężko mu było bezkrytycznie traktować Faerieland jako swoją ojczyznę, był rozdarty pomiędzy światem ludzi, a światem wróżek. Z obiema tymi krainami miał wiele wspólnego, przez co nie potrafił określić, która jest dla niego bardziej ważna i istotna. Nie oznacza to jednak, że nie przejmował się całą sytuacją – gdyby tak było, to nie przybyłby do Yorku niemal od razu, gdy usłyszał niepokojące wieści. Chciał dowiedzieć się, co się stało i dlaczego tak długo nie otrzymywał wieści z Dworu.
Jego niewiedza wręcz go bolała, podświadomie czuł, że musiał po prostu dowiedzieć się jak najwięcej, dlatego też w ciszy słuchał Marianne, podczas gdy w jego głowie pojawiały się dziesiątki pytań.
- Tak. – potwierdził. Jako osoba ciekawska z natury, a z zawodu uczony i badacz, potrzebował bardziej dokładnych wyjaśnień i nakreślenia sytuacji. Również, z czysto emocjonalnej strony, naprawdę był zaaferowany stanem Faerielandu. Już nawet odkładając na bok jego stanowisko na Dworze, zdawał się być przejęty tym wszystkim. Dokąd sięgał pamięcią, nie przypominał sobie podobnej sytuacji, by nie mógł wrócić do krainy wróżek. A jeszcze biorąc pod uwagę owo spaczenie, czymkolwiek ono było i w jaki sposób się ono objawiało, to zdecydowanie byli w beznadziejnej sytuacji. – Wiesz, czym jest ten Mrok i czemu nas zaatakował? I co się stało z Królem? – najbardziej zastanawiały go te dwie kwestie i które uważał za najbardziej istotne. Pojęcie Mroku w tym kontekście niewiele mu mówiło, chociaż dawało upust wyobraźni i dopowiedzeniom.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Kwestie dotyczące ich dziecka były i tyle trudne, że Niedźwiedzica wychowywała się sama z ojcem, nie znając matki i nie mając pełnego obrazu rodziny. Nie czuła również tej niesamowitej potrzeby, by jej dziecko dorastało z obojgiem rodziców, w pozornie bezpiecznym domu, gdzie miałoby wszystko. A teraz, od lat nie miała od niego wiadomości i nie była nawet pewna, czy to zdołało uciec z ich świata. A może ukrywało się w siedzibie Gonu? Wierzyła, że Niedźwiedziątko jest bezpieczne, zdaje się, że jakiś matczyny instynkt podpowiadał jen uparcie, że nie może być źle, inaczej bowiem niewątpliwie by to poczuła. Nie wiedziała jednak, jak miałaby o tym wszystkim opowiedzieć Biesowi. Tak teraz i po prostu, gdy nie wiedziała nawet, gdzie dokładnie przebywa ich potomek? Co prawda od dawna dorosły, ale mimo wszystko zaginiony. Nie wiedziała nawet, czy byłaby w stanie odpowiedzieć mężczyźnie na część jego pytań. Na razie zatem odsuwała tę sprawę na bok, był na to jeszcze - a przynajmniej tak się łudziła - czas.
Już po pierwszych swoich słowach widziała, że dla Biesa są to zdecydowanie zbyt lakoniczne wyjaśnienia i spróbowała w jakiś logiczny sposób ułożyć w głowie odpowiedź, która wyjaśniałaby mu trudną sytuację w jakiej się znajdowali. Problem polegał na tym, że Niedźwiedzica reagowała na sprawę naprawdę emocjonalnie, bo dla niej od dawna już świat wróżek stał się o wiele ważniejszy niż ten, w którym tkwili obecnie. Potrzebowała zresztą spokoju ducha, który trudno było jen osiągnąć, gdy szykowała się właściwie na całkiem samobójcza misję i nie miała nawet pojęcia, czy zdołają stanąć twarzą w twarz z Mrokiem, czy uda im się dotrzeć do Strażnika, ba, czy uda jej się otworzyć portal i znaleźć się tam, gdzie powinna. Odpowiedzialność dość mocno ciążyła jej na barkach, ale nie zamierzała jej z siebie na pewno zrzucać.
- Mrok to… Pradawny? Byt silniejszy niż cokolwiek innego, co do tej pory znaliśmy. Jest w stanie wkradać się w ciała innych i zmuszać ich do robienia tego, czego nie chcą. Nie wiem, czy zna wtedy nasze myśli, ale to możliwe. Ponoć szalał tutaj, w Yorku, ale teraz siedzi cicho. Z wiadomości, jakie posiadamy od czarowników, którzy zostali porwani do naszego świata wiemy, że Król żyje i ukrywa się gdzieś tutaj, wiemy też, że nasz świat jest spaczony i wszystko, każda roślina, zwierzę i wróżka gotowa jest cię zabić. Mrok wypowiedział wojnę nam i czarownikom, pragnie naszego zniszczenia i szuka… Iskry. Swojej, bo ja wiem, kogoś bliskiego - powiedziała więc w końcu dość krótki, starając się ująć w tym jak najwięcej. Nie była najlepszym mówcą, przynajmniej w takich sytuacjach, a poza tym nie umiała się tak do końca skupić. Ostatecznie bowiem ciekawa była nadal Biesa i tego, jaki teraz jest. Niemniej jednak dostrzegała, że informacje jakie mu przyniosła, były teraz dla niego najważniejsze. - Co mam rozwinąć? - zapytała zatem cicho i spojrzała na mężczyznę spod przymkniętych powiek. Nie wiedziała, czy może im pomóc, ale powinien przede wszystkim wiedzieć, jam wygląda ich sytuacja.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me

Kazik Lipiński

1075


193 cm

-






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza
W odróżnieniu od Marianne, Bies miał tyle szczęścia, że wychował się w pełnej, wielodzietnej nawet rodzinie. Swojego ojca, a w zasadzie ojczyma traktował jako wzór do naśladowania i niezwykle go szanował, chcąc w przyszłości pójść w jego ślady. Niestety, a może stety, było to zanim poznał prawdę o sobie i dowiedział się, że w połowie jest wróżką… Niemniej jednak, dla swoich dzieci chciał być takim ojcem, jakim jego ojczym był dla niego. Tylko coś mu to niezbyt wychodziło.
Jako ktoś zajmujący się na co dzień nauką i badaniami potrzebował jak najwięcej informacji i wyjaśnień, szczególnie, gdy ma z czymś do czynienia po raz pierwszy. Ów Mrok, mimo tego, że z jakiegoś powodu zaatakował wróżki i Faerieland, wydawał mu się być czymś ciekawym. Nietypowym zjawiskiem, które chciałby odpowiednio sklasyfikować i podpisać. Jednak nie wydaje się być to możliwe w obecnej sytuacji, skoro grozi im zagłada.
Słuchał uważnie Marianne, przyswajając podawane przez nią informacje. Z widoczną ulgą przyjął to, że Król żyje, przynajmniej była to jedna dobra wiadomość. Jednak reszta już nie była taka kolorowa. Chociaż spaczenie świata wróżek i wszystkiego, co tam się tylko znajdowało zapewne dawałoby wiele materiałów do badań, to jednak Bies zdecydowanie się z tego nie cieszył. Naprawdę wolał, żeby wszystko wróciło do normalności, jednak była to tylko płonna nadzieja.
Nie trzeba było być szczególnie wprawnym obserwatorem, żeby zauważyć, że temat Mroku była dla Marianne trudny. I chociaż tryton miał ochotę zadać jej jeszcze parę pytań, zdecydował się ograniczyć ich liczbę. W końcu też nie chciał, by ich pierwsze spotkanie po tylu latach przebiegało w ponurej atmosferze.
- Jest jakiś szczególny powód tego, że Mrok nas zaatakował? – dopytał. Z tych wszystkich spraw i aspektów, których był jeszcze ciekawy, ten wydawał się być najbardziej istotny i ważny. Był też ciekawy, czemu Pradawny chce zniszczyć akurat wróżki.
- Czy mogę jakoś pomóc? – spytał po chwili, patrząc na wróżkę. – Dawno nie walczyłem i całkiem wyszedłem z wprawy, więc do walki się nie nadaję, ale jeśli potrzebujecie pomocy w czymś innym… – urwał. Być może nie był mocno związany z Faerielandem i nie spędzał tam zbyt wiele czasu, ale dobro Dworu było dla niego ważne, więc chciał się w jakiś sposób zaangażować, jeśli tylko byłaby taka możliwość.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Może kiedyś, kto wie? Na razie Niedźwiedzica i tak nie miała pojęcia, gdzie dokładnie znajduje się ich dziecko, podejrzewała jednak, że albo wędruje gdzieś po świecie Przyziemnych, albo też rezyduje w siedzibie Dzikiego Donu. Nie wierzyła w to, by uległo spaczeniu i teraz nastawało wraz z innymi na ich życie, to po prostu nie mieściło jej się w głowie i nie uznawała tego w żaden sposób. Niemniej jednak nie zamierzała o niczym biesa informować, tym bardziej, że wyglądałoby to co najmniej śmiesznie po tych wszystkich latach milczenia i chyba nie bardzo chciała zaczynać ich ponowne spotkanie właśnie od tej strony. Co prawda nie liczyła na jakieś kolejne amory, ale z całą pewnością miała do mężczyzny spory sentyment, był bowiem jednym z tych przedstawicieli płci brzydszej, który całkiem miło zapisał się w jej wspomnieniach.
Problem polegał na tym, że Niedźwiedzica była typową wojowniczką i trudno było jej czasami opowiadać o tym, co działo się dookoła, co wpływało na nią i na wszystkich innych. Relacjonowanie wydarzeń, nigdy nie było jej mocną stronę i czuła, że powinna skierować Biesa do Oinariego albo do Nimat, bo oni z całą pewnością byliby w stanie lepiej mu to wszystko wyjaśnić. Ona emanowała wręcz złością i chęcią pójścia w bój, jak również jakąś dziwną i niezaprzeczalną pewnością, że jest to misja samobójcza, z której już raczej się nie wraca. I choć być może oboje nie chcieli, by ich spotkanie przebiegało w dość grobowej atmosferze, to niestety obecne wydarzenia nie były w stanie ustawić ich w żadnym innym miejscu. Niedźwiedzica obiecała sobie jednak, że jeszcze porozmawiają, gdy będzie nieco spokojniej, aczkolwiek odnosiła równocześnie wrażenie, iż są to jedynie jej płonne nadzieje, bowiem w rodzinnym królestwie z całą pewnością czeka ich śmierć.
-Nie wiem, jak dobrze to wyjaśnić. Iskra. Którą nasi przodkowie spętali i ukryli, jeśli dobrze to rozumiem. Mówiąc inaczej, Mrok po prostu mści się na nas za to, co miało już miejsce, chce chyba żebyśmy poczuli się równie podle, jak on się czuł, gdy był porzucony na pastwę losu - stwierdziła nieco może pokracznie, ale nie umiała lepiej przekazać tego, co sama wiedziała. Liczyła jednak na to, że Bies zrozumie, a przynajmniej może uda jej się zainteresować go na tyle, żeby zaczął szukać dalszych informacji na własną rękę. Nie wiedziała do końca, jak mógłby włączyć się w to wszystko, ale spojrzała na niego dość poważnie.
- Zawsze miałeś więcej informacji niż my wszyscy. Pomyśl, czy teraz nie mógłbyś czegoś dla nas zdobyć, może masz znajomych czarowników, może znasz tajemne biblioteki, które skrywają nieodkryte jeszcze sekrety. Przydałaby mi się każda możliwa informacja o ciemności, o Mroku, o Pradawnych. Myślę, że możesz również pomóc tym, którzy nie wyruszają przez portal. Zostanie tutaj Nimat, jej syn Shay oraz Catriona. A także ci, którzy nie stawią się na wezwanie. Trzymajcie się razem, nie wiem bowiem, co może się wydarzyć - powiedziała, patrząc mu jednocześnie prosto w oczy. Nie życzyła mu źle i wierzyła, że być może dzięki swym umiejętnością związanym z pozyskiwaniem wiedzy, wpadnie na jakiś przydatny ślad, który mogliby wykorzystać w swej wyprawie.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me

Kazik Lipiński

1075


193 cm

-






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza
Początkowo był zdezorientowany, gdy dotarło do niego, że coś się stało z Faerielandem. Do głowy przychodziło mu wiele wytłumaczeń, co tak właściwie mogło się wydarzyć, jednak to wszystko było jedynie bezpodstawnymi domysłami. Opanowanie świata wróżek przez potężną istotę było jednym z wielu scenariuszy, które zakładał, jednocześnie należąc do tych bardziej pesymistycznych. Jednak cały czas miał nadzieję, że ta cała sytuacja tylko wygląda źle, że tak naprawdę nie stanowi ona większego problemu, ale niestety okazało się inaczej. Było naprawdę źle i Bies w zasadzie nic nie mógł z tym zrobić.
- Czyli mówisz, że to zemsta… – odparł. Zemsta od zawsze była czynnikiem napędzającym działania i to dość paskudnym, ponieważ nie gasła tak szybko. Urazę można było chować przez wiele długich lat, czekając na odpowiedni moment, by oddać z nawiązką. Nie ma co ukrywać tego, że te informacje wzbudziły w Biesie ciekawość i chociaż chętnie dowiedziałby się jeszcze czegoś więcej, zdecydował się nie męczyć dalej Marianne. Nie trzeba było być szczególnie wprawnym obserwatorem, by zauważyć, że ten temat jest dla niej naprawdę wrażliwy. Zresztą, dla której wróżki by nie był? Tryton, chociaż tak naprawdę teraz zaangażował się w tę sprawę, również czuł przygnębienie i nie był w stanie nawet sobie wyobrazić, jak mocne mogło być to uczucie dla kogoś, kto o Mroku wiedział dłużej niż on.
- Postaram się czegoś poszukać, ale nie mogę niczego obiecać. Na pewno są wróżki, które o Mroku wiedzą o wiele więcej ode mnie, więc obawiam się, że niczego nowego już nie będę w stanie odkryć. – powiedział szczerze. Gdyby miał więcej czasu i wcześniej pojawił się w Yorku, to mógłby zdziałać o wiele więcej. Obawiał się, że teraz nie jest w stanie pomóc w żaden konkretny sposób. – Ale pomogę tym, którzy zostają, skoro radzisz trzymać się razem. – dodał. Chociaż tyle mógł obiecać.
Może i nie dowiedział się wszystkiego, czego chciał, w końcu jako badacz starał się pozyskiwać jak najwięcej informacji, jednak wiedział wystarczająco, by orientować się dobrze w całej tej sytuacji. Nie chciał jednak wprawić Marianne w gorszy nastrój, dlatego postanowił zmienić temat na bardziej neutralny.
- Co się działo z tobą przez te wszystkie lata? – spytał, zbliżając się do Marianne i jeśli wróżka by mu tylko na to pozwoliła, objął ją ramieniem w przyjacielskim geście. Tak, jak interesował go Mrok i to, co się stało z Faerielandem, to tak samo ciekawy był faerie. Może i ich poprzednie spotkanie wyglądało tak, jak wyglądało, jednak Bies wciąż miło je wspominał.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Nie wiedziała, jak miałaby mu to opowiedzieć. To było coś, co właściwie tkwiło w każdej wróżce, która znajdowała się wtedy w ich krainie. Rzekomo bezpiecznej, a teraz całkowicie zniszczonej i skłonnej do tego, by ich zabić i pozbawić tego, co do tej pory mieli. Gdyby ktoś był skrajnie pesymistycznie nastawiony do życia, powiedziałby z całą pewnością, że nie mają już i tak czego tam szukać, że nic tam już nie będzie, poza grupami spaczonych pobratymców i spaloną roślinnością, ale Niedźwiedzica nie umiała powiedzieć "nie", nie mogła i nie była w stanie po prostu odwrócić się od tego wszystkiego i pójść własną drogą, nie chciała zostać tutaj na zawsze, nie chciała skazać tych, co pozostali w ich świecie na cierpienie pod jarzmem Mroku. Był również rozkaz królewski, który niezmiennie od miesięcy drżał w jej głębi, przypominając jej o tym, że nie może porzucić żadnej wróżki, że musi o nich zadbać, zabrać do domu, jakoś uratować. Nie mogła się spod niego uwolnić, jej imię stało się kotwicą, a ona nawet nie chciała jej zrywać, gdyż nie widziała w tym najmniejszego sensu.
- Tak, tak bym to nazwała. A oboje doskonale wiemy, że zemsta to nasz najgorszy wróg - odparła, biorąc jednocześnie głęboki oddech. Nie sądziła, by Mrok mógł chcieć im po prostu odpuścić, skoro już rozpoczął swoją batalię i doskonale się do niej szykował, musieli liczyć się z tym, co nadejdzie. Nie wiedziała, czy Mrok zdoła ponownie dostać się do Yorku, mogła jednak spodziewać się wszystkiego, uznała zatem, że musi opowiedzieć jeszcze Biesowi, jak może rozpoznać zarażonego. Dodała także, że muszą bardzo uważać, kiedy tylko otworzy portal, bo nie mogli być pewni, czy ciemność nie postanowi pojawić się tutaj ponownie, by ich uparcie kąsać po kostkach.
- Każda wiedzą się przyda, a ty na pewno lepiej niż my, wiesz gdzie szukać tropów - stwierdziła spokojnie, bo przecież taka była prawda. Bies był jednym z uczonych, znał zapewne sporą część zasobów wszystkich ludzkich skarbnic, może miał okazję czytać również i inne księgi, być może zatem trafi na jakiś przydatny trop. - Musicie bardzo na siebie uważać. Podobno wraca Kohorta, a ja nie chcę powtórki z Wojny. Nie wiem, co się wydarzy, kiedy stąd odejdziemy, ale stawiałabym absolutnie na wszystko - dodała jeszcze i przymknęła nieznacznie powieki, po czym drgnęła, gdy Bies ją objął. Musiała jednak przyznać, że było to z jego strony całkiem mile, posłał mu więc lekki uśmiech, a potem pokiwała głową na boki.
- Pola bitew, wojny i mnóstwo konfliktów. Wiesz, że zawsze mieszam się w te sprawy. Długo byłam w naszej krainie, złożyłam przysięgę wierności Królowi i chyba zapomniałam nieco, jak się żyje. A ty? Zwiedziłeś już cały świat? - odparła dość lekko, wzruszając również ramionami. Nie wiedziała, o czym dokładnie mogłaby mu opowiadać, co wyjaśniać, w tak wielu bitwach brała udział, tak wiele wojen ją widziało, że nie była nawet pewna, na czym dokładnie ma się skupić, by to miało jakikolwiek sens. Ciekawa jednak była tego, dokąd zawędrował Bies i co go spotkało w życiu, bo mimo wszystko lubiła słuchać podobnych rzeczy, aczkolwiek miałaby zapewne problem, gdyby zaczął się z nią dzielić jakąś naukowa wiedzą, na tym bowiem nie umiała skupiać się nazbyt długo. Liczyła jednak na to, że Bies nie zarzucić jej stosem jakiś ciekawostek, które nie byłyby dla niej nazbyt istotne, i których nie umiałaby nawet poprawnie wykorzystać.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me

Kazik Lipiński

1075


193 cm

-






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza
O zajęciu Wróżkolandu przez Mrok dowiedział się dopiero niedawno, sporo po fakcie, gdy już zdążyło pojawić się wiele tez i hipotez na ten temat. Nawet sobie nie wyobrażał, co musiało się wtedy dziać, gdy praktycznie każda wróżka zapewne była zdezorientowana i przestraszona takim obrotem wydarzeń. Nie tracił nadziei na to, że uda im się odzyskać krainę, nawet nie chciał dopuszczać do siebie opcji, że Faerieland jest już na zawsze stracony.
- Sporym utrudnieniem jest to, że pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Nigdy nie natrafiłem na wzmiankę o Mroku lub czymś do niego podobnym. – powiedział. W przypadku różnych problemów czy konfliktów zawsze można było sięgać do ksiąg, jak w takich sytuacjach radzili sobie przodkowie, w końcu historia jest jedną z najlepszych nauczycielek, a wyciąganie wniosków z przeszłych wydarzeń należało do jednych z tych bardziej przydatnych cech. Jednak teraz prawdopodobnie byli zdani sami na siebie i to właśnie na nich spoczywał obowiązek spisania ich losów dla potomnych, jeśli tylko uda im się wyjść z tego cało.
- Kohorta? Jeszcze tylko tego brakowało. – jak to mawiają, nieszczęścia chodzą parami, a wróżki najwidoczniej prześladuje jakiś wyjątkowy pech. W razie pojawienia się groźniejszych prześladowań faerie nie mają nawet gdzie się ukryć, ponieważ Faerieland jest zajęty przez Mrok. W sumie to Bies nie pamiętał, kiedy ostatnio znajdowali się w aż tak beznadziejnej i tragicznej sytuacji.
Nieszczególnie zdziwiło go to, w jaki sposób Marianne spędziła czas od momentu ich spotkania. Chociaż nie poznał jej zbyt dobrze, nawet nie był pewien, czy w ogóle może powiedzieć, że ją zna, ale praktycznie od początku sprawiała wrażenie silnej, wojowniczej kobiety, a jej obecne słowa tylko potwierdziły tę tezę.
Nieznacznie wzmocnił uścisk, gdy Marianne nie odsunęła się od niego. Ze względu na jej płeć i dość sporą różnicę wzrostu podświadomie czuł coś na wzór opiekuńczości w stosunku do niej, chociaż doskonale wiedział, że gdyby tylko Niedźwiedzica chciała, to wystarczył jeden jej ruch, by powalić go na łopatki.
- Można tak powiedzieć. – odparł z lekkim uśmiechem. Zdawało mu się, że faktycznie mógł być wszędzie, chociaż zdecydowanie nie wykluczał teorii, że ostały się jeszcze jakieś miejsca, do których jeszcze nie zdążył przybyć. – Przed przybyciem do Yorku byłem w Australii. Zaczęło mnie niepokoić to, że długo nie otrzymywałem żadnych wiadomości z Faerielandu, więc postanowiłem sprawdzić, o co chodzi. Potem dowiedziałem się, że w tym mieście przebywa wyjątkowo dużo wróżek i oto jestem. – dodał zaraz, niejako się tłumacząc, w jaki sposób tak nagle trafił do takiego miasta jak York. Gdyby nie ta sytuacja z Mrokiem, to najprawdopodobniej jeszcze długo nie zawitałby tutaj, bo nawet nie przyszłoby mu do głowy, że takie niby niepozorne miasto mogłoby mieć taki ciekawy klimat i urok.

Taillis

1020


168 cm


I WANNA GET IN TROUBLE I WANNA START A FIGHT






[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Oscar, Margot
Znalazł się tutaj późno, ale to również miało swoje plusy, bo z miejsca mógł zacząć zapoznawać się ze wszystkimi teoriami, a mając niemałe na pewno doświadczenie, był w stanie całkiem prosto oddzielić ziarno od plew i powiedzieć, jakie z hipotez brzmią nazbyt absurdalnie, by nie miały w ogóle racji bytu. Z drugiej jednakże strony - czy ktokolwiek uwierzyłby, gdyby uparcie mówiła na głos o tym, że Król był nikim innym, jak samym smokiem? Dzieckiem Mroku? To również brzmiało, jak historyjka na dobranoc, którą można było opowiadać tym grzeczniejszym i gorszym dzieciom. Niemniej jednak Niedźwiedzica pokładała całkiem sporo wiary w intelekt Biesa, był on na zdecydowanie wyższym poziomie niż jej własny, a i bez tego miała o mężczyźnie dość wysokie mniemanie. Nie zostawało się uczonym, tylko dlatego, że się sobie tak wymarzyło.
- A może trafiłeś, tylko o tym nie wiesz. W końcu my też nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego istnienia. Czy nie może występować jako jakiś demon? Bóg? To istota tak potężna, że nie chce mi się wierzyć, iż nigdzie nie ma o niej choćby jednego słowa - powiedziała na to, nieco zapalczywie, choć w jej głosie pojawiła się również nuta świadcząca o tym, że bardzo chętnie przyjęłaby nawet plotki. Miała ich co prawda aż w nadmiarze, całe kilogramy teorii, z którymi musiała sobie jakoś poradzić, ale jakaś jej część po prostu pokładała nadzieję w Biesie i w tym, że jako mądrzejszy od nich uczony, zdoła wydobyć na światło dzienne coś, co całkowicie pominęli albo zignorowali w swoim niedouczeniu.
- W końcu mamy za mało atrakcji, co? - mruknęła na to, a następnie nieznacznie przymknęła powieki. Opowiedziała mu, co wie na temat Kohorty, na temat tego, że rzekomo znajdują się w Yorku albo okolicy i mogą im jakoś zagrozić. Dodała również, że jej skromnym zdaniem, to obecnie Łowcy borykają się ze sporymi wewnętrznymi problemami, więc w razie kłopotów - po prostu by na nich nie liczyła, co na pewno niesamowicie ucieszyło Biesa. Kubeł lodowatej wody na głowę w formie powitania, czyż nie? Nie uciekała od jego bliskości, bo jakoś zrobiło jej się po prostu przyjemnie, tak spokojnie, ale nie traktowała tego w żaden wielce romantyczny sposób, nie uważała również, by było to jakieś zaproszenie, czy cokolwiek takiego. Ot, czuła po prostu, tak samo, jak czuł to on, że jest to zachowanie właściwe w zaistniałej sytuacji. I zdaje się, że nawet chwilowo ją to uspakajało.
- Australia? Mam nadzieję, że nie przywiozłeś ze sobą uroczej kolekcji pająków, węży, aligatorów i mrówek, czy innego robactwa - rzuciła na to, marszcząc nieznacznie nos, jakby w irytacji, ale była nawet nieco rozbawiona. Zaraz też dopytała, co dokładnie tam robił i jakie ciekawostki kryje w sobie ten ląd, czy też raczej, wielka wyspa. Skinęła nieznacznie głową na jego dalsze wyjaśnienia. - Żeby tylko wróżek, to miasto roi się od Podziemia, zupełnie jakby nie było innego miejsca do mieszkania - dodała jeszcze w formie kolejnego wyjaśnienia, które mogło również Biesa zaciekawić i spowodować, że za chwilę rozpocznie jakieś swoje badania nad nadprzyrodzonymi właściwościami starego miasta.
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me
Look out 'cause here I come
And I'm marching on to the beat I drum
I'm not scared to be seen
I make no apologies, this is me
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo