Sina Taualai

26


165 cm


Don't give up to find your fortune When you don't know where to start.







[Cytuj]
Multikonta: Ray M., Lereena
Powoli mijało półtora tygodnia, jak znalazła się w Yorku. Sądziła, że będzie o wiele gorzej, a tu proszę. Znalazła opuszczony dom i to jeszcze jaki, konserw i tym podobnych sobie nakupiła wcześniej, więc bez skrępowania mogła się zabunkrować i nie wychodzić. Tak zrobiła. Tyle, że żarcie zaczęło się kończyć, a piwnica po ostatniej pełni była w dosyć kiepskim stanie. Może kupi tam jakiś materac czy coś, żeby wilk miał co drapać? W Cardiff to działało bądź co bądź.
Tak czy tak, misję zakupy czas zacząć. Glany, bojówki, T-shirt i ciepła kurtka podbita polarem. Może i była wilkiem, ale nie zamierzała marznąć. Żeby nie męczyć się z torebką, zgarnęła otrzymany dawno temu, wojskowy plecak i ruszyła na podbój miasta. Przystanek - spożywczak i kolejne zakupy na dwa tygodnie. A przynajmniej taki miała plan. No i oczywiście nieodłączny pistolet od ciotki, z którym się nie rozstawała.Zrobiła podstawowe zakupy konserw i ruszyła do mięsnego, po jakieś bardziej świeże mięcho. Zasadniczo miała gdzieś ludzi, póki nie usłyszała plotek. O zabijaniu psów, wilków i cholera wie czego jeszcze. Ale jak ktoś rzucił o zmutowanych wilkach, musiała rzucić pytanie do wujka. Po prostu musiała. A odpowiedź? Z ust dziewczyny wydobył się jęk. "LEKKO ZADRAPAŁO"?! Matka nie raz utyskiwała na brata, że nic nie mówi o swoich obrażeniach, czyli znając życie ciężko oberwał. Rzuciła kilkoma klątwami i machnęła ręką na wyżerkę. Chrzanić to, jeśli do wujka strzelali srebrem, to nie było dobrze. Wybiegła ze sklepu, wrzucając na szybkiego w mapę google adres Oscara i biegiem wręcz puściła się w tamtą stronę. Gdy nikogo nie było, przyspieszała do wilczej prędkości, w efekcie na miejscu była po mniej niż 10 minutach. Chwile spokoju najwyraźniej się skończyły, cóż, spokój zawsze był tworem efemerycznym. Westchnęła w głębi ducha, bez sprawdzania terenu wbijając kulturalnie na drugie piętro. Najpierw zapukała, a potem nie czekając po prostu wbiła do środka i to z pistoletem w ręku. Ważne, że nie służbowym.
- Wujku? - krzyknęła głośno, gotowa zastrzelić chyba każdego, kto nie będzie Oscarem. Widząc mężczyznę po prostu rzuciła się mu na szyję i mocno przytuliła. Patrząc na obciążenie i jej wzrost, musiało to naprawdę zabawnie wyglądać. - Nic Ci nie jest? Wszystko w porządku? - ulga w głosie mieszała się ze strachem, złością i dezorientacją.
It's so hard to fight the demons, when they live inside your heart

Oscar Roberts

52


184 cm


Their howls are sending chills down my spine







[Cytuj]
Multikonta: Jonathan, Marianne
Zdaje się, że ostatnie, na co Oscar w ogóle by wpadł to to, że jego siostrzenica mogła pojawić się w drzwiach jego mieszkania, na dokładkę dosłownie w pięć minut po tym, jak wymienili się niezobowiązującymi wiadomościami. Sina była od zawsze duchem niepokornym, nieco podobnym do niego, aczkolwiek w innym wydźwięku znaczenia tego sformułowania. Niemniej jednak Roberts na pewno nie spodziewał się zobaczyć jej tak szybko, nie wspominając już zupełnie o tym, że dziewczyna wpadła mu do mieszkania z bronią w ręku i wyglądała, jakby chciała go z miejsca posłać na tamten świat. Co wcale nie było takie nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę, że o mało nie dostał przez nią zawału. Nie spodziewał się gości, a już na pewno nie spodziewał się tego gościa, a tutaj proszę bardzo! Sina musiała jednak liczyć się z tym, że z gardła Oscara wydobył się głęboki i ostry pomruk basiora, któremu po pierwsze nie podobało się to, że ktoś nieoczekiwanie wtargnął na jego teren, a po drugie — że jednostką tą była jego własna siostrzenica, szczenię, którym powinien się opiekować. Owszem, była już dorosła, ale nadal dzieliła ich spora przepaść wiekowa, co do tego nie było najmniejszych nawet wątpliwości, a on w pierwszej kolejności chciał wiedzieć, co ona tutaj właściwie robi. Nic zatem dziwnego, że rzucił na ziemię paczkę kociego jedzenia, którą zdołał przynieść ze sklepu, a puszki również uderzyły z dość głośnym trzaskiem o ziemię, gdy jeżył się wściekle na intruza.
- Sina! Boże święty, co ty tutaj robisz? - rzucił, a jego głos pobrzmiewał jak wściekły warkot, nie mógł jednak nic na to poradzić. Po tym, jak został postrzelony, po tym wszystkim, co się działo, naprawdę był nieco przewrażliwiony, a jego nerwy były już mocno nadszarpnięte. Cierpliwość ostatecznie bowiem też ma swoje granice i młoda powinna chyba sobie zdawać z tego sprawę. Doceniał to, że się troszczyła, ale może mogłaby okazywać to w nieco inny sposób? Chwycił się za bok, łapiąc jednocześnie głębszy oddech, bo naprawdę miał wrażenie, że jeszcze chwila i po prostu siądzie sobie na ziemi. Ból i utrata krwi nadal robiły swoje, choć oczywiście pożerał całkiem sporo surowych wątróbek. Potrzebował czasu, by dojść do siebie.
- Odłóż tę broń, ale już! - warknął wściekle. - Mam dość pistoletów, karabinów i całego tego bałaganu na najbliższych kilka lat - dodał, patrząc na nią złocistymi ślepiami wilka, który nie chciał za bardzo się schować.

Sina Taualai

26


165 cm


Don't give up to find your fortune When you don't know where to start.







[Cytuj]
Multikonta: Ray M., Lereena
Teoretycznie mógł się domyślić, że Sina nie pyta o tak z tyłka o plotki z miasta. Z drugiej jednak strony skutecznie ukrywała się w Yorku od półtora tygodnia, więc jakim niby cudem miał się domyśleć, że dziewczyna przyleci tu lekko zdyszana i na pełnym pędzie. Jeśli się zastanowić, to na pewno nie postąpiła dobrze, biegnąc do wujka i to z bronią. No jasne, że nie postąpiła dobrze, ale był to jeden z niewielu momentów, gdy posłuchała się zaniepokojonej wilczycy i zadziałała instynktownie. Czy to był dobry pomysł? No niestety nie był, ale ostatnimi czasy większość pomysłów inspirowanych „chceniem” wilczycy nie kończyło się dobrze. Oscar musiał jej to po prostu wybaczyć, była tak przerażona, że mogło mu się cokolwiek stać, że zareagowała jak zareagowała. Trudno.
Na gniewny warkot wilka lekko się speszyła i opuściła broń, po chwili całkowicie ją blokując i chowając za pasek spodni. Gdzieś w tyle głowy postawiła sobie pytanie, czy aby na pewno dobrym pomysłem jest, żeby się z tą bronią bujała, ale chwilowo postanowiła porzucić temat. Na razie należało uspokoić wkurwionego wujka, zanim i jej wilczyca się obudzi i zacznie się klasyczny cyrk. Dopiero w tym momencie Sina zdała sobie sprawę z tego, jak dawno temu miała okazję być w towarzystwie innego wilka, pomijając rzecz jasna „minięcia” z ojcem na komisariacie. Automatycznie straciła na pewności siebie i dość mocno się napięła, warczący basior zdecydowanie nie pomagał w odnalezieniu się w nowej sytuacji.
Nie powinna przychodzić. Bardzo i zdecydowanie nie powinna przychodzić, powinna się dalej bunkrować w rezydencji. Dłonie dziewczyny powędrowały do kieszeni spodni, gdy i ona sama się zjeżyła, choć nadal jej wilczyca się nie pokazała.
- Znając ciebie i jęki matki, jaki masz stosunek do własnych obrażeń, wystraszyłam się, że ktoś cię zaatakował. – mruknęła w odpowiedzi, skupiając się już tylko na tym, żeby stłumić jeszcze mocniej wilczycę, która zaczęła mieć pretensje do całego świata, że ona się tu martwi, a na nią warczą. I Oscar i jej wilczyca mieli w pewnym sensie rację, ale to ona obrywała za żywota. Starała się, bardzo się starała, żeby oddychać spokojnie, choć zaczynała się wkurzać również ona. Szarpanie się z wilkiem tylko podnosiło poziom adrenaliny.
- Policyjny odruch. – burknęła na komentarz o broni, robiąc krok w tył. Jeśli się przemieni, wszystko będzie skończone, nie ukryje tego, jak źle jest. Nie ma szans, żeby się to wtedy udało. – Przepraszam, że się zmartwiłam, przypominam, że rzuciłam studia medyczne. Jak nic Ci nie jest, to się zawijam. – fuknęła, robiąc kolejny krok w tył na sztywnych nogach. W tył zwrot, rura po schodach i do lasu. Prosty plan, mający spore szanse powodzenia…
It's so hard to fight the demons, when they live inside your heart
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo