Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Opowieść była bolesna. Rozdrapywała jedynie stare rany, budziła demony przeszłości i wyraźnie wskazywała na to, że życie bywało jednak co najmniej okrutne, bo jak inaczej nazwać to, co przydarzyło się Wasilisie? Była młodą dziewczyną, gdy próbowała po prostu znaleźć dla siebie miejsce, gdy szukała miłości i starała się po prostu żyć zgodnie z własnymi przekonaniami. Świat jednak nie patrzył na nią przychylnie. Trudno również powiedzieć, by Lunarny Pan się do niej uśmiechał, czy jednak - z drugiej strony - nie dał jej tak wielu sił, by przetrwała łapankę, potem łagier i życie, jakie musiała wieść, wędrując z watahą z miejsca na miejsce? Nie dał jej jednak na tyle dużo siły i wiary, by wyruszyła na poszukiwania syna, na poszukiwanie tego, co dokładnie utraciła, najwyraźniej jednak nie wiedziała nawet, gdzie miałaby to rozpocząć, a może nie chciała jednak grzebać w dawnych ranach.
Anna siedziała wyraźnie zszokowana. Nie spodziewała się chyba takiego, a nie innego obrotu spraw i nie wiedziała nawet, co ma powiedzieć. Przy stole przez długą chwilę panowała cisza, nim Wania zabrał głos, a Wasilisa nie wróciła do swojej przerwanej wcześniej pracy. Nie spojrzała na mężczyznę ani raz, nie zamierzając poświęcać mu się w pełni. Nie teraz.
- To jego imię. Lunarny Pan, Wielki Książę, Księżyc. Dawniej, nasi przodkowie, nazywali go Chorsem, bo przywiedli wiarę w jego wielkość od słowiańskich plemion, gdy chrześcijaństwo próbowało pozbawić nas swych korzeni - powiedziała cicho, po nieco dłuższej chwili. - Pytaj, synku, ale jeśli uznam, że nie chcę odpowiadać, nie zrobię tego - dodała jeszcze poruszając lekko nosem, ale nadal nie spoglądała na Wanię.

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Bo to kim jest, zawdzięcza tylko sobie. No wiesz, pije, pieprzy się, włóczy i jeśli chce przejąć tr






[Cytuj]
Współczół kobiecie. Życie w tych czasach nie rozpieszczało, zdawał sobie z tego sprawę ale nigdy do końca nie wiedział, że było aż tak źle. w głowie Wani sporo naraz myśli się plątało jednak jedna nie dawała mu w tej chwili spokoju.
-Wspomniałaś o wojownikach i guślarzach.- Szybko uporządkował myśli by odpowiednio zadać pytanie.
-Rozumiem że skoro guślarz potrafi śpiewem wpłynąć na nas to czy wojownik ma jakieś umiejętności oprócz wojaczki? No i czy trzeba się urodzić z takim darem czy da się go w sobie wypracować?- zadał pytanie spokojnie patrząc na kobietę. To jedno pytanie mu krążyło po głowie. Kobieta zainteresowała go tym samym czy on sam może w sobie odkryć jakiś talent o którym wcześniej nie miał zielonego pojęcia.

  


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Nie, nie miała łatwego życia, ale jej czas już odchodził w zapomnienie. To, że tutaj siedziała i teraz wszystko mu opowiadała, nie oznaczało jeszcze, że faktycznie chciała to robić. Była zmęczona, ale nie była głucha, nic zatem dziwnego, że doskonale wiedziała, iż mieszkańcy tego domu chcą zabić pewnego wampira. O tym jednak później, teraz bowiem mieli na głowie jeszcze inne sprawy, zdaje się, że niesamowicie ważne dla Wanii, kobieta zatem nie zamierzała odmawiać mu, przynajmniej na razie, odpowiedzi. Musiał jednak wiedzieć, że jej cierpliwość miała swoje granice, a ona sama nie do końca chciała grzebać w przeszłości. To przywoływało jej przed oczy obraz syna i ukochanego, których straciła bezpowrotnie. Nikt czasu nie cofnie.

- Każdy z nas rodzi się z darem. Masz go ty, ma go Anna i miałam go ja. Każde z nas. Żerca często pomaga go dostrzec, bo on widzi najwięcej, nikt nie dostrzega tak dużo, jak on i nikt nie jest tak ciekaw życia, jak on. A wojownicy... Każdy jest inny jak to w życiu. Jeden będzie lepszym zabójca, drugi tropicielem, a trzeci doskonałą strażą. Ale każdy z nich poświęcony jest Księżycowi tak jak każdy szeptun, guślarz, a nawet książę. Jednak wojownik nie widzi tak wiele, jak żerca, nie zna tylu pieśni co guślarz i tyłu ziół, co szeptun - odparła, a Wania spokojnie mógł zrozumieć, że jest już zmęczona. Odpowiadała, ale zdawało się, że jej oczy widzą już coś innego, a uszy słyszą coś, czego nie było, jakby zapadła się po prostu w czasie.

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Bo to kim jest, zawdzięcza tylko sobie. No wiesz, pije, pieprzy się, włóczy i jeśli chce przejąć tr






[Cytuj]
Odpowiedź była zawiła ale miała sens. Zbyt wiele nie dowiedział się na temat który najbardziej go interesował ale jednocześnie dostał odpowiedź na to że Arunas może być pierwszym z wielu wilków które mogą się pojawić w Yorku. Pytanie natomiast brzmiało po co pojawili się w Yorku i jaki mają cel.

Spojrzał na chwilę na Anne chwilę myśląc nad czymś po czym wzrok wrócił z powrotem.
-Dziękuję za rozmowę. Była pouczająca. I jeszcze raz przepraszam że musiałaś rozkopać przez moje pytanie do przeszłości. Nie chcę nadużywać twej cierpliwości a po za tym muszę jeszcze coś zrobić- po ostatnim zdaniu znów spojrzał na Annę po czym wstał od stołu. Lekko skinął głową w stronę staruszki.
-Mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy a tymczasem do widzenia- powiedział uprzejmie wychodząc z kuchni.

Miał sporo do przemyślenia dlatego wyciągnął fajkę z kieszeni i nabił ją tytoniem i w momencie kiedy wyszedł na zewnątrz budynku.


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Wasilisa skinęła lekko głową. Nie była w stanie lepiej tego wyjaśnić, bo dla niej sprawy te stały się oczywiste dawno temu i być może, ale tylko być może, staną się również czymś naturalnym dla wilków, które zamieszkiwały York. Niemniej jednak Wania nie dowiedział się nazbyt wiele, część zresztą na pewno słyszeli już jego pobratymcy w Anglii, ale może warto było jednak zapamiętać historię samej Wasilisy? W końcu ona też zawierała część prawd, które były dla nich wszystkich niesamowicie wręcz istotne. Tak czy inaczej kobieta go pożegnała i poprosiła Annę, by na trochę zostawiła ją samą. Gdy zaś później jej szukano - nigdzie jej nie było.
Wania dowiedział się, dokąd udała się Wasilisa dopiero następnego dnia, kiedy wraz z towarzyszami udał się na miejsce, gdzie ukrywał się zabójca jego rodziców. Tam właśnie znalazł starą wilczycę i to, co pozostało z wampira. Popioły, nic więcej. Wasilisa powiedziała mu, że ona chce już odejść, a nie zamierza na nikogo przerzucać odpowiedzialności za to, co się tu wydarzyło. Jej życie dobiegalo końca, on jednak był młody i musiał z tego korzystać, a zemsta nigdy nie smakowała tak dobrze, jak się podejrzewało. Paliła serce i tylko kladła się cieniem na życiu.
- Wracaj do swoich, synku. I słuchaj guślarza, on was wszystkiego nauczy.
Ostatnia rada. Potem... Pozostawało wracać do Yorku.

//zt

  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo