Seweryn Hermod Nestraven

27


185 cm


Porzuć przeświadczenie, że musisz trafić. Kiedy łucznik nie myśli o celu, wtedy zaczyna podążać drog







[Cytuj]
Multikonta: Soyung Charlotta Katherine
Seweryn ubrał się stosownie do okazji, chociaż nie założył nic pod szyją. Nie lubił muszek ani też krawatów. Wkurzały go, bo miał wrażenie, że go zaraz uduszą. Musiał wydarzyć się cud, aby założył którąś z nich. Dlatego pozostał przy czarnym smokingu oraz lekko rozpiętą koszulą. Wszystko to prezentowało się elegancko i miało swój urok.
Goście zaczęli powoli przebywać Seweryn każdego witał z uśmiechem. Jednak najbardziej obserwował wejść. Czekając za kimś ze swojej rodziny. Miał nadzieję, że nie zawiodą go i pojawią się na jego przyjęciu zaręczynowym. Na szczęście się nie zawiedli go najpierw pojawił się Darion, a później Pia. Chociaż zaskoczył go strój brata to nie dał po sobie poznać.
- Dziękuje i miło poznać - powiedział do kobiety i mężczyzny, którzy pojawili się jako piersi na przyjęciu. Nie komentował tego, jak kobieta przestawiła mężczyznę, bowiem nie znał jej ani jego. Więc nie zamierzał tego komentować.
- Dziękuje i cieszę się, że przybyłeś - zwrócił się do brata. Chociaż rozmawiał z nim wcześniej i wspominał o Rosie. To miał obawy, że jednak stanie po stronie ojca i nie pojawi się na przyjęciu. Dobrze było go widzieć i czuć, że jednak ma wsparcie w rodzinie.
- Seweryn i miło cię poznać - przestawił się kolejnej znajomej Rosy zastanawiając się ile razy jeszcze dzisiaj będzie musiał się przestawiać. Jednak dobrze było poznać znajomych Rosy. Zwłaszcza że mało kiedy jego ukochana przyprowadza kogoś do domu.
- Witaj - powiedział do czarodzieja, który pojawił się zaraz po Sonii, a później skupił się na ostatniej wchodzącej osobie. Dobrze, że i ona się pojawiła i trzeba było przyznać, że świetnie wyglądała. Jednak o tym, co wyczuwał od siostry to później porozmawiają. Zwłaszcza że dawno nie mieli okazji do rozmowy.
- Cześć młoda - zwrócił się do niej, chociaż byli bliźniakami to jednak i tak traktował ją, jak młodszą od siebie. - Cieszę się, że przyszłość - dodał do niej, bo jak przypadku Dariona cieszył się, że jednak część jego rodziny zdecydowała się go wesprzeć w takiej chwili.
- Dziękuje wszystkim za przebycie oraz proszę zająć miejsca i częstować się. Bowiem cieszymy się, że zdecydowaliście towarzyszyć nam tak dla nas ważnym wydarzeniu - zwrócił się do wszystkich zebranych do gości.
Seweryn H. Nestraven

Evangeline Wilson

50


163 cm


Bad things don't happen to writers; it's all material







[Cytuj]
Multikonta: Lenn, Ignis, Marco
Gra zostaje ODBLOKOWANA, należy jednak wziąć pod uwagę wydarzenia fabularne:
  • impreza zaręczynowa odbywa się 29.09 nie 13.09 jak została rozpoczęta (uwaga ważna o tyle, że postacie, które przed końcem września wyjechały z York nie mają prawa przebywać na imprezie zaręczynowej)
  • było przeprowadzona próba złapania Fao, która uciekła i może być ukrywana przez inne wilki
  • wilki w czasie pełni 13.09 dopuściły się krwawej walki z wampirami i niektórymi Łowcami

Faithful, as the full moon is rising
Beauty and the beast are colliding


Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Sena pojawiła się na przyjęciu zaręczynowym Seweryna i Rosy nieco spóźniona. Taki los Nefilim, obowiązki zawsze na pierwszym miejscu. Przywitała się, przeprosiła i wręczyła zwyczajowy prezent by móc się gdzieś zaszyć z kieliszkiem alkoholu w dłoni. Na sobie miała ciemną sukienkę ze sporym dekoltem, lekko zakręcone włosy które naturalnie okalały jej twarz i niebotyczne szpilki, które nawiasem mówiąc uwielbiała. No i co tu mówić, jej nogi w takich butach wyglądały obłędnie.
Od jakiegoś kelnera zwinęła kieliszek z winem i ukryła się w jakimś kącie, gdzie swobodnie mogła obserwować towarzystwo. Trochę żałowała, że nie zaprosiła Jaydena by jej towarzyszył, chociaż pewnie i tak by nie chciał. Gdzieś mignęła jej znajoma twarz Eleny i kilku innych. Znad krawędzi kieliszka obserwowała salę.
Ray C. Nestraven
[Usunięty]
Ray C. Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Czy powinienem tu być? Cholera wie, jakimś sposobem dostałem zaproszenie i o dziwo postanowiłem skorzystać. Ubrałem koszulkę, czarne dżinsy i czarne adidasy. Pies srał na koszulę i garnitur, niewygodne to jak diabli a i tak zamierzałem siedzieć gdzieś na boku, bardzo na boku. Dołożyłem prezent do kupki zebranej pewnie na jakiś stoliku, złapałem za kieliszek szampana. Pozostało schować się gdzieś w rogu i obserwować. Tak właściwie nie znałem tu nikogo.
...A popsuć imprezy nie chciałem, nie celowo. Niestety nie wiem jak to się potoczy bo od lat nie byłem w aż tak dużym gronie ludzi w jednym miejscu.
 

Rose Bloomwood

26



Kocha Seweryna







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Rose nie myślała, że tyle ludzi przyjdzie. Tak naprawdę większość jak nie wszystkie wilkołaki, które tu przyszły zaprosiła z grzeczności. Poza tym nie chciała by Seweryn pomyślał, że jest antyspołeczna i w ogóle nie ma znajomych. Rozmawiała ze swoim narzeczonym, że powinna poprosić o pomoc odnośnie wilczych umiejętności i tak znalazła się w watasze. Niestety teraz samotny wilk to najczęściej martwy wilk.
Widać była, że Bloomwood promienia z radości i szczęścia. Cóż... szkoda, że na tak ważnej uroczystości, która jest na drugim miejscu w rankingu niesamowitych zdarzeń, bo pierwszy to ślub. Nie ma rodzicieli Rose.
Wilczyca dawno zerwała z nimi kontakt. Pewnie gdyby nawet pojechała do nich by powiedzieć co się wydarzyło dowiedziała by się od nich, że tak naprawdę została sprzedana jak pies Księżniczce Faerie. Jednak to stare dzieję i blondwłosa źle to wspomina.
- Miło Was wszystkich poznać i dziękuję za przybycie. Zapraszam do środka - odrzekła.
Przepuściła gości, bo w sumie już nikogo się nie spodziewała.
- Dziękuję Pia, Ty też masz piękną kreacje - stwierdziła.
Powiedziała to wcześniej. Naprawdę siostra jej Nefilim niesamowicie wyglądała. Poza tym patrzyła też na Cerisa. Czarownik też stanął na wysokości zadania i wyglądał jak "człowiek" powiedzmy nie wyróżniając się ubiorem.
Rose weszła po wszystkich gościach pierwsza przed Sewerynem.
- I co teraz? - zapytała dość cicho.
Miała nadzieję, że wszystkie wilkołaki, które były na sali nie usłyszały pytania kobiety.
Is this love that I'm feeling

In your eyes I feel the flames of love


Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
-Ty również wyglądasz nieziemsko- rzucił komplementem obejmując ją w pasie kiedy stanęli przed przed parą wieczoru. Roześmiał się na słowa Eleny.
-Niech i tak będzie że jestem twoją własnością.- Rozumiał zakłopotanie dziewczyny, w końcu nadal ani Wania ani Elena otwarcie nie powiedzieli sobie co do siebie czują.
-W Matce Rosyi mamy taki zwyczaj że przekazujemy w takich sytuacjach najlepszy alkohol jaki jesteśmy w stanie sami zrobić.- wyciągnął do nich ozdobną karafkę.
-O to moje arcydzieło. Miód pitny który już trochę leżakuje- tak trochę w sumie to był pierwszy udany jego miód pitny jaki kiedykolwiek zrobił. Do dziś nie mógł znaleźć receptury nad czym mocno ubolewał. Cóż cała nadzieja w tym że kiedyś w Azylu uda mu się odtworzyć recepturę.
-Oby wam się szczęściło w życiu- uśmiechnął się miło po czym wraz z Eleną udali się do wolnego miejsca. Kątem oka zobaczył kuzynkę. Uśmiechnął się łobuzersko na samą myśl o tym że być może jest tu ktoś kto będzie w stanie dotrzymać mu tempa, chodź z drugiej strony obiecał Elenie że nie zrobi poruty.


Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel, Octavia
Och, przecież nie to miała na myśli! Doskonale wiedziała, że mężczyzna żartował, ale żeby wszystko było jasne - nie uważała go za swoją własność ani nic takiego. Po prostu mój podkreślało, że jest jej bliższy niż zwykły znajomy, dalej jednak nie wiedziała, jak dokładnie powinna to określić. Uczucia to niezwykle skomplikowana sprawa, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Elena po spektakularnym rozstaniu z pewnym Włochem od półtora roku była sama.
Razem z Wanią poszli do środka za wszystkimi, by zająć wolne miejsca przy stole. Kątem oka Elenie udało się wyłapać wśród gości kilka znajomych twarzy, między innymi Senę i Sonię. Później pójdzie pewnie zamienić z nimi klika słów, teraz jednak cieszyła się towarzystwem swojego Wani.
- Tylko proszę, nie próbuj mnie dzisiaj upijać - szepnęła pół żartem, nachylając się lekko w stronę swojego towarzysza. - Latające jednorożce w obecnej sytuacji byłyby chyba troszkę nie na miejscu - zaśmiała się cicho na wspomnienie swojego pierwszego porządnego chlania w towarzystwie Wani. Odleciała wtedy całkowicie, mimo to bardzo miło wspominała tamtą imprezę. Dziś jednak wolała nie zawieść oczekiwań Rose i nie zrobić żadnego przypału.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...

Darion Jesse Nestraven

32


185 cm


"Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać."






[Cytuj]
Darion był lekko podenerwowany tym co widział. Nie dlatego, że pragnął kłopotów ale w obliczu ostatnich wydarzeń zebranie wilkołaków i Nefilim w jednym miejscu było wydawało mu się nie fortunnym pomysłem. A wręcz Jesse uważał, że to przepis na kłopoty. Owszem może i wyglądał odmiennie od reszty gości przynajmniej jeśli chodzi o odzienie wierzchnie ale Nestraven nie chciał wywoływać niepotrzebnego zamieszania, a przynajmniej na początku. Owszem przybyli Nocni Łowcy, a w szczególności jego brat doskonale wiedzieli, że Jesse używa swojej broni w postaci pasa i owija ją sobie wokół bioder, ale tylko wtedy Darion czuł się bezpieczny. Po przyjęciu kieliszka z szampanem po prostu wszedł na salę i usiadł tak by widzieć całe pomieszczenie. Widział zarówno Pię jak i ich wuja oraz nieznaną mu członkinię Rodu. Może gdyby się przyjrzał poznał by Senę ale nie był pewny czy to naprawdę ona. Przecież rozłąka z rodziną i wyjazd do Brazylii zrobiły swoje. Widać było, że mężczyzna jest po prostu spięty. W sumie nawet nie wiedział jak powinien się zachować na takim przyjęciu, bo nigdy na żadnym nie był. Podpatrywał więc innych uczestników i niejako powtarzał ich zachowania. Przynajmniej tak nie rzucał się za bardzo w oczy i nie wyróżniał się z tłumu, a także nie wywoływał niepotrzebnych sensacji. Plaszcz powiesił na oparciu krzesła i czekał na dalszą część przyjęcia.

Ceris Grim

20/21


174 cm


Angel of Darkness







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Rose, Elvan
Ceris ruszył przed siebie by na stoliku postawić swój prezent. Był to prawdziwy szampan i bombonierka z czekoladkami z nadzieniem adwokatowym. Myślał by kupić Rose złoty naszyjnik, a Sewerynowi cóż... jakiś sztylet. Jednak nie chciał podpaść narzeczonemu Wilczycy, bo... takie rzeczy powinien tylko kupować ten jedyny mężczyzna, a nie kolega z pracy, którym był Grim.
Po chwili zaczął kminić co tu zrobić. Tak naprawdę i tak wszyscy widzieli jego rogi na głowie, więc...
- Jeśli narzeczeni pozwolą zatroszczę się o muzykę - zaproponować.
Nie chciał głośno mówić, że... powiało nudą. Grim uśmiechnął się szeroko i pstryknął palcami. Zaraz na wolnym małym stoliku pojawił się odpowiedni sprzęt.
Po chwili założył słuchawki na uszy i powiedział:
- To dla Was Kochani Rose i Sewerynie, to Wasz czas - odrzekł.
Następnie puścił piosenkę 1 oraz piosenka 2 i piosenka 3.
- Zaraz rozkręcimy dalej. Może są jakieś życzenia co do piosenek? - zapytał.
Ceris mówił to wszystko przez mikrofon. Nikt by się nie spodziewał, że chłopak w takim czymś się odnajdzie, a tu niespodzianka.

<img src="https://i.imgur.com/SexSP2e.gif" style="width:300px;">
Would you love a monsterman?
Could you understand, the Beauty of the beast?



Seweryn Hermod Nestraven

27


185 cm


Porzuć przeświadczenie, że musisz trafić. Kiedy łucznik nie myśli o celu, wtedy zaczyna podążać drog







[Cytuj]
Multikonta: Soyung Charlotta Katherine
Trzeba było przyznać, że Seweryn był trochę zawiedziony, że jego młodsza siostra jak dotąd się nie pojawiła. Poza tym patrząc na jego gości to przyszła sama rodzinna zero przyjaciół. No cóż, jeśli nie przyszli no to trudno. Wiadomo nie każdemu czas pozwolił, bo przecież wiedział, że Shantae została wysłana do stalicy do opieki nad dziećmi. Dlatego rozumiał, że nie wszyscy mogą przyjść. Cieszył się tym, że jego rodzinna stawiła się prawie komplecie. Oczywiście nie było paru członków jej i pewnie nie będzie. Nawet nie spodziewał się, żeby głowa rodziny się pojawiła. Wyraziła swoją opinie co myśli o tym związku...
- Dziękuje i ciekawy zwyczaj - powiedział do Wanii, który przyszedł z Eleną o ile dobrze zapamiętał imiona. Seweryn zdawał sobie sprawę z tego, że co naród to nowy zwyczaj podobnie jest wśród ras. Każda ma swoje zwyczaje, przyzwyczajenia czy też monotonie. Nie ma co tego komentować tylko wystarczy poznać. - Na pewno spróbujemy - dodał skoro to jego własnoręczne dzieło wypadało spróbować i okazać szacunek.
Darion nie był osamotniony swoich przemyśleniach, bo również Seweryn obawiał się kłopotów. Jednak też wiedział, że nigdy nie będzie odpowiedni monet na zorganizowanie takiego przyjęcia. Poza tym nie dawno miał okazje przekonać się jak ich rasy są do siebie nie ufnie nastawione i obawiają się ataku z drugiej strony. Dobrze było gdyby na dzisiejszy wieczór zapomnieli tym kim są i do jakiej rasy należą i razem się bawili. Skoro o zabawie mowa to przyjaciel jego narzeczonej zatroszczył się oprawę muzyczną. Gdy rozbrzmiała pierwsza muzyka. Spojrzał na swoją ukochaną...
- Zatańczymy? - zapytał się, być może inni trochę nabiorą bardziej pewność siebie i pójdą za ich śladem. Bo na razie to przyjęcie przypomina imieniny ciotki.
Seweryn H. Nestraven

Schuyler G. Nestraven

19


.






[Cytuj]
Dziewczyna długo zastanawiała się, czy w ogóle wrócić do Anglii po wydarzeniach ostatniego roku... Zaginięcie jej parabatai wpłynęło na nią bardzo mocno, a kiedy runa zniknęła, młoda łowczyni również zniknęła, chcąc poradzić sobie sama z stratą, co jednak nie było takie łatwe. Schuyler wyjechała. Podczas swojej "ucieczki" nie wiodła życia godnego Nocnego Łowcy, a raczej zagłuszała pustkę, która powstała po stracie najbliższej jej osoby... Alkohol, imprezy i wiele innych rzeczy w towarzystwie podejrzanych osób... to była jej codzienność, w której się zatraciła, aż do cholernej wpadki, którą wydała dziewięć miesięcy później na świat. O tym, że urodziła syna wiedział tylko jej brat, przynajmniej taką miała nadzieje, bo i tak była już zakałą rodu.
Tak naprawdę dziewczyna najchętniej nie wracałaby do tutaj, ale wieść o zaręczynach jej brata zmusiła ją, by tutaj przylecieć i wesprzeć go w tak ważnej dla niego chwili. O tym, że przylatuje nie wiedział tak naprawdę nikt. Nie powiadomiła nawet Seweryna, by nie robić mu złudnej nadziei. W wynajętym pokoju hotelowym zostawiła synka z opiekunką, a sama pojechała na przyjęcie.
Będąc w drodze zastanawiała się czy nie zawrócić, ale na to było już trochę za późno, zresztą wydawało jej się, że jej ciało prowadzi zupełnie inna osoba, a ona ogląda to wszystko z boku. Weszła do restauracji po cichu w czarnym garniturze i szpilkach. Pod makijażem ukryte było jej zmęczenie i to co przeszła... Wzięła kieliszek wina i stanęła gdzieś z boku, mając nadzieje, że Seweryn nie zauważył jej przybycia. Chciała z boku cieszyć się chwilą szczęścia swojego starszego brata... Wydawało się, że przynajmniej jemu jakoś to życie się układa....

Darion Jesse Nestraven

32


185 cm


"Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać."






[Cytuj]
Darion po jakimś czasie zaczynał zauważać, że pasuje do tego przyjęcia jak wół do karety. Owszem nie zamierzał wychodzić, by nie sprawić Sewerynowi przykrości ale jakoś nie przypuszczał, że będzie się dobrze bawić. No bo w końcu był tym kim był i nie zamierzał tego ukrywać. Każdy przypadkowy ruch czy też dziwne zachowanie zwracało uwagę czujnych oczu Jessy’ego. Owszem jak na razie wszystko było w porządku ale czy na pewno tak było i czy na pewno pozorny spokój jaki malował się na twarzy Nefilim był tylko maską czy też takie uczucie panowało w jego sercu wiedział tylko Darion. I dlatego być może mógł sprawiać wrażenie lekko zobojętniałego na to co tu się działo. Owszem muzyka trochę uspokoiła niepokój jaki panował w sercu najstarszego z dzieci Archibalda jednak każdy mógł zauważyć, że Darion zachowuje się ja niechciany cień, który pójdzie za tobą wszędzie choćbyś tego nie chciał. Cały czas czujnie obserwował otocznie i gdyby nie jego czujność pewnie nie zauważyłby wejścia Schuyler. Owszem wiedział, że dziewczyna nie miała ostatnio łatwego życia ale jakoś nie chciał robić jej wyrzutów. Po prostu jej obecność lekko go zdziwiła ale i ucieszyła. Dlatego powoli, by jej nie wystraszyć ruszył w jej stronę.
- Cześć siostra. – powiedział gdy już stanął obok dziewczyny. – Nie zamierzasz pogratulować Sewerynowi? – zapytał z ciekawości. Owszem nie miał zamiaru na nią naciskać czy coś ale uważał, że fajnie by było gdyby dziewczyna podeszła do szczęśliwego pewnie przyszłego pana młodego.

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
-Przecież ja ciebie nigdy nie próbowałem upijać. Samo to wychodziło w momencie dotrzymania mi kroku w piciu.- roześmiał się. Fakt upicie się mogło być nie na miejscu szczególnie pozbawienie gospodarzy całego zapasu alkoholu jaki był przygotowany na imprezę. No cóż pewne było jedno że jeżeli dojdzie co do czego Wania i Sonia wyjdą stąd może lekko podpici a w najgorszym wypadku upici.
-Jeżeli moja kuzynka się do nas dosiądzie z zamiarem wypicia to broń boże nie dotrzymuj nam tępa. Poważnie tylko Polacy potrafią dotrzymać tempa picia prawdziwego ruska, a szczególnie dwóch i do tego wilkołaków- powiedział półżartem.

Impreza powoli się rozkręcała i kiedy poleciała pierwsza piosenka, Wania zaciągnął Elenę na parkiet. No cóż jak się bawić to się bawić drzwi wy… wywalić okna wstawić. Jeżeli Elena myślała że odpuści jej wywijanie na parkiecie, to grubo się myliła. Jedno było pewne, jedno z nich jutro będzie miało zakwasy.


Schuyler G. Nestraven

19


.






[Cytuj]
Młoda łowczyni zatracona w swoich myślach nie zauważyła, kiedy jej drugi brat podszedł do niej. Jego słowa, które były skierowane prosto do niej sprawiły, że prawie upuściła kieliszek na podłogę. Ostatnio z jej czujnością i byciem obecną duchem oraz ciałem było kiepsko.
- Darion... jeżeli chcesz mnie zabić rób tak dalej - powiedziała tonem bez emocji i odgarnęła zabłąkane pasmo włosów z twarzy. - Nie chce psuć mu tej chwili, zresztą nie powinnam była przychodzić - powiedziała bardziej do siebie niż do swojego brata.
Schuyler była doskonale świadoma tego, że jej ucieczka będzie niosła za sobą pewne konsekwencje, pewnie nawet został wydany nakaz jej sprowadzenia do Instytutu, a ostatnie czego chciała w tej chwili to zepsucie Sewerynowi jego przyjęcia zaręczynowego.

Rose Bloomwood

26



Kocha Seweryna







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Rose nie to, że była zaklopotana tylko nie wiedziała co robić z takich okazji. Nigdy w swojej rodzinie nie miała takich uroczystości.
Wilczyca chciała by wszystko się udało. Oczywiście
o wszystko narzeczeni zadbali. Nie tylko alkohol, ale i poczęstunek. Nikt nie powie, że są skąpcami. Choć to tylko przyjęcie zaręczynowe, a może aż trzeba było to dobrze przygotować. Nie tylko przyszła para młoda była zadowolona, ale i goscie.
Nie tylko Rose tego pilnowała, ale i Seweryn.
Słysząc pytanie swojego narzeczonego uśmiechnęła się szeroko i podała mu dłoń.
- Z przyjemnością - stwierdziła.
Miała nadzieję, że jak oni zaczną tańczyć to towarzystwo się ruszy. Poza tym musi potem podziękować Cerisowi, że czarownik stanął na wysokości zadania, choć nikt go nie prosił by zajął się muzyką.
Is this love that I'm feeling

In your eyes I feel the flames of love

Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo