Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Wejście
Wejście do miejsca sfory znajduje się od północnej strony. W wysokim, siatkowym płocie znajduje się spore wycięcie, aby każdy mógł się przez nie przedostać. Zaraz za płotem znajduje się przejście do lasu, bo Fabryka znajduje się na obrzeżach miasta. Droga jest ciemny i niewiele widać, szczególnie nocą. Wejście do miejsca należącego do watahy to spore, metalowe drzwi blokowane ogromną, stalową zasuwą, pomalowane licznym graffiti. Obok wejście znajduje się sterta kostek brukowych i cegieł, za którą często stoi ktoś stróżujący.

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
#57, poszukiwania Fao

Nikt nie wiedział, gdzie znajduje się Fao, która jakby rozpłynęła się w powietrzu. Dwa wilki miały zająć się poszukiwaniami jej i Sonia od razu zgłosiła się na ochotnika. Evangeline również wyraziła chęć w pomocy znalezienia pół Rosjanki i tym samym rudowłosej przypadło mieszkanie zaginionej, a Kozakovej jej ostatnie miejsce pobytu.
Sonia była zdeterminowana, by znaleźć choćby najmniejszą poszlakę. Nie tylko chodziło tu o bliską jej koleżankę, ale również była na siebie wściekła, że ostatnio spieprzyła sprawy w The Requiem. Ogólnie miała wrażenie, że traci kontrolę nad wszystkim i nic jej nie wychodzi. Chciała udowodnić samej sobie, że jeszcze potrafi niczego nie zepsuć, a tym bardziej, jeśli chodziło o pomoc w odnalezieniu Fao. Dlatego też znalazła się przed bramą fabryki, ubrana w czarne, wygodne ciuchy oraz z nożem typu folder w kieszeni. Nie miała zielonego pojęcia, co zostanie, więc starała się być ostrożna i czujna.
Nim weszła do środka fabryki, postarała się z ukrycia wyczuć jakiekolwiek zapachy oraz wyłapać dźwięki, które wskazywałoby na niepożądane towarzystwo. Jeśli zastała ją cisza, dopiero wtedy przekroczyłaby próg bramy.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Cisza. Owszem, na razie panowała cisza, ale trudno powiedzieć, co kryło się dalej. To prawda, że Sonia jako wilk miała całkiem dobrze wyostrzone zmysły, ale mimo wszystko nie była w stanie usłyszeć tego, co dzieje się na terenie całej fabryki - a szkoda, bo wiadomo, wiedzieć wszystko, o rozmieszczeniu każdego przeciwnika, to naprawdę wiedzieć wiele. Aż szkoda, że to nie była jakaś gra komputerowa, w której pojawia się wszechwidzący sokół, czy coś podobnego. Trzeba było jednak mierzyć się z tym, co się miało, toteż skoro Sonia nic nie wyczuła, ruszyła na przód.
Każdy kolejny krok powodował, że zaczynała się najpewniej zastanawiać, o co chodzi i co tu zaszło. Wyczula zapach Fao, ale niestety, w jej nos uderzyła również woń Łowców. To wszystko było już słabe, niezbyt mocne, niezbyt głębokie, ale było. Tak samo ślady stóp na pobrudzonej, zakurzonej podłodze, na której w końcu wilczyca stanęła. Co teraz? Dookoła zdawała się faktycznie nadal panować cisza, ale zapachy były co najmniej niepokojące, w końcu, kto wie, czy nie była to jakaś pułapka?

Czas na odpis: 48 godzin

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Oj tak, Sonia nie skarżyłaby się, gdyby miała możliwość widzenia konturów przeciwników przez ściany. Jednak niestety wyostrzony wzrok nie dotyczył, aż takich możliwości, a więc Kozakova musiała pracować to, z czym miała. I tak nie mogła narzekać, biorąc pod uwagę, że zwykły przyziemny nawet nie mógł wyniuchać ewentualnych osób trzecich. A ich Sonia na razie nie wyczuła, jej czułe uszy również nic nie wyłapały, więc było względnie spokojnie. Jeszcze.
Rosjanka wciąż pozostawała czujna na ewentualne zagrożenia jak i wypatrzenie poszlak. Pierwszą z nich był zapach Fao oraz, niestety, Łowców. Sonia zacisnęła usta, niezadowolona z tego, co na razie wyczuła. Potem dostrzegła ślady i przykucnęła przy nich odruchowo. Czy coś jej to dało? Zapewne nie, ale w tej pozycji Kozakova dała sobie chwilę na ponowne przysłuchanie się czy nikogo w fabryce nie ma, próbę wyczucia świeższego, mocniejszego zapachu oraz ewentualne znalezienie wzrokiem potencjalnego towarzystwa. Pozwoliła sobie też na przyjrzenie się otoczeniu: ścianom, suficie oraz, przede wszystkim, podłodze. Próbowała znaleźć kolejne ślady oraz za nimi podążać, co może pozwoliłoby Sonii na odtworzenie ścieżki Fao.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Och, jakże tu było spokojnie! Dokładnie tak, jakby trup ścielił się tutaj gęsto, a ona jeszcze o tym nie wiedziała. Jej nos nie natrafił jeszcze na żadne ślady, nie pojawiło się nic, co wskazywałoby na prawdziwą katastrofę, ale dawało to poczucie, że nie wszystko jest w porządku, że nie wszystko jest takie, jak być powinno. Całą sobą wyczuwała, że coś jest nie w porządku, tylko czy aby na pewno chodziło o czas obecny? Może to woń Fao i tych Łowców tak mocno na nią wpływała? Sama musiała odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Oględziny nie wykazały obecności wroga. Przynajmniej na razie, bo Sonia nie mogła być pewna, czy nie krył się gdzieś dalej. Wszystko jednak wskazywało na to, że śmiało mogła spróbować podążyć za tropem, jaki dostrzegła na podłodze albo za tą nutą zapachową, jaka docierała jeszcze do jej nosa. Była słaba, to prawda, ale na tyle wyczuwalna, by wiedzieć, w jaką należy iść stronę. Trop wiódł niewątpliwie dalej, do wilczej części fabryki, jak również w stronę sali narad, przy której zapachy zdawały się być nadal najbardziej intensywne. Przynajmniej to woń Łowców była tutaj niemalże zabójczo mocna.

Czas na odpis: 48 godzin

  

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Racja, Sonia była zaniepokojona tym, że zastała woń Fao wymieszaną z tymi, które należały do Łowców. Aczkolwiek ta nienaturalna cisza również nie nastrajała pozytywnie. Serio, żeby nawet nie było tutaj żadnego zwierzęcia, jak, dajmy na to, gołębia? No nie wyglądało to dobrze.
Jednak suma summarum, jako że nic do jej nosa oraz uszu nie doszło, pozwoliła sobie na trochę śmielsze eksplorowanie fabryki, nawet jeśli starała się zachować cichy chód. Tym samym wkroczyła do wilczej części tego miejsca, a dokładniej do sali narad. Rosjanka nie była najlepszym tropicielem, o czym przekonała się na treningu z Oscarem, ale przez intensywność woni nie miała większego problemu, by trafić do wspomnianego pomieszczenia.
Wraz z tym, kiedy zapach nabierał na sile, tak Kozakova zaczęła stąpać ostrożniej oraz przykleiła się do ściany. Miała nadzieję, że dobór ciemnych ubrań swoje zrobi i ulepszy jej amatorski kamuflaż. Ninją to ona nie była, ale głupia też całkiem nie, więc odpuściła sobie z rzucających się w oczy kolorów. Zresztą, nie wiadomo czy rzeczywiście ktoś znajdował się w sali obrad.
Jednak mocne zapachy wskazywały na niechciane towarzystwo bądź na to, że całkiem niedawno smerfy tu urzędowały, a ich wonie nie zdążyły się przewietrzyć. Sonia wolała nie ryzykować, więc w pewnym momencie zatrzymała się, wciąż przyklejona do ściany i spróbowała posłuchać czy rzeczywiście w sali narad nikogo nie było. Dla upewnienia się, wzięła ostrożnie jakiś kamień, jeśli takowy znalazła i rzuciła w przeciwległą stronę, by wywołać dźwięk, a tym samym możliwe zainteresowanie potencjalnego towarzystwa. Kto wie, może smerfy miały jakieś sposoby, by stłumić wydawane przez siebie odgłosy?
Sonia odczekała chwilę, by zaobserwować skutki jej działań. Jeśli wciąż po tym wszystkim nie wyłapała żadnych zmian sugerujących, że będzie musiała skonfrontować się z nefilim, weszła do sali obrad (trochę przesadnie podnosząc nogi przy przekraczaniu progu, ale przezorny zawsze ubezpieczony). Jeśli natomiast udało jej się wykryć potencjalne towarzystwo, odsunęła się w najbliższy cień, wciąż trzymając się ściany, z nadzieją, że nie zostanie wykryta.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Zacznijmy od tego zatem, że Sonia znalazła obluzowany kawałek cegły. Nie mniej, nie inaczej, ot, dostrzegła go po drodze i jak widać, mógł jej się teraz przydać. Poruszała się powoli i ostrożnie, wciąż zachowując czujność, co bardzo jej się chwaliło, a próba, jaką podjęła - była dość istotna. Bo może w końcu jednak ktoś tutaj był? Czy jej ucho nie wyłapało jakiegoś dźwięku, gdy zatrzymała się na chwilę? Czegoś, co mogło kojarzyć się z szarpnięciem? Mlaśnięciem? Co to było? Zdecydowała się zatem rzucić kawałkiem cegły, który trzymała i słusznie. Z jednego z pomieszczeń wybiegł bowiem niezbyt wielki pies, który warknął na nią głucho, ale zaraz zaskomlał cicho uznając, że powinien stąd jak najszybciej uciekać. Wilk w końcu był jednak od niego o wiele potężniejszy. Ale, zaraz, czy on nie miał na pysku krwi? Czy nie niósł na sobie... zapachu krwi? Soniu - porusz lepiej nosem i przekonaj się, co to dokładnie było. I zadaj sobie pytanie, czy chcesz to sprawdzać. Co kryło się za tym przejściem? Co tam było?

Czas na odpis: 48 godzin

  

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Uzbrojona w cegłę, czuła się nieco pewniej, gdyż nóż typu folder nie był przeznaczony do czynnej walki, a stanowił dosyć marną alternatywę prawdziwe broni. Zresztą, cegłówka również nie była najlepsza, ale wciąż budząca chociaż chwilowe zastanowienie, czy nacierać na taką osobę z tym przedmiotem. I poza tym, można było zrobić wstępne ogarnięcie terenu.
Jak się okazało, ten zabieg był przydatny. Co prawda wyskoczył pies, a nie nefilim, ale zwierzę było umazane krwią, co oczywiście wzbudziło niepokój Rosjanki. Ta oprowadziła psiaka, możliwe, że nawet wilczymi ślepiami, gdyż wadera zareagowała na towarzystwo dzikiego zwierzęcia, a następnie dała sobie chwilę na ponowne zbadane terenu zmysłami. Przede wszystkim, czuła krew. Woń była ostra, podobnie jak zapach aniołków, ale czy udało jej się wyłapać jakikolwiek dźwięk? To już nie użytkowniczce rozstrzygać.
Gdyby usłyszała jakiś odgłos, przysłuchiwałaby mu się chwilę, by spróbować zidentyfikować, kto mógłby je wydawać. Następnie skierowałaby się do miejsca, z którego wyskoczył umazany krwią pies, zabierając po drodze cegłówkę, jeśli byłoby to możliwe. Gdyby zastała ciszę, pominęłaby próbę identyfikacji, ale wciąż skierowałaby się do pomieszczenia, skąd czuła krew i zgarnęłaby w miarę możliwości cegłę. Oczywiście wciąż stąpała ostrożnie i była przyklejona do ściany. Jakieś teorie? Kto wie, może zastanie martwe nefilim? To tłumaczyłoby mocne zapachy Łowców unosząca się w tej części fabryki. Dodać do tego psa z krwią... no, ale to była tylko teoria.
Nim weszła do środka, pozwoliła sobie na ponowne przysłuchanie się i próbę wyniuchania czegoś, co mogłoby świadczyć o pułapce. Następnie zajrzałaby do środka, gotowa na atak lub obronę, dzierżąc cegłówkę (jeśli MG pozwoli).

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Sonia powinna zacząć się niepokoić. Zapach Łowców mieszkał się teraz z wonią wilka. Nie, zaraz. Wilków. I smrodem śmierci, tego była teraz pewna, uderzyło ja to dopiero, kiedy pies wybiegł z pomieszczenia, a do jej umysłu dotarło, dlaczego dookoła panuje taka martwa cisza. Nienaturalna. Mogła zacząć zastanawiać się, co ja czeka i czy cegłówka, którą szczęśliwie podniosła, na cokolwiek jej się tutaj zda. Była jednak wilkiem, zawsze miała jeszcze jakaś możliwość, w końcu w ciele bestii niewiele by jej zagrażało, to jednak niewątpliwie, była ostateczność. A może wcale nie? Nie w obliczu smrodu, jaki bił teraz w jej nos, w miarę jak zbliżała się do wejścia do pomieszczenia, które aż zionęło złowrogą aurą... Po drodze spostrzegła, zdaje się, że nie do końca świadomie, że klamka w sąsiednich drzwiach jest wyrwana, zwisała smętnie, jakby z drugiej strony nie miała już żadnego podparcia. Ale czy to miało teraz znaczenie?
Zatem zajrzała. I z miejsca zapewne pomyślała, że wolałaby tego nie robić. Przy stole siedzieli dwaj mężczyźni. Jeden z nich miał gęstą brodę, dziwnie zlepioną, jego twarz była blada i zimna, a oczy szeroko otwarte. Z tego miejsca nie mogła tego dostrzec, ale pomiędzy oczami Williama, bo to właśnie ten niezrzeszony, postawny wilk, z którym pracowała u Niny, pyszniła się dziura wlotowa po kuli. Jego towarzyszem był zaś Misha. Co prawda ciało delikatnego raczej chłopaka wyglądało już okropnie, ale twarz pozostała właściwie bez zmian. Jakby ktoś go nieco zakonserwował. Co w całym rozrachunku, było jeszcze gorsze. A przed nimi, na stole, leżało jedzenie, teraz już gnijące, co Sonia poczuła dopiero chyba teraz, zapach nasilał się im dłużej patrzyła. I coś jeszcze... Tu też śmierdziało Łowcami.




Tu umarli:

1. William Rutherford

2. Misha Denisov

Czas na odpis: 48 godzin

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Sonia niepokoić zaczęła się już o wiele wcześniej, bo, jakby nie było, zniknęła jej koleżanka. Choć fakt, teraz znowu poczuła nową falę wspomnianej emocji: ścisk w żołądku, szybsze bicie serca i okropne wrażenie, że będzie baaardzo tego żałować, co zaraz zrobi. I cóż, tak. Pożałowała.
Smród wilków wymieszany z łowcami był alarmujący. I, właśnie, czemu waliło czymś podobnym do padliny?
Mimowolnie ścisnęła mocniej cegłówkę w dłoni, która, być może do niczego jej się nie przyda i stanowiła marną broń w porównaniu do wilczego alter ego Rosjanki, ale dodawała otuchy dziewczynie, która z trudem powstrzymywała się przed chęcią ucieczki. Zarazem ciekawość pchała ją dalej. Heh, angielskie przysłowie prawdę mówi - ciekawość zabiła kota. I na pewno w pewnym stopniu zabije również wilczycę. Może nie dziś, ale kiedyś z pewnością... no, jeżeli MG będzie łaskawy dla tej ruskiej ameby.
Smętnie zwisające drzwi dostrzegła w powolnej oraz ostrożnej wędrówce do złowrogiego pokoju, z którego wybiegł pies. Oczywiście ten szczegół na pewno miał jakieś znaczenie, ale Sonia na razie nie zatrzymała się przy nich, zbyt przyciągana tajemniczym pomieszczeniem. Potem zerknie, co tu się stało.
Na razie musiała znieść nie tylko nieznośnie mocny smród śmierci, ale również zastała dwa trupy wilkołaków. I to jej znanych.
Kozakova, gdy rozpoznała nieszczęśników, zamarła oraz zaniemówiła. Poczuła się tak, jakby coś ją uderzyło. W oszołomieniu spojrzała najpierw na Szkota, z którym pracowała w The Requiem, Williama, a potem na jeszcze bardziej znaną jej duszę - Mishę. Gdy pierwsze oszołomienie zniknęło, Sonia poczuła jak wzbiera jej się na wymioty, który nadludzkim wysiłkiem powstrzymała. Potrzebowała dobrej chwili na przetrzymanie chwilowego kryzysu, a gdy już ponownie wzięła się w garść, otarła mokre oczy i spojrzała na trupy.
Czuła się okropnie.
Jednak była na misji i nie mogła zrezygnować. Dlatego też z uwagą przyjrzała się dziurze wylotowej w głowie Williama oraz jedzeniu, które leżało przed Mishą. Smród wciąż odpychał, ale Sonia wreszcie wyczuła anielską woń. Zimne dreszcze przebiegły po jej kręgosłupie i odruchowo ponownie zaczęła nasłuchiwać czy nie ma towarzystwa. Potem przełamała się i podeszła do trupów oraz jedzenia, by bez dotykania przyjrzeć się im z bliska. Nie chciała pozostawiać po sobie śladów.
Niezależnie czy coś znalazła, czy nie, miała w planach podejście do wyrwanych drzwi. Nie było jej łatwo ot tak pozostawić wilki, ale teraz nie mogła urządzić im choćby prowizorycznego pochówku. Potem, jak już będzie po wszystkim, zrobi to. Na razie ponownie zamarła i wybadała słuchem czy teren jest czysty. Jeśli tak, przemknęła do wspomnianych drzwi oraz przeciwległego pokoju, by go wybadać. Jeśli natomiast udało jej się wyłapać dźwięk, pozostała w aktualnym pomieszczeniu, jedynie przyklejając się do ściany. Dla lepszego upewnienia się, powtórzyła czynność z cegłówką.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Tak naprawdę - niewiele mogła tutaj znaleźć i niewiele mogła odgadnąć. Pewnym było, że to co właśnie oglądała, było przygotowaną specjalnie inscenizacją, co wskazywało jasno na to, że ten, kto ją zrobił, był przekonany o tym, iż prędzej czy później pojawią się tutaj jakieś wilki, które zrozumieją. Tym samym Sonia mogła być pewna, że poczynania wilków w tym mieście są dokładnie śledzone, ich ruchy i decyzje, co chyba nie powinno jej się podobać. Nie widziała jednak nic, co wskazywałoby na kogoś konkretnego - to znaczy czuła niepokojącą woń Łowców, która wręcz biła od ciał i zdaje się, że ci nie chcieli, by została zakryta. Jedno było pewne - William został zastrzelony jednym, wprawnym strzałem. MIsha musiał spotkać się jednak z większym okrucieństwem i do uśmiercenia go użyto raczej noży ze srebrna, ran postrzałowych Sonia nie dostrzegła.
W okolicy nadal panowała cisza. Nic nie słyszała, nic nie wskazywało na to, by ktoś znajdował się w fabryce, mogla więc spokojnie podejść do drzwi. Prowadziły do salonu i jeśli tylko Sonia spróbowała, to na pewno po paru próbach udało jej się otworzyć drzwi z użyciem nieszczęsnej klamki. W środku było wyraźnie czuć woń Fao, a na stoliku kawowym znajdowała się książka - jak Sonia dostrzegła - mitologia słowiańska. Drugie, co rzucało się w oczy, to otwarte na oścież okno, do którego prowadził wyraźny trop dziewczyny.


Czas na odpis: 48 godzin

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Sonia nie mogła powstrzymać skrzywienia się, gdy zrozumiała, że ma do czynienia z inscenizacją. I jak William jeszcze przy tym wszystkim nie cierpiał za wiele, tak Mishy nie było dane umrzeć szybko. Kozakovej ponownie zrobiło się niedobrze, ale tym razem poczuła jeszcze coś - wściekłość. Jej ślepia błysnęły chłodnym błękitem, a dłonie zacisnęła w pięści. Wilczyca wewnątrz Rosjanki podzielała odczucia dziewczyny, warcząc oraz podsuwając obrazy, co zrobią z zabójcami pobratymców. Kozakova jednak nie dała ponieść się pragnieniom swojego alter ego, chociaż jej odczucia nie były dalekie od tych należących do wadery. Mimo wszystko, wciąż znajdowała się na misji, nie mówiąc już o tym, że nie znała imion Łowców.
Fabryka wciąż cicha, a więc można działać. Na całe szczęście w przeciwległym pokoju nie znalazła nowych trupów, a ślady Fao. Sonia podeszła do otwartej książki z mitologią słowiańską, mimowolnie zerkając na treść strony. Chciała jeszcze dokładniej się rozejrzeć, ale nagle poczuła wibracje telefonu w kieszeni. Odczytała wiadomości, odczuwając niemałą ulgę, że Fao się odnalazła. Odpisała szybko Oscarowi, że zaraz będzie, ale po tym, nie ruszyła prosto do wyjścia z fabryki. Zamiast tego podążyła śladem Fao, przy okazji pozwalając sobie na pobieżną obserwacje pomieszczenia. A nuż coś jeszcze na koniec znajdzie i a nuż nie oberwie jej się za przedłużanie sesji. Jeśli oczywiście na nic nie trafi, uda się do wyjścia przy zachowaniu wszelkich ostrożności.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Owszem. To była inscenizacja, ależ tak, co do tego nie było najmniejszych wątpliwości. Jakby ktoś chciał zasugerować, że dokładnie tak będzie wyglądała ich ostatnia wieczerza, że za nią nie czeka ich już nic więcej i muszą się z tym pogodzić, bo na życie nie powinni już w ogóle liczyć. Chichot ze strony kogoś, kto chciał ich wykończyć, a biorąc pod uwagę zapach, Sonia nie mogła mieć wątpliwości, o kogo dokładnie chodziło. Ostrzegano, po cichu i niepewnie, na zgromadzeniu, ale zdaje się, że nikt nie brał pod uwagę, jak daleko może to wszystko zajść. Skoro nie można było wilków schwytać i zamknąć ich w obozach, można było wymordować je po cichu, zanim ktokolwiek zorientuje się, co się właściwie dzieje.
Na razie jednak Sonia weszła do salonu, a gdy przyjrzała się książce, dostrzegła w niej wiele małych zakładek. Widać Fao uważnie studiowała lekturę, niemniej jednak tom otwarty był na rozdziale poświęconym Chorsowi. Gdy Sonia uważniej się rozejrzała, dostrzegła wystający spod koca na kanapie telefon — najpewniej należący do właśnie odnalezionej wilczycy. A potem skierowała się do okna i zdaje się, że to był największy błąd z jej strony. kiedy tylko znalazła się blisko parapetu, usłyszała cichy trzask, a chwilę później, tuż przed nią, w ramę okienną u dołu, wbił się pocisk. Strzał był wyraźnie czysty, a to, że oberwała nie wilczyca, a biedne okno, było zamierzone. Ona również dostała ostrzeżenie — widziała martwych, a teraz dowiedziała się, że sama może zostać odstrzelona jak kaczka. Ale nie wydarzyło się nic więcej.

Czas na odpis: 48 godzin

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony
Odkrycie Sonii, co do tego, że wilkołaki ot tak nie zginęły, było przytłaczające i sprawiające, że żołądek dziewczyny zaciskał się boleśnie. Nagle poczuła się tak, jakby ktoś ją uważnie obserwował i nie mogła powstrzymać się od oglądania się we wszystkich kierunkach.
Chwilowo straciła tę czujność, gdy znalazła się w pomieszczeniu, gdzie najpewniej pomieszkiwała Fao. Imię lunarnego bóstwa, które wyczytała, było jej już znajome, bo natrafiła na nie, gdy poszukiwała informacji z Savio i Aidenem. Potem jej uwagę przykuł telefon, który schowała do kieszeni, by potem oddać właścicielce przedmiotu.
Jak już wcześniej wspomniano, strata czujności była błędem. Mogło skończyć się tragicznie dla Rosjanki, ale na całe szczęście pocisk był skierowany w okno lub po prostu Kozakova tak fortunnie stanęła. Sonia zamarła słysząc świst, a potem trzask szkła. Była pewna, że na chwilę jej serce zamarło, by potem zacząć bić dwa razy szybciej, a jej żołądek zrobił fikołka. Poczuła się słabo, ale zarazem żywa jak nigdy dotąd, gdy nagle odczuła, że jej życie może być tutaj realnie zagrożone. Jasne, była świadoma ewentualnego niebezpieczeństwa, ale wiadomo jak to jest - trzeba poczuć na własnej skórze, by był właściwy efekt.
Rosjanka wzięła drżący oddech i odsunęła się ostrożnie od okna. Zdecydowanie poczuła, że jej rola w przeszukiwaniu fabryki jest skończona. I jeśli dobry MG pozwoli, wyjdzie stąd zabierając po drodze książkę Fao, by oddać jej wraz z telefonem.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata



Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Nie, nie zginęli tak po prostu i zapewne ta myśl dość mocno zalęgła się w głowie Soni. Trudno zresztą o to, by było inaczej. Inscenizacja wskazywała wyraźnie na działanie celowe, pokazywała od razu, o co tutaj chodzi i że miejsce też nie zostało wybrane przypadkowo. Sądząc jednak po stanie, w jakim znajdowało się cialo Mishy, twórca tego dzieła szykował je od jakiegoś czasu - od zniknięcia Fao? Musiał być całkiem dobrze zorientowany w tym, co się dzieje z wilkami w Yorku, bo inaczej nie byłby w stanie trafić do fabryki i przygotować tej niespodzianki. Uszy i oczy szeroko otwarte, czyż nie? I myśl ta musiała co najmniej przytłaczać, gdy już wszystko skalkulowało się na spokojnie. Zagrożenie, jak sama Sonia spostrzegła, było niesamowicie realne. A teraz wiedziała już, jak to jest ujść z życiem.
Strzał się nie powtórzył - mogła zatem na tej podstawie wnioskować, iż było to jedynie ostrzeżenie, sygnał, że jeśli tylko będzie trzeba, to i ona zginie, by dołączyć do swoich kolegów. Na razie jednak mogła opuscuc fabrykę, ba, mogła z niej zabrać co chciała i ruszyć do domu, by zająć się przemyśleniem tego, co widziała. Zdaje się, że również trzeba było wydobyć ciała i je pochować...? O tym jednak mogli zadecydować już później, na zebraniu, na którym zapewne padnie wiele ważnych słów.

//zt: Sonia nie zostaje ranna w czasie poszukiwań, jedynie jej psychika cierpi z uwagi na inscenizację, jaką odkryła
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo