Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Zapiski

Adnotacja

Zapiski czarownika - wiedza dla wyłącznie najbliższych znajomych Shizhi.





Zapiski

Przez lata łowcy uważali, iż każdy demon to personifikacja najczystszego zła. Poświęciłem im setki lat badań. Te pomniejsze – te, z którymi walczą na co dzień, są niczym więcej, jak zwykłymi marionetkami. Mniej lub bardziej inteligentne od innych, a jednak u niektórych dostrzegłem przejawy czegoś, co ludzie niekiedy zwali empatią. Bestie niegdyś postrzegane jako smoki, czy piekielne ogary – a to wyłącznie dwa przykłady z wielu.
Wystarczyła chwila całkowitego nic nierobienia. Zero rozkazów, gniewu, zazdrości… Zauważyłem, iż każda ze sług w dużej mierze zawsze reagowała na emocje przywołującego, niejako traktując je jako pożywkę. Gdy symulowałem gniew – ogary warczały wściekle – gdy wpadałem w panikę, instynktownie rzucały się do obrony – gdy zaś siadałem bezczynnie, te podchodziły do wyciągniętej do nich ręki, domagając się uwagi. Wtedy zrozumiałem – przywołanie to nie tylko wezwanie pod swe dyktando bezrozumnej marionetki – to poniekąd zawiązanie z nią więzi na poziomie emocjonalnym. Do dziś śmiem twierdzić, że to właśnie one wpływają na zachowanie i siłę demona…
Przywołanie istot wyższych i aniołów to nieco trudniejsza sprawa...

***


Demony większe i te najpotężniejsze – co nimi kieruje? Targi dusz w zamian za życzenie śmiertelnego. Do niedawna wystrzegałem się podobnych tez – teraz stawiam je coraz śmielej. Co, jeśli cała ta wymiana to nic innego jak zachowanie balansu? Co, jeśli nasza iskra świadomie podąża za głosem aury własnych czynów.
Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, co na pewnym etapie potwierdził mój ojciec, Pan tajemnic. Jak każdy byt i gatunek na ziemi, tak i oni toczą nieustanną walkę o przetrwanie. Najpotężniejsi przedstawiciele rasy nawet po śmierci, zawsze odrodzą się w swym królestwie – tak długo, póty ich esencja nie zostanie unicestwiona. Pozostałe… Te odradzać się nie potrafią, toteż wybierają inną drogę ewolucji. Część z nich rozrywa i wyniszcza u podstaw przechwycone dla przedłużenia własnych bytów – do ich zmiany i przystosowania – rzadka to rutyna, widziana wyłącznie u przedstawicieli najdzikszych istot – inne, bardziej powszechne w swych królestwach wypaczają z najdrobniejszych przejawów człowieczeństwa, czyniąc z nich swoich następców.
Tak oto rodzą się pomniejsze demony – schwytane i zmienione z ludzi właśnie w nich. Często zaczynają na najniższych szczeblach, zazwyczaj, jako powiernicy lub pionki do roznoszenia „usług” swych Panów w zamian za nowe. Każdy dobity targ to przepustka ku ich wzmocnieniu – tak przemawiały wizje ojca, w których wielu z nich toczyło niekończący się bój rywalizacji. Wszystko po to, by uniknąć straszliwych kar, albowiem większość krzyczała „już dość”… Czy możliwym jest więc, by nawet i demony obawiały się bezkresu piekielnego cierpienia? Czy prawdą okaże się teza, że część z nich czyni zło na poczet szansy na odzyskanie dawnego życia?
Straszny los ujrzałem w przerywanych wizjach Marbasa, lecz niejedyny. Wychodzę z kontrowersją, albowiem nie każdy demon traktuje swych „wyznawców” w podobny sposób. Są tacy, to nie ulega wątpliwości, jednakże znalazłem i takich, którzy pomimo przydomku demona pozostają neutralni. Te istoty bytu dryfują na krawędzi, wypierając się domen centralnie w siedzibach piekielnych wymiarów. Ulokowane gdzieś szczelinach pomiędzy światami – niedostępnymi nawet dla przedstawicieli własnej rasy – obserwują, gdyż są skrybami doczesnego świata. Ich słudzy, a niegdyś ludzie składają przysięgę wieczystego milczenia. Swe długie obiecane lata spędzają na gromadzeniu i spisywaniu stron grubych ksiąg. A gdy dokończą ich dostatecznie wiele, otrzymują szansę na wybór drogi dalej. I wtedy rodzi się demon lub kolejny człowiek…
Zaprawdę świat demonów i ich społeczeństwo jest niezwykle skomplikowane – tak bardzo, że nawet z wiedzą ojca nie potrafiłem go pojąć. Jestem świadom wielu błędów, dlatego nie spisuję tej wiedzy nigdzie indziej. Mimo to fascynują mnie, jak zresztą wiele innych wymiarów, wszak ten demoniczny nie jest jedynym. Ujrzałem przecież krainę duchów – miejsce, do którego wędrują iskry wszystkich tych, którzy odeszli bez naznaczenia znamieniem Edomu lub układu z jakąkolwiek istotą. Obraz krainy do dziś mnie fascynuje… Czasem się zastanawiam, czy dane nam będzie udeptywać ścieżki pomiędzy źdźbłami jej soczystych łąk… A jeśli tak…
Życie w świecie Przyziemnych to faktycznie wyłącznie przedsmak dalszej podróży w nieznane… Wiem jedno, moja i jego dopiero się rozpocznie. Czasem mam wrażenie, jakby znamię ojca było jedynie formalnością dla czegoś, co połączyło nas dawno temu…

Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo