Lycande

911



Czy ktoś powiedział, promocja na książki?








Multikonta: Malekith, Damien C. Ashdown
Lycande (Gwenfyvar)
Metryczka


Imię: Lycande - dla świata, Gwenfyvar - nadane przez matkę
Nazwisko: Lamaire - po matce, wśród ludzi korzystała z naprawdę wielu innych

Data urodzenia: 8 lipca, 1108 r.
Miejsce urodzenia: Norwegia

Wiek: 911
Wzrost: 180 cm
Waga: 80 kg

Rasa: Faerie, Pucas

Przynależność: Zjednoczony Dwór
Wizerunek: Katheryn Winnick

Aparycja

W wielu kanonach, Lycande uznałoby się za atrakcyjną kobietę. Urodę odziedziczyła po mamusi. Proporcje ciała, pomimo starannie wyrobionych mięśni, nadal pozostały kobiece i kuszące. Buzia urokliwa, o drapieżnych rysach. Oczy błękitne, przypominające bezkresne niebo lub ocean, w którym wielu chciałoby się zanurzyć. Bez wątpienia wyrośnięta, wina najprawdopodobniej zagubionego, ojcowskiego genu. Metr osiemdziesiąt to coś, co pozwalało patrzeć na większość społeczeństwa z góry, przynajmniej w odleglejszych czasach. Obecnie dużo łatwiej wtapia się w tłum, choć nadal zwykle góruje nad przedstawicielkami płci pięknej. Co ciekawe i rzadkie, w przeciwieństwie do większości Pucasów, jej skóra pozostała blada - typowo europejska. Za to uszy, jeden z niewielu wrażliwych punktów na jej ciele, są spiczaste i stanowią jedną z niewielu cech wymagających ukrycia przed wzrokiem Przyziemnych. Co do skrzydeł, ich kolor jest harmonijną przeplatanką czerni i czerwieni, nadając im oraz właścicielce groźniejszego wyglądu. Sprawiają wrażenie, iż są dodatkową parą oczu Wróżki, tudzież przywodzą na myśl barwy wojenne.
Charakter

Istotny element charakteru Wróżki stanowi harmonijna mieszanka cech należących do jej rodziców. Od strony matki odziedziczyła drapieżność i rządzę krwi. Choć jest określana mianem potulnego Niedźwiedziątka, ma wystarczająco wiele atutów i pomysłów na to, jak skoczyć przeciwnikowi do gardła. Te dotkliwie zrani, bez żadnej chwili zawahania i późniejszych dylematów związanych z czyimś zgonem. Choć zwykle wykazuje się pewną dozą finezji, potrafi też rozszarpać oponenta na strzępy, jak przystało na dzikie zwierzę. Po ojcu ma ośli upór oraz pewne zdolności manipulacyjne, oparte o urodę oraz starannie dobrane słówka. Ponadto, to właśnie Biesowi zawdzięcza stonowanie oraz trzymanie na wodzy tego, co na co dzień prezentowała Taillis. Przekłada rozsądek ponad instynkt.
Ze swojej strony dokłada do tej mieszanki ciekawość świata oraz samych jego mieszkańców. Lubi dociekać i wciskać nosek w nie swoje sprawy, a także uczyć się wszystkiego, co jest przydatne: jako nowe umiejętności oraz do rozmów w towarzystwie. Od tego nie stroni, choć po każdym spotkaniu w większym gronie, musi spędzić cztery razy więcej czasu w samotności. Przejawia pewne cechy introwertyka, które zwykle skutecznie trzymają ją z dala od wybuchowych i energicznych rozrywek. Zdecydowanie bardziej woli towarzystwo książek, a jeżeli już miałaby spotkać się z kimś – to nieoficjalnie i na zapleczu. Nie jest specjalnie agresywna, wpierw rozpatruje warianty pokojowe. Na swój sposób dotrzymuje danego słowa, ale pamiętajmy, że nadal jest czystej krwi Wróżką. Jeżeli ugoda została odgórni narzucona, lepiej aby każdy jej zapis nie pozostawiał pola do interpretacji, dla dobra jej twórcy.
Biografia

Marianne i Bies, dwójka młodych Faerie, zafascynowanych sobą i w końcu przenoszących znajomość na zupełnie inny poziom. Na próżno doszukiwać się wśród tej pary miłości i obietnic spędzenia ze sobą reszty życia, to była prosta relacja, oparta na intensywnych doznaniach cielesnych. Gorący romans jakich wiele, lecz z niespodziewanym finałem w postaci ślicznej dziewczynki, urodzonej dziewięć miesięcy później. Żadne z nich nie chciało potomstwa, a jednak stało się, domniemana niska płodność Wróżek spłatała im niezłego figla. Powiedzieć, iż ojciec poczuwał się do odpowiedzialności za córkę to kłamstwo, nie miał prawa wiedzieć o jej istnieniu. Matka, w swej samowystarczalnej i samotniczej naturze, podjęła się wychowania latorośli na własną rękę, z dala od wszystkich bliskich jej osób. To nic trudnego, kolejna batalia, którą musi stoczyć. Instynkt powinien podpowiadać jej, co powinna robić w danym momencie. Tak to sobie to wtedy wmawiała…

Ówczesna Norwegia była miejscem idealnym dla kogoś takiego jak Tailis i jej maleńkiego Niedźwiedziątka. To w miarę spokojne miejsce, jeżeli nie liczyć zabaw Skandynawów w rabunki i innych rozrywek typowych dla Wikingów. Prawdę mówiąc, to miejsce musiało naprawdę odpowiadać naturze Wróżki, mogła być sobą i otoczenie w pełni to akceptowało. Przecież w tym społeczeństwie, pozycja kobiety była nad wyraz wysoka, a same ludzkie pannice cieszyły się stosunkowo liczną swobodą w obraniu własnej ścieżki życiowej, oraz prawami ułatwiającymi życie. W przypadku przedstawicielek Świata Cieni, był jeszcze lżej. Gwenfyvar, dla świata Lycande, czuła się tutaj jak ryba w wodzie. Pomimo miejscami topornego wychowania, nie mogła narzekać na brak typowo dziecięcych znajomości. Była przy tym na tyle bystra, aby nigdy nie ujawniać swej prawdziwej natury. Pierwsze przejawy magii również miały miejsce w sposób kontrolowany, niezagrażający tajemnicy Świata Cieni oraz życiu ludzkiemu. Rodzicielka już o to zadbała. Dzieciństwo można podsumować krótko, szczęśliwe. Do tego brak przepychu i innych typowo królewskich bogactw sprawiało, że Pucas posiadła wiele umiejętności przydatnych w życiu codziennym.

Do mniej więcej trzydziestki była przykładnym wikingiem, zwłaszcza w wojowniczej części tejże kultury. Miała ku temu predyspozycje, zdolności bojowe spiła z mlekiem matki, a posturą przyćmiewała wielu ówczesnych mężczyzn. W przeciwieństwie do niej, wejście do łoża Lycande uchodziło za graniczące z cudem. Utarło się stwierdzenie, iż wpuści tam tego, kto pokona ją w pojedynku. Warto nadmienić, stoczyła ich wiele, i we wszystkich triumfowała. Dopiero gdy opuściła rodzinne okolice i matkę, bardziej stonowana, ojcowska cząstka zaczęła dawać o sobie znać. Skrytość, dążenie do wiedzy, i parę innych cech które równie dobrze dałoby się powiązać z Jasnym Dworem – to skutecznie poskramiało drapieżną i bardziej krwiożerczą stronę jej charakteru. Wojownicza intelektualistka, tak można ją ująć.

Opisanie setek lat życia to trudna i czasochłonna sztuka, która poskutkowałaby kilkunastoma grubymi tomami, składającymi się na opowieść o ledwie jednej z wielu dusz chodzących po tym Świecie. Na szczęście większość można zawrzeć krótko, za sprawą wypracowanego schematu, którego trzyma się w zasadzie po dziś dzień. Otóż Gwenfyvar była ciekawą świata Wróżką, i dlatego lądowała wszędzie tam, gdzie działo się coś istotnego. Z początku Europa, później Azja, i wreszcie Nowy Świat. Tam gdzie cywilizacja, w końcu zjawiała się i ona. Starała się jak najszybciej opanować te najważniejsze języki, tak aby móc porozumieć się w każdym zakątku globu. Często obracała się w arystokratycznym gronie, zgodnie z wypracowaną wcześniej tożsamością, co ułatwiało jej realizację siebie jako humanistki. Zamiast tracić czas na licznych balach i innych przyjemnościach, studiowała księgi i manuskrypty. Na pytanie, czego szuka, zawsze odpowiadała: nie wiem, jak znajdę to dam znać.
Z oczywistych względów nie ufała bezgranicznie słowu pisanemu, jak coś wzbudzało jej podejrzliwość, starała się odnaleźć prawdę gdzie indziej. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, była kimś na pograniczu historyka i filozofa. Gdzieś w tle pojawiała się bardziej obrotna cząstka Lycande, życie na poziomie wymagało zasobnej kiesy, a urok osobisty i uroda nie otwierały automatycznie wszystkich drzwi. Drobne graduacje były niezbędne. Zwłaszcza jak na kobietę, miała spory udział w polityce, choć starała się unikać decydujących ról. To był kolejny z elementów poznawczych świata, zaś przez stulecia, główne nurty narzucali wyłącznie ci „wielcy, wodzowscy Przyziemni”. Nie można przy tym zapomnieć o wojaczce, z naciskiem na samorozwój. Starała się nadążać nad trendami i stylem walki, w każdej z poszczególnych epok. Zdarzyło jej się również dowodzić wojskiem, z niezłymi efektami. Mimo to jej oczkiem w głowie nadal pozostawały pojedynki.

Do Faeriolandu zawitała w wieku stu lat. Szybko zadomowiła się na terenach należących do Ciemnego Dworu, ze względu na ich brutalniejszy charakter. Szczególnie dla kogoś mogącego poprzeć słowa czynami, aczkolwiek bez umiejętnych udogodnień i ciągot do intryg, ten Dwór stawał się wręcz naturalnym wyborem. Została zauważona przez Króla, dla którego w późniejszych latach pracowała. Jej głównymi rolami było:
- informowanie o zmieniających się trendach w ludzkich społeczeństwach, filozofii, polityce, obyczajach - o tym, co ułatwiłoby działanie w świecie Przyziemnych. W pewnym sensie, tłumaczyła wszystko, z ludzkiego na wróżkowy. Ponadto dbała też o niektórych królewskich agentów, tak aby ci bez problemu wtopili się w tłum.
- trenowanie rycerstwa, zwłaszcza gdy do powszechnego użytku wchodziły nowe typy oręża. Przy czym sama ograniczała się do broni siecznej i palnej. W innych kategoriach była bardziej dostarczycielką, zarówno samego rynsztunku, jak i odpowiednich instruktorów. Czytając między wierszami, zdarzyło jej się zrekrutować kilku ludzi i zrobić z nich pół-wróżki.
- obowiązki gwardzistki. Te pełniła głównie w ludzkim świecie, choć w razie konieczności strzegła Króla i jego potomków również i w Baśniowej Krainie.

Oficjalnie nie brała udziału w Mrocznej Wojnie, zgodnie z powszechnie znanym nakazem królewskim. To czego postronni, i w późniejszym czasie Nefilim, nie musieli wiedzieć, to o fakcie drobnych obserwacji konkretnych przedstawicieli Baśniowego Świata. Było to niczym więcej jak cichą protekcją, połączoną z wyciągnięciem kilku pobratymców z tarapatów. W ramach usprawiedliwienia, nikogo ani nie zabiła ani trwale nie uszkodziła. Była grzecznym Niedźwiedziątkiem, niepowiązanym z tymi wydarzeniami ani nie przyczyniającym się do kłopotów Monarchy. To, co działo się za zamkniętymi drzwiami królewskiej sypialni, nie zawsze musiało docierać do uszu i na pismo gawiedzi. Nie ma dowodów, nie ma zbrodni.
Do postanowień Zimnego Pokoju podchodziła w iście baśniowy sposób: oficjalnie stosowała się do każdego punktu, prywatnie po prostu starała się nie dać złapać na gorącym uczynku. W jej mniemaniu, ten traktat był farsą, szczytem hipokryzji, gdyż konflikt rozpętał Nocny Łowca.

Była na bieżąco z wydarzeniami z Baśniowej Krainy, do czasu śmierci Królowej i Zjednoczenia Dworów. Zdradzając jeden z wielu sekretów, znajdowała się w orszaku Władcy, gdy ten wkraczał na teren Jasnego. Wkrótce po tym została oddelegowana w teren, dowiadując się o smaczkach z Yorku poprzez korespondencję. Tym samym orientuje się w tym, co działo się w tym nieszczęsnym mieście. W czasie inwazji Mroku znajdowała się w Faeriolandzie, blisko portalu, nim te przestały działać. Wraz z kilkoma rycerzami zajmowała się uciekinierami i innymi zbiegami, których ostatecznie rzuciło w odmęty Ameryki Północnej i Środkowej. Gdyby nie napięta sytuacja w tamtejszym rejonie i potrzeba protekcji cywilnej części baśniowego ludu, udałaby się do Wielkiej Brytanii niezwłocznie. A tak utknęła na długie miesiące, walcząc z samozwańczymi Łowcami Podziemnych i Kohortą. To skutecznie absorbowało uwagę ich wszystkich, a szereg różnorakich problemów skutecznie uniemożliwiał komunikację z innymi potencjalnymi enklawami Faerie. Dopiero zajęcie się tym problemem, i parę wychwyconych plotek, pozwoliło na zlokalizowanie głównego ośrodka decyzyjnego - oczywiście w Yorku. Dlatego, po ustabilizowaniu się sytuacji w Ameryce, udała się tam bezzwłocznie.
I jedno jest pewne, szczęśliwa z powodu braku możliwości wzięcia udziału w wyprawie mającej odbić ich dom, to nie jest...
Ciekawostki


  • Nie umie tańczyć, w ogóle. Wyciągnięcie jej na przyjęcie czy imprezę, to trudna sztuka, zaś na parkiet - cud porównywalny do Kanie Galilejskiej.

  • Odczuwa głęboką niechęć do heteroseksualnej relacji, konkretnie do jej seksualnej części. Napatrzyła się na gwałty w czasie licznych wojen, co zrodziło w niej wstręt do tychże czynności. Homoseksualne podejście pozostaje tajemnicą, nigdy tego nie próbowała. Poza dowcipami, sferę intymną traktuje jako temat tabu. Jest więc zupełnym przeciwieństwem kochanej Mamusi. Mimo to, w swej hipokryzji, to nie przeszkadza jej dyskretnie zawieszać wzroku na co przystojniejszych panach i urodziwszych damach. Niezajęte niczym szczególnym umysły potrafią, od czasu do czasu, pofantazjować.

  • Nie sposób odmówić jej piśmiennej płodności. Ma w portfolio pokaźną ilość: pamiętników, notatek z podróży, fechtunku czy teorii magii, korespondencji i innych przydatnych w życiu zapisków. Zdarzyło jej się też napisać powieść czy dwie. Zwykle robiła je dla siebie lub na zlecenie Króla Wróżek. Niewiele z nich zostało wydanych w świecie Przyziemnych, po wcześniejszej edycji i wycięciu wszelkich naleciałości związanych ze Światem Cieni, rzecz jasna.

  • Otarła się o wiele znanych, ludzkich osobistości oraz znajdowała się gdzieś w tle wielu przełomowych wydarzeń w dziejach świata. Zwykle nie wysuwała się na pierwsze miejsca, choć starała się być tym nieco ważniejszym, niż większość, trybikiem. Spoglądając na to z nieco innej perspektywy, ceni towarzystwo Przyziemnych. Nawet w czasach obecnych, dysponuje przydatnymi i ułatwiającymi pracę kontaktami.

  • Policzenie wszystkich znanych języków obcych, oraz określenie biegłości w nich, zajęłoby sporo czasu. Gdyby chcieć ująć to krócej, dogada się w każdym w miarę cywilizowanym miejscu na świecie. Ponadto odczyta większość starych ksiąg i manuskryptów.

  • Zawsze była rygorystyczna w treningu. Przykładowo, z premedytacją raniła się żelazem i innymi szkodliwymi dla Faerie substancjami, jeszcze za czasów szczenięcych. Wszystko dla wyrobienia jak największej odporności na te nieprzyjemne dolegliwości oraz ból ogólnie.

  • Częścią jej pracy było zrozumieć ludzkie społeczeństwo, ich kulturę oraz zastosowanie coraz to nowszych gadżetów. Pomimo znacznego wieku, odnajduje się w obecnej rzeczywistości i wie: co to jest i do czego służy chociażby komputer. Z tego typu rupieciami jest w stanie zrobić coś więcej, niż tylko użytkować je do pierwszej awarii.

  • Status majątkowy: bogata. Nie przechowuje swych skarbów w jednym miejscu, tak więc utrata środków z jednego konta bankowego czy skrytki, nie sprowadzi jej do statusu żebraczki.

  • Za przepis na udany wieczór uznaje: kłębczenie się przed kominkiem, pod ciepłym kocem, z dobrą książką i gorącą kawą lub kakałkiem.

  • Chciałaby mieć smoka, lub coś podobnego, umiejącego latać i ziać ogniem. Przelot na grzbiecie ogromnego jaszczura to jedno z jej marzeń.


  

Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing








Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Marysieńka
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo