Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Multikonta: Nevina


Budynek główny to miejsce, gdzie załatwisz wszystkie formalności związane z tą ostatnia podróżą. Przy recepcji dostaniesz informacje o aktualnych ofertach specjalnych czy promocjach obowiązujących w danym okresie. Wybierzesz utwór, którego nuty usłyszysz jako ostatnie [gorąco polecamy hity tego roku: Wstań, powiedz nie jesteś sam czy też Highway to Hell]. We wnętrzu znajduje się również dobrze wyposażony sklep, w którym możesz wybrać trumnę swoich marzeń, czy też urnę, wedle swoich upodobań. W niewielkiej kwiaciarni wybierzesz idealny wieniec dla swojej kochanej teściowej. Nigdzie indziej w okolicy nie znajdziesz też tak bogatej oferty zniczy jak u nas. Jeśli dogadasz się z właścicielem, to może dostaniesz jakiś rabacik, a po znajomości możesz nawet liczyć na pomoc w pozbyciu się ewentualnego problemu. Właściciel niejedno już widział, więc nie bój się puścić wodzy fantazji!
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Multikonta: Nevina
Biuro Nataniela, będące jedynym pomieszczeniem na drugim piętrze, wypełniały dźwięki pianina. Niestety, nie były to utwory w jego wykonaniu, a jedynie odtwarzane z internetu covery wpadających w ucho piosenek, lecz i tak praca przy nich wydawała się milsza. A naprawdę nie znosił papierologii, którą właśnie się zajmował. Ostatnio nieco zaniedbał firmę, zostawiając wszystko w rękach upoważnionych osób, ale czas wakacji się skończył i nawet on musiał wrócić do pracy.
Przeglądał właśnie raporty finansowe popijając kawę, która niedawno stała się dla niego ulubionym napojem stworzonym przez Przyziemnych, gdy usłyszał małe poruszenie na dole. Wbrew pozorom często to się tu zdarzało, więc nie przejął się tym zbytnio. Choć większość jego pracowników było zwykłymi Przyziemnymi, znalazło się wśród nich kilku wtajemniczonych w Świat Cieni. Wtajemniczonych oczywiście nie przez niego, a posiadających tę wiedzę od dawna. Byli jednak dobrymi pracownikami, gdy ceremonia pogrzebowa wymagała nieco… niecodziennych rozwiązań.
Zamieszanie na dole przycichło, a w to miejsce usłyszał zbliżające się po schodach kroki. Miał nadzieję, że to ktoś postanowił skorzystać z towarów oferowanych w sklepie na pierwszym piętrze, a nie domagał się rozmowy z nim. Miał jeszcze sporo papierów do ogarnięcia. Choć z drugiej strony – chwilowe oderwanie się od pracy też wyszłoby mu na dobre.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Damien Cedric Ashdown

17


185 cm


If I can not move heaven I shall raise Hell






[Cytuj]
Powiadają, że większość problemów można rozwiązać bez uciekania się do przemocy. W Świecie Cieni, zwłaszcza gdy zarabiało się na chleb poprzez polowanie na różne niemiłe stworzenia, i dbało o porządek w okolicy, to zwykle sprawdzało się rzadko. Mimo to, Damien jakoś nie poczuwał się do roli tego, który zawsze rozpoczyna akcję od przysłowiowego zjawiania się na pełnej kurwie, z ogniem i mieczem. To nie zmieniało faktu, że miał przy sobie pełen rynsztunek, skrzętnie poukładany pod płaszczem.
- Podejdźmy do tego cywilizowanie, a nuż będziemy mogli odpuścić sobie przesłuchanie pod groźbą miecza - zwrócił się do towarzyszki, przepuszczając ją w drzwiach do recepcji tegoż przybytku. Swoją drogą, piękna nazwa zakładu, taka… życiowa. Jeżeli spojrzeć na los każdej żywej istoty, narodziła się tylko po to, aby umrzeć. Piękny krąg egzystencji, tylko nie zawsze data końcowa jest znana, od strony biologicznej. Krótka pogawędka i od razu wskazano im drogę do gabinetu, jakże miło z ich strony.
Parę kroków później, drzwi do gabinetu, i odgłos pukania do drzwi. To tylko dwójka klientów, pragnąca poznać ofertę zakładu, przynajmniej taka jest oficjalna wersja wydarzeń. Gdyby jednak spojrzeć na to z innej strony, w sumie po to tutaj przyszli, porozmawiać o trupach – a zakład pogrzebowy to idealne ku temu miejsce. Gorzej, jeżeli te drzwi musiałyby udać się do nieba dla produktów stolarskich. Od spokoju i kurtuazji, do szaleńczego pościgu, droga niedaleka. Dlatego też lepiej nie nadwyrężać szczęścia i pociągnąć za klamkę.
- Pan Nathaniel Walker, jak mniemam. Jesteśmy zainteresowani pewną specyficzną formą usługową, odnośnie zmarłych... - zaczął niewinnie, chcąc sprawdzić, jak wampir zareaguje na dwójkę Nefilim.

  

OLIVIA CARTWRIGHT

25


170 cm


To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.







[Cytuj]
Multikonta: -
Większość problemów, tak da się rozwiązać pokojowo o ile obie strony tego chcą i żadna nie popełni głupich błędów. Z tego tez powodu dało się większość problemów, a nie wszystkie rozwiązać tą ścieżką. Dziewczyna jednak również uzbroiła się na tą okoliczność by nie być w razie czegoś zaskoczonym.
-Najpierw zawsze trzeba być miłym, a później co będzie się zobaczy. Jak to przesłuchanie będzie wyglądało zależy tylko od niego.- stwierdziła, bo zawsze najpierw była miła, a później co najwyżej się wkurzała i musiała gonić albo unieruchamiać jegomościa, skoro zamierzał zwiać. No cóż, takie uroki pracy.
A jeśli o pracy mowa, to właśnie dziewczyna minęła mężczyznę w drzwiach przy recepcji, kilka kroków pukanie do drzwi i już zawitali do gabinetu jegomościa, do którego mieli sprawę. Drzwi zatrzasnęły się za ich dwójką, a dziewczyna stanęła nieco dalej, rozglądając sie chwilkę po pomieszczeniu. Z ust Neflima padło pytanie. Dziewczyna przyglądała się reakcji mężczyzny ale wspominanie o zmarłych w tym miejscu nie było niczym specjalnym.

Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Multikonta: Nevina
Gdy drzwi jego gabinetu otworzyły się, oderwał wzrok od dokumentów i spojrzał na przybyłych, jak nakazywała kultura. Odłożył papiery na biurko i poczekał, aż specyficzni goście wejdą do gabinetu i zamkną za sobą drzwi. Nie wszyscy jego pracownicy mieli pojęcie o tym, jak naprawdę wygląda ten świat i rzeczywistość, więc nieroztropne byłoby rozmawianie z Łowcami przy otwartych drzwiach. Bo Nataniel, choć nie poznawał twarzy, miał już swoje lata i rozpoznał w przybyłych Dzieci Razjela. Głos, którym odezwał się młody Łowca również był mu nieznany, ale to akurat go nie dziwiło. Nie znał zbyt wielu mieszkańców tutejszego Instytutu. Skinął jednak głową, a jego usta rozciągnęły się w lekkim, typowym dla niego uśmieszku.
- Tak, właściciel we własnej osobie - odpowiedział, a następnie wskazał dłonią na krzesła, na których jego niespodziewani goście mogli usiąść, jeśli mieli na to ochotę. - Jeśli zaś chodzi o usługi, to wydawało mi się, że Nefilim raczej radzą sobie z ciałami swoich ludzi we własnym zakresie. Zamieniam się jednak w słuch. Z jaką sprawą państwo przyszli? - zapytał, nadal z kulturalnym uśmiechem na twarzy. Nat był raczej otwartym na innych stworzeniem. W końcu związał się nawet z wilkołaczką - rzekomo największym wrogiem jego Rasy.
- Może kawy lub herbaty? - zapytał jeszcze, zanim przeszli do właściwego tematu. Jedzenia raczej by się w jego gabinecie nie znalazło, ale coś do picia owszem.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Damien Cedric Ashdown

17


185 cm


If I can not move heaven I shall raise Hell






[Cytuj]
Oni stoją, a on siedzi. Ani to poprawne, kulturalne, a nawet niepolityczne. Dlatego Łowca skorzystał z oferty krzesełkowej. Nie omieszkał też przedstawić się i skinąć głową, może i okrojony wariant prezencji, lecz czas to pieniądz i lepiej zbyt wiele go nie zajmować. Z kolei za napitki śliczne podziękował, lecz odmówił. Nie chciał nadużywać gościnności, zwłaszcza że z tematem przyszli raczej niemiłym.
- Większość naszych klientów zwykle sprząta po sobie sama, na całe szczęście. Biodegradowalność to piękna cecha – pozwolił sobie na ewentualne rozładowanie atmosfery, po czym kontynuował, przechodząc już nieco bardziej do sedna sprawy.
- Nie tak dawno temu spłonął pewien klub, The Requiem. Należał do młodej, jeżeli spojrzeć na to z perspektywy długowiecznych, Czarownicy - Niny Zhukov. Co jest powszechnie wiadome, zatrudniała m.in. wampiry, które warto nadmienić, jako jedyne poczuwały się do odpowiedzialności i zamiotły pewne sprawy pod dywan - rzekł, obierając model „od ogółu do szczegółu”, nie chcąc też wyjść od razu na chujka. Akurat Łowcy mieli inne ścieżki zawodowe, więc logicznym jest, że nie mogli zjawić się na miejscu zbrodni szybciej niż bywalcy. Kwestia przepływu informacji, dlatego zostali ubiegnięci, i kto wie czy ostatecznie nie wyszło to dla Świata Cieni na dobre? Za całe Clave Ashdown nie odpowiadał, lecz osobiście cenił to, że pośredni sprawcy zamieszania dbania o porządek. Wspomniał o tym z głównie jednego powodu, co by pokazać, że to nie uchodzi uwadze tych złych, za których uchodzą Nefilim.
- I z tego co udało nam się ustalić, wspomniana niewiasta nie jest Panu obca. Interesuje nas charakter tejże znajomości, z naciskiem na względy praktyczne oraz zawodowe - rzekł, zaczynając od miłego tonu, badając na ile Nataniel będzie wylewny i skory do kooperacji. Damien asem wywiadu nie był, lecz i tak zadanie miał, wraz z towarzyszką, w miarę ułatwione. To nie kwestia „czy jest winny”, lecz „na ile”. A w świetle tego, najwięcej do powiedzenia miało jedno, podejrzany będzie się migać czy też nie? Szczerość i inne czynniki ludzkie to coś, na co zwracał uwagę. I nawet jeśli sam odgórnie kogoś szufladkował - cecha jego charakteru - to nadal był skory do uznania nowych faktów i zmiany zdania, o ile to poparte zostałoby konkretnymi dowodami.

OLIVIA CARTWRIGHT

25


170 cm


To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.







[Cytuj]
Multikonta: -
Kiedy zaproponowany im by usiąść, dziewczyna nie czekała i posadziła swój tyłek na krzesełku, spoglądając na jegomościa. Mimowolnie uśmiechnęła się na żart ze strony kolegi, dziękując również za herbatę, na którą kompletnie nie miała ochoty. To miejsce nie było chyba zbut dobrym, by jeść i coś pić przynajmniej w jej mniemaniu, ale jak kto woli. Po chwili również padły pierwsze pytania i informacje o kogo tak dokładnie chodzi tej dwójce.
- Konkretnie chodzi nam o to czy był Pan jej kochankiem, wspólnikiem? Może się Pan w niej zadłużył albo był coś winny? Im więcej udzieli nam Pan informacji, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że wrócimy z wizytą i unikniemy potencjalnych problemów. Rozumie Pan o czym mówię, prawda?- dodała dziewczyna, spoglądając wampirowi prosto w oczy. Podobno takie spojrzenie było ciężkie do zniesienia i wyduszało z delikwenta wszystkie odpowiedzi, bo zwyczajnie czuł się nieswojo. Dziewczyna jednak nie przesadzała zbytnio z tym nagabywaniem wampira spojrzeniem, założyła sobie zaraz, to nogę na nogę i czekała na wszelkiego rodzaju odpowiedzi z jego strony.

Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Multikonta: Nevina
Gdy Nefilim zajęli wskazane miejsca i dokonali skróconej prezentacji, oparł się wygodniej na swoim miejscu. Uśmiechnął się nawet i skinął głową z uznaniem, gdy jedno z nich zażartowało. Po głosie poznał, że był to raczej młody chłopak, lecz Łowcy zaczynali swoją karierę wcześnie, więc nie zdziwił się za bardzo. Żarty i tak jednak nie zamaskowały impulsów, które sugerowały, że cel ich wizyty nie jest ani trochę przyjazny. Patrzył jednak na nich ze spokojem, czekając na to, co powiedzą.
- Tak, wiem o tym… incydencie – powiedział po chwili, nieświadomie stykając ze sobą czubki swoich palców. Jak miałby o tym nie wiedzieć? – Byłem jednym z tych wampirów, które pomogły w… uprzątnięciu miejsca zdarzenia. Doprawdy, nieprofesjonalne zachowanie ze strony uczestników zamieszki, że tak po prostu sobie uciekli – powiedział po chwili namysłu, a jego mina była zmartwiona. Żył już na tyle długo, by wiedzieć, jak ważne jest utrzymanie prawdy o Świecie Cieni w tajemnicy. Nie dodał, że mu jako jedynemu zależało na tym, by policjanci badający teren bójki przeżyli. Już i tak uchodził za dziwaka. Niepotrzebne było dodawanie do jego opinii plotek o tym, że troszczy się o ludzi. Nie winił też w sumie Łowców. Każdy wiedział, że obecnie ich stosunki z Rasami Podziemia są raczej napięte. Każdy dbał o swój interes. A skoro w tym wszystkim Rasa Dzieci Nocy byłaby bardziej poszkodowana, to uznawał za logiczne fakt, że to oni zajęli się zamieszaniem.
Słysząc pytania skierowane w jego stronę uśmiechną się lekko. Spokojnie zniósł również spojrzenie Łowczyni – bo w końcu po głosie mógł z całą pewnością stwierdzić, że była to kobieta. W jego wieku, wampiry już traciły większość uczuć i emocji. On, choć nadal był zadziwiająco na swój wiek ludzki, też był nieco wypalony. Nie czuł się więc niezręcznie, a raczej był zaintrygowany.
- Och, nie, nie. Relacje romantyczne z tą czarownicą są mi obce. Mam narzeczoną, a choć ostatnio nie możemy się widywać, to nadal pozostaję jej oddany – odpowiedział spokojnie, a smutny uśmiech wpełzł na jego usta na wspomnienie o Queenie. – Nie zadłużyłem się u nikogo, nikomu nic nie jestem winny. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Musiałbym zapytać księgowych o dokładne informacje finansowe. Ninę znam, owszem. Większość długowiecznych Podziemnych z Yorku kojarzy się przynajmniej z widzenia. Tak, mój zakład świadczył na jej rzecz usługi pogrzebowe, lecz nasza polityka nie obejmuje dokładnych sprawozdań, więc nie wiem, o czym pogrzeb chodziło wspomnianej czarownicy – powiedział spokojnie, nadal w zamyśleniu stukając zetkniętymi ze sobą czubkami palców. Nie miał nic do ukrycia. Czekał spokojnie na drugą rundę pytań, bo był pewien, że się ona pojawi.
GG: 21021552 || DC: Only#8007

Damien Cedric Ashdown

17


185 cm


If I can not move heaven I shall raise Hell






[Cytuj]
Niewątpliwie nieprofesjonalne zachowanie, szczególnie bliższych pracowników, co skwitował kiwnięciem głową i miną mówiącą jedno - zaiste. Jeszcze co młodszych lub zupełnie z tym niezwiązanych mógł zrozumieć, ponoć dla wróżki lub czarownika to równie dobrze mogłoby być niczym więcej, jak kolejnymi porachunkami Dzieciąt Nocy i Księżyca. Kto wie, czy dla Łowców nie podobnie, z dodatkiem zbyt wielkiego ryzyka związanego z doborem pola bitwy? Pomijając inne, nudne paragrafy.
- Zastanawia mnie tylko jedna anomalia, choć znana wyłącznie z perspektywy tych znających Świat Cieni. Kilku funkcjonariuszy wkroczyło do budynku, który wkrótce stanął w płomieniach. Ci ostatecznie znaleźli się na zewnątrz, a miał ich wyciągnąć raptem jeden człowiek. I nikt niczego nie pamiętał. Wasza robótka? - spytał, wyłącznie z czystej ciekawości, mając okazję poplotkować oraz zapoznać się z raportem pobratymcy. I nie Nataniel jedyny uchodził za dziwaka. Damien miał podobnie w swoim snobistycznym otoczeniu, wyłącznie dla tych o czystej krwi. Był chyba najnormalniejszy i najbardziej ludzki, z całej swojej rodzinki. Plotka to jedno, raport z przesłuchania to drugie, a to ponoć ma całkiem blisko do tajemnicy spowiedzi i było pod tym kątem wyjątkowo na rękę.
Akurat Ashdown raczej nie chciał drążyć tematu cudzej narzeczonej, zerkając jedynie na Olivię. Jeżeli brnąć w ten temat, to kobieca ręka byłaby dużo bardziej wskazana. Miał wrażenie, iż z męskich ust, byłoby to bardziej wścibskie. No i sam miał pewne perypetie z własnym kobiecym darem, wciśniętym mu do rąk siłą. A te później jeszcze mocno związano, tak aby nie upuścił swej niewiasty…
- A, w pewnym sensie powinna. Przynajmniej w tym wypadku, gdyż dostarczane ciała były, w wielu przypadkach, wyjątkowo mocno naruszone. Część z nich była tak przerobiona, iż uznać to za dzieło człowieka, byłoby trudno. Szczególnie mam tutaj na myśli dzieci. To z pewnością musiało zwrócić uwagę pańską, bądź też pracowników - nie pytał, przynajmniej nie bezpośrednio. Interesowało go to, jak podszedł do sprawy dostarczonych zwłok, gdyż te poddane różnym chorym eksperymentom nie mogły od tak odejść w zapomnienie. Kto wie, czy część ludzkiej i nieobeznanej kadry, nie musiałaby mieć wyczyszczonej pamięci? - I kwalifikować się do zleceń z kategorii „premium” - dodał, nie mając żadnych podstaw do wiary w niewiedzę Wampira. Sama liczba mnoga nie była przypadkowa.

OLIVIA CARTWRIGHT

25


170 cm


To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.







[Cytuj]
Multikonta: -
Szkoda, że nie było mowy o jakichś romansach czy innych przypadłościach w tym przypadku.
- W takim razie gratuluje i pozdrawiam.- odezwała się przekazując miłe słowa w kierunku narzeczonej wampira. No cóż jak być miłym, to być miłym. W końcu nigdy nie wiadomo co cię w życiu jeszcze czeka, a kilka miłych słów i uprzejmości nie zaszkodzi, prawda?
Na wzmiankę o zadłużeniu finansowym Liv uśmiechnęła się szeroko, w końcu nie o takie zadłużenie chodziło. Po chwili jej kolega jednak przejął pałeczkę w sprawie przesłuchania stając się bardziej stanowczy, mówiąc o kolejnych faktach w tej sprawie. Kiedy weszło na temat dzieci westchnęła cicho, spoglądając na wampira. Temat dzieci zawsze był ciężki, w końcu to takie małe bezbronne istotki prawda? czekała, więc na to co dalej powie na ten temat wampir.

Nataniel Walker

560/25


191 cm


Odbijam ten zepsuty świat, gdy idę tędy z tobą







[Cytuj]
Multikonta: Nevina
Słysząc słowa młodzieńca uniósł brwi. Czyli jednak niektórzy zauważyli w tym coś dziwnego. Po chwili uśmiechnął się jednak lekko i rozłożył lekko dłonie.
- Tu mnie pan ma. Przyznaję, obecnemu tam czarownikowi ich życie było obojętne, ale mi było ich szkoda. Nie mówię o tym jednak głośno, bo przejmowanie się ludzkim losem niekoniecznie jest dobrze postrzegane przez inne Dzieci Nocy. A mój ojciec pewnie się w tej chwili w swoim grobowcu przewraca, jeśli plotki są prawdziwe - skwitował, wzruszając ramionami. Może i był dziwny, ale to przecież jego decyzja. Nie mówił jednak o tym wszem i wobec. Niektórzy mogli uznać to za słabość, a w obecnych czasach lepiej było się ze słabościami nie afiszować. Zbyt dużo niepokojących rzeczy działo się w ostatnio w Yorku.
- Dziękuję bardzo. Choć ostatnio mamy spore problemy - dodał zmartwionym tonem. Coś dziwnego stało się z tutejszymi wilkołakami. Coś, przez co nie mógł przebywać nawet w pobliżu swojej ukochanej. Martwiło go to okropnie, ale raczej nic nie mógł na to poradzić. Pozostało wierzyć, że jakaś inna Rasa znajdzie rozwiązanie tego problemu.
- Całkiem możliwe, że ciała były w takim stanie. Mój zakład świadczy jednak również usługi na rzecz miasta. Zajmujemy się pochówkiem bezdomnych, przestępców czy innych osób, którymi po śmierci nikt się nie zajął. Niejednokrotnie ciała te są już w stanie zaawansowanego rozkładu. Dlatego nie wszystkich zleceniodawców widuję osobiście, nie sprawdzam gruntownie wszystkich ciał. Przy takim systemie część usług świadczymy na zasadzie - wpływa kwota na konto, przychodzą szczegóły, jest pogrzeb - wyjaśniał powoli. Mogło to wyglądać nieco chaotycznie, ale póki co się sprawdzało. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy jedyni krewni zmarłego żyli w innym kraju. Wszystko załatwiało się szybko i sprawnie przez internet, a oni po wszystkim wysyłali do rodziny urnę z prochami. Wszyscy zadowoleni.
- Czy ciało, a może ciała, dostarczone przez ową czarownicę były w dziwnym stanie? Niewykluczone. Ostatnio jednak stosunki panujące między Podziemiem a Dziećmi Anioła są... nieprzyjemne. Słyszałem o przypadkach wypowiedzenia posłuszeństwa ustalonym po Mrocznej Wojnie prawom. Uznałem więc, że najlepiej zrobię, jeśli zamiast ingerować w stosunki pomiędzy Rasami - skupię się na prowadzeniu zakładu, nawet jeśli klienci, czy z Podziemia czy spośród Przyziemnych, byli podejrzani. Jak widzę, Instytut uznał to za wykroczenie. Według mnie to było jedynie tuszowanie obecności istot Nadnaturalnych w tym świecie - powiedział spokojnie, nie unosząc się czy nie motając, wzruszając na koniec ramionami. W tej sprawie przyjął postawę neutralną. Jadnak każdy mógł zinterpretować ją na swój własny sposób.
GG: 21021552 || DC: Only#8007
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo