Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Przywitaniom nigdy dość, a zwłaszcza tak czułych i przyjacielskich jak między tymi dwiema kobietkami. Cyganka była przytulaśną osóbką więc lubiła takie tradycyjne przywitanie w stylu Shar. Wampirzyca wyszczerzyla się do swojej rozmówczyni.
- Bawić zawsze bawią i o to chodzi. - powiedziała pogodnie zastanawiając się nad tym, od której babeczki zacząć. Ustawiła je sobie w tęczowej kolejności i zaczęła od żółtej. Cudowna słodycz rozpływająca się w ustach. Wampirzyca cichutko zamruczala z zadowolenia.
- Sama z chęcią bym poznał tą kobietę. Przyszły zmiany w mieście i jestem niezwykle ciekawa jej osoby. Kto wie? Może przy dobrym pretekscie wyszła by na kawkę... - powiedziała pogodnie zaraz po tym, jak popiła babeczkę łykiem kawy. Spojrzała na Wiedźmę.
- Dobrze wiesz, że i ja podróżować uwielbiam. Jednak tak jak i ty, tak i ja nieco zmieniłem na dany moment swoje nawyki. - dopowiedziała z uśmiechem.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Shar

718


170 cm


I've just learned how to use my heart less...






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
I właśnie dlatego Shar mimo swej powściągliwości wobec obcych, z Esterą zdołała szybko złapać dobry kontakt. W tym niewątpliwie pomocne okazały się arabska krew i włoski temperament połączony z typowymi dla ich nacji zwyczajami i gestami. Uraczona uśmiechem po prostu nie mogła nie zareagować. Karminowe wargi również uniosły się ku górze, ukazując przy tym uroczy dołeczek w jednym z policzków. Rozluźnione ciało, spokojny oddech i nieco szybsze tempo bijącego serca – w istocie były to oznaki szczerej radości ze spotkania, dodatkowo potęgowanej słodyczą zajadanego ciastka, obecnie już skonsumowanego w niemalże połowie. Dobrze, że do popicia stała obok kawa. Czarna gorycz skutecznie neutralizowała słodycz na języku, niejako pozwalając na kolejną degustację bez utraty choćby grama głębi smaku. Właśnie z tego powodu, a na krótko przed odpowiedzią, czarownica pozwoliła dłoni zgrabnie odkroić kolejny kawałek i jego zniknięcie w subtelnie rozchylonych wargach ust. A ponieważ nie wypadało przy gościu mówić w trakcie jedzenia, Włoszka wpierw przełknęła spożytą zawartość.
- Przynajmniej nikt Ci nie wciśnie kitu, że babeczka pójdzie w pośladki. – zaśmiała się wiedźma, widząc rozterkę towarzyszki w wyborze pierwszego łakocia do zjedzenia. I ona zapewne wybrałaby żółtą, gdyż w jej mniemaniu prezentowała się najdostojniej.
- Ostatnim razem gdy tu byłam, stołek burmistrza piastował ktoś zupełnie inny. Czyżby ominęły mnie wybory? – lekkie uniesienie brwi, niemalże w idealnej synchronizacji z odłożeniem widelczyka i podniesieniem filiżanki z kawą. Upity łyk po raz kolejny załagodził słodki posmak w ustach, rozchodząc się dalej, przyjemnie ciepła i aromatyczną wonią, po niemalże każdej komórce kobiecego ciała. Cichy pomruk wiedźmy świadczył o jej aprobacie na smak czarnego napoju. Kwalifikacje w parzeniu tutejsza obsługa posiadała nienaganne.
- Oh? Nie podejrzewałabym Cię o to. Teraz koniecznie musisz mi powiedzieć, co takiego Cię do tego skłoniło? – czyżby Esterę zwabiły do York te same nowinki co Shar? A może po uroczych loczkach krążyły inne niuanse?
The easiest way to avoid getting hurt is to stop caring but not caring is the hardest thing to do.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Cyganka była niezwykle radosną istotką, dzięki czemu z większością ludzi i istot ze Świata Cieni nie miała większych problemów ze złapaniem pozytywnych relacji. Nawet z Marco miała całkiem pozytywne relacje, choć wiadomo, iż ten czarownik wyznawał zasadę, że co umarło to już nie powinno się ruszać. Ot taki mały paradoks. Przez ten fakt Estera lubiła czasami się nad nim poznęcać, ot tak wrakach małych żarcików. Wampirzyca roześmiała się rozbawiona słowami swojej rozmówczyni. Zakryła ust dłonią, bo jeszcze w tym czasie dokanczala konsumowanie kolejnego kęsa swojej babeczki. Złapała oddech, upiła łyk kawy i uśmiechnęła się szeroko.
- No wiesz... Bo to szybkim metabolizmem jest nazywane. - Kobieta przejechała dłonią po swoim boku jakby chcąc podkreślić swoją figurę. Zaraz jednak się pochyliła nad stołem nieco w geście konspiracji. Przyłożyła brzeg dłoni do policzka jakby chcąc od całego świata ukryć swe ust,aby nikt przypadkiem z ruchu warg nie mógł odczytać co właśnie mówi do Shar.
- A tak na prawdę, to biorę Hepaslimin - wyszeptała by zaraz się wyprostować obdarzając przy tym Czarownicę szerokim od ucha do ucha uśmiechem. Cyganka sięgnęła po kolejny kęs cudownej babeczki. Upiła łyk czarnego naparu by odpowiedzieć na zadane pytanie.
- Odkryłam swe polityczne powołanie. Więc jeśli coś byś chciał od moich braci i sióstr to zapraszam na spotkanie ze mną. - puściła jej oczko i z zadowoleniem postanowiła skończyć pierwszą babeczkę. Miała jeszcze cztery do zjedzenia.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Shar

718


170 cm


I've just learned how to use my heart less...






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
A to Ci nowinka i to nie jedna! Hepasilim – hę? Aż cichutki śmiech uciekł spod czerwonych warg. Wiedźma szczerze rozbawiona żarcikiem po raz kolejny przypomniała sobie, dlaczego tak chętnie utrzymywała kontakt z wampirzycą. Nie dość że towarzyska, to na dodatek z ogromnym poczuciem humoru. I nagle w jej obecności wszelkie łakocie smakowały o wiele lepiej. A był to dopiero początek!
- Oh? Czy ja dobrze słyszę… Moja dobra znajoma Estera Constantin odkryła w sobie polityczne powołanie? No to teraz już nie uciekniesz od plotek i ploteczek. – zaśmiała się znów, nie kryjąc przy tym jednak ucieczki subtelnego połysku z puszczonego oczka.
- Zawsze mogę zaoferować i swoją pomoc, wszak nie zawsze pod ręką znajdzie się zaufany czarownik, gotów przysłużyć się sprawie i po znajomości. – tak po połowie ceny, a może za darmo jak się Panie dogadają? Dla przykładu wystarczyła odrobina wampirzego jadu w zamian za pomoc i wuala – obie strony zadowolone prawda? Niech odpowiedź na to pytanie pozostanie tajemnicą na czas degustacji pozostałych łakoci. Kolejny kęs i popicie wprost z filiżanki. To, co padło teraz na rozmowie z pewnością nieprędko umknie zaintrygowanej czarownicy.
- Przy okazji, zdradź mi sekret… Cóż takiego pchnęło Cię w ramiona politycznych zagrywek? – bo czyż nie było to bagno pełne pułapek i krwiożerczych stworów, tylko czyhających na cudze życie? Pewne przysłowie nie bez powodu przestrzegało przed pozorami – Estera wypisz, wymaluj – stanowiła idealny przykład potwierdzenia starych mędrców z Syjonu.
The easiest way to avoid getting hurt is to stop caring but not caring is the hardest thing to do.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Wampirzyca wprost uwielbiała rozśmieszać innych. Doskonale zdawała sobie jednak sprawę też z tego, iż niektórych mogło drażnić jej zachowanie lub żarciki. Na szczęście z Shar tego problemu nie było. Właśnie dzięki jej humorowi złapały świetny kontakt, co dla Estery było jak najbardziej na rękę. Nie miały problemu się dogadać więc to był ogromny plus posiadać takową znajomą. Cyganka wyszczerzyła ponownie swoje białe ząbki w szerokim uśmiechu.
- Nie, nie ucieknę... A czy ktoś w ogóle twierdził, że chcę od takowych uciekać? Wiesz dobrze, że ja je uwielbiam słuchać. Plotki, ploteczki. Moje ucho chętnie takowe wyłapie. - zachichotała cicho by zaraz odkroić widelczykiem kawałek czerwonej babeczki. Czas w końcu rozpocząć degustację drugiej z pięciu zamówionych. Jedna już zniknęła, więc pora na kolejne, aby powoli znikały w ustach wampirzycy. Naje się słodkości chyba na rok, ale co tam! Słowa czarownicy nie umknęły oczywiście uwadze pijawce. Uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Niezwykle miło mi to słyszeć Skarbie. Dobrze wiesz, że również z chęcią pomogę na tyle, na ile będzie to możliwe. No i na pewno w jakiś sposób się odwdzięczę. - powiedziała z uśmiechem popijając swoją kawunię. Uśmiechnęła się półgębkiem, taki ot cwaniacki nieco uśmieszek posłany w kierunku starej, dobrej znajomej.
- A słyszałaś kiedyś o tym, że rodzinie się nie odmawia? Niby mit ale i coś w tym jest. - puściła do niej oczko. W sumie gdyby nie to, że Eleanor ją poprosiła o zostanie Doradczynią, to zapewne nie zagrzałaby tu miejsca na tak długo i w żaden sposób nie zapuszczała tu swych korzeni.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Shar

718


170 cm


I've just learned how to use my heart less...






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Kto by pomyślał? Co do jednego Esterka miała rację – warto słuchać i wyłapywać niuanse, a jeszcze lepiej mieć kogoś, kto za Ciebie się w to pobawi. Shar roześmiała się serdecznie, ponieważ to tylko utwierdziło ją w przekonaniu o podtrzymaniu stanowiska wobec towarzyszki. Przysługa pomocy za pomoc – ot rozsądna i warta zaakceptowania, chociażby dla poprawy relacji rasowych, a przede wszystkim dla utrzymania pozytywnych relacji między dwójką całkiem nieźle dogadujących się ze sobą znajomych. Smutny z tego wszystkiego był jedynie feler kończących się łakoci i kawy.
- W takim razie mamy ustanowiony przyjacielski układzik. – rzekła, jednocześnie puszczając oczko do nieśmiertelnej „koleżanki”. Jak to mówią – korona z głowy Ci nie spadnie, a i wyciągnięcie łapki wyłącznie w ramach zdrowego rozsądku – w ten jednak Shar nigdy nie wątpiła, no może parę razy, gdy Esterkę za bardzo poniosło – jeśli wiecie, co mam na myśli… Ah ta słodka tajemnica w postaci niewinnego żartu.
- Podobno… Oby „moja” nigdy się o to nie upomniała. Czasem bywają tacy problematyczni. – rzuciła jeszcze na koniec, dokańczając ciasteczko i czarny napój z filiżanki. Swoją drogą ciekawe, czy ukochany braciszek, do którego żywiła dziś lekki dystans, kiedykolwiek powoła się na podobne „prawo”. Ciche westchnięcie dla skomentowania, a potem… Potem czarodziejka podzieliła się paroma ciekawostkami ze swoich podróży i nowinek ze świata wróżek – głównie takich lekkich, o typowo politycznym zabarwieniu na tle – a czy wiesz, że… Pewnie całkiem sporo – heh… Szkoda, że czas w trakcie wymiany opowiastek o przygodach tak szybko zleciał. W końcu wiedźma została zmuszona do pożegnania się z przyjaciółką – naturalnie w tradycyjny i typowy dla Włochów sposób. Kolejne trzy pocałunku w policzek, a dopiero potem ułożenie sowitego napiwku – niech ma pracownik lokalu. Na sam koniec serdeczne machnięcie ręką, a tak dla dodatkowego pożegnania przed opuszczeniem lokalu.
Bez obaw – za ciastko i kawę zapłaciła.

z/t 2x
The easiest way to avoid getting hurt is to stop caring but not caring is the hardest thing to do.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Lycande

911



Czy ktoś powiedział, promocja na książki?







[Cytuj]
Multikonta: Eredin, Damien C. Ashdown
Powiedz mi, Uroczy Łowco, co konkretnie sprowadziło cię do tego przybytku? I błagam, nie mów niczego o walorach wizualnych – bo przyjść do cukierni i popatrzeć na wystawę – to jak pójść do burdelu na bezalkoholowe piwo i frytki. Niby można, choć zwłaszcza na tę drugą przekąskę nikt by nie postawił, tylko jaki w tym sens i logika? Tym samym odpowiedź musi być prosta, po łakocia – a dokładniej – jakiego? Może zwabiły cię babeczki, które wypełnione były wszelakiej maści czekoladą i wytworami jej podobnymi – toffie, karmelem itd.? Jeżeli wierzyć szyldowi, dzisiaj w ofercie znajdowały się tylko takie, zaś składniki sprowadzono z samej Belgii i Szwajcarii! Ciasteczka – jakie tylko sobie wymarzysz: czekoladowe, z orzechami, owockami, mające w sobie galaretkę – i inne, zgodne z wyobraźnią. A może skusiły cię pączuszki, których aromat wydobywał się na ulicę? Dalej raczymy już nie wymieniać – wiedz jednak że i z kaffą znajdą się przysmaki, masa przysmaków – kupuj co tylko chcesz!
Wiedz jedno, pradawne zło nigdy nie śpi i tylko czeka na okazję do uderzenia! Przykro mi, lecz nie miałeś podstaw aby sądzić, że dzisiaj padniesz jego ofiarą. Tak więc śmiało, dokonaj ten transakcji, wyciągnij portfelik lub kartę – rozpaczaj, gdyż wybrałeś bardzo dobry i zarazem ceniony towar. Lecz pamiętaj, stać cię – w końcu rodzinka jest bogata! To chwila po której nadejdzie prawdziwa rozkosz, a tej legendarnej nie sprzedają w Mihai. Wszakże zaraz to jadło wypełni cię całkowicie, ciało i duszę. Ponadto spokojnie, pójdzie we wzrost, dupa bezpieczna.
I właśnie tutaj rozpoczynają się Igrzyska Śmierci. Urocza ekspedientka uśmiecha się, życzy smacznego i żegna. Huncwocie, odwzajemniasz się tym samym, może nawet numer weźmiesz? Urocza dziewuszka, może nie tak narwana jak poprzednie twe partnerki, lecz czasem warto zaznać czegoś spokojniejszego – prawdziwego A. I gdy w końcu postanowisz chwycić torbę z pysznościami…
NIE MA JEJ. Poważnie, powinna leżeć tuż przy blacie, a przepadła. Ta Pani akurat poszła po coś na drugi koniec lady i niestety ale nie patrzyła, ty zaś próbujesz to nadrobić i odnaleźć zgubę. Dwie chwile i wszystko jasne, całość znajduje się tuż przy wejściu. Jakim cudem? Sprytny Miś Koala ci to wykradł i próbował zbiec. Szkopuł w tym, że przyłapałeś go prawie na gorącym uczynku – przecież jeszcze nie zniknął. Spójrz mu w oczka i odpowiedz sobie na pytanie: odda ci to bez próby woli, sprawności i walki? Stary, wydałeś na to tyle funtów, że ręką nie możesz machnąć – MIEJ NAMIASTKĘ GODNOŚCI, SMERFIE.
Nie gap się tylko goń tego który właśnie rzucił się do ucieczki, z twoimi zakupami! Wiedz jedno, te zwierzaki są wbrew pozorom szybkie. Zaś złodziejaszek zdaje się bić niejednego człowieka na głowę w tym zakresie. Odpuść mu teraz – zaraz zniknie gdzieś w gąszczu miejskiej dżungli – a w mroku późnego wieczoru już nigdy nie odzyskasz swego mienia.
Post Scriptum. Brat-żyd na pewno nie poddałby majątku bez walki.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Gdyby zapytać narkomana, na co miałby dzisiaj ochotę, powiedziałby: “Wszystko, co masz.” A jeżeli skierujesz wzrok na nimfomana wpuszczonego do świeżo otwartego burdelu, poprosiłby o każdą wolną panią, która wytrzyma nieludzkie tempo oraz nieograniczoną konwenansami żądzę. Jednakże, gdy wpuszczasz osobę, której na widok słodkich wypieków ślinka z automatu podchodzi do ust, to jedynie zastanawiasz się, czy posiadasz wystarczająco wielką torbę, dźwigającą olbrzymie zamówienie. A czegóż tam nie było? Eklerki, babeczki, ciastka, pączki, kawałek sernika z rodzynkami się tam zagubił, świeżo upieczone drożdżówki z serem oraz muffiny z posiekaną czekoladą. Nawet od atrakcyjnej Pani sprzedawczyni wysępił dwie rurki z bitą śmietaną - ot na przełamanie słodyczy lekko kwaśnym przysmakiem. Wszystko zostało adekwatnie popakowane w opakowania, obkręcone, zabezpieczone, co by ptysiowe nadzienia nie zostały nader zgniecione od samej wagi co niektórych wypieków.
Łowca uśmiecha się beztrosko w odpowiedzi, dziękuje nader wylewnie za obsługę, płaci za wszystko gotówką, bo karta gdzieś mu się zaprzedała pomiędzy drugim a trzecim rokiem samobanicji. Smakowite A, kuszące przypomnieniem sobie niegdyś ulubionego smaku, tak tym razem straszy, odpycha, zwyczajnie grozi zagubieniem, tak więc Azjata zamyka się, obiecując ponowne zajrzenie do cukierni przy kolejnych pustkach zapasowych.
Czy to właśnie ten moment ów pewien złodziej spróbował wykorzystać, aby skraść narodowy skarb, upolowany ciężką pracą tych dwóch rączek? Yuu chcąc nie chcąc koale lubił. Były urocze, przecudnie machały uszkami, posiadały mięciutkie futerko i stanowiły dosłownie wzór do naśladowania w kwestii zdolności usypiania dosłownie wszędzie. Jednakże na szali australijskich słodziaków kontra torba z wypiekami? O nie nie. Chrzanić godność, dumę, potrzebę posłuchu. To słodkie było jego — czekał na ten wypad dobre dwa tygodnie! Koala lub nie, ale mały niewybredny złodziej wydał na siebie wyrok śmierci.
Dostrzegając małe cholerstwo, nakreślił na szybko runę przyspieszenia, aby puścić się za tym demonicznym pomiotem w pościg.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Lycande

911



Czy ktoś powiedział, promocja na książki?







[Cytuj]
Multikonta: Eredin, Damien C. Ashdown
Gdybyś tylko mógł teraz dotknąć tą przesłodką – dorównującą zawartości tego co ci skradła – Koalę! Tak mięciutkie futerko, zadbane i pachnące kwiatowym szamponem. Widać, że przebiegłym stworzeniom zawsze się powodzi, jak nie łakoć to kosmetyk i hajda nad wodę zażyć kąpieli! To lub wpadnięcie na jakąś przypadkową butelkę i niemiła niespodzianka, bo pachnące nie oznaczało pijalnego – zdarza się, zaś teorię wybierz sobie sam. Być może oględziny dadzą jakiegokolwiek pojęcia o tej sprawie, zakładając że udałoby się capnąć złodziejaszka. Niemniej, dajmy tutaj drobne ostrzeżenie – ostrożnie z bazgraniem run w mieście które jeszcze nie spało – niezbadane są wyroki ludzkiej jaźni.
Miejmy nadzieję, że kondycji nie masz najgorszej. Koala widząc co się święci przełożyła tylko bagaże tak aby zawartość nie poleciała w siną dal i dała w długą. O wredny losie, przebierała łapkami bardzo szybko. jak konkretnie? Odpowiedź była bardzo prosta, doganiałeś ją z niespodziewanym trudem. Najwyraźniej nie tylko szamponem ale i sokiem z gumijagód uraczyła się – jak nic jakaś zielarka, zapewne Czarownica, ma przez to zwierzę zepsuty dzień. Interesująca sprawa, ile eliksir może tkwić w ciele zwierzątka? Jak długo będzie na nie oddziaływać?
Nie zastanawiaj się długo, spryciarz skręcił w węższą uliczkę i zaczął skakać po śmietnikach. Jeden z nich właśnie na ciebie leci, drugi zaraz zacznie, zaś trzeci wydaje się być stabilny. Pokusisz się o storytelling czy rzucisz kosteczką? Powiedzmy, k6 – gdzie jedynka i dwójka to tragedia po twojej stronie, trójeczka i czwóreczka pozwala ominąć jedną i nieco spowolnić się na drugiej i sukcesywnej reszcie? I to nie tak, że w razie pecha, Koala zacznie się z ciebie naśmiewać – boś potencjalnym gamoniem jest, Panie Kłębek!
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Runy: stałe +Heightened Speed [1/4]
Link do stat: klik


Nikt nie będzie miał tak dobrej motywacji, jak osoba okradziona. W myślach łowca przeklinał wszystkie wróżki, które pełzały na tym globie, bo na litość Anioła, ile koali mogło się błąkać po ulicach Yorku?! On rozumie – biedne futrzaki straciły dom w pożarze, głodowały, pewnie niejednemu zwierzakowi osmolił się ogonek, czy tam któreś uszko. Ba, gdyby to od niego zależało, to popłynąłby wpław do Australii, aby zbudować im jakieś schronienie, bo w końcu czemu nie? Jednakże jego empatia kończyła się tam, gdzie mały cholerny worek tłuszczu postanowił zakosić mu sporą część wypłaty w łakociach.
Szare oczęta pozostawiały utkwione bardziej na paczce aniżeli złodzieju, bo na kij mu koala, jeżeli będzie w stanie odzyskać kremowy majątek? Z lekka się dziwił jedynie samej prędkości zwierzątka, bo czyż na runie nie powinien jej już dawno prześcignąć? Niby te wszystkie GMO, ale no żeby futrzaki chemią truć? Niezbadane są wyroki Podziemia.
Widząc lecący w jego stronę śmietnik, postanowił je uniknąć poprzez kicnięcie wystarczająco wysoko po ścianie stosując podstawowe tricki parkura. Dodatkowo dostrzegając dwa kolejne, planował wykorzystać infrastrukturę miejscóweczki: np. schody awaryjne czy rusztowania do zejścia z linii "ognia".
Jak nie ma, to zrobi sobie z jednego śmietnika trampolinę z metalowych częsci (no bo przyps wpaść w dżunglę zepsutych jajek i podkiśniętego mleka, nje?), nie spuszczając wzroku z nieszczęsnej tchórzofretki.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Lycande

911



Czy ktoś powiedział, promocja na książki?







[Cytuj]
Multikonta: Eredin, Damien C. Ashdown
GMO? Może jeszcze HDMI, WSI, BDSM i CHWDP? Nie rozpędzajmy się i spójrzmy na to zjawisko tak na chłopski rozum, red bull dodaje skrzydeł a łakocie energii – wymieszać jedno z drugim, nawet z Koali zrobi się wyścigówka. Ponadto, skoro Faerie są bajeczne i z człowieka zrobią Wróżkę – to dlaczego nie z tak uroczego misia? I teraz masz Łowco placek, a może raczej wręcz przeciwnie – bo ktoś ci go podpierniczył?
Kicasz po ścianach, wskakujesz na schody awaryjne – generalnie unikasz przeszkód. Tylko za jaką cenę? Upływu czasu i utraconego eklerka, którym to misiak zapychał sobie błyskawicznie japę. Serio, żarł jak rasowy chomik, skupiając się kolejno: na kremie, cieście oblanego czekoladą – a spód ostatecznie porzucił. Brakło mu czasu – a bez dodatków to najgorsza część.
Wiesz, że utrzymanie się na żelastwie nie jest takie proste? Szczególnie że Australijska Gadzina rzuciła w ciebie pokrywą od śmietnika. Orzeł – dostajesz po łapie, reszka – unikasz. Skąd to okrucieństwo? Brakło runy zręczności. Jeśli spadniesz, rzuci w ciebie babeczką. Jeśli nie to od razu zacznie wiać dalej.
Tutaj należy uważać, jakiś palant chciał zawrócić i wjeżdżał tyłem auta do zaułka! Dość wysoki i obszerny pickup (Ford F-350), więc tchórzofretka czmychnełą pod nim i zaraz chciała odbić w prawo. Jak to skontrujesz?
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Runy: stałe +Heightened Speed [2/4]
Link do stat: Klik


Czy dostanie w łapkę?

Zabrakło tam do ulubionych skrótów BORu rozwalającego swoje auta regularnie na prostej drodze - ale si, nic tak dobrze nie dorzuca wiatru w żagle jak bezczelna kradzież czegoś, co mu się zwyczajnie należało. Niemal tak samo jak pięć stów na kolejne nefilątko, tyle samo na gofry w Wejcherowie lub trzysta za posiadanie żony o kształcie świni (a może to na krowy było?).
-TYLKO NIE EKLERKI! - rozpaczliwy krzyk niesie się echem po ścianach alejki, a łydki kosztem potencjalnych zakwasów próbują wymusić zwiększenie tempa, aby zmniejszyć dystans między łowcą i upierdliwym złodziejem. Tylko co z tego skoro przy okazji oko nie wychwyciło na czas tej upierdliwej pokrywy? Ból roznosi się po nadgarstku, a chłopak z przyzwyczajenia próbuje "strzepnąć" obrażenie, sycząc cicho, a głowa robiła się naprawdę iście kreatywna od przeróżnych przekleństw. Azjata opada w miarę miękko na ugiętych nogach, chcąc się puścić w dalszy pościg. Kolejną przeszkodę planował jakże nudno "przeskoczyć", próbując potraktować tyłującego Forda jak skrzynię, więc korzystając z pędu, dłonie mocno odbijały się o górną klapę od bagażnika, wbiec na auto, a następnie na bocznych zabezpieczeniach wdrapać się na dach, a następnie zeskoczyć z maski na dół.
W biegu przez ramię rzucił tylko idiocie "uważaj, policja, złodziej", a ofiara losu pomykała niczym łania w prawo, szukając przyszłych rękawiczek.

Obrażenia: lewa łapka robi aua w okolicy nadgarstka

  

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Lycande

911



Czy ktoś powiedział, promocja na książki?







[Cytuj]
Multikonta: Eredin, Damien C. Ashdown
TYLKO NIE EKLERKI, rozległ się głos w całej okolicy – z pewnością budząc paru obywateli tego pięknego i przeklętego zarazem miasta. Spójrz tylko na tę Koalę, która gdy tylko wdała się znów w bieg, raczyła zaśmiać się wrednie i przebiegle. Doskonale wiedziałeś, dlaczego. Byłeś za wolny, za słaby, z niewłaściwą runą – jak by to ujął twój brat wilczek – zjebałeś. Kochany misiek dominował i objadał się twoim kosztem, a dla podkreślenia pogardy – śmieszkował w najlepsze!
Wygibasy na aucie chwilę czasu trwały – jeżeli porównać je do tego – iż urocza futrzasta kuleczka po prostu przebiegła pod samochodem i pogoniła szerszą uliczką. Miałeś wybór, ryzykować zabawę z runą szybkości i brakiem zręczności albo nieco zwolnić, mieć ten krok dalej do Koali – lecz zrobić to bezproblemowo. Szczególnie w pierwszym wypadku, nadgarstek może dać sygnał bólu i wywołać drugie „auć”. Pod kątem mechaniki: k10, gdzie wszystko od 4 wzwyż to sukces. Uda się? Nadal powoli doganiasz złodzieja – porażka to większy dystans, dwukrotność wariantu nr 2. I tak, domyślną ostrożność po wcześniejszym oberwaniu prowizorycznym frisbee wliczyliśmy w koszta rzutu.
Tylko teraz zaczynał się problem, wyszliście prosto na nieco żywszą uliczkę – coś na wzór głównej w tej dzielnicy – jako tako zaludnionej przez raczej nietrzeźwą młodzież i innych imprezowiczów. Koala pędziła co sił, wymijając kolejne grupki, a w jednym przypadku skacząc przez gąszcz nastolatków. Skutek? Utrata części pakunku – to chyba ptysie – i spowolnienie. Jeśli zaryzykowałeś i masz na koncie sukces, w następnej turze masz szansę ją dopaść. No może prawie, bo wypadałoby jeszcze jedną przeszkodę dać…
Futrzak skręcił do jednej z klatek schodowych i czmychał na pięterko, przebiegając pod nóżkami wielkiego, otyłego, moherowego bereta! Zgadza się, musisz jakoś ją wyminąć, a pechowo znajdzie się na pozycji która nie pozwala na akrobatyczne przeciśnięcie się wyżej – zbyt ciasna konstrukcja. Pozostawały jedynie manewry, lub inne sztuczki, w obrębie samych schodów… Chyba, że będziesz robić rewizję domu większości mieszkańców? Lub lubiłeś ganiać się po dachach – tam też mógł chcieć zwiać. O ewentualnych kostkach, kto wie czy będą potrzebne, porozmawiamy później.
Darcie mordy na niedźwiadka pominiemy – to oczywiste że antychryst zbiera srogie baty z ust babsztyla.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo