Haru Shimizu

25 lat


181 cm


From the shadows comes a wolf, yet he's no ordinary predator.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Poglądy - to ponoć kwestia sporna. Sora był pod tym względem dziwny - brak pociągu do władzy, nikła niechęć wobec przedstawicieli ras z tak zwanej półki innych. I gdyby tylko nie ten hejt na zakorzenione w kręgosłupie zasady i ich wyklęte tradycje przynależności. Wilkołak, wampir, wróżka - jedna z trzech ras, w którą można było zmienić łowcę i co z tego? Nagle okazywałeś się zbędnym gównem, któremu nie przysługiwało nawet najprostsze prawo zawiązania relacji z kimś z rodu. Dlaczego? Bo przecież stajesz się brudasem - kimś, w żyłach kogo nie płynęła już sławetna krew anioła. Bullshit - tyle powiedziałby wilkołak, gdyby tylko nie nakładano mu na pysk stalowego kagańca. Sam ex Nefilim milczał, wciąż czując się na krańcu granicy dwóch światów, nigdy jej nie przekraczając z powodu braku całkowitej przynależności do któregokolwiek z nich.
- Dlaczego nazywasz mnie niespodzianką. - powtórzył, a na odpowiedź wcale długo czekać nie musiał. Biedna Sena, Jia i wszyscy Ci, którzy wpadli w nieszczęśliwe koło babskich plotek i ploteczek. Już patrząc na wyraz twarzy egzotycznego przybysza, młoda Nefilim mogła wyłapać nutę... Niezadowolenia i czegoś, co skakało na pograniczu irytacji z gniewem. Wyłączną decyzją Seny miała być kontynuacja, bądź zejście z niebezpiecznie kruchego piedestału. Dobrze Ci radzę - zrób to póki jeszcze możesz, bo potem może być za późno. Raz naruszony lód dalej wyłącznie pękał. Niewiele osób potrafiło się z tego wybronić - znacząca większość zamiast paść na cztery “łapki”, wolała biec w kierunku brzegu. Efekt widoczny gołym okiem - upadek, chlust, krzyki, a w końcu martwa cisza poprzedzona widokiem wolno znikającego ciała. Podobno śmierć nie oceniała i zawsze witała swe dzieci z równym entuzjazmem. Podobno też jej chłodne objęcia bywały przyjemne... Podobno... Oby Sena nie zaznała ich zbyt wcześnie - a już na pewno nie po starciu z rozgniewanym wilkołakiem. Bestie Księżyca rzadko kiedy zezwalały na ucieczkę bezbronnych ofiar. Zamiast nich wyłącznie ból miażdżonych gardeł, krew i drgawki, a koniec... Zawsze taki sam. Krótko mówiąc - igraj z ogniem mądrze, bo możesz się poparzyć...
- Youtuber byłby dumny. - prychnął, czując determinację i nieugiętość młodego dziewczęcia oraz wszystkich tych, które “przypadkiem” mogły uczestniczyć w typowo babskim spotkaniu na poczet ploteczek. Oskarżenie krzyczało wprost - Jia, Jia, Jia, bo przecież brat by tego nigdy nie zrobił. Potem wyłącznie zmarszczenie nosa, oparcie ciała o pierwszą lepszą kolumnę i mrukliwe “Mhrrr...” ala kolejne prychnięcie - tym razem głośniejsze od poprzedniego, odbitego echem wyłącznie w wilczej mózgownicy.
- Kolejny łowca, który cierpi na paranoję. Czy to jest zaraźliwe? - w skrócie - wyraźnie mnie z kimś mylisz.
Coś Ci szepnę, nim wysnujesz wnioski - uderz trzy razy, a nawet Budda się rozzłości.

Some people will tell you werewolves can only shapechange under a full moon, but people also say there's no such things as ghosts.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
    Po Clifford's Tower

Ktoś wołał paranoiczkę? Bo właśnie jedna się zjawiła. A widok wuja w aucie wcale nie jest elementem negującym te właśnie. Luke za kierownicą auta, do którego wsiadł podejrzany typ. Typ, który przyglądał się Erin z ogromnym zaciekawieniem. Czy to był jakikolwiek dowód w sprawie jej rodziny? Paranoje twierdzą, że tak, rozsądek podpowiada, że sprawa jej rodziny miała zbyt wiele niewiadomych. Jayden wcale nie pomógł jej w rozwianiu wątpliwości. Wcale sytuacji nie poprawiał widok wnoszonych worków z trupami. Nefilim zaczepiony przez nią zajmujący się przenoszeniem ich powiedział tylko, że to trupy przywiezione przez jakiegoś wilkołaka, a do tego mają związek z Kohortą. Paranoje znowu się odezwały: trzeba było wykorzystać ostatnie nauki run i je wykorzystać, tylko jeśli dopiero je wnieśli, to może dostawca wciąż był nieopodal.
I miała kurna rację. Nie dość, że spotkała rzeczonego, nieco podkurwionego dostawcę (na szczęście nie dragów), to jeszcze zagadywała go jej kuzynka. Postanowiła się przyodziać delikatny uśmiech na twarz i wejść w - jak się okazało - sam środek sporu. Czy aby na pewno był to jednak spór?
A miała iść do Cam na noc i tam wszystko przemyśleć. Zapowiadało się jednak na to, że musiała zostać jeszcze trochę w Instytucie, tak co najmniej do rana. Pokój jeszcze nie został rozniesiony…
- Hej Sena, słyszałam o nazwisku, moje gratulacje - pozdrowiła od razu kuzynkę, do której nie była praktycznie wcale podobna. Była bardzo otwarta zarówno dla starych znajomych, jak i nowych, więc nie omieszkała jej się oprzeć o ramię.
- Głośno o tobie, skośny - dodała z szerokim uśmiechem do Azjaty stojącego w progu. - To ty przyniosłeś te ciała? - skierowała się, już bardziej okazując swoją szczerą ciekawość. Może coś powie na ich temat? Może się dowie czegoś, zanim sama pobawi się w przeprowadzanie autopsji?

  
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Pod pewnymi względami na pewno byu się z nim zgodziła, co do innych mogła mieć wątpliwości, a dyskusja na ten temat na pewno byłaby interesująca. Sama żyła jak człowiek i potrafiła z pełną mocą docenić beztroskę takiego losu, z drugiej strony poczucie odnalezienia siebie, kiedy w końcu zaakceptowała to kim jest i jak wygląda świat za zasłoną, która ją od niego oddzielała. Nic nie było czarne albo białe. Świat miał zbyt wiele szarości a poruszanie się w nich stanowiło naprawdę sporą sztukę.
Prawie jak dziecko niespodzianka, chociaż na Ciri to on zdecydowanie nie wyglądał. Na zadane pytanie uzyskał prawie od razu odpowiedź, ale chyba niezbyt mu się spodobała, ale przecież na to już nie mogła nic poradzić i może naprawdę miała opcję zamknięcia buzi, ale nie byłaby sobą. Im bardziej mężczyzna zaprzeczał tym bardziej ona miała ochotę drążyć temat, choć było to chyba coś na kształt ciągnięcia wilka za ogon, tyle że Sena nie do końca była tego świadoma. Wiadomo teoria teorią, ale to praktyka daje podstawy solidnej nauki, tak więc dziewczę miałoby doskonałą okazję przekonać się czy ma zdolności do spadania na cztery łapki czy raczek wręcz przeciwnie.
Po jego kolejnych komentarzach musiała się cicho roześmiać. Lubiła takie ripostowanie. Znamionowało dobre poczucie humoru, zazwyczaj schowane za głębokim murem i na pewno dalej próbowałaby się przebić głową przez ten mur, gdyby nie przybycie Erin.
- Cześć.- uśmiechnęła się promiennie do kuzynki i lekko kiwnęła głową w geście podziękowania.- Dzięki, chyba trzeba to będzie opić czy coś w tym guście.- stwierdziła zupełnie wyluzowana a potem lekko uniosła brew w kierunku wilkołaka. Upiekło mu się, bo nie miała zamiaru go wypytywać przy blondyneczce.
- Ciała i kilku żywych.- dodała gwoli uzupełnienia informacji. Była pewna, że w najbliższym czasie wszyscy będą zajęci przesłuchaniami.

Haru Shimizu

25 lat


181 cm


From the shadows comes a wolf, yet he's no ordinary predator.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
W innym miejscu, o innym czasie i pod innym imieniem – na wszystkie kostki połamanych Kohorciaków i tych, którzy szczęścia do zachowania życia nie mieli, czy wszyscy wokół musieli wmawiać mu stosy bzdur? Gdyby nie to przeklęte nieporozumienie – heh, gdyby – gdyby też przestać gdybać, to być może oboje zdołaliby usiąść wygodnie przy stoliku z kubeczkami gorących herbat i podyskutować na tematy różnic bądź wspólnych spojrzeń na poglądy rasowe, polityczne i ciul wie jeszcze jakie. Niestety nieprzychylność losu nie znała pojęcia granicy. Jak lód z przepowiedni „Wiecznego Zimna”, brnęła dalej, przechodząc przez kolejne bariery – tnąc, krusząc bądź zwyczajnie przenikając nawet przez najtwardszą z nich.
Im bardziej Sena naciskała, wcielała się w ten przeklęty „Lód”, tym mocniej i wyraźniej wilkołak spinał wszystkie mięśnie ciała. Do trzech razy sztuka - mówią – dwie szanse Nefilim zmarnowała – ostatnia chyliła się na kraniec. Naprawdę niewiele brakowało, aby doszło do nieszczęścia i to na terenie siedziby łowców…
Całą gadkę nagle przerwało pojawienie się kogoś jeszcze. Paranoiczka – cudownie… Następnym razem Sora rozważniej zacznie dobierać słowa myśli, bo te jak widać, wręcz uwielbiały płatać mu figle. Ciche westchnięcie, a w środku wywrócenie ślepi wilka – aleś się kurwa wpierdolił stary – rzuciłby, gdyby tylko umiał mówić, na co on, ex łowca z pewnością by przytaknął. To, co konkretnie podkusiło Cię, aby przytaszczyć tu te zwłoki? Ciekawość? Nadzieja na spotkanie brata? A może domniemana troska o Jię? Dajże spokój – o żadnych dzieciach nefilim słuchać nie zamierzał – bah! Dobrze, że żadne z tych myśli nie zdołało paść na forum. To, co czuł do Azjatki kilka lat temu, było… No właśnie - kilka lat temu. Po przemianie odrodził się, jako ktoś zupełnie inny – i też żył jak ktoś inny – mówił jak ktoś inny i w końcu myślał, jak ktoś CAŁKOWICIE inny. Choć skłonny to otoczenia dziewczyny opieką, przytoczmy tu wspomnienia z niedawnego spotkania w lokalu, walki i ucieczki z pasażerem na gapę, Japończyk nie popierał tak ochoczego rozgadywania o jego istnieniu.
Jak na cichą i „nieśmiałą” niewiastę – bo taką ją przecież zapamiętał – Jia wykazywała wiele sprzecznych cech, niekoniecznie takich, które pasowały do obrazka szlachetnej damy. Ciekawość drogie Panie to nie bez powodu pierwszy ze stopni do piekła. I oby Wasz apetyt nie przerodził się w obżarstwo – kto wie, czy plotkara zdoła go wówczas nasycić. Jedno było pewne – o przychylności wilczego „ja” mogła chwilowo zapomnieć.
- Waszej renomy nie przebiję. – rzucił z machnięciem ręki. On tu tylko nabroił w klubie – łowcy natomiast… Utrata stolicy, wojna z niefajną organizacją. I jak o pierwszej wieści nie wiedział, tak ta druga wręcz kipiała z ust większości Podziemnych. Nie wspominając już, o zasianiu zalążków tak zwanej zmiany zdania na temat łowców, ale o tym kiedy indziej.
- Ano ja i to z pozdrowieniami od wilkołaków. Zaatakowali Azyl – jak widać, skończyli kiepsko. Wam się może przydadzą. Przy odrobinie szczęścia skorzystają na tym wszyscy. – o ile rzecz jasna podzielić się zdobyczą w postaci wyciągniętych informacji. Tyle dobrego, że dziewczyna przestała drążyć temat. Oby tylko druga nie przejęła pałeczki.
- Jeśli to wszystko… - żadna tajemnica z wypowiedzianych słów. Sora chciał jak najszybciej dać dyla, nim dojdzie do dalszego przesłuchania. A tą piłeczkę obie Panny odbiją jak?

Some people will tell you werewolves can only shapechange under a full moon, but people also say there's no such things as ghosts.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Złośliwość rzeczy martwych? Choć może raczej w tym przypadku istot żywych, bo Erin jeszcze nie spieszno do grobu, choć plany rojące się w jej główce sugerowały coś zupełnie innego, a osoba prowadząca postać bardzo lubi dorzucać swoje trzy grosze. Wyglądało to jednak na to, że jej pojawienie się tutaj było czystym zbiegiem okoliczności, co sugerował jej dość ciepła kurtka z - oczywiście - czarnej skóry. Miała wyraźnie zamiar wyjść, po drodze zahaczyła nefilim zajmujących się zwłokami i jeńcami, a na sam koniec zawiesiła się przy kuzynce.
- Opijemy na pewno, zgarniemy resztę dziewczyn i to oblejemy na babskiej imprezie - odezwała się radośnie do Seny, pokazując, jak bardzo się zmieniła względem tego, jak wyglądała jeszcze w trakcie ich rodzinnego spotkania w zbrojowni. Oczywiście na plus, bo trudno było po niej dostrzec obecne paranoje ją szczujące na każdym kroku.
- Znając nawyki kohorciarskie, pewnie niedługo pozostaną w stanie żywym, szczególnie jak koroner będzie się chciał do nich dorwać. - Mówienie o Ray w sposób bezosobowy co prawda był zabiegiem pozwalającym na chwilowe zachowanie jej tożsamości delikatnej otoczce tajemnicy, ale również pokazywało wciąż napięte stosunki z rzeczoną. O ile oczywiście się o nich wiedziało, to dało się wtedy je wyczuć. Z drugiej jednak strony, przecież nie powiedziała o babskiej imprezie “z wyłączeniem Ray”, zupełnie jakby nie widziała powodów, dla których nie chciałaby, aby się z nimi bawiła.
- Albo jak się zabierzemy za przesłuchanie. - Sama by się zebrała do tego zadania, ale była to robota dla Gabrysia. O ile się z nim nie dogada i nie pozwoli jej na zadanie jeńcom kilku pytań. Nah, łatwiejsze było włamanie się do kostnicy i wkurzenie paru aniołów przez korzystanie z zakazanych run.
Jej wzrok na dłuższą chwilę spoczął na Sorze, zupełnie jakby wzbudził jej zainteresowanie. Oj nie, nie pozwoli mu iść, jeszcze nie wszystkie tematy zostały domknięte, a ciekawość ją rozpierała - nawet, jeśli to był pierwszy krok do piekła. Chociaż wciąż z tyłu głowy słyszała podpowiedź o podpytanie o Haru, tak uważała, że w tym momencie mijało się to z celem, były ważne sprawy, tym bardziej jeśli ich kuzynka chciała rozwiązać to sama. Widziała po nim, że już był lekko poirytowany, więc poruszanie tego tematu w tym momencie będzie totalnie nierozsądne.
- To byli wszyscy, którzy zaatakowali? - zapytała, pokazując głową w kierunku, w którym poszli nefilim z kohorciarzami. Chciała jeszcze delikatnie pomiziać Sorę o parę nurtujących ją kwestii, wyciągnąć jak najwięcej informacji, bo być może będzie mogła to podciągnąć pod swoje śledztwo. Nadzieja matką głupich, co? - Czy może ktoś uciekł? Macie wielu rannych? Wszystkie wilki są bezpieczne? - I tutaj pokazała delikatną interesowność i kapkę swojego egoizmu. Musiała wiedzieć, co z matką, w końcu nie widziała się z nią od czasu… świąt? Nawet ciut dłużej. W skali od 1 do 10 jej zmartwienie sięgało poziomu “zajebię tego, przez którego spadnie jej choć jeden kłak z grzbietu”.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Rzeczywiście różnica pomiędzy Erin ze zbrojowni a tą, która stała teraz obok niej była znacząca, co tylko cieszyło Senę, bo wyglądało na to, że kuzynka wraca do formy. Przynajmniej zewnętrznie, bo co siedziało w jej głowie to nadal nie miała pojęcia i nie potrafiła ocenić, czy użycie bezosobowej formy wobec Ray miało oznaczać profesjonalizm czy raczej zwykłe unikanie jej imienia.
W każdym razie wracając do tu i teraz "wycofała się nieco do tyłu" pozwalając przejąć Erin kontrolę nad sytuacją, jakby nie patrzeć miała większe doświadczenie w załatwianiu tego typu spraw. Sena i wilkołaki równało się tylko dobra zabawa z morzem alkoholu, w czasie kiedy prowadziła swoje życie jako człowiek. Jako Nefilim nie miała zbyt wielu okazji do spotkań z nimi na stopie nazwijmy to zawodowej.
Jeżeli Erin będzie się potajemnie wybierała do kostnicy, to powinna koniecznie zabrać ze sobą kuzynkę i nauczyć ja kilku sztuczek, które w przyszłości mogą się przydać. W końcu najlepiej uczyło się przez praktykę, której sucha teoria nie zastąpi.
Wyraźnie widziała, że Sora ma ochotę odwrócić się na pięcie i dać dyla machając im ogonkiem na pożegnanie, ale blondyneczka skutecznie zatrzymywała go potokiem pytań.
- Potrzebujecie pomocy z rannymi?- zapytała poważniejąc i dając sobie mentalnego plaskacza w czoło. Spojrzała ciemnymi oczami na Sorę, jej propozycja była najzupełniej szczera, mogła przecież wykorzystać swoje umiejętności skoro już je posiadała- Mogę wam pomóc.- odezwała się a potem spojrzała dopiero na Erin co ta sądzi o jej propozycji, bo może właśnie łamała jakieś cholerne tabu.

Haru Shimizu

25 lat


181 cm


From the shadows comes a wolf, yet he's no ordinary predator.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Porządny wdech i… Radosne cupnięcie zada na ziemię, czyli jak na wilka przystało. Dosłownie rozwalony, w pozie jak podczas oczekiwania na amciu na rodzinnym wypadzie i radosnym pikniku, Sora z uwagą przysłuchiwał się słowom Erin. Za jednym dotknięciem „różdżki” wezbrana w nim frustracja zniknęła, choć może to bardziej wina wydechu?
- A róbcie z nimi co chcecie. Wilkom na ich powrocie na pewno nie zależy, ewentualnie w roli popołudniowej przekąski, bądź gryzaka dla oczyszczenia kłów. – rzucił luźno, machając sobie przy tym stopami, trochę jak dziecko, które wyraźnie bagatelizowało powagę sprawy. Z drugiej strony co mu się dziwić? Skoro już obie Pannice go uziemiły, to chociaż uprzyjemni sobie ten czas, niejako obracając szare przesłuchanie w coś o żywszych kolorach.
- Minęłaś się z powołaniem – powinnaś przesłuchiwać "ich", nie mnie. – prychnął w rozbawieniu, ale też nie miał niczego złego na myśli. Całe to spotkanie zaczynało go zwyczajnie bawić – w zasadzie oba jestestwa. W takich chwilach jak ta, w wilkołaku uaktywniał się tryb bezczela – wiecie, takiego uszczypliwego Eddiego i jego prywatnego Venoma.
- Chyba… Tak? Wszyscy żywi oczywiście. Niektórych nie opłacało się nawet taszczyć. – Japończyk szczerze wątpił, aby łowcy chcieli dostać pod swoje progi poszarpane szczątki, tak niekoniecznie nadające się do jakiejkolwiek sekcji.
- Nikt. – po tej odpowiedzi podskoczył, co by skończyć w pozycji pseudo kucka. Nagle jego rozbawiona facjata przyjęła poważniejszego wyrazu.
- Oberwał tak naprawdę każdy wilkołak broniący Azylu. A czy są bezpieczne? Zależy, o które tym razem wilkołaki pytasz – te z Azylu tymczasowo tak – za niezrzeszone jednostki się nie wypowiem. Pomoc z pewnością się przyda, jeśli nie do „łatania”, to może do czegoś innego. Nie mogę jednak zagwarantować, że przebywanie na terenie Azylu będzie bezpieczne. Skoro Kohorta zaatakowała raz, może to uczynić ponownie. Jeśli jednak łowcy zechcą pomóc, to pewnie nikt jej nie odtrąci. Jak chcesz mogę Cię tam podrzucić i zaaranżować spotkanie z Oscarem, w końcu to on tam „rządzi”. – ostatni dialog Azjata skierował do obu łowczyń. Docenił chęci, jak widać szczere. Kto wie? Być może staną się pierwszym krokiem ku polepszeniu relacji obu ras?

Some people will tell you werewolves can only shapechange under a full moon, but people also say there's no such things as ghosts.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Niby praktyka była dobra, niby była o wiele lepsza niż sucha teoria, ale czy warto było ryzykować tak wiele, aby czegoś się nauczyć? W końcu jej plan nie należał do tych z natury legalnych - wręcz przeciwnie. Jak wiele zaryzykujesz, aby zdobyć wiedzę, Sena? Niżej niż Adept spaść już nie możesz. Wiedziała, jak wiele sama ryzykuje, w końcu nie każdy w Instytucie posiada takie wyszkolenie, aby zostać Skrytobójcą, a ona? Ona tak po prostu stawia na szali swoją pozycję, tak wygodną i pozwalającą na wiele. Nie chciała, aby teraz Sena trafiła na równię pochyłą, która w którymś momencie po prostu się urywa i zmienia w wąwóz o nisko osadzonym dnie.
Póki co jednak skupiła się na Sorze, który zdecydował się przycupnąć i spojrzeć na dziewczyny z innej perspektywy. Punkt widzenia przecież zależy od punktu siedzenia, no nie? Czy zauważyła jego relaks? Po dłuższej chwili, dopiero po paru minutach spoglądania i wsłuchiwania się w jego słowa.
- Lepiej nie, bo jeszcze się strujecie - zażartowała, a na jej twarzy aż się pojawił uśmiech. Co jak co, nienawidziła Kohorty, ale co, jeśli rzeczywiście trucizna ich wyniszczających wszystko ideologii zatruła również i ciało? Wolałaby oszczędzić nawet największemu wrogowi takich problemów z wysraniem się. - I na to przyjdzie czas. Póki co staram się uzyskać choć trochę informacji od naocznego świadka zdarzenia, który powie cokolwiek o wiele chętniej niż tamci. Poza tym przynajmniej nie trzeba wołać kata - dodała jeszcze w odpowiedzi na jego prychnięcie, przechylając przy tym głowę. Co prawda miała założone ręce, ale nie wyglądała wcale na taką groźną. Nie przy tym wyrazie twarzy i lekkim rozbawieniu. I gdzie te paranoje? Były niepotrzebne, więc chwilowo się uciszyły.
- No tak, wściekły wilk czasami nie pozostawi na swojej ofierze nawet skrawka mięsa - rzuciła cicho, wzdychając. W pełni rozumiała obawy matki przed pokazaniem się samej Erin, a tym bardziej Eliemu czy reszcie rodziny. Do tej pory pamiętała, jak z zajadłością wilkołaki rzuciły się na ojca - samej egzekucji na całe szczęście nie miała okazji dostrzec. Co by było, gdyby została tam tę chwilę dłużej? Może by nie kłaczyła się po stronie Seny, a obok Sory?
- To zawsze jakaś dobra wiadomość. - Tak naprawdę odpowiedziała na dwa stwierdzenia, jakie padły w wypowiedziach Azjaty. Zerknęła jeszcze na Senę. - Możemy skierować prośbę do Dyrektora o przydzielenie wam jakiegoś dodatkowego nadzoru składającego się na zaufane jednostki z naszych szeregów, a które nie mają wiele do roboty. - Była to delikatna sugestia, a nawet więcej niż jedna. Raczej, że nie wyślą im kreta z Kohorty, dlatego mieliby tam iść zaufani, już sprawdzeni pod tym kątem. Drugą sugestią była oczywiście propozycja podana Senie właśnie poprzez spojrzenie.
- ...i... tym Oscarem? Takim... Nie ważne. Nie sądziłam, że aż tyle się pozmieniało i teraz on jest jednym z liderów w York - rzuciła po krótszej chwili zaskoczenia. Ponad pół roku minęło od ich spotkania, póki co jedynego, więc było to dla niej dodatkowym zaskoczeniem, że teraz do niego się odsyła w kwestii różnych spraw.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Jak słusznie zostało zauważone, Sena spaść poniżej adepta nie mogła, chyba żeby ją pozbawiono run i musiałaby ponownie żyć jak człowiek. Myśl była co prawda dosyć niepokojąca, ale pewnie i tak by ryzykowała. Z drugiej strony nie oszukujmy się, kto poza Erin pokazałby jej te zakazane runy i to jak ich używać. Któryś z kuzynów? Nie sądziła by taka możliwość istniała, każdy z nich był na tyle rozsądny, że zapewne Makepaece wybiłby ten pomysł z głowy, a nie zaprosił do wspólnego buszowania po kostnicy.
Lekko się wzdrygnęła na ten malowniczy obraz, który tak zręcznie wykreował Sora. Prawie słyszała jak kosteczki strzelają w wilczych pyskach, a ochłapy z cichym plaskiem spadają na ziemię. Zdecydowanie nie chciałaby być świadkiem takiej kolacyjki.
Zaraz jednak porzuciła te rozmyślania, bo skupiła się na przepychankach słownych między tą dwójką, która jej towarzyszyła i na temacie, który się pojawił.
Jak widać Erin popierała jej propozycję, więc próba pomocy nie była chyba takim głupim pomysłem z jej strony i jak widać akceptowalnym.
- Jak tylko dostanę formalne pozwolenie to mogę się z tobą zabrać.- nadal byłą adeptem i niestety nie mogła tak sama z siebie zadecydować, że wskakuje w ciuszki robocze i jedzie do Azylu, tym bardziej że sytuacja pomiędzy rasami nadal była napięta. Ona miała co prawda w dupie czy wilkołak, czy nefilim czy może krasnolud, ale nie wszyscy mieli takie poglądy.

Haru Shimizu

25 lat


181 cm


From the shadows comes a wolf, yet he's no ordinary predator.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Czekajcie, a w tej bajce to panował dzień, czy noc? Nieważne… Miło widzieć, że rozluźnienie atmosfery pozytywnie wpłynęło na obie Panie. To aż prosiło się o komentarz, którego Japończyk oczywiście nie mógł sobie darować:
- Co najwyżej kaszel po kostce. Bez obaw, wilkołaczy organizm i z tym sobie poradzi. – tak więc rzucił żartobliwym komentarzem, oczywiście nie mając bladego pojęcia, czy faktycznie by tak było. Osobiście nigdy nie próbował zabawy w „zjedz nieświeże żarcie”. Ominęło go także spożywanie surowego, „ludzkiego”, czy innego gatunku mięsa, które dla oczu osób trzecich uszłoby za pokarm spod kategorii tabu. I nie żeby nie wierzył w cudowne ozdrowienie – po prostu kombinatoryka w tym kierunku nie była mu po drodze. Zresztą mało to dziwnych rzeczy gadali na temat skośnych? Dopinanie kolejnych karteczek nie służyło poprawie oceny.
- Nie? A mogło być zabawnie… - rzucił sztucznie rozczarowanym tonem. Biedny wilk najwyraźniej liczył na przednią imprezkę, a tu lipa. Ah Ci Nefilim, na każdym kroku zawodzili! Teraz już rozumiał, dlaczego inni nie chcieli z nimi współpracować. To wszystko przez te niesłowne żarciki! Swoją droga dość zabawne. Szkoda, że temat, na który rozmawiali, nie pozwalał na dłuższe zachowanie pogody ducha. Domniemana zmiana perspektywy z pewnością ułatwiała sprawę – dla przykładu pozwalała odpocząć karkom co niższych osóbek – heheszki.
- To już nie moja sprawa, grunt, aby zgodę na to wyraził Oscar. Abstrahując od spostrzeżenia o jego przywództwie nad innymi – lepiej, aby sam wypowiedział się na ten temat, niżeli dowiadywał po fakcie – bezpieczniej dla obu stron. – bo skoro stary wilkołak swego czasu niejednokrotnie podkreślał niezależność futrzaków, to tym bardziej należało go wpierw poinformować i czekać na zwrotkę, niżeli stawiać przed faktem dokonanym. Mogłoby to bowiem naruszyć delikatną nitkę powstałej współpracy, a o pomyleniu sojuszników z kolejnym gronem Kohorty nie wspominając.
- Eliminacja ryzyka pomylenia Was z nieprzyjacielem i te sprawy. – i właśnie dlatego Sora poczuł dziwne dźgnięcie obowiązku sprostowania poprzednich słów – to znaczy, ich uproszenia do absolutnego minimum.
- Chwilowo jedynym, acz nie wiem, czy dla każdego wilkołaka. Swoją drogą wszystko ok? – ostatnie pytanie futrzasty skierował bardziej do Seny. Najwyraźniej wyobraźnia łowczyni popędziła na zbyt wysokie obroty w trakcie ilustrowania masakry z Azylu.

Some people will tell you werewolves can only shapechange under a full moon, but people also say there's no such things as ghosts.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Nie wątpiła w to, wciąż jednak wolałaby nie szczuć wilków żadnym skażonym mięsem, aby się nie pochorowały zupełnie przypadkowo. Po co komu ta cała kara tysiąca lat spędzonych w kiblu? Chyba tylko Kohorcie. Urwanie z nimi głowy tylko. Albo Erin za to, co planuje zrobić. Zawsze jak koń pod górę, co? Nie, lepiej nie idź w jej ślady. Nie denerwuj Aniołów, nie depcz po odciskach dyrektorom.
Z całej tej zgrai - niestety - była najniższa. Dobrze, że Ray nie przyszła do Wejścia, bo zaniżyłaby drastycznie średnią. A jakby tak postawić koło wilka takiego Eliego czy Gabriela? Mogliby konkurować, ale Gabe chyba był najwyższy z całej tej trójki, tak przynajmniej zapamiętała. Wciąż jednak miała załączony tryb gaduły zagadującego nawet nieznajomych, więc temat wciąż się ciągnął - aż miło.
- Nasz wilkołak jednak ma trochę racji, Sena. Chociaż przydałoby ci się takie szkolenie w terenie. Tylko zanim wyciągniemy zgody od obydwu stron... Biurokracja i te sprawy. - Jednak żart się jej wciąż trzymał. Co prawda to o szkoleniu w terenie było w stu procentach poważne i szczere - chciała jak najlepiej dla kuzynki - tak końcówka to oczywisty przytyk do działania różnych organów, ale akurat w świecie Przyziemnych. Tu teoretycznie wystarczyły dwie wiadomości między Dyrektorem a Oscarem i sprawa załatwiona, albo idziesz, albo nie.
- Rozumiem obawy i w pełni je popieram. Mnie też się nie podoba, że jednak płynie w nich krew nefilim i łatwo pomylić tych dobrych od tych złych. To co, przekazać Dyrektorowi by przesłał Oscarowi też zdjęcia wysyłanych do ochrony osób? - rzuciła, ale jej lekki uśmiech zniknął, gdy tylko pan Skośny skierował się z ostatnim pytaniem do Seny właśnie. Sama dopiero dostrzegła to zastanowienie i wzdrygnięcie, głównie przez zaaferowanie rozmową. Zmrużyła nieznacznie oczy i wychyliła się do przodu, nieznacznie się jej przyglądając.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Pora panowała pewnie taka w jakiej Sora miał łatwiej ukraść samochód, znaczy się pożyczyć go oczywiście, bo w końcu to dobry kłak ponoć był. Uśmiechnęła się słysząc żart o kosteczce, bo jakoś nie wzięła tego na poważnie. Jak widać zbyt mało przebywała z wilkołakami, by tak naprawdę przekonać na co je stać. To w zasadzie mogło być całkiem ciekawym doświadczeniem o ile wyszłaby z niego w jednym kawałku.
Obserwowała jak Erin usiłuje wyciągnąć jakieś dodatkowe informacje od Sory i jak ten zręcznie się wywijał. Chyba bardziej przypominało jej to rozmowę w pubie przy piwie, niż na progu instytutu z czarnymi workami w tle. Taki jednak okazywał się świat, w którym przyszło jej teraz żyć, a narzekać na to nie mogła bo w końcu sama się na to zdecydowała, o czym najlepiej świadczył fakt przyjęcia tego głupiego nazwiska, z którego Jayden zrobił sprawę prawie wagi państwowej.
Sena nie miała oczywiście pojęcia o jakim Oskarze mówią, ale najwidoczniej Erin tak. Najwyżej później ją podpyta co i jak, bo o cioteczce też oczywiście pojęcia nie miała.
- Ok, zdecydowanie nie chciałabym skończyć jako kosteczka w wilczym gardle.- mimowolnie wróciła oczami, bo pomysł, że mogła należeć do kohorty był naprawdę zabawny. Taki nie ogra bez znajomości na pewno byłby tam cholernie przydatny.
Trochę zaskoczyło ją pytanie Sory, więc lekko przechyliła głowę przyglądając mu się,
- Tak, wszystko ok.- chociaż dobrze, że nie zaglądała do worków z trupami, bo pewnie teraz byłaby zielona na twarzy.

Haru Shimizu

25 lat


181 cm


From the shadows comes a wolf, yet he's no ordinary predator.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Obawy przed wilkołakami nie od dziś spowijały sen z powiek wielu ludzi. Średniowieczne legendy i te znane nam jeszcze z czasów starożytności. Ponoć tam wcale nie uznawano ich, włochatych bestii za potwory, a wspaniałe ogary jednego z bogów, Aresa, Pana Wojny. Szkoda, że dziś społeczeństwo zaliczyło powrót do tych mniej przychylnych spojrzeń. Choć wielkie, groźne i pełne agresji, stworzenia te nie były bezrozumnymi istotami. Jak wilki z lasu, tak i te rzadko kiedy atakowały – chyba że wyraźnie sprowokowane lub podrażnione zapachem wampira. To ostatnie było chyba jedną z niewielu bądź w zasadzie dwóch rzeczy, na którą Sora faktycznie narzekał. Przymusowe ataki na nieśmiertelnych? Nie przepadał za nimi – za pijawkami też, niemniej nie był to aż tak wielki stopień, aby życzyć im śmierci. Drugą przykrością było uczulenie na srebro – bardziej męczące w potyczkach niżeli codziennym życiu. Z tego bowiem szło się akurat wykaraskać – ot unikać srebrnej zastawy czy biżuterii – bo to mało na świecie kolczyków z tytanu, złota, tudzież stali chirurgicznej? Ewentualnie białe złoto, chociaż... Nie, jego też należało wystrzegać się jak ognia, ponieważ w swoim składzie (niestety) posiadało domieszkę zabójczego kruszcu.
- Zdjęcia będą zbędne – tak myślę. Nie popadajmy w paranoję. Wystarczy, że wpierw uprzedzę dziadygę, a Wy pozałatwiacie Wasze formalności z… Dyrektorkiem i wsio. Z całą resztą będą musieli się dogadać sami. – i jeżeli nikt nie miał nic przeciwko – w wolnej chwili Japończyk wyciągnął telefon z kieszeni, wystukał na ekraniku wiadomość, po czym najechał palcem na pseudo przycisk „wyślij”. To powinno wystarczyć, aby dać cynk świeżo-staremu wydze z Azylu. To oczywiście miało miejsce jakoś chwilę po zjechaniu wzrokiem z Seny. Z jednej strony Azjata uwierzył jej zapewnieniom, druga natomiast podpowiadała mu, że chyba nie wszystko było tak piękne, jakby się wydawało. Łowczyni sama musiała jednak się otworzyć, wszak kim był, by drążyć temat. A skąd w ogóle miał pewność? Podsuwał mu to nos i zapach łowczyni. Wyraźnie niespokojna, zmartwiona, tudzież zmieszana emanowałaby zupełnie inną wonią niż przy postawie zrelaksowanej lub rozbawionej. Ah te wilcze atuty. I teraz pytanie do samej kobiety – gdzie faktycznie tkwiła prawda?
- Bez obaw, wilkołaki nie gryzą. – rzucił na pocieszenie – Bez powodu. – no i dodał w gwoli wyjaśnienia, nie kryjąc przy tym lekkiego rozbawienia. Rozmówiwszy się z Pannicami, otrzepał tyłek z ziemi, na której wcześniej raczył siedzieć. Tyle dobrego, że nikt mu tego nie zabronił, a i całe przesłuchanie dzięki paru żartom nabrało nieco ciekawszego ubarwienia.
- Swoją drogą… Pozdrówcie plotkarę. – ostatnie słowa wilkołak puścił zupełnie z przypadku – albo i nie. Skoro już Sena zaczęła DRĄŻYĆ temat jego „przynależności”, to z łatwością mógł – nie, w zasadzie to ZGADŁ (wiedział) od kogo poszedł cynk. Małe skośne, wzrostu około 160 centymetrów, szczupłe, płci żeńskiej o raczej małych atutach kobiecych, jasna cera, czarne ślepia i język długości autostrady z York do Uralu przez Czarnobyl i okolice pośrednie. Ależ ten świat mały!

Some people will tell you werewolves can only shapechange under a full moon, but people also say there's no such things as ghosts.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Poklepała kuzynkę po ramieniu lekko, uśmiechając się nieznacznie. Całe szczęście, że to nic - w innym przypadku po prostu zaczęłaby się martwić. Zerknęła przy tym na Sorę - wewnętrzna paranoiczka poczuła się uderzona, pewnie nawet solidnym plaskaczem. Czy to był przytyk wobec Erin? Nie, raczej nie - był to przytyk po prostu do tego, co zaproponowała. Mimo wszystko pozostała przy tym samym sposobie uśmiechania się, całkiem ciepłym i serdecznym.
- Jako że muszę jeszcze załatwić parę spraw, daję Senie moje błogosławieństwo do rozmawiania z Dyrektorem - skierowała się do obydwojga, ale bardziej nawet do Seny. Oj tak, bardzo chętnie zajrzałaby do Azylu dla samego sprawdzenia, czy Lacey tam była, z drugiej strony było też ryzyko, że Sena dowie się o jej przemianie, zanim jeszcze Erin zbierze się do kupy i jej wszystko wyjaśni, ale doskonale wiedziała, jakie zagrożenia płynęły z jej decyzji - niech lepiej Sena zajmie się Azylem, a Erin wróci do pakowania się w kłopoty.
- No właśnie. Nie gryzą. Bo potrafią rozpoznać swoich od Kohorty. Najwyżej, jeśli będziecie potrzebowali pomocy, to jestem pod telefonem - potwierdziła. Całe szczęście, że wymieniła swoją komórkę po powrocie, bo w tych czasach to jak bez ręki. - No co? Lubię pomagać Podziemnym. - I ona ma być z Kohorty? Jak się tak uśmiechała i chętnie brała do roboty przy pomaganiu wilkom? Oj Eli, Eli, coś ty ćpał, gdy ją o to oskarżyłeś.
Zaskoczyła ją jednak prośba o przekazanie pozdrowień plotkarze. Uniosła lekko brwi, zerkając najpierw na Sorę, a potem na kuzynkę, po czym szybko się poddała.
- Nie wiem, co między wami zaszło, nie wiem, o kogo chodzi, więc nie biorę się za przekazywanie ciulowi pozdrowień - odezwała się obronnie, przy okazji unosząc ręce do góry. Zaczęła się też ostrożnie wycofywać. - Dobra, muszę lecieć.
Bu toigh le bhith a ’bruidhinn riut, guys*
- rzuciła po szkocku na odchodne, po czym ruszyła gdzieś w kierunku skrzydła z sypialniami. Wiedziała, że im bliżej wieczora, tym większa szansa na brak obecności Ray.
    Z/t - można się podpiąć jak nie macie nic do dodania <3


* - dobrze się z wami gadało.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo