Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
#29

Od kilku dni, a dokładniej od dnia imprezy zaręczynowej Rose, Elena pierwszy raz od czasu śmierci rodziny czuła się naprawdę szczęśliwa. Powód? Wania, a jakże by inaczej! Oboje w końcu zebrali się na odwagę by wyznać sobie, co do siebie czują, i tym oto sposobem byli szczęśliwą parą już prawie tydzień. Rosjanin na nowo wniósł do jej życia bardzo wiele radości, a ponadto stanowił dla niej wsparcie w tych ciężkich dla Podziemia czasach. Ricoletti czuła się dzięki niemu dużo bezpieczniej, zwłaszcza, odkąd Wania zamieszkał z nią... wcześniej bała się nawet wówczas, gdy drzwi były zamknięte na klucz, co zapewne pochodziło już pod lekką paranoję, ale jakby nie patrzeć, miała ku temu mocne powody.
Wania musiał wyjść gdzieś na jakiś czas, więc chwilowo siedziała sama. Nie spodziewała się żadnych gości dlatego chodziła ubrana w luźne dresy oraz bluzę Wani. By zająć się czymś i nie myśleć o problemach, postanowiła upiec sernik, na który miała ochotę już od dłuższego czasu - bez rodzynek, rzecz jasna! Rodzynki w serniku to najgorsze zło.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
/Przed zebraniem w domu Kierana, ale już po zaręczynach/

Rose w sumie nie miała bardzo co ze sobą zrobić. Pomyślała, więc o Elenie. Dziewczyna od pierwszej chwili poznania wydała jej się serdeczna. Poza tym Seweryn namawiał ją by pogłębiała swoje relacja społeczne, a nie tylko siedziała albo w domu albo w swoich dwóch pracach.
Kiedyś Elena wysłała jej adres. Nie lubiła tej całej elektroniki.
Kobiety bardzo różniły się od siebie Bloomwood w porównaniu do Wilczki nie bała się siedzieć samej w domu. Od zawsze była uczona radzić sobie samej i... służyć. Jednak to drugie chciała zagrzebać jak najbardziej w sobie. Wstydziła się przeszłość i jakby nienawidziła. Gdyby nie wyjechała na tą cholerną misję nigdy nie stała by się wilkołakiem. Może wtedy jej życie by było szczęśliwe, a może nie?
Ojciec zawsze pokazywał Rose, że wolałby syna. Ciekawa była czy nie miała rodzeństwa o którym nie wiedziała. W sumie możliwe.
Bloomwood przyniosła czekoladki, wino oraz film akcji. Nie była z kobiet co lubiły komedie romantyczne.
Zapukała do drzwi Eleny. Miała nadzieję, że dziewczyna była w domu. Cierpliwie czekała i myślała co powiedzieć kiedy zobaczy drugą wilczycę.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Owszem, pod tym względem były zupełnie różne - Eleny jednak nikt nigdy nie przygotował na to, co obecnie działo się w jej życiu. Nie była wojownikiem, którym chyba powinna być by odnaleźć się w tej nowej, niezwykłej ale jednocześnie ciężkiej rzeczywistości, nie była także wielkim złym wilkiem, za jakiego być może mogła być brana, jeśli ktoś nie miał okazji jej poznać. Była zwyczajną dziewczyną, która z dnia na dzień straciła niemal wszystko, co miała i kochała... użalanie się nad sobą nie miało teraz jednak większego sensu, skoro i tak nie była w stanie zmienić przeszłości.
Właśnie wyciągała sernik z piekarnika, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Trochę się zdziwiła, w końcu nie spodziewała się dzisiaj gości, a Wania wszedłby do domu bez pukania. Skoncentrowała się na otaczających ją zapachach, i po chwili, poza sernikiem dotarła do niej woń innego wilka - zdecydowanie znajoma. Dzięki temu, nim jeszcze otwarła drzwi, spodziewała się kogo może za nimi zastać.
- Witaj Rose - uśmiechnęła się do znajomej wilczycy. Owszem, mówiła jej kiedyś gdzie mieszka i wspominała, że Rose może do niej wpadać jeśli będzie miała ochotę, jednak mimo to pierwszą myślą Eleny było, że coś się stało. Ostatnio przez cały czas miała czarne myśli i przewidywała najgorsze scenariusze, jednak to wino, czekoladki i film, które trzymała Bloomwood trochę ją uspokoiły, bo raczej nie przyniosłaby ichv, gdyby przyszła z jakimś problemem, prawda? - Wejdziesz? - zapytała, robiąc jej miejsce w drzwiach. - Właśnie zrobiłam sernik - zachęciła. Wszyscy uwielbiali sernik, prawda? Elka miała nadzieję, że Rose nie jest wyjątkiem w tej kwestii.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Zaraz otworzyła jej dziewczyna.
- Witaj, nie przeszkadzam Ci? - zapytała.
Widać, że Elena miala chęć.
- Pomyślałam, że przyszedł czas bardziej się poznać. Dlatego mam coś nie coś - odrzekła.
Zaraz weszła do środka, zdjęła kurtkę i buty. Wcześniej podała gospodyni prezenty.
- Ojej co tak pięknie pachnie? - zapytała.
Zastanaeiała się co jak zadać pytanie o towarzysza Eleny.
- A jak sprawy z Wanią? Patrząc na Was na moich zaręczynach wyglądało, że macie się ku sobie. Poza tym znasz się na damskich ubraniach, makijażu i butach? - pytała.
Chciała bliżej poznać Elene. Jak dla niej była bardzo sympatyczna.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
- Nie, spokojnie - Elka była bardzo gościnną osóbką a i tak siedziała sama i do czasu powrotu Wani nie bardzo miała co ze sobą począć, więc właściwie to cieszyła się, że Rose postanowiła do niej zawitać.
- Sernik. Masz ochotę? - zapytała i jeśli Bloomwood odpowiedziała twierdząco, Elka nałożyła jej kawałek. A niewątpliwie był to bardzo dobry sernik, bo robiony według przepisu mamy Eleny, znanego i uwielbianego w całej rodzinie. Szkoda tylko, że Alessia Ricoletti już nigdy nie będzie mogła zrobić go sama.
- Wania? Och... mieszka tu razem ze mną. Właściwie to jesteśmy razem od dnia waszych zaręczyn - wielu mogłoby pomyśleć, że trochę pospieszyli się z tym wspólnym mieszkaniem, skoro byli parą zaledwie od tygodnia, jednak Elena miała głęboko gdzieś zdanie innych na ten temat. Bała się mieszkać i przebywać sama, więc logiczne, że w takiej sytuacji zwróciła się do najbliższej jej osoby. Na pewno nie zamierzała nikomu się z tego tłumaczyć. - Czy się znam...? Cóż, dla mnie moda to raczej pojęcie wzgledne, uważam, że każdy powinien ubierać się czy malować tak, by czuć się dobrze, ale mogę doradzić to i owo, jeśli o to chodzi - uśmiechnęła się do Rose, wyciągając z szafki lampki do wina oraz talerzyk, na który można wyłożyć czekoladki. Elka zawsze chętnie pomagała innym o ile potrafiła, a modowe porady były czymś, co zdecydowanie mieściło się w jej granicach kompetencji.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
- Pewnie - powiedziała.
Zawsze może pojeść, bo sernik nie taki tuczący, a trzeba dbać o linnie.
Gdy usłyszała o Wanii zrobiła większe oczy.
- Ojej, to cieszę, że moje zaręczyny mogły kogoś uszczęśliwić. To super - powiedziała z entuzjazmem.
Rose naprawdę cieszyła się z tego powodu. Cóż... Bloomwood szybciej zamieszkała u swojego narzeczonego, ale... no cóż była bezdomna. To była trochę inna sytuacja.
- Wiesz chodzi mi o to, że nie wyglądać jakoś za staro czy wyzywająco. Rozumiesz prawda? - zapytała.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Dbanie o linię w ich przypadku raczej nie było jakieś bardzo ciężkie, ponieważ wilkołaki posiadały szybką przemianę materii - Rose mogła więc jeść do woli bez obaw, że nie wejdzie później w suknię ślubną.
- Dzięki - odpowiedziała z uśmiechem, bo cóż innego mogła powiedzieć? Ona również się cieszyła - właściwie to już dawno nie była tak szczęśliwa jak teraz, bo ostatnio działy się w jej życiu same nieszczęścia. Wania był miłą odmianą, której zdecydowanie potrzebowała, żeby nie załamać się całkowicie.
- Jasne, chyba wiem, co masz na myśli. Jeśli chcesz to możemy wybrać się kiedyś na jakieś zakupy - zaproponowała, bo właściwie sama także nie miała ostatnio okazji, by kupić sobie coś nowego, a widziała ostatnio na przecenie sweterek, który cholernie jej się podobał. Najpierw jednak będzie musiała rozejrzeć się za nową pracą, bo pieniądze niestety z nieba nie spadają.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Prawda, wilkołaki miały szybszą przemianę materii. Jednak Rose i tak wolała unikat wielu rzeczy nie tylko za dużo słodyczy, ale i śmieciowego jedzenia. Jakoś przypomniała jej się sytuacja, że kiedyś upolowała sama wielkiego dziką i upiekła dla Seweryna w ramach podziękowania.
Uśmiechnęła się słysząc, że Elena będzie chciała z nią wyjść kiedy na zakupy.
- Bardzo była bym wdzięczna - stwierdziła.
Zamyśliła się chwilę.
- Kupiła bym sobie też bardziej kobiecych rzeczy, bo przecież nie wypada chodził tylko w męskich rzeczach prawda? - zapytała.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Polowania... coś, przed czym Elena miała wyraźne opory aż do tej pory, mimo, że żyła w ciele wilkołaka już jakiś czas. Wania kilka razy próbował namówić ją na wspólne polowanie ale do tej pory jakoś nie potrafiła się do tego przekonać... odbieranie życia jakikolwiek stworzeniom nie leżało w jej naturze a zabijanie było jedynie ostatecznością, do której wolała nie dopuszczać. Niestety, typowo przyziemnego sposobu myślenia nie dało się wyzbyć tak łatwo i minie zapewne jeszcze wiele czasu, nim Elena w pełni przestawi się na mentalność wilkołaka.
- Wiesz, ja jestem zdania, że każdy powinien chodzić w tym, w czym czuje się dobrze - wzruszyła lekko ramionami. Sama na przykład miała w tej chwili na sobie bluzę Wani i choć była na nią i kilka rozmiarów za duża, Elena czuła się w niej bardzo dobrze. - Ale jeśli uważasz, że lepiej będziesz czuła się w czymś bardziej kobiecym to oczywiście, mogę ci coś doradzić - po tych słowach wpakowała sobie do ust kawałek sernika i zapiła go łykiem wina. Zdecydowanie tego jej było trzeba.
- A jak tam układa się z Sewerynem? Jego rodzina nie robi mu problemów? No wiesz... że nie jesteś Nefilim? - nie chciała być aż tak bezpośrednia ale nie wiedziała, jak delikatniej zadać to pytanie a była ciekawa, jak Łowcy odnoszą się do związków swoich dzieci z przedstawicielami demonicznych ras.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Jednak jeśli chodziło o to polowanie to Rose wtedy nie była w skórze wilkołaka. Była człowiekiem i strzelała do dziką że swojego łuku.
- Wiesz chciałabym ładnie wyglądać. Poza tym od dziecka wychowywali mnie raczej na faceta i zabrali to kobiecą delikatność itd. Poza tym do ślubu nie ubiorę się w spodniach nie? - zażartowała.
Zaraz usłyszała dość ciężkę pytanie.
- Dobrze się układa. Bardzo się kochamy. Jednak ojciec Seweryna jest strasznie przeciwny. Najlepiej ożenił by swojego syna z innym Nefilim. Jednak co ja poradzę, że jestem wilkołakiem. Poza tym kiedy Nocny Łowcy się zakochać to do końca życia. A ja gdyby co się działo nie oddam Seweryna bez walki. Guzik mnie obchodzi jego ojciec. Poza tym moim zdaniem powinien wszystko robić by Seweryn był szczęśliwy, a nie zmuszać go za pewne do aranżowanego małżeństwa. Obstawiam, że pewnie mój przyszły teść to planuję. Więc Ty z Wanią masz dobrze, bo nie masz takiego problemu - odpowiedziała.
Zastanowiła się.
- To kiedy będziesz wolniejsza by iść na zakupy? - zapytała.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Strzelanie czy jakakolwiek inna forma przemocy w ludzkiej skórze odpadała tym bardziej. Elena śmierci od zawsze bała się jak ognia i choć teraz była bogatsza o całe mnóstwo nowych doświadczeń związanych ze śmiercią, chyba w dalszym ciągu nie potrafiłaby zrobić komuś permanentnej krzywdy. Była na to zbyt wrażliwa i miała za słabe nerwy.
- Oczywiście. Masz już jakąś suknię na oku? - zagadnęła, ciekawa, na jakim etapie były przygotowania do wesela. Lubiła wesela. Swojego póki co na razie nie planowała, jednak nikt nie zabroni jej cieszyć się szczęściem innych, prawda?
Niestety, odpowiedź brzmiała tak, jak Elena się spodziewała. Sporo słyszała o tym, jak rygorystyczni i konserwatywni są niektórzy Łowcy, zwłaszcza ci starszej daty i w takich momentach jak ten uważała, że wilkolactwo, choć jest klasyfikowane jako demoniczna choroba, mimo wszystko było lepsze.
- Dobrze, że nie macie zamiaru poddać się bez walki. To chyba nie takie proste, przeciwstawić się rodzicom - ona na ten temat za wiele nie mogła powodzieć, bo bardzo kochała swoich rodziców a jedyne, w czym im się postawiła to kwestia chodzenia do kościoła.
- Może weekend? Pasuje ci? - wiedziała, że Rose pracuje, dlatego zaproponowała taki termin. Ona sama czasu miała pod dostatkiem, przynajmniej dopóki nie uda jej się znaleźć nowego zatrudnienia.
 

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
U Rose zabijanie było na początku dziennym. Może dlatego też teraz pracuję w policji.
Trochę pytanie Eleny zaskoczyło Bloomwood.
- Jakąś taką skromną, ale odważną. Nie wiem czy takie połączenie istnieje. Jeśli byś była taka miła to pójdziemy do salonu sukien ślubnych. Co Ty na to? - zapytała.
Zastanowiła się.
- Wiesz Seweryn to raczej zakochał się we mnie na amen. Nie raz się zastanawiam czy nie obawia się czy nie spodoba mi się jakiś wilkołak - stwierdziła.
Zaraz padła propozycja kiedy dziewczyny mogłyby się spotkać.
- Dobrze. Jeśli chodzi jeszcze o Seweryna to on jest jedyną bliską osobą dla mnie. Z moimi rodzicami nie mam kontaktu. Mam wrażenie, że jakby nie chcieli mnie znać. Poza tym ich majątek dziwnie się powiększył, więc mnie to zastanawia w jaki sposób dorobili się tego i tak nie mogę się u nich pokazać. Od dnia pójścia mnie na misję nasz kontakt się urwał - wyznała.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
- Wydaje mi się, że te dwie rzeczy raczej się wykluczają, ale jak najbardziej możemy jechać się rozejrzeć - Elena zawsze chętnie służyła pomocą, a że czasu miała pod dostatkiem a suknie i zakupy wręcz uwielbiała, mogła spróbować coś doradzić Rose.
- Jeśli cię kocha to na pewno ci ufa - stwierdziła, bo chyba tak to działało, prawda? Ona na przykład ani trochę nie obawiała się o wierność Wani bo ufała mu już na długo przed tym, zanim uświadomiła sobie co tak naprawdę do niego czuje. Był jej przyjacielem jeszcze za czasów, kiedy wszystko było normalne... kiedy była zwykłym człowiekiem i nawet nie zdawała sobie sprawy z instniena Świata Cieni.
- Współczuję. Brak rodziców to coś okropnego - ona niestety coś na ten temat wiedziała, i choć szczerze współczuła Rose kiepskiej sytuacji rodzinnej to w dalszym ciągu była zdania, że niezbyt dobrzy rodzice wciąż są lepsi niż martwi rodzice. Jej ojciec też nie był ideałem, właściwie to z jego winy cała rodzina leżała sobie teraz na jednym z rzymskich cmentarzy i wąchała kwiatki od spodu, a jednak Elena nawet przez chwilę nie potrafiła myśleć o nim źle. Był dobrym człowiekiem, który w trakcie pogoni za pieniędzmi nieco się pogubił i zadarł z niewłaściwymi ludźmi. - Może spróbuj odnowić kontakt? Jeśli się nie uda, to trudno, ale spróbować chyba nie zaszkodzi?

Edit: /zt. x2 bo ciągnie się od października a Elka zmienia miejsce zamkesznia
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo