Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Krwawy księżyc – termin o którym zapewne żadna z nich jeszcze nie słyszała, zjawisko tak niecodziennie i wyjątkowe, że dawało się we znaki dzieci nocy nawet za dnia. Pobudzeni, podatni na bodźce zewnętrzne, ulegający pokusie. Śmiało można było się pokusić o twierdzenie, że niedoświadczony wilkołak był za jego sprawą niczym niewybuch, bomba z opóźnionym zapłonem, którym mogło być dosłownie wszystko.
Z dwojga złego Sena mogła się cieszyć, że nie poszło o coś osobistego. Dzięki temu miała jeszcze szansę poskromić bestię zanim ta wyjdzie na świat zewnętrzny – i to w biały dzień! Problemem było jak mogła się łatwo domyślić jedzenie, albo cokolwiek. I może to i lepiej, że nie poszło o torebkę? Chociaż poddawana od jakiegoś czasu ciężkim treningom kobieta dostrzegła dzwonek przeciwpożarowy. Czyżby problem z ewakuacją budynku rozwiązał się sam? Dużo drewnianych konstrukcji, wąskie dekoracje – między którymi można by było zaklinować zwierzę w amoku.
No ale nikt nie powiedział, że Łowczyni stanie do walki z wilkołakiem w pełnej krasie. Do formy połowicznej w wykonaniu Eleny jeszcze brakowało, do utraty świadomości nawet i więcej. Kobieta stawiała zwierzęciu opór z całych sił, wydawać nawet by się mogło, że przy odrobienie pomocy skończy się na kilku warknięciach, podniesionym ciśnieniu.
Podobno ekstremalne przeżycia zbliżają ludzi. Jeśli wszystko skończy się dobrze kobiety będą miały co wspominać, nie odbiegajmy jednak zbyt daleko w przyszłość, chcący wydostać się na zewnątrz wilk uprzykrzał życie przeklętej kobiet – ta mogła odczuć nieprzyjemne ból skóry, zupełnie jakby ktoś drapał ją od środka.

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Myśl Sena, myśl! Nefilim chyba miała swój mały chrzest bojowy. Jako człowiek wzięłaby pierwszy lepszy stołek z brzegu i rozwaliła go na głowie wilkołaczycy, ale przecież nie była już człowiekiem. Oprócz tego, że musiała jakoś unieszkodliwić dziewczynę, która była cholernie blisko przemiany, to jeszcze sekrety świata podziemnego nie powinny wyjść na jaw.
Oczywiście nie miała zamiaru nigdzie uciekać. Omiotła szybkim spojrzeniem pomieszczenie dostrzegając, alarm przeciwżarowy, do tego ich stolik był w kącie, w samym tyle sali. Praktycznie schowany poza wzrokiem innych klientów. Choć wydawałoby się, że trwa to dłużej w głowie Seny w dwie sekudny wykrystalizował się plan działania. Szybkim ruchem rzuciła się by włączyć alarm, licząc oczywiście na to, że ludzie w popłochu wybiegną z sali. Zaraz potem na swoim ciele narysowała runę Fortis, by dodać sobie siły. W sumie powinna być zadowolona, bo jak przychodziło co do czego to jednak wiedziała, której użyć.
Zwinęła dłoń w pięść i z całej siły przywaliła Elenie w twarz usiłując ją ogłuszyć albo oszołomić. Zaraz za drugim ciosem poszedł następny w szyję, a następnie jeżeli się jej udało to docięła przeciwniczkę do ściany , przyciskając jej szyję przedramieniem i napierając całym ciałem.
- Uspokój się.- wychrypiała do wilkołaczycy.
Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Powiedzieć, że Elena była w tym momencie przerażona byłoby niedopowiedzneiem roku. Zmieniała się! W miejscu publicznym! Przecież pod postacią wilka nie będzie miała oporów, by urządzić w pizzerii krwawą masakrę i zamiast niedopieczonej pizzy zjeść na obiad klientów.
Na szczęście nowo poznana kobieta miała głowę na karku i wpadła na całkiem dobry pomysł włączenia alarmu, by oczyścić to miejsce z potencjalnych obiektów ataku. Tylko dlaczego sama nie uciekła razem z nimi? Było to dla Eleny niepojęte. Powinna się ratować, a tymczasem została, tylko prowokując jej wkurzoną wilczycę. Ricoletti była pewna, że gdyby została całkiem sama, zdołałaby prędzej czy później się uspokoić. Do tej pory chyba szło jej całkiem nieźle, skoro w dalszym ciągu była człowiekiem.
Potem jednak oberwała w twarz, i to całkiem porządnie. Zatoczyła się do tyłu, przed oczami zatańczyły jej gwiazdy. Nim zdołała się ogarnąć, oberwała drugi raz, tym razem w szyję. Za kilka minut pewnie nie zostanie żaden ślad, jednak w tej chwili Elena dotkliwie odczuwała pięści Seny.
- To. Boli. - warknęła. Ludzka cząstka uważała, że dobrze, iż kobieta próbuje ją powstrzymać, wilcza natomiast wkurzyła się jeszcze bardziej faktem, że właśnie oberwała. Czuła się, jakby miała jakieś cholerne rozdwojenie jaźni. W jej oczach - wciąż złotych i ciskających gromy - zalśniły łzy bezsilności. - Zamknij mnie gdzieś. Błagam... - kolejne warknięcie i próba wyszarpnięcia się z uścisku kobiety. Na szczęście nieudana. - Przeczekam przemianę w zamknięcu. Nikomu nic nie zrobię - w grę wchodziło kilka opcji, przykładowo kuchnia. Skoro cały budynek został ewakuowany to pewnie nikogo tam teraz nie było i Elena spokojnie mogłaby zostać tam, aż się uspokoi. Pewnie narobi nieco bałaganu i narazi pizzerię na straty, ale przecież lepsze to, niż gdyby miała kogoś zabić.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Wszczęcie alarmu przeciwpożarowego przyniosło pożądany przez łowczynię skutek i lokal opustoszał dość szybko. Żadna z kobiet nie spodziewała się, że sam dźwięk będzie na tyle drażniący, że sama wilczyca dość przerażająco zawyje. Jej pazury wbiły się w blat pozostawiając po sobie dość głębokie ślady.

Co szybko przychodzi, szybko odchodzi.

Zimna woda ze zraszaczy, księżyc o dziwnej barwie kryjący się za ciemnymi chmurami. Ukojenie, które po wybuchu poczuła Elena. Wszystko to sprawiło, że kobieta wróciła do swojej ludzkiej formy. Skoro nie stanowiła już zagrożenia dla nikogo to czy można śmiało było nazwać to sukcesem Seny? Niewątpliwie, to w końcu łowczyni zachowała zimną krew ewakuując teren. Została w środku narażając swoje życie. Mimo zagrożenia i braku doświadczenia postanowiła poświęcić się dla obcych jej ludzi. Godne pochwały, co za wspaniały materiał na łowcę.

Kobiety pozostały same w lokalu pełnym przemoczonej pizzy. Chociaż w piecu nadal coś się dopiekało, może warto wyłączyć alarm i skorzystać z darmowej wyżerki zanim straż pożarna przyjedzie i zainteresuje się przemoczonymi do suchej nitki kobietami?

MG zt

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Prawdę mówiąc, nie wierzyła że udało się jej tego dokonać. W jednej chwili miała prawie przemienioną wilkołaczycę a w drugiej trzymała biedną dziewczynę przyciśniętą do ściany. Sekundę czy dwie trwało nim ją puściła.
Adrenalina nadal buzowała we krwi Seny ale dziewczyna nie pozwoliła sobie na to by się jej poddać. Trzeba było myśleć logicznie i skoro Elena w postaci wilkołaczycy jej nie zagrażała, to powinny się obie stąd ulotnić. Tym bardziej, że zaraz na bank pojawi się tutaj straż pożarna a one obie w tym pobojowisku. Przemoczone. Za cholerę by się z tego nie wytłumaczyły, a ona nie jest wampirem i nie może użyć encanto by temu i owemu wyczyścić pamięć. Ewentualnymi obrażeniami Eleny póki co też się nie przejmowała, bo to mogła załatwić w dwie sekundy, ale teraz czas je naglił.
- Chodź, spadamy stąd nim się będziemy musiały tłumaczyć. Mam niedaleko mieszkanie, tam się możemy wysuszyć i doprowadzić do porządku,a ty mi powiesz co się tutaj , do cholery stało.- chwyciła dziewczynę za rękę i pociągnęła w kierunku tylnego wyjścia. Potem miały tylko dwie przecznice do przejścia i będą bezpieczne u niej.
Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Wszystko działo się cholernie szybko. Elena walczyła ze sobą jak tylko mogła, żeby nie dopuścić swojej wilczycy do głosu, a dosłownie sekundy później całkowicie odzyskała panowanie nad sobą i swoją bestią. Wzięła kilka głębokich wdechów, rozglądając się po pobojowisku w pizzerii i próbując do końca uświadomić sobie, co właśnie tutaj zaszło.
Było blisko katastrofy - to nie ulegało najmniejszej wątpliwości. Drugim faktem było, że Senie najwyraźniej udało się uratować sytuację i nie dopuścić do krwawej rzezi w wykonaniu głodnej i złej wilczycy, za co Elena była jej niesamowicie wdzięczna, choć może w tej chwili nie okazywała tego jakoś przesadnie, ponieważ wciąż była w lekkim szoku. Wygląda na to, że narobiły tu trochę bałaganu, ale najważniejsze, że nikt nie ucierpiał, prawda? Ludzie zostali w porę ewakuowani więc nikt nie miał nawet szansy zauważyć, że cokolwiek jest z Eleną nie w porządku.
- Dzięki za pomoc. Chyba jestem twoją dłużniczką - powiedziała, kiedy już dziewczyna przestała przypierać ją do ściany. O obrażeniach prawie już zapomniała, szybka regeneracja robiła swoje. To cholerne wilkołactwo czasami bywa użyteczne... ale tylko czasami, niestety. W ogólnym rozrachunku przynosiło więcej szkód niż korzyści. - Racja, lepiej nie rzucać się za bardzo w oczy - przyznała rację, decydując, że pójdzie razem z Seną. Nie liczyłabym jednak na miejscu Łowczyni na jakieś szczegółowe wyjaśnienia, ponieważ Elena nie miała jeszcze pojęcia o Krwawym Księżycu i również nie była do końca pewna, co tak właściwie tutaj zaszło. Ot, uznała to za zwyczajną utratę kontroli, które sporadycznie zdarzały jej się także za dnia. - W takim razie prowadź.

//zt x2
 

Ceris Grim

20/21


174 cm


Angel of Darkness







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Rose, Elvan
/Po ostatnich grach/

Ceris miał chęć na pizzę, więc ruszył do pizzerii. W końcu stwierdził, że zje coś innego. Nie spodziewała się jednak, że w tym miejscu co wybrał będzie, aż tak wiele ludzi. Udało mu się jednak znaleźć wolny stolik. Zaraz zmówił sobie pizze meksykańską i czekał na zamówienie.
Nie spodziewał się, że ktoś może się do niego przysiąść.
Przy okazji zastanawiał się czy odezwać się do Tris z baru. Przecież miała chłopaka to czemu chciała się z nim umówić? Nie rozumiał tego. Może grała na dwa fronty? Zapyta się o to jej.
- Cześć może przysiądziesz się? - zapytał.
Zaraz zobaczył, że to Queenie. Zrobił większe oczy. Nie sądził, że kiedykolwiek ją jeszcze zobaczy. Taka przyjaciółka co w ogóle się nie odzywała.
- Queenie to? Myślałem, że nie żyjesz. Nie dawałaś żadnego znaku życia - przyznał.
Cóż... Ceris nie miał jak napisać, bo nie miał przez większość czasu pieniędzy, a nie chciał używać na to magii. Chciał być jak zwyczajny człowiek czyli na wszystko zapracować. Poza tym miał za sobą okres depresyjny i nawet chciał się zabić.

<img src="https://i.imgur.com/SexSP2e.gif" style="width:300px;">
Would you love a monsterman?
Could you understand, the Beauty of the beast?



Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako jak każdy wilk posiadał wilczy apetyt [ba dum tss] dlatego też jezeli miał okazję nie odmawiał sobie dobrego jedzenia zwłaszcza na mieście. A na mieście potrafią być takie dobre rzeczy jak pizza, panie a jak dają w promocji dwie w cenie jednej to Mako jest pierwszy w kolejce. Kiedy wlazł do pizzerii od razu poczuł woń pizzy, ale i dobrego piwa i coli, a co za tym idzie od razu uaktywniły mu się ślinianki, przez co bliżej mu było do obślinionego psa niż faceta, ale co tam. Stanął grzecznie w kolejce czekając na swoją kolej, a następnie wziął se dwie pizze, frytki i cole zero, bo jest na diecie [xD]. Zapłacił, co miał zapłacić i usiadł do pierwszego lepszego wolnego stolika. Zdjął kurtkę i powiesił na oparciu, pogrzebał w telefonie, potem w nosie, a sam koniec kiedy jedna z ładnych pań przyniosła mu jedzenie wraz ze sztucami wziął się za szamanie jedzenia.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Bajzel w Yorku trochę przycichł, więc można było zająć się sobą. Od powrotu z gaju i pobudki w nowej, wilczej formie chodziła niczym pełna szczęścia kuleczka. Nie było chyba nic, co mogłoby ją wybić z tego stanu, a spotkanie dawno nie widzianego brata tylko dołożyło się do ogólnej radości. No tęskniła za cholerą, co tu dużo mówić. Dlatego bardzo chętnie zgodziła się na spotkanie ze smarkaczem, skoro już wbił do York kij wie po co. Ale czemu miałaby sobie darować okazję na zaskoczenie młodego?
Wiedziała, że będzie w pizzerii i znając jego, nawet nie poczeka z żarciem na nią. Cóż, jego problem... Weszła do pizzerii, szukając go wzrokiem i dostrzegłszy znajomy łeb po cichu podeszła do niego, wiedząc, że nie usłyszy. Znienacka złapała go za kark i gwałtownie pochyliła mu głowę w dół, tak że prawie, ale tylko prawie zarył twarzą w pizzę.
- Ładnie to tak żreć i nawet nie poczekać na siostrę? - zakupiła, puszczając Mako i zwalając się wygodnie na krzesełko. Dopiero wtedy złapała za menu i zaczęła je przeglądać w poszukiwaniu odpowiedniej pizzy.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako był zbyt pochłonięty jedzeniem by skupić się na krokach innych osób czy nawet zapachach. Zapełnienie swojego żołądku było jego priorytetem. Zareagował dopiero w momenie kiedy ktosiek złapał go za kark jednocześnie zbliżając jego twarz do pizzy. Aż takich bliskich stosunków z jedzeniem nie planował.
-Ej weź nie przesadzaj tylko se coś zamów - mruknął z gębą pełną jedzenia, kiedy połknął to co miał w buzi powtórzył swoje słowa co by były bardziej zrozumiałę dla innych. Bo niby nie, ale gadanie z dużą ilością jedzenia wcale nie było dobre, bo niewiele osób go wtedy zrozumie.
-I tak w ogóle to miło Cię widzieć - dodał po chwili wyszczerzając zęby w uśmiech.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Parsknęła ze śmiechem widząc minę i reakcję braciszka. Gdyby nie żałowała pizzy, pewnie skończyłby z żarciem rozsmarowanym po ryjku. No ale to w końcu była pizza, pizzy należał się pełen szacunek. Zwłaszcza, że pachniała trochę mięskiem. Bardzo smakowitym, aż jej własny żołądek zaczął odgrywać serenady.
- Nie przesadzam i zaraz zamówię. Nie bądź gnidą i się podziel. - bezceremonialnie podebrała mu jeden kawałek, z zadowoleniem uciszając żołądek, chociażby na chwilę. A niedługo będzie jej własna pizza.
- No raczej, że miło, szczeniaku! - oburzyła się, ale z radosnymi błyskami w oczkach. - Cóż Cię na to zadupie sprowadza? - zaciekawiła się, jak na dobrą starszą siostrę przystało.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
-Ja? Gnidą? No wiesz co - zmarszczył brwi dość gniewnie, on nigdy nie byłby gnidą! No może poza tym, że w pizzy było mięcho więc mu trochę było szkoda. Co poradzić, tym razem się poświęci dzieląc się z siostrą. Uśmiechnął się gdy sis wzięła kawałek pizzy, sam z kolei otworzył colę i nalał do swojej szklanki, następnie wziął kilka głębszych łyków aż mu się głośno bekło.
-Sorki - mruknął z zacieszem na ustach. Wytarł lekko usta by po chwili wrócić do zajadania się pizzą.
-Niby zadupie, ale całkiem fajne. Gadałem z wujkiem Oscarem na temat Azylu więc no. Ogólnie to chciałem być trochę bliżej was, a przy okazji chce poznać bliżej moje zwierzęce ja - ostatenie zdanie przemówił nieco ciszej aczkolwiek dalej z uśmiechem na ustach. Tak poza tym to jadł i pił colę na zmianę aż nie wybuchnie, albo raczej do momentu w którym sam się nie naje do syta.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
- Jak się nie podzielisz, to tak. W innym wypadku jesteś po prostu wkurzającą kulką futra aka wrzodem na tyłku. Dokładnie tak samo jak Kai, więc to normalne. - uśmiechnęła się uroczo. Przecież i tak wiedział, że go kocha, bo jak tu brata nie kochać. A złośliwa czasem być musiała, taki przywilej siostry.
- Kto cię kultury uczył... - przewróciła oczami. Za tym wprawdzie nie tęskniła, no ale przyzwyczajona była na pewno. W końcu trudno było nie pamiętać odpałów braciszka. I charakterystycznych zachowań też.
- Z Azylem jest ten problem, że on się bandzie idiotów akurat nie podoba... Jeden atak odbiliśmy, innych na szczęście nie było. Ale wiesz, uszy czujne. - akurat na własną pizzę długo czekać nie musiała, więc mogła szybko zabrać się za własny posiłek.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
-Eh, ale jesteś, po prostu weź kawałek i tyle - mruknał i przewrócił oczami dość znużony. Po chwili chwycił serwetkę i zaczął wycierać buzię z resztek sosu z ust i ewentualnych kawałków mięsa z twarzy.
-Ma swój charakter i to jest w nim fajne. Atak? Jaki atak? Co mnie ominęło? Była walka? - zapytał zaciekawiony i podekscytowany. CO jak co, ale walki to by nie odmówił. Az trochę szkoda, że go tu wcześniej nie było, mógłby się pobić z kimś i byłoby by epicko. Jego regeneracja jest sztos więc na pewno szybko by się do kupy zebrał.
-A ten... W tym Azylu to fajnie jest? Wiesz coś o nim więcej? Bo ja to tam tylko na pięć sekund byłem - mruknął niezadowolony.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
- Ano była walka i naprawdę nie chciałbyś brać w niej udziału. - co poradzić, załączyła jej się troska o młodszego braciszka, a sam pomysł, że mógłby się tłuc z Kohortą... Żołądek jej się ściskał na samą myśl o takim wydarzeniu. I co z tego, że pewnie ta cholera miała większe predyspozycje do walki niż ona. Młodszego szczeniaka trzeba chronić.
- Azyl z założenia ma być czymś w rodzaju schronienia dla wszystkich wilków. Czymś w rodzaju wielkiego domu. Na jakich zasadach, to musiałbyś pytać wujka Oscara. Ale za wiele to nie powiem, bo sama do Azylu nie należę. - wyjaśniła swobodnie, obserwując Maka. W sumie... Przydałaby mu się dodatkowa ochrona.
- Wierzyłeś kiedyś babci w opowieści o magicznym księżycu, dającym magiczne dary wilkołakom? - uśmiechnęła się z błyskiem w oku.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo