Viviane C. Verlac
[Usunięty]
Viviane C. Verlac
[Usunięty]
[Cytuj]
Życie Łowców było cholernie trudne, z tego musiały zdać sobie sprawę nawet małe dzieci, które w każdej chwili mogły stracić swoich rodziców. Śmierć ciągnęła się za nimi i nie chciała ich opuścić, nie był rodziny, która nie straciłaby chociaż jednego jej członka. Ciągle czuli na karkach lodowaty oddech, ciągle musieli egzystować z myślą, że ten dzień mógł być tym ostatnim. Viv nienawidziła tego uczucia. Dlatego mimo wszystko starała się czerpać z życia, którego jeszcze kurczowo się trzymała, dlatego rozwijała swoją pasję, dlatego ciągle próbowała nowych rzeczy, ciągle chciała się rozwijać. I dlatego też ciągle szukała kogoś, kto mimo ciągłego zagrożenia, będzie trwać u jej boku. Ona rozumiała, z czym to się wiąże. Nie martwiła się już tylko o to, czy ona przeżyje. Takie same obawy obejmowały drugą osobę. Dlatego wyjazd Raina, jego zachowanie, jego odtrącenie jej, bo według niej tak to wyglądało, było dla niej koszmarem. Tym bardziej że Łowca nie był jej obojętny, ba, to o nim myślał najwięcej. I z każdą minutą przydługiego milczenia do głowy przychodziły kolejne czarne scenariusze. Rain musiał to zrozumieć. Nie był już samotnym wilkiem. Miał kogoś, kto również otworzył na niego swoje pobliźnione serce, a to nie było takie proste. A było jeszcze trudniejsze, gdy ten ją od siebie odsuwał. Doceniała, że powiedział jej przynajmniej o śmierci ojca. Bo trzymanie tego w tajemnicy tylko by pogorszyło całą sprawę.
Spokój Raina jeszcze bardziej irytował Viv. Już wolałaby zobaczyć negatywne emocje na jego twarzy niż tą ściskającą za gardło obojętność. Miała wrażenie, że jest dla niego nikim, że całe to spotkanie nie ma sensu. Wyrzuciła z siebie ogromną mieszankę emocji, to jednak jeszcze bardziej ją skonfundowało, niż pomogło. Chciała jakiejkolwiek reakcji, znaku, że poczuł skruchę, że jest na nią zły, cokolwiek. Dla niej to nie była słabość, dla niej to była oznaka, że ten ktoś żyje i nie ma cię głęboko w dupie. Nie uciekł, ale nie wydawał się w ogóle tym wszystkim poruszony. Znów zabolał ją serce. Wyszła, nie chcąc robić większej sceny dla widowni, która byli goście klubu.
Oddychała głęboko, zaciskając powieki. Co miała teraz zrobić? Pójść po prosty w swoją stronę? Wrócić tam? Rozbić mu ten cholerny kufel na głowie? Zacisnęła zęby, jednak odwróciła się, słysząc ruch przy wejściu. Zobaczyła go i znów się w niej zagotowało. Odwróciła głowę w przeciwnym kierunku, nie chcąc na niego teraz patrzeć. On jednak ją osaczył, niczym drapieżnik, który zaczaił się na ofiarę. Ne miała gdzie uciec, nie mogła się nawet rzucić do tej całej rzeki, bo mężczyzna zagradzał jej drogę, którą mogłaby zwiać.
Poczuła dotyk na swoim ramieniu i w odruchu przyłożyła swoją dłoń tak, jakby chciała strącić rękę Raina. Nie zrobiła tego jednak, sama nie wiedziała czemu. Dała unieść swój podbródek tak, by mogła patrzeć mu w oczy. W jej krył się smutek, żal i ból. A w jego? Czy znów zastała te obojętne spojrzenie z kilkoma dzikimi iskierkami?
Widziała, jak się uśmiechał, choć jej to wcale nie pocieszyło. Poczuła jego wargi na swoich i nie wiedziała co zrobić. Poddać się mu, odrzucić go? Zacząć żałować, że nie może się teleportować, jak to robią czarownicy? A potem zaczął mówić, a ona słuchała. Bo były to słowa, których nie bardzo się spodziewała.
- Rain, ja do cholery też jestem Łowca od urodzenia. Przecież ja doskonale wiem, co to znaczy. Mogę nawet zrozumieć to, że masz problemy z wyrażeniem siebie, mogę ci pomóc to przezwyciężyć, ale ty musisz tego chcieć. Wyjść z tej swojej bańki, która wokół siebie stworzyłeś. Ja nie jestem lalką. Wiesz, że tez mam uczucia? Że nie jestem niezniszczalna? Ja po prostu... Ja potrzebuję kogoś, kto będzie przy mnie, kto będzie mi ufał i komu ja będę mogła zaufać. A przez tę całą sytuację poczułam się... Cholera, Rain, naprawdę źle - w odruchu położyła swoją dłoń na jego policzku. Zmarszczyła brwi, a w jej oczach pojawiało się jeszcze więcej wilgoci. Poczuła, jak stykają się czołami.
Nie miała pojęcia co zrobić, świat nie dawał żadnych wskazówek, a ona czuła się zagubiona. Wybaczyć? Zostawić to wszystko za sobą jako wspomnienie? Odwróciła znów głowę i przeczesała włosy ręką.
- Rain, ja po prostu nie zniosę tego, jeśli znów wyjedziesz i nie będę dostawać od ciebie znaku życia - spojrzała mu w oczy. - Ja to naprawdę traktuje wszystko na poważnie, ale nie wiem, czy ty jesteś pewien, że chcesz się tak zaangażować? Bo ja... - westchnęła i mocniej oparła się o ścianę, przymykając oczy. - Mam ochotę dać ci z liścia i sobie pójść, ale wiem, że mogę tego żałować - mówiła, stojąc niemal nieruchomo.
 
Rain A. Kukk
[Usunięty]
Rain A. Kukk
[Usunięty]
[Cytuj]
Rain wiedział jak mogła się czuć. Źle, pozbawiona jakiegokolwiek oparcia. Nie powinien się tak zachować, zważywszy, że mówił jej, że się w niej zakochał. Ale nie pokazywał tego tak łatwo, było to zbyt dla niego trudne. Tak nagłe otworzenie się przed kimś wymagało czasu lub przygotowań. I czy był gotów pokazać jej swój największy sekret. Kwestia tego jak na to zareaguje. Bał się tego strasznie, przemogło go to. Blondyn ujął jeszcze raz policzek Vi, masując skórę kciukiem. W ciszy zerkał na to co mówiła, ale ostatecznie jego usta ułożyły się w szerszy uśmiech. Co miał jej teraz powiedzieć? Chyba nic, może bardziej pokazać. Potem nagle przytulił ją do swojego torsu, gładząc po plecach. Widać było, że brakowało jej jego osoby. Chciał to więc naprawić.
Piwo było opłacone, oni byli już wolni. Tylko ta atmosfera była nieprzyjemna. Rain uniósł raz jeszcze jej podbródek i zastanowił się chwilę. — Ja... Mogę Ci coś pokazać w... swoim pokoju. Zbierałem to dla ciebie zanim powróciłem do Yorku. I chyba... Muszę Cię tam porwać. — Po czym nagle złapał ją w nogach, podnosząc na rękach. Niczym jakieś stare małżeństwo. Na jej protesty zapewne kwitował to tylko lekkim śmieszkiem. Po pewnym czasie mieli jednak wrócić do siedziby Łowców.

z/t x2
 

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Bies nie planował ustać w swoim planie odwiedzenia wszystkich możliwych barów, pubów i knajp w Yorku, uważając takie miejsca za swoisty must have do odwiedzenia w różnych miastach, w jakich bywał. Kultura picia alkoholu była jedną z tych przyjemniejszych dziedzin, jakie można zgłębiać, a trzeba przyznać, iż wróżek był ciekawskim i skrupulatnym badaczem. Tym razem postawił na klimatyczny, przyziemny pub, do którego udał się w godzinach okołowieczornych.
Ubrany w bardziej casualowy strój, czyli ciemne spodnie i zieloną koszulę w kratę, zamówił przy barze szklankę whisky z lodem, po czym podszedł do jednego ze stołów do bilarda. Ostrożnie odłożył naczynie na brzeg, uważając, by przypadkiem nie rozlało się teraz czy później. Zaraz po tym zaczął układać bile w odpowiedni kształt, mając zamiar pograć w wariację pewnej gry przeznaczonej dla jednej osoby. Nie planował spędzać czasu w czyimś towarzystwie, w końcu przyszedł tu sam i z nikim się nie umawiał, jednak nie narzekałby na ewentualne – daleko mu było do aspołecznej osoby.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako zastanawiał się co by tu zrobić by zabić nudę aż w końcu wpadł na genialny pomysł by pójść się na pić. W sumie może się okazać, że mają tutaj nawet dobry alkohol. Jest wilkiem więc upicie go było niemożliwe, ale to mi też jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Wszedł do środka ubrany w czarną koszulę, równie czarne spodnie i buty, jedynym wyjątkiem był kask od jego motoru, który wniósł trzymając pod pachą. Rozejrzał się z zaciekawieniem po miejscówce by po chwili podejść do baru i zamówić jedno piwo te mocniejsze co mieli na stanie. Gdy je otworzył upił spory łyk, a następnie przechadzał się obserwując otoczenie i ludzi. Uśmiechał się pod nosem wesoło.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Jeśli chodzi o Biesa, to uważał, iż rzadko kiedy jest nieodpowiednia pora na picie. Kiedy tylko miał ku temu okazję, z reguły nie odmawiał alkoholu, więc również z tego powodu wypady do baru nie były czymś dziwnym w jego przypadku. Oczywiście do głosu dochodziła również bardziej towarzyska część jego natury, dzięki której lubił poznawać nowe, ciekawe osoby. A miejsca takie jak to, gdzie obecnie się znajdował, naturalnie łączyły oba te aspekty.
Miejsce spotkań głównie przyziemnych, dlatego, gdy tylko wyczuł aurę wilkołaka, odruchowo nieco uniósł głowę i rozejrzał się po pomieszczeniu, by móc go zlokalizować. Po niedługim czasie jego wzrok padł na mężczyznę, który przechadzał się po pubie i właśnie od którego najprawdopodobniej wyczuwał aurę. Nie wiedział, czy zaczepianie go jest rozsądnym posunięciem, ale nie dowie się tego, jeśli nie spróbuje.
- Też przyszedłeś odpocząć nieco od tego całego pierdolnika? - spytał, gdy tylko wilkołak znalazł się bliżej niego. Głos miał ciepły i przyjazny, niektórzy określiliby go nawet jako miły dla ucha. Nawiązywał oczywiście do całej tej sytuacji w Świecie Cieni, która zdecydowanie nie była nazbyt przyjemna.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako średnio wiedział, czy warto do kogoś zagadać dlatego myślał, że raczej wypije piwo, może drinka i wyjdzie. Dlatego też zdziwił się gdy ktoś do niego zagadał, gdy się odwrócił dostrzegł mężczyznę. Ale to nie jedyne co rzuciło mu się w oczy, był wrózkiem. Chyba pierwszy raz gadał z kimś z tej rasy.
-Ta można tak powiedzieć, jestem nowy w mieście, szukam ciekawych miejscówek do wypicia - zarzucił tekstem do faceta przed nim i podszedł parę kroków bliżej. Nie specjalnie przejął się tym, że gada z kimś innym niż z wilkiem. Był ciekawy tej nowej osoby, ale to głównie dlatego, że był to ktoś z kim nigdy wczesniej nie rozmawiał. Zapach wilków niekiedy znał na pamięć, więc dość dyskretnie chciał wyniuchać jego zapach głównie w momencie kiedy brał odrobinę głębsze wdechy. Usmiechnął się kącikiem ust, zerkając po reszcie zebranych ludzi.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Bies miał to do siebie, że lubił zagadywać nawet zupełnie przypadkowe, nieznane mu osoby - tym bardziej, jeśli byli to Podziemni w miejscu typowo dla Przyziemnych. W końcu zdecydowanie nie należał do wstydliwych wróżek, nie miał większych problemów z nawiązywaniem nowych kontaktów, więc kto wie, może dzięki temu znajdzie jakiegoś dobrego kumpla? Nie wychodzenie z domu zdecydowanie nie sprzyja budowaniu relacji.
- Znam to, mam podobne podejście. - odparł, lekko się przy tym uśmiechając. Może i teraz Bies już taki nowy w mieście nie był, jednak gdy przybył tu kilka miesięcy temu dobre miejscówki do picia były jednym z pierwszych spraw do ogarnięcia. - Polecam Pixie Dust lub Evil Eye, jeśli preferujesz towarzystwo... swoich. - dodał, zatrzymując się na chwilę przy ostatnim słowie. W takim miejscu nie mógł głośno wspominać o Podziemnych, więc miał nadzieję, że nieznajomy zrozumie aluzję. - Jestem Bies. - odparł zaraz, przypominając sobie tym samym, że w sumie wypadałoby się przedstawić. Wyciągnął też rękę w stronę wilkołaka w geście przywitania.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako zerkając na nieznajomego lekko się uśmiechał pod nosem. Mógł przez pewien okres czasu po prostu wąchać jego zapach i oswajać się z nim co było dla niego nowym przeżyciem. Zważając na to, że nigdy nie miał do czynienia z wróżką.
-O dzięki, pewnie tam zajrzę w wolnej chwili - pokiwał głową na zgodę zachęcony do dalszej wędrówki w miejscu gdzie można coś wypić.
-Makoa, ale niektórzy mówią mi Mako, mów jak Ci wygodniej - odrzekł z uśmiechem na ustach, po czym wystawił dłoń i uścisnął ją, starał się robić to dość delikatnie. A zważając, że miał ciężką rękę to niekeidy nie kontrolował to ile siły wkładał w to co robił, co niekiedy kończyło się dość tragicznie. Tym razem jednak starał się to zrobić dość świadomie. Gdy uprzejmości mieli za sobą, Mako cofnął się o krok do tyłu, po czym całą resztę piwa, czyli mniej więcej siedemdziesiąt procent wypił za jednym zamachem. A efektem było głośnie beknięcie. Na sam koniec zaśmiał się wesoło wycierając wierzchem dłoni swój nos i usta.
-Sorki - rzucił na sam koniec uśmiechając się niewiennie.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu, gdy wilkołak stwierdził, że zajrzy do polecanych przez niego miejsc. Wróżek był już w Yorku wystarczająco długo, by odwiedzić praktycznie większość co większych i lepszych lokali tego typu, więc za jako takiego eksperta w tym kierunku mógł się uważać. Przecież nie poleciłby nikomu jakiejś podejrzanej speluny.
- Miło poznać. - odparł. Znając przynależność rasową i odpowiednie atrybuty nowego znajomego, był przygotowany na to, że uścisk dłoni może nie należać do tych z gatunku najsłabszych. Dlatego, chociaż niezby dał to po sobie poznać, docenił, iż wilkołak starał się nie zmiażdżyć mu tak od razu ręki. - To nie jest angielskie imię, dobrze myślę? - podpytał, bo ta myśl od razu przyszła mu do głowy, gdy Mako się przedstawił. Gdyby miał sam określić pochodzenie tego imienia, prędzej stawiałby na jakieś południowe regiony spoza Europy, ale był ciekawy, co mężczyzna powie.
Z uśmiechem machnął ręką na dalsze zachowanie Mako. Byli w barze, do tego w męskim towarzystwie, więc mogli sobie pozwolić na luźniejsze zachowanie. Sam wróżek po chwili również wziął kilka łyków swojego alkoholu.
- Nieźle zerujesz. - odparł krótko. Chociaż Bies był Polakiem, a co za tym idzie, miał mocną głowę do alkoholi, to jednak jego geny nie miały się co porównywać z wilkołaczą odpornością.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
-Również mi miło. Angielskie? Ależ skąd - usmiechnął się dość niewinnie od ucha do ucha. To imię nawet nie brzmiało podobnie do angielskiego ani żadnego innego języka.
-Ono jest Samoańskie. Prawdopodobnie zdradza mnie moja opalenizna, która wyróżnia się wśród tłumu -dodał uśmiechając się kącikiem ust. Inni byli dość bladzi, wiec gdy pojawiał się sam lub z rodzeństwem to robił się szum. I wtedy to padało pytanie a skąd ta opalenizna, skąd jesteś itp. W sumie to mu to nie przeszkadzało, po jakimś czasie zdążył się do tego przyzwyczaić.
-A dzięki, dzięki. Często tutaj przychodzisz wypić? Czy wolisz te knajpy, o których mówiłeś przed chwilą? - zapytał z zaciekawieniem. Gdy podszedł do niego kelner i zapytał o zamówienie, Mako z chęcią zamówił sobie drinka whisky z lodem i pepsi.
-Chcesz coś? Ja stawiam - dodał z uśmiechem.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Faktycznie Makoa nieco wyróżniał się z tłumu Brytyjczyków, jednak Bies już na tyle zdążył przywyknąć do przedstawicieli różnych narodów, państw oraz kultur, iż takie różnice w wyglądzie stawały się dla niego drugoplanowe. Natomiast imiona, to co innego - prędzej to one zwracały na siebie jego uwagę swoją nietypowością.
- Samoa? To dość daleko od Wielkiej Brytanii. - odparł, przy tym przypominając sobie rozmowę z pewną wilkołaczką, która też wspomniała o tym państwie. Czyżby samoańskie wilczki upatrzyły sobie z pewnych powodów York? Ciekawe.
- Po prawdzie jestem tu pierwszy raz, chcąc sprawdzić, czy jest tu znośnie. - odparł z uśmiechem. To miejsce jakimś cudem udało się aż do dzisiejszego dnia ukryć przed researchowymi zdolnościami wróżka, jednak i tak w końcu udało mu się trafić tutaj, by sprawdzić na własnej skórze, czy w tym pubie serwują dobry alkohol. Jak na razie, nie narzekał. - Tak, chyba bardziej wolę tamte knajpy. - odparł po chwili zastanowienia. Gdy nie miał pomysłu, gdzie pójść, faktycznie wybierał jedno z tamtych dwóch miejsc, zależnie od tego, czy bardziej miał ochotę potańczyć, czy się napić.
- To samo, co ty. - odpowiedział, po czym dopił do końca swój alkohol. Skoro wilkołak sam zaproponował, to nie zamierzał nie skorzystać.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
-Fakt to się zgadza. Mam tutaj rodzinę i za nią właśnie tu przyjechałem, W sumie głównie za rodzeństwem - dodał po chwili bez namysłu. Przecież to nie była tajemnica, że wyjechał, bo chciał ich zobaczyć, a drugi plus tej wycieczki był taki, że mógł również obejrzeć kawałek świata, co mu osobiście brakowało. A więc! Miłe z pożytecznym, czyli to co wilki lubią najbardziej.
-No to jeżeli nie masz nic przeciwko to Ci chwilę potowarzyszę - dodał z nutą wesołości, a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Co prawda gdzieś z tyłu głowy miał myśli, że wróżka może nie chcieć jego towarzystwa, co oczywiście zrozumie. Mako kiwnął głową po czym zamówił dwa razy whisky z pepsi i lodem. A gdy kelner zabrał od niego pustą puszkę po alkoholu odezwał się dość niepewnie.
-Jesteś wróżką, chyba powiązaną z wodą? Wiem to brzmi głupio, może nawet bardzo, ale pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś z Twojej rasy - odrzekł śmiejąc się nerwowo. Podrapał się z tyłu głowy prawą ręką jednoczesnie czując, że na jego ustach pojawił się nerwowy uśmiech połączony ze zmieszaniem całą tą sytuacją.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Kiwnął tylko głową na słowa wilkołaka. Mimo wszystko, oba te państwa łączyła dość spora odległość, więc podróż i przeprowadzka raczej nie należały do najłatwiejszych.
- Nie mam. - odparł, odwzajemniając uśmiech wilkołaka. Zdecydowanie nie miał nic przeciwko towarzystwu, zwłaszcza dobremu, tym bardziej, że sam pierwszy zagadał nieznajomego. Chociaż już picie alkoholu w klimatycznym pubie jest ciekawym spędzaniem wolnego czasu, to robienie to z jakimś kumplem czy kompanem jest zdecydowanie lepsze. Wróżek lubił poznawać nowe osoby, dlatego często zdarzało mu się zaczepiać w barach przypadkowe osoby, dzięki czemu nie raz i nie dwa udało mu się nawiązać jakąś ciekawą relację.
Wziął whisky i napił się, po czym odłożył szklankę na stolik. Przysłuchiwał się z lekkim uśmiechem tego, co mówił Makoa. Jakkolwiek to nie zabrzmi, nawet lubił takie sytuacje, w której spotykał kogoś, kto nie miał zbytnio wcześniej do czynienia z wróżkami. Dawały one okazję do tego, by trochę poeksperymentować na nich z magią, oczywiście nieszkodliwie. Jednak dzisiaj Bies jakoś nie miał większej ochoty do tego typu żartów.
- Zgadza się. - odparł, nieco zbliżając się do wilkołaka. - Dokładniej trytonem.

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Mako nie był typem osoby, która poznaje ludzi wszelakiej maści i każdej rasy, raczej lubił towarzystwo "swoich". Co jednak nie oznaczało, że to go nie ciekawiło, bo ciekawiło. Pewnie jak każdego korci chociaż trochę poznać kogoś z innego rasy niż jego. Po chwili by nieco rozluźnić siebie oraz tę sytuację napił się whisky, którą przyniósł mu kelner, może to nie pomogło w stu procentach, ale coś tam na pewno. Gdy Tryton zbliżył się w jego kierunku uniósł brew ku górze trochhę ze zdziwienia, a trochę z zainteresowaniem w oku.
-To znaczy, że... ten, że no. Lubisz wodę tak? - uśmiechnął się głupkowato i odwrócił wzrok po chwili czując się jak ostatni idiota. Bo to pewnie była oczywista oczywistość.

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
On natomiast z reguły nie miał nic przeciwko towarzystwu przedstawicielom innych ras. Z reguły, bo jednak od jakiegoś czasu miał wyraźny dystans do nefilim, nie chcąc zbytnio wchodzić z nimi w jakiekolwiek interakcje, bez których mógłby się obejść. Natomiast przedstawiciele podziemnych ras oraz Przyziemni wydawali się być dla wróżka całkiem odpowiednim towarzystwem, dlatego nie miał najmniejszych problemów z zagadywaniem przypadkowych jednostek.
Nie mógł powstrzymać się przed lekkim uśmiechem, słysząc pytanie wilkołaka. Dla Biesa była to oczywistość, że jako wodna wróżka siłą rzeczy lubił wodę, jednak dla kogoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z faerie, każdy aspekt ich natury mógł rodzić wiele pytań.
- Tak, lubię wodę. Co więcej, to ona stanowi dla mnie naturalne środowisko. - odpowiedział. To dzięki magii mógł przebywać na lądzie, nie na odwrót. W tonie głosu wróżka nie było słychać niczego, co wskazywało na to, żeby uważał Mako za ostatniego idiotę.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo