Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Po spotkaniu z Lydią /


Rozmowa z wampirzycą nieco poprawiła jej nastrój mimo, że gdzieś tam miała pewne obawy. Jednak postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Czyli "co ma być to będzie". Czuła się można rzec w siódmym niebie mając świadomość, że nie musi się z nikim widywać i co ważne, nikt tego od niej nie oczekiwał. Spędzała wiec czas sama ze sobą. Sama próbowała trenować rzucając ostrzami do celu. Sama próbowała swoje wampirze zdolności. Dzisiaj jednak miała chęci skorzystać z basenu jednak by to zrobić musiała się upewnić, czy będzie sama. Owszem krążyło dookoła sporo służby etc, ale nikogo takiego nie widziała co by nagle postanowił wziąć ją w tzw "obroty". Więc przemknęła się w stronę basenu odziana już w strój kąpielowy. Odłożyła swój ręcznik i wślizgnęła się do wody. Czując ulgę poczuła się o niebo lepiej. Wszelkie problemy, niepokoje, zmartwienia niemal zniknęły.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Nie czuł kompletnie nic. Woda wygłuszała wszystkie zmysły, pozwalając mu trwać w absolutnej, obejmującej ciszy. Potrzebował tego. Kto by się spodziewał, że pierwsze dni w Bastionie będą tak emocjonujące. Dopóki willa nie była gotowa na powrót właściciela, musiał się zadowolić Bastionem, ale nie narzekał. Spędzanie czasu ze starszyzną, zwłaszcza w tej formie, zdecydowanie mu odpowiadało. Zarówno Estera, jak i Oliver dali mu bardzo dużo do myślenia. Zresztą, czego innego mógł się po nich spodziewać. Jego nie widział niemal pół wieku, a ona... najwyraźniej była pełna niespodzianek.
Płynął przy samym dnie basenu, nie pozwalając sobie na wynurzenie się. Nawet jeśli stał się teraz duszą towarzystwa, to czasami potrzebował się wyciszyć. Ale przecież nikt nie musiał o tym wiedzieć. Basen wydawał się właściwym miejscem na zebranie myśli. Wszak tyle zakamarków i niewielkich wnęk. Pewnie dalej by płynął niespiesznie, gdyby kątem oka nie wypatrzył poruszenia w wodzie. Uśmiechnął się kącikiem ust, przyspieszając.
Wynurzył się niemal bezgłośnie przy Mel.
- Szukamy spokoju czy rozrywki? - Zagaił rozbawionym tonem, opierając się o jedną ze ścian. Zlustrował dziewczynę wzrokiem, przechylając lekko głowę. Nie znał jej. Czyżby była jednym z piskląt? A może była kimś, z kim jeszcze jego drogi się nie spotkały? To by było zaskakujące. Odbił się biodrem od ściany, okrążając Melisandre, dalej z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Nie spuszczał z niej zaciekawionego wzroku.
- Gdzież moje maniery - zatrzymał się tuż przed nią - Jean-Phillipe Moreau, do panienki usług - jeśli mu na to pozwoliła, to ucałował jej dłoń, pochylając się w lekkim ukłonie. Musiało to wyglądać dość absurdalnie, bo nie dość, że ociekał wodą, to na dodatek stał w niej pewnie jakoś po pas. No ale cóż, maniery nie wybierają sytuacji, w których poznaje się innych.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Cisza i spokój to miejsce było idealne jeśli ktoś właśnie potrzebował się wyciszyć. Miejsce, gdzie mimo i dość często ktoś zaglądał to jednak dawało zawsze namiastkę tego czego ktoś potrzebował. Odetchnęła z ulgą rozkoszując się spokojem gdy naraz coś wyrosło tuż przed nią pierwszy moment jak to ona miała gdy ktoś ją totalnie zaskoczył krzyknęła. Serce nagle przyspieszyło a ona niemal warknęła gdy okazało się, że to ktoś totalnie obcy. Nie znała go a paradował w kąpielówkach i to w wodzie blisko niej! Zdecydowanie za blisko!
- Samotności.
Warknęła i zgarnęła ręcznik zasłaniając własny biust na policzki wypełzł rumieniec niczym u zawstydzonej nastolatki. No poniekąd takową była. Mierzyła go uważnie wzrokiem gdy ją okrążał niczym jastrząb polujący na myszkę.
- Melisandre.
Odezwała się zachrypniętym głosem, chrząknęła czując zmieszanie. Widząc przestrzeń nieco oddaliła się od nieznajomego jej wampira i mierząc go wzrokiem wspięła się na brzeg basenu tak, że nogami nadal była w wodzie. Ręcznik bardziej przycisnęła do siebie.
- Gdybym wiedziała, że ktoś tutaj jest nie zakłóciłabym Pańskiego spokoju.
Odparła mierząc go nadal spojrzeniem, musiała przyznać, że był całkiem przystojny. A ta woda...boże, gdyby mogła oglądałaby go godzinami jak wynurza się i jak krople wody kreślą na jego ciele dróżki. Przygryzła nieco dolną wargę ale zaraz odgoniła od siebie nieodpowiednie myśli i wróciła spojrzeniem na twarz mężczyzny.
- Nie spodziewałam się, że w Bastionie mamy gościa.
O tak, bo gdybyś dupę ruszyła z pokoju i zainteresowała się tym co się dzieje, pewnie byś wiedziała. Chociaż z drugiej strony dobrze robiła, że się nie wychylała im mniej osób męczyła swoją osobą tym lepiej. Nie musiała przynajmniej się z nikim zapoznawać i obawiać się, czy ich znajomość w końcu zmieni tor czy będzie pędzić przed siebie bez względu na wszystko i wszystkich.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Kąciku ust drgnęły w poszerzającym się uśmiechu. Samotności - kto tak naprawdę szukał w Bastionie samotności? To miejsce przepełnione było martwymi i żywymi, nie sposób się było od nich opędzić. Bez krępacji lustrował dziewczynę wzrokiem, unosząc tylko lekko brew widząc jej rumieniec. Co się dzieje z tymi bastionowymi wampirzycami, że ich twarz płoną na jego widok? Niespotykane.
Będzie musiał zapytać.
- Nietypowe imię - zauważył, wciąż lekko rozbawionym tonem, nie odrywając od niej ciekawskiego wzroku. Nie mogła być stara, przecież tak by się nie peszyła. Zmrużył lekko oczy. A może to tylko gra? Oparł się o ścianę w pobliżu krawędzi na której przysiadła, roztargnionym ruchem przeczesując palcami mokre włosy. Wreszcie niesforne kosmyki przestały opadać mu na czoło. Zaplótł ręce na piersi i zastygł bez ruchu.
- W żadnym razie nie zakłócasz, moja droga. I zdecydowanie, odpuśćmy sobie panowanie - wywrócił oczami - to nie jest sytuacja, w której chciałbym, żebyś się tak do mnie zwracała - jego oczy zalśniły łobuzersko, a on uśmiechnął się zupełnie niedwuznacznie. Przecież sobie tylko z niej dworował. Jak ze wszystkich, zawsze. Albo prawie zawsze - wystarczy Jean - znowu dworsko skinął głową, jakby pełen ukłon był już zbyt absurdalny na basenowe możliwości. Przez chwilę przyglądał się temu ręcznikowi, zastanawiając się, jak bardzo niewłaściwym byłoby zwrócenie uwagi na to, że byli na basenie i mniej więcej takiego stroju spodziewałby się po bywalczyni... ale sobie odpuścił. Jeszcze by uciekła. Wtedy dopiero zrobiłoby mu się głupio. Co z tymi wampirami z Yorku było nie tak?
- Hm? Oh, ja tu na stałe - błysnął zębami w radosnym wyszczerzu - na prośbę miłościwie nam panującej mam się zająć edukowaniem młodzieży - zrobił krok w jej stronę. Dłuższą chwilę przyglądał się jej twarzy, marszcząc lekko brwi - szczycę się tym, że znam wszystkie wampiry, które są warte znania. To oznacza, że jesteś albo zbyt młoda, bym mógł cię znać albo ostatnie stulecia spędziłaś pod jakimś omszałym kamieniem... a patrząc na ciebie, wydaje mi się to mało prawdopodobne - kolejny, czarujący uśmiech - jak zatem jest?

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Zamarła siedząc na krawędzi basenu nie pojmowała co takiego się dzieje, czemu siedziała tutaj zamiast dać nogi do swojej sypialni? Czemu nie warknęła i nie uciekła? Siedziała jak oczarowana i gapiła się na to mokre cielsko gdzie nie było nawet grama tłuszczyku. Skarciła sama siebie w myślach zdając sobie sprawę, że reaguje nie tak jak powinna. To było złe. Zdecydowanie złe.
- Nietypowe, tak jak moje ludzkie życie.
Mruknęła pod nosem i przerzuciła ciężar ciała z jednej strony na drugą, jakby chciała się poprawić. Gdyby mogła zapadłaby się pod ziemię, co u diabła się z nią działo?! Przygryzła nieco wargę i lekko skinęła głową, gdy wspomniał, że ma zwracać się do niego po imieniu. Jednak gdy padło stwierdzenie, że ma zająć się pisklakami niemal parsknęła pod nosem. Nie, no to zdecydowanie nie może tak być. Przecież Lorenzo miał się nią i Alexandrem zająć a nie on...przecież nawet go nie znała, zresztą...Lorenza też nie.
- Edukowaniem czy niańczeniem?
Uniosła nieco koniuszek ust w uśmiechu. Westchnęła pod nosem na jego słowa i wzruszyła ramionami.
- Skoro znasz wszystkie wampiry, godne poznania...widać, ja do nich nie należę.
Przyznała wzruszając ramionami.
- Jestem nikim ważnym. Chociaż...dziwi mnie, że Estera nie poznała jeszcze Ciebie z pisklakami jak macie w zwyczaju je nazywać. Mniejsza...
Wzruszyła ramionami po czym uśmiechnęła się pod nosem.
- A wracając do omszałych kamieni...czasem pozory mylą...
Dodała przypominając sobie to, jaki był jej papa...poznała go też, jako szarmanckiego człowieka, uprzejmy choć z nutą czegoś...przerażającego. A tutaj...również szarmancki i z tą samą kurewską nutą. Przez myśl, przeszło jej że to sam diabeł w skórze anioła, ale odgoniła te myśli.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
-Oh? - Odbił się od ściany, podchodząc o krok bliżej do dziewczyny. Nie odrywał od niej uprzejmie zaciekawionego spojrzenia - co takiego może być nietypowego w śmiertelnym życiu, że wspominasz je jeszcze teraz? - Zapytał miękko, z ciekawością płonącą w czekoladowych tęczówkach. Lekki uśmiech wciąż błąkał się na jego ustach.
Prychnął cicho, kręcąc lekko głową.
- Wychodzę z założenia, że skoro pisklę wygrzebało się z grobu nie potrzebuje niańki, a cierpliwego nauczyciela - odparł - po przemianie wszystko inne. Zmysły czują mocniej, ciało jest silniejsze i szybsze, mocniejsze, a głód doskwiera jak nigdy za życia. Niezaspokajalny, wieczny, napędzający - jego oczy błysnęły lekko, z fascynacją.
-Ależ, moja droga, przecież już cię znam - kolejny, czarujący uśmiech i puszczenie oczka - większość nieśmiertelnych jest warta poznania. Z jakiegoś powodu inni spokrewnini postanawiają dać pisklętom nieśmiertelność. Jeśli nie są warci, znaczy, że krew została zmarnowana. A naszej krwi nie należy marnować - w jego głosie zabrzmiała na chwilę twardość, która zupełnie nie pasowała do rozleniwionego uśmiechu, przypominającego wyraz twarzy właściwy wyjątkowo zadowolonym z siebie kotom.
Uniósł lekko brew.
- Na zapoznanie przyjdzie pewnie jeszcze pora, zresztą, poznajemy się teraz, czyż nie, ptaszyno? - Przechylił lekko głowę - po co tracić czas na formalności, skoro tak poznaję cię znacznie lepiej niż pod okiem królowej? - Kolejny krok w jej stronę. Uniósł się na rękach, przysiadając się obok Melisandre, zupełnie niewzruszony peszeniem się dziewczyny - I jak to mylą? Chcesz mi powiedzieć, że rzadko wychodzisz z jakiejś zapadłej dziury? - Parsknął, kręcąc znowu głową. Jeśli było coś, czego nauczyły go lata, to to, że pisklęta nie szczędziły chwili, by poznawać świat. Zwłaszcza, że teraz nabierał nieznanych kolorów i zapachów, otwierając się na nieskończone możliwości, jeśli tylko się mu na to pozwoliło.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Co w tym było takiego ciekawego? Właściwie to nic, nie licząc tego, że ciągle coś się działo, zupełnie tak jak tutaj. Tak, jak gdyby to wszystko przeniosło się w czasie i przestrzeni, jakby jej życie śmiertelniczki przeistoczyło się nieco na czasy wampirzego jestestwa. Z tym, że ma rodzinę może nie biologiczną ale ma, tak jak "miała" ją w bidulu.
- To bez znaczenia. Tamte czasy nie wrócą, może to i dobre...
Urwała i przeniosła wzrok na wampira, który nagle podszedł bliżej. Zacisnęła nerwowo uda spinając się cała po czym uniosła wzrok spoglądając na wampira z zaciekawieniem. To co mówił, nieco sprawiło, że się uśmiechnęła, nie mogła powiedzieć, że mówił źle, skąd znowu mówił szczerą prawdę.
- To prawda czuje się wszystko znacznie mocniej i silniej. Tuż po przebudzeniu zapach jest silniejszy, mocniejszy, słychać wszystko zupełnie inaczej. I to prawda...krew czuć z kilometra...te uderzenia, ten zapach..
Niemal jęknęła cicho i zagryzła dolną wargę. Błysk w jej oczętach jeszcze bardziej pojaśniał. Na jego słowa wyszczerzyła się od ucha do ucha i skinęła głową. Mówił niemal jak jej papa. On też wiecznie powtarzał, że musi ją wyszlifować by stała się pięknym okazem. By z brzydkiego kaczątka zrobić łabędzia. By jego krew nie poszła na marne.
- Mówisz jak moja bliska mi osoba. On też zawsze powtarzał te same słowa.
Zaśmiała się jednak z jakąś wewnętrzną nutką tęsknoty, smutku i żalu.
- Mówisz, że mnie znasz, nic bardziej mylnego. Znasz tylko moje imię nie wiesz nic na mój temat. Tak jak ja na Twój. Jak mówisz, większość jest godna poznania, jednak ja? Co we mnie może być takiego godnego? Nie jestem nikim ważnym, nic wielkiego nie zrobiłam by chcieć mnie poznawać. Poza tym...lepiej będzie jak nikt nie będzie próbował. To się zawsze źle kończy.
Urwała i zesztywniała jak trup gdy dosiadł się obok niej. Kły mimowolnie wysunęły się a ona jęknęła cicho wskakując do wody pospiesznie. Byle tylko dalej od niego. Jego bliskość powodowała, że czuła się dość...dziwnie. Coś, czego nigdy nie czuła sprawiało, że dostawała zielonej gorączki a serce zaczęło walić jak oszalałe.
- Teraz nie mam wyjścia. Posiadałam...możliwość wyjścia ale cóż...zrobiłam coś, co się komuś nie podobało i odebrano mi tą możliwość skazując znów na siedzenie pod kamieniem. A ja tego zdecydowanie nie lubię. Gdy mogłam wychodzić kiedy chciałam i gdzie czułam się lepiej, a teraz? Znów mrok i nic więcej.
Warknęła nieświadoma jak bardzo się wściekła. Buzowała złością, niechęcią i totalnym poddaniem się nie miała chęci walki.
- Jak widzisz, nic we mnie godnego poznania.
Fuknęła i przepłynęła na drugi koniec basenu. Musiała trzymać się dalej od niego czując jak jej własne ciało dziwnie reaguje, jak w ogóle wszystko w niej jest nie takie jak powinno.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo