Ghillie Dhu

383


189 cm


The hills are bare now, and autumn leaves lie thick and still.







[Cytuj]
Multikonta: Alexander Lynn
Ubiór: kamizelka kuloodporna, wygodna kurtka i codzienny ubiór
Broń: miecz, dwa noże (jeden żelazny, schowany z zachowaniem środków ostrożności, żeby samemu się go nie dotknąć, drugi stalowy, łatwiej dostępny)
Inne: metrowy bandaż


Ghillie ustawił się tuż za Freyą, szczególnie uważając na Mię. W końcu była ich medykiem, byłoby kiepsko, gdyby coś jej się stało. Kiedy wszyscy się zatrzymali, jego czujność narosła – i dobrze, bo kiedy ożywiony trup rzucił się na Nerezzę, nawet mimo tego, że stał w pewnej odległości od nich, był gotów przyskoczyć w tamtą stronę z bronią w ręku. Jeśli był w stanie nie ryzykować, że jego ostrze trafi na sojusznika, spróbowałby zaatakować ożywieńca i ciąć go wzdłuż ciała. Jeśli jednak nie był w stanie osiągnąć takiej pozycji, zapewne tylko podbiegł do nich i ustawił się, gotów zaatakować, w międzyczasie pytając szeptem:
– Dlaczego stanęliśmy?!

  
<div style=" width: 115px; font-family:georgia; font-size:9px; letter-spacing:2px; color:white; font-style:italic; text-align:right">

Glory of youth glowed in his soul; where is that glory now?


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
NER
Ner - kopnęłaś, po czym oswobodziłaś się spod dłoni trupa. Z racji swej przypadłości nie czułaś bólu, jednakże uścisk na szyi dał o sobie znać. W naturalnej reakcji organizmu – nadal nie czując bólu - zapewne poświęcisz chwilę na wzięcie kilku oddechów. Na dalsze losy zwłok nie miałaś wpływ, gdyż dosłownie na sekundę przed przerzuceniem, te zostały wyrwane przez rozwścieczonego wilkołaka. W taki czy inny sposób byłaś wolna.

WANIA
Wania – im bardziej się denerwowałeś, tym mocniej krew buzowała w Twoich żyłach. Do uszu znów dotarło gniewne wycie – teraz wyraziste wyłącznie dla Ciebie – dwa wilki wściekłe na to, że ktoś ukradł im księżyc. Czy był to przypadek? A może kryło się pod tym coś jeszcze?
Niczym Hulk wyrwałeś o wiele drobniejsze i delikatniejsze ciało wróżka. Popędziwszy z nim uderzyłeś z całym impetem na najbliższym drzewie – oddalonym od Waszej grupy o kilka metrów, co oczywiście przy Twojej szybkości (III) co dawało całkiem interesujący rezultat. Dodać do tego siłę - dla przypomnienia w ludzkiej formie o połowę mniejszą, jednak nadal większą od wszystkich tutaj zgromadzonych z wyłączeniem ich wszelkich bonusów.

GHIL
Uderzenie połamało truposzowi kości, przy tym naruszając nieco korę potratowanego drzewa. Aż rodziło się pytanie – jak na tak bestialski widok niszczenia rośliny zareagujesz Ghil? Swoją drogą - ożywieniec został nie tylko dźgnięty ostrzem Mii – krew polała się w momencie zetknięcia Twojej broni z ciałem - z trupa nie zostało nic.

WANIA/MIA
Wania, co zrobisz z trupem dalej? Widzisz, że podbiega do Ciebie Mia - że ośmiela się zranić Twoją zdobycz, wbijając weń serafickie ostrze! Bah! Że potem do zabawy dołącza Ghil.
Uwaga: [/b]przed akcją Siny, dochodzi do starcia przede wszystkim między [b]Mią a Wanią - po jednej szybkiej akcji dla postaci. Dopiero potem do zabawy ma prawo wkroczyć Sina.

SINA
Sina – wpierw zajęłaś się Olkiem - wyszeptałaś słowa, potem podbiegłaś do Wani, który oddalił się od reszty z trupem i zatrzymał na drzewie: on trupa trzymając, a trup uderzając o samo drzewo. Twoja przemiana i aktywacja specjalnej przebiegły bez problemu: pomijając fakt, że w tym momencie straciłaś swoje ubrania – miałaś za to pasek z bronią, sakiewkę z batonami – zleciały za to nóż, zapasowe magazynki o ile nie były przyczepione do paska. Uważaj, nie miałaś zapasowego kompletu ubrań, przez co odmiana mogła się utrudnić z racji Twojej wstydliwości nagością, o której wiedzieli wyłącznie Ci, którym raczyłaś się do tego przyznać.
Twoja akcja następuje dopiero po wykonaniu jednej szybkiej akcji między Wanią a Mią. Wtedy i tylko wtedy omotasz Wanię swoim zapachem – samym wzrokiem już nie, gdyż nie chciałaś rzucać mu wyzwania.

WANIA
Wania – po szybkim starciu z Mią, oczaruje Cię woń - uspokajająca, a charakterystyczna tylko dla Ciebie. Nie uciszy w pełni gniewu, jednakże skutecznie skupi uwagę na Sinie. Plus, bo dzięki temu nie wkurzyło Cię to, co Ghil zrobił z TWOJĄ zdobyczą, chociaż kto wie?

FREY
Frey – no więc zatrzymałaś siebie i pozostały orszak. Rzecz prosta i oczywista - różowe punkty, bo różowego szczerze nienawidzę - oznaczały miejsca rozmieszczeń niczego innego jak kolczastych pułapek - szczęk gotowych zacisnąć się na stopie, która wdepnie w potrzask. To, że dałaś radę je wyłapać zawdzięczasz połyskowi stali. Nie wiesz, czy jest to stal normalna, żelazo czy srebro – wiesz natomiast, że sposób ich rozmieszczenia oraz widoczność nie zostały wybrane przypadkowo. Kohorcie wcale nie chodziło o zabicie oponenta na tym konkretnym rejonie, a raczej zmuszenie do krzyku. Teorię potwierdzi runa Vision – to właśnie ona zdradzi Ci scenariusz, którym podąży Olek.

OLEK
Olek - zmieniony w kruka podlatujesz do najbliższego z potrzasku – przyjrzysz się mu i odkryjesz jego wygląd (przykładowy - weź poprawkę na większe rozmiary, inny materiał - błyszczący jak chrom, ale którego nie jesteś w stanie zidentyfikować - oraz znacznie dłuższe i ostrzejsze “zębiska” pułapek - wszystko to okryte suchą powłoką tutejszych liści lasu.

FREY
Frey – runa podpowiada Ci: jeżeli Olek się teraz ruszy z gałęzi i nie daj boże odmieni się, to zeskakując na ziemię wpadnie na pułapkę, której niestety nie wychwyci - wówczas zwróci uwagę bestii, która zbliżała się do Was – mowa o tej powietrznej. Co z tym zrobisz? Olek już ruszył.

OLEK/FREY
Olek/Frey: dla Was: pułapki to te różowe kropki.




-> żółta kropka to tajemne przejście

-> brązowe oznaczają główne bramy do miasta

-> czarne linie to mosty pozwalające przejść przez rzekę

-> miejsce, gdzie jesteście

-> pozostałe kolory: trasy wyznaczone przez Damiena
___________________________

Czas na odpis: 48h od ostatniego posta MG

1 pominięcie - nic się nie dzieje

2 pominięcia - ucinam szekle za event

3 pominięcia - gracz żegna się z eventem bez możliwości powrotu

Pominięcia naliczane są w momencie nieuzasadnionego braku posta

Kolejka: brak, jedynie jeden post na turę

Długość: maksymalnie długość avatara. Wszelkie inne smaczki poproszę umieszczać w stosownej komendzie:
Kod:
[spoiler]TEKST[/spoiler]
. MG zaznacza, iż nie będzie brał ich pod uwagę. Akcje postaci należy podkreślić poprzez użycie komendy
Kod:
[i]TEKST[/i]
- dozwolonych akcji: 2 i tak zwane jedno “jeśli”, co daje niejako 3 akcje na postać. Rzeczy niepodkreślone, nie będą brane pod uwagę, podobnie jak dodatki w spoilerze.

EQ: wypiszcie proszę, co przy sobie posiada postać, przy czym zachowajcie roztropność. Postać nie jest chodzącym bankiem sprzętu, a i jego ilość będzie miała znaczenie na poziom wykrycia przez nieprzyjaciela.

W razie pytań proszę o kontakt – nie bójcie się dopytywać, jeśli coś jest niejasne lub czegoś brak, a jest Wam niezbędne do posta

  

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
Ubiur: Koszulka bez rękawów, stare dżinsy, glany na nogach.
Ekwipunek: Beretta przymocowana do pasa policyjnego, wraz z dwoma powiększonymi magazynkami (+20 naboi na jeden magazynek). Dodatkowo Rosyjski nóż służb wojskowych. Na ręce bransoleta z parakordu (ok 2x 1m w plecionce) sprytnie wplecionym krzesiwem.


Zraniła go, zraniła! Jak mogła! To moja zdobycz moja! Wewnętrzny wilk z każdą sekundą coraz bardziej wariował. Całość sytuacji uruchamiała w Wani pierwotne instynkty, dzikie instynkty, znane tylko jemu wewnętrznemu wilkowi. Bo w końcu to ta jego część była odpowiedzialna za pierwotne połączenie z naturą.
Jego tęczówki zaczęły przybierać złocisty kolor, zęby zaczęły się wydłużać i zaostrzać. Jednocześnie instynktownie usta ułożyły się, tak by ukazać rzędy zębów, a z gardzieli dobył się najbardziej horrorowy warkot, jaki tylko Wania mógł z siebie wydać. Było to jakże subtelne ostrzeżenie że jeżeli nie wycofa się z podwiniętym ogonem od JEGO zdobyczy, to uzna to za pojęcie próby dominacji nad upolowanym truposzem. Nie od dziś było wiadomo, iż Wania raz na jakiś czas dawał się nieść pierwotnemu instynktowi i zachowywać się tym samym bardziej jak wilk niż człowiek.

Jeżeli Mia wycofuje się ostrożnie, w tym momencie dociera do zapach tajgi, dokładnie to zapach igliwia oraz żywicy. Jeżeli ta postanawia zostać, na miejscu w jej kierunku zostanie posłana ręka w celu odpędzenia od zdobyczy.

W całej tej sytuacji usłyszał wycie wilków. Czy to oznaczało, że między nimi były wilki, które już spotkali podczas otrzymywania darów? A może to sama pierwotna wataha zamierzała się mieszać w całość działań na tych ziemiach? Warte zapamiętania.


Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Ekwipunek: Autentyczna rękawica Predatora (z dzienniczka), klasyczny, lekki strój bojowy medyka, dwie stele, sztylet seraficki ulokowany w cholewie buta oraz jednoręczne ostrze serafickie, ulokowane przy pasie. Na plecach, po skosie, ulokowana torba z rozbudowaną apteczką do pierwszej pomocy spersonalizowana dla medyka. Przy pasie buteleczka wody święconej, sakiewka z czekoladkami (dzienniczek), manierka z wodą pitną.
Runy: stałe
Czasowe: protection (4/4), nightvision (4/4), alliance (3/4), calm anger (3/4), flexibility (3/4), dexterias (3/4)
atrybuty: regeneracja 80/80, zmysły 80/80, siła 80/80 oraz szybkość 60/80
zapach: słodko-pikantna woń


Wszystko działo się niezwykle szybko i sprawnie. Mia była niejako pod wrażeniem tego, co uzyskała po przez wpływ runy alliance. Nie spodziewała się jednak konsekwencji swoich czynów. To znaczy wiedziała, że różnie bywa oraz pamiętała, iż wilkołak wyglądał na nerwowego, ale żeby groził jej warknięciami? Z drugiej strony lepiej warknięcie niż atak. Wystawiła jedną dłoń otwartą, a sztylet dezaktywując trzymała tak, by pokazać, że nie ma złych zamiarów. Ostrożnie się wycofała za Sinę, za która przykucnęła na jedno kolano. Otarła krew w listowie przy okazji sprawdzając stan gruntu i zbierając przy tym nóż i magazynki wilkołaczycy. Dopiero wtedy schowała sztylet na swoje miejsce i spojrzała na Sinę. Skinęła jej delikatnie głową.
- Dziękuję - powiedziała do wilczycy, ponieważ miała wrażenie, jakby ta doskoczyła do nich po to, by własnie uspokoić Wanię. W końcu nie dała żadnych sygnałów ostrzegawczych czy też nie okazała agresji. Dziewczyna będąc wciąż w tej samej pozycji (przykucnięta), rozejrzała się kontrolnie po wszystkich członkach grupy, chcąc sprawdzić ich stan zdrowia oraz sprawdzić ogólną sytuację, w jakiej się znaleźli.

  

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
ubiór: miękkie materiałowe spodnie, glany, koszulka bez ramiączek
Ekwipunek: Springfield XDS-45 w kaburze z pociskami ze srebrem, zawieszonej na sznurku owiniętym wokół pasa – sznurek ma około 2m średnicy i powiązany jest w pętelki, łatwe do rozwiązania przy pociągnięciu w razie przemiany w wilka; niewielka sakiewka przyczepiona również do sznurka z kilkoma batonami energetycznymi; składany nóż; dwa zapasowe magazynki do pistoletu również z pociskami ze srebrem.
Runy: stałe łowczyni, Protection [3/4], Fortis [3/4], Precision [3/4], Alliance rune [3/5]



Wszystko znacznie się pokiełbasiło. Sina wyklinała w duchu towarzystwo, które rzuciło się na trupa - toż pchali łapy prosto w zdobycz wilka! Gorzej niż pakowanie się pomiędzy wódkę a zakąskę. Najbardziej jednak bała się o najmłodszą osóbkę w grupie. Stąd usilne próby zwrócenia uwagi Wani na siebie. Na całe szczęście się udało - wtedy dopiero, gdy Wania trochę się już uspokoił uniosła łeb, by wpatrzyć się w niego intensywnie błękitnymi oczami, sprawdzając, czy się przemieni czy nie. Jeśli sam zapach wystarczył, wróciła do swojej zwykłej wilczej postaci. Jeśli nie, zasłoniła sobą Mię i czekała, aż Wania się uspokoi, cały czas emanując swoim zapachem, żeby nie stwarzał już zagrożenia dla ich sojuszników. Dopiero wtedy wróciła do "zwyczajnej" wilczej postaci, co można było poznać po heterochromii jej oczu.
Ukryta Wiadomość:


Dopiero po chwili mogła się więc zająć Mią i odpowiednio zareagować na jej podziękowanie. Ostrożnie się odwróciła łbem do łowczyni i tknęła ją zimnym nosem w polik, w ramach odpowiedzi na podziękowanie. Razem z merdaniem ogonem chciała ją też poinformować o swych przyjaznych zamiarach. Dostrzegła także, że Mia zgarnęła część rzeczy, których nie przyczepiła do paska. Lekko więc wepchnęła pyszczek pod jej dłoń, by przyjacielsko ją liznąć w podziękowaniu i mogła się już zająć innymi.


Niestety z zebranych nikt nie miał pojęcia o jej wstydzie związanym z nagością, tak więc tymczasowo powrót do ludzkiej postaci nie wchodził w grę. Na szczęście wszystkie przedmioty były przyczepione do paska, tak więc niczego nie straciła. Skoro jednak już skończyła w wilczej, zaczęła węszyć za jakimikolwiek pułapkami oraz ewentualnymi wrogami.

  
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies
ubiór: kamizelka kuloodporna (enchant na tarczę); ochraniacze z kevlaru na barki, ramiona, przedramiona, uda, podudzia; hełm z kevlaru; buty wojskowe; mundur
broń: karabin M16 + bagnet z enchantem na paraliż, 6 magazynków po 30 naboi każdy w ładownicach (2 magazynki z enchantem na porażenie), maczeta (enchant na obrażenia od ognia), dwa noże bojowe (jeden z enchantem na obrażenia od lodu, drugi bez)
inne: strzeleckie słuchawki douszne, 2 metry bandaża


Dłońmi mimowolnie potarła uwolnioną szyję, jeszcze przed chwilą mocno trzymaną przez trupa. Musiała poświęcić chwilę na uspokojenie i wyrównanie oddechu, odruchem robiąc kilka kroków do tyłu. Skoro wilkołak zabrał od niej truchło, tym samym ją uwalniając, nie miała zamiaru pchać się między nimi na trzeciego… czy nawet na piątego, biorąc pod uwagę sytuację pod drzewem.
Wierząc w to, że jej towarzysze nie zrobią sobie większej krzywdy, wyręczając tym samym kohorciaków i nie chcąc robić dodatkowego sztucznego tłumu, wolała się skupić na sprawdzeniu, czy swoim zachowaniem nie zwrócili na siebie niepotrzebnej uwagi - zerknięcie w niebo czy próba dojrzenia czegoś niepokojącego między drzewami.

Freya von Mainz

31


178 cm


Kocham zapach napalmu o poranku.






[Cytuj]
Multikonta: Anna V.
Ekwipunek: strój bojowy (z ochraniaczami i wzmocnieniu na torsie, wliczając w to kevlar), seraficki miecz i sztylet, dwie stele, czarodziejskie światło, sensor, karabin g36e (4 zapasowe magazynki; z opcjonalną termowizją w celowniku, tłumik), pistolet usp (2 zapasowe magazynki), buteleczka z wodą święconą, torebeczka z opiłkami żelaza
Runy: stałe, Protection [3/4], Fortis [3/4], Precision [3/4], Alliance rune [3/5] (wilcze atrybuty: Tropienie 64/80, Regeneracja 80/80, Zmysły 64/80, Szybkość 49/80)
Zapach: typowo anielski, proch strzelniczy, whisky, nuta czegoś przypominającego karmel


- Pułapki w które ktoś zaraz wpadnie - wyjaśniła Ghillemu pokrótce, po czym gwizdnęła (ale bez przesady pod względem głośności) w kierunku przemienionego Oliviera. Liczyła na sprawne, wyostrzone myśli przystojniaczka, a innej alternatywy od alarmu pułapką tej latającej jaszczurki to nie widziała. Machnęłaby mu jeszcze ręką, aby zawracał... a przynajmniej nie leciał docelowo tam gdzie chciał.
Następnie podeszłaby bliżej zgromadzenia (choć z zachowaniem dystansu od "zdobyczy" Wanii; prowokować go nie chciała), zakładając że jest bezpiecznie, i opisała pułapki o których wiedziała, włącznie z ich rozmieszczeniem. I jeśli to by było na tyle z przeszkód, mogłaby prowadzić ekipę dalej...

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: ~
Ekwipunek: Strój bojowy składający się na kamizelkę kuloodporną wzmacnianą kevlarem, do tego naramienniki, ochraniacze na kończyny również wzmacniane kevlarem. Dwa glocki 17 z pełnymi magazynkami + 6 dodatkowych pełnych magazynków (w dwóch są naboje z domieszką srebra)(Każdy magazynek ma 19 nabojów). Sztylet schowany w pochwie, przytwierdzonej do uda. Woreczek z krwią.

Wprawnym oczkiem udało mu się zauważyć, że połyskujące w ziemi coś, to nie mniej, nie więcej, pułapka. Przypominała mu jedną z takich kłusowniczych pułapek, na dużą zwierzynę. Pomimo tego, że widział jedną, nie miał wątpliwości, że w pobliżu może być ich więcej. Po co Kohorta miałaby się uciekać do takich… tradycyjnych rozwiązań? Czy nie mieli przypadkiem czarownika na posyłki? Jakim problemem byłoby rzucenie jakiegoś czaru niewidzialności na przedmioty? Olek jednak nie zastanawiał się nad tym dwa razy, bo miał w tej chwili lepsze rzeczy do roboty. Jeśli udało mu się z tej odległości dosłyszeć cichy gwizd Freyi, wrócił do grupy, a następnie na powrót przybrał ludzką postać, próbując ogarnąć, na czym stanęła sytuacja z trupem oraz Wanią. Jeśli dźwięk się nie poniósł wystarczająco daleko, postanowił wzbić się troszkę wyżej, na gałąź znajdującą się nad nim, by mieć w zasięgu wzroku większe pole. Miał nadzieję, że dzięki temu wypatrzy kolejne pułapki połyskujące w trawie.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Ghillie Dhu

383


189 cm


The hills are bare now, and autumn leaves lie thick and still.







[Cytuj]
Multikonta: Alexander Lynn
Ubiór: kamizelka kuloodporna, wygodna kurtka i codzienny ubiór
Broń: miecz, dwa noże (jeden żelazny, schowany z zachowaniem środków ostrożności, żeby samemu się go nie dotknąć, drugi stalowy, łatwiej dostępny)
Inne: metrowy bandaż


Ghillie był szybki w działaniach i wyraźnie wolniejszy w myśleniu, ale chyba nie na tyle, żeby wchodzić rozsierdzonemu wilkołakowi w paradę – przynajmniej nie bardziej, niż już to zrobił. Usunął się z drogi Wani i odszedł od ożywieńca.
Jego ostrze cięło po drzewie, a chłopak usłyszał cichy jęk bólu, który wydała roślina. Tak głośny, że choć wcale nie próbował, i tak go usłyszał. Pokręcił głową delikatnie i, jeśli Wania nie stał mu na drodze (ani nie wydawał się już zagrożeniem), podszedł do drzewa, żeby zregenerować obrażenie przy użyciu dotyku Demeter, nie odzywając się do przypadkowej ofiary ani słowem.
Ukryta Wiadomość:

Sam był tym nieco zaskoczony, raczej nie miewał takich odruchów od dosyć dawna, ale może to i była zmiana w dobrą stronę. Kora pod jego dłonią faktycznie sprawiała przyjemne wrażenie, choć dosyć już mu obce.


Następnie, gdy Freya wyjaśniła położenie pułapek, zamierzał stąpać po ziemi już znacznie ostrożniej, rozglądając się uważnie w razie gdyby kobieta nie wychwyciła wzrokiem wszystkich z nich.

  
<div style=" width: 115px; font-family:georgia; font-size:9px; letter-spacing:2px; color:white; font-style:italic; text-align:right">

Glory of youth glowed in his soul; where is that glory now?


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
/MG

Przechodząc do konkretów, gdyż czas to piniądz, a ten należy szanować pod każdą postacią.

Wania, Mia, Sina – Wasz mały konflikt rozwiązaliście polubownie – bez potrzeby dalszego korzystania z mocy, czy wąchania.

Mia – dobrze zapamiętaj ten warkot. Niby nic nie znaczył, niby nie doprowadził do ataku, a jednak – no nie był jednym z tych przyjemniejszych. Nawet jako łowczyni przyznaj się sama przed sobą - ile razy w życiu walczyłaś z rozwścieczonym wilkołakiem? Skoro ten tutaj raz wpadł w furię, to czy nie zrobi tego ponownie? Teraz pilnowała go Sina, lecz na jak długo? Bah! Równie dobrze ją też mogło coś trafić co nie? A podobno mieliście ze sobą współpracować- takie przynajmniej swego czasu otrzymaliście informacje, rzekomo ustalone z jak się okazuje tym tutaj “Alfą” miejscowego Azylu. Szkoda, że coś kiepsko nad sobą panował.

Wania – czy tego chcesz, czy nie – Ci tutaj zebrani będą na Twoje ręce. Może i nie rzuciłeś się na Mię z zamiarem rozszarpania jej gardła, ale no... Mówiąc wprost: byłeś niejako reprezentantem rasy, co więcej! Oby tylko nie wzięli Cię za wariata i oby znów coś nie strzeliło Ci do łba. Niby to tylko wycie niby sprawka księżyca, ale! Czy nie dziwił Cię fakt, że tylko TOBIE to się przytrafiło? Dajmy na to: czemu nie Sina skoro również była wilkołakiem?


Idąc dalej: dzięki współpracy wszyscy zgrabnie ominęliście pułapki i ruszyliście w dalszą trasę. W ciszy i względnym spokoju mijaliście kolejne drzewka, kamyczki i wszystko to, co tworzyło leśny krajobraz. Brak czających się wrogów, kolejnych pułapek: wśród Was nie rozlała się nawet krew, no poza umarlakiem, który finalnie umarł, uwalniając uwięzioną w nim wrogą duszę, co to wkrótce ulotniła się hen wysoko poza Wasz zasięg. Nie wiecie, czy jeszcze wróci, ale hej! Przynajmniej wróżek naprawił drzewo.
To, co mogło niepokoić to ten dziwnie suchy grunt – Mia co prawda zdołałaś to zauważyć, jednakże nie posiadałaś stosownej wiedzy na ten temat więc... Miałaś więc w dłoniach zwyczajny, ot odrobinę suchy grunt - kupkę liści.
Docieracie na miejsce – na skraj lasu. Z oddali widać wysokie mury miasta, po których kroczyli strażnicy - widoczne też były wierze i widoczna już powłoka, której magia otulała calutkie miasto, zupełnie znane miejscówki w 1 części Gothica. Prócz tego dalsze krajobrazy dla turystów - pola zieleni wokół i nawet rzeczka w oddali wraz z mostem widocznym jako czarna kreska na mapie. Jeśli nań spojrzeć, to dzieliło Was naprawdę niewiele od żółtek kropki – tajemnego przejścia. Wystarczyło tylko wyłonić się z lasu i...
Chyba nie myśleliście, że będzie łatwo prawda? Pech chciał, że bestia patrolująca okolice bezczelnie rozsiadła się na średnim wzniesieniu tuż nad kropką. Znaliście jej położenie - znaczy się tej kropki, ale gdzie mogło widnieć samo przejście? Wiedzieliście, że prowadziło pod ziemię, ale jak dokładnie ono wyglądało i gdzie je ukryto?

Ner – zdaje się, że to Twoja personalna rozgrywka – Ciebie widok Craiga stojącego nieopodal żółtej kropki chyba rozgniewa najbardziej. Mężczyzna kreślił jakieś magiczne symbole, które zdaje się, miały uniemożliwić Wam skorzystanie z przejścia lub gorzej - zawalić je.

Reszta: również widzieliście czarownika – Ci, co zapoznali się z informacjami dostarczonymi swego czasu od Dyrektor lub tymi, zawieszonymi na korkowej tablicy w Instytucie – reszta, co zaspała - bardzo mi przykro, lecz Wy Pana nie znaliście.
Co zrobicie?



-> żółta kropka to tajemne przejście

-> brązowe oznaczają główne bramy do miasta

-> czarne linie to mosty pozwalające przejść przez rzekę

-> czerwone to Wasza trasa i postoje

-> fiolet to miejsce spoczynku demona

-> pozostałe kolory: trasy wyznaczone przez Damiena
___________________________

Czas na odpis: 48h od ostatniego posta MG

1 pominięcie - nic się nie dzieje

2 pominięcia - ucinam szekle za event

3 pominięcia - gracz żegna się z eventem bez możliwości powrotu

Pominięcia naliczane są w momencie nieuzasadnionego braku posta

Kolejka: brak, jedynie jeden post na turę

Długość: maksymalnie długość avatara. Wszelkie inne smaczki poproszę umieszczać w stosownej komendzie:
Kod:
[spoiler]TEKST[/spoiler]
. MG zaznacza, iż nie będzie brał ich pod uwagę. Akcje postaci należy podkreślić poprzez użycie komendy
Kod:
[i]TEKST[/i]
- dozwolonych akcji: 2 i tak zwane jedno “jeśli”, co daje niejako 3 akcje na postać. Rzeczy niepodkreślone, nie będą brane pod uwagę, podobnie jak dodatki w spoilerze.

EQ: wypiszcie proszę, co przy sobie posiada postać, przy czym zachowajcie roztropność. Postać nie jest chodzącym bankiem sprzętu, a i jego ilość będzie miała znaczenie na poziom wykrycia przez nieprzyjaciela.

W razie pytań proszę o kontakt – nie bójcie się dopytywać, jeśli coś jest niejasne lub czegoś brak, a jest Wam niezbędne do posta

  
This is the only way we can be... No matter what I do, so again I do it again because I have no choice.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Ekwipunek: Autentyczna rękawica Predatora (z dzienniczka), klasyczny, lekki strój bojowy medyka, dwie stele, sztylet seraficki ulokowany w cholewie buta oraz jednoręczne ostrze serafickie, ulokowane przy pasie. Na plecach, po skosie, ulokowana torba z rozbudowaną apteczką do pierwszej pomocy spersonalizowana dla medyka. Przy pasie buteleczka wody święconej, sakiewka z czekoladkami (dzienniczek), manierka z wodą pitną.
Runy: stałe
Czasowe: alliance (4/4), calm anger (4/4), flexibility (4/4), dexterias (4/4)
atrybuty: regeneracja 80/80, zmysły 80/80, siła 80/80 oraz szybkość 60/80
zapach: słodko-pikantna woń


Dziewczyna na pewno zapamięta sobie owy warkot. Był on w końcu ostrzeżeniem. Coś jej tutaj nie grało. Skoro był przywódcą stada, to czemu tak łatwo został wyprowadzony z równowagi? Zapisała sobie to niejako w pamięci. Zaskoczona zaś spoglądała na Sinę, która nie dość, że tknęła ją w policzek uroczo zimnym noskiem, to i ją liznęła. Uśmiechnęła się mimowolnie do wilczycy. Jakież ona miała mięciutkie futro. Skinęła do niej delikatnie głową.
Gdy ponownie się zatrzymali przeklęła w duchu. Spojrzała po ich wesołej kompanii. Szybka analiza ich sytuacji i podniosła rękę, by pokazać swój karawasz.
- Pozwólcie, że zajmę się czarownikiem. Dzięki temu przedmiotowi będę niewidzialna bez użycia runy, więc mam możliwość podejścia wystarczająco blisko by go "zdjąć". Jest tylko jedno "ale", jak rozpocznę atak będę odsłonięta. Zajmijcie się proszę demonem. - powiedziała swym melodyjnym głosikiem. Jeśli nie było obiekcji uruchomiła karawasz by stać się niewidzialną i ostrożnie, po cichu ruszyła w kierunku Craiga. Gdy już była przy nim jedną dłonią złapała stelę, a drugą naszykowała do ataku (oburęczność rulez). W dogodnym momencie narysowała runę binding na jego policzku (lewa ręka), a gdy tylko to się udało uruchomiła karawasz i zaatakowała by przeciąć mu gardło (prawa ręka). Oczywiście przy swoich akcjach maksymalnie wykorzystywała dostępne jej atrybuty i runy.

nie wiem na co ale rzucam

  

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: ~
Ekwipunek: Strój bojowy składający się na kamizelkę kuloodporną wzmacnianą kevlarem, do tego naramienniki, ochraniacze na kończyny również wzmacniane kevlarem. Dwa glocki 17 z pełnymi magazynkami + 6 dodatkowych pełnych magazynków (w dwóch są naboje z domieszką srebra)(Każdy magazynek ma 19 nabojów). Sztylet schowany w pochwie, przytwierdzonej do uda. Woreczek z krwią.

Cóż mu pozostało? Usłyszał gwizd, że tak sobie pozwolę śmiało założyć, wrócił do pozostałych, opowiedział im o zajściu i pokopytkowali dalej. Sytuacja z Wanią się chyba też uspokoiła, nad tym nie rozmyślał długo. Dotarli do murów Alicante i jak zauważył, do samego tajemnego przejścia. Na drodze stanął im jednak czarownik. Tego akurat kojarzył. Estera podzieliła się z nim wszystkimi najważniejszymi informacjami, jakie dostała od łowców i nie tylko. Oliver, widząc że Mia przeszła do ofensywy, wyciągnął broń. Craig nie był jakimś pierwszym lepszym czarownikiem. Był za to potężny, niebezpieczny, miał na swoim koncie wiele morderstw i wątpił, że w tak prosty sposób uda im się go udupić. Trzymał się więc na samych tyłach grupy, trzymając pistolet w pogotowiu, mając oczy i uszy szeroko otwarte.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies
ubiór: kamizelka kuloodporna (enchant na tarczę); ochraniacze z kevlaru na barki, ramiona, przedramiona, uda, podudzia; hełm z kevlaru; buty wojskowe; mundur
broń: karabin M16 + bagnet z enchantem na paraliż, 6 magazynków po 30 naboi każdy w ładownicach (2 magazynki z enchantem na porażenie), maczeta (enchant na obrażenia od ognia), dwa noże bojowe (jeden z enchantem na obrażenia od lodu, drugi bez)
inne: strzeleckie słuchawki douszne, 2 metry bandaża


Nie mogła powstrzymać się od wydania z siebie cichego, aczkolwiek wciąż wściekłego syknięcia na widok czarownika. Z chęcią sama by go dorwała, dlatego posłała mało przyjemne spojrzenie łowczyni, która się odezwała, jednak nie zaprotestowała. Skoro miała magiczny przedmiot pozwalający na bycie niewidzialnym, to może faktycznie udałoby jej się dojść do czarownika.
- Spróbuję zająć czymś demona. - rzuciła tylko, przenosząc wzrok na latającą paskudę. Chciała jakoś odwrócić jego uwagę, by Mia miała większe szanse powodzenia na zaatakowanie Craiga.
Usadowiła się wygodniej w krzakach, starając się mieć dobry widok na paskudę, po czym spróbowała rzucić odpowiednie zaklęcie z projekcji, by za pomocą sztucznego światła móc oślepić demona, uniemożliwiając mu patrolowanie terenu.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
ubiór: miękkie materiałowe spodnie, glany, koszulka bez ramiączek
Ekwipunek: Springfield XDS-45 w kaburze z pociskami ze srebrem, zawieszonej na sznurku owiniętym wokół pasa – sznurek ma około 2m średnicy i powiązany jest w pętelki, łatwe do rozwiązania przy pociągnięciu w razie przemiany w wilka; niewielka sakiewka przyczepiona również do sznurka z kilkoma batonami energetycznymi; składany nóż; dwa zapasowe magazynki do pistoletu również z pociskami ze srebrem.
Runy: stałe łowczyni, Protection [4/4], Fortis [4/4], Precision [4/4], Alliance rune [4/5]


Choć dziwny był fakt, że jej samej nic się nie stało, chwilowo nie było czasu na zwracanie na to uwagi. Choć oczywiście zanotowała sobie ten fakt, że tylko Wania dostał szału - chociaż przynajmniej mogła go jakoś starać się uspokoić, bo gdyby sama dostała świrca, byłby niezły problem. Do ludzkiej postaci nie wracała, możliwości za bardzo ku temu nie było. Na widok Craiga za to powstrzymała warknięcie. Przecież on był wtedy w fabryce! A patrząc po niektórych, nie była jedyną, która miała ogromną ochotę zrobić mu jedno wielkie kęsim. W ramach otuchy miźnęła Mię jeszcze raz nosem i ustawiła się gdzieś z tyłu, węsząc i oczekując niebezpieczeństwa. Starała się być cały czas w gotowości, tak na wszelki wypadek, gdyby coś miało pójść nie tak. Z braku innego wyjścia ustawiła się obok Olka, czujnie wpatrzona w czarownika i demoniczne latające paskudztwo.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Freya von Mainz

31


178 cm


Kocham zapach napalmu o poranku.






[Cytuj]
Multikonta: Anna V.
Ekwipunek: strój bojowy (z ochraniaczami i wzmocnieniu na torsie, wliczając w to kevlar), seraficki miecz i sztylet, dwie stele, czarodziejskie światło, sensor, karabin g36e (4 zapasowe magazynki; z opcjonalną termowizją w celowniku, tłumik), pistolet usp (2 zapasowe magazynki), buteleczka z wodą święconą, torebeczka z opiłkami żelaza
Runy: stałe, Heightened Speed [0/4], Protection [4/4], Fortis [4/4], Precision [4/4], Alliance rune [4/5] (wilcze atrybuty: Tropienie 64/80, Regeneracja 80/80, Zmysły 64/80, Szybkość 49/80)
Zapach: typowo anielski, proch strzelniczy, whisky, nuta czegoś przypominającego karmel


Mały, tchórzliwy, brzydki, choć mający spory arsenał pod ręką... mniej więcej to widniało w zapiskach w Instytucie odnośnie tego Czarownika. Chyba nikt się nie pogniewa, jeśli zutylizować dezertera, bo wiecie że drzew jest w świecie coraz mniej, to i użytkowników marnujących tlen wypada zredukować.
Nie miała pewności, czy aby któryś z jej pocisków nie trafiłby Mii lub nie spalił jej trybu predatora, więc odpuściła sobie strzelanie do fioletu. Drażnienie jaszczurki też nie było najlepszym pomysłem, w końcu hałas zdradzał pozycję, więc nie pozostało jej nic innego jak wyrysować runę Heightened Speed i mieć oko na sytuację... na wypadek gdyby jeszcze jakieś niemilce przypadkiem nie dołączyły do zabawy lub Czarownik nie zaczął szaleć bardziej.

  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo