Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Dolny parkiet


Dolna sala taneczna z delikatniejszą muzyką, głównie przeróbkami popularnych obecnie popowych kawałków
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Kiedy coś od normalnej kobiety chcesz, załatwiasz kwiatka, jakiegoś mało upierdliwego futrzaka, może zdobywasz się na wyżyny gotowania, robiąc śniadanie "od niechcenia", kończące się spaleniem wszystkich garnków. Tutejsze łowczynie wydawały się odrobinę bardziej zahartowane, więc Yuu kicał częściej pomiędzy pubami, restauracjami, mokrymi od potu parkietami, klubami, które wyciskały nieraz mocniej soki niż najgorsze treningi. Poza tym.. czyż nie mieli do oblania "wyniku" testów? Żadne z nich jakoś zabójczo nie oberwało, stanowiska nie straciło, ot może odrobinę nerwów na myśl o samej idei degradacji — tak więc nic tylko świętować w zgromadzeniu sztuk dwie.
Żal zakwitł pośród szarych źrenic, zmuszający do spuszczenia wzroku z jednej lub dwóch pań, wabiących ruchem szerokich bioder. W dłoniach znajdywał się już na wpół upity drink, a nogi mimowolnie wybijały znany już rytm. Nie przyszedł tu jednak na smakowity metr sześćdziesiąt pięć żer ani na uspokajającego shota po ciężkim dniu w pracy. Jednakże nie odmówił sobie, by w trakcie czekania na Senę, nabyć jeden numer spisany niechlujnie na serwetce — kto wie, może po spotkaniu napisze niepewne "hey" do długowłosej damy świadomej "płomiennego romansu po grobową deskę" na jedną noc?
Poprawił się odrobinę na zajmowanym miejscu, zwyczajnie się nudząc. Zdążył policzyć nierówne kafelki przy parkiecie, wiedział, z jaką częstotliwością zmieniały się barwy oświetlenia oraz nadal bawił go fakt, iż panna w niebieskiej kusej sukience z gracją słonia postanowiła zmienić obuwie do tańca, bo szpilki okazały się jej najgorszą zmorą.
Miejsce koło niego było wolne — pomimo szczerych chęci oraz zdolności znajdywania najdziwniejszych tematów do rozmów, tak za każdym razem padało "czekam na kogoś", przyjazny uśmiech, a do co zdolniejszych puszczał przysłowiowe oczko. Gdyby miał pewność, że koszulka nie przyklei mu się do lepkiego od piwa blatu, to pewnie położyłby się na nim, podpierając głowę o splątane ramiona, a tak? Pozostawało mu grzecznie wpatrywać się co jakiś czas na wejście do pomieszczenia, z nadzieją dostrzeżenia NIŻSZEJ od niego łowczyni.
Seniaczku, no chodź!

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Wieki temu ostatni raz wychodziła do jakiegokolwiek klubu. Nie miała pojęcia co mógł od niej chcieć Yuu i dlaczego wybrał jedną z knajp na mieście, ale nie zaprzątała sobie tym głowy. Ot spotkanie jak każde inne. Nim jednak zabrała się za cokolwiek poszła do skrzydła szpitalnego by upewnić, się że z Jaydenem wszystko dobrze. Nadal jej nie chcieli do niego wpuścić, ale przynajmniej dostawała informacje. Właściwie nie powinna ich otrzymywać, ale może litowali się nad młodą łowczynią, która nękała ich swoimi pytaniami, a może to dyrektor uchylił nieco przepisów.
W każdym razie skoro dzisiejszego wieczoru wychodził, to nie mogła wybrać się do klubu w dresach i sportowym obuwiu. Przetrzepała swoją skromną garderobę i zlazła idealną sukienkę z dopasowaną górą i rozkloszowanym dołem, gdzie do uda można było przypiąć serafickie ostrze, bez którego się nie ruszała, pejcz doskonale udawał pasek sukienki. Pierwsza zasada nie wychodzisz bezbronna. Dłuższą chwilę zajął makijaż i ułożenie włosów w lekko roztrzepane loki, sięgające połowy pleców. Dłuższa chwila namysłu nad szpilkami i była gotowa do wyjścia.
W klubie nocnym była punktualnie, ale okazało się, że NIŻSZY od niej Yuu już na nią czekał. Pomachała mu z jednego końca sali ręką a potem ruszyła w jego kierunku, gdyby było ciszej to na pewno mógłby usłyszeć rytmiczny stukot obcasów o posadzkę.
- Cześć.- przywitała się i usadowiła swoje cztery litery na krześle. Założyła nóżkę na nóżkę i spojrzała Yuu w szklaneczkę.- Co pijesz?- ciekawskie stworzonko musiało sprawdzić, wątpiła by miał coś bezalkoholowego. Sama pomachała dłonią na kelnerkę, kelnera czy co to tam krążyło po sali i zamówiła dla siebie piwo, które pewnie będzie smakować jak siki, a potem posłała pytające spojrzenie w stronę mężczyzny. Cóż więc oni robili tutaj dzisiejszego wieczoru, chyba nie mieli omawiać planów ślubnych jej kuzynki?
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Matka natura dała nam w genach jasne przesłanie — do każdej rasy poprzypisywała poszczególne cechy, które mniej lub bardziej tworzyły obraz stereotypowej jednostki, przez co łatwiej nam było wyobrazić sobie przedstawiciela danej grupy. Jedni cechowali się jasną skórą, odsetkiem blondynów, przyciągających wzrok wieloma odcieniami szarości oraz błękitu. Inni natomiast wyróżniali się brunatną powłoką ciała, proste czarne kosmyki spadały ramiona, a oczy nieraz znikały wraz z postępowaniem fałdy mongolskiej. Afrykanie poszli o krok dalej — czarna skóra odpowiadała na położenie ludów zaraz przy równiku, płytko osadzone równie ciemne oczy wypatrywały zjawisk fatamorgany. Co grupa to inna specyfikacja, nie bez kozery z jednych śmiejemy się z Rosjan o głębokich gardłach, którzy przyswajają alkohol w litrach, a i sami nie mamy pewności, gdzie ów używka kończy, bo zdecydowanie nie w głowach, zapewniając mieszkańcom Syberii swobodne testy pójścia po linii. Wiesz, kto był ich kompletnym przeciwieństwem?
Pewien WYŻSZY absztyfikant, którego natura ewidetnie nienawidziła, pozostawiając mu typowy dla Azjatów wzrost, drobną sylwetkę, naturalnie ciemne owłosienie. Uniósł głowę na łowczynię zmierzającą w jego stronę, a jedyne co wyrwało się na powitanie było:
-Wow. Nie sądziłem, że możesz wyglądać obłędnie, ale najwyraźniej lubię się mylić. - wyszczerzył się niewinnie, doceniając to i owo — co dokładnie? Nie Twoja spokojna roztrzepana.
-Dzisiaj grzecznie, gin z tonicem — czeka mnie jeszcze kilka tekstów w pracowni do przejrzenia. W ogóle dzięki, że przyszłaś, odwdzięczę się w drinkach. - bawił się szklanką, obracając ją na szklanym stole, a jednak wzroku na swój napój nie spuszczał — bo ktoś na wrednego złośliwca nałożył nieszczęsne szpilki. Baby. Baby i ich kanty na wzroście! Ciche fuknięcie, podsycone upartym spojrzeniem nieschodzącym niżej niż oczy łowczyni.
-Wiem, że pisałaś, że nie słyszałaś od Erin.. ale może mówiła Ci cokolwiek przed zniknięciem? Przy mojej ostatniej wymianie zdań wydawała się spokojniejsza, szczęśliwsza, więc jestem trochę zaniepokojony prawdę mówiąc. - normalnie mruknąłby, ale że muzyka była dosyć głośna, to i musiał dostosować się do tutejszych warunków. Na drugiego Spiritstride'a za bardzo nie liczył, skoro raz spierdolił sprawę, to pewnie i zrobił to drugi raz.
-I mam trochę głupie pytanie, ale męczy mnie ono od czasów naszego testu. Padło hasło, że nie mamy prawa używać anielskiego błogławieństwa — i prawdę mówiąc.. nie mam pojęcia, o co z tym chodziło. Miałabyś chwilę, by mi trochę zarysować sprawę? - zażenowany uśmiech, bo tak naprawdę czyż nie było to czysta ironia, że nie znał podstawowych zasad, rządzących genetyką ich rasy?

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Gdyby zapytać Senę to powiedziałaby, że w tym wszystkim najbardziej interesujące są mieszanki. Trochę tego, szczypta tamtego i wychodziło coś niepowtarzalnego, o swoistym uroku i przyciągajcie spojrzenia, choć niekoniecznie akceptowalne. W świecie niestety nadal pokutowały głupie przekonania i zaściankowość, choć wydawałoby się, że wszystko jest postępowe i nowoczesne.
W każdym razie z ich dwójki to egzotyczna uroda NIŻSZEGO Yuu przyciągała tutaj większą ilość gorących spojrzeń. Pracując jako barmanka potrafiła je bezbłędnie rozpoznać i wiedziała, że sporo pań z chęcią sprawdziłoby możliwości i umiejętności Japończyka. Zasadniczo Sena nie chciała się zapuszczać w te rejony rozważań, bo jednak pozostawał narzeczonym Jii a lojalność wobec kuzynki zobowiązywała. Nawiasem mówiąc była to jedyna osoba z rodziny, z która nawiązała naprawdę bliską więź, z pozostałymi członkami miała poprawne relacje ale raczej trzymała się z daleka. Jej upośledzona zdolność nawiązywania naprawdę bliskich więzi mimo wszystko miała się całkiem dobrze. Sama Sena nie przyciągała aż takich spojrzeń, bo w klubie było wiele więcej ładniejszych lasek a do tego bardziej skąpo odzianych.
- Dziękuję.- uśmiechnęła się na słowa Yuu a potem zlustrowała go szelmowskim spojrzeniem.- Ty też prezentujesz się dzisiaj całkiem nieźle.- i pomyśleć, że wystarczyło tylko trochę zmienić strój i otoczenia a już wyglądali na kogoś zupełnie innego niż na co dzień byli. W zasadzie doceniać mógł sobie co tam chciał. Nie miała nic przeciwko temu, póki grzecznie się zachowywał i nie pchał łapek tam gdzie nie było wolno. W końcu po cudzą własność się nie sięga. Wystarczy trzymać się tej zasady a wszystko będzie dobrze.
-Nie ma sprawy.- odpowiedziała i lekko kiwnęła głową. Plany planami a co z nich wyjdzie to się okaże, w końcu Azjaci mieli zazwyczaj mniejszą tolerancję na alkohol, ciekawe ile drinków jest w stanie znieść jego główka. W ostateczności jakoś go odtransportuje do instytutu. Lekkim gestem odsunęła kosmyki opadające na twarz, założyła nogę na nogę i w oczekiwaniu na swoje piwo skupiała się na rozmówcy.
- Niestety Erin nic mi nie mówiła. Ostatni raz widziałam się z nią chyba w styczniu na treningu, który miałyśmy z Jią, umawiałyśmy wtedy na babski wieczór. Wiesz morze alkoholu, niezdrowe jedzenie i filmy z gorącymi facetami, ale potem zniknęła i nie dała nawet znaku życia. - w między czasie pojawiło się na jej stoliku piwo.- Niedawno usiłowałam się dowiedzieć od Eliego gdzie ona jest, ale odniosłam wrażenie, że sam tego nie wie. Na wiadomości nie odpisuje, telefonów nie odbiera.- zdanie zakończyła ciężkim westchnięciem, bo naprawdę martwiła się o Erin, która zapadł się jak kamień pod wodę. W jej mniemaniu to nie wróżyło niczego dobrego, ale odsuwała od siebie wszytki czarne myśli. - Przyjaźnicie się?- zapytała, bo była ciekawa co łączy tą dwójkę, skoro Yuu się o nią niepokoił do tego stopnia.
- Chodziło o to, że nie możemy używać naszych skrzydeł. Z nimi załatwienie labiryntu zajęłoby nam tylko kilka minut.- wyjaśniła. Sama nie miała pojęcia o co chodzi ze skrzydłami, dopóki Jay jej tego nie wyjaśnił.- A własnie w jakim kolorze ty je masz?- w jej ciemnych oczkach błyszczało zaciekawienie, bo to była dobra okazja by się tego faktu dowiedzieć. Nie wiedziała ilu nefilim je ma i z jakimi właściwościami.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Egzotyczna uroda była nader wykorzystywana, toż mało to tekstów na flirt posiadał w swoim wachlarzu? Pewnie, czasem szedł na kreatywność, szczególnie jeśli ktoś (czytaj: Sena) potrafił odpowiednio dorzucić mu jokera do talii kart. A jednak wszystkie ciekawskie spojrzenia nikną w ciemni klubu, gdy dostrzegają jego uroczą towarzyszkę. Na cóż miały się biedne starać, skoro łowca nie spuszczał z kobiety wzroku nawet na sekundę? Toteż znajdowały szybko nowy, smaczniejszy dla podkreślonych kreską oczu cel, zaczynając powolny taniec godowy, który dla niejednej zakończy się w cuchnącej fajkami kabinie łazienki.
-Cóż mogę powiedzieć. Jak umawiam się na randkę, to faux-pas będzie pojawienie się w wytartych dresach. - łobuzerski uśmiech odpowiada na spojrzenie, podejmujesz zabawę, czy grzecznie wycofujesz się za linię, toż ponoć był zajęty! Z iście kwiecistą fantazją wyciągał rękę do tańca, a wiesz, jak to jest — wtedy łapki złapią przypadkiem tam, gdzie przecież nigdy w życiu by się nie poważył, słowo daję! Poza tym .. to całkiem nieładnie kłamać, wiesz? Nie byłaś zajęta, Jayden nie założył pierścionka na serdecznym palcu lewej dłoni. A jak to mówią, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, czyż nie? Mimowolnie wzrok wyłapał ruch podkreślonych nóg, a chłopak w myślach na nowo przeklinał dziewczynę na czym świat stał. Nie mogła nałożyć spodni? Albo przynajmniej sukienki do kostek? A już najlepiej takiej ciągnącej się do samej ziemi. Tak, to byłaby najbardziej stosowna garderoba na dzisiejszy wieczór.
Parsknął cicho na wizję Jii z alkoholem, zakrywając rozbawienie dłonią. Jeśli Chinka miała zachowywać się równie absurdalnie co po jadzie, to naprawdę szczerze współczuł wszystkim łowcom, którzy natkną się na trójkę podchmielonych dziewcząt.. o ile Erin raczy na nowo zjawić się w instytucie. Kolejne słowa Seny sprawiły jednak, że uśmiech zniknął, zastępując zwyczajną troską. Co jeśli Kohorta..? W myślach dorzucił już na listę zadań na "dziś" rozpuszczenie wici, bo skoro dobrali się do niej raz, to jaki problem jest, aby to powtórzyć tym razem ze skutkiem permanentnym? Toż kobieta dopiero co się z kimś zeszła, nie miała powodu do odejścia! Ba, odnalazła dwie swoje kuzynki, które najwyraźniej również dawały ulgę udręczonej duszy. Zagryzł mimowolnie wargę, starając się odpędzić czarne myśli — życie nie dawało mu czasu na domysły, potrzebował oprzeć się na twardych faktach. A fakt był taki, że Erin zwyczajnie.. zaginęła. Kami-sama..
Natomiast dla spokoju Seny uśmiechnął się, choć jak zawsze w takich przypadkach, ów mechanizm nie sięgał tęczówek skrytych pod cienką warstwą kontaktów.
-Tak.. sądzę, że można by nas tak nazwać. Spędziliśmy wspólnie niejedną noc przy ognisku, dając sobie nawzajem wsparcie, gdy szum myśli nie chciał samoistnie umilknąć. - a że ich ostatnie spotkanie odbyło się w zaciszu jego własnej sypialni już z uprzejmości pominął, gdyż zwyczajnie nie miał pojęcia, w jakim stopniu Erin zawierzyła poszczególne sekrety. Poza tym.. czyż nie wyrabiała się tej dwójce dość niewybredna reputacja? Zarówno ona, jak i on nauczyli się przeróżnych smaków, "metod" na rozwiązywanie niemożliwych problemów, a przynajmniej odsuwanie ich na "później", gdy świt powita nowy dzień.
-Rozejrzę się za nią, jak będę wiedział coś więcej, dam Ci znać. - kolejny uspokajający uśmiech, a nuż intuicja kłamała, a Azjata lada dzień dostanie informację zwrotną od samej zainteresowanej, mówiącą, iż postanowiła ponurzać się w ciepłych piaskach wysp kanaryjskich. W końcu tamten pierścionek coś mógł znaczyć, czyż nie?
-Skrzydła.. - cichy zachwyt, błysk w oczach przewija w tęczówkach kolejno zdumienie, fascynację, czysty podziw dla tych, którzy ów daru dostąpili. Może gdzieś tam w tyle głowy przemknął żal oraz niezadowolenie, bo mimo wszystko ... to prawdopodobnie mógłby być również on, jeśli nie odmówiłby ukończenia ceremonii. -Ja... nie mam. - zażenowany uśmiech, nerwowy ruch dłoni na szklance, pierwsze spuszczenie wzroku. Sylwetka odrobinę zamyka się — niemalże organizm całym sobą krzyczy, że przeprasza za coś, co nie jest jego winą. Czyż nie tak wyglądali Twoi byli klienci, którym ktoś przez omyłkę rozlał drinka, zrzucając go z blatu baru? -Sądząc po pytaniu i tonie, mam poczucie, że większa część łowców posiada ów dar? - pada pierwsze ostrożne pytanie, a chłopak próbuje nieporadnie wybadać grunt pod jego nogami. Cóż, to spotkanie może się okazać znacznie bardziej edukacyjne, aniżeli zakładał.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Sena była pewna, że posiadał w swoim repertuarze więcej niż tylko kilka trików, by zbajerować jedną czy drugą pannę, a kto wie czy i nie obie na raz, bo przecież błysk w oku wyraźnie mówił, że byłby do tego zdolny. Swój swego rozpozna w trzy sekundy i zapewne kiedyś mieliby przednią zabawę w swoim towarzystwie. Zbawmy się i rozstańmy bez żalu, długo było jej ulubionym mottem, ale z czasem odeszło w zapomnienie. Najpierw zajęta treningami nie miała nawet okazji myśleć o wyskokach a potem pojawił się Jay i jak to mówią wszystko pozostałe było już tylko historią.
Nie uciekała od spojrzenia mężczyzny ani się nim też nie peszyła, przyzwyczajona do ludzkich spojrzeń, miała praktykę w taksowaniu przez mężczyzn, w końcu napiwki same się nie wrzucały do puszeczki.
- Kobiety, z którymi chodzisz na randki muszą to doceniać.- lekkie mrugnięcie okiem i ząbki szczerzące się w uśmiechu.
Będąc szczerą, sama przed sobą musiała przyznać, że korciło ją uchwycić wyciągniętą łapkę i ruszyć do tańca, by sprawdzić jak bardzo na manowce można by ją zwieść, wszak tylko biedną kobietą była, ale pozostała na swoim miejscu, za bezpieczna linią. Fakt nie miała pierścionka na palcu, być może nigdy nie będzie go mieć, ale to nie zmieniało jej odczuć względem Jaydena. Spotkajmy się przy alkoholu, kiedy Jay oficjalnie każe się jej odwalić, wtedy kto wie jak się skończy takie spotkanie.
Uśmiech nie sięgający oczu i ona miała się na to nabrać? Nie w tym życiu. Tym bardziej znikniecie Erin wydawało się podejrzane. Obuta w szpileczkę stópka zabuja się w zamyśleniu.
- Rozumiem.- lekkie uniesienie brwi sugerowało, że nie wnikał w te ich ogniskową bliskość. Sprawdzanie czy śpiwór pomieści dwie osoby z reguły było dobrą zabawą, choć nieco niewygodną. Erin zbyt wiele o Yuu nie mówiła, właściwie Sena nie pamiętała, by kiedykolwiek o nim wspominała, ale być może, wolała zostawić w sekrecie kogo bzykała.
- Słuchaj, a może by zapytać Ray, w końcu są parabratai więc powinna wyczuwać co się dzieje z Erin. Wiem, że ostatnio nie miały najlepszego kontaktu, ale warto spróbować.- spojrzała na Yuu jakby próbowała sprawdzić co on sądzi o jej pomyśle i pokiwała lekko głową, będzie wdzięczna za każde informacje, które mu się uda zdobyć.
Upiła kilka łyków piwa i przejechała palcem po ustach, zbierając z nich zagubioną kropelkę. Lekko pochyliła się w stronę Yuu tak, że mógł poczuć subtelny zapach jej perfum i jednocześnie uśmiechnęła się z z rozmarzeniem. Uwielbiała swoje skrzydła. Nie chodziło nawet o ich możliwości, ale o sam fakt ich posiadania, umiejętność latania i poczucia wolności, które dawała ta zdolność.
- Nie wszyscy je mają.- odpowiedziała i uważnie przyjrzała się Yuu, zaskoczona jego reakcją. Według jej informacji był doświadczonym łowcą, z dużym doświadczeniem, spodziewałaby się, że będzie posiadał w tym temacie więcej informacji, a on raczej wyglądał na zawstydzonego. Dziwne.- Jayden powiedział mi, że nie wszyscy łowcy go mają. Jaki odsetek? Nie wiem, bo tego mi nie zdradził. U mnie objawiły się nagle bez żadnego ostrzeżenia.- jeżeli Yuu chciał się czegoś więcej dowiedzieć, to mógł śmiało pytać, Sena nie miała powodów by cokolwiek ukrywać, a wręcz przeciwnie. Jej dar mógł się w każdej chwili przydać więc chyba lepiej by wiedział skoro był medykiem. I nawiasem mówiąc, niewielu jej byłych klientów przejmowało się rozlanymi drinkami, szmata i wycieranie nie było dla niej niczym nowym.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Niepowetowana strata – ponoć łatwiej chodzi się na żer, gdy ma się odpowiedniego skrzydłowego. A nikt tak dobrze nie ogarnie przeciwnej płci, jak reprezentantka na szpilkach. Tu się jedną podjudzi, tam podpowie się uprzejmie koledze, że stary.. jakie ona ma nogi! W zamian wcisnęłoby się peany o jakże szczerej uprzejmości i kulturze łowcy, a efekt jak zawsze byłby taki sam. Przyjemnie rozluźnione mięśnie, błogi uśmiech na twarzy i czyjeś zakwasy, bo czyż łowcy nie mieli doskonałej wytrzymałości, gdy sytuacja tego wymagała? Sporo stracił męski świat, a farciarz, który pozyskał złośliwy kwiatuszek, śpiochał smacznie w jednym z pomieszczeń – chociaż według ostatnich ploteczek, ćwierkanych przez znudzonych nefili, to i nawet jak się obudzi, to i tak panna zbyt kolorowo mieć nie będzie. Jednak on przecież nic o tym nie wiedział, ot tylko stawiał znicz na życiu erotycznym Seny, a niepozorny lampion pomykał radośnie w górę, by zginąć od naporu atmosfery.
-Tak mówią, ale no wiadomo, nie szata zdobi człowieka. – rozbawienia ciąg dalszy, a mężczyzna z uprzejmości zostawiał szeroki wachlarz do interpretacji, choć usta drżały, powstrzymując się od śmiechu. Swoje wiedział, niewybredny żart cisnął się na wargi, a jednak siedział cicho, niekoniecznie pewien, jak dalece mógł sobie z łowczynią pozwolić. Może kiedyś, jeżeli faktycznie Jayden przegnie, będzie kiepski w łóżku, nie dorzuci różyczki lub po prostu będzie miał gorszy PMS niż łowczyni, to pewnie, chłopak użyczy ucha, bo no nie wypada zwyczajnie, aby butelkować wszystko wewnątrz zgrabnego ciała. Tylko go znajdź. Lub nie. Może wówczas to on znajdzie Ciebie.
Pusty uśmiech napotyka nieufność, kącik oka wyłapuje ruch nogi. W odpowiedzi paluszki zaciskają się na drinku, toż był tu bardziej w towarzyskich zamiarach, toteż nie wypadało na pełnym bezczelu obczajać wszystkie panie po kolei, w przeciwnym razie doklei sobie łatkę, która niekoniecznie by mu odpowiadała. Dlatego z oślim uporem skupia tym razem uwagę na okalających buzię lokach, jakoś nie ważąc się na ponowne zerknięcie na cuda prześwitujące przez szkło blatu. Na wzmiankę o mieszańcu, skrzywił się, a kwas jeszcze do niedawna smacznego drinka wypełnia usta.
-Z tego, co zdążyłem wyłapać, to Rayven prędzej ją by Kohorcie sprzedała dokładnie jak ostatnio, więc nie liczyłbym na nią jakoś szaleńczo. – grymas niezadowolenia, zmarszczenie nosa, a palce nerwowo rozkurczają się i zaciskają na szklance. Niby nie ukrywał, że nie przepadał za Moonwater, ale no zwyczajnie nie trawił samego faktu, że istniała.
-Spróbuję skontaktować się z głową Spiritstride, powinni wiedzieć więcej, niż jej brat oraz parabatai razem wzięci. – to tak.. abstrakcyjne. Porzucenie tej, z którą się wychowało, dorastała u Twojego boku, współdzieliło się serce, umysł, łzy oraz radości. A jednak ta dwójka zachowała się dokładnie tak samo, jak pierwszy lepszy łowca, który wzruszył ramionami na zniknięcie jednej z nich. Na litość Anioła, on znał Erin wyłącznie w przelocie, spotykali się w najmniej oczekiwanych miejscach, zapewniali wzajemne wsparcie na różnych podłożach, by po kilku dniach rozejść się w różne strony świata, by kontynuować własną mini misję. A oni.. oni po prostu ją olali. Zostawili. Wyrzucili ze swojej egzystencji jak śmiecia, nawet nie wyduszając jednego pieprzonego „przepraszam”.
A jednak nie jest w stanie pławić się w złości. Szare oczy wpatrują się w ruch palca, obrysowującego kształt warg, a chłopakowi zwyczajnie zaschło u ustach. Kuso. Aż korciło, by mógł zacisnąć dłonie w pięści, bo no łowczyni mu utrudniała życie i to ten w mało przystający w towarzystwie znajomych sposób. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnął paczkę chusteczek, służąc „pomocą”. A po co mu były chusteczki w klubie? Lepiej nie wnikać, ponoć dzięki temu żyło się dłużej i niewinniej.
Łowca mimowolnie wrzucił pierwszą informację do na wpół zapełnionego koszyczka podpisanego imieniem łowczyni, a nozdrza na nowo zatopiły się w zapachu. Skoro tak..
-Jeśli nie masz mi za złe, czy Twoje wyglądają jakkolwiek podobnie do tych wróżek? W trakcie moich wędrówek widziałem już przeróżne od małych, kruchych i delikatnych przez potężne, wielkie, niemalże obiecujące zdmuchnięcie przy pierwszym podmuchu. – w końcu czyż Seniacz nie wyglądałby słodko w gamie różnorodnych barw i odcieni? Piękne, z pozoru kruche, jednak swobodnie unoszące w szeroki horyzont nieboskłonu? On to widział, niemalże czuł ciepło splotów pomiędzy poszczególnymi kośćmi podtrzymującymi szkielet.
-Mogłabyś powiedzieć coś więcej? Mocno Ci ciążą w walce? Są lekkie, ciężkie? Miałaś okazję je w ogóle wykorzystać? No i.. jak to jest spojrzeć na świat z wyższego punktu niż najwyższe drzewa Yorku? – pierwszy potok słów, przerwany wyłącznie na powzięcie łyka drinka. Ciekawość sprawiła, że zaczął się wiercić z miejsca w miejsce, przechylając mocniej w stronę Seny. Miał tyle pytań, wątpliwości, prostej fascynacji czymś, co mogło być jego. Dlatego zamierzał skraść czyjeś wspomnienie, by móc je wykorzystać jako własne.. kiedyś.

Kuso - w wolnym tłumaczeniu cholera.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Ten świat pełen był uroczych niewiast, które mogły robić za doskonałe skrzydłowe, z uśmiechniętym Yuu przy boku nie powinno to stanowić najmniejszej trudności. Urocza i gładka buzia zawsze przyciągała damskie spojrzenia, a do tego wysportowane ciało, które z chęcią zostałoby zbadane zręcznymi paluszkami. W zasadzie skrzydłowy zawsze mógł się zmienić w ofiarę, kiedy apetyty dopisywały, ku obopólnej satysfakcji. Ten świat niczego nie tracił, ale należało przyznać, że Sena owszem, własne dłonie mogły być tylko namiastkę drugiej osoby. Coś zyskujesz, coś tracisz. Bilans zawsze musiał wyjść na zero. Dokonujesz wyboru i cieszysz się tym co zyskujesz lub plujesz sobie w brodę, w jednym i drugim wypadku możesz skończyć przebiegając niezliczone kilometry na bieżni.
- Niby, nie ale wiesz.....- ponownie lekko pochyliła się w stronę Yuu. Włosy dziewczyny zsunęły się z ramienia łagodną kaskadą. Kobieca dłoń uniosła się nieco i powędrowała w kierunku jego twarzy by zmienić tor i zmieść nieistniejący pyłek z jego koszuli, tuż obok obok nagiej skóry szyi.- Jak cię widzą, tak cię piszą.- posłała mu niewinny uśmiech, wyprostowała się i założyła nogę za nogę by wygodniej się jej siedziało i sięgnęła po piwo by upić niewielkiego łyka. Sena nie należała do dobrze wychowanych panienek, ze swej rodziny chyba najbliżej było jej właśnie do Erin, łowca siedzący więc naprzeciwko niej musiał się hamować ze swymi żartami czy docinkami. Na pewno nie obrazi się na niego, co najwyżej ją zawstydzi i zobaczy rzadkie widowisko, jakim był rumieniec wpełzający na szczupłe policzki Seny.
- Mylisz się.- zaprotestowała ostro.- Erin i Ray mogą mieć między sobą zatargi, choć moim zdaniem to więcej tutaj nieporozumienia i cholernej dumy, ale Ray nigdy by jej nie wystawiła, tak samo jak mimo złości Erin nie zrobiłaby czegoś takiego jej. Jeżeli pójdziesz tym tropem to na bank nic nie znajdziesz.- pokręciła głową i zmarszczyła nosek. Specjalnie blisko z Ray nie była, ale pracując jako braman szybko uczyłeś się oceniać ludzi.
Następne zdanie przypomniało jej o niezbyt przyjemnym wydarzeniu, które miało miejsce w fabryce. Zabicie członka rodziny nie było niczym przyjemnym, ale dalej uważała, że wtedy nie miała innej możliwości. Dyrektor musiał chyba uważać tak samo skoro jej z tego nie rozliczył. Lekko kiwnęła głową dając znać, że to może być dobry pomysł, o ile oczywiście w rodzie ktokolwiek będzie się Erin interesował a nie zajmował walką o władzę i zdobywaniem pozycji czy też punktów u nowego przywódcy rodu.W sumie ich nie znała, nie pamiętała ani ją ziębili ani grzali.
- Dzięki.- przyjęła chusteczkę i przygryzła wargę w lekkim uśmiechu. Nie były jej już potrzebne, bo kropla alkoholu zniknęła zlizana z opuszka, ale zatrzymała je, bo przecież w każdej chwili mogły się przydać. Mogła się okazać niezdarą, rozlać alkohol i trzeba będzie go wytrzeć ze smukłych nóżek. Do czego były potrzebne Yuu? Tego nikt jej mówić nie musiał a i sam zainteresowany wcale nie musiał się martwić, że będzie dociekać. Swoje wiedziała.
Yuu miał szczęście, że trafił na Senę z natury była otwarta i nie wiedziała sensu w ukrywaniu informacji o skrzydłach. Zresztą niewiele miała sekretów i sprawdzała się doskonale jako kompan wszelakich psot.
- Do wróżek?- pokręciła przecząco głową. - Nie, one wyglądają jak prawdziwe skrzydła anielskie. Takie jak na obrazach. Są spore i pokryte delikatnymi piórami. Solidne, ale jednocześnie możesz się nimi miękko otulić. Operowanie nimi tylko na początku było trudne, w chwili obecnej nie sprawiają mi problemów w żadnym aspekcie. Jest jakbym się z nimi urodziła.Nie wydają mi się ciężkie, są częścią mnie. - uśmiechnęła się tajemniczo sama do siebie, bo nie wyobrażała sobie teraz, że mogłaby nie mieć tego atrybutu.- Używałam ich na misji w fabryce, ale myślę, że nie wykorzystałam ich pełnego potencjału. Niestey standardowe szkolenie tego nie obejmuje więc muszę sama eksperymentować. Dzięki nim Rayven żyje. Zlazłam ją prawie martwą przed instytutem, a moc skrzydeł ją wyleczyła. Usunęła kulę z ciała, po złamaniach i uszkodzeniach głowy nie było śladu. Stare blizny zniknęły. Margot ciężko było w to uwierzyć.- widziała wo oczach Yuu tą fascynację, która i ona przejawiała kiedy odkryła swój dar. - Kiedy używasz pełnej mocy skrzydeł zmienia się również wygląd. Moje runy i oczy stają się złote jak kolor skrzydeł a włosy świetliście białe. Taki mały upgrade wyglądu. A widok jest oszałamiający.- dodała jeszcze z promiennym uśmiechem.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Łatwych towarzyszek na łowy było co niemiara. Natomiast takich, które umieją wspierać, aby dana dzierlatka wpadła w nader chętne ręce, było już znacznie mniej, a przypadków ogarniających w wici podrywu, zachęt, namów, by panna raczyła zajrzeć do męskiej ubikacji po udanej sesji na parkiecie, już okazywało się znacznie mniej. Dlatego chłopak żałował, zwyczajnie wkładał biel na stratę Seny ze sceny towarzyskiej na rzecz Śpiącej Gderliwej Królewny. Oby był tego wart. Jak nie, to gnojek obudzi się z milionem zaschniętych żelek.
-Uhm. Tak. Oczywiście, że.. tak. – odparł z lekka rozkojarzony, a kolejny łyk drinka ląduje w ustach, chłodząc zaschnięte gardło. –Dzięki, musiałem nie dostrzec. – kto by przypuszczał, że Sena aż tak dbała o jego wizerunek? Mała kropelka potu spływa wolnym torem od czoła przez skroń, schowaną pod szarymi kosmykami, by na nowo ujawnić się wzdłuż kości policzkowych, żuchwy, aż spadnie, zakończając swój los w miękkiej bawełnie. Czyż nie było tutaj podejrzanie gorąco?
-Czyżby? A pytałaś jej? – spokojny ton odpowiada niewinnie zaostrzony protest, wybitnie unikając nawet grama grymasu na twarzy. Ponoć Azjaci byli zajebiści w te klocki, toteż pilnował, utrzymywał mimikę, bo na jego wydarzenia były nader proste. Ray porzuciła swoją parabatai, a jej wymówką było co? Bo Erin lubiła spędzać czas wśród ludzi, imprezować do rana i nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu, puszczać ze wszystkimi jak leci? –Nie zrozum mnie źle, nie będę się z Tobą kłócić do oporu, bo Rayven zwyczajnie nie jest tego warta, aby marnować przez nią chociaż jeden udany wieczór. Po prostu nie ufam jej, aby zrozumiała, chociaż gram swojej ignorancji względem podstawowych obowiązków, na które przysięgamy. – wzruszył ramionami, powstrzymując się przed kolejnym komentarzem. Niewątpliwie doceniał barmanów – są otwarci, szczerzy, czarujący i mogliby ze swoich pracowniczych opowieści spisać epopeje na miarę największych dzieł współczesnych poetów, wyciągając z czytających łzy, zduszony śmiech, westchnięcie zadumy oraz okrzyk złości. A jednak brakowało im nieraz drugiej perspektywy, tego rozczarowanego spojrzenia, krwawiących ran, cholernie długich nieprzespanych nocy, gdy słowa mieszańca przewijające się w głowie grały pierwsze skrzypce ponad zmęczenie po długim dniu. Yuu to znał zbyt dobrze z autopsji – a żeby to raz wdał się w pyskówkę? Dlatego bronił znajomej i zamierzał rozpieprzyć zdradziecką łowczynię o najtwardszy mur, jeśli tylko odpowiedni paragraf znajdzie mu na to uzasadnienie.
Słuchał oczarowany, próbując jakkolwiek połączyć otrzymane informacje z wizualizacjami dyktowanymi przez nader wścibski mózg.
-Czy.. czy byłabyś.. uhm.. czy byłabyś .. – na litość boską, jak trudne miało okazać się stworzenie prośby o coś, na czym mu najwyraźniej zależało? Podpowiem: w ciul. Wziął głęboki oddech, ufnie spoglądając w oczy łowczyni. –Czy byłabyś w stanie mi je pokazać? Kiedyś? W sensie nie teraz. I nie musi być jutro. Ani nawet pojutrze. W przyszłym tygodniu też nie. Ale no po prostu no.. chciałbym. Naturalnie jeżeli jest to coś intymnego to nie. No bo uh.. – plątał się horrendalnie, myśli goniły za szybko, chciał powiedzieć zbyt dużo, a jednak uważał, aby nie urazić, nie spalić, bo .. to było coś, czego faktycznie pragnął. Co jeśli miał właśnie rozwiązanie do swojego problemu dosłownie na wyciągnięcie ręki, tylko musiał odpowiednio zmanipulować sytuacją, aby uzyskać wymarzony efekt? Co jeśli to było dokładnie TAK łatwe? Co jeśli mógłby jutro wrócić do domu? Na kwestię Ray skrzywił się niedostrzegalnie, tuszując to szybkim dopiciem drinka oraz międzynarodowym ustalonym gestem na „kolejnego”. Miał poczytać, a możliwe, że łowczyni znalazła mu sama odpowiedź w kilka sekund.
-Złamania, blizny, rany niemalże śmiertelne .. – Azjata zaczął mamrotać pod nosem, próbując znaleźć coś do pisania od ręki. Dlaczego Margot ani razu się nie zająknęła, że mieli tak potężną broń w swych rękach? Francuzki. Po prostu Francuzki.
-Czy ktoś poza Tobą to potrafi? W sensie uleczać? Czy każde skrzydła to potrafią? – pytania z każdą chwilą stają się coraz bardziej nerwowe, niedowierzające, niemalże gorączkowe, przekonane o zbliżeniu się ku wielkiemu odkryciu zagadki, na które na chwilę obecną Podziemie nie znało odpowiedzi. Dlaczego więc nikt nic nie mówił? Dlaczego.. gdzie jest haczyk?

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Będziemy trzymać Yuu za słowo co do zaschniętych żelek poutykanych we wszystkie możliwe otwory ciała, póki co jednak Śpiąca Królewna słodko sobie drzemała, zupełnie nieświadoma troski, którą przysparzała pewnej nefilim. W sumie w pewnym momencie Sena spodziewała się, że ktoś z rodziny Jaya pojawi się w instytucie, ale do tej pory nic takiego nie miało miejsca, co nasuwało myśl, że dyrektor maczał w tym swoje palce. Wracając jednak do tu i teraz i do uroczego rozproszonego Yuu.
- Gorąco ci?- zapytała z lekkim przechylenie głowy i uśmieszkiem błąkającym się po ustach. Bystre spojrzenie wychwyciło kropelkę, która spłynęła po twarzy. Była szybsza niż jej chęć użycia chusteczki, którą dostała od Yuu,a mogła mu ją tak ładnie zetrzeć. Jak widać musi jeszcze popracować nad swoim refleksem.
- A ty jej pytałeś?- odbiła zraz piłeczkę i lekko zmrużyła oczka usiłując dostrzec na tej gładkiej buzi choćby niewielki grymas, ale trudno się jej było tego doszukać. Nieprzeniknione oblicze. Czy wszyscy Azjaci tak potrafili? Jia też miała opanowaną tą sztuczkę do perfekcji. Sena niestety o wiele mniej. Rozmawiała swego czasu z Erin na temat Ray i wiedziała, ze dziewczyny miały szanse na porozumienie. Nie wiedziała jeszcze poszło nie tak, ale daleka była od osądzania kogokolwiek w chwili obecnej.- Ja też nie mam zamiaru się z tobą kłócić, ale nie wszystko jest czarne albo białe, życie ma zbyt wiele szarości, a ani ty ani ja nie jesteśmy w ich skórze. - nie widziała sensu ciągnięcia tej dyskusji, bo każde z nich miało swoje zdanie i na pewno nie zamierzało go zmieniać, chociaż na słowo obowiązek lekko drgnął jej kącik ust. Tak, to było zdecydowanie ulubione wyrażenie wszystkich nefilim, na tym opierało się ich życie. Sena pod tym względem na zawsze pozostanie wybrakowana, wychowana w ludzkim świecie na pewne rzeczy patrzyła jednak zupełnie inaczej i inaczej rozumiała to poczucie obowiązku. Czy to sprawiało, że nigdy nie będzie pełnowartościowym nocnym łowcą?
- Chciałbyś je zobaczyć?- celowa dwuznaczność w głosie, odcięcie od poprzedniego tematu rozmowy i powrót do lekkie konwersacji, bo dzisiejszy wieczór miał być przyjemny a nie skończyć się kłótnią o Erin i Ray. Lekkie przygryzienie wargi szelmowski błysk w ciemnych oczach dziewczyny, kiedy palec przesuwał się w wolnym ruchu po krawędzi szklanki z alkoholem. Nieco rozbawiona zakłopotaniem uroczego maluszka, miałaby ochotę się z nim podroczyć, ale się zlitowała. - Nie ma problemu, możemy się kiedyś umówić i ci je pokażę.- nie traktowała ich jako coś czego wstydziła się pokazać innym, czy też jako coś co należało ukrywać. Biorąc pod uwagę ich właściwości chyba lepiej by więcej osób o nich wiedziało.
- Czytałam też, że mogą leczyć upośledzenia, jak nie wiem... ślepota, ale to jest trudne i pozbawia leczącego części jego sił witalnych, więc też naprawdę nie wiem jak to wygląda w praktyce. Zresztą nie miałam zbyt wiele okazji do ich praktycznego zastosowania. Myślałam, że może Margot będzie chciała z nich korzystać w trudnych przypadkach, ale nigdy do tego nie doszło.- lekko wzruszyła ramionami i wypiła kilka łyków piwa, bo jej w gardle zaschło od tego opowiadania.
- Nie wiem.- lekko pokręciła głową a włosy łagodnie zafalowały na ramionach. - Nie mam pojęcia kto ma skrzydła i jakie, Jay nie chciał mi tego powiedzieć. Doczytałam tylko, że jest ich kilka rodzajów ja mam te które leczą w ich opozycji stoją te, dzięki którym możesz odebrać życie. Czytałam też o świetlnych lub zachowujących się jak tarcza, ale nie do końca rozumiem w jaki sposób działają.- odpowiedziała Yuu najlepiej jak potrafiła, chociaż przecież była nowicjuszem w tej dziedzinie i na pewno brakowało jej gruntownego wyszkolenia i wykształcenia.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
-A Tobie nie? Chociaż faktycznie możesz tego nie czuć, jestem tu chwilę dłużej, bo miałem coś do załatwienia. - coś będącego zapisaną pospiesznie serwetką, skradzioną z któregoś ze stolików. Ważne interesy moja droga, wiesz jak to jest. Poobcierasz się o innych ludzi, nie zaszczycisz przez dłuższą chwilę skąpanego smogiem powietrza na zewnątrz przybytku i voila — mokry pot cieknie Ci po plecach. Naturalnie nie miało to nic wspólnego z głębszym zaciągnięciem damskich perfum, które uderzały do głowy bardziej niż najmocniejsza wódka. Świerzbiąca chęć pociągnięcia za kołnierz koszulki dała o sobie znać, zahamowana wyłącznie przez zacisk kostek na barowym krześle i lekkim drgnięciem dłoni.
Odpowiedź Seny przemilczał, chociaż dość sporo cisnęło się na wargi, więc jedynie skomentował to uprzejmym uśmiechem. Dlaczego? Gdyż tego typu pytanie miało jedyną słuszną odpowiedź. To trochę tak jakby łowczyni pytała, czy śmieci chcą być wyrzucone do kosza, za parkową ławkę lub stanowić zdobyczną flagę na szczycie Mount Everest. Dziwnym trafem nikt ich o to nie pytał, a co większe perwersy dodatkowo stosowały recykling, ożywiając do ponownej egzystencji. Skąd ta analogia? Gdyż status Ray jako mieszańca był nader niski. Najlepiej, gdyby to grzecznie służyło na poczet dumnej rasy łowców, nałożyło pokorny habit i nigdy w życiu nie złożyło hańbiących jaj. Jednakże po akcji z Erin? Znalazła się gdzieś na poziomie gówna psa, którego właściciel nie raczył usunąć, a potem przyszedł koleś koszący trawę, wciągając smród w kosiarkę. Cuchnie to, wartości estetycznej nie ma nawet jednej, a zastosowania jeszcze mniej. Jednak tego typu słowa Seny dały mu jakiś wgląd w pierwsze poglądy, zarysowywały ewentualne zasieki, potencjalne punkty sporne. Spoglądanie na sprawę z obu perspektyw, znajdywanie argumentacji, szkicowały labirynt dyskusji na przyszłe zagadnienia. Dlatego spojrzał spod grzywki na Turczynkę, upijając w spokoju kwaśnawy posmak limonki. "Być w czyjeś skórze". Heh, a kto chciałby urodzić się w ciele Ray? Niby nie powinien mieć za złe, że żyje, ale hey — nikt nie mówił, iż nietolerancja jest racjonalna.
-Oczywiście, że tak! - krzyknął o ten ton za głośno, przyciągając wzrok kelnera, węszącego problem. Z miejsca Azjata pomachał ręką, że wszystko jest okay, kompletnie nie wyłapując podtekstu. Mózg z codziennych torów przeskoczył na ten poziom wyżej — perspektywa skrzydeł, umiejących wyrwać poszkodowanego z ramion śmierci wygrywało z nicią myśli o namiętnym seksie, miękkiej skórze, lub zdartym głosie. Niczym jak z klapkami na oczy, łowca pomknął myślami do eksperymentów, prób, testów, podejść do naprawy.
-Masz może pojęcie, co dokładnie wywoływało ów lekarstwo? Pióra? Dotyk skrzydłami? Jakaś inkantacja jak przy części czarów, intencja, sceneria? - pytał, pytał, pytał. Myśli miał ogrom — bo co jeśli wystarczyło pożyczyć od Seny jedno pióro i voila, wilk na nowo przywdziewa nefilemskie runy? A nawet jeśli pióro miało okazywać się zbyt słabe, to może wystarczyły dwie, trzy, cztery sesje? Co w trakcie takich działań musiało się dziać? Czy musiało dojść do dotyku dwóch jednostek, a może wystarczył pobyt w jednym pomieszczeniu? Czy wydarcie Pasożyta z ciała brata przejdzie równie płynnie, co przywrócenie coś, co niegdyś było dla jednostki niemożliwe do pozyskania? -Jednak poza siłami witalnymi nic innego z Wami się nie dzieje, prawda? W sensie nie wiem — zaburza Wam to jakoś siłę rysowanych run, pokłady życiowe, zaburza zmysły przy nadmiernym zastosowaniu skrzydeł? - bo jeśli to jest faktycznie tak piękne, jakby się wydawało, to dlaczego akurat tak potężny dar zaoferowano dzieciom Aniołów akurat teraz? -To mówisz, że od kiedy skrzydła pojawiły się w Yorku? - zamyślił się na krótką chwilę, zgarnął połówkę plasterka limonki i zassał się, zbierając myśli. Wykrzywił się, gdy dotarł do mózgu posmak owocu, dolewając wodę na młyn.
-Znając Jaya, porobił notatki w tej materii, poproszę o informację, a nuż otrzymam dostęp do danych. - poklepał się po spodniach, poszukując kolejnego skrawka papieru. Słowa zamieszały, wprowadziły zamęt, dały więcej pytań aniżeli odpowiedzi. Pochłonięty w morzu rozkmin, zdał sobie aż za bardzo sprawę, jak kiepskim towarzyszem na tę chwilę jest. Przełknął resztki limonki, a skórkę odłożył na blat stolika.
-Przepraszam, zarzuciłaś mi temat, wybitnie uderzający w moje własne badania, które prowadzę od kilku lat. Więc świadomość, iż mogę mieć rozwiązanie dosłownie na wyciągnięcie palców, trochę mnie wciąga w czarną dziurę. - zażenowany śmiech, potarcie karku mierzwiące tylne krótko przycięte włoski. -Jeżeli propozycja jest nadal aktualna to um.. napisz do mnie, jak znajdziesz chwilę. Nawet jeśli nie będziesz w stanie mi pomóc do końcowego rezultatu, tak sądzę, iż przydałoby się wziąć czynnik skrzydeł pod uwagę. - lekki uśmiech błysnął w świetle świateł, a chłopak jedynie uniósł własną szklankę, przechylając odrobinę w stronę Seny w ramach toastu.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
- Nie.- lekko pokręciła głową i zakręciła kosmyk włosów na palcu.- Jest w porządku, ale ja jestem przyzwyczajona, więc pewnie dlatego.- właściwie to lubiła wysokie temperatury, być może wynikało to z miejsca jej wychowania a może też z tego, że jako barmanka zwyczajnie przyzwyczaiła się do tych, które panowały w zamkniętych lokalach, gdzie właścicielom nie chciało się inwestować w klimatyzację. Choć nie dopytywała o to co miał do załatwienia, to w jej oczach pojawiła się ciekawość. Obstawiać mogłaby kilka opcji i nawet język swędział by o nie zapytać, ale pozostawiła to jednak bez komentarza i dociekania. Czyżby kolejny wpływ wychowawczy pewnego jegomości? Bardzo możliwe.
Szczęśliwie dla nich obojga Yuu nie kontynuował tematu Ray, bo najprawdopodobniej skończyłoby się to wielką kłótnią, a szkoda bo przecież wieczór był naprawdę miły i nawet jeśli nefilim miał swój cel by ją tutaj zaprosić to mogła się rozerwać i dobrze się bawić. Sama Sena nie podzielała uprzedzeń rasowych innych łowców, czy ktoś był pełnej krwi czy nie nie robiło jej większego znaczenia. To stanowiło kolejny plus wychowanie poza tą społecznością a w czasach, kiedy żyła jako człowiek miała całkiem sporo do czynienia z podziemnymi i o ironio losu w szczególności z wilkołakami. Z jej perspektywy trening i życie w instytucie nie zmieniły jej poglądów. Nie miało znaczenia jaka krew w tobie płynęła, czy kim byli twoi rodzice, dla niej liczyło się to kim ty byłeś. Za jej plecami ludzie też musieli gadać, przecież miała skazę w postaci amnezji, ale jak do tej pory nikt nie ośmielił się jej niczego powiedzieć na ten temat prosto w twarz, choć to akurat mogło być tylko i wyłącznie kwestią czasu, aż ktoś nie będzie miał skrupułów.
Roześmiała się perliście widząc entuzjazm Yuu na jej propozycję. Widziała, że był zainteresowany, ale nie spodziewała się, iż do tego stopnia. Zasadniczo był pierwszą osobą, która w jakikolwiek sposób Senkę o jej skrzydełka wypytywała, więc może gdzieś tam w środku jej ego zostało choć troszkę połaskotane. W końcu była tylko niewiastą, która lubiła zbaczać ze ścieżki cnoty, choć ostatnio do tego okazji zbyt wiele nie miała.
- Muszę dotykać osoby, którą leczę.- wiedziała o tym od pierwszej chwili, informacja siedziała w jej głowie od pierwszej "przemiany", tak jakby zakodowana wraz z pojawieniem się skrzydeł. - To stanowi pewien problem, bo musisz dotrzeć do rannej, chorej osoby a czasami przecież decyduje kilka minut jak nie sekund.- pomysł z piórkami byłby genialny, każdego by się w takie zaopatrzyło i po problemie, ale niestety to tak nie działało.
- Jak otrzymasz, to na Anioła, jak się już obudzi to urządzę mu piekielną awanturę.- w zasadzie jak się upewni, że na pewno nic mu nie jest i jak wróci do formy to i tak go czeka kazanie, że miała na siebie uważać, a nie ładować się w łapy Kohorty. Niestety nie wydawało się by Verlac miał się kiedykolwiek obudzić, co spędzało jej sen z powiek, po mimo zapewnień medyków.
- Na jaki temat prowadzisz badania? - teraz ją zaintrygował, więc lekko pochyliła się w jego stronę z ciekawością błyszczącą w ciemnych oczkach i odwzajemniła gest toastu swoja szklanką. Piwo się kończyło, może powinna zamówić coś jeszcze? - Tak, tak, jest aktualna, w razie czego odezwij się do mnie to się zgadamy.- dodała ale nadal czekała na wyjaśnienie jakie badania prowadził Yuu.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Nikt Ci nigdy nie mówił, że w sytuacji, gdy kobieta bawi się swoimi kosmykami, sygnał jest wyłącznie jeden i bardzo mało subtelny? Łowca wiedział, znał pośrednią mowę ciała kobiet, wyłapywał niewerbalne hasła, zachęcające do podłapania piłeczki, zamykając kolejne potencjalne ścieżki. Niby Sena mogła się zasłaniać nieświadomością, toż była młodziutka i przecież niewinna niczym demony z dna ostatniego kręgu piekielnego, ale no Azjata swoje widział. Ten krok po linii prostej na cholernych szpilkach podkreślających krągłe biodra oraz jędrne pośladki podsycone co złośliwszymi uśmiechami, puszczane oczka, poprawianie nóg pod stołem boleśnie powolnym ruchem. To wszystko niczym drogowskazy prowadziły go ku mecie, tylko... z lekka się dziwił. Czyż Sena nie była zajęta? Jasne — jego nie interesował nigdy status panien, z którymi sypiał, równie dobrze mogła być jednodniową wdową, jednakże ilość otrzymywanych zielonych świateł na tej jakże prostej autostradzie dość zgrabnie przewyższała zdrowy rozsądek oraz potencjalnie zadziorny charakter. Toteż odkaszlnął na nowo, a mokra od potu dłoń, powędrowała na materiał ciemnych jeansów.
-A możliwe, swego czasu więcej wolnego spędzałem na zewnątrz na łonie natury, więc przy ostatnich regularnych wypadach do klubów mogłem już zwyczajnie przegrzać organizm. - jeżeli "więcej wolnego" można nazwać życiem koczownika pośród watah w towarzystwie rozłożystych dębów, klonów i kasztanów w ciągu pięciu lat. W trakcie jego wędrówki sporo zdążył się nauczyć — rozpalania ognia, rozpoznawania roślin, znajdywania drogi do szałasu, czytania pogody na podstawie zachmurzenia nieboskłonu. To podczas tych dziesiątek godzin w podróży, uczył się odpowiedniego formowania konserwatywnych poglądów, rozwijał retorykę, ale także przyswoił sztukę zatykania dzioba żelkami, gdy co bardziej dosadne słowa cisnęły się na wargi nieproszone. Nauczył się dobierać walki, przeciwników, areny oraz dostosowywał widownię do widowiska. Sena.. choć słodka, urocza i niewątpliwie pełna powabu, tak brakowało jej lat spędzonych pośród braci, sióstr, kuzynów, mentorów, opiekunów. Prosty nefilemski kodeks, wrodzone uprzedzenia, wyrobione spojrzenie, bazujące na korzeniach rodu. Wówczas nie byłoby nieporozumień, dociekań, wyjaśniających tez, gdyż dla obu stron byłoby to zwyczajnie oczywiste.
-A jak sądzisz, co na przykład z tymi, co straciliby którąś kończynę? Czy wspomogłoby to regenerację? Lub ze zniszczonym zmysłem słuchu za dziecka, bądź bliznami, które mają już lata? - szył, testował, wyrzucał z siebie kolejne pomysły, zapełniając białe plamy, kolejnymi zapiskami, podsuwanymi przez Senę. -Czy to wymagałoby jednej długo trwającej sesji, a może rozbicia na kilka mniejszych? Poza tym.. czy jeśli znalazłbym kogoś, kto również posiada złote skrzydła tak jak Ty, czy wówczas siła podwoiłaby się? - Yuu był teraz trochę jak Ci młodzi uczniowie z klas podstawówki, którym dano rozwiązanie wraz z trzema niewiadomymi. Żadnych zasad, wymagań czy pracy na konkretnych zbiorach — ot miała Ci wyjść liczba dziesięć.
-A co do moich badań.. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy wampiryzm da radę cofnąć do stanu sprzed przemiany. Bo mimo wszystko... to rzekomo choroba. Część z chodzących Dzieci Nocy miała swoje przekonania, sztywne morale, rodziny, które odebrano im wraz z ugryzieniem. - ponoć w każdym kłamstwie należało zasiać ziarno prawdy, aby ciężej szło odsiać od tworzonej ułudy. A powtarzane kilkadziesiąt razy sprawia, że ton, miękkość głosu, dobrane słownictwo i “szczera” troska o Pijafki rozpogadzało twarz, dolewając cieniutką warstewkę emocji do szarych tęczówek.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo