Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Podnóże


Po wyjściu z portalu widać przede wszystkim olbrzymie drzewo, którego korona zdaje się sięgać nieba. Co bardziej wprawne oko może dostrzec, że na najbardziej rozłożystych gałęziach coś lśni i się skrzy, ale z tej odległości trudno powiedzieć co. Do pnia prowadzą kamienne schody, które zwieńczone są olbrzymim, smukłym, kamiennym portalem, wyraźnie nadgryzionym zębem czasu. Porasta go mech, lata jego dawnej świetności są daleko za nim.


Info od MG:
1. Wszystkie wróżki w tym świecie funkcjonują z Wdziękiem klasy IV, którego nie sposób z siebie zdjąć. W przypadku krwi wróżki, ale nie bycia wróżką, również postać wydaje się bardziej "wdzięczna" operując na wdzięku II klasy.
2. Słońce nie pali wampirów, bez względu na posiadanie specjalnej umiejętności bądź nie.
3. Zmysły wilkołaków są trochę przytępione, nie czują tu one również "zewu agresji".

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Wiatr gwiżdże w koronie drzewa, prześlizgując się między ostrymi kamieniami, których na polanie jest mnóstwo. Listki wprawione w drgania rozbrzmiewają się jak setki srebrnych, maleńkich dzwoneczków, które swoim brzmieniem tworzą idealną harmonię. Krajobraz po opuszczeniu letniej polany zmienia się nie do poznania - wciąż świeci tu słońce, ale promienie są delikatniejsze, zbliżające się ku zachodowi a i temperatura wydaje się niższa. Teren wydaje się mniej przystępny, jakby magia gospodyni z jakiegoś powodu aż tak go nie dotykała. Powietrze też ma inne naładowanie energetyczne, bardziej obce i w jakiś dziwny sposób prastare.
Kiedy przekraczacie portal, w oczy rzuca się przede wszystkim drobna postać siedząca przy portalu. Co więcej, jeśli się rozejrzycie, to można zauważyć, że "wyspa" na której się znaleźliście znajduje dryfuje w powietrzu, a hen daleko można dostrzec inną grupkę śmiałków stojącą przed bliźniaczym portalem.
Wchodząc tu pamiętacie słowa gospodyni, które drążą się w waszym umyśle bez ustanku - celem jest przyniesienie kwiatu paproci. Najistotniejsze jednak jest to, że kwiat jest tylko jeden, a śmiałków, jak widać, nie brakuje.

//
Wypiszcie swój ekwipunek, biorąc pod uwagę to, że udaliście się przede wszystkim na przyjęcie.
Czas na odpis 48h, kolejka na razie bez znaczenia. Gdyby coś się zmieniało, będę zaznaczać w poście od MG.

Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
EQ: casualowy stwój: jeansowe spodnie, biała koszula - do tego wygodne buty - w sam raz na dłuższe spacery. W kieszeni telefon, na ręce zaś smartwatch.

Chłodniejszy powiew uderza w twarz – dobrze, że temperatura nie jest Ci straszna, ot plus bycia wilkołakiem. Obecność innych – drugiego wilka znasz, kolejnego już mniej, a wróżkę to wcale, ale... To właśnie ona z powodów Ci nieznanych najbardziej zwracała na siebie uwagę - jej wygląd i zapach - wróć, tylko wygląd, bo szczęśliwie nos miałeś upośledzony. Dla zachowania poczytalności (przemiana w wilka IV - pohamowanie instynktów), bo im dłużej wilk się w nią wgapiał, tym trudniej szło skupić się na otoczeniu, odwrócił wzrok. Potraktowana jak Meduza stała się wręcz przeszkodą, na którą wolał nie spoglądać. Miast tego rozejrzał się po terenie, zwracając uwagę olbrzymie drzewo, promienie słońca, przepaść pod nimi wraz z drugimi istotami dostrzeżonymi w oddali. Chcąc je zweryfikować, Sora planował zbliżyć się do krawędzi wyspy/terenu, po czym wyostrzyć zmysł (wilcze zmysły) skupiony właśnie na nich - tych osobach w oddali. Był ciekaw, czy wypatrzy kogoś znajomego i jaki krok w dzisiejszej konkurencji poczynią w pierwszej kolejności. Przy okazji warto było na kilka sekund otaksować dzwoneczki z nieprzyjaznego materiału. W jego rodzinnych stronach czasem wieszano na nich wiele talizmanów - a tutaj? Kto wie...
- Tam ktoś jest.- zakomunikował spokojnie, bo przecież wielką tajemnicą to nie było. Dopiero po “wyłączeniu” wyostrzenia wzroku odwróciłby się w stronę dziwnej istotki przy portalu.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Ekwipunek: Telefon, słuchawki, paczka chusteczek, papierosy i zapalniczka. Przenośny scyzoryk.

Przechodząc przez portal pierwsze co dostrzegł to drzewo, a było naprawdę ogromne! Chyba pierwszy raz w życiu takie widział. Oprzytomniał gdy dostrzegł jakąś dziewczynę jednak na niej nie skupił się długo gdyż zaciekawiło go to miejsce i zaczął się rozglądać z każdej strony. Gdy dostrzegł kogoś niedaleko, zamierzał do tego podejść z zamiarem zapytania.
-Mamy szukać kwiatu paproci nie? Tylko... gdzie on jest? - Odezwał się drapiąc się z tyłu głowy. Wdrapanie się na to drzewo to byłoby nie lada wyzwanie i miał nadzieję, że nie będzie musiał tego robić. No, chyba że akurat takie będzie zadanie to wtedy mówi się trudno.

Min Ho

25


173 cm


Chcę być gwiazdą, która cię chroni Nawet jeśli jestem daleko, gdzie nie możesz mnie zobaczyć






[Cytuj]
Multikonta: Sena
Ekwipunek: Ubrany jeansy i czarną koszulę, portfel, telefon

Nie znał miejsca, w którym się znaleźli, odczuwalnie niższa temperatura mu nie przeszkadzała, a ciepłe światło zachodzącego słońca bardzo odpowiadało, chociaż po kręgosłupie przebiegł dreszcz, kiedy powietrze niosło w sobie nieznany, prastary zapach a dźwięk dzwoneczków rozbrzmiewał w uszach. Mocniej wcisnął więc tylko dłonie do kieszeni spodni i rozejrzał się po okolicy.
Oprócz Sory nie znał nikogo z towarzyszących im osób, wzrok jednak dłużej zawiesił się mu na kobiecie, która im towarzyszyła. W zasadzie to nie miał pojęcie dlaczego tak się na nią gapił, ale miał przynajmniej tyle rozsądku by go w końcu od niej oderwać. Z oporami bo oporami, ale lepsze było to niż sfochowany wilk w domu. Kiedy już dokonał tej sztuki, rozejrzał się po otaczającym ich terenie, prawie zastrzygł uszami usiłując wyłowić jakieś dodatkowe dźwięki ,wzrok również wyekspił usiłując dostrzec cóż tak skrzy w liściach tego ogromnego drzewa, które wydawało się centrum obecnej przestrzeni.
- Uhm.- potwierdzi słowa Sory, a potem odwrócił się w stronę drugiego wilkołaka.- Jakbyśmy wiedzieli to byśmy tu nie stali.- lekko wzruszył ramionami. Jak głosiły legendy, niewielu śmiałków miało okazję zleźć ten legendarny kwiat, więc całkiem przyjemnie byłoby się znaleźć w ich gronie.
- Prawie jak Avatar.- mruknął sam do siebie, przyglądając się jak ich wyspa dryfuje sobie swobodnie w powietrzu.
When we're pushed to move forward time, that's when we realize all the precious memories in our hearts are all the that day when we walked together

Nimat

1007 lat


150 cm


-







[Cytuj]
Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Ekwipunek: szpilki do włosów, aktualnie przytrzymujące włosy w spięciu; telefon; chowaniec;

Ubrana była dosyć wygodnie w obszerne aladynki w odcieniu zieleni i złotymi zdobieniami oraz pasujący do tego top odsłaniający ramiona i brzuch, z czego dolna krawędź bluzki ozdobiona była "frędzelkami" ze złotych koralików. na nogach miała pasujące do wszystkiego, wygodne i płaskie buty. Odczuła niższą temperaturą od razu po przejściu, jednak nie skomentowała tego. Tak samo jak czuła, że nie ma kontroli nad wdziękiem, a wylądowała w towarzystwie trójki wilków. Oby tylko nie przyniosło to więcej złego, niż pożytku. Spojrzenie omiotło towarzyszy, jak i wyspę i zatrzymało się na osóbce obok portalu. To do niej podeszła i lekko się skłoniła w przywitaniu.
— Dobry wieczór. Masz dla nas jakąś wskazówkę odnośnie kwiatu paproci, czy twój pobyt w tym miejscu ma inne zadanie? — Zwróciła się do drobnej osóbki przy portalu, która ewidentnie siedziała tam z jakiego powodu. Reszta rozglądająca się po okolicy wydała jej się po prostu osobami, z którymi miała konkurować w szukaniu kwiatu paproci. Swoją drogą, Subira widząc, że coś błyska w gałęziach drzewa zapewne jak to ciekawski kot rozłożyła skrzydła i podleciała do błyskotki, żeby ją po kociemu obadać.


It's magic, you know? Never believe it's not so...

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Sora
Wyostrzone zmysły w świecie przepełnionym magią to miecz obosieczny, bez dwóch zdań. Wszystkie te nieprawdopodobne barwy i obrazy docierały do ciebie ze zdwojoną siłą, jeszcze trochę otumaniając to, co powietrze wymiaru osłabiło dotychczas. Gdy stanąłeś przy krawędzi, powietrze przed tobą zaiskrzyło, jakby przypominając o granicy nad przepaścią. Gdybyś spojrzał w dół, dostrzegłbyś niekończącą się przepaść bez dna, ale gdy wychylałeś się zbyt mocno, powietrze znowu skrzyło nieznacznie, stawiając silny opór. Na bliźniaczym przejściu dostrzegłeś cztery sylwetki, które stały przy swoim bliźniaczym portalu; dwie kobiety(Ray, Rebekah) i dwóch mężczyzn(Wayfarer, Bies). Tak jak towarzysze, stali przed wejściem w górę, wyraźnie zwracając uwagę na piątą, niewielką istotkę w progu portalu. Co więcej, twój wzrok podpowiadał, że takich wejść było znacznie więcej, ale kolejne były już nazbyt rozmazane, byś był w stanie ocenić ilu tak naprawdę śmiałków starało się dotrzeć na szczyt. Gospodyni miała wielu pretendentów. Gdy zacząłeś rozglądać się za dzwoneczkami, dostrzegłeś, że to liście wydają z siebie dźwięk tak bliźniaczo podobny do srebrnych instrumentów z twoich stron. Co więcej, zdecydowanie nie były wykonane ze zdradliwego materiału, a wiatr zdawał sobie po prostu stroić figle z waszych zmysłów.

Makoa
Gdy stanąłeś przy istotce u progu filaru, ta uniosła powoli głowę, patrząc w twoją stronę. Stworzenie wciąż siedziało po turecku, a przed nim leżała długa, drewniana, sękata laska. Twarz miało drobną, potwornie gładką, z rozmywającymi się rysami, o zielonkawej skórze w wielobarwne plamy. Jednak nie to było najbardziej zaskakujące - oczy stworzonka przewiązano grubym pasmem materiału, odbierając mu tym samym wzrok. Mimo to, skierowało twarz w twoją stronę, przekrzywiając lekko głowę, po czym wyszczerzyło szereg ostrych, drobnych ząbków, po czym uniosło rękę w górę, wskazując koronę olbrzymiego drzewa przed wami. Istotka zaraz jednak straciła zainteresowanie, zwracając niewidzącą głowę w stronę Nimat, która stanęła obok ciebie. Ty zaś, gdy tylko pojawiła się wróżka, nie byłeś w stanie oderwać od niej wzroku.

Min
Wyostrzenie wzroku spowodowało, że przez chwilę czułeś się ogłupiały i otumaniony - feeria barw i dźwięków robiła tu jednak swoje, nawet jeśli dotychczas zmysły wydawały się nieco przytępione. Gdy już wzrok postanowił funkcjonować zgodnie ze swoim przeznaczeniem, mogłeś dostrzec, że te lśniące punkty bliźniaczo przypominają lustra znajdujące się na letniej polanie. Niewątpliwie, to kolejne portale, które, jak się domyślasz, mogą ułatwić podróż po olbrzymich gałęziach. Tym samym dociera do ciebie również to, że drzewo musi być zdecydowanie większe niż się wydaje, bądź magia tego miejsca musi być wyjątkowa.

Nimat
- Wieczór dopiero nadchodzi, panienko - zaskrzeczała istotka zachrypniętym głosem - a czy będzie dobry, to zobaczymy! Pani Ria od lat próbuje znaleźć kogoś, kto podoła, a jakoś nigdy nikomu się nie udało! - stworzonko pokiwało głową z powagą, po czym wyciągnęło łapki w stronę sękatego kija, by zacisnąć na nim długie palce zakończone ostrymi szponami - jestem strażnikiem, panienko - stworzenie wypięło dumnie pierś - góra broni się samo, takoż i gaj na jej szczycie, w którym znaleźć mogą śmiałkowie kwiat. Droga przed wami jest długa, pełna prób, która sprawdzi wasze serca i dusze! Ale i umysł! Nie możecie się pomylić, drzewo nie znosi głupców o nieczystych sercach! - stworzenie uderzyło kijkiem w kamień, wprawiając powietrze w wibracje - kwiat pojawi się, gdy słońce zajdzie, a tu zapadnie noc. Nic nie jest takim jak się wydaje! - Ostatnie słowa stworzonko wyskrzeczało głośniej, po czym znowu zwiesiło głowę, wskazując kosturem marmurowe schody prowadzące do podnóża olbrzymiego drzewa.
Gdy Subira zaś poleciała w stronę drzewa, można było zaobserwować coś dziwnego w jej locie, jakby nie była w stanie dotrzeć ponad pewną wysokość, nie sięgając nawet do najniższych gałęzi. Co więcej, majacząc już gdzieś w oddali wydawała się znacząco mniejsza. Wyraźnie drzewo nie pozwalało korzystać z lotu, zmuszając wszystkich chętnych do pokonania drogi metodą zdecydowanie bardziej tradycyjną.


Info od MG:
1. Wszystkie wróżki w tym świecie funkcjonują z Wdziękiem klasy IV, którego nie sposób z siebie zdjąć. W przypadku krwi wróżki, ale nie bycia wróżką, również postać wydaje się bardziej "wdzięczna" operując na wdzięku II klasy.
2. Słońce nie pali wampirów, bez względu na posiadanie specjalnej umiejętności bądź nie.
3. Zmysły wilkołaków są trochę przytępione, nie czują tu one również "zewu agresji".

Czas na odpis 48h.
Spóźnienie skutkuje pominięciem
1. Pierwsze pominięcie to ostrzeżenie
2. Drugie skutkuje ucięciem szekli
3. Wyleceniem z eventu.

Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Magia bartw uderzyła z podwójną mocą - heh, a to ponoć kawa szczyciła się niesławną potęgą o poranku. Śpiewające listki i wiatr, który zdawał się żyć własnym życiem lub być wolą, ewentualnie głosem samego drzewa – dalej zaś kolejni śmiałkowie i kto wie, czy nie ich większa grupa przy oddalonych portalach? Po tym zmysły należało wyciszyć, co też Japończyk uczynił, dalej natomiast zerkając na latającego kota i jego maleńkie starcie z oporami tego samego powietrza.
- Zdaje się, że ani nam ani innym żadne skróty nam nie pomogą. - rzucił ot tak dla samego rzucenia, jednakże, jeśli magia tego miejsca potrafiła zajrzeć w głąb duszy, mogła ze swobodą wyczytać z niego swoisty podziw, a nawet częściowy sentyment wywołany powrotem myśli do czasów górskich pielgrzymek i nauk pod okiem wilczego mnicha i jego watahy zamieszkującej tajemnicze szczyty Huang Shan. Jedna to ze stron – druga oczywiście karmiła się ekscytacją - obie niejako rozdzielone i złączone więzami nowej wilczej przynależności.
- Dziękujemy Ci za cenne wskazówki Strażniku. - kwestia to prosta, jeśli tylko do azjatyckich uszu dotarło chociaż kilka słów stworzonka. Nazwijcie go głupcem, nie jego to wina, a wklejonej w jestestwo częściowej zabobonności - eleganckim pokłonem Sora oddał należny szacunek istocie tego wymiaru, potem zaś kierując spojrzenie ku marmurowym schodom. Miał dziwne wrażenie, iż Strażnik nie jest do końca tym, za kogo mógł się podawać, co sam niejako podkreślał słowami - poza tym świadczyła o tym chociażby zmiana siły wiatru i nie tylko. Czy słusznie wilk myślał? Czas pokaże.
- Warto więc ruszać, a przy okazji obrać szereg. Normalnie zasugerowałbym otwarcie i zamknięcie go wilkołakami, jednakże... Racz szanowna Pani zamknąć pochód - Twoja aura choć powabna i zachęcająca do podziwu nie sprzyja skupianiu się na otoczeniu, tym bardziej wietrze, który może wskazać nam drogę. - mówiąc to, Japończyk starał się mimo wszystko nie zerkać na Nimat – jak to typowy Azjata, dla których dłuższy kontakt wzrokowy uchodził zwyczajnie za niegrzeczny.
Jeżeli nikt nie wyraziłby sprzeciwu, Sora byłby tym, który stanąłby jako pierwszy – dalej kwestia wyboru. Znów - jeśli nikt nie zaprotestuje, wilk ośmieli się podejść do marmurowego przejścia. Przed przekroczeniem progu ponownie się pokłoni - za naukami mnicha i matki - tym razem w oddaniu szacunku samemu “Drzewu”. Dalej będzie można ruszać, o ile "tor" wiatru im na to pozwoli.

W skrócie:
- po oględzinach miejsca Sora spogląda na kota Nimat.
- po przemowie stworzenia przed portalem, Sora oddaje mu pokłon i ponownie się kłania przed przekroczeniem progu marmurowych schodów.
- w czasie potencjalnego przejścia na schody zwraca uwagę na "tor wiatru". Każde zawahanie/zaiskrzenie, które poczuł przy stanięciu na skraju spowodują zatrzymanie wilka.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
Czyli wyglądało na to, że strażnik im pomoże, no tak mu się wydawało na samym początku jednak się pomylił. W momencie gdy podeszła przed nią kobieta spojrzał na nią i przez naprawdę długi okres czasu nie mógł oderwać od niej wzrok. Otrząsnął głową i obrócił ją w przeciwnym kierunku słuchając słów Strażnika. Czyli było wielu śmiałków i nikt nie podołał? No to zadanie wydaje się ciężkie. Spojrzał na Sorę co prawda znał go tylko z widzenia na spotkaniu wilków jednak to do niego podszedł zniejszając dystans.
-Czy my mamy iść za wiatrem? Dobrze zrozumiałem? - rzekł drapiąc się z tyłu głowy.

Min Ho

25


173 cm


Chcę być gwiazdą, która cię chroni Nawet jeśli jestem daleko, gdzie nie możesz mnie zobaczyć






[Cytuj]
Multikonta: Sena
Ekwipunek: Ubrany jeansy i czarną koszulę, portfel, telefon

Barwy i dźwięki zaatakowały Min Ho ze zdwojoną siłą. Przez kilka sekund stał otumaniony nimi, mrugał powiekami i potrząsał głową, jakby miało mu to w czymś pomóc. Czy pomogło czy nie, udało mu się w końcu dostrzec coś konkretnego.
- Lustra?- w głosie mężczyzny brzmiało lekkie zaskoczenie, tym bardziej, kiedy uświadomił sobie proporcje tego co widział. Drzewo musiało być niewyobrażalnie ogromne, jeśli mieściło w sobie tyle portali, a z drugiej strony jakie to wybory oznaczało dla śmiałków, którzy wybrali się na poszukiwanie kwiatu paproci. Kot nie miał możliwości dotarcia do niego, czyli droga powietrzna odpadała i musieli udać się trasą, którą pokazywała im strażniczka.
Wrócił do grupy i przysłuchiwał się rozmowie. Zasadniczo lepiej, że odzywali się Sora i urocza kobieta, bo Min zapewne nie byłby taki taktowny jak oni. Lekkim skinieniem głowy zgodził się z Shimizu i czekał na reakcję pozostałych. "Nic nie jest takim jak się wydaje!" słowa zapadły mocno w pamięć i brzmiały jak ostrzeżenie, które wziął całkiem serio. Legendy z jego dzieciństwa nader często okazywały się prawdą, więc tym bardziej mógł się spodziewać tego w takim miejscu jak to.
Jeżeli nie było protestów co do planu Sory to ukłonił się formalnie strażniczce i wszedł za swoim partnerem po marmurowych schodach. Uważnie obserwował otoczenie, wyczulony na wszelakie zmiany, chociaż zmysły w tym miejscu miał nieco przytępione.
When we're pushed to move forward time, that's when we realize all the precious memories in our hearts are all the that day when we walked together

Nimat

1007 lat


150 cm


-







[Cytuj]
Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
Przywitanie w ten, a nie w inny sposób było raczej życzeniem istocie dobrego wieczoru, wyrażeniem życzenia, żeby miała dobry wieczór, a nie samym stwierdzeniem, że faktycznie jest on dobry, jednak Nimat nie miała zamiaru poprawiać istoty, która przed nią siedziała. Lepiej było w takim przypadku milczeć, niż wdawać się w spory merytoryczne co do sensu wypowiadanych słów i się irytować. Obserwowała ruch, jaki wykonała istota i zawiesiła wzrok na kiju, skupiając swoją uwagę. Wyróżniał się czymś niezwykłym? Czy może był to po prostu kij? Wysłuchała całej mowy istoty, po czym skłoniła się odrobinę w chęci okazania szacunku wobec istoty.
— Dziękuję, za podzielenie się z nami swoją mądrością. — Bo przecież należało wyrazić wdzięczność, by nie zrazić do siebie istoty, która zapewne mogła wiedzieć więcej niż naprawdę mówiła, a skoro i "nic nie jest takim, jak się wydaje", to i ta istota była zapewne kimś jeszcze innym niż strażnik. Kimś więcej? A może kimś mniej? Wolała nie zgadywać, więc po prostu zachowawczo trzymała się dobrych manier.
Widząc, że Subira nie bardzo może lecieć wyżej, tam, gdzie chciała. Cóż, czyli czitowanie lataniem nie bardzo pomoże w szybszym dostaniu się na szczyt, trzeba męczyć się ze schodami... Subira zaś sfrustrowana zawróciła do swojej właścicielki, aby wylądować obok i zacząć cicho biadolić po kociemu zapewne z żalem, że nie może dorwać się do błyskotek.
Słysząc zaś stwierdzenie o skrótach Nimat rozejrzała się dookoła, skupiając się na tym, czy może dostrzeże jakieś ukryte skrytki, czy magiczne przejścia - ot, naszła ją myśl, po komentarzu wilka, jak i słowach strażnika.
— Zwykle trzymam tę aurę na niższym poziomie. Święto Lata rządzi się jednak swoimi prawami. Nawet gdybym próbowała i tak nic nie zdziałam w tej kwestii. — Wzruszyła ramionami pozwalając reszcie pójść przodem, chociaż korciło być złośliwą wróżką i samej wepchnąć się na czoło pochodu. W końcu, czysto teoretycznie, nie mieli bawić się drużynowo, a współzawodniczyć. Jeśli nie dostrzegła w okolicy żadnych anomalii świadczących o możliwym zakrzywieniu świadczącym o magicznym przejściu, ruszyła kilka kroków za resztą, zaś Subira szła obok jej nogi.


It's magic, you know? Never believe it's not so...

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Sora
Stworzenie pokiwało gorliwie głową, szczerząc się do zbieraniny radośnie. Poprawiło melonik, który zaczął opadać na przysłonięte oczy. Gdy podziękowałeś mu jako pierwszy, przechyliło głowę trochę zdziwione, robiąc wyjątkowo głupią minę lekko uchylonego pyszczka, który prezentował długi, błękitny ozór. Pewnie gdybyś widział jego oczy, to zobaczyłbyś intensywne mruganie.
-Proszę bardzo, paniczu - odparło w końcu, odzyskując rezon. Zaraz jednak wychyliło się w Twoim kierunku - jak już wejdziecie, to tylko jedna posiądzie to, o czym marzy - szepnęło konspiracyjnie - czasem lepiej poczekać, aniżeli robić wszystko - dodało jeszcze, tak by słyszały to tylko Twoje, wilcze uszy.

Makoa
-Panicz chyba nigdy wróżek na oczy nie widział - stworek prychnął jeszcze bardziej gderliwie, niż przed chwilą na Nimat - jakiż byłby ze mnie strażnik, jakbym wam wszystko powiedział!? - Oburzony skrzek opuścił wątłą pierś stwora - macie iść w górę! Droga prowadzi, a potem już Wasz rozum tylko i czystość serca! - Stworzenie naburczało wyraźnie oburzone.

Min
Stowrek tylko na chwilę zwrócił głowę w Twoją stronę, po czym mruknął zaczepnie - nigdy nie wiadomo co jest po drugiej stronie, paniczu - przechyliło głowę lekko, po czym odwróciło się do Nimat.

Nimat
Stworek i Tobie gorliwie pokiwał głową, ale nic więcej nie dodał, "przyglądając się" jeszcze przez chwilę. Po chwili jednak, gdy Subira opadła u Twego boku, oblizał swoje usta długim, niebieskim ozorem - uważajcie, panienko. Zwycięzca może być tylko jeden. Głupio by było, gdyby to była ta kocica - stwór znowu wyszczerzył ostre igiełki zębów.
Kij wydawał się wyjątkowo prosty tylko na pierwszy rzut oka. Nigdy w swoim życiu nie widziałaś drewna tego typu, ani w świecie Przyziemnych, ani w Faerielandzie. Sęki pulsowały dziwną, obcą energią, która wprawiała Cię w niepokój. Z jednej strony, było w niej coś bliskiego, ale z drugiej strony była już wyjątkowo stara, spaczona, jakby na wykończeniu.


Gdy pożegnaliście się ze strażnikiem i wszyscy przekroczyliście próg portalu, stworzenie wstało. Było zdecydowanie większe niż wydawało wam się na początku, kołysząc się lekko na wietrze, na swoich długich, patykowatych nogach. Ruszyło za Wami, po czym oparło kij o portal... który zaczął się zarastać w zastraszającym tempie. Wyszczerzyło się tylko do Was radośnie.
-Stąd nikt nie ucieknie. Tylko drzewo może Was wypuścić! - zaskrzeczało złowrogo, uśmiechając się upiornie. Gdy marmur zarósł, Wy znaleźliście się na stosunkowo wąskiej ścieżce, prowadzącej w górę. Wiła się, niczym korzeń, i gdyby którekolwiek z Was spróbowało się wychylić, dostrzegłoby faktycznie grube, pulsujące energią drzewo. Co jakiś czas marmur osypywał się kamyczkami. Nimat nie dostrzegłaś na razie żadnych przejść, ale energia tego miejsca skrzyła się dziwnie, przezierając w jakieś bliżej nieokreślone miejsca czasami. Min gdy tak rozglądałeś się wokół, dotarła do Ciebie pustka tego miejsca, jakby ten świat był w dziwny sposób niedokończony. Widziałeś tylko korzenie i drzewo, które były zawieszone w tej dziwacznej pustce.

Info od MG:
1. Wszystkie wróżki w tym świecie funkcjonują z Wdziękiem klasy IV, którego nie sposób z siebie zdjąć. W przypadku krwi wróżki, ale nie bycia wróżką, również postać wydaje się bardziej "wdzięczna" operując na wdzięku II klasy.
2. Słońce nie pali wampirów, bez względu na posiadanie specjalnej umiejętności bądź nie.
3. Zmysły wilkołaków są trochę przytępione, nie czują tu one również "zewu agresji".

Czas na odpis 48h.
Spóźnienie skutkuje pominięciem
1. Pierwsze pominięcie to ostrzeżenie
2. Drugie skutkuje ucięciem szekli
3. Wyleceniem z eventu.

Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Ukryta Wiadomość:

Chińskie przysłowie mówiło: spiesz się powoli – inne krzyczało: gdzie dwóch się tłukło, tam trzeci korzystał... Cała ta farsa ze współzawodnictwem, rywalizacją i tego typu takich tam... Tylko czekać, aż ktoś podniesie rękę na pierwszego, a drugi na trzeciego. Może w tym tkwił cały sęk, magia, pułapka i powód, dla którego Pani Dworu nie odnalazła swego championa? Przyczajony wąż- nie bez powodu stwora tego uważano za jednego ze sprytniejszych znaków - cwańszy był już tylko szczur, choć i jemu niekiedy się nie udawało ze względu na wybuchowy temperament. Z kolei gad? Wielce wyrafinowany w swej cierpliwości na czas poszukiwania perły. Dziś mogłoby się wydawać, iż stanie się nią Nimat, wszak urok bez powodu dodawał jej dodatkowej par skrzydeł. Odwrócenie od niej wzroku graniczyło z cudem i może lekką pomocą kontroli wraz z przyćmieniem zmysłów, o których oczywiście Sora bankowo nie wiedział, a które w jakimś stopniu mogły łagodzić wpływ magii na wilka. Z drugiej strony wciąż był tylko mężczyzną, toteż z wiadomych przyczyn zrobił to, co zrobił.


Krótkiemu “um..” - typowemu dla Azjatów potwierdzeniu/przyjęciu słów od jednostki drugiej - towarzyszyło charakterystyczne skinienie łbem. Widok porastającego przejścia nie napawał nadzieją, jednocześnie dając przysłowiowego kopa – bez aprobaty Drzewa nie wyjdziesz Pan.
Kierowany słowami Stworka, zupełnie jakby słyszał mistrza z Gór, ruszył wąskim przejściem do góry. Wróżką oczywiście nie był, toteż i ich magii nie posiadał. Mimo to na pewnym etapie drogi, oczywiście gestem ręki ostrzegając towarzyszy, by zaraz na siebie nie wpadli, spróbowałby kucnąć i dostrzec jeden z korzeni - tych, które być może podtrzymywały marmurową ścieżkę. Przy sposobności zechciałby ostrożnie dotknąć go dłonią. Bez daru Driady, lecz może z pomocą zmysłów, próbowałby wyczuć coś na wzór “pulsu” wewnątrz prastarego Drzewa. Intencje miał jasne: chciał poznać “Opiekuna” tego miejsca, zarazem otwierając się na niego, bo jakoś nie wierzył, aby Drzewo samo w sobie nie próbowało poznać ich “dusz”, tym bardziej jeśli samo miało niejako wyłonić zwycięzcę.
Mimo nagonki czasu Sora specjalnie się nie spieszył. Miast pędu wolał dobrze poznać tą krainę i samego jej “Opiekuna”, bo jak nauczył go niegdyś Mistrz - pewnych szczytów zdobyć się nie dało, póki same zdobyte być nie chciały.

W skrócie:
- Sora rusza drogą na górę
- próbuje w pewnym momencie kucnąć, zauważyć i ostrożnie dotknąć korzenia
- nie zamyka swej "duszy", wręcz przeciwnie - jest on otwarty, nie ma wrogich intencji, co wynika z dobroci serca matki. Kieruje nim fascynacja i podziw.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Makoa Taualai

25


175 cm

kropka






[Cytuj]
Multikonta: Emily
-No w sumie to nie widziałem... - mruknął pod nosem jednak dalsza rozmowa nie miała sensu. Mieli znaleźć kwiat paproci nie? Więc zgodnie ze wskazówkami Strażnika poszedł w górę drogą, która tam prowadziła. Przejście przez portal ogólnie to była spoko rzecz dlatego też gdy wszyscy byli już na ścieżce to Mako w pierwszej chwili rozglądał się na boki zastanawiając się czy faktycznie mają iść dalej tą samą ścieżką. Zerknął na to co robi Sora unosząc brwi ku górze, obserwował go w milczeniu i starał się też nie zerkać na urokliwą wróżkę, która szła razem z nimi. Z czystej ciekawości szedł powoli przed siebie rozglądając się na boki, może dostrzeże coś ciekawego?

Nimat

1007 lat


150 cm


-







[Cytuj]
Multikonta: Faoiliarna, Jia Wang,
— Rywalizacja jest w porządku, póki nie jest niezdrowa. — Uśmiechnęła się delikatnie. Cóż, Subira była kotem, częścią natury, więc wydawało się oczywistym, że ma większe szanse na zgranie się z drzewem i odnalezienie kwiatu paproci. Jeśli tak się stanie jej duma jakoś nie ucierpi, w końcu to jej chowaniec. Znaczyłoby to tylko, że ma pod opieką wyjątkowe zwierzę.
Sam kij był jednocześnie ciekawy i niepokojący. Zachęcał do pochylenia się nad nim i zbadania go, jak i odrzucał, dając wrażenie spaczenia. Ciekawe, jednak nie była to kwestia do roztrząsania na tę chwilę.
Po przejściu przez portal spojrzała za siebie na istotę, która złowrogo skrzeczała. W odpowiedzi tylko zamrugała, oglądając z lekkim niepokojem, jak potral się zarasta. Z jednej strony to "więzienie" było lepsze niż lampa, przynajmniej było towarzystwo, z drugiej, jeśli dojdzie do tego, żeby zostać tutaj zbyt dlugo, zapewne zaczęłaby próbować wszystkich sposobów, które przyszły jej na myśl i które po kolei próbowała zrealizować przez lata w lampie, by w końcu się wydostać.
Powoli ruszyła za resztą, trzymając się końca pochodu i rozglądając na boki, nasłuchując i badając samą aurę miejsca. Kiedy Sora się zatrzymał, również skorzystała z okazji, żeby zerknąć pod marmur, chcąc przyjrzeć się korzeniom, jak i ocenić, czy dałoby się je dotknąć, czy trzebaby ryzykować lataniem.


It's magic, you know? Never believe it's not so...
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo