Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies
ubiór: kamizelka kuloodporna (enchant na tarczę); ochraniacze z kevlaru na barki, ramiona, przedramiona, uda, podudzia; hełm z kevlaru; buty wojskowe; mundur
broń: karabin M16 + bagnet z enchantem na paraliż, 6 magazynków po 30 naboi każdy w ładownicach (2 magazynki z enchantem na porażenie), maczeta (enchant na obrażenia od ognia), dwa noże bojowe (jeden z enchantem na obrażenia od lodu, drugi bez)
inne: strzeleckie słuchawki douszne, 2 metry bandaża


Demonicznego kapłana wolała zostawić nefilim i ich serafickim broniom, więc, siłą rzeczy, jej uwaga skupiła się na kohorciarzu. Wilkami ewentualnie wolała zająć się później, gdy już uda im się przerwać rytuał.
Nie weszła do środka sali rady, chowając się za ścianą bądź drzwiami, tak, by mieć dobrą pozycję do strzału i widok na przeciwnika, jednocześnie mogąc się schować przed ewentualnym atakiem z ich strony. Widząc, jak jej towarzyszki rzuciły się do ataku, wychyliła się, trzymając karabin w obu łapkach, by spróbować wpakować w szyję i klatkę piersiową przywódcy cały zenchantowany magazynek.

Ghillie Dhu

383


189 cm


The hills are bare now, and autumn leaves lie thick and still.







[Cytuj]
Multikonta: Alexander Lynn
Ubiór: kamizelka kuloodporna, wygodna kurtka i codzienny ubiór
Broń: miecz, nóż żelazny, schowany z zachowaniem środków ostrożności, żeby samemu się go nie dotknąć
Inne: metrowy bandaż


Ghillie uśmiechnął się szeroko na widok przeciwników. Zapowiadała się trudniejsza potyczka, a to znaczyło więcej przyjemności z wygranej. Widział, że dwie z pań na polu bitwy zabierały się do ataku przy użyciu broni palnej, więc – w niesamowicie przyjemny sposób czując tę runicznie poprawioną płynność i szybkość ruchów – przygotował broń. Następnie, gdy zarówno Freya, jak i Nerezza wystrzeliły, rzucił się w kierunku przywódcy Kohorty z maksymalna prędkością (a więc korzystając z obu swoich źródeł przyspieszenia), po czym spróbował ciąć go w jakimś witalnym punkcie – albo po prostu po nim. A potem poprawić, bo nie spodziewał się, że walkę skończy jednym ciosem.

  
<div style=" width: 115px; font-family:georgia; font-size:9px; letter-spacing:2px; color:white; font-style:italic; text-align:right">

Glory of youth glowed in his soul; where is that glory now?


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Frey – rzucasz buteleczką prosto w kapłana - ta odbija się od bariery – w zasadzie ją niszczy – tak samo jak kule. Kapłana nie ranisz, za to niszczysz ochronną powłoczkę, przy tym zwracając na siebie uwagę Kapłana oraz przywódcy Kohorty.

Mia – aktywujesz formę i strzelasz piórami. Wszystkie wbijają się w ciało. Kapłan syczy wściekle, a może się śmieje? Jedna sekunda wystarcza, aby ciało przeszło w formę cienia i zaczęło pełznąć w kierunku Ner. Wtopiło się w jej cień. Co robisz? Widzisz dwa wilki – jednego słabego na ołtarzu i drugiego w zamknięciu nieopodal. Czułaś od nich to coś, co podtrzymywało spaczenie – nie było na, a centralnie w nich. Jak rozwiążesz ten problem?
Twoje pióra w momencie zmiany kapłana w cień opadły na ziemię.

Rez – wychylasz się, trzymasz karabin i oddajesz strzał - rzucaj na obronę kostką K10 – im wyżej, tym lepiej poradzisz sobie z cienistą łapą, która wyłania się z Twojego cienia, a która chwyta lufę karabinu, utrudniając oddanie całej serii. Z racji nieuwagi Nefilim - podziękuj Frey - część kul trafia Kohorciaka – jest sparaliżowany... Do czasu.

Ghil – wykorzystujesz sytuację i podlatujesz do przywódcy Kohorty. Tniesz go po ciele. Słyszysz syki – on sam poprzez paraliż nie może się bronić - do czasu aktywacji pełnej formy. W zrywie i próbie wyrwania ręki spod paraliżu - prawej - sięga Cię nią i chwyta. Korzystając z mocy swojej zdolności specjalnej, zaczyna wysysać z Ciebie siły witalne. Szybkie wykończenie może być trudne, gdyż im więcej Nefilim wysysał sił z Ciebie, tym szybciej schodził paraliż, a Ty traciłeś energię.

Uwaga wszyscy wewnątrz: zamknięty drugi wilk zaczyna być niespokojny - coś wyczuł, coś bardzo niedobrego. Nie macie wrażenia, że coś za łatwo Wam idzie? Co, jeśli, to wszystko to znów jakiś nikczemny podstęp Mammona? A może wcale nie chodziło o przywołanie go?

Sina – dochodzisz do bramy – nie widzisz przed fortecą żadnego strażnika - dziwne prawda? Czujesz za to obecność potężnego demona – w zasadzie dwóch. Coś także zaczyna budzić w Tobie niepokój, jakoby życie wilków było zagrożone. Zapachy tego miejsca mocno się ze sobą mieszają: czujesz demony, nefilim, czarownika, wróżkę - wszystkich z drużyny oczywiście rozpoznajesz.
Gdzieś tam zawieruszyły się też zapachy wilków i wampirów, których pewnie schwytano i rzucono do lochów Gardu.

  

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
ubiór: -
Ekwipunek: kabura zawieszona na sznurku owiniętym wokół pasa – sznurek ma około 2m średnicy i powiązany jest w pętelki, łatwe do rozwiązania przy pociągnięciu w razie przemiany w wilka; niewielka sakiewka przyczepiona również do sznurka z kilkoma batonami energetycznymi; składany nóż; dwa zapasowe magazynki do pistoletu również z pociskami ze srebrem.



Przyzwyczajenie się do większych gabarytów chwilę jej zajęło. Choć musiała przyznać, że bycie wielkim, szybkim wilkiem było całkiem przyjemne. Siła Chorsa wypełniała ją, tak więc szybko znalazła się w Gardzie. Brak strażnika martwił, ale o wiele bardziej martwił smród dwóch demonów. Przez chwilę pokręciła się przy wejściu, węsząc i nasłuchując, czy aby na pewno nic jej nie zagraża, po czym wlazła do środka. Zapachy drużyny były znajome, a to znaczyło, że tu byli. Jednak niepokój o los wilków przeważył. Ruszyła miękko w stronę, z której wyczuwała zapach wilków i przy okazji wampirów, starając się iść na tyle cicho, by nie być zbytnio słyszalną i nie zwracać na siebie uwagi. W formie ogromnej, pokrwawionej sterty futra zdecydowanie nie wyglądała zbyt przyjaźnie.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies
ubiór: kamizelka kuloodporna (enchant na tarczę); ochraniacze z kevlaru na barki, ramiona, przedramiona, uda, podudzia; hełm z kevlaru; buty wojskowe; mundur
broń: karabin M16 + bagnet z enchantem na paraliż, 6 magazynków po 30 naboi każdy w ładownicach (2 magazynki z enchantem na porażenie), maczeta (enchant na obrażenia od ognia), dwa noże bojowe (jeden z enchantem na obrażenia od lodu, drugi bez)
inne: strzeleckie słuchawki douszne, 2 metry bandaża


Rzut na obronę

Trafiła po części w kohorciaka - po części, gdyż w strzelaniu przeszkodziła jej cienista łapa demona. Niezależnie od tego, czy i jak bardzo udało jej się z nią poradzić, chciała przerwać strzelanie, ponieważ nie chciała ryzykować przypadkowym postrzeleniem sojusznika. W takim przypadku szybkostrzelność zdecydowanie działała na niekorzyść, a machanie lufą karabinu na prawo i lewo nie należało do szczególnie bezpiecznych czynności.
Następnie spróbowałaby wyczarować kulę światła, niewiele mniejszą od piłki do piłki ręcznej, co by zmniejszyć i przepędzić cień. Jeśli nie zdałoby to egzaminu, to po prostu wykonałaby unik do tyłu, byle jak najdalej od łapy.

Freya von Mainz

31


178 cm


Kocham zapach napalmu o poranku.






[Cytuj]
Multikonta: Anna V.
Ekwipunek: strój bojowy (z ochraniaczami i wzmocnieniu na torsie, wliczając w to kevlar), seraficki miecz i sztylet, dwie stele, czarodziejskie światło, sensor, 3 magazynki do g36e, pistolet usp (2 zapasowe magazynki), buteleczka z wodą święconą, torebeczka z opiłkami żelaza
Runy: stałe, fortis [4/4], Alliance rune [4/5], Glamour, niedokończone: Dextertias, Heightened Speed
Pasywka: Inspiracja on [1/3]
Zapach: typowo anielski, proch strzelniczy, whisky, nuta czegoś przypominającego karmel


Zawsze idzie za łatwo, w końcu strażnicy jakoś nie kwapili się do interwencji, pieseły wariują, pewnie zaraz pojawi się też Szatan...
Ukryta Wiadomość:

Pan Zniszczenia, Gwiazda Zaranna, Antychryst, Diabeł, Bies, Lucyfer, Książę Ciemności, Belzebub, Upadły Anioł, Kusiciel, Belial, Lewiatan, Wielki Smok, Król Babilońskiego Władcy Tyru, Kusiciel, Syn Zatracenia, Ojciec Kłamstwa, Przechuj-Chuj nad Najchujowsze CHUJE


... i zrobi im jakiegoś twista albo wszystkie potoczy się w kierunku kaboom, a im wpiszą na konto coś w stylu, zlamiliście. To jej wrażenie.
Freya zamierzała zmienić cel i ostrzelać przywódce Kohorty, skoro tak miło uziemił się, bawiąc swoimi skrzydełkami (celowała w punkty witalne, serduszko i inne organy oraz kręgosłup, zależy w co miała bicie. Jeśli mogłaby oddać strzał w głowę, bez zaryzykowania postrzału Ghilliego w jego łepek, skorzystałaby). Nie sterczałaby jak ten kołek i gdyby szybka zmiana pozycji przyniosłaby lepszą pozycję do strzału, zrobiłaby to.
W chwili przeładowania gnata rozejrzałaby się za jakimś zejściem na dół, schodami lub czymś mniej oczywistym typu filar, solidnie zawieszona kotara.
Przy piesełach wolała nie majstrować, nie kiedy dwóch dupków nadal mogło im zepsuć imprezkę...

  

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Ekwipunek: Autentyczna rękawica Predatora (z dzienniczka, bez niewidzialki), klasyczny, lekki strój bojowy medyka, stela, sztylet seraficki ulokowany w cholewie buta oraz jednoręczne ostrze serafickie, ulokowane przy pasie. Na plecach, po skosie, ulokowana torba z rozbudowaną apteczką do pierwszej pomocy spersonalizowana dla medyka. Przy pasie buteleczka wody święconej, sakiewka z czekoladkami (3/5 dzienniczek), manierka z wodą pitną.
Runy: stałe
Czasowe: Glamour, alliance (4/5), flexibility (2/4), heightened speed(2/4), dexterias(2/4)
Niedokończone: iratze
zapach: słodko-pikantna woń


Zastanawiała się jakim cudem spaczenie znajduje się wewnątrz wilków. Może one też były demoniczne? Nie chciała ich jednak zabijać ze względu, iż nie miała pewności co do ich prawdziwej natury. Postanowiła więc wykorzystać moment, gdy Ner broniła się przed cienistą łapką. Przeleciała nad wilkami, by z wysokości namaścić je wodą święconą i i wzywając anioły ku pomocy. Gdy tylko udało jej się wykonać ten szybki manewr ruszyła na pomoc Nerezzie. W jednej dłoni wciąż trzymała aktywowane serafickie ostrze, więc wystrzeliła w kierunku czarownicy aby uciąć cienistą łapkę. Oczywiście swój manewr wykonywała tak, aby nie wejść nikomu z sojuszników w paradę, ani nie zrobić krzywdy samej Nerce. Jeszcze by tego brakowało, by ledwo co zszytą kobietę miała sama pociąć. Jeśli jednak nie byłaby w stanie uciąć cienistej łapki, to by wbiła serafickie ostrze w cień czarownicy.

  

Ghillie Dhu

383


189 cm


The hills are bare now, and autumn leaves lie thick and still.







[Cytuj]
Multikonta: Alexander Lynn
Ubiór: kamizelka kuloodporna, wygodna kurtka i codzienny ubiór
Broń: miecz, nóż żelazny, schowany z zachowaniem środków ostrożności, żeby samemu się go nie dotknąć
Inne: metrowy bandaż


Gdy jego miecz zrosił się krwią, on oblizał usta z satysfakcją i już, już chciał wykonywać kolejny cios, gdy Nefilim złapał go za rękę. Normalnie nic wielkiego, zaraz by się wyrwał, ale teraz… Poczuł natychmiast, jak słabnie. Wziął krótki, niespokojny oddech, po czym warknął z irytacją.
Mimo utrudnień, postarał się z całej siły wyrwać nadgarstek, a jeśliby mu się to udało, zamierzał odskoczyć od przeciwnika na odległość metra, oczywiście starając się jak najlepiej umożliwić Freyi strzał. Jeśli jednak nie, i tak, na widok Freyi, która zaczynała mierzyć w ich kierunku, także chciałby spróbować się odsunąć, też w taki sposób, żeby dać jej lepsze pole do strzału.

  
<div style=" width: 115px; font-family:georgia; font-size:9px; letter-spacing:2px; color:white; font-style:italic; text-align:right">

Glory of youth glowed in his soul; where is that glory now?


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
/MG

Droga do podziemi nie była łatwa - albo i wręcz przeciwnie. Zero strażników, zupełnie jakby “ktoś” ich wycofał, choć zapach wyraźnie ulatniał się w powietrzu. Demoniczny fetor wręcz wypełniał korytarze i wszelkie zakamarki fortecy włącznie z podziemiami. W nich ulokowano wszystkich schwytanych – wilcze dzieci oraz nieśmiertelne - wszystkie z wydartym życiem. Spuszczone z nich niczym posoka z ludzkiej ofiary wampira – wysuszone ciała, niektóre nawet z lnianymi workami na głowach, inne przykute do kamiennych ścian - wszystkie... Dosłownie wszystkie martwe. Najświeższe - to, które do niedawna było żywe, a obecnie zabite – to, które targano do fortecy również było martwe i paradoksalnie najbardziej znane Sinie. To właśnie zapach tego ciała miał uświadomić wilczycy, iż utraciła kogoś ważnego: ze swojej rodziny lub przyjaciół bądź kuzynostwa – niech wybierze sama.
W tej samej chwili, gdy już doszło do rozeznania, do uszu wilczycy dotarło przeraźliwe wycie wilków. Sina je rozpozna – to dwa wilki samego Chorsa. Dochodziły z miejsca, gdzie wędrował zapach drużyny.
Kula światła oślepiła cienistą postać, co oczywiście poskutkowało cofnięciem się jej i porzuceniem Ner. W tym samym czasie trwało starcie przywódcy Kohorty, Ghila i Frey. Co tu dużo mówić - plan był idealny, doskonały wręcz a jednak... Coś się nagle zmieniło - coś, co bankowo wyczuła Ner. To właśnie w jej głowie rozległ się śmiech, a po nim demoniczna moc jakby zaczęła maleć. Nie był to strach ni poczucie porażki - bardziej coś na wzór podstępu, który sięgał o wiele dalej niż rzeź tutaj, a co z pewnością wróci w przyszłości. Mammon jak wielu - był zdradliwy i właśnie opuścił swojego sojusznika, przez co został on zabity w momencie dezaktywacji specjalnej zdolności właśnie przez demona, a strzale oddanym przez Frey.
Wilki z kolei zawyły w bólu. Ze względu na swoje pochodzenie nie tolerowały świętej aury i mocy, o czym oczywiście Mia mogła nie wiedzieć. To znacznie utrudniało proces pozbycia się spaczenia, gdyż wciąż było w wilkach obecne. Niestety na to i Aniołowie nie odpowiedzieli – potrzebny był inny sposób. Sama walka z cieniem trochę minęła się z celem - Kapłan zniknął niejako zabierając całą - poza spaczeniem w wilkach - demoniczną moc i świtę z Alicante. Coś tutaj ewidentnie nie grało...
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
ubiór: -
Ekwipunek: kabura zawieszona na sznurku owiniętym wokół pasa – sznurek ma około 2m średnicy i powiązany jest w pętelki, łatwe do rozwiązania przy pociągnięciu w razie przemiany w wilka; niewielka sakiewka przyczepiona również do sznurka z kilkoma batonami energetycznymi; składany nóż; dwa zapasowe magazynki do pistoletu również z pociskami ze srebrem.



Fetor sprawiał tylko tyle, że wilczyca kichała co jakiś czas, wydając z siebie średnio przyjazne pomruki. Gorszy jednak o wiele bardziej był smród śmierci. Wszystkie martwe ciała wywoływały paskudny nastrój i tym razem też musiała odbyć wewnętrzną walkę. Nie po to jednak dostała siłę od Chorsa, by teraz wyć nad zmarłymi... A potem poczuła ten zapach. Tak znajomy, pozytywny, przywodzący na myśl przyjaciółkę z dzieciństwa, z którą spotykały się do teraz, wymieniały maile... I już nigdy więcej. Echem po lochach rozległo się głuche, wilcze wycie, pełne przejmującego smutku. Splotło się ono z wyciem wilków Chorsa. Smutek jednak szybko zastąpił gniew. Jak śmieli? Nie mieli prawa zabijać wilków, ani jednego z nich. Nie mieli żadnego, najmniejszego prawa! Pognała natychmiast więc w stronę drużyny, kierując się wyciem wilków Chorsa. To je miała ocalić wedle "życzenia" demona, więc zamierzała to zrobić. A potem gryźć, kąsać i zabijać. Kiedy znalazła się już przy drużynie, o wiele większa niż wcześniej, zakrwawiona i wkurzona, spróbowała podejść do wilków i wywęszyć, w czym tkwi problem.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies
ubiór: kamizelka kuloodporna (enchant na tarczę); ochraniacze z kevlaru na barki, ramiona, przedramiona, uda, podudzia; hełm z kevlaru; buty wojskowe; mundur
broń: karabin M16 + bagnet z enchantem na paraliż, 6 magazynków po 30 naboi każdy w ładownicach (2 magazynki z enchantem na porażenie), maczeta (enchant na obrażenia od ognia), dwa noże bojowe (jeden z enchantem na obrażenia od lodu, drugi bez)
inne: strzeleckie słuchawki douszne, 2 metry bandaża


Cienista łapa cofnęła się i zaniechała ataku. Chwilę potem poczuła, jak demoniczna aura słabnie, a w głowie usłyszała śmiech, na który odruchowo zareagowała cichym syknięciem. To, że demon się wycofywał, nie stanowiło dobrego znaku i świadczyło o tym, że coś tu śmierdziało - i to tym razem nie była ona.
Korzystając z tego, że przeciwnicy zniknęli, podeszła bliżej ołtarza. Chciała spróbować uwolnić wilka spod spaczenia, biorąc je za zaklęcia z czarnej magii, więc próbowałaby rzucać czary z tego gatunku. Jeśli byłoby to konieczne, poświęciłaby do nich krew - czy to swoją z dotąd otrzymanych ran, czy Craiga na swoich ubraniach i twarzy.

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Ekwipunek: Autentyczna rękawica Predatora (z dzienniczka, bez niewidzialki), klasyczny, lekki strój bojowy medyka, stela, sztylet seraficki ulokowany w cholewie buta oraz jednoręczne ostrze serafickie, ulokowane przy pasie. Na plecach, po skosie, ulokowana torba z rozbudowaną apteczką do pierwszej pomocy spersonalizowana dla medyka. Przy pasie buteleczka wody święconej, sakiewka z czekoladkami (3/5 dzienniczek), manierka z wodą pitną.
Runy: stałe
Czasowe: Glamour, alliance (5/5), flexibility (3/4), heightened speed(3/4), dexterias(3/4)
Niedokończone: iratze
zapach: słodko-pikantna woń


To wszystko było jakieś... Dziwne. W sumie to mało powiedziane, ale jak nagle zniknął kapłan tak stanęła na posadzce patrząc na to wszystko jak wryta. Pierwsze, co jej przyszło do głowy to takie wielkie WTF?! Spojrzała na Sinę wielkimi oczetami, potem na Nerezze. Pytająco spojrzała na Frey, bo miał wrzenie, że sama zgłupiała. Nasłuchiwała, czy w kopułę nadal uderzają pioruny. Podeszła również do faerie, aby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku i czy nie jest ranny. By odzyskał siły dałby mu energetyczną czekoladkę. Próbowała również się dowiedzieć, czy przypadkiem same wilki nie były demonami, lub co mogło powodować owe spaczenie.

Ghillie Dhu

383


189 cm


The hills are bare now, and autumn leaves lie thick and still.







[Cytuj]
Multikonta: Alexander Lynn
Ubiór: kamizelka kuloodporna, wygodna kurtka i codzienny ubiór
Broń: miecz, nóż żelazny, schowany z zachowaniem środków ostrożności, żeby samemu się go nie dotknąć
Inne: metrowy bandaż


Ghillie odsunął się natychmiast od padającego na ziemię ciała i spojrzał na nie krytycznie. Tego nawet walką nie można było nazwać. Na pewno nie taką, której spodziewałby się w takim miejscu jak to, wszystko poszło zdecydowanie za łatwo. Jasne, były jeszcze wilki, ale przeciwnicy po prostu padali od ich ciosów… już z Craigiem było nieszczególnie trudno, ale przysporzył im na pewno więcej problemów niż tych dwoje.
Czuł nadal to zmęczenie, które trawiło jego ciało przez atak Nefilim, jego dłoń drżała nieprzyjemnie na rękojeści – stąd gdy podeszła do niego Mia, on spojrzał na nią ostro, zły na cały świat. Kiedy jednak zobaczył czekoladkę, którą widział wcześniej, i która wcześniej zadziała na nią ewidentnie magicznie, jego spojrzenie złagodniało, a on przyjął słodycz.
Dziękuję – burknął możliwie mało nieprzyjemnie i zjadł czekoladkę. Zaraz jednak wrócił spojrzeniem do trupa i zacisnął wolną rękę w pięść. – Bawią się z nami – warknął. Jego głos na powrót ociekał irytacją, ale też pewną iskierką brutalnej nadziei. – Pozostaje tylko pytanie, kim dokładnie są ci „oni” i czy będziemy mogli ich potraktować stalą – dodał nieco pytającym tonem, jakby oczekując, że ktoś wyjaśni mu, co tu się dzieje.
<div style=" width: 115px; font-family:georgia; font-size:9px; letter-spacing:2px; color:white; font-style:italic; text-align:right">

Glory of youth glowed in his soul; where is that glory now?


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Salę i w zasadzie całe Alicante spowiły cisza i pustki. Wielki demon, z którym toczono bój na zewnątrz uległ rozpadowi z powrotem na ciała opętanych, które niestety nigdy się już nie obudziły. Krew, trupy, ruiny budynków – jednym słowem wszędzie syf. Gdyby pokusić się o przeliczenie liczby całkowitej wszystkich ofiar, to śmiało można by stwierdzić, iż w samym Alicante zginęła ponad połowa jego mieszkańców - drugą gdzieś pewnie przetrzymywano.
Ten rozdział na długo zapadnie w pamięć wszystkim rasom – nie tylko samym Łowcom, choć im szczególnie. Teraz tylko czekać, aż dojdzie do nacisku ze strony rodów w związku z aranżacjami małżeństw na poczet odbudowy populacji i kto wie, czy nie dla pewniejszego wzmocnienia krwi... Czy półaniołowie chcieli czy nie – to tylko pokazało, jak wiele jeszcze pracy mieli przed sobą i jak bardzo musieli liczyć tylko na SWOJE zdolności. Rodziło się pytanie – dlaczego aniołowie nie pomogli? Dlaczego nie zesłali pomocy? Czy była to kara za pychę Nefilim? A może ostrzeżenie, aby nigdy nie stawiać dobra własnego ponad obowiązek? A gdzie podziali się sławni Cisi Bracia? Znając ich, to pewnie zabarykadowali się w swych bibliotekach na poczet ochrony cennych zbiorów pisemnych i nie tylko. Zaprawdę niezbadane bywały ich toki rozumowania...
Wilki Chorsa w istocie niosły w sobie demoniczny pierwiastek – czuli go wszyscy zebrani w sali - stąd też żałosne skomlenie w zetknięciu ze słowami modlitwy i wszystkim tym, co niejako pochodziło od aniołów. Szczęśliwie sam “Ojciec” czuwał nad swoimi dziećmi - w zasadzie nad jednym z nich, bowiem drugie niestety nie wytrzymało. Spaczone mocą innego księcia, a może przez niego nawet zabrane – kto wie? Jeden strażnik odszedł, lecz niebawem miał narodzić się nowy – w taki czy inny sposób obieg życia zostanie zachowany, o czym przekona się Sina, bo to właśnie z jej ciała wypłynie światło. Uformowany z niego duch, a sam Chors oślepi wszystkich, by wtem te kilka sekund całkowitej ślepoty wykorzystać na zabranie swych żyjących dzieci. Potem zniknie, oddając wzrok obecnym. Nie będzie już majestatycznych istot, a ciało martwej najzwyczajniej w świecie zamieni się w pył, gdy w sufit uderzy i przebije go potężny piorun, trafiając idealnie w wilka. Nic nie dało się z tym zrobić, lecz bez obaw – magia nie tknęła nikogo, nawet tych stojących niebezpiecznie blisko – nie pojawił się nawet charakterystyczny huk.
Magiczne ślady wokół ołtarza zniknęły, a wszystko dzięki magii Nerezzy. To właśnie wiedźma poczuła na swej skórze gorycz, a pozostałość czarów Kapłana - bliskiego w randze piekła sługę samego Mammona. Jego zniknięcie z pewnością nie było przypadkowe – podobnie jak odejście wszystkich demonicznych rycerzy. Cokolwiek zaplanował sobie Demon najwyraźniej się powiodło - czego dowodem było zniszczone Alicante i wiele ofiar. Zebrana swego czasu krew z wilków i wampirów, wróżek i łowów - do czego mogła posłużyć i czemu wśród ofiar nie znalazł się ani jeden czarownik? Jakie zadanie w tym wszystkim spełni Marcus? Te pytania na długo pozostaną bez odpowiedzi, jak zresztą wiele innych.
Jedno jest pewne...
W istocie bawili się z Wami...
Dziś nie było to wielkie zwycięstwo, a zaledwie przedsmak nadchodzącego piekła.
Mammon jeszcze nie zakończył swych działań i na pewno niedługo powróci...
Teraz wszyscy mogli tylko czekać i opłakiwać straconych...

/ Dziękuję wszystkim za zabawę!
~ End
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo