Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło,bicz z elektrum,serafickie ostrze umocowane na lewym udzie a drugie na plecach, strój bojowy Nefilim
Runy niedokończone: Precision [0/4],Strength[0/4], Acceleration[0/4]

- Cholera jasna, Jia.- krzyknęła na kuzynkę widząc, że ta upada na kolana, a mówiła jej by się trzymała od tego cholernego ostrza na kilometr. Nie miała pojęcia jakim cudem, ale ten kawałek metalu miał zajebistą zdolność mieszania im w głowach. Sama o mało co przez niego nie przekroczyła wszelkich dopuszczalnych granic. Prawdę mówiąc nadal ją kusiło, ale uparcie nie spoglądała w stronę ciała Jaydena, skupiając się na dyrektorze. Nawiasem mówiąc w życiu nie słyszała takiej wiązanki z ust swojej kuzynki, jak ta , która przed chwilą padła.
Uwagę Seny skierowała się na rany dyrektora, które zaczęły się zasklepiać. Zaczęła usuwać wszystko czym uciskała ranę, bo szkoda byłoby szefowi robić operację w celu wyciągnięcia gazika. Nie wiedziała, co spowodowało, ze Pierwszy zaczął się regenerować, ale dopóki to działało to może lepiej nie wnikać.
- Cholerna mgła.- zwróciła się do kuzynki, kiedy ta rysowała runę, bo Sena oczywiście była pierdołą i nie zrobiła tego co powinna. Przyjrzała się jej czy przypominała tą, którą widziały w fabryce. Demoniczna mgła, w głowie szukała sposobu na zatrzymanie tego świństwa. Konwencjonalne metody na pewno im nie pomogą.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Ray, Roy

Gratulację, Ray – speszyłaś nieszczęsnego Doktorka, który to posłał ci zakłopotany, choć równie cieplutki uśmiech. Może i udawało mu się trzymać fason w takich warunkach, wszakże nikt na jego oczach nie ginął w tragicznych okolicznościach, lecz co za dużo rozczulania to nie zdrowo.
- Za trzy miesiące siedemnaście… - odparł niepewnie. A wyglądał na trochę starszego – pewnie magia podobna do tej którą prezentował twój znajomy Szczyl. Z drugiej strony, Nefilim szybko dorastali. Oddał stelę bez słowa sprzeciwu – w milczeniu i z zarumienionymi polikami.

Roy, przeciwnik pozostawał cały czas na swojej pozycji – tyle przynajmniej podpowiadały zmysły. Posłałeś w jego kierunku kilka strzałów, choć on również odgryzał się tym samym, nieskutecznie. Jednak to co mogłeś zaobserwować to fakt, iż gość miał na sobie kamizelkę kuloodporną – więc strzały w tors będą zapewne nieskuteczne. Mp5 nie miała największego kalibru ani siły przebicia. Oprócz tego poruszał się zbyt szybko jak na człowieka, więc musiał mieć ku temu nałożone odpowiednie runy.

- Może warto dać jakoś znać naszym na zewnątrz, żeby zaczęli ostrzał w stosownym momencie…? I czy te skrzydła nie są podatne na runę sojuszu? - odezwał się nieśmiało doktorek, zerkając to na Ray, to na Roya. Ostatecznie i tak podporządkuje się ostatecznej wersji waszego planu – i jego realizacji. To tylko jego sugestie…



Sena, Jia

O tym jak wam szło z wyciąganiem gazików i innych uciskaczy – brak przeszkolenia boli – niechaj najlepiej świadczy wyraz twarzy Dyrektora. Zgadza się, otworzył oczka i od razu zaciskał ząbki, gdy tylko robiliście swoje przy ranach. Jeżeli nawet on miał takie a nie inne oblicze, to chyba dobitny znak, iż całokształt nieprzyjemności wynikający z obrażeń był pokaźny. Dopiero po zastosowaniu agony, sytuacja zdawała się poprawiać.
- Jeśli już rysujecie Agony, to nie wyciągajcie ręcznie z organizmu ciał obcych… - rzekł, siląc się na możliwie jak najbardziej figlarski ton, po czym zaśmiał się lekko i znowu syknął z bólu. Próbował też podnieść się, aby lepiej rozejrzeć po okolicy, z wiadomym skutkiem. Niemniej zdołał dostrzec stosy ciał, co skwitował głębszym westchnięciem – zaś myśli niechaj pozostaną tajemnicą.
Z typowo technicznych rzeczy, odnośnie mgły, Seno. To co mogłaś kojarzyć to czarną mgłę – wytwór Czarowników wprawionych w arkana czarnej magii – oślepiający i zadający obrażenia. Kłopot robił się wtedy kiedy rozpuszczał ciała i to w szybkim tempie, coś tutaj nie grało. Sposób zwalczania? Najprostszą metodą byłoby wytrącenie rzucającego zaklęcie z równowagi, tudzież kroczek dalej – zabicie. Na gruncie teoretycznym, silny wiatr mógłby ją, jeśli nie rozwiać całkowicie, to przynajmniej odsunąć. Kto wie, może Faerie posiadały na to jakieś sztuczki? Ponoć niektórzy z nich całkiem skutecznie zwalczali zaklęcia. Raczej na niewiele te informacje się teraz zdadzą, gdyż…
- To wytwór demona, tylko i wyłącznie - wtrącił się, gdy tylko Sena wyklęła to dziadostwo. - Wasze skrzydła… Łaska Życia, powinna móc jej się przeciwstawić. To tak jak z uzdrawianiem, z tym że energia powinna sukcesywnie ją usuwać. To… wyczerpujące… Może was nadal poranić… nałóżcie niedok… runy… - kontynuował, a każde kolejne słowo przychodziło mu z coraz to większą trudnością – a ostatnie z trudem z siebie wykrztusił. Więcej już nie dał rady, lecz bez obaw – to nie pogorszenie się stanu zdrowia – jedynie wyczerpanie.
- Przypilnujemy go - rzekł jeden ze znajdujących się tutaj minionów. W końcu oni skrzydeł nie mieli.

Ciekawe tylko, co w tym czasie porabiała mgła, poza rozprzestrzenianiem się w pomieszczeniu do którego właśnie przeniknęła. Jeszcze do holu nie dotarła, lecz gdyby odczekać jeszcze pięć minut...
I czy to co mówił Pierwszy, było prawdą - zwrot "powinna" raczej nie wskazywał na absolutną pewność.


- 48h na odpis, od postu MG, nie ma kolejki i jeden post na turę. Jedno pominięcie – brak do lekkich konsekwencji, zależnych od sytuacji w jakiej znalazła się postać. Drugie – może zaboleć mocniej. Trzecie – wyrzucenie z misji. Jeżeli potrzebujecie więcej czasu na odpis lub macie jakieś pytania, wystarczy szturchnąć na dc.
- Bilokacja na sesje datowane po 19 lipca – zablokowana.
- Ważne akcje proszę podkreślać

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło, woda święcona, dwa tomahawki z adamasu przy pasku, łuk oraz kołczan ze strzałami (15 strzał) na plecach, serafickie ostrze wpuszczone w cholewę wysokiego buta, notesik z kartkami, specjalnie wzmacniany strój bojowy Nefilim przystosowany pod skrzydła
Runy: stałe, Precision [0/3]


Zakłopotanie doktorka było ze wszech miar dziwne. To nie było coś, czego by się spodziewała i czego kiedykolwiek doświadczyła - no bo kto na bogów peszył się na jej uśmiech?! Młody musiał być chory. Tego była pewna. Za to powstrzymała stek przekleństw, gdy powiedział o swoim wieku. Łudziła się, że jest starszy. Niech to jasna cholera. Odebrała stelę i skinęła mu w podziękowaniu głową.
- W teorii skrzydła będą tak długo, jak sama ich nie schowam. W praktyce mogą schować się same, ale musiałabym być naprawdę wyczerpana, co mi nie grozi. - wyjaśniła Royowi. Zaraz też złapała karteluszek z biurka, by pospiesznie nabazgrać na nim wiadomość do Jii: Jak ma się sytuacja z Dyrektorem? Co z Seną? Chwilowo trochę ugrzęźliśmy na dole, ale jeśli nie udało się opanować krwawienia, jestem w stanie wysłać wam całego i zdrowego doktorka. Jak wygląda u was sytuacja, zwłaszcza z mgłą ze szpitala? - Wysłałam ognistą do tych na górze z pytaniem o stan dyrektora i innych. Skoro tamci mają benzynę, może być nieciekawie. - wyjaśniła szybko, a potem z lekkim zastanowieniem zerknęła na młodego.
- W zasadzie to nie wiem. Nigdy tego nie próbowałam, ale w zasadzie nic nie stracimy. - zdecydowała, patrząc wyczekująco na wilka, czy byłby skłonny zgodzić się na wyrysowanie runy. - I tak, mogę Ci robić za tarczę, a przy tym samej pruć z łuku do nich, to nie problem. W zasadzie mogę utrzymać się w powietrzu w pionie, więc najwyżej dostałbyś kulami gdzieś po piszczelach. W zależności od odpowiedzi tych z góry, jest jeszcze opcja by wysłać kogoś z planem do tamtych, albo po prostu ognistą. - skwitowała całość sytuacji, zastanawiając się jednocześnie, co zrobić, by jak najmniej ucierpieli. W sumie pomysł Roya był dobry.
- Czyli ja i pan wilk wychodzimy strzelać, gdzie ja robię za tarczę, reszta za nami i też strzela. Mnie pasi, tamtych z korytarza powiadomimy. Młody, zostajesz i czekasz, aż będzie bezpiecznie, albo dostaniesz ode mnie tarczę gnasz do wejścia ratować Dyrektora. Założyłam tampon na ranę, ale nie ma gwarancji, że to wystarczy, choć zatamowałam krwawienie. Z tego, co widziałam, rana jest cholernie głęboka, ale żadne ważne naczynie nie zostało uszkodzone. - wyjaśniła tak na wszelki wypadek, żeby od razu mógł się brać do roboty w razie potrzeby. Teraz tylko poczekać na odpowiedź i mogli działać. Zdecydowanie była w nastroju na ubicie kilku kohorciaków, dlatego też przygotowała sobie łuk do strzelania i wyrysowała runę Precision.

  
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...


Jia Wang

22


160 cm


You're the thing that makes me be afraid of myself...






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Runy:
    Stałe: Enkeli; Agility; Voyance; Equilibrium;
    Czasowe: Alliance (z dyrektorem) [2/5]
    Niedokończone: agony, iratze, dosis, mendelin

Ekwipunek:
    stela, sensor, czarodziejskie światło, telefon komórkowy, długopis i karteczki + sznurek, rozkładana, adamasowa glewia z podwójnym ostrzem,


Cóż, ktoś pożałował na szkolenie z pierwszej pomocy na polu bitwy, które uwzględniałoby ewentualną blokadę wszelkich możliwości magicznego leczenia, to teraz cierpiał i zaciskał ząbki, kiedy grzebali w regenerujących się ranach. A całokształt nieprzyjemności? Cóż, i na to powodowanie bólu miała usprawiedliwienie.
— Jeszcze chwilę temu nawet skrzydła nie mogły zaleczyć tych ran, więc nie było pewności, czy agony zadziała, a nie wiem, jak z regeneracją z runy sojuszu... — Mruknęła, stwierdzając, że z ewentualnymi nitkami, czy pozostałościami "tamponów" agony powinna już sobie poradzić. Hej, zawsze to lepiej, jak runa nie musiała się skupiać na większych obiektach, które trzeba było wypchnąć z ran. Zaś próba podniesienia się? Jia od razu ją zablokowała przytrzymując Dyrektora przy ziemi.
— Powoli. Jeszcze kilka minut temu ledwo ściągnęliśmy Pana z granicy, proszę nie szarżować. — Dyrektor próbował żartować, jednak Jia nie potrafiła w tej chwili podłapać tego tonu. Jeszcze chwilę temu głos z ostrza rzucił jej przed oczy wizję i dźgał w słabe punkty jej zbroi, podsycając emocje, które próbowała wyciszyć. Do tego dodać napięcie spowodowane tym, co działo się z samym Dyrektorem i instytutem, adrenalinę krążącą gdzieś w żyłach i mamy taką Jię, spychającą w głąb siebie wszystko co się da, trzymającą się swojego sztywnego kręgosłupa niczym jakiejś tarczy.
Wysłuchała Pierwszego do końca, chociaż widząc jak słabnie, z niepokojem spoglądała na jego rany, czy aby na pewno wszystko z nimi w porządku.
— Co ty na to, żeby spróbować w konfiguracji - jedna próbuje używać łaski, druga próbuje chociaż trochę zepchnąć mgłę przez wzniecenie wiatru skrzydłami? Spróbuję pierwsza z łaską, jak się za mocno zmęczę, albo coś będzie nie tak, wycofam się i jeśli łaska będzie działać, to zamienimy się rolami, a jeśli nie, to dokończę runy lecznicze i spróbujemy razem opcji z wiatrem. — Spojrzała na kuzynkę, biorąc jednocześnie na siebie to bardziej niebezpieczne zadanie. Do Minionków skinęła głową, kiedy nagle dostała fire message od Ray. Wyciągnęła karteczki i długopis, żeby napisać jej odpowiedź.
Dyrektor stabilny, krwotok załatany, odzyskał przytomność. Sena mi pomaga. Mgła przyspieszyła i przedarła się właśnie przez barykadę, idziemy ją opanować.
Dopiero wtedy zajęła się rysowaniem niedokończonej runy agony, iratze, dosis oraz mendelin.
nie wiedziała, które będą potrzebne, ale na pewno mogła strzelić, że lecznicze nie zaszkodzą. Dodając do tego wzmocnienia z anielskiej formy nie widziała sensu rysowania większej ilości run. Wstała i jeśli Sena zgodziła się na przedstawiony plan, zaczęły go realizować. ruszyła w kierunku mgły, a kiedy była bliżej, spróbowała użyć łaski, kierując ją na trujący obłok. Tak jak wspomniała, miała zamiar wycofać się, jeśli poczułaby zbytnie zmęczenie, bądź metoda nie zdawałaby egzaminu i mgła zaczęłaby ją zbyt mocno ranić.
How did I get here?
And what have I done?

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło,bicz z elektrum,serafickie ostrze umocowane na lewym udzie a drugie na plecach, strój bojowy Nefilim
Runy niedokończone: Precision [0/4],Strength[0/4], Acceleration[0/4]

Dyrektorek ledwo co się obstał i już chciał im szarżować. Sena zdecydowanie bardziej wolałaby aby chwilę poleżał spokojnie a nie usiłował się podnosić. I tak miały szczęście, że ich nie wyklinał za sprawianie bólu i nieudolność ale nawet próbował żartować. Co się jej wydawało, że chyba wszyscy nefilim, którzy przeżyją będą mieli do przejścia obowiązkowy kurs z pierwszej pomocy. Dobrze, że chociaż Ray wiedziała jak zrobić profesjonalny tampon uciskowy.
- Proszę się nie podnosić.- dodała, kiedy Jia powstrzymała ich szefa od zmiany pozycji i kiwnęła głową na jednego Minionka by ten pilnował ich szefa.
Nie wiedziała co gorsze czarna mgła czy demoniczna mgła? Przy pierwszej można poszukać czarownika i wyeliminować, z drugą spawa wydawała się jej nieco bardziej skomplikowana, ale dzięki szybkiemu wykładowi dyrektora w jej mózgu pojawiły się nowe informacje, które mogły wykorzystać z kuzynką w walce z tym cholerstwem.
- Jesteś pewna, że nie chcesz byśmy podwójnym uderzeniem zaatakowały?- dopytała, bo można by zastosować jedno mocne uderzenie ale eliminacji. Nie chciała też by Jia nagle wyczerpała swoje zasoby i straciła przytomność. Wolała ją mieć tutaj, przy sobie z jej kręgosłupem moralnym i kijem w tyłku.
- Gdybyś traciła siły to daj od razu znać.- dodała jeszcze nim się podniosła i stanęła tuż obok kuzynki. Ruchem skrzydeł usiłowała wypchnąć mgłę z pomieszczenia, ale jeżeli zauważyła, ze coś jest nie tak, bądź Jia nie dawała rady to przerzuciła się na tryb emanowania łaską w stronę mgły.
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
No to sytuacja była do opanowania. Mieli tylko na karku łowców na sterydach, cóż to jest gdy podróżuje się z niezniszczalnym aniołem ze stali a w odwodzie mają rannych strzelców?
Kurwa jebana Mać
-Aaye...- zawahał się chwilę. Runa sojuszu i runa sojuszu. Roy i tak nie wiedział jak korzystać z ich mocy, ani tym bardziej nie był pewien czy będą mieli dostęp do jego wspomnień, myśli czy czegokolwiek.
Poza tym zwyczajnie im nie ufał. Dla niego nie było dużo różnicy między kohortą a reszta łowców. Ot chwilowo stoją po drugiej stronie barykady.
-Nie ma czasu na runy, jest gdzieś ich tu więcej.- odparł krótko. Zaraz jednak przeszli do dalszej części.
-Ten najbliżej się czymś przyspieszył. Celuj w tych dalej, ja się nim zajmę, daj znać swoim-
Wilk odmówił runom, znowu, przekazał najważniejsze informacje i przygotował się do walki. Plan był prosty, gdy tylko wyjdą, puszcza serie na wysokości ud u przeciwnika po drugiej stronie (chyba że zobaczy butelkę to od razu w nią) i potem szybkie strzały w głowę. Jeśli się uda, idzie za stalowym kurczakiem na następna grupę.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Sena, Jia

Cały Dyrektor, jako głowa rasy – musiał trzymać wszystko w kupie i być ostatnim który się złamie – trudno się raczej dziwić iż robił dobrą minę do złej gry. To na ile odzywało się jego usposobienie to osobna sprawa, bo jak wielu znało go prywatnie? Lecz na razie pozostawmy go w opiekuńczych rękach szeregowych Nefilim i pozwólmy powrócić choć trochę do zdrowia, a przynajmniej na tyle by mógł swobodniej się wypowiadać – i skupmy na istotniejszym problemie...
Wypychanie mgły z większego pomieszczenia musiało być zaiste interesującym widowiskiem. Dopóki ta starała się jak pogodzić rozprzestrzenianie ze stawianiem oporu Łowczyniom – plan przebiegał bez zarzutu, gdyż skrzydła były w stanie ją zdmuchnąć, a energia życiowa unieszkodliwić. Świadczył o tym złotawe iskierki, które w kontakcie z nią opadały na ziemię – wcześniej wchłaniając i neutralizując drobne porcyjki tegoż złowrogiego zjawiska.
Problem zaczął się w momencie zepchnięcia jej do ciasnego korytarza, gdzie pozostawał jej tylko jeden kierunek – prosto na was – co stanowiło spory problem zwłaszcza dla jednej osoby. Tak więc Jia, kosteczka K4:
1. Choć zmęczona, jesteś w stanie nadal stawiać opór mgle, lecz dalsze nadwyrężanie samej siebie może przynieść kiepskie rezultaty w niedalekiej przyszłości.
2. Tracisz siły i powoli zaczyna kręcić ci się w głowie, lecz zdołałaś bez problemu zmienić się z Seną
W obu przypadkach, otrzymane obrażenia są stosunkowo niewielkie, głównie w formie czegoś na wzór poparzeń – do zaleczenia przez iratze.
3. Podobnie jak w punkcie nr 2 – tracisz siły i zaczyna kręcić ci się w głowie. W dodatku twoja garda opadła, wskutek czego twoja lewa ręka i ramię doznało poważniejszych obrażeń. Samo iratze może okazać się zbyt słabe.
4. Mgła okazuje się być zbyt silna, , zaś otrzymane obrażenia wymuszają dezaktywację skrzydeł.
W obu tych wypadkach, z racji czuwania, Sena ostatecznie ratuje sytuację i bierze ciężar działań na samą siebie. Szkopuł w tym, iż pozostała mgła – na oko połowa korytarza – gromadzi w coś na wzór bardziej zbitej kuli, z zamiarem desperackiego uderzenia ku wyjściu i niezależnie od kto będzie ostateczną przeszkodą...
Czyżby coś na wzoru aktu desperacji po stronie demonicznego zjawiska?


Ray, Roy

Szczęście Ray, iż miała pancerne skrzydła – serie jakie zaczęto oddawać w jej kierunku były zaskakująco celne – dużo bardziej niż wcześniej. Dlatego tak długo jak była nimi osłonięta, wszystko zdawało się być w porządku, kłopot (dla obu stron) mógł wystąpić przy posileniu się o strzały z łuku. Żeby nadać temu nieco losowości, kosteczka K3:
1. Uwzględniając zdolność łucznictwa i runę – trafiasz przeciwnika, na końcu korytarza po prawej. Problemem jest to, iż ten zdołał postrzelić cię w ramię, a kula utkwiła w twoim ciele, mniej więcej w miejscu łączącym je z tułowiem.
2. Zastrzeliłaś dziada, bez żadnych skutków ubocznych.
3. Pudło, po obu stronach. Ogień zaporowy czasami się przydaje.
Niezależnie od scenariusza, Kohorciak z końca korytarza, po lewej stronie, zostaje postrzelony przez sojuszniczego Nefilim i chwilowo nie w głowie mu dalsza strzelanina. Oberwał brzuch.
Doktorek czekał na sygnał do biegu do Dyrektora, zgodnie z poleceniem. Taki posłuszny...

Roy, czaisz się na gnojka z mołotowem, jak się ma okazać. Cwaniak chciał oczywiście rzucić nim w waszą stronę, co byłoby jeszcze w miarę proste do skontrowania, gdyby nie jego przyspieszone ruchy. Tym samym o pewne trafienia trudno, stąd kosteczka K3:
1. Trafiasz prosto w butelkę, której zawartość ląduje zaraz na miotającym. Tym samym nieszczęśnik miota się i próbuje ugasić, tuż za rogiem pomieszczenia. Możesz stwierdzić, iż zaczął tarzać się po ziemi i nijak nie byłby w stanie się obronić…
2. Wpierw ścinasz nieszczęśnika serią po nogach, a ten upuszcza mołotowa i rozbija go gdzieś przed sobą – i z dala od was – a następnie dobijasz go strzałem w głowę. Easy kill.
3. Próbujesz trafić w butelkę, lecz niestety ci się to nie udaje – w zamian za to lokujesz kilka kul w ręce przeciwnika – a ten chowa się za rogiem. Mało prawdopodobne by był zdolny do walki w najbliższej turze. Druga strona medalu? Mołotow grzmotnie o ciebie i Ray (z naciskiem na nią) – radzimy nie stać w tym samym miejscu…

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło, woda święcona, dwa tomahawki z adamasu przy pasku, łuk oraz kołczan ze strzałami (14 strzał) na plecach, serafickie ostrze wpuszczone w cholewę wysokiego buta, notesik z kartkami, specjalnie wzmacniany strój bojowy Nefilim przystosowany pod skrzydła
Runy: stałe, Precision [1/3]


W co strzeli Ray?

Ewidentnie wilk unikał tematu i przede wszystkim wyraźnie też nie miał ochoty skończyć porysowany runami. Łowczyni nie była pewna, dlaczego, ale zdecydowała się już pominąć ten temat. Nie to nie, poradzą sobie. Czytając jednak opis sytuacji od Jii odetchnęła z nieukrywaną ulgą.
- Dyrektor w stanie stabilnym i przytomny. Gorzej, że mgła przedostała się przez barykady. - skwitowała, przez chwilę wahając się, co zrobić z doktorkiem. Nie mogła jednak narażać medyka, a tam mimo mgły było bezpieczniej. Otoczyła doktorka tarczą ze swoich piór, a Nefilom z korytarza wysłała ognistą z planem działania. - Leć młody do reszty. I czekaj na ewentualnych rannych. Stelę oddam potem. No, leć! - przynajmniej będzie jeden problem z głowy.
Osłonięta skrzydłami mogła skutecznie pruć do Kohorty z łuku. Na twarzy łowczyni pojawił się szerszy uśmiech, gdy bez problemu zdjęła jednego z nich. Nie stała jednak w miejscu, poruszając się do przodu, by zająć strzałami jak najwięcej członków Kohorty. A kiedy strzały się skończą? Zawsze mogła rzucać piórami.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...


Jia Wang

22


160 cm


You're the thing that makes me be afraid of myself...






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Runy:
    Stałe: Enkeli; Agility; Voyance; Equilibrium;
    Czasowe: Alliance (z dyrektorem) [3/5], Stamina [0/4]?
    Niedokończone: agony, dosis, mendelin, Iratze

Ekwipunek:
    stela, sensor, czarodziejskie światło, telefon komórkowy, długopis i karteczki + sznurek, rozkładana, adamasowa glewia z podwójnym ostrzem,


Co się stanie i obrażenia...

— Nie wiemy, czy to zadziała, więc lepiej najpierw to przetestować, a potem ewentualnie szarżować. — Stwierdziła, bo wolała jednak działać ostrożnie i w razie, gdyby Dyrektor nie miał racji, co do neutralizacji mgły, mieć kogoś kto ją wyciągnie. ot, swoiste "plecy", wydawało jej się to po prostu bezpieczniejsze. Na kolejne jej słowa skinęła głową i gdy poczuła, jak powoli traci siłę, zamieniła się miejscami z Seną, by ruchami skrzydeł dalej spychać mgłę w korytarz, jednocześnie próbując narysować na sobie runę Stamina. Nie była pewna, ile jeszcze musiała wytrzymać, ani czy da radę, tym bardziej, że mgła zbierała się w bardziej zbitą kulę. Zaryzykowała więc z runą, by odzyskać na chwilę siłę i próbować ponownie dołączyć do Seny z używaniem Łaski, kiedy mgła ruszyła do szarży.

  
How did I get here?
And what have I done?

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło,bicz z elektrum,serafickie ostrze umocowane na lewym udzie a drugie na plecach, strój bojowy Nefilim
Runy niedokończone: Precision [0/4],Strength[0/4], Acceleration[0/4]

- Ok.- kiwnęła głową na zgodę z ich dwójki to Jia była to rozsądniejszą i planującą z wyprzedzeniem. Sena oczywiście ładowała się we wszystko na łeb na szyję a w chwili obecnej i i przy tym, że trzymała się siłą woli, to cholera wie w jaką kabałę mogłaby się jeszcze wpakować. Czy wejście w demoniczną mgłę mogłoby jej zagwarantować szczęśliwy koniec i dołączenie do Jaydena? Niewygodna myśl zagłębiła się w umyśle, ale zepchnęła ją gdzieś do tyłu ignorując.
- Dasz radę?- zaniepokoiła się, kiedy zamieniła się z dziewczyną i zaczęła emanować łaską w stronę mgły, która skondensowała się na wzór kuli. Głęboki oddech i pełne skupienie na tym co miała zrobić. Byłą niczym Gandalf uderzający swoją laską i mówiący " Nie przejdziesz". Nawet jeśli musiała poświęcić siebie to nie miała zamiaru się poddać.
- No dawaj.- wymruczała wpatrując się ciemnymi oczami w kłębowisko mgły.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Jia, Sena

Całe szczęście, że nie jesteście po komunistycznej stronie, inaczej komenda: ¡No pasarán! - na pewno by nie zadziałała. A tak udało wam się zatrzymać i anihilować mgłę, choć nie było to przyjemne. Skrzydła uległy dezaktywacji – dla was obu i jednocześnie całość zwaliła was na kolana, efekt wyczerpania. Iratze jest również zalecane – rączki nie wyglądają najlepiej. Niemniej to wystarczyło, nawet sensory raczyły umilknąć. Zaś to co mogło dziać się w samym kompleksie medycznym – wszakże wcześniej tamto miejsce zajęła Kohorta i raczej łaskawie się z rannymi nie obeszła – nie licząc efektów działania mgły, to poniekąd nie wasza sprawa. Dlaczego? Otóż po kilku chwilach, obok was, pojawiła się para Cichych Braci. Ponury to widok równie mało estetycznych osobistości, które zmierzały w tamtejszym kierunku. Aż chciałoby się rzec, nareszcie się pojawili – lenie pieprzone…

Macie chwilę dla siebie.



Ray, Roy

Zdjęcie pana z końca korytarza, tego po prawej, strzałą w głowę – całkiem sporo zmieniało – zważywszy na to, iż ten po lewej również wyrwał kulkę. To automatycznie zwracało obie lufy karabinów – nie licząc łuku i smg – na ostatniego rodzynka. W tym scenariuszu biedaczek nie miał niestety żadnych szans. W skrócie, dwóch zabitych na pewno – jeden potencjalnie jeszcze oddycha. Doktorek przemknął bez problemu, choć parę kul przyjął na podarowane piórka.
Jednak wypada się zastanowić nad jedną rzeczą, czy naprawdę warto tak spieszyć się z zabijaniem każdego napotkanego Kohorciaka, Ray? W okolicy, jak się okazało, pozostał jeden – wcześniej raniony, do którego przecież zmierzałaś. Kroczek za kroczkiem, zaraz wychylając się zza rogu, już z naciągniętą cięciwą i szukając miejsca do strzału, aż tu nagle…
Czy godność: Jake "Hotah" Moonwater - mówi ci coś? To był on, ranny w brzuch i rysujący agony – a widząc cię od razu sięgał po pistolet z wiadomym zamiarem. Widocznie rana była wystarczająco dotkliwa aby uniemożliwić mu uniesienie karabinu. W dodatku na jego szyi widoczna była runa technique.
Miałaś go jak na widelcu, wiadomy wybór należy do ciebie: zabijesz czy pokusisz się o coś innego?

Roy, pozostałeś na korytarzyku - razem z jednym z dwóch łowców - NPC. Drugi poszedł za Ray...

- 48h na odpis, od postu MG, nie ma kolejki i jeden post na turę. Jedno pominięcie – brak do lekkich konsekwencji, zależnych od sytuacji w jakiej znalazła się postać. Drugie – może zaboleć mocniej. Trzecie – wyrzucenie z misji. Jeżeli potrzebujecie więcej czasu na odpis lub macie jakieś pytania, wystarczy szturchnąć na dc.
- Bilokacja na sesje datowane po 19 lipca – zablokowana.
- Ważne akcje proszę podkreślać

  

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło, woda święcona, dwa tomahawki z adamasu przy pasku, łuk oraz kołczan ze strzałami (14 strzał) na plecach, serafickie ostrze wpuszczone w cholewę wysokiego buta, notesik z kartkami, specjalnie wzmacniany strój bojowy Nefilim przystosowany pod skrzydła
Runy: stałe, Precision [2/3]


Dwóch ubitych, zawsze o dwóch wrogów mniej. Była całkiem usatysfakcjonowana. Za doktorkiem nawet się nie obejrzała, wierzyła w moc swojej tarczy z piór, więc wiedziała, że wszystko będzie z nim w porządku. Nałożyła na cięciwę kolejną strzałę, gotowa zastrzelić każdego, kto się nawinie... Rannego też. Dopóki nie zobaczyła, kto tam leży. Wtedy pobladła na twarzy, czego miejmy nadzieję nie było widać. Ręce jej zadrżały, jednak nie wypuściła łuku - za to strzeliła w rękę sięgającą po pistolet, prosto w nadgarstek, by przyszpilić ją do podłoża i uniemożliwić dalszy ruch. Dopiero wtedy odrzuciła łuk na bok i zgarnęła toporek, celując nim w rannego.
- Jeśli mi ktokolwiek go tknie, skończy u mnie na stole z wyprutymi flakami. Ma być żywy. - warknęła bez wahania. Głos jej odrobinkę drżał, ale była świadoma, że przez Technique nie ma jak liczyć na porozumienie z wujkiem. Nieco roztrzęsiona z gniewu, nadal celując toporkiem w Jake'a, najpierw narysowała na nim runę Binding, a potem Agony. Odebrała mu także stelę z indiańskimi motywami - rodową.
- Zaciągnijcie go do kostnicy, sama się nim potem zajmę. - była niczym oszołomiona, ale runa Technique tylko wzbudzała gniew. Zimną, palącą wściekłość, pogłębiającą się tylko z każdym krokiem.
- Jest was tam więcej? - spytała jakby martwym głosem, wbijając wzrok w związanego mężczyznę. Nie była wściekła na niego, tylko na Zarę i jej podobnych. Pieprzone sukinsyny.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...

Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Manewr który wymyślił zadziałał. No czemu niby miałoby być inaczej? Może dla łowców regularna wymiana ognia (zamiast mieczy i strzał) była czymś w miarę nowym, tak Roy większą część swojego życia spędził. Bronią w dłoniach. Chociaż ogólnie było nieźle
Co powodowało mieszane odczucia

Roy poszedł szybko w kierunku martwego łowcy oceniając czy ma jakieś radio czy cokolwiek innego co pozwoli mu podsłuchiwać ich następne ruchy. Nie mówił nic do reszty, wiedza co mają robić. Gdy to się uda wróci do zbrojowni, ktoś musi przecież przenieść te poświęcone kegi

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Ekwipunek: sensor, stela, magiczne światło,bicz z elektrum,serafickie ostrze umocowane na lewym udzie a drugie na plecach, strój bojowy Nefilim
Runy niedokończone: Precision [0/4],Strength[0/4], Acceleration[0/4]
Runy dokończone: Iratze

Skupienie maksymalne na tym co miała do zrobienia. Wyeliminowanie mgły było wszystkim o czym myślała i całą swoją Łaskę kierowała właśnie w tym kierunku. Nie wiedziała ile czasu to zajęło, czy stała tak godzinę czy tylko minut, ale w końcu mgła zniknęła tak jak i jej skrzydła. Opadła na kolana ciężko dysząc ze zmęczenia. Czuła jakby wszystkie siły z niej wyparowały. Wystarczyło jej tylko energii by narysować sobie Iratze i dowlec się w okolice dyrektora i tam opaść na ziemie opierając się o ścianę. Zdecydowanie potrzebowała minuty albo dwóch na złapanie odpoczynku i miała nadzieję, że runa szybko jej w tym pomoże.
- O.- wydukała tylko, kiedy pojawili się Cisi Bracia. To była pierwsza okazja w jej życiu by któregoś z nich zobaczyć. Co prawda zastanawiała się nad kontaktem z nimi, bo może pomogliby w jej amnezji ale w efekcie nigdy do tego nie doszło. W efekcie teraz trochę bezczelnie gapiła się na nich i ich oblicza. Zastanawiała się ile prawdy jest w krążących o nich opowieściach. Przeniosła spojrzenie na Jię a potem na dyrektora. To oczywiste dlaczego jegomoście pojawili się w tym pomieszczaniu więc były chyba teraz tutaj zbędne.
- Idziemy pomóc do szpitala?- zapytała kuzynkę jak zawsze zostawiając dowodzenie w jej rekach, jako tej bardziej doświadczonej.

Jia Wang

22


160 cm


You're the thing that makes me be afraid of myself...






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Runy:
    Stałe: Enkeli; Agility; Voyance; Equilibrium;
    Czasowe: Alliance (z dyrektorem) [4/5]; iratze,
    Niedokończone: agony, dosis, mendelin

Ekwipunek:
    stela, sensor, czarodziejskie światło, telefon komórkowy, długopis i karteczki + sznurek, rozkładana, adamasowa glewia z podwójnym ostrzem,


Niszczenie mgły nie było przyjemne, wysysało całą energię, jaka jej została, aż w końcu zakręciło jej się w głowie, resztki mgły opadły w iskierkach, skrzydła się dezaktywowały, a ona sama dla własnego bezpieczeństwa od razu próbowała opaść bezpiecznie na ziemię i położyć się na kafelkach. Nie chciało jej się nawet zbytnio pełzać gdzieś dalej, dopiero po chwili podniosła się na tyle, żeby spróbować dokończyć sobie iratze, odczekać, aż ręce się zaleczą i dopiero wtedy powoli, na czworakach przepełznąć w okolice dyrektora i tam położyć się obok niego i Seny i zwinąć się w zmęczony kłębek.
Na zaskoczone "o" seny uniosła wzrok, który zawiesił się na Cichych Braciach. W końcu przyszli. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po niej, jak za każdym razem, kiedy się z nimi stykała. Chociaż sądziła, że poradzili sobie z ranami dyrektora to i tak wolałaby, żeby na niego później zerknęli. Póki co jednak skrzydło szpitalne zapewne miało cięższe przypadki, o ile ktoś w ogóle był tam jeszcze żyw. Nawet nie miała siły, żeby myśleć nad tym, czy tam iść. Tylko by pewnie w tym stanie zawadzała, a teraz jedyne czego tak naprawdę potrzebowała, to odpoczynek.
— Nie ma co się tam pchać w tym stanie. Nie mamy już siły, żeby wynosić martwych, a przy żywych też nie damy rady pomóc. — Wydusiła zmęczonym głosem powracając spojrzeniem do kuzynki. Po chwili jednak przymknęła oczy, jakby zamierzała dać im odpocząć "tylko na chwilkę".
How did I get here?
And what have I done?
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo