Charlotte V. Bennett
[Usunięty]
Charlotte V. Bennett
[Usunięty]
[Cytuj]
Niestety to, co kiedyś się wydarzyło odcisnęło swoje piętno na dziewczynce. Boi się do kogoś zbliżać oraz tego, by nie dowiedział się o tym, co robił jej wujek. Jednak jak powiedziała o tym tacie to trochę jej ulżyło, że nie musi tego ukrywać. Jednak najbardziej cieszyła się, że tata powiedział, że ją kocha i nie pozwoli nikomu jej skrzywdzić. Aż zrobiło się miękko na serduszku słysząc takie słowa od taty. Charlotta nie zastanawiając się długo przytuliła się do niego.
- Też cię kocham i dziękuje aniołom, że mi ciebie dały - powiedziała do niego, bo tata był od aniołów. Więc dziękowała im, że zesłali jej tak kochającego i wspaniałego tatę.
- Dobrze - powiedziała do niego. Spojrzała na swoje zdarte kolano zastanawiając się czy je zagoić, czy też pozwolić mu samo goić. - Nie będę tego goić... - dodała do taty. Przecież to nie było nic poważnego, a poza tym, jak spotkają kogoś po drodze, kto widział upadek. To, jak wyjaśnią, że nie ma nawet zadrapania.
- Śmietankowe z polewą czekoladową - wybrała sobie od razu nie zastanawiając się.
 

Xavier Alexander Morningstar

32


190 cm


Life is brutal







[Cytuj]
Multikonta: Elvan, Ceris, Rose
Nie raz Xavier zastanawiał się co by stało się z Charlotta gdyby jej wtedy nie spotkał. Myśl by trafila pod sąd Clave napawał go strachem. Jednak jakoś to przypadkowe zabójstwo w afekcie rozeszło się po kościach. Morningstar obiecał i przyrzekł, że zajmię się mała czarodziejką i załatwi jej naukę czarodziejską.
Jednak tak czy siak od razu Kruszynka skradła mu serce, więc nie dałby ośmiolatki zabrać od siebie. Walczyłby do "ostatniej kropli krwi" by nic jej się nie stało i by Charlotte nie była nieszczęśliwa.
- Widocznie tak miało być byśmy się spotkali na swojej drodzę życia. - stwierdził.
Słysząc o ranie na kolanie co miała młoda uśmiechnął się.
- Dobry wybór - pochwalił.
Następnie pogłaskał dziewczynkę po włosach.
Później kupił Kruszynce wybrane lody, a on wziął sobie orzechowe. Gdy oddalili się od sprzedawcy, gdzie później zapłacił mu za lody zacząl opowieść:
- Obiecałem Ci, że opowiem Ci o moich rodzicach. Moi przybrani z którymi się wychowywałem i adoptowali mnie byli naprawdę mili i dużo im zawdzięczam, wyksztalcenie, podejście do ludzi. Jednakże kontakt się urwał, ponieważ nie spełniałem oczekiwań ojca i mnie wydzieczył. Przez to szybko musiałem dorosnąć i rozpocząć dorosłe życie. Pewnie by się ucieszyli, że mają wnuczkę, tylko by chcieli jeszcze bym miał żonę, a wątpię by było to możli. Jeśli chodzi o biologicznych strasznie są zapatrzeni w reguly Clave. Nie odpowiada mi to, więc nie będę, że oni tak chcą nie znosić i uważać za gorszych innych ras. Nie rozumiem tego podejścia, jednak to nie znaczy, że zmienią moich poglądów na świat. Jeszcze ich poznaję, ale są raczej w uczuciach... dość oziebli, choć na początku cieszyli się, że się odnazłem. No i dowiedziałem się, że mam rodzeństwo, którego nigdy nie miałem - wyjaśnił.
Jeśli Charlotte ma jakieś pytania niech je zada, a Xavier napewno odpowie.

<div style="width:450px;"><div style="font-family:'Satisfy'; font-size:28px; line-height:80%; color:#8F507C;text-shadow: 1px 1px #e6e6e6;margin-top:50px;margin-left:-150px;position:relative;">
Xavier Morningstar
<tbody></tbody>
<img src="https://data.whicdn.com/images/218888822/original.gif" style="border:2px dotted #8F507C; width:100px;height:100px;border-radius:100px;margin-top:-30px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="border:3px dotted #8F507C; width:130px;height:130px;border-radius:100px;margin-top:-25px;">
<tbody></tbody>
<div style="width:380px; font-family:calibri; font-size:9px; text-transform:uppercase; text-align:justify; line-height:8px; color:#000000;"><div style="padding:2px;">
Here's to the lonely hearts and the ones that never change
Charlotte V. Bennett
[Usunięty]
Charlotte V. Bennett
[Usunięty]
[Cytuj]
Właśnie tym stwierdzeniem skończyli rozmowę o tym co było i zajęli się jedzeniem pysznych lodów oraz rozmowie o rodzicach Xaviera. Charlotta była ich bardzo ciekawa i zastanawiało ją czy ci ludzie ją zaakceptuje. Nigdy nie miała dziadków więc bardzo by chciała mieć ich. Zwłaszcza że jej rodzina się bardzo powiększyła miała pełno cioci i wujków, przyjaciółkę, tatę, pradziadka Joe i być może będzie miała dziadków. Więc chciała ich bardzo poznać. Słuchając opowieść taty o nich uśmiechnęła się słysząc, że ci, którzy go wychowali bardzo by się ucieszyli z tego, że mają wnuczkę. Jednak minka trochę jej zeszła słysząc o biologicznych. No cóż, postara się ich przekonać do siebie.
- Wracajmy już - powiedziała do taty, bo przecież robiło się coraz później, a musiała jeszcze odrobić lekcje. Dopóki tata nie załatwi sprawy z nauką w domu to musiała chodzić do szkoły.

//zt
 

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Zawsze gdy zmieniała się w jakieś zwierzę z reguły była tego świadoma jednak jak się okazało dzisiaj ten zaczynał się całkowicie inaczej niż zakładała. Obudziła się w ciele białego kota! Co jak co, koty lubiła, ale jak to się stało to nie wiedziała. Może coś jej się stało i zmieniła się automatycznie? Ciężko było to rozgryźć. Przeciągnęła się po łóżku, które teraz było ogromne! Nie przypominała sobie, żeby było AŻ takie wielkie. Dopiero po chwili ogarnęła, że to nie łóżko się zmieniło tylko jej rozmiar!
Jej kocie ciało było małych rozmiarów więc nic dziwnego, że wszystko dookoła niej nagle wydało się strasznie duże. Podrapała się tylną nogą za swoim prawym uszkiem. Chciała coś powiedzieć, ale zamiast tego wydobył się z jej gardła miaukniecie kota.
Westchnęła, zeszła z łózka, łapiąc się pazurami o pościel, a gdy była na ziemi wyszła z domu. Dobrze, że miała wejście dla kota/psa i nie musiała kombinować jak tu wyjść z własnego mieszkania. Najbliżej był plac zabaw tam też się udała jednak poza dwójką dzieci nikogo tam nie było. A nie chcąc "wpaść" na dzieci położyła się obok ławeczki, która była pusta i lizała swoje futerko myjąc się powoli.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Plac zabaw wydawał się dość dziwacznym miejscem na odwiedziny tuż po zmroku. Niektóre dzieciaki jeszcze bawiły się na dworze, zaś noc pozwoliła na wyruszenie w teren dla drapieżników i tych, co lubią nocne wyprawy. Miasto właściwie nocą ożywa w inny sposób. Czas idealny dla Estery na mały spacerek, gdzie przy okazji nikt niepowołany nie odkryje jej umiejętności za dnia. Tutaj zawędrowała właściwie przypadkiem. Wiedziona jakimś dziwnym instynktem, który pokierował jej kroi właśnie w to miejsce. Przystanęła z boku chwilę obserwując ostatnie dzieciaki bawiące się w najlepsze. Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Lubiła dzieci. Czasami tęskniła za własnymi oraz za wnukami, których nigdy nie mogła zobaczyć. Cichutko westchnęła odrywając wzrok od przyziemnych pociech. Rozejrzała się zaś uważnie po okolicy dostrzegając małą, puchatą kuleczkę. Wampirzyca podeszła ostrożnie do zwierzaka. Przykucnęła wyciągając w kierunku kotka jedną dłoń.
- Co taki słodziaczek tutaj robi, hmmm? - zapytała cichutko. Zaciągnęła się świeżym powietrzem i wyczuła, iż kotek nie pachnie jak zwykły pupil domowy. Uniosła delikatnie brwi do góry. - Och... Skarbeńku, chyba nie jest to dla ciebie odpowiednie miejsce, nie sądzisz? - uśmiechnęła się delikatnie, ale nie dotykała na razie uroczej, puchatej, białej kuleczki. Nie chciała po prostu przekroczyć pewnej granicy. Nie wiedziała, jak może zwierzak na nią zareagować.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
W pierwszej chwili nie zwróciła uwagi na nieznaną kobietę zajęta własnymi porzadkami jakie wykonywała. Dopiero gdy tak schyliła się i coś do niej powiedziała to w odruchu zasyczała na niej w krótkim odstępie czasu. Dopiero po chwili spojrzała na nią swoimi kocimi oczami. Zamiast jej odpowiedzieć, to zamruczała cicho i raczej dość niepewnie. Podniosła się z ziemi i w momencie gdy do niej podchodziła jednocześnie węszyła podłogę oraz wystawioną w jej stronę rękę. Gdy zrobiła kilkanaście kroków w jej stronę szurnęła ją noskiem po ręce i po chwili lekko oblizała. Nie była co prawda Przyziemnym, ale nie wyglądała na taką, która zrobi jej krzywdę, a tak się jej przynajmniej wydawało. Zerkała na nią z zaciekawieniem w małym ciałku.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Kobieta spoglądała na uroczą, puchatą kulkę z wyraźną czułością. Delikatnie się uśmiechnęła czując liźniecie szorstkiego języczka koteczka. Można by było jej przypisać minę typu UwU. Estera uwielbiała koty. Wampirzyca rozejrzała się, a gdy była pewna, że dzieci sobie pobiegły, a w okolicy nikogo nie ma wróciła wzrokiem do zwierzątka. Uśmiechnęła się szerzej ukazując kły. Tylko na chwileczkę, aby pokazać kim jest.
- Zapachowo czuć od ciebie wróżkę. Jak się domyślam nie możesz teraz mówić. Co powiesz na miauknięcie przy odpowiedzi tak oraz pacnięcie łapką na nie? - zaproponowała z uśmiechem. Sama potrafiła się zmieniać w kota, ale wtedy w ogóle się nie dogadają, więc wolała teraz spróbować tego typu działania, aby dowiedzieć się czegokolwiek.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Emily nie miała pewności do tego z kim ma do czynienia, jednak wiadomo, że po zapachu czuła wampira. A gdy ta pokazała jej kły to tylko ją utwierdziło ją w przekonaniu, że miała dobre przeczucia co do tego. Gdy dziewczyna zaczęła mówić Emily nastroszyła swoje uszy i usiadła na ziemi swoim tyłkiem, by po chwili podrapać się tylną łapą za uchem. Po chwilowej przerwie miauknęła na zgodę machając swoim ogonkiem wesoło na boki. Głowę zaś lekko obróciła w bok patrząc na nią z zainteresowaniem.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Biały kotem był na prawdę przeuroczy. Wampirzyca nie mogła się napatrzeć na tą śliczną, białą kulkę fluffu. Jednak to było nieco zaskakujące, by spotkać wróżkę w takiej formie właśnie na placu zabaw i to po ciemku. Delikatny uśmiech nie schodził wampirzycy z twarzy. Zadowolona była z tego, że coś się ustalić udało. Kotek przystał na jej propozycję, więc można było podpytać co nieco.
- Powiedz mi skarbie, to chyba nie jest twoja naturalna forma prawda? - zapytała. Wątpiła, by była. Raczej zwykle wyglądali na zwykłych ludzi. Bies był doskonałym tego przykładem. Wolała się jednak. Wiedziała, że przedstawiciele rasy Faerie są niezwykle różni, aczkolwiek wątpiła, aby takowy urodził się po prostu kotem.
- Ty się przemieniłaś w tą uroczą postać sama? - mogła to być też przecież klątwa. Esti wolała się podpytać.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Jej kocie oczy lekko zabłysły przez mroczne otoczenie jakie ich otaczało. W momencie gdy wampirzyca zaczęła mówić Emily nastroszyła uszy jednocześnie słuchając jej pytania z uwagą. Choć jednym z niekontrolowanych ruchów był zdecydowanie jej ogon, który ruszał się na boki z radości, że kogoś w końcu spotkała. Można było powiedzieć, że lekko zamiatała ogonkiem piasek gdy tak zerkała na nieznajomą. Na pierwsze pytanie pacnęła łapą w ziemię mówiąc po kociemu "nie" jak to ustaliły przed chwilą. Na drugie pytanie westchnęła w duchu ciężko, po czym zamiauczała głośno jako odpowiedź pozytywną. Tak zmieniła się sama, pech czy nie pech ciężko stwierdzić.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Wampirzyca była wręcz wniebowzięta uroczą stertą fluffu. Mogłaby się przyglądać kotkowi przez wieki. No cudowne stworzonko. Estera miała po prostu słabość do zwierzaków, a zwłaszcza kotów. Te cudne uszka nasłuchujące co mówiła i ten śliczny ogonek, który zamiatał piasek pod sobą. Ufufuf... No dobra. Trzeba się skupić a nie patrzeć tylko na tą białą słodkość. Koteczek odpowiedział na pierwsze pytanie "nie", a na drugie "tak". No dobra. Coś już tam wiedziała, więc czas zadać kolejne.
- Świadomie się przemieniłaś? - to było jako pierwsze. Postanowiła dać chwilę Słodziakowi na odpowiedź. Musiała poczekać bo zależnie od odpowiedzi tak zada kolejne. Już w głowie miała owe pytania ułożone, jednak no... Byłą potrzebna odpowiedź na to, nim zdecyduje się zadać którekolwiek z nich.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
W tej formie dość mocno ją roznosiło dlatego też wstała z ziemi i podeszła bliżej nieznanej kobiety i zaczęła ją obwąchiwać. W tej chwili bliżej jej było pewnie do psa czy innego domowego zwierzaka niż kociaka. Pomimo swych czynności jej uszy były czujne i w trakcie zadawania pytań wyostrzyła swój słuch. Miauknęła głośno jako odpowiedź pozytywną. Następnie wlazła na jej rękę, po czym zaczęła wbijać pazurki w jej ubranie [o ile miała coś z długim rękawem] a następnie zaczęła swoją wspinaczkę w górę by ostatecznie zasiąść niczym królowa na ramieniu Estery. Po kociemu znaczyło: jestem gotowa, ruszaj mój rumaku! Dotknęła noskiem jej policzek, a następnie ją polizała ciekawa jakie następne pytanie dostanie.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Kotka kupowała ją swoją postawą. No ale to nie było trudne w przypadku osoby, która koty bardzo lubiła. Estera dawała się więc obwąchać uśmiechając się przy tym szeroko. Miała na sobie sweter więc puchata, biała kulka bez problemu mogła się na nią wdrapać. Wampirzyca cicho się zaśmiała czując szorstki języczek na swoim policzku. Podrapała kociaka za uszkiem wstając. Powolnym krokiem ruszyła na dalszy spacer.
- Muszę przyznać, iż przybrałaś uroczą formę. Och... Ja się nie przedstawiłam. Przepraszam. Jestem Estera Constantin. - powiedziała z uśmiechem znów drapiąc kociaka, tylko tym razem pod bródką. - Powiedz mi Słodziaku, chcesz coś może zjeść? - zapytała troskliwym głosem. Co jak co, ale nie chciała pozwolić, by jej dzisiejsza towarzyszka była głodna podczas ich spacerowania.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
W momencie gdy ją podrapała za uszkiem zamruczała donośnie z zadowoleniem w głosie. Co jak co, ale nie ważne w jakiej formie była to pieszczotki lubiła w kociej formie jak i w jej oryginalnej. Zamerdała ogonkiem kiedy padł temat jedzenia. Zamiauczała głośno jak pozytywną odpowiedź. Darmowe jedzenie przyjmie zawsze i wszędzie! Zwłaszcza że dziś nie miała jak zrobić sobie śniadanka. Po chwili normalnie było słychać dźwięk burczenia jak na zawołanie. Emily opuściła lekko łepek na dół zakłopotana.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo