Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Głowa chciała jedno, ciało dosłownie wyło mu co innego. Drżało, spinało się, ledwo wyczuwalny puls walił szaleńczy rytm, mówiąc łowcy to, na co dziewczyna już nie potrafiła. Dlatego starał się ograniczyć bezczelne wejście na strefę personalną do maksimum, pozostając wyłącznie cichym cieniem zza pleców.
-Dobra robota. - cichy szept na nowo spływa do ucha, zagrzewając małżowinę oddechem. -Teraz ostrożnie, postaraj się nie wykonywać agresywnych ruchów, w przeciwnym razie ryż spadnie Ci na koc.- dłoń chłopaka powoli puszcza, po raz ostatni zapoznając się opuszki ze skórą młodszej. Odsunął się od pleców, siadając tak jak wcześniej blisko, a jednak przestrzeń osobista była wyłącznie jej.
-Spróbuj wyłowić cały, jak nie będzie Ci wychodzić, interweniuję tak jak przed chwilą. Na razie spróbuj samodzielnie. - w przeciwnym razie dyskusja o żebrach przerodzi się w lekcję praktyczną, co robić, gdy jeden z towarzyszy dorabia się zawału.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Serce biło oszalałym tempem, niczym galopującej przestraszonej sarny. Niby nic takiego, ot jakiś zajączek za wysoko skoczył i przy lądowaniu złamał jakąś gałązkę. Nic strasznego, a jednak zwierzynę płoszyło. Mięśnie krzyczały coś w stylu "panika i ucieczka" niczym zebry w bajce Lwia straż. Z drugiej zaś strony te same mięśnie tak się napięły, że za Chiny Ludowe by teraz nie wstała.
Kolejny cichy szept. Raz jeszcze poczuła jego ciepły oddech na swojej skórze. Skok adrenaliny, napięcia, strachu. W głowie młodej Łowczyni zadudniło pytanie "dlaczego?". Dlaczego ona sama sobie to robi. Chyba zwariowała. Oszalała. Pogięło ją, że ogóle wpadła na tak idiotyczny pomysł. Nie. Nie może się poddać. On nic przecież złego nie robi. Tylko pomaga. Na jej własną prośbę. Sama chciała. Nie może nagle rzucić się do ucieczki. Nie zrobi mu tego. Nie chciała wywoływać jeszcze bardziej niezręcznej atmosfery. Już wystarczająco ciężko się przecież zrobiło.
Kolejne sekundy mijały niczym piasek przesypujący się w klepsydrze. Czas płynął dalej, a Mia patrzyła na swą dłoń, w której to trzymała pałeczki. Raptem sekundę, czy dwie minęły od momentu, gdy zabrał swoją dłoń. Ona zaś miał wrażenie, jakby wciąż tam była. Głębszy oddech. Raz... Dwa... Trzy... Próbujemy dalej. Skoro już zaczęła, to musi to skończyć. Zadanie, cel, misja. Ponowne łowienie drobinek ryżu. Drżące dłonie z uporem maniaka nieudolnie próbowały wyłapać to białe ustrojstwo. Ciało chyba miało już dość. Odmawiało posłuszeństwa. Pozycja, w jakiej siedziała, co raz bardziej jej doskwierała. Nogi były odrętwiałe, mięśnie ramion zaczynały krzyczeć z bólu przez to napięcie, a nadgarstek trudniej było rozluźnić. Gdzieś w głębi umysłu coś podpowiadało, że powinna na dziś już odpuścić. Wystarczy. Przegnie. Jednak ten upór maniaka i myśl o tym, że przecież jej nie wolno się poddać, brała górę i wciąż próbowała w myślach kląc na te białe, pływające, upierdliwe drobinki cholernego ryżu.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Niewinna zwierzyna drży pod naporem emocji, skąpana w wirze wspomnień. Pamiętała tamten dotyk, nakładała na to obecny, a głowa starała się sobie przetłumaczyć, że nie — czasem myśliwy trafił wybitnie niefortunnie, bo tak naprawdę akurat tego dzisiejszego poranka wyszedł nazbierać grzyby, jeżyny lub jagody na kompot. Obserwował ją nieprzerwanie, chociaż tym razem oczy skupiły się bardziej na spiętej sylwetce, zaciśniętych wargach, sztywnym jak struna nadgarstku.
Nie no, tak nie można, w tym tempie dziewczyna prędzej zrobi sobie krzywdę, niż wyłowi ten nieszczęsny ryż, pływający drwiąco pośród sosu, niczym zestrzelona łajba, która odmawiała pójścia na dno. Azjata zagryzł wargę, podejmując za ich dwójkę decyzję. Złapał mocno dziewczynę za nadgarstek, w którym trzymała pałeczki, blokując dalszy ruch.
-Mia, wystarczy. - palce rozluźniają się, wypuszczając z klatki niechcianego zapewne dotyku, świadom, że prawdopodobnie łowczyni w swym strachu powróci do ustawień fabrycznych. -Zostaw to, zajmiemy się tym później. Chodź, zejdziemy do strumyka, obmyję jeden z pojemników, to będę miał mniej zmywania potem. - mruknął cicho, powstając z zajmowanego miejsca. Zgarnął puste opakowanie po makaronie w dłonie, zastanawiając się, czym tak naprawdę miał to ogarnąć? Nie wziął ani gąbki, płynu do mycia naczyń, a przecież na ściankach lśniły resztki oliwy. Wiedział jednak, że zostaną tak dłużej, to młoda mu tu zwyczajnie sfiksuje, a przecież nie o to w tym dniu chodziło. Westchnął i korzystając z rozprostowania nóg, wyciągnął ręce ku słońcu, aż słyszał, jak coś strzeliło mu w barku. Cudnie.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Dotyk. Znów ten nieszczęsny dotyk. Tym razem inny. Mocny, stanowczy, niczym zimny prysznic wyciągający młodą kobietę z transu, w jaki wpadła. Szybki ruch głową umożliwiający piwnym tęczówkom spojrzenie na strasznego Łowcę. W oczach dziewczyny wyraźnie malowało się zaskoczenie. Jej umysł próbował ogarnąć co się właściwie przed chwilą wydarzyło. Wewnętrzna walka o cząstkę samej siebie została brutalnie przerwana stanowczym wyzwaniem. Te dwa słowa przyciągnęły ja spowrotem do urokliwej doliny, wyciągając ja z czeluści dna jaskini, w jakiej się znalazła.
Miał rację. Dość. Nie było sensu tego ciągnąć, niepotrzebnie przedłużać. Cichutko westchnęła odkładając na koc zarówno czarkę jak i pałeczki. Mięśnie zaczęły się rozluźniać. Podczas pierwszej próby powstania z miejsca do głowy Mii dotarła pewną nieprzyjemna myśl. Tu i teraz jest miło i spokojnie. Ciszę przerywa tylko szum strumyka i trele ptaków. Jeśli ona teraz, mając czas, nie była w stanie przełamać własnego strachu, to co w momencie gdy sytuacja będzie na ostrzy noża? Pospiesznie jednak odsunęła od siebie tą myśl. Nie chciała znów wpaść do wnętrza wspomnianej jaskini.
Druga próba powstania na nogi powiodła się. Mięśnie zaczęły współpracować. Kelnerka cicho czując ból w nogach. Charakterystyczne odrętwienie powoli odpływało z każdym kolejnym ruchem nastolatki. Próbowała rozluźnić je, rozchodzić, by krew na nowo odpowiednio dopływała do kończyn. Spojrzała na pojemnik trzymany przez Yuu. Zabrała mi go z łapek.
- Chodź... Teraz ja ci coś pokażę. - powiedziała spokojnie i skierowała swoje stópki w kierunku strumyka. Na miejscu przykucnęła i dłonią zgarnęła suchego piasku by wsypać do pojemnika. Potrząsnęła nim, by piasek przylepił się do powierzchni ścianek. Dłonią oczyściła go z piasku wysypując go na bok i powtórzyła cały proceder jeszcze dwukrotnie. Jak uznała, że już nie widać uciążliwych plam z piasku na opakowaniu przemyła je w wodzie. Wstała by zaraz oddać pojemnik właścicielowi.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Tak naprawdę jego robota jako przedstawiciela płci męskiej się tutaj kończyła. Mógł spokojnie podłożyć się, wyciągnąć rękę, zabrać ją na spacer, zaprosić na imprezę, nawet by ją na drinka zabrał, gdy odrobinę podrośnie — w końcu największy test przyjaźni opierał się na zaufaniu, gdy schlani wracaliście przez miasto i należało zaufać drugiemu, że żadne nic nie odpierdoli w międzyczasie. Czy wygra? Czy przegra? Czy skryje się gdzieś za słodką bańką, by zostało to wykorzystane przeciwko niej później, gdy jedynym sojusznikiem będzie chłopak? Na razie panna zasłużyła na słowa uznania, bo jednak podjęła batalię i na pierwszy rzut oka wydawało się, że zamierzała wymachiwać tym małym sztylecikiem nawet do białego rana, jeżeli musiała. Toteż ośli upór wylądował zgrabnie koło temperamentu, a odpowiednie kolorki oznaczyły folder ze wspomnieniami.
-Uhm.. okay? - podążył niepewnie za dziewczęciem, chociaż wkrótce pojawił się u jej boku, ciesząc się długim dniem. Przykucnął przy strumieniu, poobserwował zabieg, zaciekawiony efektem. Oczywiście, że to znał. Na bank. W stu procentach. Po prostu na krótką chwilę mózg przykrył tę informację czymś innym, coś jak szukanie kluczy pod niechlujnie rzuconą kurtką.
-Dzięki. - Zanurzył dłonie w strumieniu, obmył twarz, z ulgą przyjmując chłód wody.
I wtedy zrodził się genialny pomysł. Niewinny, spokojny i ... chlust. W stronę łowczyni leci podebrana ze strumienia woda, a sam Azjata zdejmuje buty oraz skarpetki, by przysiąść na mokrej trawie. Z huncwockim uśmiechem spogląda na nowo na Orzeszka, ciekaw jak bardzo go zaraz opierdoli.. lub nie.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Powoli wszystko wracało do normy. No, przynajmniej tak to nazwijmy. Ot dziewczyna przestała skupiać się na nieszczęsnym dotyku, który wywoływał u niej przerażenie już na samą myśl. Zostało powiedziane "dość" na dzisiaj i tego miała zamiar się aktualnie trzymać. Odpuścić próby kontroli własnego strachu lub też przełamania go w jakikolwiek sposób. Jeśli za długo by to ciągnęła, to faktycznie mogłaby zrobić sobie krzywdę, a przecież we wszelkiej maści terapiach nie o to przecież chodziło. Krok po kroczku. Nie wszystko na raz.
Zrobiło jej się za to nieco głupio, że wykorzystała w pewien sposób Yuu do tego, aby rozpocząć walkę o samą siebie. Niepewnie spojrzała w jego kierunku chcąc sprawdzić, jak wygląda faktycznie sytuacja. Miała nadzieję, że chociaż po jego mimice i zachowaniu odczyta, że poczuł się nieswojo. Chociaż co ona wyprawia. Na bank poczuł się nieswojo. Nie przyprowadzał jej przecież tutaj, by zostać czymś w rodzaju bodźca dla królika doświadczalnego, którym była ona. Myjąc jego pojemnik zastanawiała się, jakby tu go przeprosić za zaistniała sytuację. Chciała mu chociaż powiedzieć, dlaczego wybrała własnie ten moment i jego osobę do wykonania takiej próby. Wszystko rozchodziło się o zaufanie, którym go mimowolnie obdarzyła.
Chluśnięcie zimnej wody wyrwało ją z rozmyślań nad kolejnymi krokami. Uniosła zaskoczona brwi spoglądając piwnymi oczętami na winowajcę owego zimnego prysznicu. Zacisnęła delikatnie zęby ocierając twarz rękawem swojego sweterka. Mogłoby się wydawać, iż burda murowana. Mia jednak miała inny plan na dany moment. Skoro właściciel pojemniczka był zajęty zdejmowaniem butów i skarpetek postanowiła skorzystać z chwili. Złapała pojemnik, nabrała wody i całą zawartość wylała na chłopaka. Wyszczerzyła się zadowolona by zaraz się odwrócić i zacząć biec w kierunku pozostawionego w oddali koca. Oczywiście pojemniczek zabrała ze sobą.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Z tym odpuszczaniem łowca to by się z lekka kłócił, ot dziewczyna wzięła przerwę. Pozwoliła, aby płuca uzupełniły potrzebne cząstki powietrza, kości rozprostowały się, głowa odpoczęła po wymagającym wysiłku. Orzeszek chciała lub nie, ale znajdywała się w tej doskonałej pozycji, aby nauczona jednym doświadczeniem z uniesioną głową ruszyła kolejny kroczek dalej, odnosząc znacznie mniejsze obrażenia, aniżeli mogłaby, jeśli kontynuowali proceder do oporu, aż straty okazały się większe, aniżeli skrawki gorzkiego zwycięstwa.
Krople wody opadają w małej kaskadzie, stanowiąc dodatkową partię prysznica, na którą najwyraźniej ktoś go zapisał bez pytania. Co jednak uspokaja, daje to poczucie pewniejszego gruntu, to właśnie ten wyszczerz, będący wart dosłownie każdego zszarganego nerwu, niepewnego dotyku, powątpiewania, czy aby na pewno idzie w dobrą stronę na poczet komfortu zeschizowanej dziewczyny. Odpowiada równie szeroko na uśmiech, zgarnia obuwie i skarpetki z ziemi, puszczając się w pościg.
-HEY! - wojenny okrzyk wydobywa się z gardła łowcy, a w stronę dziewczyny lecą wszelkie możliwe groźby od nękania od świtu po zmierzch, przez wkopywanie ją w mycie próbówek, a na wyciu serenad pod oknem kończąc. Czy którąś by zrealizował? Pewnie wszystkie — w końcu nie było osoby poza bratem, która mogłaby mu stosownie wybić co bardziej szalony pomysł z głowy. A na razie tylko spisywał w głowie listę oskarżenia, którą zamierzał podłożyć najwyższemu sędzi rozpatrującym wszelkie skargi na szkodę niewinnych Nefili, czyli jemu samemu. Sielankowy obrazek aż prosi się o złapanie łowczyni w pasie, rzucenie się na trawę, proste wygłupy, tak bardzo będące na miarę ich młodego wieku. A jednak zatrzymuje się, czochra bezczelnie czuprynę Orzeszka, samemu ocierając twarz dolnym rąbkiem od mokrej już i tak koszulki. Dojadają na tyle, o ile są w stanie, zgarniają książki w torby, a Azjata nader ostrożnie pakuje notatki, uważając, aby nie zalać choćby jednego zdania spisanego pochyłym pismem. W przygotowane torebki chowa brudne naczynia, by następnie schować je ostrożnie do koszyka.
Gdy pierwsze promienie zaczynały kryć się w linii szerokiego horyzontu, niebo przybrało barwę soczystej pomarańczy, głębokiej czerwieni i fioletu, jakiego nie powstydziłyby się jesienne śliwki, chłopak przerzucił sobie na nowo koc przez ramię. Przed odejściem jednak strzelił ostatnie zdjęcie tonącemu słońcu, "przypadkowo" pilnując, aby i Orzeszek wpadła w kadr. No co zrobisz, fotografia nigdy nie była jego mocną stroną, on nie umi! Z taką pamiątką, przeciągnął się po raz ostatni, złapał koszyk w rękę i zwrócił się w stronę wyjścia z doliny.
-Wracamy?

/zt x2

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies | Sif
Rez z reguły nie potrzebowała wiele do szczęścia. Jednego dnia tym, co wprawiało ją w lepszy niż przeciętnie nastrój był najnowszy odcinek włoskiej telenoweli i dobry aperitif, innego udane pokonanie wrogów w kolejnej bitwie, a jeszcze innego po prostu święty spokój. Dzisiejszy wieczór należał do tej trzeciej kategorii i chociaż miała kilka rzeczy do zrobienia, wolała odłożyć je na dalszy plan, by skupić się na sobie.
Wysiłek fizyczny nie był jej straszny, nie przejmowała się tym, że może się rozczochrać, mieć zakwasy, czy, o zgrozo, zmęczyć. Potrafiła czerpać sporą dawkę przyjemności z utrzymywania swojego ciała w formie, dlatego, korzystając z ostatnich cieplejszych wieczorów w tym przeklętym przez anioły i demony mieście, nałożyła na siebie wygodny, sportowy strój do biegania. Dodać do tego telefon ze słuchawkami, w których słychać było ciężką elektronikę oraz pistolet przy udzie - w przypadku bycia ofiarą napadu czy innego podobnego przestępstwa, Rez zazwyczaj nie pierdoliła się w tańcu - i była już odpowiednio przygotowana na wieczorny jogging.
Nie miała w okolicy swojej ulubionej trasy, zazwyczaj biegła tam, gdzie akurat miała ochotę, praktycznie zawsze wybierając tereny oddalone od centrum miasta. Widoki były zdecydowanie przyjemniejsze dla oka, a bieganie po niepewnym, leśnym gruncie bardziej wymagające niż po udeptanych chodnikach, a o to jej między innymi chodziło. I właśnie w ten sposób dotarła do jednego z bardziej urokliwych miejsc w Yorku, które nie było jej szczególnie obce. Często tutaj trafiała, czy to przez przypadek, czy z premedytacją. Zwolniła trochę, by truchtem dobiec do brzegu strumyka, przy którym też zaraz stanęła. Planowała tu chwilę odpocząć, by po krótkiej przerwie trenować dalej.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo