Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Lochy
Z Sali Przesłuchać można zejść do lochów. Kamienne, wąskie i kręte schody prowadzą kilka metrów poniżej terenu, gdzie znajdują się zimne lochy. Woda kapie z wyrytego w kamieniu stropu i cieknie po ścianach, panuje tu ogromny chłód i każdy, kto trafia w to miejsce, odczuwa podejrzany strach, zupełnie tak, jakby to miejsce karmiło się tym uczuciem. Cele w Lochu są obłożone znakami, które uniemożliwiają więźniom ucieczkę. Te miejsca są małe i zimne, nie ma w nich zupełnie nic, a mają skłonić do współpracy uwięzione w nich osoby.

Universal Person

666


180 cm


Behind this mask there is more than just flesh







[Cytuj]
Multikonta: Brak
Ponoć lochy to najprzyjemniejsze miejsce w całym Gardzie, o il jest się jedynie przelotnym wizytatorem – a najlepiej wcale nie wchodzi do środka. To ponure miejsce, które jest mało wymarzonym przydziałem dla większości Łowców – wilgotno, chłodno, cicho i ponuro. Pomijając rygor i dyscyplinę, wręcz nudnawo. Na całe szczęście, lokatorów było tutaj niewiele, choć pewna Zara Dearborn miała śliczną, pieczołowicie zabezpieczoną celę. To był ten dylemat, co zrobić z domniemanie zarządzającymi Kohortą – przed przesłuchaniem z pewnym ślicznym mieczem? Wrzucić tam gdzie nie powinni napsocić, chyba że ktoś miałby lepsze rozwiązanie? Zarazem uwzględniając okrojone liczby, potrzebę ogarnięcia Alicante i fakt, iż o lincz byłoby zapewne nietrudno. Bo ktoś w końcu musiał być za to odpowiedzialny, a jeśli nie dało się dosięgnąć czynnika zapalnego, zawsze można wyżyć się na pionkach…
Orzeszku, nim w ogóle dopuszczono cię niżej – legitymowanie, przeszukanie, przepytanie: po co, dlaczego, do kogo, co knujesz… - procedur była masa, choć zważywszy na opisaną powyżej sytuację, to chyba zrozumiałe. W każdym razie, upewniając się że niczego nie nabroisz – ani nie będziesz miała czym – poprowadzono cię dalej. Słowo honoru, to miejsce zdawało się nie mieć końca, trochę trwało nim ty i dwójka konwojentów dotarła do celu podróży – i choć ci panowie zrobili wam nieco miejsca, tak nadal mieli na oku i byli gotowi zainterweniować. Szczególna ostrożność? Powiedzmy, wszakże byłaś spokrewniona z osadzoną.
Z kolei sama Zara? Siedziała na podłodze, oparta o ścianę i liczyła krople wody spływające po tej przeciwległej. O bardziej pasjonujące zajęcie tutaj trudno. Zarazem nawet nie zwróciła uwagi na odgłosy kroków, najwidoczniej uznała to za kolejny obchód...

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Już w pierwszym momencie, po otrzymaniu wiadomości, iż Zara została schwytana, postanowiła z nią porozmawiać. Minęły lata od momentu ich ostatniego spotkania. W ostatnim czasie wiele się wydarzyło, a i samej Mii życie nie oszczędziło. Chciała jednak sprostać temu wyzwaniu. Nie wiedziała, kiedy znów nadarzy się okazja na rozmowę. Poza tym Zara była jej rodzoną siostrą. Nie umiała i nawet nie chciałą o niej zapomnieć.
Od samego początku młoda Nefilim liczyła się z restrykcyjnymi zasadami spotkania. Już sam fakt, iż jej siostra uznawana była za liderkę Kohorty, powodował to, iż każdemu się przyglądano. To, że były rodzeństwem tylko budziło większą nieufność wielu istot. Rozumiała to. Nie robiła więc żadnych problemów podczas legitymowania czy też przeszukiwania. Cierpliwie i spokojnie przechodziła przez wszystkie potrzebne procedury. Samo przejście korytarzami trwało wieki. Myślała, że ta wędrówka nigdy się już nie skończy. Włosy miała upięte w kok, odsłaniając swój kark z rodowym tatuażem. Nie bała się tego. Była tym, kim była i tego nie zmieni.
Orzeszkowi serce się krajało widząc własną siostrę w celi. Zerknęła odruchowo na strażników, a potem znów na siostrę. Wzięła głębszy wdech.
- Zaro... - powiedziała swym melodyjnym głosikiem, by zwrócić jej uwagę na swej osobie. Zamilkła. Czekała. Łzy do oczu Mii same zaczęły napływać. Szybko jednak je przetarła i znów wzięła głębszy wdech by zachować spokój. Nie spodziewała się, że kiedyś przyjdzie taki moment, że będą po dwóch różnych stronach więziennych krat.

Universal Person

666


180 cm


Behind this mask there is more than just flesh







[Cytuj]
Multikonta: Brak
Jak mogła prezentować się Zara? Pod katem tuszy, bez zmian – w końcu siedziała tu raptem kilka dni, nie więcej. Pod innymi aspektami? W ubranku które pozostawiało wiele do życzenia, pobrudzona, choć z opatrzoną ręką i poskładaną do kupy. W końcu, gdy ją tu sprowadzili, miała wcięty – przez samą siebie – płat skóry z runą technique. Pech chciał, iż ten fragment zahaczał o te podstawowe, które po prostu musiano naprawić – co by ją licho nie opętało. To, czy znowu – ilu mogło dawać wiarę w tę bajkę? Mimo to nadal pozostawała w niej duma i butność, tudzież coś na wzór niezłomności – dosłownie takiej samej jak u ojca. Jak wielu już się zdążyło przekonać, można pogruchotać jej kości, lecz złamać ducha? Trudna sztuka.
Wstała bez słowa i większego pośpiechu, jak gdyby miała zaraz pójść na kolejną pogadankę z Inkwizytorem – rutynową do bólu. Odgarnęła przy tym włosy i poruszyła się tak aby i jej tatuaż był, przez chwilę, widoczny. Żadnych oznak rozpaczy, tęsknoty, wyrzutów sumienia, chęci mordu – nic, jak gdyby nosiła maskę która nie zdradzała aboslutnie niczego, poza butną pozą. Nie bez powodu uchodziła za sukcesorkę Horacego.
- Ach, Mia. Czyżby to właśnie ciebie przysłano na przesłuchanie – licząc, iż będę bardziej otwarta przy własnej rodzinie? - spytała, dość nonszalancko, spoglądając zwłaszcza na boki, czyli tam gdzie – dosłownie kawałek dalej – czaili się strażnicy. Chyba jasnym było, iż pstryczek w nos miał lecieć przede wszystkim dla nich i zarządu. - Tylko czy naprawdę połasiliby się na to, zwłaszcza bez środka gwarantującego prawdomówność… - dodała po chwili, jak gdyby przekuwając swoje myśli w słowa. Jak by na to nie spojrzeć, zbędny wysiłek – chyba że chcieliby mieć więcej materiału, w trakcie spytek: czy to prawda co mówiłaś o xyz?
- Dearborn nie płaczą - ostatni akcent przed zamilknięciem, choć dlaczego miałaś wrażenie, iż te słowa nie przeszły jej łatwo przez gardło?

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Młoda dziewczyna przyglądała się siostrze z uwagą. Jej ruchom, mimice, tatuazowi, który podkreślał ich więzy krwi. W pewien sposób czuła się bezsilna. Mógł jedynie obserwować. Zamienić kilka słów i czekać na to, co przyniesie przyszłość. Z dawnych czasów przemawiała już tylko wyolbrzymiona duma.
Każdym kolejnym słowem Zary Mia rozluźniła mięśnie. Jej twarz również przybrała bezosobowy wyraz. Wilgotne oczy wyschły i patrzyły teraz pusto na rudowłosą. Delikatnie pokręciła przecząco głową.
- We wszystkim co powiedziałaś, mylisz się. Sama poprosiłam o wizytę. Chciałam zobaczyć starszą siostrzyczkę. A Dearborn płaczą... Ale moje łzy już wyschły... Siostro. - powiedziała dość chłodno jak na swój melodyjny głosik. Mimo wszystko ciężko przychodziło jej mówić cokolwiek. Tylko jej melodyjny głos zdradzał, jak bardzo wewnętrznie cierpi z powodu tego wszystkiego, co się ostatnimi czasy wydarzyło. Zara, jako ta która ją znała, na pewno bez problemu to zauważy.
Nastolatka nie odrywała wzroku od Zary. W głowie miała kilka pytań jakie chciałaby zadać.jednak sama nie wiedziała od czego zacząć. Ilu członków rodziny zostało, skąd wiedziała o Kenricku i dlaczego do cholery jasnej zbratala się z demonem. Milczała jednak dłuższą chwilę. W końcu jednak postanowiła zadać jedno z nurtujących ją pytań. Nie, nie było to żadne z powyższych.
- Jak się czujesz?- zapytała spokojnie. Siostra nie wyglądała, by była w najlepszym stanie. Domyślała się, iż może zbyć jej pytanie. Widać było w końcu, że jest opatrzona. Jednak to pytanie tyczyło się też ogólnego stanu. Można było je właściwie i interpretować na różne sposoby. To, jak zrozumie Zara zależało tylko od niej.

  

Universal Person

666


180 cm


Behind this mask there is more than just flesh







[Cytuj]
Multikonta: Brak
Nie tylko one były bezsilne – tak naprawdę wielu było. Bo cóż mieli powiedzieć ci, którzy kładli się spać we własnym łożu, a budzili w lochach – w towarzystwie Kohorty – i z widokiem partnera/ki z poderżniętym gardłem naprzeciwko? Lub ci, których całe życie było wierutnym kłamstwem? Tudzież, pochylając się nad samym Orzeszkiem – odseparowani od rodziny i pod stałym nadzorem otoczenia? W większości wypadkach, jedyna opcja to poddaństwo lub śmierć – a czasem i domniemanej łaski nie okażą, nawet robiąc to czego oczekiwano. A co z samą Zarą? W pewnym sensie, czy miała wybór, odnośnie wychowania i wpajanych wartości? Ultimatum postawionego po upadku Kohorty? I kto wie, co dokładnie kryło się, w związku z drugą edycją znienawidzonej organizacji? Pozornie błahe pytania, a jednak jeśli dorzucić na bok emocje i zastanowić się bardziej, sprawy mocno się skomplikują.
- Nawet stąd widzę ich pozostałości - odparła, nie chcąc polemizować odnośnie celu jej przybycia, lecz skupiając się na tym co było faktem. W końcu, Orzeszku, jeszcze przed kilkoma sekundami płakałaś oraz jesteś Dearbornem. - I niewielu nas pozostało, z tych którzy jeszcze mogliby ronić łzy - dodała po chwili, gdyż ilość tych mających tatuaże na karkach była dramatycznie niska. Raptem ich dwójka?
- Mając na rękach krew naszych pobratymców, których liczba może dochodzić nawet do połowy? Czekając na przesłuchanie i egzekucję, gdyż ogół siedzących na wyższych stołkach będzie próbował zamieść własne błędy pod dywan i zwalić to na jedynego pojmanego i prawdziwego wroga publicznego? I żyjąc, nawet jeśli nie długo, ze świadomością tego, jak mocno popieprzony jest los tych poddanych wpływowi Mammona i runy technique naraz? - odpowiedziała pytaniami na to jedno zadanie, pozwalając Mii domyślić się tego, jak bardzo kwieciście mogłaby to podsumować. Dla tych chcących ominąć cenzurę: zjebanie. - Jeśli przyszłaś tutaj mnie wykląć i skreślić z rodu, by ten nie podzielił haniebnego losu Morgensternów, to może być twoja ostatnia okazja - dodała po chwili, gdyż miała wątpliwości, aby Mia wpadła powspominać dawne czasy. I czyż to nie dziwne, iż to właśnie jej przypisywała to prawo – które było zarezerwowane dla głowy rodu? Przy okazji, nawet jeśli wyglądała na niewzruszoną, same słowa były miejscami wręcz passive-aggresive – to dlaczego głos był okazjonalnie niespójny i uderzający w łamiące się nuty?

  

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Prawdą jest, że wielu z nich było teraz bezsilnych. Było, jest i będzie. Tego nie zmienią. Jednak czy faktycznie byli całkowicie bezsilni? Nad tym też można aby było polemizować. Co się jednak stało to się nie odstanie. Obie były wychowywane w ten sam sposób. Różnica polegała na tym, że Mia była tym najmłodszym Orzeszkiem, który najkrócej był pod wpływem ojca. Jako kilkuletnia dziewczynka, odseparowana od wszystkich nie nadawała się na przywódcę kilka lat temu. Nic więc dziwnego, że najcięższe brzemię padło właśnie na Zarę i w ostatecznym rozrachunku to ona trafiła do celi a nie Orzeszek. Mii brakowało wielu informacji na temat tego, co działo się z siostrą po rozdzieleniu. Nie oceniała jej za uczynki, bo czy ona w ogóle miałaby do tego prawo?
- Na zawsze pozostaną po niech ślady Zaro. Opłakiwałam chociażby Kenricka. - powiedziała z trudem. Jej głos wyraźnie zadrżał, lekko się złamał. Trzymała się jednak dzielnie. Wzięła głębszy wdech. Skinęła delikatnie głową rozumiejąc to, co chciał przez to wszystko powiedzieć. Coś w niej jednak pękło słysząc ostatnie słowa siostry. Zacisnęła pięści i cicho syknęła.
- Walić to Zaro. Jak mogłabym wykreślić z rodu ostatniego członka mojej rodziny?! Jesteś moją siostrą. Nikt i nic tego nie zmieni. Wiem, że w czystej teorii powinnam to zrobić dla własnego bezpieczeństwa. Jednak tego nie zrobię. Nawet pomimo tego, że widziałam jak poturlala się po placu głowa Kenricka. - wzięła głęboki wdech rozluźniając dłonie. Spojrzał w oczy siostry nieco spokojniej. - Jedyną rzeczą, jaką mogę dla Ciebie w tej chwili zrobić jest wybaczyć ci i powiedzieć, że mimo wszystko nadal kocham cię jak na siostrę przystało. - powiedziała zadziwiająco spokojnie tym swoim uroczym, melodyjnym głosikiem.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo