Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Warsztat World's End
Warsztat dobrze znanego mechanika, przedsiębiorcy i niepoprawnego optymisty, Logana Warda znajduje się daleko nawet od obrzeży Yorku ze względu na przynależący do niego średniej wielkości tor wyścigowy, na którym testuje swoje nowe projekty. Główny budynek został zaadaptowany na garaż ze starej remizy wybudowanej w latach 60'tych. Właściciel nie szczędził pieniędzy przy remoncie, jednak zachował oryginalną architekturę oraz fasadę. To wnętrze przeszło największą metamorfozę. Przystosowane do pracy nad sześcioma projektami jednocześnie, z najwyższej jakości sprzętem, nowym oświetleniem, wyciągami dla spalin, podnośnikami. Do całego kompleksu przynależy również spora hala, w której trzymane są ukończone bądź zaczęte projekty mogąca pomieścić do dwudziestu samochodów oraz osobne pomieszczenia dla lakiernika oraz pracowników zajmujących się obróbką części na maszynach cnc, tokarkach oraz innych takich. Cały, kilku hektarowy, teren ogrodzony jest wysokim płotem oraz monitorowany ze względu na wysoką wartość produktów. Logan oferuje kompleksowe usługi podkręcania osiągów, restaurowania pojazdów, tworzenia całkowicie nowych samochodów oraz motorów z niczego. Prawdziwa złota rączka!

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
Ta chwila wytchnienia chyba była mi potrzebna. W przeciwnym wypadku pewnie nadal myślałbym o tym krótkim momencie, który miałem z dziewczyną teraz wtulającą się w moje plecy, kiedy mkniemy ponad sto kilometrów na godzinę w stronę mojego warsztatu. To się raczej nie miało zdażyć, ale ta wyszło. Zawsze traktowałem ją jak młodszą siostrą, za każdym razem karcąc to, co mówiła moja gorsza natura. Tym razem była spokojniejsza, nie taka gwałtowna. Naprawdę nie wiem, co się ze mną dzieje, ale wyprzedzanie oraz wchodzenie przy tej prędkości w zakręty skutecznie rozpraszało moją uwagę do tego stopnia, że gdy zajechalimy pod bramę dla pracowników i odpykałem swoją przepustkę, praktycznie o tym zapomniałem. Praktycznie...
Zajechałem na boczny parking stając zaraz przy wejściu i gasząc silnik. Przeczesałem zmierzwione wiatrem włosy i spokojnie poczekałem aż Sina zejdzie z maszyny by zrobić to samo. Zabrałem od niej kask zostawiając go po prostu na siedzeniu, przecież tutaj nikt nie ukradnie. Kluczyki nadal w stacyjce.
- I co, nieźle jedzie, co? Nowy nabytek. - wyszczerzyłem się dumnie przejeżdżając dłonią po motorze - Chodź, znajdziemy ci coś, czym chciałbyś się przejechać. - skinąłem na nią głową prowadząc ją wgłąb warsztatu pozdrawiając po drodze pracujących chłopaków, dziewczyny i jakiegoś karła.
Po drodze przyjrzałem się kilku mankamentom do których zaciągali mnie kolejni pracownicy, ale w końcu udało mi sie oswobodzić i zaprowadzić dziewczynę wpierw do mojego gabinetu na pierwszym piętrze, gdzie przysiadłem sobie na wielgachnym, mahoniowym biurku wyciągając z szuflady paczkę suszonej wołowiny.
- Jak myślisz, bardziej motor, czy samochód? - spojrzałem na nią wcinając wesoło zdrową dla wilków przekąskę.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Czego by nie rzec, wilczyca była w pełni przekonana, że cały ten kontrakt był po prostu tak zwanym "picem na wodę" i nie miał żadnej mocy prawnej ni wiążącej. W innym wypadku, pewnie kontraktu albo by nie było, albo byłby w kompletnie innej formie. Ot pewnie dostanie nauczkę, jak to w ogóle wyjdzie, żeby 5 razy się dopytać, czy Logan z tym dealem to tak na poważnie. Oczywiście też nie obyło się bez ofuczenia mężczyzny pod tytułem "co mnie w kask pukasz!". No jak to tak sobie tyle pozwalać? Zdecydowała się jednak pozostać przy fuczeniu, powiedzmy, że możliwość przejechania się motocyklem sprawiała, że można było przymknąć oko na pewne sprawy.
Cała jazda minęła w spokoju, wilczyca po prostu mocno wtulała się w plecy Logana, przyciskając całym ciałem po to, by nie spaść przy tych mocnych zakrętach. Jeszcze tego by brakowało. Przynajmniej mogła nie myśleć o tym, co stało się w kanapkarni. Co to w ogóle było? Dlaczego tak właśnie zareagowała? Przecież tylko się z nią droczył... Nic poza tym, a ona... Ygh. Tak nie powinno być. Z zamyślenia wyrwało ją dopiero zatrzymanie motocykla i piknięcie przepustki. Wtedy też mocniej wtuliła się w mężczyznę, obserwując sobie drogę na parking. Przynajmniej łapki trzymała grzecznie na bokach Logana, zamiast obejmować go gdzieś na wysokości brzucha...
Zeskoczyła grzecznie z motocykla, gdy było to możliwe i ściągnęła kask, potrząsając głową, by jakoś ułożyć włosy. A co do pytania? Uśmiechnęła się złośliwie.
- Czy ja wiem... Pasażerowi trudno ocenić! - zakpiła sobie radośnie, po czym ruszyła za wilkiem. Skoro się nie bał niczego zostawiać samopas, to nie jej sprawa w końcu. Zresztą chyba należało ufać pracownikom, bo nikt obcy tu nie wejdzie. - Jasne, czekam niecierpliwie! - prawie podskakując udała się za nim. Skoro jednak zajął się dyskusją z innymi, zrobiła to samo, opierając się o ścianę i ucinając sobie krótką pogawędkę z jednym z całkiem miłych panów. Skoro jednak wyrwali się już do gabinetu, to położyła plecak w kącie i rozciągnęła się, wyginając lekko w tył.
- Zdecydowanie motocykl. Choć chyba musiałbyś mnie podszkolić w jeździe, bo jak samochodem potrafię, tak motocykl niespecjalnie... - uśmiechnęła się bardzo niewinnie, patrząc w oczy Logana. Mogła sobie na to pozwolić w końcu, przecież nawet jego wilk powinien wiedzieć, że nie jest to żadne wyzwanie z jej strony.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
- Trudno ocenić, co? Sprzedałabyś mi kiedyś jakiś komplement, a nie tylko jak coś ode mnie potrzebujesz. - znów zmierzwiłem jej fryzurę udając lekką złość, czego na pewno była świadoma, bo w końcu po prostu się do niej szeroko uśmiechnąłem.
Zabrałem ją do biura, gdzie mogliśmy spokojniej porozmawiać, a ja miałem nadzieję, że nie będę musiał wracać myślami do tego, co przytrafiło nam się w tamtej kanapkarni. Tak się oczywiście nie stało, bo jak tylko weszła do środka postanowiła się trochę poprzeciągać, a to sprawiło, że top już wcześniej odkrywający brzuch powędrował wyżej, a moja wilcza natura znów zaczynała brać górę. Nie mogłem się powstrzymać by przynajmniej nie spojrzeć na nią trochę łapczywie. Na szczęście miałem pod ręką mięsne przekąski, a międlenie suszonych przysmaków sprawiało, że ta gorsza połowa mojej natury przynajmniej na chwilę zajmowała się czymś innym.
- Motocykl powiadasz... - uśmiechnąłem się zadziornie - Jasne, nauczę cię, ale musimy się w takim razie przebrać dla ochrony. - zacząłem rozpinać guziki koszuli bez żadnej krępacji - Zajrzyj do tamtej szafy. Raz przysłali mi damskie zamiast męskie ubranie na motor. Chyba będzie w twoim rozmiarze. - wskazałem na mebel obok niej zrzucając już swoją koszulę i wstając z biurka by samemu sięgnąć do szafy przy biurku tym samym odwracając się do niej na chwilę plecami.
Na moim prawym ramieniu wyraźnie było widać zniszczony tatuaż, którego dużej części brakowało. To właśnie tę rękę kilkukrotnie straciłem. Ciało zdobiło jeszcze kilka mniejszych blizn, każde ze swoją historią, a niestety większość pochodziła z Alaski. Cała plejada od poparzeń po kute, cięte i szarpane.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
- Ej ej ej... Ale mam komplementować motocykl, czy Ciebie? - roześmiała się wesoło, robisz minę z cyklu "faceci". - Bo pytałeś o motocykl, to jestem miła i szczera... - uśmiechnęła się niewinnie. - Ale jeśli pytasz o to, jak Ty jeździsz, to niech odpowiedzią będzie to, że mimo najszczerszych chęci nie zleciałam na zakrętach. - puściła mu oczko, bo jakżeby inaczej.
Suszone mięsko pachniało w całym biurze. Nic więc dziwnego, że głębszy wdech podczas przeciągania się spowodował niuchnięcie. Jedno, drugie, trzecie. Wilcza natura miała ogromną ochotę spróbować przekąski, nawet jeśli w ogóle nie była głodna. Stłumiła jednak chęć przyłaszenia się o poczęstunek, nie wypadało przecież, skoro zafundował już jej dzisiejszy obiad. Zresztą to już byłoby łakomstwo, a o linię trzeba dbać. Przynajmniej mogła nie myśleć o sytuacji z kanapkarni. Zachciało jej się prowokacji. To teraz miała.
- Ty tu jesteś specem. - mruknęła trochę nieufnie w kwestii ochrony i przebrania, ale co się będzie spierać. Zresztą zanim zdążyła kulturalnie spytać, czy ma się przebierać konkretnie tutaj, to Logan sam zrzucił swoją koszulę, więc mogła jedynie zwyczajnie się wgapić. I zagapić.
- A skąd Ty wiesz, jaki mogę mieć rozmiar. - rzuciła nieco bezmyślnie, bardziej skupiona na obserwacji tego, co miała przed sobą. Plus był na szczęście taki, że stał tyłem do niej, więc nie mógł dostrzec, jak lekko zwilżyła językiem wargi. Kurrrrrr...ka. Wodna. Błyskiem odwróciła się plecami do tych widoków, otwierając grzecznie szafę i znajdując eleganckie, skórzane ciuszki. Na oko nawet pasowały... Po krótkim namyśle zrzuciła najpierw buty, nie myśląc nawet o odwróceniu się do Logana, a zaraz potem spodnie. Ubranie spodni od kostiumu nie było trudne, szybko więc naciągnęła skórę na tyłek. Gorzej przedstawiało się z górą. Zdecydowanie nie chciała dopiąć się na topie z powodu nieco większego niż normy biustu wilczycy. Zdjęcie topu ułatwiło sprawę, ale nadal było ewidentnie ciasno...
- Problem jest taki, że zaraz chyba się rozwali w górnej części. - oznajmiła, odwracając się przodem do Logana i całkiem sporo było w jej słowach. Doskonale widać było, że kurteczka mocno opina jej ciało. Może nawet nieco za mocno. Spodnie niestety też, choć na szczęście nie aż tak, jak góra. - Nie wiem, czy to dobry pomysł...
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
- A może tak oba, hmm? - wyszczerzyłem się do niej w ramach naszego małego przekomarzania - I zawsze powinnaś taka być słońce. Miła i szczera. - również puściłem jej oczko prowadząc ją do swojego biura.
Tak... Suszone mięso zdecydowanie działało na nasze wilcze zmysły. Nie bez powodu trzymałem kilka szczelnie zamkniętych torebek w biurku, a wszystkie papierki musiałem od razu wyrzucić do śmietnika za warsztatem, bo zostawione tutaj doprowadzałyby mnie do szewskiej pasji. Sina słodko niuchała tym swoim noskiem, ale nie połasiła się o podejście bliżej. Pewnie dba o linię. Gdyby tylko nie była wilkołakiem, który musiałby zjeść z trzy dziki żeby utyć chociaż kilogram. Nam się na szczęście nie odkłada. Metabolizm robi swoje. Dlatego też ja wszędzie, gdzie się pojawiałem albo przebywałem trzymałem na podorędziu jakieś przekąski. Zawsze można mnie zobaczyć z jakąś małą torebką smakołyków, zazwyczaj mięsnych, bo cukier to jednak nie moja bajka.
- I tak trzymać, tutaj nie ma ze mną dyskusji. Twoje bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze. - wyszczerzyłem się do niej rzucając koszulę niedbale na biurko przykrywając stertę jakichś planów - Dokładnego nie znam, ale tak na oko może będzie na ciebie pasować. Nie jestem ekspertem w damskich ubraniach. - odpowiedziałem ściągając już spodnie odwrócony do niej plecami.
Słyszałem szelest ubrań, więc wiedziałem, że i ona zaczęła się przebierać. Z szacunku do dziewczyny nawet nie próbowałbym się odwrócić, chociaż wilcza natura kusiła by choć odwrócić na chwilę głowę. Tylko rzucić okiem na tę piękną kobietę, jednak spięcie mięśni karku wystarczyło by nie poddać się tej pokusie. Naciągnąłem na siebie spodnie, sięgając w między czasie po swoją przekąskę. Zdążyłem przegryźć jeden kawałek jeszcze nie naciągając na siebie nawet skórzanej kurtki, bo przy moich gabarytach nawet naciąganie spodni chwilę trwa.
Kiedy odwróciłem się wiedziony głosem Siny po prostu mnie zatkało. Cholera jasna... Każdy, kto posiada motocykl musi mieć pewien kink do kobiet w tej skórze, ja trochę większy niż inni, ale ona wyglądała w tym zbyt seksownie. Trudno było nie zauważyć, że rzeczywiście jej krągłości były większe niż u większości... Idealne. Jak jeszcze zauważyłem jej Top przerzucony przez drzwi szafy. Wszystko połączyło się w całość. Wilcza natura zawyła głęboko w środku, oczy momentalnie nabrały wilczego wyrazu pogłębiając swoją barwę, zęby się zaostrzyły, ciało mimowolnie spięło, a krew bardzo szybko odpłynęła koncentrując się w... No właśnie. Nie mogłem zatrzymać tej dzikiej, naturalnej reakcji swojej drugiej natury. Mogłem natomiast błyskawicznie się obrócić opierając o zawieszoną na drzwiach szafy kurtkę przeczekując konwulsje mięśni na plecach, kiedy wilk dyktował, żądał bym się odwrócił.
- Chyba gdzieś miałem męską w podobnym rozmiarze, tak... Chyba tak. - wycedziłem przez zęby zaczynając buszować po szafie by zagłuszyć swój płytszy oddech.
Zdawałem sobie sprawę, że tutaj jej nie ma, ale ona nie musiała tego wiedzieć, a ja potrzebowałem tych kilkunastu sekund żeby chociaż po części zapanować nad przemianą i swoją reakcją. Teraz zdecydowanie ta cienka linia całkowicie się zatarła, a ja byłem w tarapatach. Przecież jak wsiądzie na motor natura nie da mi żyć. To będzie cholernie ciężka lekcja. Ogarnij się Logan, ona jest od ciebie połowę młodsza, tak nie wypada staremu wilkowi. Opanuj się. W końcu wziąłem ostatni głęboki oddech i odwróciłem się do Siny łapiąc za swoją paczkę mięsnych przekąsek.
- To jednak nie tutaj... Wydaje mi się... Tak, tam jest. - podszedłem bliżej stając jakieś pół metra przed nią, może trochę mniej i kiwając głową na złożoną kurtkę na półce w szafie za nią.
- Chcesz trochę? - mruknąłem wyciągając kawałek mięsa z paczki i podsuwając w okolicę jej ust trzymając dwoma palcami.
Udało mi się opanować większość moich reakcji, ale byłem świadom, że moje tęczówki nadal są gdzieś pomiędzy wilczymi, a ludzkimi i na pewno nie brakowało w nich pewnego, specyficznego ciepła. Z resztą całe moje ciało wręcz emanowało ciepłem, co bez koszuli ani kurtki raczej łatwo było jej wyczuć. Zapach, choć delikatnie też się zmienił. Wiem, że pewnie nie powinienem tego robić, ale natura chciała jej pokazać w ten prymitywny sposób, że jest mi droga. W końcu dzielenie się jedzeniem pomiędzy samcem, a samicą w naturalnych warunkach było pewnym przejawem intymności. To nie zdarzało się z byle kim.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Pewnie by i chętnie posłuchała w kwestii zawsze bycia miłą, ale niestety w jej fachu rzadko kiedy należało być miłą. Czasem tylko chamstwem dało się cokolwiek załatwić. Ale przecież nie było problemem, by była miła dla tych, którzy na to zasługiwali, a całą resztę można było pogryźć... A co złego, to oczywiście nie Sina! Sinu miłe, kochane i w ogóle prosimy nie rzucać oskarżeń.
Paradoksalnie najedzony organizm zaczął domagać się cukru. I gdyby nie to, że potem pewnie wolałaby się wyłożyć na kanapie, zamiast jeździć na motocyklu, to pewnie nawet zaczęłaby szukać za jakimiś batonikami. A tak zajęła się po prostu ciuchami, starając się po prostu nie myśleć o tym, co się działo wcześniej... Ani o tym, że jazda na motocyklu wtuloną w plecy Logana była trochę bardziej przyjemna, niż być powinna. Potrząsnęła lekko głową, zrzucając to na karb tego, że po Alicante ogólnie miała dziwne pomysły i odczucia. Przejdzie, tak, na pewno przejdzie. A pociąg do przyjaciela to najgorsze, co można wymyślić, potem jest w cholerę niezręcznie.
- Logan, jestem pewna, że regeneruję się szybciej niż Ty. - parsknęła w kwestii bezpieczeństwa, choć nie protestowała zbytnio na środki ochrony. - Po prostu bólu należy unikać, jakbym się miała wywalić czy coś. - dorzuciła nieco podchwytliwym głosem. Niestety tyle samokontroli co Logan zdecydowanie nie miała, bo i raz czy drugi odwróciła łepek w tył, zerkając na mężczyznę, gdy się przebierał. Przynajmniej póki nie dała sobie mentalnego ciosu w łeb, żeby przestać. To nie jej wina przecież, że przyjemnie było pooglądać męskie, praktycznie nagie ciało... Wilczyca w środku niej zamruczała tylko z aprobatą.
Nie do końca była pewna, co powinna sądzić na temat skóry. W zasadzie okey, była całkiem dobra. Technicznie to nawet całkiem wygodna. Ale mina Logana jasno wskazywała, że coś tak jakby było nie tak. Przełknęła ślinę, nie do końca wiedząc, jak powinna w tej chwili zareagować. Wprawdzie bardzo szybko się odwrócił, ale napięcie mięśni a wcześniej błysk w oczach raczej jasno wskazywały na to, że całość spotkania zaczynała iść nie w tą stronę, co trzeba. Za to jej wilcza natura była bardziej niż tylko usatysfakcjonowana wydarzeniami, napierając na ludzką część, by podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej. Musiała mocno się powstrzymywać, by nie zrobić kilku kroków do przodu i nie przejechać palcami po plecach mężczyzny.
- Jesteś pewny, że te lekcje to aktualnie dobry pomysł? - spytała w końcu, lekko odchrząkując wcześniej, tak na wszelki wypadek, jakby jej głos miałby się odrobinę zmienić. - Wiesz, to nie problem, żebym przyszła za dzień czy dwa... - nie chciała, żeby wyszło z tego coś bardzo niezręcznego. A coraz bardziej odnosiła wrażenie, że kontynuacja tego dzikiego pomysłu z motocyklem pójdzie w bardzo złą stronę, a spapranie relacji z Loganem było ostatnim, czego chciała. Wystarczyło jej to, co wcześniej miała z Sorą.
- Jasne... Nie ma sprawy. - mruknęła ostrożnie, starając się nie prowokować starszego wilkołaka. Cokolwiek mu się załączyło, zdecydowanie nie było to bezpieczne dla niej, więc najwyraźniej czekało ją lawirowanie pomiędzy... No właśnie, czym? Co mogło doprowadzić mężczyznę do takiego stanu? Przez chwilę obserwowała, jak szuka kurtki, by w końcu stanąć na przeciw niej. Sina nie ruszyła się z miejsca, nawet jeśli teraz bardziej niż zwykle była świadoma tego, jak bardzo przewyższa ją wzrostem czy siłą.
- Sklerotyk. - uśmiechnęła się kącikiem ust, by chociaż troszkę rozładować napiętą sytuację. Wilcze oczy nie ułatwiały sprawy, nakazując ostrożność, by czasem go nie sprowokować. Problem polegał tylko na tym, że nie miała pojęcia, co właściwie mogłoby go uspokoić. Zanim jednak sięgnęła po kurtkę, wyskoczył do niej z mięskiem. Palcami. A to już nie był wcale taki zwykły gest jak w kanapkarni.
Przez dobrą chwilę patrzyła mu w oczy, zastanawiając się, co zrobić. Aczkolwiek było ryzyko, że jej spojrzenie uzna za wyzwanie... Ale to było lepsze niż wpatrywanie się w jego klatę. Mógłby się do diabła ubrać, wtedy nie mruknęłaby twierdząco na pytanie i nie złapała przekąski. Własnymi ząbkami oczywiście, lekko się przy tym pochylając. Suwak kurtki niebezpiecznie się obniżył, więc szybko się wyprostowała i odwróciła tyłem do mężczyzny, ściągając z siebie górną część stroju. Przynajmniej długie włosy skutecznie wszystko zasłaniały, gdy najpierw ubrała top, a potem męską kurtkę. Nie była tak dopasowana, ale przynajmniej nie opinała tak ciała.
- No, tak jest zdecydowanie lepiej. - oceniła z humorem, zerkając przez ramię. - Wszystko okey? Nie zamierzasz ze mnie zrobić przekąski? - puściła mu z rozbawieniem oczko, jednak nadal się nie odwracała, chcąc dać mu trochę czasu.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
- Hej, może jestem stary, ale powinnaś wiedzieć, że wszystkie wilkołacze i nie wilkołacze benefity są jak najbardziej w porządku. Moja regeneracja dotrzyma kroku twojej. - uśmiechnąłem się do niej niej dumnie wypinając pierś, bo raczej nie było to coś, czym mógł się pochwalić każdy wilk w moim wieku - A ten ubiór to właśnie do tego. Uwierz mi, przetarcie na asfalcie cholernie boli, nawet jeśli później się regeneruje. Raz prawie pół kolana straciłem. - wzdrygnąłem się - Lepiej tego uniknąć. - puściłem jej oczko z tym swoim promiennym uśmiechem.
Ciężko było zapanować nad napierającą na moją świadomość wilczą naturą. Nie wiem, co się ostatnio zmieniło, ale od jakiegoś czasu zaczynałem widzieć Sinę jako coś więcej niż tylko młodszą siostrę. Zaczęło się od subtelnych sygnałów, jak mój wzrok mimowolnie zawieszający się czasami na jej krągłościach. Zawsze lubiła bliskość, ja też nawet za tym przepadałem, pewnie dlatego, że nigdy jej nie miałem, jednak od jakiegoś czasu za każdym razem byłem świadom, że jest kobietą, a nie tylko koleżanką. Temperatura mojego ciała zawsze trochę wzrastała, kiedy była we mnie wlepiona. Później coraz częściej spoglądałem na jej usta, a teraz... Widząc ją w tej skórze wilk po prostu zawył w końcu dając znać o swoich intencjach. Wiedziałem, że teraz już nie przestanie. Tylko czy to w ogóle ma sens? Jestem przecież od niej ponad połowę starszy...
- Oh... Jasne, że tak. Nie widzę przeciwskazań. Obiecałem ci jazdę słońce i obietnicy dotrzymam. - odpowiedziałem dośc dziarskim tonem, na który było mnie stać już po opanowaniu w większości wilczej natury.
- Od razu sklerotyk. Wiesz ile papierów i rzeczy się tutaj wala? Tej kurtki nawet nigdy nie nosiłem, na mnie za mała. - uśmiechnąłem się lekko zadziornie przyglądając jej się troooszkę łapczywym wzrokiem.
Kiedy spojrzała mi w oczy nie mogłem i nawet nie chciałem oderważ oczu od jej tęczówek. O dziwo... To było to, co mnie uspokoiło, pozwalając zachować kontrolę. Ta bliskość oraz kontakt wzrokowy ukoiły nawet moją wilczą naturę. Przynajmniej na tyle by moje oczy zgubiły ten zwierzęcy wyraz, a temperatura ciała trochę opadła. Kiedy w końcu przyjęła ten dla niektórych normalny, a dla nas czuły gest mój wilk głośno zamruczał z aprobatą. Chwilę później znów zawył, kiedy zamek kurtki opadł niebezpiecznie nisko. Oczy znów rozświetliły się zwierzęcym blaskiem. Kiedy zaczeła się przebierać zaledwie kilkanaście centymetrów ode mnie i to jeszcze na moich oczach kosztowało mnie to całą samokontrolę, którą wytrenowałem przez lata żeby się do niej nie zbliżyć i nie zrobić czegoś, co na zawsze zmieniłoby nasze relacje. Złapałem się nawet na tym, że jedna dłoń powędrowała już w jej stronę, jednak zatrzymałem ją zanim dotknęła jej ciała. Czy ona mnie teraz prowokowała? Testuje moją kontrolę..? Ryzykowna gra.
- Zdecydowanie lepiej. - odetchnąłem z pewną ulgą wiedząć, że nie będę aż tak rozpraszany przez jej krągłości, jednak nie byłbym bym sobą gdybym trochę się z nią nie podroczył - Jeszcze nie zdecydowałem, bo wyglądasz naprawdę smakowicie. - nachyliłem się do niej kładąc dłonie na ramionach i szepcząc do ucha niższym głosem.
Wyciągnąłem opakowanie z przekąską przed nią, na wysokości oczu po czym po prostu ją puściłem ufając, że ją złapie dzięki wilczym refleksom. Ja tymczasem wróciłem do swojej szafy, schyliłem się by założyć buty, a później zarzucić kurtkę.
- Nie zapomnij o butach, są na dole szafy. - uśmiechnąłem się zerkając na nią przez ramię kiedy zapinałem kurtkę.
Była trochę ciasna. Musiało znów mi przybyć w klatce albo plecach. No nie ważne, później zamówię sobie trochę większe. Gotowy do wyjścia stanąłem przy drzwiach patrząc na nią z wesołym uśmiechem.
- To co, gotowa?

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Błysk w oczach wilczycy jasno wskazywał, że bardzo chętnie pociągnęłaby dalej temat "starości" i wszystkich braków, które razem z nią się pojawiały, ale niech będzie, że się powstrzyma. Może dlatego głównie, że znowu mogłoby dojść do bardzo niezręcznej sytuacji, a tego po kanapkarni miała chwilowo dosyć. Za bardzo obawiała się swoich własnych reakcji, a niestety mężczyzna tylko kusił, by im ulec. Przekleństwo wrażliwego węchu, reagowała na każdą możliwą zmianę zapachu mężczyzny.
- Mnie pasuje, z dwojga złego wolę rozwalić własne ciuchy niż kości czy skórę. A nie mogę powiedzieć, strój całkiem całkiem wygodny, nie powinien przeszkadzać w ruchach. - na kolorystykę ani tego typu rzeczy nie zwracała uwagi, aktualnie interesowało ją tylko to, by nie krępował ruchów. Wygląd niby był sprawą drugorzędną, ale... Nie można było powiedzieć, by ten wzrok jej się nie podobał. Rzecz jasna nie znaczyło to, że od razu będzie się rozbierać przed nim, ale i nie zamierzała bronić mu dobrych widoczków, tak długo jak będzie sama czuć się komfortowo w swoim stroju. I nie mogła powiedzieć, by sama nie reagowała, kiedy tak jak teraz bezczelnie łaził przed nią bez koszuli. Wprawdzie w życiu by się nie przyznała do tego, ale miała sporą słabość do umięśnionych ciał. A Logan zdecydowanie miał się czym poszczycić...
- A to już nic nie mówię... Tylko żeby potem nie było, że odciągam Cię od pracy. - roześmiała się lekko, ciesząc się, że ta niezręczność minęła. I oby tylko znów nie wróciła.
Ulżyło jej znacznie, gdy okazało się, że spojrzenie nie dość, że nie sprowokowała wilka, to jeszcze się uspokoił. Może i nie powinna przyjmować kawałka mięsa w taki wpadł sposób, ale nawet i jej wilczyca zamruczała głośno z aprobatą i na dodatek próbowała przepchnąć chęć przytulenia się. No bez przesady...
- Jak nie umiesz znaleźć swoich rzeczy, to wiesz, czas na gruntowne porządki... I dziwne byłoby, gdyby na Ciebie pasowała, skoro jest w zasadzie dobra na mnie. - stwierdziła z żywym rozbawieniem, gdy kurtka już znalazła się na jej grzbiecie. Dopiero na końcu zdała sobie sprawę, że mogła poprosić, by się odwrócił, jednak przecież czy odwrócenie się plecami do silniejszego i bardziej groźnego drapieżnika nie było wyrazem pełnego zaufania, że nie rzuci się na nią i nie zrobi krzywdy? Z cichym hmyknięciem za to odwróciła głowę w stronę mężczyzny, czując ręce na ramionach. A chwilę później przez jej ciało przeszedł gwałtowny deszcz, przez który na szyi i odsłoniętym brzuchu dziewczyny pojawiła się gęsia skórka.
- Podobno wygląd nie zawsze idzie w parze ze smakiem, takie rzeczy się sprawdza... - rzuciła nieco bezmyślnie, za to całkowicie szczerze. Lekko drżącymi rękami za to sięgnęła do zamka kurtki, by go zapiąć, choć z powodu wrażenia, które na niej zrobił i obecności tuż za plecami przynajmniej kilka razy nie trafiła w zapięcie suwaka. Przeszło jej dopiero, kiedy wyciągnął przed nią mięsko, które rzecz jasna złapała. I dla zajęcia rąk bardzo szybko pożarła.
Bez słowa wyjęła buty, z nimi już problemu faktycznie nie było i w szybkich ruchach włożyła je na nogi, a przy okazji odwrócenia się wyrzuciła do śmietnika puste opakowanie. I jakżeby inaczej, zagapiła się na mężczyznę ubranego w opiętą skórę, niezbyt w ogóle zwracając uwagę na to, co do niej mówi. Tym razem była kolej jej wilczycy, by zawyć, jakby chwilę wcześniej nie widziała tego, co było pod kurtką.
- Mhm... - mruknęła nieco zamyślona, by po chwili potrząsnąć głową i sięgnąć do plecaka po cokolwiek, aby na szybkiego upiąć włosy, żeby jej nie przeszkadzały. - Prowadź, panie nauczyciel. - zażartowała sobie w końcu, gdy już trochę ogarnęła wilczycę i ruszyła za mężczyzną w stronę motocykli.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
- Masz naprawdę spaczone pojęcie własności, wiesz? - zaśmiałem się splatając ręce na piersi - Co moje to i twoje, co? - wyszczerzyłem się do niej wyraźnie tym rozbawiony - Ale tak, rzeczywiście lepiej by podłoże wpierw starło całą warstwę ubrania, a dopiero później wzięło się za żywe ciało. To naprawdę nic przyjemnego, więc musisz uważać na motorze słońce, nawet jeśli jesteś wilkołakiem. - puściłem jej oczko.
Byłbym ślepcem gdybym nie widział jak czasami zawiesza na mnie oko dłużej niż teoretycznie przyjaciółka, na której to nie robi wrażenia, powinna. Oczywiście nie widziałem w tym nic złego. Sam coraz częściej uciekałem do niej wzrokiem odkąd założyła tę skórę. Z tego też powodu czasami pochyliłem się w taki, a nie inny sposób by pewne partie mięśni same się spięły. Czy odchyliłem się zakładając spodnie bądź kurtkę. Skoro sprawia jej to przyjemność kim byłbym by jej tego odmówić? Czy to czyni ze mnie ekshibicjonistę? Może trochę, ale nie robię tego dla każdego, więc może nie jest to jeszcze klasyfikowane jako jakaś dewiacja.
- Pracy? Jakiej pracy? - uśmiechnąłem się do niej chytrze - Mówią, że jeśli znajdziesz coś, co kochasz i będziesz to robić, to nigdy nie przepracujesz dnia w swoim życiu. - zachichotałem puszczając jej oczko.
- Toż to przecież ci mówię, że to właściwie nie moje. Przyszło w złym rozmiarze, ale z racji tego, że jestem ich częstym klientem przysłali mi nowe, a to pozwolili zachować. Może komuś się przyda i zobacz... - objechałem ją wzrokiem z góry do dołu bez żadnych krępacji - Mieli rację. - uśmiechnąłem się radośnie głaszcząc ją po głowie, tym razem bez żadnego czochrania.
Powstrzymywanie wilka już teraz było trudne, a co dopiero, kiedy odwróciła głowę w moją stronę, gdy moja twarz była tuż przy jej uchu. Przez przypadek bądź nie nasze usta oraz oczy dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Zarejestrowane słowa tylko podkręciły atmosferę sprawiając, że moje ciało znów zaczęło wyrzucać z siebie fale ciepła, zapach stał się o wiele bardziej intensywny, a spojrzenie w jej tęczówki było wręcz palące. Zacząłem lekko ugniatać jej ramiona próbując nie zgubić się w tym, co dyktowała teraz zwierzęca natura. Przez kilka dobrych sekund tylko wpatrywałem się w jej oczy nachylając się jeszcze bliżej. W ostatnim momencie udało mi się znów usiąść za lejcami swojego ciała i powstrzymać się od tego namiętnego pocałunku, którego mogła sobie nie życzyć.
- Chętnie bym to sprawdził, ale w tym wypadku wierzę, że mogę zawierzyć jedynie wyglądowi. W końcu to nie jest tylko przekąska, a cała uczta. - mruknąłem niskim i lekko chrapliwym głosem nie spuszczając jej z oczu, a jedynie odsuwając swoją twarz nie zaprzestając masowania jej ramion.
Słysząc, że ma problem z zamkiem, napawało mnie to pewną dumną. Ja i to co robiłem nie było jej obojętne. To dobrze. W tym mogłem się zgodzić ze swoją dziką naturą, która nadal szalała tam w środku. Podzielenie się przekąskami natomiast skutecznie rozluźniło atmosferę.
Stojąc przy drzwiach i obserwując jak jeszcze zakłada buty, po czym znów schyla się do plecaka nie miałem wyboru jak tylko dopiąć kurtkę po samą szyję, inaczej zdradziłbym się swoim zapachem, jednak skóra dobrze trzymała go wewnątrz. Ostatkami silnej woli nie pozwoliłem swoim tęczówkom znów się zmieniać, chociaż wilk wył za każdym razem, gdy jej tyłeczek jeszcze bardziej się podkreślał przy każdym skłonie. Z trudem przełknąłem ślinę czując jak pojedyncza stróżka potu spływa mi po karku od wewnętrznej walki. To będzie naprawdę trudna lekcja...
- Za mną zatem! - uśmiechnąłem się do niej szeroko.
Wyprowadziłem ją bocznym wyjściem, które prowadziło schodami na zewnątrz wychodząc wprost na mój mały tor, na którym testowaliśmy osiągi naszych nowych wynalazków. Czekały już tam na nas dwa motory. Rozmawiając wcześniej ze swoimi pracownikami poprosiłem jednego, by je dla nas wyprowadził. Czarny dla niej oraz Srebrny dla mnie.
- Jeździłaś kiedyś w ogóle na motorze? - spojrzałem na nią podchodząc bliżej.
Świeże powietrze dobrze mi robiło. Pozwalało zachować chociaż trochę trzeźwości przy tej seksownej wilczycy. Na tyle, bym przynajmniej teraz mógł zachowywać się w miarę normalnie.

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Zmarszczyła lekko brwi, przez chwilę zastanawiając się, o czym właściwie Logan mówi... A zaraz potem parsknęła, niby to z rozbawieniem, niby to z urazą.
- Sam masz spaczone pojęcie własności! Ogólnie mówiłam, a nie... - prychnęła, jednak absolutnie nie byłaby sobą, gdyby nie rzuciła przy tym jakąś złośliwością. - Zresztą wiesz, ja tam nie zamierzam wnikać, co trzymasz w szafie i w czym chodzisz, gdy nikt nie patrzy. - uśmiechnęła się jakże uroczo, mogąc swobodnie skupić myśli na nieco innych rzeczach...
A przynajmniej próbowała. I pewnie by jej się nawet udało, gdyby ktoś nie naprężał bezczelnie mięśni, przyciągając wzrok. Nic więc dziwnego, że oczy Siny przybrały przy tym bardzo wilczy wyraz, a język raz po raz zwilżał nagle spierzchnięte wargi. Gdyby nie fakt, że nie miała najmniejszego zamiaru przyznawać się do swoich spojrzeń, to pewnie rzuciłaby coś na temat ekshibicjonizmu i plaż nudystów... Nawet jeśli jej wilcza natura czuła się zadowolona, że nie przyłapała go na podobnych gestach kierowanych w stronę innych dziewczyn. Przynajmniej nie musiała komentować, co sądziła o takich popisówkach przed innymi. A tak mogła udawać, że wcale a wcale nie patrzy na te mięśnie.
- Mówią też, że wtedy bardzo szybko znienawidzisz to coś i będziesz się tylko męczyć. - odbiła piłeczkę natychmiast, choć zdecydowanie uważała, że powinno się robić w życiu coś, co chociażby się lubi. Żeby po prostu się nie męczyć.
- No już, już. Nie tłumacz się tak. Nie moja sprawa, czyje ciuchy trzymasz w szafie, tak długo, jak nie wkurza mnie zapach na nich. - rzuciła swobodnie, oczywiście lekko się prężąc, niby to testując zakres ruchów w nowych rzeczach. Jak mogłaby sobie darować.
W ogóle też nie przypuszczała, że Logan będzie stać tak blisko niej. Wtedy pewnie nie odwróciłaby głowy, nie wywołując tym samym kolejnej nieco niezręcznej sytuacji. Fale ciepła płynące od drugiego ciała sprawiły tylko, że bardzo ciężko było jej nie zrobić kroku w tył i nie wtulić się w drugie ciało. Mimo wszystko jednak uchyliła mimowolnie usta, gdy wszystko wskazywało jednak, że ten dystans między nimi bardzo szybko zniknie. Za to masaż ramion wywołał rozluźnienie ciała i lekkie opuszczenie powiek. Teraz nie miała już jak zrobić kroku, bo jeszcze przerwałby ten przyjemny dotyk. Wilczyca wydała z siebie zadowolony pomruk, który rzecz jasna wyrwał się niczym nie tłumiony z ust Siny.
- Raczej wolałabym nie skończyć jako czyjaś uczta... Więcej kości niż mięska, nie najesz się. - zamruczała, dopiero po chwili w miarę opanowując instynkty każące zarzucić ręce na szyję i natychmiast zniwelować dystans. Wilczyca bardziej niż chętnie poczułaby taki masaż i na innych częściach ciała. Szlag. Przynajmniej Sinie udało się nad cholerą zapanować i uniknąć potem tłumaczeń.
Choć dzięki temu łapki porządnie jej się trzęsły i nie sposób było ukryć, że cała ta sytuacja mocno na nią wpłynęła. Zdecydowanie niech żyje mięsko, zatykając usta mięskiem mogła się skupić na zupełnie innych rzeczach, a nie na mięśniach Logana i tym, w jaki sposób jej dotykał.
Za to oczywistym było, że odegrała się trochę, a nawet całkiem mocno, wkładając buty i upinając włosy, żeby później zmieściły się pod kask. Kurtka, choć męska, nadal podkreślała figurę, opinając się gdzie trzeba, o spodniach nie wspominając. Nic więc chyba dziwnego, że kilka skłonów było całkowicie nadprogramowych i pod pretekstami. W końcu jednak mogli wyjść na świeże powietrze do motocykli. Zachwytu w oczach Siny nie dało się ukryć, gdy delikatnym ruchem dłoni przejechała po siedzeniu jednego z motocykli, niejako też przymierzając się w wyobraźni do usadzenia na nim tyłka.
- Hmmm... Nawet kilka razy. - wyszczerzyła ząbki, wdychając powoli powietrze, na szczęście większość zapachów rozmywała się w tle, przez co wilk wewnątrz niej już tak nie zawodził. - Jako pasażer rzecz jasna. - dodała z w ruszeniem ramion. - Choć jako młodsza próbowałam jeździć na motorze brata, nawet jakoś szło... Ale to było dawno, nie ludźmy się, jeździć definitywnie nie potrafię. - i o dziwo było to szczere stwierdzenie, a nie próba prowokacji. W końcu jednak usadziła się na maszynie i spojrzała wyczekująco na mężczyznę. "Co dalej?"
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
Hmm... Czy powinienem ten komentarz o zapachu potraktować jako pewną posesywność ze strony drogiej Siny? Czy tym wkurzającym zapachem byłaby inna kobieta? Chociaż ja nie byłem tego taki pewien, wilk nakazywał tak to właśnie zinterpretować, a że i mnie się przez to robiło cieplej na serduchu, to dlaczego nie pozwolić sobie na takie złudzenie, nawet jeśli jest nieprawdziwe.
Czy te lekko rozchylone usta powinienem traktować jako przyzwolenie na ten jeden, namiętny pocałunek, który pewnie na zawsze zmieniłby nasze relacje? Nie wiem, czy gdybym ją teraz pocałował byłbym w stanie przestać po kilku sekundach. Już teraz ostatkami swojej woli walczyłem ze swoją wilczą naturą, która ponownie zawyła kiedy tylko usłyszałem ten pomruk wydobywający się z jej ust. Sytuacja zdawała się być idealna. Sina wyglądała cholernie pociągająco z tymi pół przymkniętymi powiekami, rozchylonymi ustami i błogim wyrazem twarzy od mojego małego masażu. W ostatnim momencie, gdy nasze usta były zaledwie kilkanaście milimetrów od siebie udało mi się zwalczyć wilka na tyle by nie pocałować ją w usta, a jedynie niebezpiecznie blisko nich, w policzek.
- Nie pozwoliłbym żebyś skończyła jako czyjaś uczta... - mruknąłem niskim głosem muskając jej policzek swoim nosem i pozostawiając kwestię "tylko moja", niedopowiedzianą - Nie uważam, byś miała za mało mięśni. W sam raz... - mój zniżył się jeszcze odrobinę, gdy potarłem swoim zarostem o jej policzek znów dając jej tam buziaka, a moje dłonie w międzyczasie z masażu przeszły do powolnej admiracji jej ciała zjeżdżając powoli do poziomu bioder i tam na chwilę zostały.
Ta mała wilczyca oczywiście nie miała zamiaru pozostać mi dłużna. Nie musiała się przecież schylać tyle razy prawda? Ile razy można upuścić tę gumkę, oczywiście będąc obróconą tyłeczkiem w moją stronę. Chciałbym powiedzieć, że tylko przewróciłem oczami i może tak było za pierwszym razem, jednak później oczy nabrały tego wilczego wyrazu. Widziałem każde napięcie skóry, każdy detal... Dopiąłem swoją kurtkę po samą szyję, a nawet wyżej trochę chowając w niej szyję żeby nie zdradzić się ze swoim zapachem, którego w tym momencie nawet nie próbowałem kontrolować. Musiałem zapanować nad o wiele gorszą reakcją, której to wszystko zdecydowanie nie pomagało. Z oczywistych względów, to ja musiałem iść przed nią...
Dobrze patrzyło się na jej zachwycony uśmiech. Nigdy nie uczę jakichś gnojków, które tylko chcą komuś zaimponować. Sina wyglądała na taką, która rzeczywiście ma pewien respekt, a jednocześnie podziw do tych pięknych maszyn. W takim razie to będzie przyjemność.
- Muszę cię rozczarować, bo jednak jazda jako pasażer jest z goła inna niż jako kierowca. - uśmiechnąłem się na wszelki wypadek stojąc z wiatrem by nie wyczuła bijącego ode mnie zapachu - W takim razie zaczynamy od podstaw. - klasnąłem w dłonie podchodząc bliżej od frontu motoru bym mógł rzeczywiście spojrzeć jej w twarz - Masz tutaj prędkościomierz, obrotomierz. Tutaj jest stacyjka. Ufam, że wiesz, która manetka przyśpiesza. - puściłem jej oczko - Tam, po lewej stronie masz taką dźwignię, którą zmieniasz biegi. Będzie akurat pod piętą. Teraz... Wpierw bezpieczeństwo. - założyłem jej kask, po czym przyszła pora na mnie - Pierwszą jazdę będziesz mieć ze mną. W razie czego będę w stanie zapobiec za dużemu wychyleniu na zakrętach. - zamknąłem nam obojgu szybki w kaskach biorąc głęboki wdech i w końcu samemu usadawiając się za nią na jej motorze.
Zajęło mi chwilę by przestać się gapić na jej tyłeczek, który był tuż przede mną. To będzie ciężka lekcja, naprawdę ciężka lekcja, bo już teraz czułem, że oczy mam całkowicie wilcze i hajcuję w tej skórze jak piec kaflowy. Cholera jasna, jeśli to przeżyję trzymając wilczy instynkt na wodzy będę w stanie nie przemienić się w pełnię do końca życia... Nachyliłem się trochę nad dziewczyną odpalając silnik. Przyjemny pomruk i wibracje były słabym rozproszeniem mojej uwagi w porównaniu do tego, co przed sobą miałem. Zabrałem jej dłonie kładąc je na manetkach, co znów sprawiło, że tym razem oboje musieliśmy się pochylić i nie miałem wątpliwości, że nawet przez skórę czuła moją temperaturę.
- Teraz powoli, przez chwilę będę trzymał dłonie na twoich żebyś nie stanęła na jednym kole. Z wyczuciem. - mruknąłem dość niskim głosem, co zostało przekazane do jej kasku przez bezprzewodowy zestaw słuchawkowy.
Niech cokolwiek ma mnie w opiece...

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Interpretację należało zdecydowanie zostawić w spokoju, albo zwyczajnie spytać, co konkretnie wilczyca miała na myśli. Choć pewne rzeczy lepiej zostawić niedopowiedziane, zwłaszcza tego typu. Aczkolwiek można być pewnym, że w razie pytań byłaby cała lista zapachów, które wkurzyłyby Sinę.
Zapewne uchylone usta i w połowie przymknięte oczy były dokładnie tym, na co wyglądały i wilczyca nie miałaby nic przeciwko złączeniu ust. Ba, nawet jej było trudno nie przechylić nieco głowy, nie zlikwidować całkowicie dystansu... Tyle, że nie mogła się zdecydować, czy woli masaż, czy pocałunek i tym samym stanęło na rozluźnieniu się pod wpływem ugniatania nieco napiętych mięśni. Może to i lepiej, inaczej byłyby bardzo niewielkie szanse na to, że udałoby się przerwać ten pocałunek, zanim przerodziłby się w coś zupełnie innego. Choć przy wyczulonym słuchu można było usłyszeć cichy pomruk zadowolenia, kiedy dłonie Logana przesunęły się na jej biodra. Na szczęście nie pociągnęła tematu uczty - choć to, co wilkołak przemilczał, było bardziej niż tylko interesujące. Tak czy siak bardziej interesowała ją kwestia jazdy. A że przy ostatnich przygotowaniach musiała trochę pokręcić biodrami i poschylać się troszkę... Nie jej wina, że ma dziurawe ręce, prawda?
Już dawno minęły czasy, w których chciała komukolwiek zaimponować. A jeśli nawet by chciała, to na pewno nie szalejąc na motocyklu. No proszę was, komu miałaby niby imponować, a zwłaszcza w taki sposób? Lepiej było przyciągać ludzi do siebie charyzmą, a nie udawaniem dawcy organów na super drogiej maszynie. Co rzecz jasna nie zmieniało faktu, że na facetów w skórze, a dokładniej jednego, patrzyło się doskonale. A sama jazda? Oczywiście, że była przyjemna, tylko trzeba było pamiętać, że to nie super droga zabaweczka dla szpanerów, a potężna maszyna, którą trzeba nauczyć się kontrolować i z nią współgrać.
- Przecież wiem, żartuję sobie. Pasażer tylko siedzi, trzyma się kierowcy i ewentualnie rozgląda dookoła, nic poza tym. - roześmiała się szczerze, aczkolwiek przechodząc w nieco bardziej poważny tryb bycia. Żarty żartami, ale bądź co bądź faktycznie chciała się nauczyć jazdy, a droczenie się z Loganem raczej nie pomogłoby w tym. No i w końcu nie była tu po to, by flirtować jak małolata z instruktorem... Nawet jak instruktor sam się o to prosił. Ale to już była jego wina, nie jej.
- Powiedzmy, że wiem. - zrobiła niewinną minkę, jednak mimo tego uważnie rejestrowała słowa Logana, zapamiętując sobie, gdzie co się znajduje. Z drugiej strony jednak była też świadoma, że wiedza o tym, gdzie znajduje się dana wajha nie oznaczała od razu umiejętności jej użycia - to jednak zweryfikuje się podczas jazd rzecz jasna. Grzecznie też założyła kask, absolutnie nie sprzeciwiając się temu. Bądź co bądź rozbita głowa nie należała do najprzyjemniejszych.
- Wychyleniu...? A. Okey. Załapałam. - skinęła szybko głową, przypominając sobie, jak motocykl pochylał się czasem na zakrętach. No tak to mogło być problematyczne dla początkującej.
Trochę dziwnie było siedzieć na motocyklu z mężczyzną za sobą. Musiała przyznać, że był za blisko, żeby skupienie się na samej jeździe było dla niej proste. No ale przecież nie mogła teraz stchórzyć, prawda? Zresztą wnioskując po tym, jak dużo ciepła płynącego od Logana czuła, nie tylko ona miała drobny problem z kontrolowaniem wszystkiego. I oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie pokręciła się na motocyklu, szukając wygodniejszej pozycji, w wyniku czego wtuliła się plecami w mężczyznę.
- Grzejesz. - rzuciła radośnie, nie mogąc się powstrzymać. - To dobrze, podobno podczas jazdy potrafi nieźle wiać. Tylko się nie denerwuj, jak na samym początku coś schrzanię... - rzuciła odrobinę zaniepokojona, a jej głos nieco drgnął. Wszystko rzecz jasna dlatego, że położył swoje ręce na jej, a to było zdecydowanie rozpraszające. A do tego jeszcze puchata kulka zwana wilkiem, robiąca wszystko, by tylko nie mogła się skupić na jeździe, a koncentrowała na gorącym ciele za plecami...
Przełknęła ślinę, próbując skupić się na ostrożnym wprawieniem maszyny w ruch. Teoretycznie nie powinno być to tak trudne, ale niestety, było. Wibracje maszyny na całe szczęście rozpraszały na tyle, kierując swoją uwagę na maszynę. Tylko i wyłącznie dzięki temu udało jej się dosyć powoli ruszyć z miejsca, na chwilę zapominając o obecności Logana za plecami.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime

Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
Przyznam, że cholernie ciężko było się skupić na mojej roli instruktora mając jeszcze w pamięci nasz, prawie intymny, moment w biurze. Tylko milimetry oraz lata doświadczeniu w samokontroli zapobiegły temu pocałunkowi, który definitywnie zmieniłby nasze relacje. Zdawałem sobie również sprawę, że na jedynym bym nie zaprzestał. Byłby kolejny i następny aż w końcu wilcza natura wzięłaby górę, a na to zdecydowanie nie mogłem sobie jeszcze pozwolić. To wszystko mogłem sobie oczywiście wmawiać, a prawda była taka, że o kant dupy rozbić moje szlachetne intencje. Wilk nadal był nieustępliwy i tylko zbawiennie mój kask skrywał wilcze oczy oraz zaostrzone zęby, które czułem z każdym zwilżeniem spierzchniętych ust. Zdecydowanie jedyne, co mnie w tej sytuacji ratowało to ubiór do jazdy motorem. W przeciwnym wypadku z każdym spojrzeniem na tę niewinną istotkę odzianą w skórę mój zapach rozchodziłby się po okolicy. Mój zazwyczaj głupkowaty uśmiech teraz nabierał z goła innego, bardziej drapieżnego wyrazu. Próbowałem zachowywać się profesjonalnie, jednak oczy co chwila uciekały do pewnych fragmentów jej ciała uwydatnionych przez pozycję oraz nową odzież... Cholera to był zły pomysł, naprawdę zły pomysł, ale nie mogę się teraz wycofać... Logan, bądź silny... Bądź silny.
Moja siła skończyła się tam, gdzie moje biodra spotkały się z jej krągłym tyłeczkiem. W tym momencie wilcza natura zawyła, a ja chciałem zrobić to samo. Miast tego tylko głośno wypuściłem powietrze nosem spinając wszystkie mięśnie jedne po drugim. Tego Sina nie zobaczy, a mnie pozwoli zapobiec gotującej się we mnie krwi, która w tym momencie robiła wszystko by dostać się do jednej, bardzo niezręcznie usytuowanej części ciała. Ja pierdolę, nie mogę... Jak ja mam to zrobić. Co odjebało mojej wilczej naturze żeby tak się zachowywać. Mam ponad 50 lat doświadczenia ze swoją naturą oraz ciałem, ale nigdy, ale to nigdy nie było mi tak ciężko nad sobą zapanować. Byłem gdzieś w drodze do jakiejś połowicznej przemiany. Nie, tak nie może być. Przecież Sina często się we mnie wlepiała, więc dlaczego teraz? Dorosła, jasne, ale żebym tak wariował..? Gdyby był to jakiś animowany serial pewnie przeszlibyśmy do kadru w którym okładam jakiegoś biednego wewnętrznego wilka za te sprośne impulsy, jednak nie jesteśmy w kreskówce. Znajdujemy się tu i teraz, a ja muszę walczyć każdą komórką swojego ciała by dziewczyna nie poczuła jak bardzo cieszę się na jej widok. Jeszcze tak beztrosko się o mnie opiera. Już wcześniej hajcowałem jak jakiś piec, a teraz zrobiło mi się jeszcze cieplej, co zapewne za chwilę poczuje. Bogowie, jak ja to wytrzymam...
- Żebyś mi się nie przeziębiła na pierwszej jeździe. - odpowiedziałem żartobliwie, jednak zdradzał mnie niego niższy niż zazwyczaj głos - Nic nie schrzanisz słońce. A nawet jeśli po to masz mnie. - mruknąłem delikatnie pocierając jej dłonie swoimi, które to były wręcz gorące.
Kiedy wreszcie ruszyliśmy mruczenie silnika oraz wibracje motoru pozwoliły rozproszyć trochę moją uwagę. Na tyle bym mógł mniej skupić się na zapobiegnięciu napalonym reakcjom swojego ciała, a bardziej na tym byśmy nie przewrócili się w którymś z zakrętów. By jej trochę pomóc przesunąłem swoje jedną ze swoich dłoni na jej biodro, a drugą na bok klatki piersiowej. To, że musiałem przy okazji podotykać rąk, ramion i jej pleców to tylko bonus...
- W zakrętach musisz się trochę wychylić. Fizyka dąży do zachowania toru jazdy, więc w zakrętach pochylasz maszynę w kierunku w którym skręcasz, sama również się wychylając, jednak nie możesz być całkowicie sztywna. Twoje mięśnie brzucha będą się musiały trochę napracować, ale na szczęście dla ciebie nie będzie to problemem. Pochylamy maszynę... - delikatnie nacisnąłem dłonią na jej biodro, ponieważ to ono oraz nogi wykona tutaj robotę - Teraz wychylasz się ty, ale z wyczuciem... - powiedziałem niskim głosem podtrzymując jej klatkę piersiową by jej tułów nie był całkowicie prosty tylko był pochylony pod pewnym kątem w przeciwnym kierunku.
Gdy wróciliśmy już do pionu pomasowałem miejsca w których trzymałem dłonie dając jej znać, że dobrze sobie radzi. Powtórzyłem dla niej ten manewr w kilku kolejnych zakrętach pomagając jej wyczuć maszynę. To wszystko jednak wymagało tego bym był cholernie blisko i tak, jak w pierwszym czy drugim zakręcie skupiałem się tylko i wyłącznie na jej formie, tak dalej znów walczyłem z własnym wilkiem by mój dotyk nie zawędrował za daleko, a ona nie poczuła czegoś niezręcznego wbijającego jej się w tyłeczek...
- To co, myślisz, że jesteś gotowa na pojechać trochę szybciej, a ja już nie będę cie trzymać w zakrętach?

Sina Taualai

26


165 cm


If you can't face the wolves, don't go in the forest







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Nithral
Wilcza natura była niekiedy jednym wielkim przekleństwem. Zazwyczaj dawało się z nią żyć, bo dlaczego nie, ale w momentach takich jak te teraz, kolejny chyba raz z kolei przeklinała fakt, że przyszło jej mieć w głowie futrzastą, ultra przyjazną kuleczkę, która bardziej niż chętnie zajęłaby się czymś zupełnie innym. Paradoksalnie ostatnie kilka lat doskonale aktualnie się przydawało do kontroli wyjącego cholerstwa i jak raz w życiu była zadowolona z faktu, że wypracowała sobie mechanizm całkowitego wręcz tłumienia cholery. W innym wypadku jakakolwiek próba usadzenia tyłka na motorze byłaby niemożliwa do spełnienia. W całej tej sytuacji nie przewidziała tylko tego, że Logan usiądzie za nią. Wszystko było dobre, zgodziłaby się nawet na kilkunastokilometrowy bieg po lesie, tylko nie on za plecami. Niech to szlag jasny trafi. I tak szczerze i uczciwie. A trzeba było, zamiast proponować mu wycofanie się, samej to zrobić. Zwłaszcza po tym, co działo się w biurze. Mogła rzucić, że jest zbyt zmęczona, senna, cokolwiek. Ale nie, gdzieżby ona się wycofała. Szlag by to jasny. Jedynym plusem był kask, dzięki któremu nie było widać, jak przełknęła ślinę, kiedy tylko mężczyzna potarł jej ręce swoimi dłońmi. W głowie cały czas pojawiało się pytanie, czy w ogóle uda jej się poprowadzić maszynę i przy tym się zwyczajnie nie wyrąbać, a wszystko to z powodu bliskości osoby za nią.
- Mnie tam pasuje... Jestem dość ciepłolubna. - mruknęła, na szczęście nie było widać, jak zwilża wargi i walczy z ochotą wklejenia się mocniej plecami w mężczyznę. Zdecydowanie kontakt fizyczny trzeba było ograniczyć, nawet jeśli w tej chwili było to niezbyt możliwe. - A kto tam wie, sam mówiłeś, że to nie to samo co być pasażerem. - stwierdziła lekko, tylko po to, by nie powiedzieć, że jeśli dalej będzie dotykać jej w ten sposób, to kraksę mają murowaną, bo zamiast na drodze i maszynie skupiała swoją uwagę na czymś zupełnie innym.
Po wprawieniu maszyny w ruch sądziła, że uda jej się chociaż trochę odetchnąć od tego rozpraszania, skoro zabrał ręce z jej i przestała mieć to specyficzne uczucie bycia "uwięzioną" w czyichś ramionach. Gdzie tam, było jeszcze gorzej... Prawie też straciła panowanie nad kierownicą, na całe szczęście jednak wilczy refleks pozwolił uniknąć wypadku. Gorzej, że w razie pytań będzie musiała wymyślić w miarę spójną odpowiedź, dlaczego tak się stało. Zaczynała też mieć paskudne wrażenie, że mężczyzna robił to całkowicie z premedytacją, a jeszcze dochodził wilk, który bardziej niż chętnie pozbyłby się skóry. W końcu nic nie mogło równać się dotykowi skóry o skórę...
- Problemem to nie... Fuckfuckfuckfuckfuckfuckfuck! - zaczęła mimowolnie trochę protestować przy jakimkolwiek pochyleniu, mając ogromne obawy, że w taki sposób przewróci motocykl. A może jednak lepiej zostać przy samochodach? Były w końcu bezpieczniejsze... Chociaż główną zaletą był fakt, że przestała już zwracać uwagę na dotyk na swoim ciele, skupiając się tylko na tym, by się nie przewrócili.
- Czemu mnie nie ostrzegłeś, że to jest do diabła trudne?! - fuknęła z nieukrywanym wyrzutem, kiedy motocykl udało się wyprostować. Choć pewnie trochę przesadzała, było o włos od całkowitej gleby i zwyczajnie zaczęła się denerwować, a to zdecydowanie nie sprzyjało dalszej jeździe. Jako pasażer wystarczyło, że miała zaufanie do kierowcy. Tutaj? Cholerny świat. I jeszcze w skórze zaczynało jej być coraz bardziej gorąco i nawet czuła, jak krople potu płyną jej po skórze. Wystarczyło jednak kilka głębszych oddechów, by udało jej się w miarę odzyskać skupienie, choć można było dostrzec, że dłonie zaciska nieco bardziej kurczowo, niż powinna. Jedynym plusem było to, że wilczyca nie miała zbyt dużej siły, więc nie było ryzyka, że cokolwiek uszkodzi.
Całkiem szybko jednak zaczynała łapać, o co w tym właściwie chodzi. Kolejne dwa zakręty również były dość ciężkie, ale nie fuczała już tak i rozluźniła wcześniej ponapinane wszystkie mięśnie. W końcu udało jej się rozluźnić całkiem, a tym samym jazda stała się o wiele bardziej płynna i przyjemna dla dziewczyny. Przestała się też tak obawiać, że zwyczajnie się rozwali na tym ustrojstwie. W sumie jeśli się zastanowić, jazda wcale nie była aż tak trudna.
- W sumie mogę spróbować pojechać sama. - oceniła po krótkim namyśle, uznając, że podstawy już załapała. Poczekała więc, aż Logan ją puści i wtedy też ruszyła sama. Wprawdzie wbrew temu, co proponował, ruszyła najpierw wolniej, by przygotować się na to, że teraz sama będzie musiała kontrolować wychylenia i powroty. Dopiero, gdy czuła się już całkowicie pewnie, dorzuciła gazu, szybko orientując się, że prędkość miała ogromne znaczenie. Im bardziej się jednak wczuwała w jazdę, tym lepiej jej szło i tym więcej radości jej to sprawiało.
- To jest naprawdę świetna rozrywka! - poinformowała w końcu, ze słyszalną radością w głosie, ponownie nieco przyspieszając. I choć można byłoby się spodziewać po niej, że zachłyśnięta sukcesem spróbuje jechać z pełną możliwą prędkością, to jednak powstrzymała się przed tym, zwyczajnie uznając, że za krótko jeździ, by szaleć aż tak mocno.
There's fool moon raisin'
I am the wolf. I am the spirit of wilderness. I am the shadow of the woods. If you come to the wild forest I will sing for you.
(c)crackintime
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo