Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Jedno było pewne – póki wilkołaki, w tym sam Sora – nie ogarną się z tymi pieśniami, póty Japończyk nie miał powodów, aby szkolić któregokolwiek z nich. Miał nadzieję, że Rosjanin to zrozumie – jeśli nie, to zawsze istniała szansa na przekupienie wódką – ot taki żarcik prowadzącego – żenujący.
- Może umówmy się tak. – zaczął, podnosząc swoje litery ze skrzyneczki, tudzież beczki i opierając ciało o drewnianą belę podtrzymującą strukturę. – Jak już się wszyscy ogarniemy, to będzie można coś pomyśleć. Nie zdradzę nikomu pełnych sztuk, co mam nadzieję zrozumiesz – mogę natomiast pokazać kilka podstawowych sztuczek, mogących szybko obezwładnić oponenta. – na taki kompromis mógł pójść. Oczywiście w jego skład wchodziło pokazanie podstawowych punktów newralgicznych, których atak w jakiejkolwiek postaci mógł naprawdę rozłożyć przeciwnika na cztery łopatki z czterech możliwych. Dalsze tajniki tj. dociekliwsze badanie i tłumaczenie tych miejsc oraz sztukę uników, które pamiętał do dziś, wolał mimo wszystko zachować dla siebie, gdyż były to sztuki już typowo wyniesione z rodziny. A choć do niej nie ‘należał”, to mimo wszystko czuł obowiązek dochowania tajemnicy.
- Dobra tylko mi tu nie wybuchaj, jeśli taki układ Ci odpowiada. – zaśmiał się. – W ramach zapłaty chętnie popatrzę na styl pijanego mistrza. – dokończył, zaraz też przechodząc do sedna.
- Swoją drogą – to co z tym planem B? – nie żeby wkrótce i tak ten pierdolnął.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
-Całkowicie się z tobą zgadzam. Dając bejsbola osobom, które są pod wpływem, pieśni Arunasa na pewno nie załagodzimy sytuacji z pijawkami. Myślę, że to dobry pomysł, by o tym pomówić gdy skutki pieśni zdecydowanie zelżą- Cóż wiedza miała swoją cenę, i całkowicie się zgadzał z tym, że nie są im potrzebne hasające wilki z wiedzą jak wykorzystać swoje ciało przyziemnego jako broń.
-Układ mi jak najbardziej się podoba. I trzeba będzie po całej akcji w Azylu umówić się na trening pijanego mistrza- roześmiał się. Oj tam Wania miał duży dystans do siebie i może nie zawsze to okazywał, ale czasem delikatne autodissy były w cenie. Tak nawet te żałosne. Kiedy usłyszał o planie “B”, westchną ciężko. Myślał już dłuższy czas o tym, jednak jedynie dostawał migreny od tego.
-Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Wiem natomiast tyle że powinniśmy, współpracować. Jeżeli pozwolić naturze działać to jesteśmy nieprzewidywalni dla innych, dodać do tego naturalną współpracę jak podczas polowań wilków… hmmmm tak to by było piękne, ale czy możliwe?- stwierdził wzruszając lekko ramionami


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Dystans w tych czasach był mile widziany. Pozwalał niekiedy na szersze spojrzenie, przy tym nie wadząc pod postacią metalowego kija w tyłku, dość niewygodnie krępującego ruchy. Wania mógł próbować naśladować pijanego mistrza – kto wie, czy nie był od niego lepszy? Sora z drugiej strony zawsze miał prawo do podjęcia próby przebicia Pai Meia, choć nie wiadomo z jakim skutkiem. Ten stary pryk zawsze posiadał wrednego asa w rękawie.
- Jasne to dobry pomysł. Tylko bez gryzienia. – rzucił również w żarcie z nikłą nadzieją na ważne książeczki zdrowia każdego „psiaka”. Mimo wszystko Japończyk doceniał zdrowe podejście Rosjanina i zrozumienie. Faktycznie ostatnim czego potrzebowali, to pseudo kiboli, lecących na każdego pionka z przeciwnego teamu. Gdyby tylko Kohorta wykazywała również podobne nastawienie.
- To, że na nas zaczają, to niemalże pewne. Pozostaje jedynie kwestia, jakiś środków użyją – poza oczywistym srebrem. – zaczął, również wzdychając.
- Obawiam się, że z współpracą może być ciężko. Jeśli nas rozdzielą dla przykładu lub rozproszą. Wykorzystanie naszych słabości to oczywistość, możemy jednak zagrać nieco na zwłokę, w końcu w bezpośrednim starciu bez run nie mają większych szans, a te nie trwają wiecznie. – dodał, uznając, że może to być cenna informacja, niejako pozwalająca na zajęcie się nieprzyjacielem w potencjalnym starciu face to face.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
- Nie wątpliwie walka będzie ciężka, chyba najcięższa, jaką kiedykolwiek każdy z nas przeżył. Jedynie starając się, sobie pomagać przetrwamy.- westchnął ciężko. Niewątpliwie walka z nieznanym zawsze jest tą najtrudniejszą.
-Gdyby coś się stało, musimy się cofnąć i zabijać po kolei razem. Inaczej nie mamy szans.- stwierdził, patrzą na rozmówcę. Nie widział, innego planu "b" jak to, co przedstawił. Miał tylko nadzieje, że każdy obrońca azylu przeżyje na tyle długo by mogli dalej tworzyć społeczność.


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Choć obaj Panowie mieli inne poglądy na zapewne wiele spraw, na kilka z nich dzielili wspólne zdanie. Dowodem tego było przytaknięcie Japończyka na słowa Rosjanina o wzajemnej pomocy na poczet przetrwania. Nawet jeśli nie przynależał i z pewnością nie przyłączy się do stada, tak jako ex łowca i mimo wszystko wilk, nie mógł pozwolić sobie na samowolkę, a już na pewno nie w trakcie wspólnej walki. Wania mógł być pewny, że Sora zrobi wszystko, aby w miarę możliwości wspomóc inne kudłacze, co w przyszłości przejawi się choćby ruszeniem Oscarowi na pomoc, gdy ten zacznie wyć żałośnie w skutek obrażeń. Za całą resztę ręki ni głowy nie dawał – to, w jaki sposób zachowają się inne wilkołaki zależało wyłącznie od nich.
- Aye. Oby nic, bo przecież mamy umowę. – no w końcu ten trening i być może opicie zwycięstwa, o ile oczywiście zdołają przeżyć. Brak planu B napawał niepokojem, miejmy jednak nadzieję, że nie doprowadzi do tragedii. Ostatnim czego Sora by chciał, to patrzeć na rzeź… A skoro o niej mowa… Chyba nie było sensu zwlekać co nie? Oba włochacze miały przed sobą jeszcze trochę czasu – czemu więc go nie wykorzystać do zamknięcia kilku prywatnych spraw? Z tą myślą Azjata oderwał się od wygodnej beczułki, na której raczył siedzieć na poczet gestu pożegnania. Kontaktu do siebie nie zostawiał, bo jak się okazało Wania go w tym uprzedził, w końcu heh, tyrpnął go w wiadomości jako pierwszy. Spotkanie uznał za zakończone, umowę za zawartą – czas pokaże, kiedy zdołają sobie potrenować.

z/t 2x
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
Elena po tym jak pozbierała się, po akcji w Fabryce poprosiła Wanie, by ten wraz z nią potrenował. Wania po namowach zgodził się i tak o to przyjechali na opuszczoną farmę razem. Kiedy wysiedli, poszukali dogodnego miejsca, by nikt nie przeszkadzał, idealnym miejscem okazała się ruina szopy. Wania przybrał niewzruszoną minę. W końcu chciał pomagać, przy treningach innym a co za tym idzie, musiał odstawić kierowanie się uczuciami wobec Eleny. Musiał widzieć błędy a przy takich treningach i on mógł skorzystać w szlifowaniu swoich umiejętności w walce wręcz.
-Póki co będę się tylko bronił.- stwierdził. Chciał sprawdzić jej umiejętności w walce wręcz. Nie zawsze była możliwość przemiany w wilka gdzie walka była dużo łatwiejsza dla nich.

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
/przed imprezą

Elena od zawsze czuła się słabsza od innych wilkołaków, a wyprawa do fabryki o której szczerze mówiąc wolałaby zapomnieć raz na zawsze jeszcze bardziej uzmysłowiła jej ogrom problemu oraz liczne braki, jakie posiadała. Potrzebowała czasu, nie czuła się na siłach, by wrócić do treningów zaraz po tej wyprawie. Łowca-zombie wprawdzie do tej pory nawiedzał ją w nocnych koszmarach i raczej prędko się to nie zmieni, ale musiała nauczyć się jakoś z tym żyć. No i na przyszłość unikać zbliżania się do zwłok czy choćby patrzenia na nie.
Opuszczona farma z dala od cywilizacji wydawała się być idealnym miejscem na trening. Elka, ubrana w czarne dresy i miętową bluzę (która po ćwiczeniach w tym miejscu zapewne straci swój piękny kolor), z włosami związanymi w luźny warkocz przyjechała na miejsce z Wanią. Dobrze było mieć narzeczonego i trenera w jednym, choć wiedziała doskonale, że mężczyzna nie będzie odpuszczał jej tylko dlatego, że ją kocha.
Elena nawet jako wilk walczyła beznadziejnie, w ludzkiej formie natomiast... cóż, lepiej chyba tego nie komentować. Tym bardziej mając za przeciwnika Wanię, który był dwa razy taki duży jak ona. Wiedziała doskonale, że narzeczony nic jej nie zrobi i będzie dawał jej fory, przynajmniej póki co, ale i tak wizja samej siebie walczącej z przeciwnikami pokroju Łani wywoływała w niej niemałe rozbawienie. Cóż, przynajmniej potrafiła jeszcze z czegoś się śmiać. Skinęła głową na jego słowa, wyciągnęła z torby sztylet - jedyny, jaki w ogóle posiadała - i spróbowała zaatakować, wykonując pierwsze cięcie w okolice uda.
 

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
Wania był ubrany w bojówki i wysokie buty typu trapery oraz bluzkę na ramiączkach. Włosy miał spięte z tyłu głowy. W tej chwili mógł wyglądać bardziej jak wojskowy niż zwykły cywil. Kiedy w reku narzeczonej błysnął sztylet, uśmiechnął się zadziornie. Odczekał chwilę, odsuwając jedną nogę do tyłu, tak by stanąć w pozycji "strzelca" i kiedy tylko nadarzyła się okazja, posłał nogę w przed ramię Eleny po to, by wytrącić jej nóż z ręki.
-Nie atakuj od razu. Jestem większy silniejszy, musisz mnie zmęczyć. Zmusić do tego by moje mięśnie straciły tlen. Dopiero wtedy zaatakować.- Powiedział, kładąc nogę na ziemi, robiąc półobrót i stanął za nią.
-Szybkie ataki, uszczypnięcia i ucieczka. W ten sposób co ty mógłbym ja zaatakować- mówił dość surowym głosem. Tym razem podniósł jednak gardę i znów czekał, aż narzeczona rzuci się na niego.

Elena Ricoletti
[Usunięty]
Elena Ricoletti
[Usunięty]
[Cytuj]
Walka nawet dobrze się jeszcze nie zaczęła a ona już straciła broń. Jak szybko dać się zabić, poradnik autorstwa Eleny Ricoletti. W walce i obronie była beznadziejna, za to jeśli chodzi o pakowanie się w kłopoty, zdecydowanie mogłaby zostać mistrzynią. No... może zaraz po Alysanne. Ta mimo wszystko grabiła sobie bardziej, w biały dzień wszczynając bójki z randomowymi śmiertelnikami.
- Łatwo ci mówić - rzuciła w odpowiedzi, jednak uważnie notowała w głowie wszystkie jego słowa, starając się wyciągnąć z nich jak najwięcej i nie powtarzać swoich błędów. Zdawała sobie jednak sprawę, że minie jeszcze wiele czasu nim będzie w stanie dorównać narzeczonemu choćby w minimalnym stopniu. Była częścią tego świata zaledwie rok, podczas gdy większość wilków które znała były nimi od urodzenia, dzięki czemu posiadały oczywistą przewagę. Nie zamierzała jednak poddawać się tak łatwo.
Podniosła z ziemi swój sztylet i ponownie przystąpiła do ataku - tym razem jednak zasymulowała cios w brzuch i odsunęła się, licząc, że znajdzie się poza zasięgiem Wani wystarczająco szybko. Nie była pewna czy o to mu chodziło, ale hej, starała się przecież!
 

Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
Zmyłka była dobra, bo podświadomie odskoczył, jednak nie do końca oto mu chodziło. Był większy od niej, nie wiedział, czy szybszy, ale wzrost w kwestii walki był ważny. Elena nie wykorzystywała tego i miał zamiar pokazać jej to na własnej skórze. Ruszył, na nią skacząc, od prawej do drugiej. W ten sposób chciał ją zdezorientować, by na końcu kopnąć w udo. Kiedy stawiał stopę, na ziemi zrobił sprawny obrót, by znaleźć się za nią i chwycił ją w klatce piersiowej.
-Zmyłka dobra, ale nie wykorzystałaś zaskoczenia- wyszeptał jej do ucha, lekko je muskając. Podświadomie liczył na to, że pamiętała jak wydostać się z tego uścisku. W końcu kiedyś jej to pokazywał, tak na wszelki wypadek. Elena miała, duży potencjał widział to. Wystarczyło tylko zacząć pracować nad tym tak by była w stanie się obronić.


Wania Siergiejew

30 lat


180 cm


Tylko głupiec nie słucha rad, nieważne, dobrych czy złych, gdyż każda niesie ze sobą naukę.






[Cytuj]
Multikonta: -
[Z powodów organizacyjnych. Wątek zakończony jak coś miejsce wolne]


Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
Spotkania z wampirami nie były czymś, czego doświadczałem na co dzień. Tym bardziej z głową tutejszego Bastionu, czy jak oni się tam nazywali. To zupełnie nie było w moim stylu. Ani ustawianie jakiegoś pseudo politycznego spotkania ani de facto przemawianie w imieniu wilków York. Oczywiście nie miałem do tego żadnych podstaw, ale biorąc pod uwagę ostatnią nieobecność Wani te szczeniaki będą kogoś potrzebować. Wataha to zupełnie nie moje klimaty, ale mogę chociaż tyle dla nich zrobić by nie wpadały w tarapaty ze strony pijawek. O ile to wszystko się uda...
Większość wampirów, które spotkałem to niepoprawne eleganciki z wyższej kasty społecznej, a przynajmniej tak siebie widzieli. Stąd nie mogłem się tam po prostu pokazać na motorze i klasycznej skórze. Trzeba było ubrać się odpowiednio do okazji, więc nie pozostało mi nic innego jak zarzucić na siebie dość elegancki garnitur i trochę perfum.
Na miejsce spotkania przyjechałem czarnym, luksusowym mercedesem, co byśmy nie wyszli na jakichś dzikusów. Wjechałem na teren starej farmy zatrzymując samochód z dala od zabudowań. Był środek nocy, więc zgasiłem światła, wysiadłem i rozejrzałem się po okolicy. Oczy szybko przyzwyczają się do ciemności. Może był ze mnie lekkoduch, jednak siły specjalne zrobiły ze mnie pewnego paranoika. Zawsze przygotowywałem sobie kilka scenariuszy bazujących na budowie terenu. Już bardziej spokojny oparłem się o ciepłą maskę mercedesa czekając na wampirzycę.

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Zastanawiała się nieco, co tam też u tych wilkołaków się dzieje, skoro to co raz ktoś inny chce umawiać się na spotkania "biznesowe". No i jakim cudem Wani został podebrany jej numer. Później go najwyżej zjedzie za to na swój sposób. Teraz jednak skupiła się na spotkaniu z Loganem. Ponieważ mieli spotkać się na opuszczonej farmie, to miała zamiar ubrać się jakoś wygodnie. Dla niej wygodnie oznaczało wciśnięcie się w falbaniastą spódnicę w kolorze czerwieni oraz czarną bluzkę z dekoltem w łódeczkę i długim rękawem. Włosy standardowo spięła dość wysoko, aby loczki nie robiły jej problemów. Buty na koturnie, bo w nich wygodnie się dreptało nawet po trawie. Na miejsce spotkania przyjechała swoim camperem. Było jej tak najwygodniej. Poza tym, gdzieś trzeba usiąść prawda? A właśnie w tym aucie posiadała rozkładany stolik i krzesełka. No i mogła zaparzyć herbatkę. Lubiła herbatę, a zwłaszcza ziołowe napary. Chociaż taka zielona, albo klasyczna czarna również zawsze w cenie.
Wampirzyca zatrzymała się na farmie. Patrząc w lusterko umalowała usta na czerwono, poprawiła złote bransolety na nadgarstkach i wysiadła z campera. Spojrzała na wilkołaka i pierwsza myśl w jej głowie to było "Dlaczego wszyscy muszą być tacy wysocy...". Nawet jej buty na koturnie jedynie tylko troszkę niwelowały różnicę we wzroście. No nic. Uśmiechnęła się wesoło do mężczyzny. Nie przeszkadzało jej to, iż był ubrany pod krawacik. Może po prostu miał taki styl. Nie będzie na razie w to wnikać. Powiedział, że spotkanie prawie biznesowe, więc mógł się ubrać tak tylko z tego powodu.
- Jak mniemam pan Logan? - zapytała pogodniej zaczesując kosmyk włosów za ucho i podchodząc nieco bliżej. Zachowywała jednak bezpieczną odległość, a zmysły miała wyostrzone by wyłapywać potencjalne zagrożenie.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Logan Ward

56


192 cm

S`rioghal mo dhream





[Cytuj]
Multikonta: Wayfarer
Widząc podjeżdżającego kampera w pierwszym momencie pomyślałem, że ktoś się po prostu się pomylił, albo ta farma nagle dostała nowego właściciela. Pewnie wyglądałem na początku na zdziwionego, jednak szybko tylko się uśmiechnąłem pod nosem. Najwyraźniej ta cała Estera nie była jednym z tych wampirów z kijem w dupie tak głęboko, że król Artur by go nie wyciągnął. Kiedy wampirzyca w końcu z niego wysiadła pierwszym, co poczułem był ten zapach nieumarłego. Całkiem mocny, więc nie jest najmłodszym przedstawicielem swojej rasy. Nie pozwoliłem się jednak mimice nawet na chwilę wykrzywić. Uśmiechnąłem się do niej wesoło. Mała była z niej osóbka, ale tylko z tego powodu nie zamierzałem jej lekceważyć. W tym kamperze zmieściłaby się niezła banda wampirów, więc będę musiał jej zaufać, że nie dlatego wybrała akurat taki środek transportu.
- Jak najbardziej! Miło mi poznać pani Estero! - odrzekłem żywiołowo luzując ściągając krawat i rozpinając pierwszy guzik koszuli, a po chwili namysłu jeszcze jeden - Proszę tego źle nie odebrać, ale niezmiernie się cieszę, że nie potraktowała pani tego spotkania jak jakiejś uroczystości. Dobrze wyglądam w garniturze, ale zupełnie do mojego charakteru nie pasuje. - wyszczerzyłem się do niej głupkowato rzucając krawat na swój samochód - Logan Ward, ten wesoły wilkołak. - skłoniłem się lekko, lecz jasnym było, że nie ma w tym za dużo gracji.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że powinniśmy się nienawidzić i najlepiej rzucić do gardeł, ale skoro już się spotkaliśmy może po prostu podamy sobie dłoń na przywitanie? Mogę ściągnąć marynarkę by pokazać, że nie mam żadnej broni. - puściłem jej oczko z zadziornym uśmieszkiem unosząc ręce do góry.

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Esterze było baaaardzo daleko do posiadania kija w dupie. Co innego posiadanie kosturu w łapce. To już prędzej. Świetna rzecz do naukowej sztuki wbijania rozumu do cudzej głowy. Świetnie się też sprawdza jako pogrzebacz przy ognisku.
Wampirzyca zostawiła drzwi do campera otwarte. Przynajmniej tak mógł wilkołak zerknąć, czy aby kto się tam nie schował. Chociaż przy wampirzej umiejętności zamieniania się w małe zwierzęta mogło to nie wiele dawać. Mimo wszystko nos nie kłamał. Przyjechała na spotkanie w pojedynkę. Kobieta odwzajemniła wesoły uśmiech, co dodawało jej uroku. Zaśmiała się nawet delikatnie zakrywając usta dłonią.
- Nie wiedziałam, że spotkanie "prawie" biznesowe będzie wiązało się ze striptizem. - W odpowiednim momencie użyła sowich palców by podkreślić słowo "prawie" w cudzysłowie po czym znów wesoło się zaśmiała. Uścisnęła jego dłoń. Dobrze, że na dany moment nie oddychała, bo zaczęła by zaraz kichać że względu na zapach mężczyzny. Wybaczcie, swoista alergia.
- Zawsze mogę zabawić się w ochronę i dokonać przeszukania.... Chociaż mógłbyś to uznać za obmacywanie. - Estera puściła mu oczko i machnęła dłonią aby dał sobie spokój. Odpowiednim osobom i tak zostawiła info na biurku, by w razie potrzeby wiedzieli gdzie jej szukać. Czy się zaś bała? Nie. Swoje już przeszła, a strach właściwie zawsze był jej obcy.
- Bastion nie skacze do gardła Azylowi ze względu na uklady, jakie zostały ustalone zarówno z Oscarem, jak i później dopracowywane z Wanią. Nie jako zostały też przecież zacieśnione przez Lorenzo i Veronice. Co zaś tyczy się farmy... To należy do Bastionu, tak w kwestii drobnych wyjaśnień. - puściła mu oczko. Zaśmiał się delikatnie. Pokazała paluszkiem żeby dał jej chwileczkę. Weszła do campera, gdzie zaraz z brzegu miała zostawiony rozkładany stolik i dwa krzesełka. Na co mają tak stać jak kołki. Znacznie bardziej wolała powiedzieć.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?

Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo