Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Istotek pachniał trochę jak wróżka, trochę jak banknoty, trochę niczym las, a trochę nawet jak piwo. Wypisz wymaluj jakiś dziwny wróżek. Niestety dał się całkowicie złapać w pułapkę, zapatrzony w nieszczęsną bransoletkę.
- Eeeeeej! Zieloniutki! - zaprotestował urażony, jednak wierzgać przestał. Za to skrzyżował dłonie na piersiach, patrząc z urazą na wampira. Niestety dał się zabrać z sali, w akompaniamencie oklasków osób oglądających przedstawienie. Na szczęście znaczyło to, że być może nie będzie żadnych problemów...
- I czego chcesz teraz, co? - zakpił w chwili, gdy Jean potknął się o własną brodę, wypuszczając tym samym karzełka, który zaraz potem przybrał postać rosłego motocyklisty. Zadowolony usiadł na skrzynce, obserwując wampira, którego włosy i broda, zielone, wlokły się po podłodze. A potem przeniósł wzrok na wilczycę.
- Chcesz być tak ładna jak on, czy wolisz inne kolory? A może zostaniesz pudlem? Albo yorkiem? No chyba, że mnie przekonasz czymś, żebym tego nie robił... - i w tym właśnie momencie łypnął na jej biżuterię. - Ach - jeśli mi coś zrobisz, zostaniesz w tej formie na zawsze! - zaśmiał się basowo, siedząc wygodnie na skrzynce z piwem. Jedno też zaraz sobie wyjął.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Warknął gniewnie, obnażając kły, a jego twarz wykrzywiła się w okrutną, drapieżną maskę. I pewnie dalej by warczał i się wściekał, gdyby się nie potknął o to, co wyrosło z jego twarzy i głowy. Z obrzydzeniem spojrzał na włosy, potem na motocyklistę (którego rozmiarami w ogóle się nie przejął, umówmy się - wciąż miał niemal dwa metry).
- Na dobry początek, chcę by moje włosy i broda wróciły do normy - syknął cicho. Wyprostował się, przeciągnął, a jego kręgosłup strzelił w kilku miejscach groźnie - nie jesteś jedyną wróżką, złociutki - zmrużył oczy, zaciskając pięści.
Było niewiele rzeczy, które były w stanie wyprowadzić go z równowagi i pozbawić poczucia humoru. Ale rujnowanie jego wizerunku znajdowało się zdecydowanie zbyt wysoko na tej liście - także, pókim dobry, cofnij to co zrobiłeś, a może zapomnę o twoim zapachu i parszywej mordzie - kompletnie już ignorował Rose. Jedyne o czym teraz marzył, to powrót do Bastionu i gorąca kąpiel w akompaniamencie kieliszka wypełnionego po brzegi krwią.

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Bloomwood jak nie lubiła takiego olewania.
- Przyszłam po moją własność. Oddaj ją, bo zaraz zetrę ci ten uśmieszek z twarzy i go powiększe - zagroziła.
Zanim rosły motorzysta się zorientował Wilczyca już do niego doskoczyła i przyłożyła mężczyżnie sztylet do ust. Dla bezpieczeństwa stała za nim by magiczna istota nie mogła rzucić na nią czaru.
No cóż... nie była wampirem, ale była bardzo szybka, bo cały czas ćwiczyła, a praca w policji robią swoją. Poza tym wcześniej Rose zabił ułożyła sobie życie to każdy dzień było szkołą przetrwania.
Trzymając dalej sztylet czy ustach motocyklisty nawet nie mrugnęła i pokazując, że naprawdę nie żartuję nacieła mu kawałek skóry.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Leprechaun uśmiechał się na poły złośliwie, na poły uroczo, krzyżując masywne łapska na piersiach. Ewidentnie groźby wampira nie ruszały go wcale, a nawet więcej, po prostu go bawiły.
- A co będę z tego miał, że wrócą? - spytał z zaciekawieniem w głosie, wyciągając przy tym telefon. Pstryk, pstryk i już radosna facjata Żą została uwieczniona na zdjęciu. Niestety zanim zdążył zrobić cokolwiek więcej, został zaatakowany przez Rose. Dmuchnął gniewnie przez nos, łypiąc ponuro. Tak to się moi państwo bawić nie będziemy. Nie bawiąc się w półśrodki zmienił formę, ponownie na małego chłopca, bezczelnie klepnął Rose w rękę i w dwie sekundy znalazł się na półce pod sufitem. Jak wcześniej zagroził, całe ubranie Rose aktualnie było porośnięte mchem. Nawet pachniało jak mech.
- No co to za porządki! To ja tu miło, chcę się potargować, nawet byłem chętny zlikwidować czary... A wy zbrodniarze na mnie z nożem! - zaczął się burzyć, z ogromnym fochem. - A masz! Teraz za żadne skarby mnie nie przekonacie, żebym to cofnął! - zrzucił Rose bransoletkę, która zmieniła się w kawałek mchu. Sam natomiast wróżek ułożył się oburzony na półce niczym obrażony pięciolatek, którego postać dla wygody przyjął.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
-Znajdź coś żelaznego - rzucił tak cicho, by tylko uszy wilczycy usłyszały przekaz. Był wściekły. Moreau szczycił się tym, że wściekły nie bywał. I tak jak nie bywał, tak teraz się w nim gotowało. Zmrużył lekko oczy, patrząc na wróżka wściekle.
-Nie ukręcę ci karku i nie rzucę wilkom na pożarcie - warknął cicho, nie spuszczając ze stworzenia wzroku. Wróżka mogła mieć swoją magię, mogła mieć swoje sztuczki. Nie miała jednak niemal dwóch metrów czystej, kipiącej wściekłości. Nie miała też szybkości i siły wampira. Ten, niewiele myśląc, błyskawicznie chwycił stworzenie za przedramię, w miażdżącym kości uścisku, po czym ściągnął chłopięcą wróżkę, by z impetem poleciała na ziemię, obijając się po drodze. Ręki, jeśli mu się udało, nie puścił. Znudziło mu się szukanie półśrodków i dyskutowanie z wróżkiem.
-Wystawiasz nas na odkrycie przyziemnych i śmiesz mi grozić? - Wysyczał cicho -kto tam teraz wami zarządza, ptaszyno? I czy na pewno za tobą zatęskni? Czy po prostu tu i teraz przetrącić ci kark? - Wygląd Leprechauna nie robił na Jeanie najmniejszego wrażenia. I trudno było szukać żartobliwości w jego tonie.
Był śmiertelnie poważny.

Rose Bloomwood

26



Jestem w kropce...







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Elvan
Niestety jak widać Rose się nie udało. A z chęcią by zobaczyła powiększony uśmiech tego wróżka.
Jak się zaraz okazało ubranie Wilczycy stało się mchem, a bransoletka to samo.
Co? Wróżka miła? To jakieś kpiny!
Bloomwood ruszyła na poszukiwanie czego żelaznego.
Znalazła żelazny klucz francuski. Nie był on za wielki. Zaraz wróciła do swojego towarzysza i tej nieznośnej wróżki.
It's coming down on me.
I'm ready, rain on me

I'd rather be dry, but at least I'm alive


Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Nikt nie lubił, by mu grozić, a ten konkretny wróżek nie był żadnym wyjątkiem. Dlatego Jeana tylko wyśmiał - groźba ukręcenia karku akurat nie robiła na nim żadnego wrażenia. Mógłby dorzucić coś jeszcze, gdyby wampir wtedy nie złapał go za ramię i nie ściągnął z półki. Wrzasnął z oburzeniem, nadal w chłopięcej postaci, po czym łypnął na niego z ogromnym już gniewem.
- Jesteście po prostu... Aż brak mi słów! - obruszył się bardzo urażony, na dodatek widząc przy tym żelazny klucz w łapkach wilczycy. Tego było mu zdecydowanie za wiele. To on do nich z zabawą, a oni do niego w taki sposób... Co to, to nie.
- Miałem was odczarować... Ale jednak nie. Żegnam państwa! I chyba nie sądzisz, że Ci powiem! - wyszczerzył się paskudnie, zebrał do kupy i znów zmienił formę - tym razem na zwierzęcą, małego ptaszka i zwyczajnie wyleciał z pomieszczenia, zostawiając was takich.

Nie martwcie się jednak - po upływie jednej tury efekty miną i wrócicie do zwykłych postaci. Na Ciebie Jean będzie czekać kłębek włosów, zielonych, na Rose natomiast kawałek mchu. Każdy z tych przedmiotów oczywiście jest magiczny.

/mg out, macie czas dla siebie <3

Sif Hatisdottir

21


175 cm


Now I'm versed in so much worse






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Bies
Bary dla podziemnych miały to do siebie, że klimatem wyróżniały się pośród tych przeznaczonych dla przeciętnych ludzi. Chociaż panująca atmosfera również stanowiła jedne z kryteriów, pod jakim Sif wybierała swoje ulubione miejsca do napicia się, to jednak czynnikiem decydującym był sam alkohol, na który w Lamplight nie mogła narzekać. Miejsc, gdzie serwowano drinki dla wilkołaków nie było w końcu aż tak dużo.
Ubrana w króciutką czarną sukienkę i buty do kolan na niewielkim obcasie, stanęła w wejściu, w ostatniej chwili powstrzymując się przed zasłonięciem nosa. Mieszanina zapachów różnych ras wciąż nie było czymś, do czego zdążyła w pełni przywyknąć jako wilkołaczka ze stosunkowo krótkim stażem. Starając się nie dać po sobie niczego poznać, skierowała się do baru, przy którym też zaraz usiadła. Uśmiechając się lekko, niemal zalotnie do barmana, zamówiła drink z dodatkiem tojadu, co by szybciej wzięło.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo