Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Góry

Kraina Faerie jest niesamowita i zmienna, jednak częścią naturalnego krajobrazu są góry, których szczyty pokrywa wieczny lód oraz śnieg. Wedle legend zamieszkałe są przez niebezpieczne trolle, smoki, a także przedstawicieli Dzikiego Gonu. Co więcej w grocie jednej z gór znajduje się przejście do podziemnej fortecy tej frakcji.

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies | Sif
/MG

Znajdujecie się na podnóżu gór. Pogoda raczej nie sprzyjała górskim wędrówkom - chociaż nie znajdowaliście się jeszcze w wyższych partiach, gdzie mogliście podejrzewać, że warunki atmosferyczne nie były lepsze niż te obecne. Zimny wiatr owiewał wasze twarze, a śnieg, wysoki do połowy łydki, ukrywał sobą co bardziej śliskie fragmenty podłoża, znajdujące się pod spodem. W powietrzu wirowały także jego płatki, zawężając pole widzenia, na razie nieznacznie, ale z każdą chwilą przybywało ich.
Jedynej ścieżki, jaką mogliście podążać, nie było widać na pierwszy rzut oka - jednak po bardziej uważnej obserwacji można było dojrzeć ją spod warstwy śniegu - przede wszystkim dzięki łagodniejszemu wejściu, prowadzącemu wśród górskie szczyty.
Zawsze jednak można zboczyć i udać się w lewo lub prawo, na szerokie równiny, pokryte śniegiem. Po obserwacji teren mógł wydawać się pusty, jednak na pewno przeprawa przez niego mogła być znacznie prostsza niż błądzenie po górach.

/proszę o wypisanie ekwipunku
blokuję bilokację na wydarzenia po sesji
w razie pytań - kontakt najlepiej przez discord: Rez#8613

Shar

718


170 cm


I've just learned how to use my heart less...





[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Zimno, ciulowo i jeszcze raz zimno. Wniosek: przynajmniej nie doskwierała Ci słaba widoczność. Skąpana w błogim mroku - heh i weź tu człowieku funkcjonuj na poziomie, że gdy nawet stawianie kroków mogło przynieść haniebny upadek. Dziś wyjątkowo przed tym nieszczęściem pewnego czarownika uchronił jego nieokiełznany żadną znaną siłą ogon.
Ubiór: ciepły jak na człowieka przystało. Puchową kurtka, szalik, czapka i gugelki na pysio dla samej rutyny. Spodnie również wygodne i ciepłe, a a do tego solidne buty przystosowane do górskich wspinaczek. Blyat... Przydałoby się jeszcze trochę sprzętu, że jednakże chusteczkowo się go dobierało, że operując wyłącznie na zmyśle słuchu. W sytuacjach takich jak ta, wypadało więc wesprzeć się towarzyszem. Hokus pokus i czary mary - wybór padł na Achaierala, slodkiego nietoperza, a który sprawdzał się wyśmienicie w roli echolokatora z wbudowaną odpornością na zimno - to nie żart, że sprawdźcie sami!
- Musimy dostać się do... Erm... Mostu? Podobnież kamień spoczywa w magicznym wirze. - rzekł krótko fałszywy kot w nawiązaniu do wiadomości przesłanej przez rudzielca - tej wiecie, która wisiała na korkowej tablicy fioletowych ogłoszeń.
Głos czarownika był wyjątkowo spokojny, że jakby prywatne zatargi zeszły chwilow na bok. W mimo wszystko skośny wolał skupić się na misji i towarzyszce, która w tym teamie będzie musiała robić za parę oczu.

Eq: ciepły strój złożony z zimowej kurtki, ciepłych spodni, ochronnych gogelkow na paczalki, butów na solidnej podeszwie do górskich spacerów.
The easiest way to avoid getting hurt is to stop caring but not caring is the hardest thing to do.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Nithral

776


179 cm


Magic is desire made real







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Sina
EQ: ciepła puchowa kurtka z kapturem, specjalnie ocieplane spodnie, buty odpowiednie do wspinaczki górskiej, czapka, szalik na twarzy i gogle na oczach; pęk lin przewieszony na krzyż przez pierś; na plecach plecak z zawartością: haki do wspinaczki, dwie tabliczki czekolady, butelka z wodą, kilka pudełek ze środkami przeciwbólowymi, zapałki

Całe otoczenie można było nazwać jednym konkretnym słówkiem - pizgało. I to jak cholera pizgało zresztą, przynajmniej jednak widoczność była dobra. Nadal dziwne było, jak bardzo musi teraz ponownie polegać na wzroku, choć często łapał się na tym, że próbował po swojemu skanować otoczenie albo "włączać" wzrok. Nie wychodziło niestety, co przypominało o sytuacji i wywoływało u niego parszywy nastrój. Teraz zresztą tym bardziej.
Kot, czy raczej Shar, przybyła spóźniona. W ciepłych spodniach, puchowej kurtce z kapturem założonym na głowę, czapce i szaliku otulającym pół twarzy. W buty też zainwestował, przede wszystkim płaskie, ciepłe i odpowiednie do górskich wspinaczek. Do tego przewieszony przez ramię na krzyż pęk lin. W plecaku natomiast znajdowały się haki do wspinaczki, dwie tabliczki czekolady oraz butelka z wodą na wszelki wypadek. W razie czego miał także zapałki. Oczy osłoniła specjalnymi goglami. Na całe szczęście nie było widać spod szalika parszywego humoru kobiety, jako że akurat kilka godzin przed wyprawą musiała dostać okresu. Stąd w plecaku posiadała też kilka opakowań środków przeciwbólowych, niestety ludzkich. To zdecydowanie nie był najlepszy czas na wyprawy... Poczucie obowiązku jednak wygrało i zamiast siedzieć w łóżku i umierać poszedł na wyprawę.
- Mamy do wyboru zejście na równiny pokryte śniegiem, które mogą nas zaprowadzić do mostu. Albo łagodną ścieżkę prowadzącą w góry. - wyjaśnił, trochę pustym głosem, za to lekko burczącym. Jednak również zdecydował się odsunąć prywatne sprawy i żale, wszystko dla dobra Spiralnego i czarowników. - Proponuję ścieżkę. Jest wprawdzie przysypana, ale dobrze widoczna... Pokieruję Cię. - dodał krótko, bo w końcu ścieżka była widoczna dla niego. Jakoś wątpił, by Shar w przeciągu tych kilkunastu dni zdołała opanować to, co jemu zajęło całe dekady. Dlatego złapał swoje własne ciało za rękę, lekko popychając do przodu i informując o wszelkich nierównościach terenu. Jeśli ścieżka była zbyt wąska, by mogli iść obok siebie, wpuściła "Nitha" przed siebie, zerkając mu tylko zza ramienia, by informować o tym, co miał pod nogami. Może robił to tylko po to, by nie zawalić wyprawy, jeśli towarzyszowi coś się stanie, a może wychodziła z niego troska o kobietę, choć w życiu by tego nie przyznał. Uważnie również obserwował otoczenie, starając się wypatrzyć ewentualne niebezpieczeństwo.
Magic

Nerezza

802


178 cm


I'm just another menace sent to break you down.







[Cytuj]
Multikonta: Bies | Sif
/MG

Wybór padł na ścieżkę - ta zaczęła prowadzić was wśród górskie szczyty. Podczas przyjemniejszych warunków atmosferycznych mogła posłużyć w celach głównie turystycznych - niezbyt stroma i dość szeroka. Teraz jednak podążanie nią sprawiało wam o wiele więcej trudności niż przeciętnemu turyście.
Minuta, druga, piąta... zakres widoczności zaczął znacznie spadać, zatrzymując się do około pięciu metrów w przód, a to wszystko z powodu spadających płatków śniegu, wirujących na coraz silniejszym wietrze. Przez większą część drogi na szczęście wiał wam w plecy, co w pewien sposób ułatwiało wędrówkę... nie licząc kilku poślizgnięć na lodzie ukrytym pod warstwą śniegu. Gorzej jednak z przywołanym demonem, bowiem nietoperek miał problemy z unoszeniem się w powietrzu w prostej linii, przez co jego użyteczność była poniżej przeciętnej.

Oboje rzućcie k10
Wyniki
1-4 - ślizgasz się na lodzie, co skutkuje niefortunnym upadkiem i stłuczeniem prawej ręki; dostrzegasz jednak, że w śniegu coś się świeci
5-8- ślizgasz się na lodzie i upadasz na dół pleców, co skutkuje bolesnym siniakiem
9-10 - nic tobie nie jest

/czas na odpis: 26.09.2020, godz. 00:30
blokuję bilokację na wydarzenia po sesji
w razie pytań - kontakt najlepiej przez discord: Rez#8613

Shar

718


170 cm


I've just learned how to use my heart less...





[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Ślizgu czy nie

Pchnięcie w przód - no niby nic, o ile tylko zechcieć opanować nerwowe drgania irytującego ogona pod spodem. Opanowanie sztuki przemieszczania się po ciemku w istocie nie było takie proste. Przez tych kilka dni - czy nawet tydzień lub tam dwa - Shar skupiła się głównie na nauce operowania "ciałem" w mniej ekstremalnych warunkach.
- Prościej byłoby się przeteleportować. - fuknęła jako on. Naturalnym było podążanie za towarzyszką, którą być może dotykiem uraczył owinięty ogon - a czort go tam wie, toż tego bydlaka nie szło w żaden sposób opanować. O wiele pożyteczniejsze były uszy - kocie czy te od nietoperza, któremu polecono siąść na ramieniu dla wygody, bo przecież wielce duży nie był - miały sporą szansę na podwójną pracę na stanowisko echo-nawigatora, próbującego nasłuchiwać wszelkich niebezpieczeństw w tych niedogodnych warunkach. Świst śniegu, podmuch i burza to jedno, ale hej! Może chociaż unikną potencjalnej lawiny w czasie wyprawy.
- Dojdźmy zwyczajnie do mostu miast na szczyt. - bo przecież tam się mieli dostać - tam też w wirze był podobno kamień. Asysta Shar najwyraźniej uchroniła kocisko przed upadkiem. A może to te wygodne buty? Gdyby Panienka z jego ciałem nagle zaczęła się chwiać, wiedźma w ciele czarownika spróbowałaby ją asekurować. Wzroku do tego akurat nie potrzebowała - co najwyżej stabilną postawę i tak zwane ramię.
- Byczysz się... - a że przy okazji wyczuła dziwną aurę... Stary, nie myśl sobie, że nawet mimo ślepoty nie rozpozna tego tonu.
The easiest way to avoid getting hurt is to stop caring but not caring is the hardest thing to do.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Nithral

776


179 cm


Magic is desire made real







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Sina
EQ: ciepła puchowa kurtka z kapturem, specjalnie ocieplane spodnie, buty odpowiednie do wspinaczki górskiej, czapka, szalik na twarzy i gogle na oczach; pęk lin przewieszony na krzyż przez pierś; na plecach plecak z zawartością: haki do wspinaczki, dwie tabliczki czekolady, butelka z wodą, kilka pudełek ze środkami przeciwbólowymi, zapałki

Będzie gleba czy nie?

Delikatne popchnięcie drugiej persony miały za zadanie raz, że nakierować go w odpowiednim kierunku, a dwa upewnić się, że dobrze zabezpieczył przed zimnem futrzasty ogonek. Który zresztą wysunął się, by owinąć jego łapki, mały zdrajca. W końcu bardzo lubił owijać się wokół Shar... Pamięć mięśniowa odruchowo też puchatą kitę kazała pogłaskać.
- Ogon mi odmrozisz. - wytknął jej, tym samym przekazując, że ma nadzieję, że jednak uda mu się odzyskać własne ciało. - Nie byłoby, ten świat jest w zupełnie innym stanie, niż go pamiętałem. - dodał, potrząsając lekko głową. Ścieżka mimo pozornej łatwości przejścia robiła się coraz gorsza i śliska. Do tego dorzucając brak widoczności i nieszczęście murowane. Brak ogona jak nigdy utrudniał utrzymanie równowagi - stąd gwałtowny ślizg, nieelegancki pisk i malownicza gleba prosto na zadek, połączona z jękiem bólu. Ten dzień robił się tylko gorszy.
- Technicznie idziemy. - mruknął w odpowiedzi, łapiąc za rękaw kota i powoli zbierając się do kupy, posykując z powodu stłuczenia kości ogonowej. I on się dąsał? Oczywiście, że się nie dąsał, bolał go brzuch, KRWAWIŁ i jeszcze stłukł sobie tyłek, bo to ciało nie miało normalnego środka ciężkości i za łatwo było stracić równowagę!
Kiedy udało mu się wstać, spróbował wyczarować ochronną bańkę odpychającą śnieg przed nimi, żeby zwiększyć widoczność. Czuł się po prostu jak ślepy i to w ogóle nie w tym dobrym tego słowa znaczeniu. Niestety na uczenie Shar skanowania terenu nie mieli czasu, poza tym potrwałoby to wieki.
- Ja? Skądże. Chodź, zanim zamarzniemy. - popychając troszkę Kota, w bardzo delikatny sposób, ruszył z nim dalej kierując się w stronę mostu i mając nadzieję, że ścieżka tam prowadzi. A przynajmniej, że będą w stanie dostrzec właściwą drogę.
Magic

Sif Hatisdottir

21


175 cm


Now I'm versed in so much worse






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Bies
/MG

Po, na szczęście niegroźnym, upadku Nitha, postanowiliście ruszyć dalej do przodu. Ciężko wam było określić dokładnie, jak długo szliście, ograniczona widoczność z powodu śniegu skutecznie dezorientowała waszą orientację, zarówno w terenie, jak i w upływającym czasie.
W pewnym momencie demon, siedzący na ramieniu Shar, wydał z siebie pisk i zamachał kilka razy skrzydłami, chcąc zwrócić na siebie waszą uwagę. Wystarczyło zrobić kilka kroków w przód, by opady śniegu oraz wiatr nieco zelżały, ukazując waszym oczom rozwidlenie.
Ścieżka w lewo prowadziła do jaskini/grotu/tunelu, tego dokładnie na tym etapie wędrówki nie sposób określić. Około dziesięciometrowa droga prowadziła w głąb pustej skalnej przestrzeni, wysokiej na około trzy metry, w najszerszym miejscu mającej nieco ponad cztery metry. Na razie nie widzieliście, co znajdowało się w środku, jeśli coś w niej było.
Natomiast ścieżka w prawo, z miejsca, w którym się znajdowaliście, zdawać by się mogło, że nie prowadzi do niczego konkretnego. Bardziej wąska niż ta, którą przyszliście, pięła się bardziej stromo w górę, by niknąć w wichurze śniegu. Po jednej stronie widniał fragment czegoś, co kiedyś mogło był kawałkiem płotu lub ogrodzenia.
Nith, boląca kość ogonowa dawała o sobie znać, jednak to nie ona była twoim największym problemem. Nagle uderzyła cię silna fala bólu, a po niej kilka kolejnych, spowodowanymi skurczami w podbrzuszu. Bez ponadprzeciętnej odporności na ból, a przede wszystkim, bez wcześniejszych doświadczeń z tego typu dolegliwościami, nie byłeś w stanie dalej stać wyprostowanym.

/czas na odpis: 27.09.2020, godz. 00:30
blokuję bilokację na wydarzenia po sesji
w razie pytań - kontakt najlepiej przez discord: Rez#8613

Nithral

776


179 cm


Magic is desire made real







[Cytuj]
Multikonta: Ray, Sina
EQ: ciepła puchowa kurtka z kapturem, specjalnie ocieplane spodnie, buty odpowiednie do wspinaczki górskiej, czapka, szalik na twarzy i gogle na oczach; pęk lin przewieszony na krzyż przez pierś; na plecach plecak z zawartością: haki do wspinaczki, dwie tabliczki czekolady, butelka z wodą, kilka pudełek ze środkami przeciwbólowymi, zapałki

Ból kości ogonowej wywoływał co jakiś czas ciche posykiwania Nithrala. Rozmowność Azjaty za to kulała jeszcze bardziej, zwłaszcza, gdy brać pod uwagę fakt, że starał się nie rozkleić i nie odmówić dalszej wędrówki. Do cholery, krwawił. Czuł, jak cały czas krew z niego wypływa i w żadnym wypadku nie było to nic przyjemnego. Zwłaszcza, że nie miał pojęcia, co właściwie z tym powinien zrobić. Pisk demona spowodował tylko tyle, że zatrzymał się, chwytając towarzysza za rękę i starając się cokolwiek dostrzec.
- Mamy rozwidlenie. - poinformował lekko napiętym głosem. - Po lewej mamy jakiś tunel albo grotę, po prawej mamy ścieżkę, wąską, wysoko w góry i przy niej jest coś, co wygląda na kawałek płotu. - opisał pi razy oko Shar, jednak zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, fala bólu przygięła go do ziemi. Z jękiem bólu pochylił się, trzymając się za brzuch, próbując nie dać się temu i wymyślić coś sensownego.
- W plecaku w bocznej kieszeni mam tabletki przeciwbólowe... - wyjęczał tylko, niezdolny do czegokolwiek więcej. Oczywiście próbował głębokiego oddechu, ale raczej nie dziwne, że w kącikach oczu pojawiły się łzy bólu.
Magic
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo