Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Dach
Dach budynku jest płatki, a ściana attykowa całkiem wysoka. Mierzy około osiemdziesięciu centymetrów. Na dachu znaleźć można kominy, z których ujścia znajdują przewody wentylacyjne i grzewcze. Całość jest wyłożona papą, która w słońcu rozgrzewa się do naprawdę wysokich temperatur, ale użytkownikom tego przybytku nie grozi stawanie na niej w środku dnia. Wyjściem jest wysoki właz, do którego prowadzą drewniane, wąskie schody, klekoczące przy każdym stawianym kroku.

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
I am vengeance! I am the night! I am... well, hello there! I am Anna! Bo kogo innego można było się spodziewać po północy na dachu budynku, Batmana? Robina? Red-X'a? A może Doktora Eggmana? Nie, jedynie wampirzycy, która korzysta z dobrodziejstw pogodowych, wedle internetów lekkie zachmurzenie i 6 stopni na plusie! To prawie godziny popołudniowe na Saharze...
Nikt nie zabronił jej wejścia tutaj, więc dlaczego miałaby czekać w jakimś ludzkim miejscu jak salon czy inny pokój zabaw lub innych przyjęć? Ot miasto piątkowego wieczoru oraz ewentualne pole do wyboru obiadu... pracujący do późna skośny urzędas, oglądający dramy Słodziaczek płci żeńskiej (tak, widzę cię, stalkerko), zakochana parka w bramie czy typowy Seba albo inny Mokebe. Toć to prawie smaki orientu!
A po co tu jest? Cóż, z wampirami coś się dzieje, o dziwo w pozytywnym sensie, więc to takie obustronne nadanie znaku świetlnego, jak przy tym człowieku nietoperzu. Tyle że, ze względu na cięcia budżetowe, musimy obyć się bez jakiegokolwiek sprzętu. Od biedy świecenie komórkami?

Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all






[Cytuj]
Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Są stworzenia, które w przestworzach poruszają się z niezaprzeczalną gracją. Wystarczy wyobrazić sobie orła, który szybuje ponad górami, czy nawet czaplę, pokonującą kolejny skrawek nieba na swoich ogromnych skrzydłach.
Są również stworzenia, którym natura poskąpiła uroku, za to wciąż pozwalała na sprawne latanie z miejsca w miejsce. Do tych stworzeń zaliczały się nietoperze, a postać jednego z nich przyjął Jack. Miotając się w powietrzu dotarł w końcu na dach hotelu, gdzie mógł spokojnie zmienić postać i uspokoić wirowanie w głowie spowodowane nietoperzymi turbulencjami.
Dostał jasne polecenie: wciągnąć Annę do ich małej organizacji. Jack zaczął od stanięcia przed wampirzycą w swojej człekokształtnej postaci. To już jakiś progres.

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
Po przemianie w zwierzątko cały osprzęt idzie do magicznego magazynu... czy właśnie na tym pirackie wampiry zbijały fortunę? Szmuglowaniu towaru bez wiedzy strażników w mniej lub bardziej futerkowej formie? Takie przynajmniej skojarzenia by miała, gdy Jacka Pirata znała z profesji.
A tak pozostał zbadać wzrokiem mężczyznę, dokładnie tego samego, który mignął jej w korytarzu w siedzibie gonu. Doprawdy, ten świat jest mały, zwłaszcza gdy spotyka się wampiry w tak ekskluzywnym miejscu, i rychło w nieco opuszczonym hotelu.
Polecenie wciągnięcia jej do organizacji? To są drogie rzeczy! Czy Nata (zawsze korzystać z jego kart kredytowych) stać na coraz to większą ilość wampirzyc w swoim otoczeniu? Mają więcej wydatków niż typowa ludzka kobieta!
- Słucham - Oby nie wezwano służb porządkowych bo ktoś po nocy łazi po dachach, typy szemrane!

Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all






[Cytuj]
Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Niefortunnie byłoby przemieniać się z nietoperza tylko po to, by później wrócić do swojej postaci zupełnie nago. Nie, żeby Jack miał się czego wstydzić, ale czy Anna chciałaby oglądać widoki, gdy nawet jeszcze nie zjedli wspólnie kolacji? Umówili się na coś więcej niż ordynarne ocenianie własnych ciał.
Gdyby zwracał większą uwagę na mijane osoby, zapewne mógłby skojrzyć Annę jako kobietę, która wpadła na niego w siedzibie Gonu. Niestety - nie pamiętał jej.
Nadszedł najtrudniejszy punkt wieczoru: rozmowa. Jack walczył ze sobą przez chwilę, siląc się na zebranie myśli i zmuszenie do otwarcia ust tuż po tym, jak wysilił nieżywe płuca do wzięcia oddechu.
- Jack McDougall. - Przedstawił się. Czy nie od tego typu uprzejmości powinna zaczynać się kulturalna rozmowa? - Eleanor Coleridge widzi cię w organizacji wampirów w York.

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
Zawsze można oceniać cudze ciało nieordynarnie! Ot taka drobna odwrotność, zwłaszcza z umówieniem się, o ile ktoś nie odpisał za nią z jej telefonu i nie wykasował wiadomości. Tak szczerze, jak często takie coś podejrzewamy i sami z siebie drążymy takowy precedens?
Rozmowa raczej nie powinna być trudna: nie znali się, Nat nie był jako wredna swatka w okolicy, długów u siebie nie mieli, od biedy może ich okręty wystrzeliły do siebie w przeszłości. Raczej nic trudnego nie powinno mieć miejsca.
- Anna Valerious. - Kultura wymaga przedstawienia się w ramach kontrofensywy, chociaż skoro jej szukał, to raczej wiedział, chociaż bardzo ogólnikowo, kim jest. - Figuruję w książce czy ktoś od was postanowił zabawić się w detektywa? - spytała, bo była nieco podejrzliwa, w jakiż to sposób przywiało Jacka do niej.

Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all






[Cytuj]
Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Czyżby wampirzyca Anna Valerious była nie tylko piękną kobietą, ale również koneserką męskiego piękna? Ciężko powiedzieć, czy Jack rzeczywiście piękno przedstawiał, z drugiej strony, zarówno gust, jak i jakikolwiek urok osobisty były rzeczą względną i subiektywną.
Dla pirata każda rozmowa była trudna. Jack odzwyczaił się od rozmów jakichkolwiek i czasem problemem było wykrzesanie z siebie choć zdania, nie mówiąc już o prowadzeniu normalnej, płynnej dyskusji. Otwarcie ust wymagało dużego samozaparcia albo alkoholu.
Bo co, na przykład, miał jej odpowiedzieć na te zaczepki?
- Dostałem na ciebie namiar. - Wyjaśnił, nie chcąc zagłębiać się w szczegóły. Zresztą, i tak nie wiedział, skąd Nathaniel czy Eleanor mieli kontakt. - Jesteś zainteresowana?

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
I tak i nie, popatrzeć ukradkiem na cudze walory to nie grzech, zwłaszcza jeśli odzwierciedlały one faktyczne umiejętności, głównie powiązane z militaryzmem. Gdyby miała być szczera, z tego co udało jej się wywnioskować (wygooglować): umięśnienie dobra nota, twarz umiarkowana, a w łaszkach stylizowanych na pirackie wszystko ładnie się łączyło w kupę.
- Od kogo? - spytała, bo to akurat dobrze jest wiedzieć, a zarówno odpowiedź w formie Nata jak i El jest tą prawidłową. Tego pierwszego znała jeszcze z dalszej przeszłości, ot znajomość z korzyścią dla dwóch stron. Z kolei Eleanor... kopalnia, święta u Noaha, mordowanie Leytona; same dobre referencje.
W zasadzie to jedno pytanie warzyło losy tego zdanego przez Jacka. Nie był rozmowny, więc drążyć kwestii organizacyjnych i nieco bardziej politycznych nie miała zamiaru. Miała wrażenie, że dopiero przy butelce rumu i z rozkazem "zajebać xyz i ich przydupasów", dogadywaliby się znacznie lepiej.

Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all






[Cytuj]
Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Jack McDougall, choć w głębi duszy wciąż pirat, na pirata nie pozował. Nie nosił długiego płaszcza i kapelusza (głównie dlatego, że ten służył do ochrony przed słońcem - Jacka głupi kapelusz nie uratuje przed spaleniem), daleki był również od tachania ze sobą kordelasów lub czarnoprochowców. Z drugiej storny, niechlujny strój i jeszcze bardziej niechlujne włosy, upięte wysoko nie dla efektu wizualnego, a zwykłej wygody, mogły przywoływać na myśl coś związanego z Karaibami dawnych czasów.
- Eleanor Coleridge. - Czy przed chwilą tego nie powiedział? Jack nie cierpiał się powtarzać. - Nathaniel Black. - Dodał, pamiętając, że to od niego dostał namiary na Annę.

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
Że tak graczka się wyrazi, nu pizdec, zapomniała i nie zerknęła na wzmiankę o Eleanor! Mea Culpa! Z drugiej strony, knując fabularnie, jak by tu wybrnąć z tego błędu... Szefowa nie musiała dysponować kontaktem do niej, i tutaj wkroczył Nat, czyli był już pod ślicznym pantofelkiem wampirzej wojowniczki, tudzież wpadnie tam w najbliższym czasie. No proszę, wypływa na światło dzienne... Taki był wycofany, a teraz się ujawnia, nawet jeśli tylko odrobinkę, zapowiadało się interesująco.
- Warto rzucić na to okiem - stwierdziła i zarazem dała odpowiedź na pytanie sprzed postu. Jedna duszyczka krążyła w cieniu, druga (pomijając, że dużo bardziej reprezentatywna) robiła dobry pr jako głowa przedsięwzięcia i jednocześnie osóbka czynna; kopalnia i mordowanie Leytona. Dla wampirzej polityki w tym rejonie, lepiej być już nie mogło...?
- Które miejsce stanowi siedzibę i jak liczna jest załoga? - Ot formalności, przecież wypada wiedzieć, gdzie znajdowała się baza operacyjna. Siłą rzeczy, na pewno nie w hotelu... Budynek w centrum Yorku (ten który jest faktyczną główną lokacją, ale cii, tego Anka nie wie) byłby równie naturalnym wyborem co kolejna rezydencja na obrzeżach; podejrzenia to nie 100% pewności.
Z kolei załoga, ot kwestia wyobrażenia, na jakim etapie obecnie znajduje się organizacja. W pewnym sensie, liczby potrafiły co nieco powiedzieć w tym temacie.

Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all






[Cytuj]
Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Zarówno Nathaniel, jak i Eleanor byli uwikłani w całą tą sprawę wampirzego klanu. Jack spodziewał się, że nie mieli przed sobą tajemnic, dlatego nie miało znaczenia, które z nich naprawdę dało kontakt do Anny.
Było jednak pewnym, że nie postąpili mądrze, wysyłając do Anny kogoś, kto odzywał się tylko tyle, ile było potrzeba. A może właśnie to była ich taktyka? Nie odstraszyć wampirzycy kimś, kto będzie pieprzył bez sensu i zanudzi Aneczkę na ponowną śmierć?
Wampiry były silniejsze zjednoczone, nawet ktoś taki jak McDougall to rozumiał.
Ale Anna zaczęła zadawać bardzo trudne pytania. Jack obejrzał się, jakby wzrokiem chciał wskazać budynek, który stanowił siedzibę. Ten, który z poziomu dachu był zupełnie niewidoczny.
- Chodź ze mną. - Zaproponował. Pokaże jej budynek, a co do załogantów... Eleanor ma na ten temat dokładniejsze informacje.

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly







[Cytuj]
Multikonta: Caranthir
Być może, ale z drugiej strony, niewiele sekwencji dialogowych i już wiadomo o co chodzi i kto, i zapewne za parę chwil gdzie! O kwestia "jak to odjaniepawlić" wyjdzie w praniu, niezgodnie z planem, czyli jak zwykle! Zdecydowanie lepiej usłyszeć nieco za mało niż o wiele za dużo, bo jak by to ująć poetycko, powieki są ciężkie i od złego pierdolenia można usnąć.
Nawet by się nie sprzeczała, zorganizowana gromadka biła nawet nawałnicę dziczy; ot takie wojny galijskie chociażby...
- A więc prowadź. - Komu w drogę temu... rymu nie ma ale nikt nie będzie oskarżał ich o nielegalne rzeczy, w końcu są na dachu budynku, a kto normalny tam przesiaduje o tej porze? Pewno dilerzy narkotyków!

z/t x2 zakłam? ^^
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo