Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator
[Cytuj]
Dolina
Doli znajdująca się w lesie York, jest niezwykle pięknym miejscem. Z boku pagórka wypływa strumień, który swój bieg kończy w rzece Ouse. Wiosną jest tu niezwykle pięknie, ogromne kamienie nagrzewają się słońcem, a na zielonym terenie przy drzewach rosną krokusy i inne wiosenne kwiaty. Aura panująca w tym miejscu jest niesamowita, można byłoby rzec magiczna. W bezchmurne noce idealnie widać tutaj księżyc, a cichy odgłos potoku wprawia w przyjemny nastrój.
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Wszystko bardzo powoli wracało do normy, choroba powoli ustępowała, a Kieran zaczął mieć te dziwne odczucia. Z Mishą łączyło go coś niesamowitego, w końcu on był Alfą, a blondyn Omegą, więc ich natura pozwalała im na połączenie, ale po tej całej chorobie Kieran zaczął odczuwać to bardziej. Względem innych również, w końcu wystarczyło jedno dotknięcie, a wiedział, że coś nie grało. Czuł przez dotyk, nikomu nie mówił, bo wolała nie zaliczyć jakiejś głupiej wpadki. Jeszcze tego mu brakowało, żeby ktoś miał go za nienormalnego. A plusy były, może w końcu uda mu się zrozumieć Hannah!
Postanowił, że zrobi sobie dzień wolny. W domu przy Wrzosowej panował ostatnimi czasy taki chaos, że Vaughan ledwo ogarniał co się dzieje. Uznał, że posłucha głosy rozsądku (tudzież Hanki i Adasia) i zrobi sobie te małe wakacje. Nie chciał jednak iść sam, a poza tym, czuł się bardzo niekomfortowo zostawiając Mishę samego w domu. Jasne, nic mu nie groziło, Hanka była osobistym Wilkiem Stróżem, a jednak… czuł się lepiej, mając go obok siebie. Zarządził więc, że pojadą na małą wycieczkę, bo Kieran uznał, że chciałby pokazać mu to właśnie miejsce. Zapakował ich oby do samochodu, Misha chyba nie był za bardzo przekonany do tego środka transportu, ale wyboru nie miał. Musieli skrócić trochę drogi, bo byłoby to zbyt wycieńczające, aby dojść w postaci wilka, a Kieran nie miał zamiary dotrzeć tam i paść jak długi. Także podjechali na parking możliwie blisko Doliny, Vaughan schował kluczyk do samochodu w odpowiednie miejsce, tam gdzie ciuchy z resztą, aby potem mieli się w co ubrać i przemienił się jako pierwszy. Zaczął prowadzić.
Nie zajęło im długo dotarcia w to miejsce, pogoda była sprzyjająca, lekkie zachmurzenie i temperatura oscylująca w granicach dwudziestu stopni, była idealna na tą wyprawę. Kieran zatrzymał się raptownie na skarpie, z której było widać dolinkę bardzo dokładnie. Zimą widok nie był tak przystępny, wiosenną porą był jednak jednym z najpiękniejszych, jakie mogli oglądać. Masywny basior rzucił się biegiem w stronę potoku, aby zaraz zamoczyć ciemne łapy w dość płytkiej wodzie. Spojrzał w Kierunku Mishy, należał im się ten odpoczynek. Zdecydowanie.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Po tych wszystkich tygodniach spędzonych w zamknięciu w domu, faktycznie należało mu się trochę szaleństwa na świeżym powietrzu. Od kiedy tylko Kłusownicy dali im spokój, Misha korzystał z odzyskanej wolności, choć nigdy nie oddalał się przesadnie od domu. Było tam zbyt wiele osób, które należało chronić. Czasu na bieganie po lesie i tak zostawało niewiele, jeśli odliczyć wszystkie obowiązki. Rosjanin teraz już gotował regularnie dla wszystkich zainteresowanych. Zdrowa, domowa dieta wpływała na trawione chorobą oraz pamiątkami po walce wilkołaki lepiej niż fastfoodowe pozycje zamawiane przez telefon. O ciężarnej wilczycy pod swoimi skrzydłami też nie mogli zapominać. Misha dokładał wszelkich starań by wszystko było pożywne, ale lekkostrawne.
To, że odczytywał emocje Kierana jak na dłoni powoli przestawało też przestawało go dziwić. Ciekawie zrobiło się wtedy, gdy za dotknięciem kolejnych osób zaczął wyczuwać też ich uczucia. Nigdy nie słyszał o podobnej zdolności, tym bardziej, że nie ograniczała się ona ani do Alfy, ani nawet do członków jego własnej sfory. Wyglądało na to, że kogokolwiek by teraz nie dotknął, podświadomie odkrywał przed nim duszę, a jej podgląd urywał się z momentem przerwania kontaktu fizycznego. Czyste szaleństwo, dlatego tym bardziej Denisova ucieszył prospekt wyrwania się na chwilę z domu.
Sprawy pomiędzy nim a Vaughanem nieco ucichły od czasu choroby blondyna. Słowa Alfy nada rozbrzmiewały w jego głowie echem. Tylko jedno Ci w głowie. Misha był zdeterminowany by pokazać Brytyjczykowi, że to nieprawda. Miał do zaoferowania zdecydowanie więcej niż tylko swój 'rozwiązły' tyłek. Jeszcze zobaczy, aż mu w pięty pójdzie. Szkoda tylko, że pewność siebie uleciała z młodej Omegi jak tylko dotarli do auta. Jasne, widywał je już w swoim życiu, ale nigdy żadnym nie jeździł. Były głośnie i wydzielały nieprzyjemne zapachy, a ich obsługa sprawiała wrażenie bardzo skomplikowanej. Te wszystkie guziki, liczniki, wajchy i pedały. Denisov chętnie przyjrzałby się temu bliżej, ale większość podróży spędził stresując się w fotelu pasażera. Każdy huk, brzęk i trzask dobiegający czułych uszu spod maski zwiastował rychłą katastrofę. Najchętniej by zdezerterował, ale nie mógł przecież wyjść na mięczaka przy Kieranie. Swoją drogą on akurat wydawał się jazdą samochodem wyjątkowo zrelaksowany. Dziwak.
Gdy dotarli na miejsce, Misha praktycznie wypadł z pojazdu lądując na kolanach. Nigdy wcześniej tak się nie cieszył czując grunt pod stopami. Nie czuł nawet potrzeby wstawania, gdy dostrzegł jak przemienia się Alfa. Po prostu poszedł w jego ślady, już w formie piaskowego wilka wyplątując się z ubrań i ruszając za czarnym basiorem. Omega aż trzęsła się z zachwytu goniąc po leśnej ściółce. Niezliczone zapachy kwitnących roślin oraz kręcących się dookoła zwierząt wypełniały nozdrza i Misha mimowolnie zaczął tropić kilka z nich. Biegał, skakał i węszył do woli ciesząc się jak szczeniak. Choć został przez to nieco w tyle, wreszcie dogonił Vaughana nad strumykiem, z którego po chwili z przyjemnością zaczął wybierać wodę językiem.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Nie musiał przed nim udawać czy czuć się winnym, bo jego Omega była rozochocona i spragniona w pewnych kwestiach. To jego natura, nie mógł z tym nic za bardzo zrobić. Kieran też go pragnął, chciałby to zrobić bez żadnych konsekwencji i nawet, jeśli widział Mishę garnącą się do niego, nie mógł na to pozwolić. Czułby się z tym źle, jakby go krzywdził samym faktem, że pozwala mu się do siebie zbliżać. To dziwne, ale jego nie chciał wykorzystać czy dołożyć do swojej pokaźnej listy, jedyne czym nieodpowiedzialnym mógł się poszczycić w życiu, to długą listą kochanków i kochanic. Nigdy nie traktował Denisova jako następnego, nawet jeśli jego Omega wcale nie ułatwiała mu zadania w tej kwestii.
Widział, że Misha nie czuje się komfortowo w samochodzie, nawet jeśli zapewniał go, że jest z nim bezpieczny i osobiście zapiął mu pasy. Przecież nie miał się co martwić na zapas, a auto było bezpiecznym środkiem transportu. Miliony ludzi się nim poruszały i byle stuknięcie czy coś nie oznaczało rychłej katastrofy. Chciałby mu oszczędzić tego stresu i nerwów z tym związanych, choć nie spodziewał się, że Misha wypadnie z samochodu i będzie całował ziemię. No dobra, następnym razem otworzy mu okno i przewiezie w formie wilka, jak poczuje te zapachy zza okna będzie mu lepiej.
Ważne, że dotarli na miejsce i Misha mógł popędzić w las za swoją częścią natury. Kieranowi to nie przeszkadzało, o ile miał go w zasięgu wzroku, tudzież węchu. Dobiegniecie na miejsce i zaczerpnięcie świeżego powietrza było tak wspaniałym uczuciem, że Vaughan mógłby sobie na to pozwalać codziennie. Misha dobiegł w końcu do niego i zaczął pić ze strumienia, na co Kieran zareagował dość ochoczo i położył się na boku, po czym wytaplał cały w wodzie. Celowo obok niego otrzepał się z niej, kiedy już wrócił na nogi. Skoro mieli czas na beztroską sielankę, dlaczego by tego nie wykorzystać? Bez najmniejszych oporów rzucił się w kierunku Mishy, przewracając go na plecy, dlaczego tylko Kieran ma być mokry od bieżącej wody ze strumienia? Zawisł nad nim, a w jego złotych oczach pojawił się niebezpieczny błysk. Oblizał pysk Mishy długim pociągnięciem języka, a później zeskoczył z niego i ruszył biegiem w górę strumienia. Goń mnie… przekaz był dość jasny.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Misha swojej natury był świadom. Wiedział też, że nie ma szans by ją zmienić, dlatego tym bardziej zabolały wyrzuty Alfy pod jego adresem. Po nim jednym oczekiwał zrozumienia, szczególnie, że odczuwali do siebie podobne przyciąganie. Kieran po prostu lepiej nad sobą panował, podczas gdy Omega Rosjanina wymknęła się mu nieco spod kontroli na czas choroby. Cóż, teraz był zdeterminowany by zepchnąć ją w najdalsze zakamarki swojej świadomości. W końcu nie chciał być dla Vaughana uciążliwy ze swoimi przypadłościami. Podsumowując, Alfa nie miał na co liczyć. Blondyn nawet kontakt fizyczny ograniczył z nim dla bezpieczeństwa, noce przesypiając na świeżym powietrzu na werandzie. W wilczej formie rzecz jasna.
W samochodzie też trzymał się swojego fotela, choć kojący dotyk bruneta na pewno ułatwiłby sprawę. Tu chodziło jednak o sprawę honoru, a w tych kwestiach Misha potrafił być wyjątkowo uparty. Poza tym, jeśli chciał kiedykolwiek wybrać się do miasta jak człowiek, oswojenie się z kompletnym zestawem ciuchów oraz środkami transportu było wskazane. Skoro już miał tu zostać i zagrzać miejsce, pora rozważyć powrót do cywilizacji. Wprawdzie do zostania pełnoprawnym członkiem społeczeństwa mu się jeszcze nie spieszyło, ale był ciekaw świata Kierana i reszty. Tylko dlatego zacisnął zęby i dał się porwać na tą przejażdżkę.
Po lesie kręcił się z wywieszonym jęzorem oraz wysoko postawionymi uszami. Nareszcie czuł się jak w domu, pośród tych wszystkich drzew i zarośli. Jestem pewna, że wetknął nos w każdą króliczą jamę i podejrzaną dziurę, węsząc dookoła. Instynkt łowcy był dla nich w końcu naturalny, a poza tym jego potrawka z królika cieszyła się sporym powodzeniem w domu na Wrzosowej. Tymczasem jasnowłosy wilk dość sceptycznie obserwował poczynania swojego towarzysza. Jak u większości czworonogów woda wzbudzała w nim naturalną niechęć, dlatego tym bardziej się zirytował, gdy go dosięgła za sprawą Alfy. Sapnął nawet ostrzegawcza pod nosem, ale sprowokowany basior zamiast zostawić go w spokoju, tylko pchnął go do potoku i jeszcze bezczelnie przyszpilił do podłoża. Mniejszy wilk zawarczał, obnażając białe kły i próbował nawet skubnąć bruneta, który wylizał mu pysk. Tego było za wiele. Oczywiście, że rzucił się w pościg za Kieranem. Poza tym nie przyzna, że mokre futro przyjemnie chłodziło go w czasie biegu. Po paru kilometrach odbili w lewo, przeskakując przez strumień. Misha nie miał zbytnich szans na dogonienie basiora, ale to go absolutnie nie demotywowało. Nawet swój gniew gdzieś po drodze zgubił, skupiając się na miarowych oddechach i równym tempie.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Kieran nie miał do niego pretensji, nie były to wyrzuty. Wiedział tyle o Omegach, ile zdążył przez ostatni czas zaczerpnąć z pradawnych ksiąg i opowiadań. Zapewne zaczerpnął wiedzy u samego Owena, w końcu żył już tak długo, że mógł co nieco na ten temat wiedzieć. Vaughan miał taki charakter, a nie inny, był człowiekiem prostym i nieskomplikowanym. Jego Omega domagała się pieszczot i stawiała Mishę w bardzo niekomfortowej sytuacji, to Omega uprzedmiotawiała jego ciało, to ona robiła z niego maszynę stworzoną do jednego, a Alfa w jego wnętrzu, zupełnie inny, niż wszystkie Alfy, chciał jej pokazać, że jest o wiele bardziej wartościowa, niż zabawka. Misha powinien zrozumieć jego podejście, a na pewno dotarłoby to do niego, jakby choć porozmawiali na ten temat.
Bieganie po lesie było frajdą, moczenie futra w wodzie było natomiast przyjemnym ochłodzeniem. Poza tym, nasiąknięte cieczą futro „zbierało” więcej zapachów, tocząc się po ziemi, trawie czy innym podłożu, maskowało zapach ciała. Jak wyschło oczywiście, bo mokry pies, to nadal mokry pies, nie? Kiedy już dokonał bestialskiego ataku na Rosjanina, a później zaczął uciekać czuł niesamowitą frajdę, dawno nie był tak swobodny i zadowolony z siebie. Biegł, po prostu ruszył przed siebie, a jego umięśnione nogi niosły go przed siebie. Trasa była kamienista, wyboista i nie najłatwiejsza, jednakże bez problemu jej podołał. Wiedział, że Misha jest kawałek za nim, a doścignięcie go może być małym problemem, więc nie napinał się w tej kwestii. Dotarł do polany, porośniętej gęstą trawą i wiosennymi kwiatami, zaraz obok rzeki, w cieniu drzew, gdzie przystanął w końcu.
Przemienił się, był zadowolony i nawet nie bardzo zdyszany, choć chciało mu się pić. Zaczerpnął wody ze strumienia i przepłukał gardło, a później padł na trawę i spojrzał w górę, na niego, bo którym leniwie płynęły chmury. Kontakt z naturą był ważnym aspektem jego życia, czuł się spełniony, kiedy mógł tak po prostu poleżeć na trawie, z pewnością, że nikt nie będzie go obserwował. Skąd ta pewność? Żadne przyziemny nie zapędzał się w te tereny, były dla nich zbyt niebezpieczne i zapewne nieodkryte. Z resztą, dzisiejsi ludzie nie przepadali za wychodzeniem z bezpiecznych domów.
- Jak Ci się podoba? – rzucił nico zachrypniętym głosem do Mishy i położył się, układając ręce pod głową. Dawno nie miał takiego relaksu, a ten zdecydowanie był mu potrzebny.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Miał prawo się zirytować, gdy Rosjanin zaczął się do niego po raz kolejny dobierać. Misha to rozumiał. Nie zapanował nad sobą, schorowany na chwilę oddał kontrolę wilkowi i skończyło się tak jak zwykle. Mimo wszystko oskarżanie go, że myśli wyłącznie o jednym nie było najsprawiedliwsze. Tym bardziej, że Alfa miał doskonały dostęp do jego odczuć i wiedział, że jest tego znacznie więcej niż tylko seksualny popęd blondyna. Tak czy inaczej nadal szanował jego ciało, nie pozwalając ponieść się chwilom słabości ani namowom Omegi. Misha był pewien, że to wymaga nie lada samokontroli, tym bardziej, że sam Vaughanowi sprawy nie ułatwiał. Gdyby to od niego należało, pozbył by się swojej wilczej osobowości z miejsca. Szczególnie, że ze swoimi nowymi umiejętnościami już wcale nie potrzebował swojej więzi z Alfą, by wyczuwać jego nastroje.
Las był ich drugim domem. Dostarczał pożywienie i schronienie, wszystko czego potrzebowali. Jeśli ktoś stosował się do panujących tu zasad, raczej nic mu nie groziło. Denisov szanował każdy zielony kawałek terenu na swojej drodze. Dobrze było zobaczyć, że brunet również nie zatracił swojego kontaktu z matką naturą. Kiedy tak ganiali się w gąszczu drzew nareszcie wyglądał na odpowiedni odprężonego. Zwyczajnie dobrze się bawili mogąc na chwilę zapomnieć o domu oraz sforze i jej problemach. Choć na parę godzin.
Polana, na którą wreszcie dotarli zadanie powinna ułatwić. Rosjanina aż zakręciło w nosie od tych wszystkich zapachów kwitnących kwiatów. Jeden nawet skubnął zębami, zanim porządnie wytarzał się w trawie. Dopiero wtedy zadowolony mógł zbliżyć się do Kierana, który już ułożył się wygodnie na słońcu. Szczęściarz. Blondyn ze swoją jasną karnacją wolałby nieco bardziej zacienione miejsce, ale trochę UV jeszcze nikomu nie zaszkodziło. No, chyba, że chodziło o wampiry. Piaskowy basior w każdym razie przycupnął na ziemi, już po chwili zmieniając się w skulonego Mishe. Jego wzrok zaraz powędrował do Alfy, przesuwając się leniwie po każdym centymetrze oliwkowej skóry. Na końcu westchnął głośno. Że też nie wybrał sobie innego postanowienia.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Świeże powietrze, nagrzana gleba, kamienista droga, szum lasu i śpiew ptaków. Jeśli ktoś szukał kwintesencji natury, czegoś, co świadczyło o niej w stu procentach, powinien wybrać się właśnie w to miejsce. Trawa pod łapami była tak przyjemna w dotyku, tak samo wtedy, gdy łaskotała nagie ciało Vaughana. Nie musiał przejmować się zupełnie niczym, problemami doczesnymi, ani tym, co zostawił dzisiaj za sobą, zamykając drzwi od domu. Nie mógł myśleć o każdym i poświęcać się do tego stopnia, jednak jego charakter nie pozwalał mu żyć inaczej, to byłoby niezgodne z jego przekonaniami. I nie ważne, jak wiele z tych ludzi wykorzystywałoby go, nie dając nim w zamian. Nie ważne, nieistotne, nie zamierzał się tym w ogóle przejmować.
Obserwując Mishę przymrużonymi oczami zauważył, jak ten tęsknie przesuwa wzrokiem po jego ciele, a później wzdycha. Westchnął cicho, zastanawiając się co siedzi w jego głowie. Nawet jeśli czuł jego nastroje, bez konieczności dotykania go, to nie wiedział o czym myślał blondyn. Z jednej strony dobrze, a z drugiej szkoda, bo pewnie łatwiej byłoby mu ogarnąć, co takiego ma na myśli. Po dłuższej chwili dźwignął się na łokciach, a później podpełznął w końcu do niego, operając się o jego plecy.
- Co Cię martwi, Misha? – spytał układając głowę na jego ramieniu. Widział, że coś go trapiło, ale dotyk pozwolił mu jeszcze szersze rozczytywanie jego uczuć. Kieran wiedział, że z jednej strony Misha chciałby czegoś więcej, ale do tego nawet nie potrzebował tej całej „telepatii” emocji, nie było ciężko się domyślić. Odsunął się i usiadł obok niego, nie patrzyli w jednym kierunku, bo Vaughan usiadł tak, aby jedną dłoń móc ułożyć na jego udzie, a ciemnymi, czekoladowymi tęczówkami obserwować jego oczy.
- Boję się, że mógłbym zrobić Ci krzywdę… – przyznał uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Wolną ręką podrapał się po brodzie i zaśmiał, prychając jednocześnie. – Ostatnie czego bym chciał, to zrażenie Cię do siebie… – dodał jeszcze cichym i spokojnym głosem, zerkając niewinnie w tęczówki Rosjanina. Kieran też miał swoje obawy. To było oczywiste, a Misha był kimś, kogo Vaughan naprawdę nie chciał stracić.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
To zawsze było kuszące. Niech Kieran tylko sobie wyobrazi, że mógłby resztę życia spędzić właśnie w ten sposób, w wilczym ciele troszcząc się jedynie o źródło pożywienia, schronienie i znalezienie wody. Żadnych podatków, zobowiązań, pracy, nawet ubrań. Nic by go już nie krępowało, nie ograniczało. Tylko oni i łono natury. Misha wiele razy o tym myślał, wiele razy był blisko porzucenia swojego człowieczeństwa. Po tym jak odeszła matka naprawdę sporadycznie wracał do ludzkiej formy, przez długi czas preferując tą zwierzęcą. Dopiero w ciele wilka czuł się sobą, był wolny. Oczywiście to była ta łatwiejsza opcja. Prawdziwe życie wymaga zdecydowanie więcej wysiłku, poświęcenia. Jest nieprzewidywalne i zawsze są w nim inni. Osoby obce oraz te bliskie. Denisov czuł, że być może dla nich warto się trochę pomęczyć i podjąć wyzwanie.
Fakt, że Alfa nie potrafił jeszcze czytać mu w myślał ratował ich przed kompletną katastrofą. Wystarczająco uciążliwe było dzielenie z nim wszystkich swoich uczuć. Gdyby jeszcze wiedział co też chodzi blondynowi po głowie, wtedy mogliby mieć problem. Misha i tak był wystarczająco ekspresywny w swojej naturze. Naprawdę niewiele zostawiał wyłącznie dla siebie. Głównie rzeczy, których się wstydził lub te, które uważał za swoje słabości. Najskrytsze pragnienia też, chociaż z tymi Kieran już zdołał się chyba zapoznać.
Jego ciało było przyjemnie nagrzane słońcem, gdy postanowił zbliżyć się i nawiązać z młodszym wilkiem kontakt. Wymiana emocji nastąpiła niemal natychmiast, jeszcze intensywniejsza i bardziej wnikliwa niż zazwyczaj. Uczucia wreszcie były wyraźne i szybko wymieszały się z tymi należącymi do Rosjanina tworząc jeden wielki chaos - To - wydusił z siebie w końcu, choć bez podania konkretów. Na szczęście Alfa nie musiał się domyślać, bo jak tylko się odsunął emocje opadły pozwalając chłopakowi myśleć nieco przytomniej - Tracę kontrolę, kiedy jesteś obok. Do głosu dochodzi Omega, a sekundę później musisz mnie od siebie znów odpychać - jasna brew zmarszczyła się w grymasie niezadowolenia. Misha chciał wyrazić się jak najlepiej, choć nie było to takie proste w obcym języku.
- W końcu to Ty zrazisz się do mnie i tego rozwiązłego ciała. Miałeś rację, że nie mogę przestać o Tobie myśleć. Było wystarczająco ciężko przedtem, ale od kiedy minęła choroba panowanie nad sobą gdy mnie dotykasz jest praktycznie niemożliwe - właściwie to odczuł ulgę mogąc wreszcie wyrzucić to z siebie, ale też obawiał się reakcji Alfy. Cóż, przynajmniej w tych warunkach nie ma szans na fałsz. Nie, kiedy Misha tak bezwstydnie patrzył mu prosto w oczy.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Spojrzał na niego pytająco, kiedy powiedział, że TO się dzieje. Rozumiał, że kiedy ich ciała zetknęły się, przesył ich emocji był tak ogromny, że ciężko było to ogarnąć. Potrafił jednak nad tym zapanować, Rosjanin najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że część ich emocji pokrywa się, mniej lub bardziej, że są podobne, tak samo jak pragnienia, nad którymi muszą zapanować. Jeden był bardziej opanowany, drugi mniej, jeden radził sobie z tym lepiej, a drugi gorzej. Kieran rozumiał to, że Misha nie wie co ma robić, jego ciało krzyczało, błagało o dotyk, atencję, a Vaughan był pełen obaw, że może go skrzywdzić.
Westchnął cicho, kiedy powiedział, że Omega przejmuje kontrolę i Kieran musi go odtrącać. To wcale tak nie było, nie o to chodziło. Z drugiej strony jednak, Omega w jego ciele była tak spragniona atencji, że jego Alfa znajdował tylko jedno rozwiązanie. Dać jej to, czego pragnie, zrobić to, co Alfa robi z Omegą, a może wtedy da Mishy spokój? Czy naprawdę do tego musiało dojść?
- Misha… – szepnął cicho i przysunął się jeszcze bliżej, bez problemu dźwigając go i układając na swoich udach. Jego to nie krępowało, a Alfa zdecydowanie wiedział, czego pragnie w tym momencie. Coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że to koniecznie i nie ma innego wyjścia. Może i jego Alfa nie dawała tak o sobie znać, ale była zainteresowana Omegą, tamta natomiast… całkowicie opanowywała Mishę i sprawiała mu problemy. – Wiem co trzeba zrobić, żeby ją uspokoić… Nie chcę, żeby męczyła Cię w ten sposób, ale powiedz mi jedno… Czy Ty tego chcesz, Misha. Ty, nie ona. – szepnął mu do ucha, czekając na jego odpowiedź. Prawdę mówiąc, miał nadzieję, że to nie tylko Omega, że to również pragnienie Denisova. Nie wiedział co się zmieniło, ale ostatnio Kieran sam się uspokoił, wolał się skupić na Mishy, niż tych swoich romansach i innych problemach. Wszystko było ostatnio inaczej. Z jakiegoś powodu czuł się dobrze z Rosjaninem obok siebie i nie potrzebował niczego więcej.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Choć starał się jak mógł, ciężko było zebrać do kupy i wyrazić wszystko, co czuł i chciał Kieranowi przekazać. Było tego tak wiele, a każdy ich fizyczny kontakt wprowadzał kolejne zamieszanie. Misha powoli tracił rozróżnienie pomiędzy jego własnymi emocjami, a uczuciami Alfy. Masz rację, część z nich, nawet spora, się pokrywała, tylko potęgując pragnienia blondyna. Krew od razu krążyła w żyłach szybciej, a jego Omega postawiła na baczność uszy, zaciekawiona tym co się działo. Naturalnie wyczuwała bliskość Alfy. Misha czuł, jak zaczyna krążyć, obserwować, jakby tylko czekała na kolejne potknięcie swojego gospodarza, moment, w którym choć na chwilę straci kontrolę.
Vaughan oczywiście zadania mu nie ułatwiał, ale Rosjanin nie miał sił by się opierać, kiedy ten wciągnął go na swoje kolana. Kolejna fala cudzych emocji zalała jego jestestwo. Nie były to jednak uczucia obce. W końcu należały do Kierana, więc mimo wszystko było w nich coś znajomego. Ta wieczna troska o innych, nawet teraz majacząca gdzieś na tyłach jego podświadomości oraz to kontrolowane pożądanie, dziś zabarwione subtelną nutką rozczarowania. To na niej skupił się Misha, siadając okrakiem na silnych udach mężczyzny. Od tej całej bliskości wzrok już zaczynał mieć nieco mętny. Omega w jego wnętrzu drapała i warczała próbując przebić się na pierwszy plan. Cierpliwości.
- Nie chciałem, żeby to tak wyglądało - mruknął blondyn, układając dłonie na szerokich ramionach Kierana, które zdążyły już lekko zaczerwienić się od słońca. Nie chciał, żeby ich pierwszy raz był koniecznością, nie chciał żeby Alfa czuł się do niego zmuszony. Niestety, nie zawsze dostajemy to, czego chcemy - Przepraszam - dodał jeszcze, chwilę przed tym zanim agresywnie zaatakował usta mężczyzny, palce zaciskając w ciemnych włosach nad jego karkiem. Denisov wreszcie całkowicie spuścił hamulce krępujące Omegę. Pozwolił, by buchnął płonący w nim od dawna ogień, niemal kompletnie zatracając się w palącym pożądaniu względem Alfy. Jej i Kierana. Jego też od dawna pragnął i nie było już sensu tego dłużej ukrywać. Misha nie był jednak w tym wszystkim zbyt delikatny. Jego palce zaciskały się i wbijały w twarde mięśnie, a ciało nieustannie szukało sposobu by zbliżyć się do drugiego jeszcze bardziej.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Sprawy były niezwykle skomplikowane. Kieran nie spodziewał się, że w tak niedużym stosunkowo mieście, w porównaniu do Londynu oczywiście, będzie działo się tak wiele. Nie spodziewał się, że kontrole spróbuje przejąć jakaś chora sekta, ani tego, że większość zostanie zaatakowana przez niespodziewaną chorobą, której skutki będą takie, a nie inne. Czuł bardziej, o ile można to w ten sposób ująć. Vaughan zawsze wykazywał się nadmierną empatią, odczuwał stany innych, rozumiał to, potrafił pomóc. Teraz to wszystko wzmogło się znacznie, a do tego jego dotyk był wyraźnym środkiem przekazu emocji. Nie wiedział jak, dlaczego i wskutek czego to się działo, domyślał się jedynie, że mogą być to powikłania po chorobie, którą niedawno przeszedł. Bądźmy szczerzy, ale infekcja, wirus czy inne cholerstwo, na które nie reagowało kompletnie nic? A do tego kończyło się w tak dramatyczny sposób. Najważniejsze, że wiedział, że nie jest już mordercą. O ile zarzut zabicia tamtego wampira już na nim nie ciążył, o tyle zabił guru kłusowników, zrobił to jednak w słusznym celu, doskonale wiedząc, że to jedno wyjście, które zaprowadzi jego ludzi w odpowiednie i bezpieczne miejsce. Musiał wybierać. To było najgorsze.
Wracając jednak do emocji. Z racji tego, że Misha był Omegą, z którym wytworzył wyjątkową więź, czuł jego emocje jeszcze bardziej. Dotyk komplikował wszystko. Kieran wiedział, że to, co działo się w głowie blondyna było jeszcze większą komplikacją i trudem. Wiedział, że męczy go to, nęka i doprowadza do szaleństwa. Świadomość wcale nie pomagała, wręcz przeciwnie. Problem polegał na tym, że Misha nie miał nad nią kontroli, stawiał sam siebie na gorszej pozycji uważając bestię w sobie za niewyżytą i wyuzdaną, potrzebującą tego. Vaughan i jego Alfa byli całkowicie zgodni, przez wiele lat ciężkiej pracy stali się kompatybilni. Czasem ciężko było to zrozumieć, ale w tym momencie Oni obaj, on i Alfa pragnęli jednego. Mishy i jego Omegi, nie osobno, jednocześnie, w tym samym momencie. Kieran nie chciał, aby Misha został zepchnięty na dalszy plan, tylko dlatego, że jego wilk dawał się ponieść emocjom.
Nie spodziewał się tego, że Misha zrobi tak śmiały krok, choć nie miał pewności, czy to on, czy Omega. Sam pozwolił sobie na tę odrobinę szaleństwa, chwilę zapomnienia, w jego objęciach, zatracając się pocałunkach i szukania jeszcze większego kontaktu ich ciał. Nie wiedział co ma sądzić o jego odczuciach, emocjach i tym, co siedziało w nim. Wiedział jedno, to nie było odpowiednie, nie w tym momencie. Bardzo delikatnie i subtelnie odsunął go od siebie, dając mu do zrozumienia, że muszą na chwilę przystopować.
- Jesteś naprawdę wspaniałym mężczyzną, Misha… – szepnął cicho gładząc jego rozpalony policzek, jego oczy były w tym obrazie najpiękniejsze. – Wiele bym dał, żebyś mógł teraz całkowicie odciąć się od niej… – dodał muskając lekko jego usta. Chciał, aby Misha to czuł, a nie jego spragniona Omega, zapędzająca się w te granice szaleństwa. – Jeśli nie chciałeś, aby to wyglądało w ten sposób… To powiedz mi, czego naprawdę pragniesz… – jego głos był mrukliwy, niski i bardzo przyjemny. Chciał poznać jego pragnienia, obawy, jego całego. Potrzebował poznać go całego.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Na pewno nie mieli ze sobą z górki. Ich relacja choć wynikała z wilczej natury, nadal była niezwykle skomplikowana i dość niezrozumiała. Wszystko było takie nowe, Misha nie był w stanie przewidzieć co się stanie. Alfa jednocześnie przyciągał go, ale też mącił w głowie. Czasami Denisov miał ochotę uciec od tego wszystkiego, jednak wiedział, że cierpiałby będąc z dala od Kierana. Zupełnie jakby się uzależnił. Może o to chodziło jego matce, gdy przestrzegała go przed niebezpieczeństwem takiej więzi? Tylko, że on wcale nie czuł się zniewolony. Brunet dawał mu wsparcie oraz poczucie bezpieczeństwa, troszczył się o niego i traktował jak członka rodziny. Twierdził, że Misha też jest dla niego kimś ważnym. Blondyn mu wierzył, dlatego nie miał problemu by oddać mu się tu i teraz. Być może cichy głosik w jego głowie ostrzegał, że może tej decyzji pożałować, ale stawał się on niesłyszalny, gdy do głosu dochodziła Omega.
Ta była zdecydowanie w swoim żywiole, tylko dokładając do ognia, który zapłonął pomiędzy dwójką wilkołaków. Rosjanin miał wrażenie, że zaraz spłonie w nim cały. Był bezsilny wobec uczuć spotęgowanych nie tylko przez jego więź z Alfą, ale i kontakt fizyczny. Odczuwał wszystko potrójnie, nie miał najmniejszych szans by nad tym zapanować. Całował więc Kierana zapamiętale, nie dając szans na złapanie oddechu. Dłońmi badał szerokie ramiona i barki, drapał zarośnięta klatkę piersiową, ocierał się o Wilkołaka niespokojnymi biodrami. Vaughan na pewno miał przy nim w tym momencie sporo roboty.
Oczy Mishy błyszczały niczym płynne złoto, kiedy starszemu mężczyźnie udało się odsunąć go od siebie. Obydwaj dyszeli jakby właśnie przebiegli maraton, a krew w ich żyłach pulsowała głośno. Musieli przystopować? Nie, to coś czego Omega zdecydowanie nie rozumiała.
- Kieran .. - jęknęła , przesuwając paznokciami po bokach bruneta. Potem zabrała się za wrażliwą szyję, na której zaczęła składać słodkie pocałunki, jednocześnie eksponując własną. Jakby błagała by zatopił w niej zęby - Proszę.. - mruknęła muskając zarośniętą szczękę i stamtąd kierując się wprost do ucha, na którym już po chwili Brytyjczyk mógł poczuć gorący język. Błądzące łapki w tym czasie pokonały drogę od obojczyków bruneta do jego brzucha i jeszcze niżej. Omega zamruczała zadowolona z tego co tam znalazła - Potrzebuję Cię.. - błagała dalej wykorzystując do tego słodki głosik Denisova.
 
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
Kieran A. Vaughan
[Usunięty]
[Cytuj]
Może Omega w jego wnętrzu była nie do końca świadoma tego, że Kieran rozgryzie ją bez najmniejszego problemu. Wydawało jej się, że przejęcie kontroli nad Mishą będzie dla niej całkowicie dobre i przejdzie bez jakiegokolwiek echa? Myliła się, grubo się myliła w tej kwestii. Nie tylko oczy, koloru złota, ją zdradziły, ale również emocje, które przekazywało jego ciało. Właśnie tego chciał uniknąć. Jego Alfa niekoniecznie zgadzał się z nim w tej kwestii, miał odmienne zdanie, skoro Omega tak prężyła się i zaczepiała go, choć Kieran miał nad nim dużo większą władzę. Nie pozwoliłby sobie na takie zatracenie i bał się w tym momencie, że Misha znów zacznie się obwiniać i będzie wściekły, że pozwolił jej w ogóle dojść do głosu i całkowicie nim zawładnąć. Miał wrażenie, że jeśli zrobiliby ten krok, byłoby tylko gorzej. A tego przecież nie chciał.
Jako odpowiedzialna osoba, musiał zastopować zapędy Omegi, a do tego chwilę „porozmawiać” z wewnętrznym Alfą, uznając ten moment za nienajlepszy. Dłonie Mishy pełzające po jego ciele wcale nie ułatwiały sprawy. Ba, było po prostu tragicznie, bo Alfa pragnął tego równie mocno, choć był bardziej stateczny w swoich poczynaniach. Wiedział do czego Omega dążyła i Kieran nie miał zamiaru na to pozwolić, ani na to, aby zbezcześciła niewinne ciało Rosjanina. Misha zasługiwał na coś więcej niż szaleńcze zapędy jego nieposłusznej Omegi.
- Przestań. - warkot był niski, a głos zdecydowanie należał do Alfy, która jako jedyna była w stanie zapanować nad nim. Jednym sprawnym ruchem zdjął z siebie Mishę, a jego złote oczy świdrowały delikatne ciało blondyna. To był fatalny pomysł, jedna z błędnych ocen sytuacji, której się właśnie dopuścił. Mógł go skrzywdzić, zrobić naprawdę coś cholernie złego i nie mógł sobie wybaczyć, że doprowadził do tego. Z uwagi na to, że Alfa przemawiał przez niego, Omega nie miała specjalnego wyjścia, musiała mu ulec. Kieran zrobił to celowo, wykorzystał łączącą ich więź, żeby uspokoić bestię we wnętrzu Mishy.
- Nie w ten sposób. I zabraniam Ci wykorzystywać go. – warknął niebezpiecznym tonem, nachylając się w jego stronę. On, Kieran Vaughan, nie pozwoli na to, aby ktoś wykorzystywał Mishę. Może i nie był pewien tego, co przy nim czuje, ale wiedział jedno. Nie pozwoli się dać zmanipulować, ani tym bardziej używać drobnego ciała Rosjanina niczym marionetki. Denisov zasługiwał na coś więcej, niż traktowanie niczym zabawkę. – Wracajmy… – zarządził i opadł miękko na łapach, a jego futro zalśniło w słońcu.
 
Misha Denisov
[Usunięty]
Misha Denisov
[Usunięty]
[Cytuj]
Omega przede wszystkim nie była żadnego z nich wrogiem, wbrew wszelkim pozorom. Nigdy nie pozwoliłaby, żeby Mishy stała się krzywda. Z Rosjaninem od lat żywi w harmonii, niemal jak równy z równym. Denisov bardzo sobie cenił wilczą stronę swojej natury. Po prostu pewne jej cechy pozostawały uśpione dopóki nie trafił na Alfę. Nie miał wcześniej okazji by oswoić te instynkty, poza tym z tymi nowymi umiejętnościami robota była podwójna, tak samo jak pokusa. Do tego dochodziły jeszcze osobiste uczucia Mishy względem Kierana, już bez całej tej futrzastej otoczki. Im na razie Rosjanin poświęcał najmniej uwagi, bo od myślenia o tym wszystkim tworzył mu się w głowie spory mętlik.
Omega tymczasem obserwowała poczynania Alfy. Wyczuwała jego bliską obecność i nie przestawała prowokować. Wiedziała, że chcą tego wszyscy, cała czwórka i nie rozumiała skąd te opory. Misha właściwie też zaczynał zapominać o swoich obawach oraz tym wcześniejszym rozczarowaniu w czekoladowych oczach Brytyjczyka. Przecież całowanie go wcale nie było odrzucające. Właściwie czerpał sporo przyjemności z tego co się działo. Kieran nigdy nie pozwolił mu na tak wiele. Komu zaszkodziłoby odrobinę więcej?
Komenda Alfy była jak wiadro lodowatej wody. W jednej chwili ugasiła płonący ogień, a kark Omegi ugiął się w wyrazie posłuszeństwa. Tak to już działało. I ona i Misha byli bezsilni wobec swojego przywódcy. Dlatego właśnie wylądowali na trawie z pustymi rękoma.
- On chce tego tak samo jak ja, Ty czy Twój Alfa - zabrzmiała odpowiedź złotowłosego wilka. Z jego ust nie padło już jednak nic więcej. Po prostu zgodnie z poleceniem bruneta przemienili się i ruszyli w drogę powrotną.

zt x 2
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo