Kenrick Seymour
[Usunięty]
Kenrick Seymour
[Usunięty]
[Cytuj]
Noc była sprzyjająca, wystarczyło odpowiednio wykorzystać jej potencjał. Można powiedzieć, że Kenrick pierwszy raz od lat zajmuje się szkoleniem jakiegokolwiek innego wampira. Te kilka stuleci temu, w Londynie, gdy jeszcze istniał jego klan, Stwórczyni powierzyła mu opiekę nad młodymi wampirami, by szkolił je w walce, by pokazał całą moc wampirze siły i szybkości. Potem już tego zaniechał, gdy osobista tragedia dotknęła go po raz pierwszy, później jedynie szkolił swoje dzieci, jednak ostatnie lata zaniedbał nawet własne treningi, więc teraz jest idealna okazja, aby do tego wszystkiego powrócić.
Kąciki jego ust wykrzywił lekki uśmiech gdy usłyszał jej odpowiedź. Cóż, nie mają wpływu na obecne wydarzenia, jednak jeśli podejdą do tego inaczej, mogą zrobić z tego przyjacielski sparing. Seymour nie ma za dużo bliskich mu osób, a przyjaciół praktycznie nie ma. Wampirzyca jest więc czymś na kształt wyjątku, bo ona jako jedna z nielicznych miała okazję przebywać z nim na przestrzeni kilku lat. A to już coś.
- Nikt się tutaj nie zapuszcza, tam dalej jest jedynie stado saren, ale żadnego człowieka. – odparł, w międzyczasie rozpinając marynarkę, a za razem koszulę. Nie lubił gdy cokolwiek krępuje mu ruchy. Znał swoje ciało doskonale, wiedział jaki ruch wykonać, a niepotrzebny materiał jedynie to wszystko utrudniał. Został jedynie w koszulce na ramiączka, ukazując umięśnione ramiona i jasną karnację, prawie białą w tym świetle.
- Jakieś pytania, nim zaczniemy? Dodam, że ja sam dawno nie miałem okazji trenować, więc to może być twoja szansa. – wzruszył lekko ramionami, odrzucając niepotrzebne ubranie na bok i stajać przed kobietą. W niebieskich oczach pojawiły się iskierki rozbawienia i wyzwania jednocześnie. Chyba wracał dawny Kenrick.
 
Lilian Erben
[Usunięty]
Lilian Erben
[Usunięty]
[Cytuj]
Noc na szczęście – w porównaniu do ogólnej sytuacji istot nocy żywiących się krwią – była spokojna, bez większych przeszkód pogodowych w postaci gradu, który mógłby im przeszkadzać. Nie żeby grad był czymś spodziewanym, ale po śniegu, który spadł w kwietniu chyba tamtego roku Erben jakoś była przekonana, że pogoda lubi zaskakiwać w najmniej spodziewanych momentach. Ale jak się żyje ponad dwa wieki to każdy zaczyna zwracać uwagę na anomalie pogodowe, do których nie jest przyzwyczajony. A zarazem nie zapamiętuje ich dokładnej daty, która mu się miesza z całymi dekadami życia.
Na dobrą sprawę praktycznie nie ćwiczyła z innymi wampirami. Większość życia jednak nie należała do Bastionu, nie miała swoich wampirzych dzieci i sparingi zdarzały się przypadkiem, kiedy udało jej się lepiej zaznajomić z innym krwiopijcą i akurat mieli czas i ochotę na to. Ale miała wrażenie, że wcześniej nie było też aż tak niebezpiecznie. Choć może to jedynie pozory?
- To dobrze – uśmiechnięta pokiwała głową na jego słowa. Jeśli zgłodnieją to przy okazji będą mieli na co zapolować. A przynajmniej Lilian się starała jednak pić raczej ze zwierząt niż ludzi, choć z kogo by nie piła starała się to robić tak, by nie zabić. To potrafiło być męczące, ale kobieta ceniła życie nad wyraz mocno.
- Mam – stwierdziła. - Bijemy się bardziej na niby czy się nie oszczędzamy? – w sumie obie opcje, a nawet coś pośredniego jej pasowało. Niekoniecznie chciała sobie wzajemnie robić krzywdę, ale jednak w walce z wrogiem trzeba było być gotowym na wszystko. Szczególnie, że jak już ktoś polował na wampiry to raczej po to, by się go ostatecznie pozbyć, a nie jedynie ukraść kła czy pukiel włosów jako trofeum.
 
Kenrick Seymour
[Usunięty]
Kenrick Seymour
[Usunięty]
[Cytuj]
Żył dłużej od niej, do niektórych kwestii podchodził zupełnie inaczej, ale musi przyznać że popadł w swoistego rodzaju stagnację ostatnimi czasy. Przez czterysta lat obserwował, jak zmienia się świat, jak ludzie przychodzą i odchodzą. Zdążył zaznać smaku porażki i radości. Zdążył mieć już klan, który jednak szybko został zmieciony z powierzchni ziemi. Od tej pory był samotnikiem, żyjąc ze swoimi dziećmi w odosobnieniu, przekazując im nauki tak samo, jak robiła to jego Stwórczyni. Starał się być dobrym ojcem, to jednak nie wypaliło, teraz ucząc się na błędach zwraca większą uwagę na to, co ludzie mówią i robią. Może to nie zaprowadzi go nad skraj przepaści.
Uniósł kąciki ust. W pewnym kontekście Seymour dostosował się do obecnych czasów, chociaż sam także nie był wampirem który zabijał bez opamiętania. Od zawsze miał kogoś, kto go nauczył, jak się pożywiać. Jak stosować Encanto. Jak względnie nie łamać prawa. Odkąd wynaleziono banki krwi, nie musi polować na ludzi, ma własną umowę z człowiekiem tam pracującym, co jednak nie oznacza, że w czasie kryzysu nie jest w stanie posilić się na człowieku. Mimo tego, co o nim mówią, nadal jest wampirem, który rozerwie ci tętnicę, jak go wkurzysz.
- Kohorta nie będzie miała dla ciebie litości, jak wpadniesz w jej ręce, a na nas, Podziemnych, najbardziej im zależy. – odparł, rozmasowując bark, robiąc to automatycznie, jeszcze jak był człowiekiem w ten sposób przygotowywał się do walki. Tylko że wtedy wywijał mieczem. Teraz zda się na siłę swoich wampirzych mięśni. – Jednak jesteśmy bardziej odporni niż ci Łowcy. Trudniej złamać nam kości, a jeśli uniemożliwisz Łowcy walkę bronią, jeśli podejdziesz wystarczająco blisko, wygraną masz w kieszeni. – oni walczą bronią, a Podziemni tacy jak wampiry i wilkołaki są bronią sami w sobie. Odpowiednia taktyka i z miejsca możesz powalić każdego Łowcę. Oboje muszą być gotowi, nawet jeśli robią to z różnych pobudek. – Więc nie cackaj się ze mną, graj nieczysto, bo oni na pewno nie dadzą ci fory. – w błękitnych oczach pojawiło się wyzwanie. Dzieliły ich setki lat, jednak wszystko może się wydarzyć.
 
Lilian Erben
[Usunięty]
Lilian Erben
[Usunięty]
[Cytuj]
Na powodzenie ataku

Lilian potrzebowała towarzystwa. Nie umiała za długo przebywać sama, bo ciągnęło ją do innych wampirów, wśród których czuła się bezpieczna i raczej zrozumiana. Czasami też przełamywała się i miała kontakt z przedstawicielami innych ras czy zwykłymi ludźmi, ale unikała tych potencjalnie wrogich czy nieprzyjaznych. Wyjątki robiła ewentualnie dla znajomych swojego ojca, a i to pod warunkiem, że byli na tyle zaufani, aby nie zrobić jej krzywdy. Nie po to zyskała nieśmiertelność, by ją tak łatwo stracić z własnej głupoty.
Dlatego dołączyła do Bastionu i nie zamierzała być tylko darmozjadem. Może i duże zgrupowania przyciągały uwagę, ale też pozwalały łączyć siły i łatwiej odeprzeć ataki ich wspólnych wrogów. Wydawało jej się to jednak lepszą opcją niż samotne podróżowanie i życie w tak ciężkich czasach. Choć musiała przyznać, że brakowało jej wycieczek do dalszych rejonów świata i liczyła, że za jakiś czas wszystko się uspokoi, a ona zwiedzi sobie jakieś ładne miejsce. Ale jeśli nie no to cóż, pogłębi przez te lata swoją wiedzę dzięki zawartości biblioteki.
- Tak jest! - zasalutowała, śmiejąc się, podczas wypowiedzi wampirzego kolegi, przy okazji podskakując w miejscu i wymachując rękoma dla rozgrzewki. - A więc ćwiczmy na całego - stwierdziła, za uśmiechem kryjąc stresik, po czym uznając, że to ten moment spróbowała uderzyć Kenricka w brzuch. Z pośpiechu jednak, jak też zdenerwowania trafiła go tylko w bok, i to dość słabo. Westchnęła zła na siebie. Jakby tak uderzyła wilkołaka albo łowcę to pewnie nieźle by się z niej zaśmiał. Obiecała sobie, że kolejny cios będzie lepszy.
 
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
/gracz prysnął, przejmujemy!

Plan był prosty — oderwać się od setek problemów, trosk, zmartwień, aby zwyczajnie zapomnieć. Metod na znalezienie ciszy pośród huraganu było dużo, jak jest się stosownie kreatywnym, to było jeszcze więcej. Tym razem wybrał ciszę mrukliwego towarzystwa, poczucie obowiązku, by nauczyć się porządnie swojego fachu, a że przy okazji będzie miał kogoś u boku? Jedynie dodatkowa korzyść. Plecak z książkami, piórem, dwoma długopisami, ołówkiem i kolorowymi wyznacznikami współdzielił przestrzeń ze sztyletem rodowym serafickiego pochodzenia oraz kilkoma bzdurkami personalnego użytku.
Bluzę podszytą polarem zawiesił na pasie, na ramieniu spoczywał duży koc oraz mały koszyk wypełniony czymś, co zachęcało do weryfikacji, czym ów "coś" było.
Zapukał do sypialni Mii, wyszczerzył się radośnie, samemu robiąc krok w bok, puszczając dziewczynę przodem.
-Chodź, złapiemy taksę, przynajmniej podjedziemy kawałek, mam chyba zbyt wielkiego lenia, aby pełzać całą tę drogę, a chcę nacieszyć się przynajmniej odrobiną słońca, nim schowa się wieczorową porą. - normalnie zaproponowałby ramię, ale no wiadomo, pracownia odrobinę ostudziła mu chęci wobec młodszej, więc musiało mu na tę chwilę wystarczyć, że po prostu kroczyła po którejś stronie u jego boku. Krok miał dziarski, uśmiech wybitnie szeroki, a sam łowca nawijał typowe pierdoły dla small talku, aby tylko zabić czas.
Przejażdżka była krótka, hajs zapłacony z nefilowego żołdu, wygrzebali się, by móc ruszyć w dół doliny. Nigdy wcześniej tu nie był — wiosna rozkwitła w pełni, zieleń trawy zachęcała do zdjęcia obuwia, w powietrzu unosił się zapach życia, woda w płynącej nieopodal rzece kusiła fałszywym spokojem nurtu, a ptaki świergotały nieznane nikomu trele.
Zerknął z ciekawością na Orzeszka, gestem puszczając ją przodem.
-Wybierz miejsce, gdzie Ci pasuje i zabieramy się do roboty, co? - w końcu nikt nie mówił, że nauka powinna odbywać się wyłącznie w bibliotecznych warunkach!

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Zarówno dla niego jak i dla niej,nauka była świetnym odbiciem od problemów. On miał swoje, ona swoje. Skupienie się na nauce pozwoli choć trochę odsapnąć natrętnych myśli i złych, wręcz traumatycznych wspomnień. Z pewną więc ulgą przyjęła SMSa z przypomnieniem o nauce. Ostatnio nieco sobie wyjaśnili, więc nie obawiała się tak dziwnych akcji z jego strony. Przygotowała sobie torbę, do której wpakowała kilka książek, zeszyt, notatnik i piórnik, w którym to znajdowały się wszelkie potrzebne akcesoria piśmiennicze. Przebrała się w obcisłe dżinsy, założyła wygodną koszulkę i na to sweterek. W łapkę wzięła skórzaną kurtkę i wcisnęła stópki w wygodne adidaski. Stelę wsadziła do torby wcześniej nakładając runę Glamour na seraficki sztylet.lepiej mieć przy sobie cokolwiek,skoro wychodzą poza Instytut. Włosy zostawiła rozpuszczone, by zakrywały jej kark.
Widok Yuu z koszykiem i kocem nieco wprawił ją w konsternację. Zabierał ją na piknik? No dobra niech będzie i tak. Grunt, by co nieco ogarnąć z tych książek. Skinęła mu więc na powitanie wychodząc z pokoju. Jak zwykle była dość milcząca idąc po jego prawej stronie. Torbę miała przerzuconą przez ramię i nieco zbyt nerwowo trzymała jej pasek obiema dłońmi. Czuła się nieco dziwnie. Proszę niej wybaczyć. Próbowała odpowiadać na niektóre słowa chłopaka, jednak to głównie on mówił.
Musiała przyznać, że dolina o tej porze roku wyglądała na prawdę ładnie. Nie. To w sumie kiepskie określenie. Wyglądała pięknie. Wiosna w tym miejscu była piękna. Na chwilę przymknęła oczy i wzięła głębszy wdech. Próbowała się w ten sposób rozluźnić. Otworzywszy piwne oczęta pokazała dłonią obrane miejscem.
- Chodźmy nieco wyżej. Słońce dłużej będzie nam świecić z tej strony. - stwierdziła by zaraz ruszyć właśnie w danym kierunku. Gdy dotarło na miejsce rozejrzała się by zaraz pomóc Yuu rozłożyć koc. Przycupnęła na jego brzegu zdejmując z ramienia torbę. Stopy trzymała poza kocem nie zdejmując obuwia.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Obserwował kątem oka reakcje dziewczyny na wybrane miejsce, a chłopak dumnie wypinał pierś do przodu. Czerpał dziką satysfakcję z zadowolenia miejscem, które, choć głośno niewypowiedziane, tak czuł gdzieś w posturze drobnej satysfakcji, że dolina mogła okazać się dla nich strzałem w dziesiątkę. Bez marudzenia pomknął we wskazane miejsce, a wzrok spijał każdy detal, ciesząc się najmniejszymi przyjemnościami. Ciepło, słonecznie, bezchmurnie, jedzenie w koszyku! Czegóż chcieć więcej?
Położył plecak na trawie, a ciche "dzięki" poniosło się do uszu łowczyni, przyjmując pomoc przy rozkładania koca. Przyklęknął przy koszyku, otwierając wieko. Co tam było? Dużo przyjemności — ciastka z nadzieniem wiśniowym, jakieś pianki, żelki, paluszki. W dwóch dużych termoodpornych pojemnikach znajdywał się makaron z sosem grzybowym, obok niego przez ścianki widniało sushi z prostych, mało wymagających składników. Do buteleczki z ciemną cieczą dorzucił dwie małe, niepozorne czarki na sos sojowy jak szybko wyjaśnił, a jako ostatnie wyjął trzy termosy z rodzajami herbaty, plastikowymi widelcami oraz kubeczkami. Naturalnie dla każdego z nich przygotował metalowe pałeczki, umożliwiające spokojne spożycie posiłku.
-Częstuj się, jest zrobione dla naszej dwójki, nie bardzo wiedziałem, czy masz na coś alergię lub czegoś po prostu nie lubisz, więc zgarnąłem.. więcej? - nieporadny uśmiech, zwieńczony opadnięciem na kocyk z automatu w seizie, a łowca zaczął buszować po plecaku, wyszukując książek, które otrzymał od Margot.
-Zanim zaczniemy, też ją masz? - wyciągnął jego dzisiejszy koszmar, gruby zeszyt, z których wystawały różnorodny karteczki, służące za zakładki. Palce szperały za ołówkiem oraz czarnym długopisem, a mając na uwadze chaos własnych myśli, przygotował już korektor oraz gumkę do ścierania. Wstępnie środowisko pracy przygotowane, pozostawało zjeść, póki ciepłe i powrócić do budowy szkieletu korpusu.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Dziewczyna byłą zbyt zajęta wzrokowym pochłanianiem widoków na zauważenie satysfakcji Yuu. Dolina była przepiękna. Te kolory, świergot ptaków, szum wody. To wszystko było niezwykle przyjemne, kojące i na swój sposób uspokajające. Niby tylko dolina a zarazem "aż". To tak, jakby Shimizu nieświadomie pokazał jej, że świat w tle nadal jest piękny. Coś, czego jakby nie zauważała i czym się nie cieszyła od lat? Właściwie nie pamiętała, kiedy ostatni raz była w takim miejscu jak to. Zwykle były to zaludnione miejsca, gdzie pałętało się trochę ludzi.
Nastolatka patrzyła zaskoczona na to wszystko, co Yuu zaczął wyciągać z koszyka. Rumieńce samoistnie wyszły na policzki. Zgłupiała nie wiedząc jak ma na to wszystko patrzeć. Przecież nie było potrzeby, aby szykować aż tyle rzeczy, gdy mieli po prostu się razem uczyć. Czuła się straszliwie niezręcznie. Nie wiedziała, dlaczego on właściwie aż tak postarał się na ten moment. Może i sushi nie wymagało wielu składników, a i makaron z sosem nie był super hiper wymagający, jednak to wszystko razem wymagało czasu na przygotowanie. A on, nie wiedząc czy ona będzie miała dzisiaj czas to wszystko zrobił. No i jeszcze te pałeczki. Ona nie umiała w ogóle się nimi posługiwać. Całkowicie zaniemówiła, co było po niej widać. Niepewnie wzięła do ręki pałeczki. Spojrzała na nie z lekkim przerażeniem. No i co ona ma teraz zrobić? Zwiać nie zwieje, a miała na to ochotę. Czułą się głupio, niezręcznie i jakby Yuu wyciągnął ją na jakąś randkę, na której nigdy nie byłą. Z Kenrickiem wszystko potoczyło się straszliwie szybko i dziwacznie. A ona z Łowcą miała się po prostu uczyć. Z drugiej strony nie chciała być niegrzeczna. Tyle zrobił i się starał. Zabrał ich do tak pięknej doliny, naszykował tyle jedzenia, a ona nie miała bladego pojęcia o co chodzi. Bo przecież musiał być jakiś powód, prawda?
Ramiona dziewczyny nieco opadły. Odłożyła pałeczki i również wyciągnęła swoje książki i inne przybory z torby. Pokazała mu książkę. Objęła ją rękami przytulając ją do siebie. Z jej książki również wystawało pełno znaczników.
- Tak, mam. - przytaknęła nie patrząc mu w oczy. - Yuu... Ja... - początkowo chciała się po prostu zapytać dlaczego. Jednak zrezygnowała. - Nie umiem posługiwać się pałeczkami. - powiedziała cicho mocno zakłopotana wciąż tuląc do siebie książkę. Włosy dziewczyny nieco bardziej opadły na jej twarz, przez co zakrywały jej rumiane policzki.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Piknik chodził mu po głowie już dobre kilka tygodni, marudził na angielską jesień, fuczał na błoto podczas tego czegoś, co Europejczycy śmieli nazywać zimą, cieszył oczy pierwszymi zalążkami pączków, które zaczynały niewinnie wystawiać się w stronę ocieplających promieni. Chyba niejedno z nas słyszało, żeby nie siadać na ziemi, bo się dostanie wilka.. to i czekał. Sprawdzał pogodę, zebrał głosy, gdzie najlepiej jest odetchnąć świeżym powietrzem, które miejsce oferuje odrobinę prywatności, gdy chciało się nacieszyć każdą mikrotkankę organizmu.
Może faktycznie odrobinę przedobrzył, ale no.. cieszył się. Tak zwyczajnie, pewnie gdyby Orzeszek nie mogła, to by wyciągnął kogoś innego, ale z Mią miał "powód", toż dogadywali się na wspólne sesje naukowe, więc raczej niczego złego od niego doszukiwać się nie mogła. Kucharzem wybitnym nigdy nie był, do pieca lepiej, żeby na trzeźwo się nie zbliżał, w przeciwnym razie kuchnia mogłaby stanąć w płomieniach mąki, bułki tartej, arszeniku oraz demon raczy wiedzieć, co jeszcze by mu do łba strzeliło.
Na wezwanie własnego imienia uniósł wzrok znad materiałów, oddając pełnię uwagi dziewczynie. Poczekał, dając jej czas, bo i na cóż mu z pospieszania będzie?
-To nie jest jakiś poważny problem prawdę mówiąc, wielu Europejczyków nie potrafi. Nauczyć Cię, wolisz palcami czy po prostu widelcem? Chociaż obawiam się, że ryż może Ci się rozpaść, jeśli go dźgniesz. - wybór prosty, żaden nie wymagał od niego jakiegoś wielkiego wyrzeczenia. Kij z tym, że wielu jego rodaków spaliłoby za to zdanie na stosie, ale skoro już to biedne stworzenie rumieniło mu się zawstydzone, to na ciul to pogłębiać? Mieli ustabilizować i tak chwiejną relację, a że to maleństwo swoje niedawno przeszło.. a niech również tu odetchnie, z dala od dziwnych, ciekawskich spojrzeń.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Dla Yuu jak widać nie było żadnych podtekstów w związku z zorganizowaniem owego pikniku. Jednak biedna Mia doszukiwał się tutaj ukrytych powodów. Chłopak lubił zadawać jej trudne pytania oraz robić rzeczy, które wprowadzały ją w zakłopotanie, konsternację lub nawet i złość. Proszę się nie gniewać więc, że po jej główce krążyły więc dziwne myśli z tym związane. Nawet rozmyślała, czy to jest efekt ostatniej ich rozmowy i próba wyciągnięcia większej ilości informacji z jej osóbki.
Łowczyni czuła się dodatkowo głupio, że sama nic nie przygotowała. Nie spodziewała się pikniku, a tak chociaż trochę by mu pomogła gdyby jej wszystko objaśnił. Gotować potrafiła. Może nie jakoś super zajebiście, ale jednak coś tam umiała. Przez ową niespodziankę czuła się na prawdę niezręcznie. Nie umiała odczytać intencji Yuu. Nie chciała też pytać o nie wprost,, by nie wyjść na skończoną idiotkę, która wyobraża sobie dziwne rzeczy bezpodstawnie. Zdawała sobie sprawę bowiem z tego, że może najzwyczajniej w świecie przesadza.
Odłożyła książkę na bok ponownie biorąc do ręki pałeczki. Zastanawiała się w której ręce będzie jej wygodniej. Ogólnie była oburęczna, jednak były rzeczy, które wolała robić prawą lub też lewą ręką. Palcami wolała nie jeść. Co prawda niedaleko był strumień by je opłukać, ale jakoś tego nie widziała. Widelec był pewnym rozwiązaniem, jednak jak wspomniał Yuu,mogło sprawić to mimo wszystko pewne problemy.
- To jak się posługiwać tymi pałeczkami? - zapytała unosząc swe piwne oczęta na twarz Łowcy. Jej mina wyraźnie mówiła, że jest zakłopotana i nieco zagubiona. Przygryzła lekko wargę. Może i wielu Europejczyków nie umiało się posługiwać pałeczkami, jednak wciąż czuła się zakłopotana. Niby nic złego, no ale on tak się starał,a ona nawet nie wie jak ma zabrać się za owy posiłek.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Czy miałby jej za złe za doszukiwanie się miliona podtekstów? Pewnie tak, bo no jak tu wykorzystać takiego malucha? Mia trochę mu przypominała małe, niewytresowane kocię, warczące na wszystko, machające krótkimi pazurkami, a jednak zamruczy, jak się odpowiednio podrapie za uszkiem lub podstawi świeżo zwędzoną rybkę. Nie miał zielonego pojęcia, skąd to przekonanie, jakaś próba zadośćuczynienia za pozostawienie Aiko w Japonii? A może po prostu posiadał fetysz starszego brata — nie wiem, nie wnikam, pewnie kiedyś łowca to przetestuje na większej rzesze pań. A na chwilę obecną Orzeszek okazywała się miłym dla oka obiektem badawczym, to i zachowywał się adekwatnie, sprawdzając z nią jak zwykle grunt.
Obserwował z zachwytem przymiarkę pałeczek do dłoni, własne oparł mocniej o kolana, wpatrując się w proces. Było w tym coś rozczulającego, bo jednak.. chciała się nauczyć, mógł bez słowa podzielić się skrawkiem swojej kultury, pokazać coś, co zwyczajnie znajdywało się blisko jego serca. Co ujrzały piwne paczałki? Czystą euforię, uśmiech na tyle szeroki, że odsłaniał wszystkie dziąsła, a palce wręcz go swędziały, by klasnąć jak dziecko w dłonie. Zgarnął swoje pałeczki, wstał i usiadł zaraz obok Mii, pokazując, jak trzymał swoje.
-Zobacz, środkowy palec musisz trzymać sztywno, wówczas pałeczki nie będą Ci latać ani krzyżować się, co z początku może być frustrujące — nie przejmuj się, wszyscy przez to przechodziliśmy. Natomiast Twój wskazujący palec służy za ruchomą część, ułatwiającą Ci znalezienie odpowiedniego kąta do schwycenia interesującego Cię smakołyku. - chłopak nachylił się odrobinę nad kocem, sięgając po paczkę pianek.
-Przedmiot do ćwiczenia absurdalny, ale łatwo wyrobi rękę. Pianki są lekkie, miękkie oraz nie wypadną tak łatwo, jak np. żelki, na które trzeba mieć pewniejszy chwyt. Mogę Ci od razu podrzucić sushi, ale ryż bywa często upierdliwym przeciwnikiem dla początkujących. To już jak wolisz. - chociaż próbował tłumaczyć spokojnie, zrozumiale dla łowczyni, tak podekscytowany ton zdradzał chyba wszystko. Otworzył paczkę słodyczy, chwytając pierwszą z brzegu pałeczkami, podsuwając rękę bliżej dziewczyny w celach pokazowych.
-Tak to mniej więcej wygląda. - no i wyszczerz. Kolejny.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Dziwnie brzmi fetysz brata i miła dla oka Orzeszek jako obiekt badawczy. Dobrze, że nastolatka nie wie co krąży pomysłach autora oraz postaci, bo na pewno już by zniknęła z pola widzenia Łowcy. Na szczęście młoda jest nieświadoma owych dywagacji,więc pozostawmy ja w tym stanie dla większego spokoju ducha. W końcu wystarczająco ma już namieszane w głowie.
Dziewczyna była nieco zaskoczona ową euforią, która wyraźnie zapanowała nad Łowcą. Nie do końca rozumiała dlaczego tak bardzo się cieszy. Czy to z powodu tej nauki pałeczek? Czy może dlatego, że znów udało się mu wprowadzić ja w stan zakłopotania? Patrzyła na niego nieco ogłupiałym wzrokiem obserwując jego poczynania. Przysiadł się do niej, a ona miała wrażenie że jest stanowczo za blisko niej. Niby wcześniej razem szli i jechali taksówką. Jednak teraz była jednak nieco inna sytuacja. W pierwszym momencie spięła się więc i mimowolnie lekko odsunęła. Jej wewnętrzny strach brały po prostu górę. Ową reakcja powtórzyła się w momencie, gdy przybliżył dłoń by pokazać jak wygląda owy uchwyt gdy miał wspominaną piankę. W międzyczasie oczywiście próbowała odpowiednio pochwycić pałeczki. Wpierw kombinowała z prawą dłonią, później z lewą. Ostatecznie pałeczki zostały w lewej bo jakoś tak wygodniej jej było. Próbowała pochwycić piankę lecz gdy już była prawie złapana pałeczka złośliwie uciekała gdzieś w bok. Można stwierdzić, iż łowczyni mocno skupiła się na nowym zadaniu nawet nie orientując się jak odruchowo reagowała na zbytnie zbliżanie się Yuu do jej osoby. Nazwijmy to tak, że odruch obronny sam się wczytywał w konkretnych momentach.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Uwaga jakże rozsądnie skupiała się bardziej na dłoniach, nacisku palców na pałeczki, niż samej buzi Mii, więc nawet jakby miała teraz grymas największego bólu, radości lub nerwa, to i tak by nie zauważył — na razie jedzenie okazywało się priorytetem nad tym, że właśnie nieświadomie wprowadził dziewczynę w popłoch. Jasne, wyłapał odsunięcie się, ale żeby to był pierwszy raz? Dlatego cierpliwie pozostał w swoim miejscu, nie goniąc, oddając Orzeszkowi upragnioną przestrzeń. Zamiar był prosty, po prostu wykonanie dosyć niefortunne. To miał być relaksacyjny wypad, toteż grzecznie czekał, aż dziewczyna spróbuje swoich sił, przyłoży do dłoni pałeczki, popróbuje różnych wariantów, aby było jej najwygodniej.
-Spróbuj inaczej przełożyć środek ciężkości trochę niżej, przyciśnij mocniej pałeczkę do środkowego palca na tyle, by nie ruszyła Ci się ani o milimetr jak coś złapiesz. Poluzuj odrobinę nadgarstek, wiem, że chcesz załapać od ręki, ale nie chodzi tu o natychmiastowy sukces. - lekkie rozbawienie, a jednak nadal nie szło tam się doszukiwać złych intencji. Po prostu obserwował to trochę jak dziecko, co od razu chce popędzić na rowerze, a nie ma za bardzo pojęcia, jak się nogi mają na pedałach ułożyć.
Sam łowca natomiast nie chcąc nakładać dodatkowej presji, złapał za pierwszy termos, a zapach zielonej herbaty poniósł się wraz z typowym pstryknięciem przycisku otwarcia. Złapał za wolne kubeczki, a jeden z nich oblekł w zabezpieczenie przed poparzeniem.
-Mam tę samą, co piłaś u mnie ostatnio w pracowni i Ci smakowała, chcesz? - uniesiona brew i zerk na skupioną buzię. No urocze to.

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go

Mia Ashdown

16


170 cm

Bez patyka nie podchodź






[Cytuj]
Multikonta: Estera
Dłuższą chwilę zajęło jej znalezienie dobrego chwytu. Przesuwała pałeczki to w jedną to w drugą stronę. Raz trzymała za daleko, raz za blisko. Walka z pałeczkami trwała. Na szczęście nie wykazywała ani odrobiny zdenerwowania faktem,iż jej to nie wychodzi. Spokojnie próbowała po prostu dalej. Stwierdziła jednak, iż pozycja w jakiej siedzi jest nieco niewygodna więc odłożyła na chwilę pałeczki. Zdjęła buty i wygodniej się usadowiła siadając po turecku na kocu. Wróciła do nauki trzymania owych pałeczek. Zapach herbaty i zadane pytanie wyciągnęło dziewczynę z zamyślenia. Uniosła głowę i spojrzała na niego unosząc nieco brwi do góry. Zorientowała się, że nieco się wyłączyła. Co prawda słuchała jego porad, co było widać w próbach złapania pałeczek, jednak nawet słowem nie pisnęła. Skinęła delikatnie głową.
- Tak... Tak, poproszę. - odpowiedziała i ponownie spojrzała na nieszczęsne metalowe pałeczki. Oj nie, nie podda się tak łatwo. Raz jeszcze ustawiła je sobie w dłoni. Spróbowała wpierw "na sucho" czy daje radę poruszać tą jedną i czy ta pod spodem pozostaje na swoim miejscu. W końcu sięgnęła po piankę. Udało się. Pisnęła radośnie pokazując Łowcy ową piankę. Yuu mógł pierwszy raz widzieć ją aż tak zadowoloną i radosną. Niby nic szczególnego, a cieszyła się straszliwie, że podołała owemu zadaniu. Zjadła piankę z zadowoloną miną.
- Załapałam! - powiedziała radośnie szeroko się uśmiechając. Niech lepiej łowca zapamięta dobrze ten obrazek, bo dobrze wiemy, iż jest to u niej niebywałą rzadkością.
Yuu

Yuu

24


172 cm


Wait a little bit, just a few more nights..






Yuu
[Cytuj]
Multikonta: Bevin
Skoro chciała herbaty, to i nalał jej do kubeczka z zabezpieczeniem na paluszki, stawiając po jej lewej stronie, mając na uwadze dłoń, w której trzymała obecnie pałeczki. Następnie wypełnił swój, łapiąc od góry, aby uniknąć poparzenia opuszek. Herbata pachniała obłędnie, kusiła aromatem, zachwycała lekko brązowym kolorem. Na razie więcej nie podjadał, jeśli miał za krótki moment zająć się jednym z pojemników kryjących makaron, za którym płakał bite dwa tygodnie. Odsunął się odrobinę od łowczyni, pozostawiając ją samotnie na placu boju przeciwko piankom, chociaż szare oczy nawet na chwilę nie przestawały obserwować maluszka w akcji. Któżby przypuszczał, że wyjdzie zwycięsko tak szybko i tak... szczęśliwie?
Wpatrywał się w zdumieniu na .. nawet nie wiedział, na co patrzył. Orzeszek w tym krótkim momencie przypominała bardziej kogoś obcego z typowym dla jej wieku dziewczęcym urokiem. Huh. Gdyby wiedział o tym wcześniej, to jak mu Anioł miły, wyciągnąłby ją na piknik kilka miesięcy temu, nawet jeśli miałby skombinować ogrzanie ziemi, powietrza i wyłączyć maszynę sypiącą śnieg z kontaktu. Nawet sam fakt, że była na tyle dumna z własnych osiągnięć, by pokazać to jemu bezpośrednio .. cóż, właśnie osiągnął chyba stan Nirvany do końca dnia, bliski przedawkowaniu mlecznej czekolady. Niecodzienny obrazek zachomikował w jednym ze swoich mentalnych szufladek, a stempelek zaznaczył pliczek z mocnym bordowym wykrzyknikiem.
Zaśmiał się radośnie, a oczy schowały się pod fałdą mongolską.
-Gratuluję, wiedziałem, że dasz radę! Czujesz się na siłach, by spróbować czegoś trudniejszego? - mówiąc to wstał z zajmowanego miejsca, aby powrócić na swoje, przez co dziewczyna odzyska ukochaną przez nią przestrzeń. Jedynie nachylił się nad kocem, by zabrać swoje pałeczki i kubek z herbatą, samemu sięgając po makaron. Nie jadł śniadania — taki trochę paradoks. Siedzisz w kuchni, a jednak nie masz czasu, aby zjeść. Jak typowy azjatycki świr, odemknął wieczko, sprawdzając, czy jakimś cudem nie zepsuło się w przeciągu ostatnich dwóch godzin od zrobienia. Ani koloru nie zmieniło, ani zapachu — a chłopakowi zwyczajnie podeszła ślinka do ust. Podniósł tylko kubeczek z herbatą, wyciągając rękę w stronę łowczyni w ramach toastu za dzisiejsze mini osiągnięcia.
-Za kolejne sukcesy? - toż nikt nie mówił mu, aby świętować wyłącznie alkoholem!

Fight so dirty, but you love so sweet
Talk so pretty, but your heart got teeth
Late night devil, put your hands on me
And never, never, never ever let go
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo