Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Czekając na towarzyszkę zaczął rozmyślać w jaki sposób ugryźć tą sprawę. Zaczynanie od pytań raczej nie było dobrym pomysłem, ale znowu odkładanie tego na sam koniec też. Będzie musiał wyczuć odpowiedni moment...a wiadomo, jak to w przypadku mężczyzn wygląda. Wykrzywiając się sam do siebie musiał wyglądać groźnie albo jak wariat, bo nikt go nie zaczepił. Dopiero przybycie Pii zakończyło próby Chrisa i pozostawiło go w punkcie wyjścia. Wstał lekko się uśmiechając i odwzajemnię to typowo Piowate przywitanie. Miła odmiana od uścisków dłoni będących cichym konkursem siły i pokazu kto jest samcem alfa.
-Cześć.
Mruknął i kiedy zajęła miejsce naprzeciwko niego ponownie usiadł. Objechał ją wzrokiem od dołu do góry i wykrzywił usta w łobuzerskim uśmiechu.
-Nie, jeszcze nie, czekałem na Ciebie. Co dziś piemy?
Dwukrotnie poruszył brwiami do góry i przekrzywił głowę. Gwałtownie zacisnął usta by się nie roześmiać. Eh, niby 31 lat na karku a takimi głupimi sucharami rzuca. Osoby postronne zapewne strzeliły cichego facepalma, ale trudno, Chris pod pewnymi względami jest jedyny w swoim rodzaju.
-Jak Ci minął dzisiejszy dzień? Obyło się bez bicia pacjentów?
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Pytania zapewne nie byłyby najlepszym początkiem. Równei dobrze mógłby ją przywiazać do krzesła i skierować światło biurkowej lampki prosto w jej twarz, pewnie poczuła by się całkiem podobnie. Część meżczyzn jednak faktycznie taktem nie grzeszy, więc może i Chris wyskoczy z jakimś pytaniem w nieodpowiednim czasie. Z drugiej strony jaki czas jest odpowiedni na trudne pytania, tak właściwie? Chyba żaden.
Do pokazu siły było jej daleko, na szczęście. Nie widziała takiej potrzeby, na pewno nie w tej sytuacji. Posłuchu za to wymagała w Izbie Chorych, gdzie panowala twardą ręką. Czasem trzeba było, Nefilim mieli upierdliwą właściwość ignorowania swoich przypadłości.
Westchnęła teatralnie na ten jego cudowny żart.
- Nadal się nie możesz powstrzymać? Myślałam, że do tego czasu ci się znudzi - przewróciła oczami i skierowała wzrok w stronę lady baru, zastanawiając się na moment nad tym, co właściwie chciała by zamówić na dzisiejszym wyjściu.
- Was to czasem tylko bić zostaje.. - zerknęła na niego znacząco. Naprawdę, czasem upartość Łowców była aż nie do zniesienia i Pia nie miała na nią sposobu. Bycie bardziej upartym skutkowało w większości przypadków, niestety nie zawsze.
- Nie, nikogo nie biłam. Przepraszam za spóźnienie, Tequila coś potrzebowała - dziewczynka nie była w żaden sposób związana z Pią, ale czasem ją odwiedzała.
- Idziemy? - wskazała na bar i zapewne właśnie tam się na moment przenieśli, by zamówić sobie coś do picia. W przypadku panny Nestraven - jakiś orzeźwiający drink.
 
Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Teoretycznie mogłoby to być zabawne. Biorąc pod uwagę pomysłowość Chrisa, przyniósłby lupę i zaczął gadać, że ma Pię pod lupą i nic mu nie ucieknie. Czasami lubił robić z siebie kretyna, by inni mogli się pośmiać. Brał udział w kabaretach, stand-upach, raz za razem próbując czegoś nowego. Tak to jest kiedy się żyło pod przysłowiowym kamieniem przez ponad 20 lat i nie było zainteresowanym czymś więcej niż zabijaniem demonów i szkoleniem się by robić to jeszcze lepiej.
Wykonał obronny gest ręką widząc jej reakcję na stary żart. Męczył ją nim praktycznie przy każdym spotkaniu, nie mogąc się przed tym powstrzymać.
-Przepraszam, to już chyba nawyk. Postaram się powstrzymać następnym razem.
Drugie zdanie powtarzał za każdym razem i jak widać było ono pustą obietnicą. W kobiecie było coś, co zachęcało Chrisa do droczenia się z nią. Trudno mu było zdefiniować co to jest, chociaż w jego przypadku nie było to nic dziwnego. Wzruszył ramionami na komentarz z biciem pacjentów, bo zaprzeczyć temu nie mógł. Sam bywał toporny i nie chciał by inni ludzie go macali, nawet jeśli miało to przynieść mu ulgę(bez dziwnych skojarzeń).
-Nic się nie stało, podziwiałem wystawę trunków zastanawiając się czy napić się dzisiaj soku ananasowego czy coli. Idziemy.
Miał zamiar zamówić za nich obydwoje, ale skoro Pia chciała zrobić to sama, to proszę bardzo. Sam zdecydował się na colę z kostkami lodu, nie lubił alkoholu i osobiście nie rozumiał osób go pijących. Miał jeszcze ochotę zamówić sok pomidorowy z domieszką krwi wiewiórki, ale uznał to za niestosowne.
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Najwidoczniej jest nieodkrytą jeszcze kopalnią daddy jokes, które wykorzystuje na biednej Piance kiedy tylko ma okazje. Zresztą zapewne nie tylko na niej, ale po prostu akurat ona była obok. Straszna choroba. Właściwie w jego wieku mógłby mieć już dziecko albo i dwa i to one obrywały by genialnym humorem Stormnighta. Biedne istoty.
- Aha. To ta część, w której mówię, że mam nadzieję? - uniosła brew - Bo chyba zmienię repertuar na "i tak ci nie wierzę" - parsknęła. Tak, za każdym razem.. Być może bawilo go to, że czasem marszczyła brwi i tupała nogą, zapewne nie wyglądając przy tym niebezpiecznie nawet w najmniejszym stopniu. Być może też nie bawiło by go to tak bardzo, gdyby miała w dłoni jakieś ostre narzędzie. W końcu potrafiła się nimi posługiwać, nie była tylko medykiem, który nie radził sobie w walce.
Jeśli tylko o niechęć do dotyku chodziło, to jeszcze była w stanie to zrozumieć. Ale Łowcy działali z jakimś dziwnym przekonaniem, że pomoc lekarska nie jest im potrzebna i ze wszystkim poradzą sobie sami.
- Aaa... wiesz co? - obróciła się nagle do niego i zastąpiła droge mężczyźnie, uśmiechając się szeroko - Ja ci coś wybiorę! Będzie bez alkoholu - zapewniła go - Siadaj! - i pewnie wygladała jak rozbawiona mała dziewczynka, ciężko było powiedzieć co jej po głowie chodzi. Poczekała aż ten usiądzie i odwróciła się, idąc do baru. Obecnie, choć wyraźnie chudsza, delikatniejsza i w odbiorze bardziej krucha niż przed wyjazdem do Francji, nie wydawała się w tym konkretnym momencie specjalnie nieszczęśliwa. Ale też depresja przecież nie działa tak, że wiezcnie siedzi się z nosem w kącie. Tak samo inne problemy.. Ale wybiegamy trochę za daleko z konkluzjami. Widac było jednak, że fizycznie oberwała tym wyjazdem i to mocno.
Podeszła do baru, stanęła na palcach i oparła się o blat, pochylajac się do barmana, który właśnie do niej podszedł. Wymieniła z nim kilka słów, pokiwała głową, zbliżyła kartę do czytnika i poczekała kilka chwil na dwa napoje i wrócila z nimi do stolika.
Przed Chrisem postawiła.. szklankę wielkości tej do whisky, ale w środku był rożowy, trochę bardziej gęsty - a przynajmniej tak wyglądał - płyn, na górze miał jasnoróżową piankę, zapewne od shakera, a wierzch posypany był liofilizowanymi kawałkami malin. Oczywiście w środku były też kostki lodu i dwie różowe słomeczki.
Pia za to miała coś limonkowo zielonego, co wydawało się być raczej orzeźwiające w smaku. Usiadła naprzeciw Christiana i uśmiechnęła się zadziornie.
 
Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Kopalnia czy nie, Chris w roli ojca raczej by się nie sprawdził. Ba, on nie miał odwagi zagadać do kobiety która według niego była atrakcyjna. Mógłby grać główną rolę w filmach typu "30 letni prawiczek", nawet jego matka była dość podobna do tej z filmu i próbowała go zeswatać z niejedną łowczynią. Osobiście nie czuł potrzeby "posiadania" żony, praktycznie cały czas był zajęty i raczej nie znalazłby czasu dla drugiej połówki, a nawet jeśli, to wolałby go poświęcić na coś innego. Może gdyby spotkał tą jedyną to by zmienił zdanie, ale na chwilę obecną się na to nie zapowiadało.
Parsknął śmiechem na jej komentarz co do prób powstrzymywania się.Bawiłoby go to nawet gdyby trzymała odpaloną piłę spalinową. Wiedział, że nie zrobi mu krzywdy, bo musiałaby go później składać. Zresztą nie istnieje chyba ani jedna kumpelska relacja w której brakuje małych złośliwości. No, przynajmniej według Chrisa.
-Co? No dobrze, tylko jak poczuje chodź nutkę alkoholu...
Pogroził jej palcem i pozostał na miejscu zgodnie z poleceniem. Było to nieco dziwne, zazwyczaj to mężczyzna kupował kobiecie drinka...ewidentnie był w tym jakiś ukryty haczyk. Przyglądał się jak rozmawia z barmanem, podziwiając jej zgrabną figurę. Co by nie powiedzieć, łowczynie to były niezłe laski. Dodałby parę rzeczy, ale ogółem było całkiem znośnie. Kiedy Pia powróciła z tym całym bezalkoholowym drinkiem i postawiła go przed nim, zmarszczył brwi tak mocno, że wyglądał, jakby chciał wycisnąć nos ze swojej twarzy. "Co to do cholery jest?" pomyślał sobie i wziął szklankę do ręki by móc się jej bliżej przyjrzeć. Wściekle różowy napój zdecydowanie nie był oznaką męskości. Zerknął na Pię i widząc jej zadziorny uśmiech przewrócił oczami.
-Ha ha, bardzo zabawne. Jeżeli to jakiś podtekst, że jestem gejem, to nie, zdecydowanie interesują mnie panie. Szczególnie tak mądre, inteligentne i piękne jak Ty.
Zrobił rozmarzoną minę i cmoknął posyłając jej buziaka. Następnie oparł się łokciami o stół i trzymając szklankę w obydwu rękach zaczął powoli popijać drink jakby nigdy nic. Wciąż patrzył się na kobietę tym niby rozmarzonym spojrzeniem ciekawy kto prędzej pęknie. Zauważył też pierścień, która był zaczepiony do łańcuszka i zwisał z szyi kobiety niczym naszyjnik. Był koloru różowego, podobnie jak jego drink. Momentalnie powrócił do zwykłego wyrazu twarzy i przekrzywił głowę.
-Co to za różowy pierścień? Pierwsze widzę biżuterię w takim kolorze. Pamiątka z Francji?
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Może i był nieśmiały w stosunku do innych kobiet, ale na pewno nie jeśli chodziło o młodą Nestraven. Przy niej zachowywał się dość swobodnie i wydawał się czasem aż nazbyt pewny siebie. Ciekawa kombinacja właściwie, jeśli nad tym pomyśleć. Pia rozumiała brak drugiej połówki, czas poświęcony na pracę, rzeczy związane z Instytutem i Clave, z milionem obowiązków, treningi.. rzeczy do robienia była cała masa, dzielenie tego czasu między jeszcze dodatkową osobę.. Czasem zastanawiała się czy to się sprawdzi w ogóle. Dodając do tego jej pracocholizm.. Więc pod pewnymi względami byli do siebie podobni, nawet jeśli specjalnie się nad tym nie zastanawiali.
Cóż, mogła mu zrobić krzywdę i odmówić składania właściwie! Nie byłoby to najlepsze rozwiązanie, ale może nauczył by się jej nie wkurzać. Już Connor pozalował straszenia jej.
- Ani nutki! - zapewniła go zanim odeszła. Nie planowała mu dolewać alkoholu, to nie był cel całej zabawy. Raczej ciekawa była reakcji mężczyzny na tego ultra męskiego drinka bezalkoholowego, którego przed nim postawiła. Uniosła brwi słysząc jego słowa, najwyraźniej postanowił odbić piłeczkę. Kobieta podniosła do ust drinka i napiła się, nie cofając wzroku od niego. Usiadła wygodniej, opierając się na krześle. Uniesiona brew sugerowała jednak co o tym sądzi, dopóki.. nie zwrócił uwagi na pierścień. Opuściła wzrok i roześmiała się w głos, odstawiajac szklankę. Zasłoniła usta dłonią i uniosła rozbawiony wzrok na Christiana.
- Wiesz, właśnie niechcący potwierdziłeś swoje słowa - odezwała się gdy złapała trochę więcej oddechu.
- Nie, dostałam go niedawno - wyciągnęła łańcuszek spod koszulki, by było widać pierścień - jest magiczny i zmienia kolor, jeśli ktoś jest zainteresowany w sensie fizycznym czy romantycznym osobą, która go nosi - wyjaśniła uprzejmie, ciekawa jego reakcji. Bo żarty to jedno, ale tutaj poniekąd się wkopał.
 
Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Całkiem możliwe, że było to przez wzgląd stosunkowo długiej znajomości i wyrobienia sobie uczuciowości przy niej. Szczerze mówiąc nigdy na nią nie patrzył inaczej jak na kumpelę, branie jej pod uwagę jako partnerkę było...dziwne. Chociaż trzeba przyznać, kiedy oceniał inne kobiety patrzył na nie przez pryzmat Pii. Faktycznie byli do siebie podobni, ale czyż nie było tak z większością łowców? Niewidzialni obrońcy ludzkości, jak to lubił sobie żartować, wiecznie zapracowani i zajęci ratowaniem dupsk Przyziemnych. Zastanawiające było to kiedy wreszcie powie sobie "dość, już więcej nie mogę", próbując nieco unormalnić swoje życie. Farma, żona, trójka dzieci i pies, to było marzenie jego młodszego brata...z którym na dobrą sprawę nie rozmawiał od prawie 3 lat. Ostatnimi czasy w ogóle zaniedbał swoje relacje z rodziną, w teorii nawet nie wiedział czy żyją, chociaż nie brał tego pod uwagę, bo dostałby informację w razie zgonu. Niby sporo się zmienił, a wciąż pozostawał zamknięty w sobie, nawet nie próbując ćwiczyć nad ekspresją uczuć.
Wracając jednak do chwili obecnej, śmiech kobiety nieco wybił go z rytmu. Przecież nie powiedział nic śmiesznego, zadał zwykłe pytanie. Jej odpowiedź była równie dziwna co śmiech. Potwierdził słowa, co do cholery? Wyglądał jakby zjadł cytrynę, kwaśność aż wylewała się z jego ust. Trybiki w jego głowie pracowały na pełnych obrotach, policzki go zaczęły piec oznaczając pojawiający się z sekundy na sekundę coraz większy rumieniec. Głównie z totalnego zakłopotania ale i po części z zostania nakrytym. Tak, zdecydowanie go pociągała fizycznie, ale jak wcześniej zostało wspomniane nie myślał o niej w romantyczny sposób. Bardziej była to ocena "mam ładną koleżankę" niż jakieś sprośne myśli. Chociaż czy aby tak na pewno było, czy to Chris nie chciał dopuścić do siebie prawdziwych intencji ciała?
-Ja...ten...e...jesteś ładna, ale ja...
Zatkało go, co więcej mówić. Rozpiął górny guzik w koszuli i ją poluzował, wykonując przy tym dźwięk przypominający "fhiuwiu". Zamknął oczy i spróbował się uspokoić, biorąc głęboki wdech nosem i wydychając powietrze powoli przez usta. Jeden raz, dwa, trzy...powoli zaczynało pomagać, ale wciąż nie mógł otworzyć oczu i spojrzeć na Pię. Zestresował się i poczuł jakby zrobił coś strasznego, chociaż w ogólnym rozrachunku nie zrobił nic złego, ot pociągała go jego koleżanka. Normalny facet by to wiedział, on już niekoniecznie.
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Gdyby o tym wiedziała, pewnie musiałaby przemyślec sytuację, a potem stwierdziłaby, że to całkiem urocze. Chris jednak nigdy nie zrobił żadnego kroku w jej stronę, więc Pia już dawno zakwalifikowała go poza jakąkolwiek strefą zainteresowań, nawet jeśli uważała go za przystojnego i całkiem ciekawego, jako człowieka.
Oni ratowali dupska Przyziemnych, a Pia ich. Koło życia, bla bla bla, i tak dalej. Fakt faktem, że nawet jeśli Łowcy czasem nie zwracali odpowiedniej ilości uwagi na swoje własne zdwoeie, to mieli od tego Piankę - żeby ktoś zwracał uwagę za nich. Bo znów dla niej o wiele łatwiej było skupić się na potrzebach innych niż na swoich. To chyba nie świadczyło o niej najlepiej, ale mało kto miał czas by to kwestionować. A Nestraven była dobrym słuchaczem, zawsze chętnym pomów, wiec ludzi naokoło niej nie brakowało specjalnie, nawet jeśli czasem były to dość jednostronne relacje. Z drugiej strony uwielbiała miec właśnie ludzi naokoło siebie, potrzebowała czuć się potrzebna. Dlatego w kólko coś robiła, zajmowała ręce i głowę sprawami innych ludzi. Tak było latwiej.
Obecnie jednak nie zastanawiala się nad tym w ogóle, bo mina Chrisa zmieniła się, a twarz mu poczerwieniała i Pia nie mogła się nie śmiać, patrząc na niego. Nie dało się. Wyglądał jak nastolatek przyłapany ze świerszczykiem sprzed trzydziestu lat. Tego się po nim nie spodziewała.
- Przepraszam - powiedziała łamiącym się głosem, znów chichocząc - Już.. już się nie śmieję! - obiecała, starajac się uspokoić, rozmasowując policzki, obolałe od śmiechu.
- Przecież to nic złego - zapewniła go, opierając łokcie na blacie, pochylając się w jego stronę w ten sposób, a podbródek opierajac na złączonych dłoniach, obserwując Chrisa. Teraz to ona nie uciekała spojrzeniem, ale Stormnight chyba wypadł z gry!
 
Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Ich znajomość można podsumować słowem "friendzoned". Z drugiej strony trudno powiedzieć, że Chris zrobił to specjalnie, bo jest beznadziejny w te klocki. Panna zaprosiła ciebie na kolację i powiedziała, że ma wolną chatę? Jaka szkoda, nie jesteś głodny plus musisz poczytać kolejną książkę o zabijaniu demonów. Witajcie w świecie Christiana, potężnego obrońcy przed złem i klapka w kwestiach socjalnych.
-Przepraszam, wiesz, że jestem kiepski w tych tematach. Niby 31 lat, a trudno mnie nazwać dojrzałym emocjonalnie.
Odważył się otworzyć oczy i spojrzeć na Pię, następnie omiótł pub szukając podśmiewających się podziemnych. Zdekapitowałby ich na miejscu, jak mógł później wzbudzać lęk i szacunek po takim komicznym przedstawieniu? Już i tak miał problem, by niektórzy łowcy brali go na poważnie. Będzie się musiał zapisać na lekcje pod tytułem "jak nie być klapkiem". Prezentacja w Power Poincie i jedziemy z tematem.
-Dobra...już jestem spokojny. No, przynajmniej tak myślę. Nie opowiadaj o tym pacjentom, okej?
Wiedział, że tego nie zrobi, ale musiał się jeszcze dowiedzieć tego słownie. Powrócił do poprzedniej pozycji i wyglądali teraz jak odbicie lustrzane. Czerwone poliki wciąż piekły, ale trzeźwość umysłu powróciła. Westchnął krótko i postanowił zmienić temat.
-Wracając do tematu Francji to jak tam było? Jakoś nie było czasu o to zapytać, a jestem ciekawy. Dowiedziałaś się czegoś nowego, np. jak łatwo pozbyć się sukkuba?
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Może i byłby to friendzone, choć bardzo zawiły. Po prostu przy podejściu Chrisa i tak do niczego nigdy by nie doszło.
Klapek. Taki puchaty i niewinny, z pomponikiem na końcu i uroczo zaczerwieniony, tak, to Chris.
- Wiem, nic nie mówię przecież! Chociaż twoja reakcja jest absurdalnie urocza jak na kogoś w twoim wieku - przekrzywiła lekko głowę, ale nie pociągnęła tematu. Nie wiedziała, że powinna mu naprawdę jak dziecku tłumaczyć, że to nic zlego i pociąg fizyczny jest całkiem normalny, a już tym bardziej jak ktos ma większe libido, a zwykle faceci mają i.. Nie, darujmy sobie, bo to byloby bardzo bardzo niezręczne, dodając do tego miejsce, w którym się znaleźli.
Jeśli natomiast probowalby cokolwiek zrobić podśmiechującym isę, o ile w ogole tacy byli, to na pewno by mu nie pozwolila! Nie mozna sobie tak chodzic i dekapitować ludzi. Przecież to ich mieli chronić!
- Będzie to od dzisiaj moja głowna anegdota - pokiwała głową z poważną miną, choć wiadomo było, że kłamie. Na pewno nie powie o tym nikomu.
- A co, jakiś cię nachodzi? - uniosła brew, nie mogąc sobie dać spokoju, skoro sam się wystawiał na głupie komentarze. I przy okazji mogła zmienić temat.
- Dużo pracy, Clave wiedziało gdzie mnie wysłać.. - dużo pracy, jeszcze więcej imprez i o wiele za mało spania i jedzenia, to na pewno. widać to bylo nawet teraz. - Poza tym, wiesz, że ja nie zajmuję się walką a składaniem waszych poharatanych tyłków, więc nie miałam kontaktu z wieloma Nefilim poza pracą.
 
Christian Stormnight
[Usunięty]
Christian Stormnight
[Usunięty]
[Cytuj]
Wzruszył ramionami, bo co miał powiedzieć. Był jaki był, zmieniał się z dnia na dzień ale nad pewnymi zachowaniami nie miał pełnej kontroli. Urocze czy nie poczuł się zły na siebie samego, odstawianie cyrków w pubie nie było do niego podobne. Przyszedł tutaj dowiedzieć się co trapiło Pię a jedynie ośmieszył sam siebie. Na nic byłyby zapewnienia, że nic się nie stało, z otwartości przeszedł w tryb zamknięcia odcinając się od swojego człowieczeństwa. Jego terapeuta tego nie pochwalał i mówił, że może to doprowadzić do ponownej utraty uczuciowości, ale zbytnio o to w tej chwili nie dbał. Zależało mu na kobiecie siedząc naprzeciw i nie chciał by patrzyła na niego przez pryzmat swojej uczuciowej klapkowatości. Był łowcą do cholery, zabijał demony tropił groźnych podziemnych, dlaczego nie może zapanować nad własnymi popędami?
-Twoimi pacjentami są łowcy więc tak, nachodzą mnie. Czyli w teorii to samo co tutaj, a jednak widać w Tobie jakąś zmianę. Trudno mi określić co to jest...tak jakby coś w Francji zaszło.
Skoro pośmiali się z fatalności Christiana to nadeszła pora na odbicie piłeczki. Trudno było wyczuć moment na zadanie tego pytania, ale zdaniem mężczyzny lepszego już nie będzie. Skoro zaczęła mówić o swoim pobycie to trzeba kontynuować wątek.
 
Pia Nestraven
[Usunięty]
Pia Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Nikt nie miał pełnej kontroli nad swoimi zaachowaniami, odruchami, czy to wrodzonymi czy nabytymi. Koniec konców jesteśmy tylko ludźmi.
Czy Pia uważała, że Chris się ośmieszył? Na pewno nie. I to w sumie było po niej widać. Nie patrzyła na niego z politowaniem czy kpiącym uśmiechem, wydawała się raczej.. zadowolona? O ile tak można to określić. Bo, jakby nie było, kogo by to nie zboostowało, taki komplement. Choć nie wyopwiedziany na głos nawet.
Wielu z nich wywalało się na najprostszych sprawach, jakimi są emocje właśnie. Choć może "proste" to nie jest dobre określenie, to jednak.
- Dużo pracy - pokręciła głową, ciężko było powiedziec czy kłamie czy nie - Nadal jestem tym wykończona. Ale to miłe, że się martwisz - uśmiechnęła się ciepło. No.. nie. Nie chciała o tym rozmawiać, to na pewno. Dlatego zamierzała okręcać temat na lewo, po prostu.
- Clave wysłało mnie do domu, jak trochę się uspokoiło - fakt faktem, że sporo tam robiła. Poza tym, co ją tak skrzywiło - Może ściągneli kogoś innego na moje miejsce. - czy to lekki wyrzut w jej głosie? W końcu chyba każdy wiedział, że była pracoholikiem.
 

Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
Musiał przyznać, że w Yorku działo się dość sporo i to niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Martwił się o Faerieland i o powodzenie całej wyprawy, przez co niekiedy nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Dlatego, gdy tylko dowiedział się, że jego dawna znajoma znajduje się w tym mieście, postanowił się z nią spotkać, by oderwać negatywne myśli o całej tej sytuacji i zająć się czymś innym.
Ubrany był całkiem zwyczajnie, w jeansy i jasny t-shirt, na który zarzucił skórzaną kurtkę. Nie było to żadne formalne spotkanie, więc pozwolił sobie na bardziej wygodny strój. Był już w Yorku trochę czasu, w którym zdążył już poznać co ciekawsze bary i puby, skupiając się w dużej mierze na tych dostępnych też lub głównie dla Podziemnych. Wybrał jeden z tych bardziej przyjemnych i ciekawych, jak dla niego. Na umówione spotkanie przyszedł trochę wcześniej, czekając na Esterę w części przeznaczonej dla Podziemnych. Zamówił przy barze drink z whisky, chcąc już jakoś zająć sobie czas w oczekiwaniu na wampirzycę, po czym zajął miejsce bliżej rogu baru, w bardziej kameralnym miejscu. Upił łyk alkoholu, zerkając na zegarek w telefonie, który wskazywał czas na kilka minut przed umówioną godziną.

Aurora Borealis

39 (307)


162 cm


"Spodziewaj się po mnie niczego, dopiero wtedy niczym Cię nie zaskoczę."






[Cytuj]
Multikonta: Mia
Z nią można było konie kraść.... Dosłownie i w przenośni. A na pewno dało się z nią nieco oderwać od rzeczywistości. Spotkaniom po latach Estera mówiła ostatnio stanowcze "tak"! Miasto York mocno ją zaskoczyło takim nagromadzeniem znajomych twarzyczek. Na prawdę coś musiało ich wszystkich tutaj przyciągać. W końcu taka liczba znajomych w jednym miejscu nie może być po prostu przypadkowa. Los robił sobie chyba jaja i postanowił spleść wszystkie te nitki razem w jednym miejscu. No chyba, że jakiś kołtun zrobił się na tkanej przez los tkaninie. Chyba robótki ręczne coś nie teges. No nie ważne.
Miejsce spotkania podobało się Esterze. Przyszła ze dwie minutki przed czasem. Można więc powiedzieć, iż punktualnie, bo każdemu zegarek potrafił chodzić inaczej. Przytuptała do baru uśmiechnięta od ucha do ucha. Oczywiście z daleka dało się zauważyć jej czuprynę i kolorowy płaszczyk, jaki na sobie miała. Wzrokiem odnalazła swego dzisiejszego kompana do rozmowy i od razu do niego podeszła.
- Witaj Kochanie! Jak dobrze Cię widzieć. - Powiedziała radośnie dosiadając się do mężczyzny. Zamówiła sobie krwawą mary oczywiście w wydaniu dla wampira. Otrzymawszy drinka uniosła delikatnie kieliszek spoglądając na Biesa. Wyszczerzyła swe białe ząbki w szerokim uśmiechu. Jak zwykle otaczała ją aura dziwnej radości, euforii i podekscytowania. Jak zawsze pełna energii, która potrafiła zarażać też i innych.

Szaleństwo to rzecz względna. Kto ustala normę?


Kazik Lipiński

1076


193 cm


It's out of sight but never out of mind






[Cytuj]
Multikonta: Nerezza | Sif
W Yorku nie był szczególnie długo, ale nawet i on zdążył w tym czasie spotkać sporo znajomych osób. Z zupełnie nieznanych mu powodów spora liczba Podziemnych upodobała sobie akurat to miasto. Faktycznie było ono całkiem ładne i klimatyczne, jednak trzeba przyznać, że nie należało ono do najbezpieczniejszych, jeśli chodzi o Świat Cieni. Jednak Bies z całą pewnością nie narzekał na to, że natrafiał na tyle znanych mu twarzy, nie miał nic przeciwko na odnowienie kontaktu czy zwykłe spotkanie po latach.
Lubił Esterę, kobieta wydawała mu się być całkiem miłym i ciekawym wyjątkiem od stereotypowego wizerunku mrocznego, ponurego wampira. Do tego wydawała się być wręcz odpowiednim towarzystwem, by nieco oderwać się od rzeczywistości i spędzić czas na przyjemnej rozmowie.
Bez trudu zdołał ją dostrzec, gdy tylko pojawiła się w pubie – jej charakterystycznej czupryny nie dało się pomylić z niczym innym.
- Mi ciebie również. – odparł z uśmiechem, również unosząc szklankę ze swoim alkoholem. Przyglądał się wampirzycy z zaciekawieniem, jak zwykle, gdy spotykał dawnego znajomego. – Jak zawsze czarująca. – dodał zaraz. Dobry nastrój Estery udzielił się także i jemu. Poprawił się na krześle, wyraźnie bardziej rozluźniony.
- Dawno się nie widzieliśmy. Dalej ciągle jesteś w drodze? – spytał, decydują się na w miarę neutralny temat. Zresztą, był ciekaw, co porabiała jego znajoma i czy wciąż podróżowała po świecie, zajmując się wróżbiarstwem.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo