Ray Moonwater

23


150 cm


If you die, I swear to Raziel, I'll kill you.







Ray Moonwater

Imię: Raven
Nazwisko: Moonwater

Data urodzenia: 03.02
Miejsce urodzenia: McIntosh, Dakota Południowa, USA

Wiek: 23
Wzrost: 150cm
Waga: 52kg

Rasa: Nefilim
Wizerunek: Tasya Teles



APARYCJA

Jest to coś, co zawsze wyróżnia każdego. Obojętnie do jakiej rasy należy, dzięki wyglądowi i cechom charakterystycznym zawsze można rozpoznać trupa w kostnicy. No, poza marginalnymi przypadkami zaawansowanego stopnia rozkładu, ale to ja nie o tym.
Tak czy siak aparycja panny Moonwater w zupełności odpowiada temu, jak wielką mieszankę genetyczną dostała od swoich rodziców. Jej pochodzenie etniczne jest praktycznie nie do rozszyfrowania, ale w końcu to nie wygląd decyduje o tym, kim jesteśmy. Raven ma długie, ciemne włosy, przeważnie określone mianem ciemnego brązu, choć zdarza jej się bawić rozjaśniaczem, czego wynikiem jest tymczasowy blond, a potem ombre. Ma dość specyficzny typ urody, z mocnymi rysami twarzy i mocno zarysowanymi kośćmi policzkowymi. Zazwyczaj narzeka na swój nos, uznając go za zbyt duży w stosunku do reszty twarzy, ale przecież nie będzie się bawiła w operacje plastyczne czy inne tego typu sprawy. Prędzej już ktoś jej ten nos złamie. Uwagę przyciągają jednak duże, brązowe oczy w kształcie migdałów, zapewne spadek po jakichś azjatyckich, skośnookich przodkach. Do dzisiaj nie jest pewna, jakie nacje plątają się jej po rodowodzie. Najbardziej charakterystyczne są jednak jej szpiczaste uszy, będące spadkiem po dziadku-wróżce. Kiedyś pod wpływem matki non stop zasłaniała ten rzekomy mankament swojej urody, ale im starsza się stawała, tym bardziej miała to gdzieś. W końcu jej się to nawet podoba, przynajmniej wygląda oryginalnie. Ale i tak lubi nosić włosy rozpuszczone, więc generalnie rzadko je widać. Ale przynajmniej się z nimi nie kryje, tak jak kiedyś jej matka się ukrywała.

Raven jest również dość niska (nie ukrywajmy, jeszcze kilka centrymetrów mniej i mogłaby być karzełkiem), zapewne też wynik jakichś genów przodków. Przynajmniej może wcisnąć się w większość dziur. Jej sylwetka jest lekko atletyczna, choć bez przesady, ot po prostu dba o siebie, trenuje i ćwiczy. Czyli jak każdy szanujący się Nefilim powinien. To, co najbardziej ją uwiera jako kobietę, to niezbyt duży biust. Ale co poradzić, cholerni przodkowie. Figurę ma jednak kobiecą, rysy twarzy także, więc tylko idiota pomyli ją z osobnikiem płci męskiej, zarówno z przodu jak i z tyłu. Na lewym barku, idealnie na łopatce posiada znamię w kształcie winorośli. Najwyraźniej kolejny spadek po przodkach, no cóż. Preferuje raczej ciemniejsze ubrania w stonowanych kolorach, co nie znaczy, że stroni od intensywnych barw. Po prostu rzadko kiedy ma okazję je ubierać. Zawsze za to nosi na szyi indiański naszyjnik, będący z jednej strony pamiątką po matce, a z drugiej łącznikiem z jej korzeniami. Poza nim ogólnie stroni od biżuterii, która przeszkadza w walce i daje przeciwnikowi przewagę. Nie stroni za to od delikatnego makijażu podkreślającego jej rysy.

Nieodłącznym elementem jej stroju, oprócz naszyjnika, są także dwa tomahawki zatknięte za pasek spodni, jako jej ulubiona broń, nawiązująca przy tym do dziedzictwa. Chodzą słuchy, że jest to rodzinna pamiątka. Na wszelki wypadek nosi także serafickie ostrze, chociaż nie jest to coś, co lubi w walce. Na misjach jej nieodłączną częścią wyposażenia jest łuk i strzały, o wiele bardziej woli je niż kuszę. Jedną z ważniejszych cech Ray dotyczących ubioru jest także kompletna niechęć do spódniczek i sukienek. Szorty, legginsy, długie spodnie czy dżinsy - zawsze. Spódniczki lub sukienki? Co za kretyn wymyślił to diabelstwo. Prędzej piekło zamarznie, niż Ray pokaże się w czymś takim. Podobne podejście ma do butów na obcasie, chociaż tutaj wszystko zależy od tego, jak duże wrażenie chce zrobić. Chociaż i tak w płaskich najlepiej się biega i kopie tyłki różnych mętów.


CHARAKTER

Charakter to podobno coś, co powinno nas określić i teoretycznie powinno zostać takie samo, w myśl zasady, że jadowite ropuchy nie zmieniają skóry. Wedle tego Ray powinna być wycofaną, cichą kobietą w stu procentach oddaną Clave, a do tego przepraszającą za własne pochodzenie. Słowo klucz, powinna. Bo zdecydowanie nie jest. Tak naprawdę to zbuntowana wiedźma, dumna ze swojego pochodzenia. Ale od początku.
Pozornie pewna siebie, a czasem nawet nieco arogancka, jak to Nefilim mają w zwyczaju. Bardzo nie lubi, jak ktoś w jej obecności obraża Podziemnych, w szczególności wróżki, a także mieszańców genetycznych. Za obrażanie jej rodziny można natomiast oberwać całkiem ładnie sierpowym. Nawet jeśli jest karzełkiem. Ma problemy z zaufaniem innym, ale któż ich nie ma w obecnych czasach? Dba generalnie tylko o siebie i swoich bliskich, przy czym definicja słowa "bliski" jest dość płynna i zmienna w zależności nawet od aktualnego humorku. Lista ta nie jest wprawdzie zbyt długa, nie zmienia to jednak faktu, że dla osób z niej jest w stanie wleźć nawet do piekła.
Posiada swój własny, prywatny kodeks moralny, którym się kieruje, a który nie zawsze zgadza się z literą prawa Clave. Znaczy to ni mniej ni więcej, że jeśli jest to usprawiedliwione moralnie, etycznie i zgodne z jej sumieniem, jest w stanie nawet złamać prawo, by komuś pomóc. Wzajemne animozje nie mają tu żadnego znaczenia, liczy się to, by wszyscy byli traktowani sprawiedliwie i mogli uzyskać pomoc, a jak z tą pomocą wygląda u Clave, to wszyscy wiedzą.
Nie jest jakaś specjalnie niemiła dla ludzi, czy konkretniej stara się być kulturalna i uprzejma, przy czym słowem kluczem jest tu "stara się". Ma swoje granice i humorki, a czasem po prostu lubi być wredna i robić innym pod górkę. Zwłaszcza, gdy ktoś się naraził. Może wtedy spodziewać się złośliwych komentarzy dziewczyny i ogólnie prawie zerowej pomocy z jej strony. Nie lubi pokazywać innym swojego parszywego humoru, więc gdy jest w takowym, zwykle zaszywa się albo w kostnicy, albo we własnym pokoju. Ewentualnie gdy naprawdę nie ma ochoty z nikim rozmawiać, to idzie na spacer, dbając, by nikt nie wiedział kiedy i dokąd. Sekrety cudze i własne trzyma dla siebie. Wobec bliskich jest lojalna, czasem nawet fanatycznie. Nigdy, przenigdy nie zdradzi strony, po której stoi. Jest honorowa i nie oszukuje innych bez wyraźnej przyczyny.
Nie wstydzi się swojego pochodzenia, uważając, że po pierwsze, nie ma tu nic, czego powinna się wstydzić, a po drugie dzięki temu jest kim jest. Lubi ryzyko, przez co pakuje się często w kłopoty. Zazwyczaj można zobaczyć ją z uśmiechem na twarzy, gotową do działania. Wychowanie rodziców jednak odcisnęło na niej swoje piętno, przez co stara się udowodnić sobie samej, że może być lepsza w tym, co robi. Jej podstawowym celem jest jednak ochrona świata przed demonami chcącymi go zniszczyć. Zdecydowanie jest też pro-podziemna. I co najważniejsze, już dawno przestała się przejmować, co o niej mówią.


BIOGRAFIA

Zaczynając opis dziejów Raven Moonwater warto cofnąć się ileś pokoleń wstecz, do pewnej skośnookiej koreańskiej rodziny, w której narodził się syn demona. Rodziny, której najmłodsze, ludzkie dziecko przetrwało, by wydać na świat potomstwo, które trzy pokolenia później złączyło się trwale z rodem Nefilim. Nefilim, którzy następne kilka pokoleń później wżenili się w Indiańskie plemię Siuxów, nie tracąc jednak swej anielskiej krwi. Ważniejsza część historii jej przodków zaczyna się także w momencie, gdy wróżek z Krainy Faerie postanowił zabawić się z młodą indiańską Nefilim i tym samym ku zdumieniu wszystkich spłodził jej dziecko. Dziecko, które następnie związało się z Irlandzkim Nefilim, który ze względu na własne problemy rodzinne w postaci brata przemienionego w wilkołaka przyjął nazwisko żony. Owocem ich związku stała się właśnie mała dziewczynka, której nadali imię Raven.

Pierwszym, co zostało zauważone przez rodziców to dziwne znamię, którego nie powinno być. Przedstawiało winorośl i w sumie poza babcią Raven nikt nie wiedział, czym było. A potem te przeklęte szpiczaste uszy mówiące, że dziecko nie jest czystej krwi Nefilim. Matka dziewczyny była załamana tym faktem, więc w początkowym okresie dzieciństwa małej Raven usilnie starała się ukrywać pochodzenie córki, ucząc ją tym samym, że powinna się tego wstydzić. Razem z ojcem uczyli ją bycia przykładną Nefilim, oddaną Clave, mającą udowodnić, że jej wróżkowe pochodzenie nic nie znaczy. W miarę spokojnie sobie żyła, ze świadomością, że powinna się wstydzić swojego dziadka i w ogóle przez całe życie pokutować za błąd życiowy babci. No i przede wszystkim, że zasady Clave to świętość, jakie by one nie były. Pierwsze zgrzyty pojawiły się, gdy miała 8 lat i zmienił się dyrektor Instytutu, w którym mieszkali. Nowy dyrektor miał jakieś osobiste problemy z wróżkami, więc rodzina Raven i ona sama znaleźli się na celowniku. Raven nie była głupim dzieckiem, zaczęła dostrzegać, że Clave i ich zasady nie były takie wspaniałe, a nawet można posunąć się dalej – były zwyczajnie niesprawiedliwe. Przełom nastąpił natomiast, gdy w Instytucie złapano wróżkę, którą praktycznie bez dowodów oskarżono o przestępstwo i skazano tylko na podstawie pomówienia Nefilim. Dyrektor natychmiast stwierdził, że przedstawiciel Faerie jest winny i musi poczekać na proces. 10-letniej wówczas Raven bardzo się ten fakt nie spodobał, przecież mieli raz, że chronić niewinnych, dwa, że prawo wymagało dowodów, a trzy, całe to pomówienie nie trzymało się kupy. Ale głupim dzieckiem nie była, więc postanowiła z wróżkiem porozmawiać. Sam na sam, w środku nocy. W efekcie rozmowy wróżka została wypuszczona na wolność, a Ray dowiedziała się, że jej wróżkowy dziadek zapewne byłby z niej dumny.

To zdecydowanie podniosło jej pewność siebie i skierowało złość na rodziców, każących jej się wstydzić siebie. Jednak jej działanie, aczkolwiek słuszne, sprawiło tylko tyle, że w tempie ekspresowym musieli zawijać się z Instytutu i znaleźć sobie inny. Padło na York, gdzie teoretycznie mogli zacząć wszystko od nowa. Teoretycznie. Okazało się, że sława Moonwaterów jako mieszańców dotarła nawet i tam. A ponieważ ojciec Ray jednak miał te korzenie irlandzkie, to i na jaw wyszły przy okazji jego wilkołacze koneksje, od których kompletnie się odciął. Wiadomo, jak to jest, ten coś tam wiedział, puścił dalej i rozpoznali wyrodnego mężczyznę. W ten sposób Ray dowiadywała się coraz ciekawszych rzeczy o własnej rodzinie, ale nadal nie grzebała w ich przeszłości. Niedługo po przybyciu do Yorku otrzymała swoje pierwsze runy. Sama ceremonia zgromadziła chyba wszystkich, którzy mieszkali i mieli związek z Instytutem w Yorku, niecodziennie przecież wróżkowy pomiot, jak nazywali ją złośliwi, otrzymuje swoje pierwsze runy. Wróżkowy pomiot jednak doskonale zaadaptował się do środowiska i jedynie wzmożył swoje treningi. Niestety z racji bycia wróżkowym pomiotem większość Nefilim trzymała się od niej z daleka, więc w zasadzie nawet z treningami miała problemy. Stała się wycofaną dziewczynką, ale wcale nie z własnej woli, tylko z przymusu. Dlatego jej „ulubionym” przyjacielem stał się Shiz. Czyli tłumacząc na ludzkie po prostu truła mu tyłek. A potem w wieku 12 lat poznała Erin i wtedy wszystko się zmieniło, a Shiz mógł odetchnąć z ulgą. Nigdy nie żałowała, że tamtego dnia podeszła do niej i zaproponowała wspólny trening.

Im bardziej zaprzyjaźniała się z Erin, tym mniej po drodze było jej z własnymi rodzicami i z Clave jako takim. Nie uważała Zimnego Pokoju za dobry, w przeciwieństwie do swoich rodziców. Ray nigdy też nie uznawała odpowiedzialności zbiorowej, uważając to za krzywdzące. Tym samym oddalała się od rodziców, dużo czasu spędzając z Erin, trenując z nią i nawet chodząc na misje. Była obiecującym Nocnym Łowcą, oddanym sprawie, ale jednak na swój własny, prywatny sposób. Uważała, że ochrona należy się wszystkim niewinnym, a rasa nie ma tu najmniejszego znaczenia. Karać winne jednostki, ale nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Gdy miała 16 lat jej przyjaźń z Erin ewoluowała i obydwie dostały runę Parabatai. Wtedy też Raven zafascynowała się medycyną, decydując się pójść w tym kierunku. W końcu nie ma nic lepszego niż zszywanie ludzkich flaków. Przez nasilające się jednak pogłoski i podsłuchaną rozmowę rodziców zaczęła grzebać mocniej w przeszłości rodu, kompletnie wbrew ich woli. W ten sposób dowiedziała się o Faoiliarnie, o spowinowaceniu ze Shizem (chyba tylko dlatego nigdy nie kropnął jej dla świętego spokoju), a także znalazła dzienniki jednego z przodków opisujących polowanie na czarownicę w Chinach. Zapiski wspominały o dokonanych przez nią morderstwach, jednak w najciekawszym momencie się urywały. Erin odwodziła ją od szperania w tym głębiej, ale Ray nie posłuchała. W tajemnicy przed swoją Parabatai zaczęła poszukiwać więcej i więcej informacji, co skończyło się wywołaniem wilka z lasu, to jest Zhang Ziyi z Labiryntu. Czarownicy nie spodobały się poszukiwania siedemnastoletniej wówczas Nefilim, w efekcie przeklęła dziewczynę - im zacieklej będzie walczyć, tym bardziej i szybciej będzie się męczyć, a używanie run jedynie wzmacnia efekt klątwy. Po kilku omdleniach w trakcie walki Ray nieco się wycofała, skupiając się na rozwijaniu swojej medycznej pasji. Szybko zdała sobie jednak sprawę, że żywi pacjenci są bardzo irytujący, a ją bardziej fascynowało ich wnętrze, a nie doprowadzanie do stanu używalności. W ten sposób ścieżka kariery Ray nieco zboczyła z pierwotnie obranego kierunku i młodziutka Nefilim zdecydowała się jednak zostać koronerem.

Gdy miała lat 18, definitywnie pożarła się z rodzicami. Już wcześniej ich kontakty były luźne, ale teraz to już był koniec. Taki na amen. Poszło głównie rzecz jasna o to, że nie spełniała ich oczekiwań. Dlatego pierwsze co, to zmieniła imię, jako po prostu wyraz buntu. Zachowała jednak nazwisko, tak naprawdę tylko dlatego, że było ono jej łącznikiem z indiańskimi przodkami i nie chciała tego połączenia tracić. Postanowiła także zabrać swoją Parabatai do Ameryki na spotkanie z jej indiańską rodziną, ale nie wszystko poszło tak, jak sobie wymarzyła. Cóż, zostały złapane przez bandę wampirzych popierdółek i ocalone przez zaprzyjaźnione z jej plemieniem wilkołacze stado. Ale przynajmniej udowodniła tym samym Erin, że nie każdy Podziemny jest zły i nie wolno ich traktować jednakowo.

Kolejne lata upłynęły jej na dalszych szkoleniach, rozwijaniu umiejętności, ale także na prowadzeniu badań w Instytucie. Dostała swoją funkcję koronera, a praca z trupami była zdecydowanie tym, co odpowiadało młodej Nefilim. A potem nadszedł ten pogrom Świata Cieni, w którym Ray straciła rodziców. Choć nie było im po drodze, to nadal byli jej rodzice i żałowała ich śmierci, nawet jeśli przez większą część życia stała przeciwko nim i wyraźnie opowiadała się przeciwko Zimnemu Pokojowi, twierdząc, co zostało jej do teraz, że należy karać winne jednostki, a nie całą rasę. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że pogrom w świecie cieni dostarczył jej olbrzymią ilość materiału do badań, a także mnóstwo trupów do poznawania od wewnątrz. Oczywiście, że dowiedziała się też, że jej Parabatai została skrytobójcą, przez co ona sama musi milczeć jak grób. Jednym słowem, życie młodej Nefilim nie rozpieszczało. Czy coś może schrzanić się bardziej? Patrząc na jej geny, oczywiście, że tak.


CIEKAWOSTKI

❧ alergicznie wręcz (a niekiedy nawet agresywnie) reaguje, gdy ktoś w jej obecności obraża wróżki. Nawet, jeśli samej zdarza jej się rzucić tekstem "Wróżki to frajerzy." No ale jej wolno, jest przecież ćwierć wróżką.
❧ można rzec, że jest uzależniona od herbaty. Potrafi wypić jej naprawdę dużo, pod warunkiem, że nie jest robiona z torebki.
❧ pierwotnym planem na życie Raven było zostanie medykiem. Wybrała jednak zostanie koronerem, bo z trupami nie trzeba rozmawiać A konkretniej - nie odpowiadają. I co najważniejsze - najlepszy pacjent to martwy pacjent. Nie będzie się skarżyć...
❧ jej drzewo genealogiczne obejmuje Czarownika Shiza, wilkołaki w postaci Faoiliarny i jej rodzeństwa oraz wróżkę, której jak dotąd nie poznała. Tak naprawdę jednak licho wie, co jeszcze plącze jej się po genetyce.
❧ nadal kultywuje pewne indiańskie zwyczaje i odwiedza dalszą rodzinę w rezerwacie Standing Rock.
❧ w wieku 18 lat całkowicie przestała używać imienia Raven, zostając przy przezwisku Ray. Był to wyraz buntu przeciwko rodzicom.
❧ bardzo długo nie mówiła Erin o klątwie. A konkretniej przyznała się dopiero, gdy zauważyła, że przekleństwo dotyczy także jej Parabatai.
❧ ze względu na swoją genetykę oprócz angielskiego zna jeszcze irlandzki oraz narzecze Siouxów
❧ podczas pracy badawczej przeważnie ma słuchawki na uszach i słucha muzyki, a często nawet podśpiewuje pod nosem. Czasem zdarza jej się również poruszać do rytmu.
❧ kocha koty. I ogólnie puchate zwierzątka, ale koty najbardziej. Im bardziej puchaty tym lepiej.
❧ lekko na złość Erin ma ustawiony na dźwięk smsa krzyk mew. A na dzwonku przypisanym do jej kontaktu irlandzką piosenkę o pijanym Szkocie.
❧ chciałaby kiedyś odnaleźć wszystkie dziwne odnogi swojej rodziny, zwłaszcza te nie będące Nefilim.
❧ ma uczulenie na aspirynę. Kiedyś bardzo boleśnie się o tym przekonała.
❧ kocha wszystko, co waniliowe, obojętne, co by to nie było. No, wyjąwszy perfumy. Perfum nie używa praktycznie wcale. No może czasem jakieś delikatne.
❧ swoje notatki, te przeznaczone dla siebie, sporządza przeważnie w narzeczu Siouxów. Tak, żeby po prostu go nie zapomnieć.
Raven Moonwater


I've always loved the idea of not being what people expect me to be.
 

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Shizofreniusz
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo