Bastian Rosewain

30



I nie wróci...








BASTIAN ROSEWAIN

Imię: Sebastian
Nazwisko: Rosewain

Data urodzenia: 23 kwietnia 1989
Miejsce urodzenia: Carlisle, Anglia

Wiek: 30 lat
Wzrost: 181
Waga: 82

Rasa: Nocny Łowca
Przynależność: Clave
Wizerunek: Dominic Sherwood



BIOGRAFIA

Most w Carlisle, gdzieś w oddali mrugają nieznośnie światła latarni. Bastian zasłania przedramieniem twarz, próbuje się schować, ale w tej ciemności i tak jego postać zdaje się rozmazywać. Jest mokro i zimno. Idzie powoli – zupełnie jakby każdy śliski krok był udręką, jakby była to ostatnia rzecz, jakiej mógłby pragnąć. Pod nim przeciska się w ciasnym korytarzu spokojna rzeka, a nad nim nie ma nic. Żadnej gwiazdy, żadnego cholernego księżyca. Mrok. Stopy prowadzą go do barierki, wkrótce zaciska na niej dłonie, mokry metal i stara farba niosą zapach rdzy. Gdy spogląda na własne pięści, nie potrafi się ich doliczyć. Tak dziwny stan, zupełnie jakby ktoś rozgniótł jego oczy i kazał patrzeć przez poszarpane skrawki. To patrzenie nie jest światłem, a jednak go oślepia. Nie jest sobą. Ta myśl dziwnie go przeraża, dlatego z falą niespodziewanego uczucia odbija się i znów zastyga gdzieś na środku mostu. Mógłby się jej oddać, mógłby, ale ona go dusi. Drażni każdą część ciała, ze śmiechem wypala jego duszę. Jest, a jednak jej nie ma. I to tak po prostu.

Wspomnienia go drażnią, nie lubi przywoływać tych ruchomych obrazów, gorzkich twarzy i własnej naiwności. Był po prostu dzieciakiem. W dużym domu, z dużymi pieniędzmi i z dużym zobowiązaniem. Rosewainowie zawsze sobie radzili – choćby nie wiem co. Kiedy trzydzieści lat temu Irene urodziła chłopca o jasnych włosach i jeszcze jaśniejszych oczach, było jasne, że to nie jest dziecko Henry’ego. Nie mogła podejrzewać, że to stanie się tak mocno widoczne. Że światło zdoła się przebić. Obydwoje mieli włosy ciemne, prawie czarne, a pod powiekami skrywali barwę nocy. Wpadł w szał, nie próbowała zaprzeczać. Obejmowała niemowlę, patrząc, jak Henry zmienia ich dom w pobojowisko. Wyrzucił złość, schował ją na dnie duszy, zgasił wraz z ostatnim zbitym lustrem. Te dni dłużyły się, rosły do gęstych, cichych miesięcy. Obydwoje dobrze wiedzieli, że nie mogli sobie pozwolić na taki skandal, że nie mogli się rozdzielić. Stanowili zespół. Odnajdywali się w sobie, kochali najmocniej. Nie do końca wiadomo, czy zrobili to dla małżeństwa, dla dzieci czy bardziej dla spojrzeń towarzyskich. W promieniu wielu długich kilometrów mieli wśród Nocnych Łowców sprzymierzeńców i przyjaciół. Nie byli anonimowi. Spróbował wybaczyć i na nowo ją pokochać. Nie wybaczył nigdy.
Rodzina. Ojciec i matka. Brat z bratem. Robert urodził się kilka lat przed Sebastianem. Był małą kopią Henry’ego, zwinną i bardzo cwaną. Z nadzwyczajną łatwością otwierały się przed nim serca ciotek, wujków i każdego nieznajomego. Roztaczał aurę dziecięcego uroku i lubił górować nad młodszym bratem. Kłócili się, rywalizowali, ale dzięki temu Sebastian musiał się stać mocniejszy. Zawsze czuł, że musi. Zawsze chciał mu dorównać. Wokół dwóch chłopców świat zdawał się pędzić nieprzerwanie. Obydwaj skrywali pokłady energii, którą dzięki sobie mogli opanować. Przecież byli braćmi i żaden z nich nigdy w to nie wątpił. Robert lubił się bić, szybko też odnalazł swoją grupę rówieśników. Rosewainowie zawsze chętnie przyjmowali gości, ubóstwiali organizować spotkania, znali znaczenie dobrych kontaktów i wiedzieli, co dzieje się w poszczególnych rejonach kraju. Świetnie rozumieli nastroje. Sebastian nie czuł tego pociągu, ale wtedy był zbyt mały, aby zrozumieć, że nieco odstaje. Męczył się w hałasie rozmów i nie znosił, kiedy zbyt dużo par oczu go podglądało. Gdy brat kręcił się z kolegami, on szukał swoich własnych dróg i kryjówek. Umiał się schować w swoim domu i z wielką łatwością wspinał się po drzewach w ogrodzie. Obiecał sobie, że jak tylko otrzyma pierwszą runę i rozpocznie szkolenie, to pogoni Roba i rodzice będą dumni. Nigdy nie byli. Przynajmniej nie matka.
Żadne z dzieci nie spostrzegło dramatu rodziców. Henry odtrącał żonę, choć poza sypialnią wszyscy wierzyli w moc tego małżeństwa. Przełykał ponuro każdy podły obraz, który pojawiał się przed jego oczami, gdy patrzył na Sebastiana. Mimo to starał się traktować ich równo. Instytut w Carlisle był jego drugim domem. Obserwował naukę chłopców, gdy tylko nie angażowały go inne zajęcia. Starał się, naprawdę się starał przez te wszystkie lata. Otaczał dzieci miłością, pomagał im w rozwijaniu umiejętności. W tym czasie Irene przeżywała koszmar. Krzywdził ją, nie krzywdził dziecka, ale nie musiał nawet mówić, aby wiedziała, aby nigdy nie zapomniała o jego bólu i swojej winie. Któregoś dnia się upiła. Wiedziona rozpaczliwym uczuciem samotności i złości wytargała Sebastiana z łóżka. Miał dwanaście lat. Była silna i zwinna, nie miał szans. Patrzyła pełna żalu i jadu, jak nigdy wcześniej. Cierpienie odebrało jej trzeźwy osąd. Wykrzyczała wszystko, płakała. Ciężar win spadł na syna, przez którego jej małżeństwo nie istniało. Szarpała go, szukając ujścia dla swego nieszczęścia. Nie mógł jej zrozumieć, bał się. Złapała go mocno i pchnęła w kierunku rozpalonego kominka. W ogniu miała rozpłynąć się ostatnia jej łza. W ogniu zrodził się krzyk, który zmienił wszystko.
Niewiele pamiętał, na pewno potrafił przywołać jej nienawistne spojrzenie. Nic poza tym. Przeżył, bo nie umiała go zabić i się opamiętała. Cierpiał przez długie miesiące. Stał się jeszcze bardziej milczący. Irene powiedziała mężowi, że to był wypadek - mówiła z wiarygodną rozpaczą matki, której dziecko doznało krzywdy. Sebastian nie chciał mówić nic. Patrzył na ojca, który nie był jego ojcem, a jednak nieporównywalnie mocniej w niego wierzył niż w matkę. O niej nie potrafił myśleć. Wydawało mu się, że tamtej nocy po prostu go zniszczyła. Zakończyła dzieciństwo. Rósł. Rany powoli się goiły. W końcu mógł wrócić do treningów. Wszystko znowu udawało normalność. Nie patrzył na nią, obiecał sobie, że nikt go więcej nie pokona. Pierwsze wyzwania w Instytucie, coraz silniejsze ramiona i sprawniejsze władanie mieczem. Runy próbowały przykryć blizny. Odsunął się od brata, od ojca, od świata. Skupił na doskonaleniu umiejętności, oddał się temu totalnie, bo tylko tak mógł przetrwać. Nikt nie wiedział, że bał się zasnąć. Nikt nie wiedział, dlaczego tak kocha pływać i dlaczego stoi pod prysznicem przez długie minuty. Bo to wciąż parzyło. Po pięciu latach i po dziesięciu także. Oddawał się życiu Nocnego Łowcy, z zaangażowaniem bronił Instytutu podczas Mrocznej Wojny - wtedy chyba po raz ostatni udawali, że są jednością. Nie miał rodziny, choć z wielką mocą podziwiał ojca. Cała czwórka oddalała się coraz mocniej. Któregoś dnia wyniósł się z domu. Czuł, że powinien przerwać milczenie, że jest mu to winien, ale słowa blokowały się w jego ustach. Rob wkrótce zniknął, rodzice bawili się w grę pozorów, a tak naprawdę byli obcy i uciekali od siebie w najmroczniejsze ścieżki.
Walczył z demonami. Tymi przed nim i tymi w nim. Upływały lata pełne nieufności, nocy i niewykrzyczanego bólu. Był silny, nikogo nie potrzebował, do nikogo się nie zbliżał. Z ojcem mijał się na korytarzach Instytutu. Czasami wydawało mu się, że on wiedział. Oni dwaj jako ostatni udawali resztki rodziny, ale i to nie mogło go zatrzymać w Kumbrii.

Most w Carlisle, gdzieś w oddali mrugają nieznośnie światła latarni. Bastian jest Bastianem. Nie Sebastianem. I jest gotowy do drogi, bo tylko tak może j e j uciec. Tutaj nie potrafi już oddychać. Musi odejść. Przed siebie. Prosto do ponurego Yorku.


CHARAKTER

Na pierwszy rzut oka opanowany i niezaangażowany. Nie płynie z falą emocji i stara się trzeźwo myśleć. Raczej nie mówi zbyt wiele, ale jest dobrym słuchaczem i obserwatorem. Rzadko żartuje, ale nie jest też do bólu poważny. Ma dystans, w gestach i w słowach, ale przede wszystkim w uczuciach. Nie przywiązuje się z własnego wyboru, a przynajmniej tak mu się wydaje. Jest przyblokowany, nieufny i podejrzliwy, ale mimo to raczej nie bywa wredny. Nie ma w sobie perfidnej złości ani pogardy, myśl racjonalnie, odważnie pójdzie w każdą ciemność. Zawsze szuka rozwiązania, nie poddaje się, kiedy skupiony jest na swoim zadaniu. Poddaje się za to w relacjach z innymi osobami. Minęło kilkanaście lat, ale dalej nie umie podejść bliżej, choć stoi przecież cały czas obok. Na pewno się nie otworzy i nie zabawi pogodną opowieścią. Jest lojalny, troszczy się o bliskich, chociaż ciężko to jednoznacznie stwierdzić, bo w zasadzie nie miewa dobrych przyjaciół. Nigdzie też nie może zając swojego miejsca, wiecznie wędruje. Czasem próbuje się wydostać z ciasnej klatki własnych czarnych wizji, próbuje się uśmiechnąć i być kimś więcej niż tylko tym miłym, milczącym gościem, ale najczęściej ze skutkiem marnym. W starciu z największym lękiem traci kontrolę i wpada w chaos własnych myśli, nie umie dynamicznie działać. Przeniknięty bolesną traumą – wiele lat nad tym pracuje, ale to wciąż jest potężniejsze. Samotnik i właściwie tak naprawdę to nie wiadomo, co takiego w nim siedzi. Jest dość tajemniczy, nikt nie zna tego prawdziwego Sebastiana. Przed nikim się nie obnażył. Boi się zaufać samemu sobie, a co dopiero komuś. Nie jest pewien, co się wydarzy, kiedy zgubi ten spokój i pozwoli, aby strach nad nim zapanował. Dlatego tak mocno odgradza się od emocji.
Po prostu idzie do przodu i nie odwraca się.


CIEKAWOSTKI

- Nie znosi lata i słońca. Woli zimne porywy wiatru i deszczową pogodę. Być może przez niezmienne uczucie przejmującego ciepła, które próbuje w sobie "ugasić". Oczywiście z tego też powodu nie zbliża się do ognia. Ten lęk totalnie go paraliżuje.
- Dlatego też nie zdziwi nikogo to, że dużo pływa. Kilka razy w tygodniu po prostu musi iść na basen albo zanurzyć się w jeziorze. To go leczy.
- Nie jest gwiazdą towarzystwa. Lubi przestrzeń i chwile samotności, stąd często znika i błądzi gdzieś z dala od tłumu.
- Żaden z niego artysta. Radzi sobie z runami, ale używa ich tylko przy wyższej konieczności. Wydaje mu się, że wżerają się płomieniem w skórę. Powtarza sobie wtedy usilnie, że one go wzmacniają. Albo po prostu próbuje nie czuć. Nic, kompletnie nic. I idzie mu to coraz lepiej.
- Świetnie się wspina. Na każdy budynek, na każdą skałę. Zawsze i wszędzie jest gotowy do wspinaczki. Dachy są przecież niezłym miejscem odosobnienia.
- Wygląda na kolesia, który pali fajki, ale nic bardziej mylnego. Nie pali, ale można go spotkać w jakiejś spelunie - wrzucającego ostatnią złamaną myśl na dno kieliszka.
- Kiedyś mieli z Robem psa. Nazywał się Pies. Matka dostała alergii i zwierzak zniknął. Czasami za nim tęskni i chciałby mieć futrzanego kompana. Jednak najpierw powinien poznać swój prawdziwy adres.
- Nikt z rodziny nie wie, dokąd wyjechał i po co. On sam chyba też nie zna odpowiedzi.
- Fascynuje go cisza. Do obłędu. Chociaż lubi muzykę. Bez słów, tylko dźwięki.
- Nie rozbiera się przed żadnymi oczami. Nawet w chwili cielesnych uniesień zdejmuje tylko tyle, ile musi.
- Mówi, że nie sypia. Na pewno ma problem z przespaniem spokojnie całej nocy. Koszmary chyba już odpuściły, ale i tak jest mu ciężko tak po prostu usnąć. W samej sypialni zawsze ma zasunięte zasłony. Nawet za dnia. W ciemności czuje się lepiej.
- Jest świetnym obserwatorem, wyłapuje dużo szczegółów. U ludzi i w otoczeniu. Chyba że akurat ogarnia go ten ponury stan roztrojenia, wtedy świat mimowolnie się od niego oddala.
- Jest przychylny wobec Podziemnych (jak zresztą cała jego rodzina), uznał Zimny Pokój jako zbyt surowy, ale nieco łagodniej patrzy na nowe postanowienia.
- Porzucił formę imienia "Sebastian" na rzecz po prostu Bastiana, to jeden z kilku sposobów na ucieczkę od przeszłości.

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Margaret
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo