Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Kontynuacja -> http://shadow-york.pl/viewtopic.php?p=37778#37778

Rachel nie miała ochoty na jedzenie. Arthur też nie, ponieważ inne potrzeby ciała dawały o sobie znać tak dotkliwie, że zapominał o wszystkim innym. Nie miał pojęcia, ile w tym wiosennego zwierzęcego instynktu, a ile prostej tęsknoty za ciałem ukochanej, rozbudzonej tym bardziej przez alkohol i miłą atmosferę. Arthur traktował związek jako coś więcej niż seks, ale w tym przypadku miał wrażenie, że to coś, czego oboje pragną.
Nie miało znaczenia to, że była ledwie druga po południu i nawet ten przeklęty studencki dom przestał być problemem. Od wejścia Arthur dostrzegł kurz w kątach, błoto pod butami, byle jak odwieszone kurtki i chustkę na podłodze, starał się jednak skupić jedynie na Rachel. Gdyby Oliver wiedział, do czego dopuszczał się starszy Buckley, z pewnością potępiłby jego zachowanie! Na szczęście, jak się Arthur spodziewał, Ollie zajęty był Pią.
- Który pokój jest twój? - Dopytał, widząc mnogość drzwi, za którymi czaił się zapewne jeszcze większy burdel, niż w korytarzu. Arthur nie chciał wpaść w sam środek bałaganu. Nie miało znaczenia to, że była ledwie druga po południu.

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Jak miałaby w ogóle coś przełknąć, skoro była zajęta tak ważną osobą, jaką był Arthur? Zamiast jeść kanapki z potrójną porcją majonezu, wolała skupić się na mężczyźnie. Miesiąc bez niego był najokropniejszą rzeczą, która wydarzyła się w najbliższym okresie. Tęskniła każdą komórką swego ciała za jego ciepłem, zapachem i typowymi, szorstkimi dłońmi, które drapały ją przyjemnie po skórze.
Nie wytrzymała, kiedy wchodzili po schodach, po prostu łapiąc go pod boki i przysuwając do siebie. Złączyła usta w krótkim, ale intensywnym pocałunku, wolną ręką przesuwając w stronę swojego płaszcza, aby wygrzebać pęk kluczy. Jak zwykle, było ich mnóstwo, w asyście licznych breloków z przeróżnych zakątków, w jakich byli. Oderwała się dopiero na trzecim piętrze przy ciemnych i dużych drzwiach. Dumna cyfra z numerem trzynastym lśniła srebrną tarczą. Nie przejęła się tym, że zamek nie był przekręcony i każdy, kto tylko naciskałby klamkę, wszedłby bez żadnego problemu. Gdy znaleźli się wewnątrz, dłonie Rachel powędrowały pod płaszcz Arthura, a pełne wargi zaczęły skubać skórę na jego szyi.
- Pierwsza w lewo.- sapnęła, nie orientując się, że w domu na pewno nie byli sami. Przynajmniej do momentu, gdy drzwi w samym końcu korytarza nie otworzyły się i nie stanął w nich Tom. W samych bokserkach w donuty i Homera Simpsona.
- Ray! Masz gościa! Wreszcie! Cześć, jestem Tom!- jak widać, ucieszył się, niewiele sobie robiąc z tego, że właśnie jego współlokatorka dobierała się do Buckley’a z każdej możliwej strony.

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Arthur nie miał nic przeciwko bliskości w, jak się wydawało, pustym domu. Cholera, w mieszkaniu mógł być cały tabun ludzi - miłości Ray nigdy nie należało się wstydzić! Nie bronił się przed pocałunkami, co więcej, gdy Rachel uciekała, by zająć się czymś tak błahym, jak choćby otwarcie drzwi, Arthur odwracał jej uwagę, byleby tylko zajęła się nim i jego ustami!
Pod numerem trzynastym Arthur pociągnął Rachel wgłąb pierwszych drzwi w lewo. Nachylił się, by skubnąć szyję Rachel, szczęśliwy, że w końcu dotarli na miejsce, gdy w ich prywatność wkroczył... Tom.
Arthur podniósł spojrzenie na półnagiego mężczyznę, zdziwiony, jakby zapomniał, w jakim miejscu się znajdowali i kto zwykle je zamieszkiwał. Potrzebował chwili, by jego mózg wyparł myśli związane z Rachel i tym, co zamierzał z nią zrobić, a pojawił się w nim obraz Toma.
- Arthur Buckley. - Wypalił odruchowo. - Miło mi cię poznać, Tom. Porozmawiamy później.
I choć Arthur nie miał chęci zapoznawać się z Tomem teraz, czy później, pchnął Rachel do jej pokoju, a następnie zatrzasnął za sobą drzwi.

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Rachel przywykła do tego, że w domu należało ignorować pewne kwestie oraz fakt, że ludzie garnęli się do rozmów. Ignorowała również cudze ubrania poupychane na pralce w łazience, czy nieszczęsną pastę do zębów na lustrze. Przechyliła delikatnie głowę i westchnęła, gdy jego usta zetknęły się z jej rozgrzaną skórą i instynktownie ukazała mu uległość i szyję. Nie bała się, ufała mu oraz mógł zrobić z nią wszystko to, czego tylko zapragnął.
A potem pojawił się Tom. Na całe szczęście, nim zdążyła otworzyć usta i coś odpowiedzieć, tak jej ukochany przejął dowodzenie i zajął się problemem sam. Zaśmiała się tylko i wywróciła oczami, ciągnąc go do siebie za mankiety koszuli.
- Mogłeś dodać, że jesteś księgowym. To byłoby cholernie kręcące.- zażartowała na jego oficjalny ton, nim bez ogródek wskoczyła na niego i otoczyła swoimi udami jego biodra.
- Tęskniłam. Tak strasznie. Nie rób mi tego nigdy więcej.- szepnęła, nim przygryzła płatek jego ucha, jednocześnie odpychając się dłonią od szafki, jaka powitała ich na samym początku. Pokój był malutki i ciasny. Parapet i okno było praktycznie zasłoniete przez rożnego rodzaju książki, jakie udało jej się przytaszczyć ze sobą, co udzielało im niezwykle przyjemnej atmosfery pomimo godziny. Białe ściany nie były niczym ozdobione, a jedynym dużym meblem było jej łóżko. Wszystko było bardzo skromne i takie... studenckie.
- Obiecaj, że już nigdy więcej mnie nie zostawisz. - poprosiła cichutko, napinając mięśnie i dobierając się do guzików jego koszuli, aby zaraz ją z niego zrzucić i odkryć dalsze części jego ciała, znajdujące się tuż pod spodem.

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Zagrożenie spowodowane pojawieniem się Toma zostało chwilowo zażegnane po przez prostą ucieczkę do pokoju. Być może Arthur Buckley nie zachował się najprzyjemniej w stosunku do nowego znajomego, ale nie miało to znaczenia - liczyła się tylko Rachel.
- Powiem mu to później. - Obiecał, rozbawiony jej uwagą. Cóż, czy to źle, że był oficjalny? Nie chciał przecież zawierać nowych przyjaźni, a jedynie być grzecznym!
Złapał Ray, choć oboje mogli dostrzec, że choroba, a następnie załamanie nerwowe nie wpłynęły dobrze na jego kondycję. Nogi ugięły się pod nim lekko i dobrze, że tuż obok było łóżko, bo Arthur runąłby na podłogę! Odbił się miękko od materaca i położył na plecach, nie puszczając Rachel nawet na moment.
- Nie zostawię cię. - Powiedział tak pewnym głosem, jakby naprawdę szykował się do oświadczenia Tomowi, kim jest z zawodu. - Zrobię wszystko, żebyśmy mogli być razem.
Zacznie od powrotu do pracy. Później będzie pracował nad sobą, by ostatecznie mógł znów okazać się wystarczająco dobry dla panienki Hiddle.
Nie interesował go rozmiar pokoiku, stopień jego zagracania, czy nawet kurz na meblach. Skupił się na wyciągnięciu koszulki Rachel z jej spódnicy, a następnie na próbach ściągnięcia ubrania przez głowę.

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
- Później też może mnie to kręcić.- zaśmiała się ciepło do ukochanego, kiedy upadli na łóżko. Kto wie, może i nawet doprowadzi to do powtórki? Miała niedosyt Buckley’a i przez to nie była w stanie wyobrazić sobie tego, że jego bliskość mogłaby trwać krótko, a prawda była taka, że zapewne padną wycieńczeni i tyle będzie z tych wszystkich planów.
Rachel usiadła na nim okrakiem i pochyliła się na moment, by musnąć pierś Arthura i przejechać językiem wokół jego sutka. Słony posmak potu i nieco gorzkawy od perfum nigdy nie był takim cudownym jak dziś, kiedy to jej tęsknota uzyskała możliwość rekompensaty, stała się realna.
- Pomogę Ci ze wszystkim. Obiecuję. - to również było swego rodzaju obietnicą. Bo choć finalnie się rozeszli, tak i ona w jakiś sposób zawaliła- w końcu mieli być na dobre i złe, a wyszło beznadziejnie. Oboje zawiedli samych siebie i teraz musieli to wszystko naprawić. A ona bardzo chciała.
Podniosła się, by pomóc mu z pozbyciem się swojej koszuli, po czym odchyliła się i zsunęła nieco niżej, by złapać paluszkami klamrę paska jego spodni. Zaczęła się z nią mocować, co jakiś czas niecierpliwie całując podbrzusze Arthura.

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Arthur nie miał pojęcia, w którym ich zmęczone, pijane alkoholem i miłością rozmowy skończyły się wraz z nagłym nadejściem snu. Sądził, że w jednej chwili rozmawiał z Rachel, snuł plany na przyszłość i wspominał przeszłość, w następnej odpłynął w odmęty snu, zapominając o niewygodnym materacu, bałaganie i nawet kobiecie, którą trzymał w ramionach.
Nie miał pojęcia, która mogła być godzina, gdy się przebudził - było już ciemno. Dreszcz przeszedł po jego nagim ciele, bo licha kołdra nie zdołała zatrzymać wystarczającej ilości ciepła. Złożył na włosach Rachel pocałunek. Mimo chłodu i niewygody nie chciał zostawiać byłej-przyszłej narzeczonej - czuł, że znajduje się w odpowiednim miejscu, tam, gdzie powinien być.
Po paru długich minutach wyplątał się z objęć dziewczyny, by usiąść na brzegu łóżka i poszukać swoich ubrań wśród tych, które znajdowały się na ziemi. Nie zaprzestał na podniesieniu swojej koszuli, spodni, bielizny... powoli, acz dokładnie, zaczął składać porzucone ubrania Ray, tuż po tym, jak ocenił ich świeżość.
Przynajmniej odrobinie sprzątnie, nim Rachel obudzi się i być może każe mu iść do domu. Wciąż miała prawo uznać, że ich spotkanie było pomyłką.

Conceal don't feel don't let them know
Let it go

Rachel Hiddle

25



Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym s







[Cytuj]
Multikonta: Danielle, Breena
Ray nie miała pojęcia o której oboje odpadli, niemniej ich pierwszy raz po tak długiej rozłące był tym, czego pragnęła. Po prostu potrzebowała tego. Jego. Nie wyobrażała sobie iść przez życie, nie będąc jego partnerką i powiernikiem sekretów, wojownikiem zwalczającym smutki i nawet zwykłym obserwatorem, który cieszył się z jego uśmiechu.
Sen był długi i pierwszy raz od dawna był dobry. Zasnęła z poczuciem szczęścia i relaksu wymalowanym na twarzy, tak jak zwykle: wypinając się do niego tyłem i wtulając plecami, jakby zamierzała schować się przed całym okrutnym światem.
Obudziła się jakąś chwilę po nim, w pierwszej chwili nie bardzo rozumiejąc co się dzieje. Wciąż była naga, a jej włosy były rozczochrane. Przechyliła głowę w stronę okna, mając nadzieję, że dowie się chociażby jaka jest pora dnia, niemniej- ciemność była porażająca. Dopiero wtedy odwróciła się w stronę pokoju.
- Arthur? Co robisz, głuptasie? I dlaczego... sprzątasz w samych skarpetkach?- przytknęła dłoń do twarzy i potarła ją, zaraz przeciągając się i wyginając swoje ciało w łuk.
- Chodź tutaj do mnie. Jest zimno. - zauważyła ciszej, jednocześnie odkrywając samą siebie i zachęcająco klepiąc materac tuż obok. Było jej go mało. Poza tym... chyba wypadałoby jednak porozmawiać. Poważnie i dojść do jakichś rozwiązań. Planów. Miała mętlik w głowie.

Arthur Buckley

32



You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised b







[Cytuj]
Multikonta: Jack McDougall, Abraham
Arthur sprzątał w samych skarpetkach głównie przez fakt, że... nie mógł znaleźć swojej bielizny. W ferworze walki musiała zostać wrzucona gdzieś, prawdopodobnie za łóżko, a znalezienie jej będzie wymagało zapalenia światła i zapewne wypłoszenia paru pająków.
- Bo jest bałagan. - Przyznał zgodnie z prawdą, oglądając się na Rachel, rozkosznie rozciągniętą na łóżku. Nie wydawała się być zła czy zawiedziona, co dobrze rokowało na przyszłość. - Posprzątam później. - Obiecał, składając ostatnią koszulkę w równą kostkę i odkładając ją na parapet, na książki, gdzie znalazł odrobinę w miarę płaskiej przestrzeni.
Spokojnie, choć bez ociągania zajął z powrotem miejsce obok Rachel. Objął ją ramieniem i przycisnął do piersi, a następnie naciągnął kołdrę wysoko, by zakrywała ich oboje.
- Tak lepiej? Byłoby cieplej, gdybyśmy się ubrali. - Zauważył, jak zwykle uciekając do rozsądku. Problemem mógł być fakt, że nie przyniósł ze sobą piżamy.
- Wszystko w porządku, kochanie?



Edit:

Proszę o dodanie w temacie dokładnej lokacji Domu Studenckiego (miasto, kraj)

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo