Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
#12

Treningów nigdy za wiele - zwłaszcza w życiu Nocnego Łowcy, który praktycznie przez cały czas musiał być gotowy do walki. Gabriel nie uważał jednak, by nadprogramowy karny trening był mu jakoś szczególnie niezbędny. Miał sensowne argumenty na to, dlaczego nie zamierzał zatrzymywać Fao siłą. Oczywiście, mógł do niej strzelić, co z całą pewnością spowolniłoby ją na tyle, że nie dałaby rady tak łatwo im się wymknąć... i bez tego jednak całe Podziemie było nastawione przeciwko Nefilim, uważając ich za zło wcielone, które dba jedynie o własne interesy a Podziemnymi gardzi o ile akurat nie są potrzebni. Próba zatrzymania Faoiliarny siłą tylko dolałaby oliwy do ognia i dała Podziemnym kolejny argument na to, że Łowcy uważają ich za istoty gorszego sortu. On chciał tego uniknąć i w swoim mniemaniu postąpił słusznie, co zamierzał uświadomić zarządcy Instytutu, kiedy już skończy ten cholerny trening.
Pojawił się w nowo powstałym ośrodku szkoleniowym pierwszy z całej trójki. Szczerze mówiąc cieszył się, że będzie tu także Nevina - jedna z nielicznych Łowczyń, których towarzystwo lubił. Zdaje się, że już kiedyś mieli okazję trenować razem, i Gabriel wspominał to całkiem dobrze. Postanowił więc potraktować dzisiejsze ćwiczenia jako inwestycję we własny rozwój, a nie jako karę za niedopełnienie obowiązku.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
Z wilkołaczką im nie wyszło – nie było co zaprzeczać i wypierać się winy. Nev przyjęła na klatę narzuconą pokutę. Choć uważała, że do wilkołaka o takich osiągnięciach jak te w chatce, powinni wysłać więcej ludzi. Zwłaszcza, że było to tuż przed pełnią, a fabryka mogła być opuszczona tylko z pozoru. Łowczyni jednak nie należał do tych, którzy szukają dziury w całym i wykłócają się z rozkazami przełożonych. Przecież się nie załamie z powodu nagany.
Przybyła do ośrodka w swoim pełnym stroju treningowym i ze swoją ukochaną bronią pod pachą. Nie wiedziała, co dokładnie będą trenować, a nie polegała na nieznanej broni. Miała nadzieję, że Gabriel nie będzie w morderczym nastroju, bo biorąc pod uwagę fakt, że była przy nim krasnalem, to nie wróżyło jej powodzenia. Gdy dotarła na miejsce, dostrzegła tam już czekającego Gabriela. Uśmiechnęła się do niego na przywitanie, bo choć okoliczności ich spotkania pozostawiały wiele do życzenia, to miło było go widzieć. Zawsze to jakaś sprzyjająca twarz.
- Witaj, Gabrielu – przywitała się z Łowcą, gdy podeszła już bliżej. Była w ośrodku pierwszy raz, ale na szczęście był nie tak daleko od jej rodzinnej rezydencji. Przynajmniej nie musiała daleko szukać. – Od czego dzisiaj zaczynamy? – zapytała, rozciągając mięśnie ramion. Dawno nie była na takim oficjalnym treningu. Ostatnio trenowała zazwyczaj sama w piwnicy rezydencji, gdzie była właśnie sala treningowa.
 
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
Nie chodziło o to, że Gabriel próbował usprawiedliwiać się na siłę - on zwyczajnie uważał, że postąpił w jedyny słuszny sposób. Czy ten cholerny facet, który z dupy pojawił się w Instytucie i przejął nad nim dowodzenie zdawał sobie w ogóle sprawę, jak bardzo nieprzychylnie w stosunku do Nocnych Łowców nastawione jest obecnie całe Podziemie? Bo Blackthorn miał nieodparte wrażenie, że nowy dyrektor ma to wszystko głęboko w dupie. Kohorta poczynała sobie w najlepsze, baty zbierała cała rasa, ale nie kurwa, sytuacja jest przecież pod kontrolą a sprowadzanie wilkołaka do Instytutu siłą i zamykanie w celi to w obecnej sytuacji przecudowny pomysł!
Nie musiał czekać długo, już po chwili w sali treningowej pojawiła się uzbrojona Nevina.
- Hej Nev - rzucił na powitanie z lekkim uśmiechem. Bo owszem, potrafił się uśmiechać i wbrew pozorom robił to bardzo często, choć może nie zawsze w sytuacji, która tego wymagała... w końcu podczas przesłuchań wypadałoby przynajmniej udawać, że wcale nie sprawia ci to przyjemności. - Mówili coś o ćwiczeniu bronienia się przed wilkołakiem, cokolwiek by to kurwa miało znaczyć - parsknął z rozbawieniem, przypominając sobie słowa przełożonego. - Proponuję serafickie ostrza - to przynajmniej w czymś im się przyda, a i pod obronę przed wilkiem można by to na siłę podciągnąć, jeśli będzie trzeba. - Zaczynamy, czy czekamy na Nestarvena? - bo mieli zdaje się trenować we trójkę? W końcu w odczuciu dyrektora wszyscy dali dupy.
 
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Zdawał sobie sprawę, że zawalili swoją misję z doprowadzeniem wilczycy do Instytutu. Jednak nie wiedział tylko tego, czego Instytutu od nich oczekiwał. Jeśli liczył, że wpadną tam siłą i wyciągną Fao za ogon z jej kryjówki. To źle dobrali skład, bo Seweryn nie pochwalał siłowego i agresywnego postępowania wobec Podziemnych. Po to tylko niszczy wizerunek Nocnych Łowców. Już sama Kohorta to niszczy, nie muszą oni dolewać oliwy do ognia. Jednak prawdą było to, że nie wykonali zadania, wilczyca zbiegła i pewnie jej już nie znajdą bądź zyskała azyl wśród wilkołaków.
Przybył tutaj tylko i włącznie dlatego, że miał odbyć karny trening. Jakby on miał coś im pomóc. Trenowali większość życia i nic nie przegotuje ich tak jak życie. Jedno dzieje się w sali, a co innego na ulicach. Od treningu już wolałby chyba karne patrolowanie najnudniejszej ulic w York. Jednak był tylko podwładnym i musiał się dostosować do rozkazów. Dlatego przybył na spotkanie jako ostatni... Miało się ochotę powiedzieć, że ,,znowu". Przecież na zbiórkę też przyszedł ostatni.
- Nie musicie na mnie czekać, bo już jestem - powiedział do zebranych jak tylko przekroczył próg sali.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
Nev doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak nieciekawie wyglądała obecnie pozycja Nocnych Łowców. A już szczególnie pod względem działalności Cohorty. Jak się bowiem okazało podczas akcji w Paryskim Instytucie, stary Alexander, ojciec, którego wyrzekła się z rok temu, jest jej członkiem. I to raczej nie zwykłym szaraczkiem… Ona co prawda została wydziedziczona i miała to w głębokim poważaniu, ale jej matka bardzo kiepsko to zniosła, przez co Nevina nie żyła już sobie spokojnie sama w wielkiej rezydencji, lecz musiała znosić obecność matki i sporej części rodzeństwa. Dlatego też szkolenie wcale nie wydawało się takie złe, jeśli tylko było okazją do ucieczki z domu.
- Wilkołakiem? Żadne z nas nie ma przecież takiej siły – powiedziała, marszcząc brwi. Żadne z nich nie miało wilkołaczej siły ani prędkości. Jak mieli zatem pozorować atak Podziemnego? – Z nas dwójki to chyba ty bardziej pasujesz na dużego, złego wilka – powiedziała rozbawiona, mając nadzieję, że Gabriel nie obrazi się za ten mały żarcik.
- Ostrza brzmią dobrze – zgodziła się z towarzyszem, wyjmując swoje z wysokich cholewek butów. Miała nadzieję, że opiekun biblioteki jednak się zjawi, bo ona sama przy Gabrielu wyglądała wyjątkowo marnie.
Nie zdążyła odpowiedzieć na pytanie Gabriela, bo do Sali wszedł właśnie wspomniany Łowca. Uśmiechnęła się do niego na powitanie i nawet machnęła dłonią. Potem szybko się rozciągnęła, a następnie nadała imiona swoim ostrzom, by przygotować je do walki.
 
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
No właśnie, wszyscy zdawali sobie sprawę, a niewielu robiło cokolwiek w kierunku, by to zmienić. Fakt, niektórzy rzeczywiście traktowali Podziemnych jak równych, ale wystarczy przejść się po Instytucie, by dostrzec ogrom problemu i nietolerancji w stosunku do istot demonicznego pochodzenia. Powinni żyć ze sobą, jeśli nie w zgodzie to przynajmniej w neutralnych stosunkach, tymczasem jeśli dalej tak pójdzie to w końcu naprawdę dojdzie do wojny. Może wtedy co niektórym otworzą się oczy.
- The big bad wolf, auuu - w odpowiedzi na stwierdzenie Neviny zacytował zacną piosenkę z jakże ambitnym tekstem i równie uroczym teledyskiem, w dalszym ciągu lekko się przy tym uśmiechając. Swego czasu lubił wkurzać wspomnianą piosenką jednego ze swoich wilkołaczych kochanków z Londynu... ach, to były czasy. - Mogę narysować sobie runy siły i szybkości, żeby przez chwilę spróbować imitować wilkołaka, ale nie jestem pewien czy właśnie o to chodziło - właściwie to niesposób było odgadnąć, o chuj chodziło temu, kto to wymyślił, ale może Runy nie byłyby takim najgorszym rozwiązaniem. Tyle tylko, że wtedy dwójka będzie ćwiczyć a trzeci nie wyniesie zbyt wiele z treningu, skoro będzie wspomagał się nefilimowymi skillami.
Ach, więc jednak Pan bibliotekarz postanowił zaszczycić ich swoją obecnością. Cudownie, byli w komplecie.
- Zajebiście! Masz swoje serafickie ostrze? - w teorii Nefilim raczej zawsze mieli je przy sobie, tym bardziej wybierając się na trening, ale różnie to bywało i Blackthorn zwyczajnie wolał się upewnić, że Nestraven jest odpowiednio wyposażony.
 
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Nie było go wcześniej i nie wiedział o czym rozmawiali. Jednak jeśli był by to zapewne powiedział by, że wątpił to by górze chodziło by podeszli do tego zadania na łatwiznę. Tym właśnie wydawało mu się narysowanie przez jednego z nich run i imitowanie wilkołaka. Zwłaszcza że nawet z nimi nie był wstanie oddać prawdziwej siły wilkołaka. Seweryn bardziej obstawiał, że mieli ćwiczyć umiejętność, które rzeczywiście mogą im pomóc z wilkołakiem. Jak na przykład wytrzymałość, zwinność czy też szybkość. Poza tym on to najchętniej sięgnął by do książek i rejestrów by więcej dowiedział się o nich. Dlaczego ostatnio dochodzi tyle ataków wilkołaków na wampiry i odwrotnie? Czemu aż tak zaczęła na nich działać pełnia? Co dokładnie w czasie niej dzieje się z nimi? Jednak nie mieli się uczyć tylko trenować. Dlatego bardziej on skupiłby się na tych cech, które pomogliby im walce, obronie oraz zastanowić się czemu nie wykonali zadania.
Jednak wracając do tego co działo się teraz i o czym wiedział Nestraven. To słysząc pytania chłopaka odpowiedzi pokazał mu swoje serafickie ostrze. Chociaż nie posługiwał się nim taką prawą jak z łukiem to nie znaczyło, że nie potrafił z niego korzystał. Nawet wszędzie zabierał go nie należy nastawiać się tylko na jeden styl walki.
- To jaki macie pomysł na treningi? I co mnie ominęło - powiedział do zebranych. Chciał zorientować się sytuacji. Czy zdążyli coś postanowić, ustalić.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
W sumie dobrze się stało, że Seweryn pojawił się na treningu. Może we trójkę zdołają jakoś zaimprowizować tę walkę z wilkołakiem albo coś w tym stylu. A może Strażnik Biblioteki będzie miał lepszy pomysł na wykonanie polecenia niż użycie run przez jedno z nich? Nev nie miała pojęcia jak przełożeni wyobrażali sobie tak ukierunkowany trening. Łowcy nawet z pomocą run nie dorównywali wilkołakom siłą i szybkością, a ćwiczenie uników mijało się według niej z celem, skoro nie mieli do dyspozycji nic i nikogo, kto potrafiłby oddać rzeczywistą siłę potencjalnego napastnika. No ale polecenie należało wykonać, więc nie mówiła na głos o swoich wątpliwościach.
- Jeszcze nie zaczęliśmy, więc tak naprawdę nic cię nie ominęło – powiedziała do Seweryna, podchodząc bliżej towarzyszy. – A pomysł póki co jest taki, że jedno z nas narysuje sobie runy siły i szybkości, i zagra wilkołaka. Choć i tak wiadomo, że nie odda to ich rzeczywistych umiejętności – dodała sceptycznie, zaplatając ramiona. Tej opcji daleko było do ideału, ale to zawsze coś. – A ty jak to widzisz? – zapytała, zwracając się do bibliotekarza. Może będzie miał lepszy pomysł od gry w złego wilka?
 
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
Skoro ktoś wymyślił sobie trening w formie zaimprowizowanej walki z wilkołakiem, to powinien im jeszcze w pakiecie tego wilkołaka dostarczyć - wtedy może rzeczywiście miałoby to jakiś sens. Z drugiej strony jednak, jeden celny strzał srebrną kulą, i wilkołak jest martwy; w mniej drastycznych przypadkach wystarczyło natomiast wycelować w zasadzie w dowolną część ciała, by obezwładnić lub przynajmniej spowolnić kłaczka szybko i z bezpiecznej odległości. W ich przypadku problemem nie był więc brak umiejętności zdobycia przewagi nad wilkołakiem sam w sobie - problemem było zrobić to tak, by przy tym jeszcze bardziej nie pogorszyć stosunków z Podziemiem.
Zerknął na Seweryna, zastanawiając się, czy rzeczywiście wyskoczy im tu z jakimś błyskotliwym pomysłem, jednak szybko uznał, że nie ma sensu dłużej tracić czasu.
- Wiecie co? Moim zdaniem nie ma co pierdolić się w tańcu, zostańmy przy zwykłym treningu z ostrzami. To akurat zawsze się przydaje - skoro już tu przyszedł to bynajmniej nie po to, żeby przez kolejną godzinę zastanawiać się, jak zaimprowizować polowanie na wilka, nie mając do dyspozycji wilka.
 
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
Seweryn Hermod Nestraven
[Usunięty]
[Cytuj]
Byli różni każdy z nich inaczej podchodził do zadania. Jednak jedno było pewne musieli coś zrobić i pójść na ustępstwa. Przecież nie przyjdzie im już jutro sprawdzać z tego, co tutaj się nauczyli . Poza tym każdy z nich miał inne podejście do życia czy też inne wnioski wyciągnęli z ostatniej misji. Jedno było pewne cała trójka znalazła się w tym samym położeniu. Mieli zaimprowizować walkę z wilkołakiem, ale nikt im nie powiedział jak. Oczywiste było, że każdy uważał inaczej, bo jak wcześniej powiedziane było inaczej podchodzili do zadań i mieli inne poglądy. Słysząc odpowiedź Gabriela o tym by nie gadać tylko zostać przy treningu z ostrzami. Miał ochotę powiedziecie, że to jest pójcie na łatwizne. Zwłaszcza jak to wyjaśnią w raporcie, który mieli później napisać. Nie chcieliśmy nadalej zastanawiać się na powierzonym nam zadaniu więc stwierdziliśmy, że nie ma co gadać tylko walić to wszystko poćwiczymy ostrzami i już trening będzie załatwiony.
- Jasne możemy. Tylko wyjaśni jak chcesz to później wyjaśnić w raporcie - powiedział może tutaj odezwała się w nim dusza bibliotekarza, który woli mieć porządek w papierach, by wszystko było od a do ze.... - Poćwiczymy zręczność, szybkość i wytrzymałość. Sądzę, że nie da się zaimprowizować walki z wilkołakiem, ale te trzy cechy pomogą pomóc nam. Jednak to jest tylko sugestia. Większość zadecyduje - dodał i rzucił swoją propozycję. Byli tutaj trzech więc mogli zagłosować bądź znaleźć jakiś kompromis.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
Słuchała słów swoich towarzyszy. Jak widać nie bardzo mogli dogadać się co do formy treningu. Zakręciła ostrzem w dłoni, myśląc nad pogodzeniem tych obu wizji. Przecież nie potrzebowali tutaj żadnych kłótni. Siedzą w tym razem, więc lepiej będzie załatwić ten trening szybko i w zgodzie, prawda?
- To może połączymy obie te propozycje. Przecież ćwicząc z ostrzami również można ulepszać swoją szybkość, zręczność i wytrzymałość - powiedziała ugodowym tonem, zerkając to na Gabriela, to na Seweryna. Co prawda nie chciała za szybko wracać do domu, ale też nie miała ochoty na spędzenie całego dnia na treningu.
- A sztylety bywają skuteczne w walce z wilkołakami. Zwłaszcza te srebrne - dodała, starając się mówić pogodnie. Chciała jak najszybciej doprowadzić do porozumienia. Znów zakręciła w dłoniach ostrzami, patrząc wyczekująco na Łowców. Miała nadzieję że jej propozycja przypadnie do gustu im obu.
 
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
Wziął kilka głębszych wdechów, próbując nie wybuchnąć. Dość łatwo było wyprowadzić go z równowagi, ale kiedy usłyszał o raportach, miał wrażenie, że zaraz szlag go tu trafi. Wystarczyło, że napisał raport z wyprawy po Fao i robił wszystko, by konsekwencje z niedostatecznia wilczycy do Instytutu były jak najmniejsze. Nie liczył na żadne podziękowania ani nic takiego, ale jeśli Seweryn myślał, że ktoś całe życie będzie pisał za niego raporty to się kurwa bardzo mylił.
- Pisałem raport z wyprawy do fabryki i próbowałem wybrnąć z tego tak, żeby uratować dupy wszystkim, więc tym razem dla odmiany ktoś inny mógłby się tym kurwa zająć - warknął, patrząc przy tym znacząco na Seweryna, bo po prostu nie mógł sobie darować by przemilczeć tą kwestię, ale nie miał zamiaru dalej drążyć i się o to kłócić. Postanowił zamiast tego przełożyć swoją irytację na walkę, bo to zawsze wychodziło mu na dobre - trening był bardziej efektywny i przy okazji rozładowywał całą złość.
- Tak jak mówi Nev. Jedno nie przeczy drugiemu - to powiedziawszy sięgnął do pasa po swoje serafickie ostrze i uniósł je w gotowości. Była to na tyle neutralna broń, że bez problemu mogłaby posłużyć w walce z czymkolwiek, nawet z wilkołakiem i podczas posługiwania się nimi siłą rzeczy trenowało się szybkość i zręczność, więc w czym tu do cholery był problem? Wytrzymałość i odporność na ból także można było doskonale ćwiczyć przy ich pomocy, czego Gabriel wielokrotnie doświadczył jako dziecko. Ojciec przy pomocy swojej broni mnóstwo razy pokazywał mu, czym jest prawdziwy ból... te paskudne, poszarpane blizny zdobiące jego ciało nie wzięły się znikąd, nie były też bynajmniej efektem walk z demonami.
- Zaczynamy? - zerknął na pozostałą dwójkę, w dalszym ciągu trzymając ostrze w gotowości do ataku, czekając, aż Nev i Seweryn sięgną po swoją broń... chyba, że ktoś tu dalej uważał, że serafickie ostrza nie są dobrym treningiem na zręczność. Wtedy nie odpowiadał za ewentualne uszkodzenie bardziej, niż by wypadało.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
Nawet gdyby nie znała Gabriela od kilku już lat, zauważyłaby jego zirytowanie. A że jednak trochę już go znała, wiedziała, że to nie zirytowanie, tylko coś więcej. Gabriel był wściekły, a do tego na ogół był też dosyć porywczy, więc zaczęła poważnie obawiać się, ze zaraz ten trening przebiegnie w sposób zupełnie nieoczekiwany.
- Spokojnie, panowie, spokojnie. O raporcie pomyślimy potem. Teraz lepiej zacznijmy trening, bo to chyba ważniejsze w chwili obecnej - powiedziała raczej ugodowym tonem, chcąc zapobiec dalszemu rozlewowi testosteronu. Nikomu z nich nie uśmiechał się ten karny trening, ale to nie był powód do wewnętrznych kłótni. A atmosfera zaczęła się, na jej oko, nieprzyjemnie zagęszczać.
- Ja jestem za - odpowiedziała z uśmiechem, unosząc w górę swoje dłonie i pokazując przy tym, że Serafickie Ostrza ma już gotowe. Bawiła się nimi już od dobrych kilku minut, ale jej towarzysze chyba tak skupili się na dyskusji, że Gabrielowi to umknęło.
- Każdy na każdego, czy jakoś się dzielimy? - zapytała rozbawiona, obracając w dłoniach swoje ostrza. Ćwiczenie pracy zespołowej tez mogło się przydać. Ta umiejętność mogła być przydatna w walce z silnym wilkołakiem.
 
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
Gabriel Blackthorn
[Usunięty]
[Cytuj]
Nie od dziś wiadomo, że niewiele potrzeba, by podnieść Gabrielowi ciśnienie i że przy tym nie stara się nad sobą panować, a otwarcie prezentuje wszystkie swoje negatywne emocje, warcząc na kogo popadnie - no, może z wyjątkami, tak jak Nev w obecnej sytuacji, ale ją lubił i ona go nie wkurzała. No i miała w tej chwili całkowitą rację, kłótnie na nic im się tu nie przydadzą a mogą jedynie wszystko pogorszyć, więc skoro już Blackthorn dobitnie wyraził swoje zdanie, postanowił zamilknąć i zająć się tym, po co tutaj przyszedł. Jego oczy wprawdzie w dalszym ciągu ciskały gromy, ale na to raczej niewiele mógł poradzić.
Uśmiechnął się ledwo zauważalnie, widząc Nev w gotowości do walki samemu także dobywając drugiego ostrza. Teraz, z ostrymi zabawkami w dłoniach zdecydowanie był w swoim żywiole.
- Jeśli chcecie się dzielić to proponuję waszą dwójkę przeciwko mnie - dlaczego? Ano dlatego, że był z nich wszystkich najstarszy i zdecydowanie największy jeśli chodzi o aparycję, więc wydawało się to w miarę sprawiedliwe, czyż nie?
Na jakąkolwiek z opcji by się ostatecznie nie zdecydowali, w kilku krokach znalazł się tuż przy Nev, wykonując cios na jej prawy bark, drugie ostrze natomiast trzymał w gotowości, w razie, gdyby Seweryn postanowił zaatakować z drugiej strony.
 
Nevina Eaton
[Usunięty]
Nevina Eaton
[Usunięty]
[Cytuj]
Gabriel był specyficzną osobą, to fakt. Może nie spędziła z nim zbyt wiele czasu przez te kilka lat znajomości, ale zdążyła się przyzwyczaić do tej jego dosyć ponurej miny, i tego, że prawie zawsze starał się zamordować kogoś wzrokiem. Nev była tym typem osoby, która z takich spojrzeń, nawet skierowanych na nią, nic sobie nie robiła. Więc chociaż Gabriel prezentował właśnie swoje spojrzenie Bazyliszka, ona uśmiechnęła się radośnie, bo w końcu udało im się dojść do względnego porozumienia. I to, póki co (!), bezkrwawo. zawsze to jakiś postęp, czyż nie?
- Zawsze można się też potem wymienić - powiedziała lekkim tonem, choć wiedziała, że Gabriel ma trochę racji. Starszy, zdecydowanie wyższy. Nie powiedziała jednak nic na głos, bo nie chciała, żeby Seweryn stwierdził, że umniejsza jego doświadczeniu bojowemu czy coś w tym stylu, bo zupełnie nie miała tego na myśli.
Gabriel był szybki, to fakt. Ale też zdecydowanie wyższy, co w tej chwili działało na jej korzyść. Szybko uchyliła się i znalazła poza zasięgiem jego rąk. Bycie małą miało w pewnych przypadkach swoje plusy. Szybki przewrót i przyjęła pozycję bojową, z przygotowanymi do walki ostrzami.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo