Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
    Jakiś czas po badaniach u Margot i Shizhiego - bieżące

Ostrożność - warto było mieć takową cechę wśród swojego arsenału. U Erin jednak nie piastowała żadnego ważnego stanowiska kreującego jej charakter, była w końcu dzieckiem cudownego braku instynktu samozachowawczego. Czasami jednak starała się o siebie i tym bardziej swoje ciało, zazwyczaj następowało to po naprawdę ciężkich ubytkach w zdrowiu, na przykład teraz. Odpuściła te trudniejsze i cięższe treningi na rzecz okładania worków, lżejszych działań fizycznych, a tym bardziej powrót do normalnego odżywiania się. Te ostatnie tygodnie działały zbawiennie na jej ciało, ale na duszę już niekoniecznie.
Dziś w jej głowie szalały myśli, głównie na dwa tematy. Po pierwsze... oczywiście, że zauważyła ślad na twarzy Ray, gdy ta pojawiła się u Czarownika. Gdyby jej nie zauważyła, byłaby ślepa. Szczególnie że świadkowała tamtej walce z Gabrielem. Widziała, w jaki sposób walczyła, choć zajrzała do nich tylko w połowie treningu. Dało jej to coś do myślenia: wciąż nie ochłonęła, coś się w niej zmieniło. Gdzieś w środku się zmartwiła, ale skończyło po prostu jako kolejna, czarna kartka, którą pewnie niedługo spali. To ona zawiniła, niech ona do mnie przyjdzie to naprawić. Nawet jeśli jej styl walki, jej działania zupełnie różniły się od tych wszystkich treningów, które odbyły wspólnie... Zdradziła cię i zostawiła na pewną śmierć. Rozdarcie, które wtedy poczuła od razu, sprawiło, że zaniechała zaplanowanego na ten dzień lekkiego treningu. Jaka siła ją wtedy podkusiła do tego, by zaglądać do innej sali? Szukała wolnej...
Drugim tak naprawdę zmartwieniem było niedawne przyjęte zadanie dotyczące pogłosek o fałszywe oskarżenia o Kohortę. Zgłosiła się do niego z buta, nie myśląc wiele o czymkolwiek. Po tym, jak Elijah jej wystrzelił po przesłuchaniu z tą Kohortą, uznała to za sprawę bardzo osobistą. Nie mówiła, że to on, ba - nie wierzyła w to, nie chciała w to wierzyć. Dla niej miało być to coś, co miało udowodnić jego niewinność. Nawet urażona nie pozwoli mu utracić tego, nad czym tyle lat pracował, choć on zdołał to zaprzepaścić. Cholerny wrodzony altruizm. Nie chciała, aby jej wiara w dotychczasowy autorytet runęła jeszcze bardziej. Chciała dowieść Instytutowi, a szczególnie sobie samej, że to był tylko jednostkowy przypadek.

Obiecały sobie ten trening już dawien dawno, w trakcie rodzinnego spotkania. Wszystko jednak działało wbrew założeniom i dopiero dziś zdołały się spotkać w Centrum Treningowym. Erin już czmychnęła zająć jedną z sal, bo z pewnych względów wolała nie wpaść na Ray, która na pewno gdzieś się tutaj kręciła, skoro już była opiekunem. Miała przygotowane to, co mogło jej się przydać w treningu, czyli swoją stelę (choć do tej nie była tak przywiązana, jak do steli po ojcu), serafickie ostrza oraz sztylety. Zdawało się, że przyszła jako pierwsza, więc poprawiła sportowy stanik, który zawsze zakładała przy okazji treningów i podciągnęła dresowe spodnie, które okazały się za mało naciągnięte przez wciąż brakujące po przymusowym odchudzaniu centymetry. Nie wstydziła się tego, że widać było jej trochę żeber, a także blizn, które oszpeciły trochę jej ciało, nawet tej ostatniej na ramieniu. Najpierw rozgrzewka, potem kilka przewrotów... I nieudana próba jej klasycznego uniku z odbiciem od ściany. Ciało nie zapomniało triku, ale nie wyczuła podłogi całą piętą, a jedynie jej skrawkiem, przez co padła najpierw na tyłek, a potem cała położyła się na podłodze, chwilowo bez chęci do wstawania. Do końca świata i jeden dzień dłużej będzie mówić o tym, że nienawidziła Kohorty i własnej rodziny za to, co jej zrobiła, jednak wyjątkowo się powstrzymała przed podniesieniem głosu w chwilowo pustej sali.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Sena pojawiła się w sali treningowej, gdzie byłą umówiona z kuzynkami na wspólne ćwiczenia. Nie spodziewała się niczego innego jak tylko tego,że dostanie łomot, ale liczyła też, że podłapie kilka ciekawych sztuczek, które będą mogły przydać się jej w przyszłości. Przez słowa Jaydena zaczęła się zastanawiać nad swoją przyszłością. Do tej pory żyła z dnia na dzień trenując i poznając nowy świat, ale wychodziło na to, że ten etap w jej życiu miał dobiec końca. Sama nie wiedziała co ma o tym myśleć. Obawiała się, że nadal będzie stanowić ciężar dla swoich współtowarzyszy.
Na sali pojawiła się w dopasowanych leginsach i szerokiej koszulce narzuconej na sportowy stanik. Strój nie krępował jej ruchów i był wygodny, co podczas wyczerpujących godzin ćwiczeń fizycznych bardzo się przydawało. Do tego sportowe buty i włosy upięte w kucyk wysoko na głowie, by nie przeszkadzały.
Pojawiła się akurat w tym momencie, kiedy ERin ładnie wykładała się na podłodze. Nie widziała całego manewru nie wiedziała więc co poszło nie tak, ale kuzynka mogłaby jej nauczyć tej sztuczki.
- Potrzebujesz pomocy czy sama się pozbierasz?- odezwał się na powitanie i poprawiła trzymany oręż. Bisz miała owinięty wokół pasa. Jedna z jej cenniejszych pamiątek. Będzie go dziś pierwszy raz używać od czasu jak Jia go jej przekazała. Nawiasem mówiąc drugiej kuzynki jeszcze nie było.

Jia Wang

21


160 cm


-






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Pojawiła się w ośrodku już wcześniej, żeby skontrolować tutejszą zbrojownię. W końcu, przed treningiem trzeba było sprawdzić, czy aby na pewno wszystko, czego ewentualnie mogą potrzebować, będzie na miejscu. Zasiedziała się w pomieszczeniu trochę za długo, więc na salę weszła szybkim krokiem. Włosy spięte w ciasny warkocz. Ubrana była w stanik sportowy, na który narzuconą miała sportową koszulkę na ramiączkach. Leginsy opinały jej nogi, a na nogach miała wygodne buty sportowe. Ot, raczej standardowy strój do ćwiczeń. Bluzę zostawiła w szatni, a broń... jej standardowe wyposażenie. Kabura, na składaną glewię o dwóch ostrzach, zamocowana na plecach tak, żeby móc wygodnie sięgnąć po rękojeści obu części glewii, które wystawały przy jej talii. Stela, oraz mniejszy nóż przymocowany do kostki. Podeszła do leżącej Erin i Seny, stojącej nad nią.
— Wszystko w porządku? — Nie wiedziała, dlaczego Erin leży na glebie, w sumie nie wnikała, ale chciała się upewnić, że to zamierzony efekt i nie trzeba jej czasem rysować run leczących.



Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Czy była jakoś paskudnie obolała po tym wszystkim? Raczej nie. Chwila leżenia na płaskim dała odpocząć jej plecom, czego zdecydowanie potrzebowała. Tyłek też odpoczął. Szybko wróciły jej siły życiowe, gdy padły dwa tak charakterystyczne pytania od tak niepodobnych do siebie kuzynek. Wzięła głębszy wdech i już w dwóch ruchach wstała na równe nogi.
- Ta, przeżyję. - Instynktownie chwyciła się za bandaż, który osłaniał jej ramię, wciąż nie w pełni wygojone po tamtych wydarzeniach. Trzeba było podejść do wszystkiego ostrożnie. - Po prostu dawno nie ćwiczyłam i źle wymierzyłam odległość skoku, trafiłam na kant podeszwy zamiast na piętę i łup - wyjaśniła krótko. - Zdarza się nawet najlepszym. - A ile razy zdarzyło jej się to w trakcie treningu z Elijah - chyba setki. Szczególnie po przerwach wynikających z wymogu odpoczynku po zadanych jej ranach.
Wyciągnęła się z uniesionymi rękoma i poszła po swoje rzeczy, które już były przygotowane. Wzięła tylko pasek ze sztyletami i założyła go sobie na spodnie, po czym wzięła tylko jedną z broni.
- Medyk kazał mi oszczędzać ramię, więc walczę dzisiaj tylko jednym - skierowała się do kuzynek. Ona i troska o własne zdrowie? Kolejne święto. Im bliżej Gwiazdki, tym najwyraźniej Erin odnotowywała coraz to kolejne, niemożliwe dla niej wyczyny.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Jak wszystko było w porządku, to Sena nie zamierzała jej stać nad głową i gderać.Co prawda martwiła ją trochę rana na ramieniu kuzynki i założony na nią opatrunek, ale w końcu była na tyle dorosła by wiedzieć czy może tu dziś być czy nie. O tym, że Sena może uleczyć jej ranę tez wiedziała więc sytuacja wydawała się czysta.
- Mnie to się zdarza notorycznie.- kobieta wywróciła oczami na samą myśl o tym jak bardzo potłuczona i posiniaczona kończyła swoje ćwiczenia. Nie miała jednak w zwyczaju poddawać się podczas niepowodzeń, więc jakoś udawało się jej powoli wszystko opanowywać.
- Ale pozwoliła ci na trening?-wymsknęło się jej po mimo tego, że chwilę wcześniej obiecywała sobie, że tego nie zrobi. Zaraz też przeniosła spojrzenie na Jię. Miała nadzieję, że ta zrozumie skąd to pytanie i też nie będzie się zbytnio gniewała. W razie czego obie mogą spuścić jej łomot na maksa.
- Czyli jesteśmy w komplecie.- uśmiechnęła się do dziewczyn i uświadomiła sobie, że to je pierwszy trening w życiu na trzy osoby.

Jia Wang

21


160 cm


-






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Jej wzrok odruchowo powędrował za ręką Erin, która chwyciła za opatrunek na rannym ramieniu. Trochę wątpiła, czy aby na pewno wszystko jest dobrze, skoro Erin łapała za bandaż, jednak nie zamierzała się wtrącać. Jeśli przegnie podczas treningu, to dopiero wtedy kopnie ją w tyłek, żeby przystopowała.
—Rozgrzejmy się przed właściwym treningiem, żeby nie trzeba było jednak dzisiaj odwiedzać skrzydła medycznego. — Zaproponowała, przyjmując również tłumaczenie się Erin.
— A co do upadków na treningach... zdarzają się każdemu. Nie zliczę ile razy jak byłam młodsza, lądowałam na ziemi przez Houshina, jego psoty i próby uniknięcia ich. Zawsze jak byłam w rezydencji Shimizu to wymyślał jakieś psikusy, żeby mnie nastraszyć, czy po prostu próbując płatać figle nowej osobie, która mu się kręciła po domu. — Przewrócenie oczami na wspomnienie o Hou. Wtedy było... cóż, miło. Nawet jeśli musiała uważać na każdym kroku, żeby nie wpadać na pułapki Houshina, to jednak miło wspominała tamten czas. A teraz? Szkoda gadać, teraz między nimi w sumie nie było nic. Nawet tej tak dobrze im znanej wymiany złośliwości.
Podchwytując spojrzenie Seny uśmiechnęła się do niej. Rozumiała skąd to pytanie, więc nie gniewała się. Przecież to był wyraz troski o kuzynkę, całkiem uzasadniony z resztą.
Wracając jednak do celu, w którym się zebrały, Jia przeciągnęła się i powoli zaczęła rozciągać po kolei każdą partię ciała, tak, jak była tego nauczona. Odpowiednie rozciągnięcie się i rozgrzanie było podstawą, dzięki temu można było uniknąć wielu kontuzji, dlatego też, nie zamierzała tego zaniedbywać.



Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Notorycznie? No, Erin teraz była tego przykładem, szczególnie po takiej przerwie. Zerknęła na kuzynkę, po czym lekko się uśmiechnęła.
- Im lepsza będziesz, tym mniej to się będzie zdarzało - stwierdziła dla pocieszenia. - Kto jest twoim mentorem, jeśli mogę wiedzieć? - Było to raczej pytanie z serii "kogo masz, to ocenię, co z tego wyniesiesz". Tak długie przebywanie w Instytucie dawało jej profity pod postacią poznania niemal każdego mentora, od Jaydena, przez Eliego, pod którego skrzydłami sama przecież się szkoliła. Znała też Viviane, a Raina... ciut bardziej z widzenia. No i miała jeszcze doświadczenia Ray z treningów z Jaydenem.
- Pozwoliła - odparła, ale przemilczała kwestię przerwania treningu gdyby cokolwiek miało się dziać, puszczając jej przy tym lekki uśmiech. Po tym zerknęła na Jię, kiwając jej lekko głową. - Elijah zna wszystkie moje sztuczki na wylot, ani razu nie zdołałam go pokonać, chociaż trenujemy odkąd potrafię trzymać miecz w rękach - rzuciła przez śmiech.
Szybko jednak zasugerowała się działaniem rzeczonej kuzynki, początkowo jednak łapiąc zawiechę, jakby chciała się zastanowić, czy aby na pewno się rozgrzała przed swoim treningiem, ale nawet jeśli to zrobiła wcześniej, nie zaszkodzi jeszcze się dogrzać. Nogi. Bieganie w miejscu, naciąganie ścięgna Achillesa, no i oczywiście treningi na kuckach. A potem rozciąganie ramion. Better safe than sorry.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Kiwnęła głową na słowa Erin. To było logiczne i oczywiste, a gdyby Sena miała jednak trochę inny charakter to po tygodniowym pobycie w instytucie, uciekłaby z podkulonym ogonem. Nadal jednak była tutaj, trenowała i stawała się coraz lepsza.
- Obecnie to chyba nikt.- zmarszczyła lekko brwi, bo sprawa nadal wisiała w zawieszeniu.- Od przybycia tutaj podlegałam Jaydenowi i on był moim mentorem, planował treningi, sprawdzał i zabrał na pierwsze wyjście w teren. Ostatnio stwierdził jednak, że potrzebuję damskiego spojrzenia na trening i miejsce miała objąć jego kuzynka, ale chyba coś ją zatrzymało, bo do tej pory się nie pojawiła w instytucie.- wyjaśniła Erin i uśmiechnęła się na opowieść Jii. Jakby była wredną małpą to by jej zazdrościła tych szczeniackich wygłupów, ale pomyślała, tylko że jej doświadczenia z sierocińca są zupełnie inne.
- Mam nadzieję, że on też nie raz i nie dwa potłukł tyłek dzięki tobie.- odpowiedziała i zabrała się do energicznej rozgrzewki, zgodnie z polecaniem Jii i z tym co zaczęła robić Erin. Kontuzja była jej zupełnie niepotrzebna, a już się jej zdarzyło cierpieć za swoje własne lenistwo i próby pójścia. Zaczęła więc grzecznie ogrzewać poszczególne partie ciała, zaczęła od nóg, przez tułów i ręce. do wiecznych zakwasów w swoim ciele już dawno zdążyła się przyzwyczaić i nie zwracała na nie większej uwagi.

Jia Wang

21


160 cm


-






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Przysłuchiwała się rozmowie, nie komentując mentorowania Jaydena. Był dobrym łowcą, jednak skrajnie surowym. Dla niej jego podejście było normalne, jednak wiedziała, że dla innych może być ono po prostu ciężkie i nie każdemu by pasowało. Za to o Viv mogła się wypowiedzieć. Trenowała z nią walkę bronią drzewcową, kiedy była na szkoleniu w Rosji.
— Vivianne-lǎoshī? Jest miłą osobą i dobrze mi się z nią trenowało w Rosji. Aż dziwne, że nie ma jej tutaj, przecież nie tak dawno byłam z nią na misji... — Trochę ją zaniepokoiło nagłe zniknięcie znajomej i do ego dawnej nauczycielki. Jednakże może po prostu otrzymała ona misję, która wymagała jej pobytu poza instytutem, albo coś. Nie siała paniki, przecież gdyby coś się działo, to byłoby o tym wiadomo.
— Raczej wolałam denerwować go dziękując z uśmiechem za ćwiczenia refleksu i spostrzegawczości. Nie było sensu nakręcać go na jeszcze większe, odwetowe psikusy. — Wzruszyła ramionami z cichym śmiechem dalej rozgrzewając i rozciągając mięśnie. Męskie ego było o tyle ciekawe, że będąc skrajnie uprzejmą jak na azjatkę przystało, strasznie go tym drażniła. I nie musiała się wysilać i kombinować, jak go podejść, czy jak niezauważenie spłatać psikusa, starczyła tylko wymiana kilku zdań z uprzejmym uśmiechem, a już Shin był wkurzony. Te rozmowy bywały dla niej niezłą zabawą.
Kiedy już się wszystkie rozgrzały stanęła w lekkim rozkroku i spojrzała na kuzynki.
— To od czego chcecie zacząć trening? — Zasadnicze pytanie, jeśli miały trenować. Miecze? ulubiona broń przeciwko ulubionej broni? A może walka wręcz, albo na kije? Albo próby strzelania z łuku, bądź broni palnej? Miały sporo możliwości i trzeba było się na coś zdecydować.



Erin Spiritstride

23


166 cm


We all have regrets, but we can't undo the things that we've done.







[Cytuj]
Multikonta: Zaheer, Meghan S.
Dość zaskakujące były doniesienia dotyczące Vivi, zdecydowanie jej się też nie spodobały. Spojrzała przy tym na Jię.
- Może ją też porwali? Nie widziałam jej już od dawna. W końcu rodzina związana z obecnymi zwierzchnikami Instytutu to naprawdę łakomy kąsek, który prawie na pewno skończyłby się na odwecie - rzuciła z tą nutką paranoi, jaka jej się zakłębiła w główce. W końcu tak nagłe zniknięcia wcale nie są niczym dobrym, a wolała już dmuchać na zimne po swoim przypadku. Ciekawe, czy ta myśl dotarła do Vivi i czy ucieszyła się, że ktokolwiek się zmartwił jej zniknięciem. - Tak czy inaczej, może spróbuj z Elim? Tylko nie mów mu, że to ja ci to proponowałam. - Nie chciała wnikać w kulisy ich kłótni odbytej praktycznie tuż po rodzinnej schadzce, bo nie po to tutaj się znalazły. - Może tobie uda się pokonać mój rekord wytrącania go z równowagi... który wynosi trzy razy. I to chyba jeszcze przypadkowo - przyznała, śmiejąc się pod nosem i kręcąc pod głową.
Psikusy w odwecie? Cieszyła się czasem, że nie było komu robić jej takich psikusów, a przecież treningi z rzeczonym Houshinem (czy może raczej Yuu, bo formalnie poznała go jako Yuu właśnie) zdarzały się na tyle rzadko, że nie mieli okazji pokazać wszystkiego w trakcie. Pozostawiła jednak temat, nie tyle ze względu na brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia, co po prostu... no, brak punktu zaczepienia. Jedynie cicho się zaśmiała, po raz kolejny zresztą, na odpłatę Jii za jego psikusy.
Wtedy nastała niezmącona cisza, zakończona w sumie przez Chinkę, gdy już skończyły się rozgrzewać. Akurat Erin zajmowała się przysiadami, odliczając już ostatnie cztery. Tak, zdecydowanie już wcześniej się rozgrzewała, skoro skończyła z przysiadami tak prędko. Czego raczej nie znały z jej rutyny treningowej, rozgrzewkę kończyła właśnie tym ćwiczeniem.
- Nie wiem, wydaje mi się, że fajnie byłoby doszlifować walkę tym, czym chcemy. Sena na przykład może skorzystać z bicza, a ja mogę się skorzystać z mojego ostrza, a ty z glewii... dobrze pamiętam? - rzuciła do kuzynki. Co prawda raczej nie będzie to walka z natury równych, ale lepiej, żeby doskonaliły się w tym, co już umieją, zamiast dokładać kolejne karty do i tak bogatej ręki, tudzież arsenału. - Zawsze chciałam spróbować walki kijami - wymownie podniosła rękę i wykonała drobny gest palcami - na początek wolę nie walczyć bronią drzewcową jedną ręką - dokończyła myśl.
I don't have much of a soul left in me, but what there is, it can't take the killing anymore.

Erin szuka rodziny i nie tylko!

Sena

24


175 cm


We are the one We will be holding on For the promise we held for life







[Cytuj]
Multikonta: Min Ho
Sena oczywiście czasami marudziła na reżim, który jej wprowadził Jay i pomstowała na niego , kiedy nie mogła się ułożyć wygodnie na łóżku , bo każda kosteczka i każdy mięsień ją bolały. Z drugiej strony po mimo jego surowego obycia lubiła jego towarzystwo i od początku czuła się przy nim swobodnie, oczywiście nie można było pominąć faktu, że podobał się jej jako mężczyzna.
- Tak, właśnie ona.- potwierdziła.- Skoro tak mówisz to nie mam się o co martwić. - zdecydowanie lepiej będzie się jej trenowało przy kimś miłym, niż kiedy trafiłaby na osobę, która nie robiłaby nic innego jak tylko po niej krzyczała, myśląc, że ją tym zmotywuje.
- Myślisz, że by chciał?- spojrzała na Erin i na jej twarzy pojawił się sceptyczny wyraz. - Nie sądzę, po przesłuchaniu bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że nie ma ochoty na zacieśnianie więzi rodzinnych, więc nie chciałabym mu się narzucać.- a co do rekordu wyprowadzania z równowagi, to kto wie czy by go nie pobiła w ekspresowym tempie.
Po rozciągnięciu wszystkich części ciała stanęła i pokręciła głową, aż chrupnęło w szyi.
- Jak dla mnei może być.- uśmiechnęła się do Erin.- Na koniec chciałaby tylko jeszcze trochę postrzelać z łuku.- dlaczego akurat łuk, to już pozostawało jej słodkim sekretem i wcale nie miało nic wspólnego z chęcią zaimponowania komuś.

Jia Wang

21


160 cm


-






[Cytuj]
Multikonta: Nimat, Faoiliarna
Reżim narzucony przez Jaydena miał na celu zapewne tylko i wyłącznie jej dobro. musiała być w jak najlepszej kondycji i jak najlepiej wytrenowana, żeby przy pierwszej lepszej okazji nie zagryzł jej demon. Rozumiała takie podejście aż nazbyt dobrze, dlatego treningi z Jaydenem były dla niej w sumie przyjemne.
Paranoja nie była wskazana w takich przypadkach. Jia była prawie że pewna, że gdyby coś się stało jej byłej mentorce, ktoś już by o tym wiedział i poszłaby w ruch informacja o tym. Albo jakkolwiek Jayden by zareagował.
— Raczej stawiam na to, że po prostu jest zajęta. Gdyby coś było nie tak, to przecież Jayden zauważyłby, że nie ma jego kuzynki. Może po prostu się z nią mijamy, instytut jest spory... — Próba logicznego wytłumaczenia i odsunięcia tematu, bo przecież niemożliwym było, żeby nikt nie zauważył nic. Zniknięcie Erin pokrywało się częściowo z wyjazdem, więc pewnie myślano, że po prostu się przedłużył, ale Viviane? Przecież musiała gdzieś krążyć po instytucie, albo po prostu dostała inne zadanie i tyle.
— Elijah-gē może być dobrym wyborem. Chociaż bywa zamknięty w sobie i izoluje się trochę od wszystkich. — Wyprowadzanie go z równowagi? Raczej nie miała tego talentu, chociaż kto wie, może jeśli byłaby bardziej sobą, a mniej porcelanową laleczką kierowaną przez rodzinę, to może dałaby radę i Eliego doprowadzić do szewskiej pasji.
— Tak, rozkładana glewia z dwoma ostrzami dokładniej. Czasem używam jej jak serafickich ostrzy. — Potwierdziła pytanie Erin i doprecyzowała konkretnie jaki wynalazek używała jako swojej broni. O tyle wygodnej, że w zamkniętych przestrzeniach lepiej było jednak skorzystać z tej broni jak z mieczy niż jak z typowej glewii, która mogłaby się blokować o ściany.
— Możemy spróbować, chociaż jeśli każda będzie używać swojej broni, to może być ciężko o równą walkę. Zbyt różne zasięgi broni, ja i Sena mamy raczej broń na trochę większy dystans, ty masz raczej do walki w bliskim kontakcie. — Stwierdziła. Cóż, to niezbyt szczęśliwe połączenie ich ulubionych broni.
— Co wy na to, żeby spróbować wali 2 na 1? Wy dwie kontra ja? A później najwyżej postrzela się z łuku... — Wpadł jej do głowy pomysł na rozwiązanie tego problemu. Sena była adeptem, miała broń dystansową. Erin broń na zwarcie, do tego miała się dalej oszczędzać, więc taki podział wydawał jej się całkiem w porządku. Ona sama miała raczej broń dystansową, a praktyka walki z więcej niż jedną osobą powinna jej się przydać, biorąc pod uwagę, że kohorta była nazbyt aktywna.
— Jak już wszystko będzie w porządku z Twoim ramieniem, to zawsze możemy znowu umówić się na trening z bronią drzewcową.— Rzuciła jeszcze wesoło do Erin, która przyznała się do chęci nauki walki bronią, w której Jia się specjalizowała.


Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo